20 minut? LoLz - odpowiedziałem - w tym czasie, nawet jednego nie dam rady opatrzeć. Masz jakieś waciki, watę czy coś w ten deseń? Czy może mam użyć tego? - wycelowałem Kritzkriega w poharatanego Flash'a, A on ku mojemu zdziwieniu, zaczął się... leczyć. Rany same się bliźniły, wady zacierały. - Coż... Te coś może naprawdę się nam przydać - powiedziałem do reszty. Jedynego kogo dziwnym fantem nie mogłem uleczyć, był... Onion. On od początku był dziwny. Może dlatego, że zaczął się tulić? - Nevermind - pomyślałem, i brałem się do leczenia kolejnych osób z grupy.