Elwar

Brony
  • Zawartość

    34
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

34 Dobra

2 obserwujących

O Elwar

  • Ranga
    Happy Little Boozer
  • Urodziny 06/20/1997

Kontakt

  • Skype
    Elwarrr

Ostatnio na profilu byli

1630 wyświetleń profilu
  1. 2/10 forumę było lepsze.

  2. @up Ja wczoraj miałem taką sytuację, gdzie jako Tiny na safelanie z Liną jako supportem mieliśmy przeciwko sobie tankowatego dual lane'a. Starali się mnie zabić i im się udawało, ale nie do końca - skończyło się tak, że ja miałem 1-5 a moja Lina 5-0. Ja taki załamany teleportuję się na mida, bo nasz midder mówi, że na lane'ie już nie będzie siedział, podchodzę do creepów, a tu na mnie szarżuje Blyatcyka z załączonym na sobie Bloodrage. Nie używa żadnych spelli a ja na spokojnie Avalanche + Toss i jeden autoattack, gościu ginie. Piszę na allchacie "Quarry status: Settled.", a ten abandonuje sekundę po tym. Patrzę na staty: Blyatcyka: 0-5-1. Załamał się gościu, że nawet Tiny'ego feedera nie może zabić
  3. Poczekaj aż go zbuffują albo meta się zmieni A najgorsze to, że ja tak na serio. W tej chwili ES jest strasznie słaby, ciężko nim cokolwiek na offlane osiągnąć, prędzej mid jako core albo rola supporta; ale i wtedy najlepiej jako jeden z 2 supportów i to w jakimś roamującym combo. A po za tym to staraj się nie stawiać za dużo remnantów - błędem wielu ludzi którzy grają nim po raz pierwszy jest stawiani remnanta za remnantem "Bo może się przydać". A g**no prawda, nie przyda się; jak już stawiasz, to w konkretnym celu, od razu go wykorzystaj. I nie odnawiaj ulta zbyt często, w końcu debuff trwa 6 sekund. Perfekcyjnie jest go refreshować co 5 albo 5,5 sekundy, ale jak zrobisz to co 3-4 to już jest dobrze, a nie raz widuję osoby, które refreshują ulta nowym remnantem co sekundę, tak jakby to dodawało dodatkowy dmg. A tak w rzeczywistości, to kończy się tylko tym, że delikwent szybko sprowadza swojego najważniejszego skilla na cooldown - czyli właśnie remnanty. Kiedyś powiedziałbym, że dawanie więcej, niż jednego levela w Boulder Smash przed wymaksowaniem Geomagnetic Grip to głupota. A teraz jest nieco inaczej - Geomagnetic Grip potrzebuje poziomów równe bardzo co Boulder Smash, więc decyzja o tym, co maksować pierwsze zależy od sytuacji. Co do buildów, item build jest kompletnie sytuacyjny. Jako core kiedyś wolałem Power Treads, ale teraz gdy Rolling Boulder już nie obniża prędkości ataku Arkanki stają się lepszym wyjściem, a co za tym idzie, najlepiej w miarę szybko zamienić je w Guardian Greaves. Ze względu na wyższość Arkanek nad innymi butami odradzam Butelkę, a po za tym każdy inny item jest zależny od twoich i twojego teamu potrzeb. Osobiście uważam Blink Dagger za stratę złota na tak mobilnym bohaterze, ale wiele osób lubi go budować i uznaje za dobry item. I błagam, nie kupuj Octarine. Nie przyśpiesza to prędkości odnowy remnantów, lifesteal nie jest taki dobry a niższe cooldowny nie są aż tak bardzo zauważalne na Earth Spiricie. Jedyny moment, kiedy dopuszczam Octarine to mając Aghanima i kupę forsy. A co do kombosów, każdy bohater który lubi kupować Veil of Discord to twój przyjaciel. Na pewno chcesz też mieć jakiegoś drugiego initiatiora na drużynie, ES jest znacznie lepszy jako followup/counter-initiator. Żadnych konkretnych przykładów nie podam, gdyż wszystko pasuje z nim w miarę dobrze. Unikaj jak ognia grania przeciwko Omniknightowi. Nie chcesz grać przeciwko Omniknightowi, na prawdę. I staraj się nie grać ESem przeciwko bohaterom z dobrymi silencami oraz purge'ami - Abaddon, LC, Tide. Najgorsze uczucie - odpalasz ulta na Tidehunterze, a ten go purguje pół sekundy później pasywką. To tyle ode mnie na dzisiaj.
  4. Tusk jakoś niezmiennie, natomiast Techies rzadko w rankedach widuję u nas, a na US East jak 6 ranków zagrałem to może w jednym ich nie było - strasznie się wdali w amerykańską metę mi się wydaje. W szczególności, że ludzie na USE częściej niż na EUW chodzą po obiecujących miejscach pod miny - u nas roam jest bardziej ostrożny a teleporty częściej używane. Tak mi się wydaje.
  5. http://hydra-media.cursecdn.com/dota2.gamepedia.com/4/44/Lycan_attack_02.mp3 Miłe i przyjemne było życie lycana przed nerfami ulta i necronomicona, ale teraz też daje radę. Tak na boku zaczyna mnie irytować Bloodseeker w każdym meczu. Na razie moja taktyka to picknąć Zeusa i pomaszerować na offlane; jak seeker jest na mojej drużynie to jednym przyciskiem daje mu +250 MS i +40 DMG, a jak na drużynie wroga to zazwyczaj dam radę go znukować zanim dostanie heala mordując kogoś innego.
  6. Wiem, że kolejny blogpost, no ale... Btw, r8 my Meepo loadout:
  7. bad fanfic/10
  8. http://www.dotabuff.com/matches/1551664370 Tak to jest jak chcę picknąć Meepo na solo off, ale drużyna wroga wybiera go przede mną. Miałem okazję pobawić się w starą metę, maxując Sleigh of Fist i spamując je na lane'ie dzięki Crystal Maidence na mojej drużynie.
  9. Thought I'd just leave this here...
  10. No po prostu... Poszedłem Meepo na mida. Będąc graczem jakim jestem, tzn. nie umiejąc grać Meepo z blinkiem ale znającym się w stopniu dobrym na sztuce TABjitsu, grało mi się dobrze. Nawet źle mi przeciwko OD na midzie nie szło, enchantress wygrała bota, reszcie też się dobrze powodziło. Do czasu. Zaczęły się teamfighty i nagle z dupy wszystkim źle idzie. Gyro nigdy nie ma w fightach, ench po prostu feeduje, veno stara się jak może ale niewiele mu wychodzi a ursa zawsze wbija w fight jako ostatni, pomimo tego, że dwa razy miał aegis. Potem słowny mordor. Veno i gyro wyzywają ench, ursa wyzywa gyro i ench, ench wyzywa wszystkich. Około 30 minuty Ench Gyro i Veno przerzucili się ja hejtowanie mnie i wyzywanie mnie od najgorszego Meepo na świecie a Ursa dalej jedzie po Ench i Gyro. W pewnym momencie Ursa i Ench się wycofali kiedy mogliśmy walczyć a ja zawaliłem poof i zostałem z jednym Meepo po za pozycją - mówiąc krótko zginąłem. Oczywiście hate galore, wszyscy (ze wyjątkiem Ursy) naskakują, że cała gra to moja wina, i że nic nie robię. Wróg zdejmuje nam raxy na topie, na midzie już nie mieliśmy i wieżyczkę z bota zanim się respawnuję. Veno już afkuje, czekając na przegraną. Kilka minut później co? Długi teamfight z licznymi buybackami i teleportami, gdzie ja dostaję ultrakilla (Byłby rampage, ale ench zdecydowała wbić do fightu PO TYM jak 3 z wrogów było już martwych po buybacku a ja miałem świecący napis ultrakill). Na wrogim teamie tylko SK żyje i tylko AM może jeszcze się wykupić. Wbijamy na mid ja i Ursa, potem Gyro dołącza, zabijamy AM i SK, wygrywamy grę. Nikt nie powie słowa na mój temat. Cały czas nic nie robię i nic w tej grze nie osiągnąłem. Może po za wygraniem jej, ale to nie jest ważne, no nie? Fuck this community.
  11. Spokojne, lekkie klimaty, aż by się oko zmrużyło i tekst "Don't fall asleep". To mnie rozwaliło z deczka. Gitary porządne, perkusja wpasowana, wokal pod koniec jest dosłownie na granicy tego, co uznaję za growl a co za darcie się. Bliżej jednak ku growlowi, bo nigdzie nie schodzi na ton spoza granicy rozróżniania słów. Te spokojniejsze elementy na prawde świetnie są przełamane tytułową frazą i przejściami w mocniejsze brzmienia. Skrzypce i okazjonalny żeński wokal w tle fajnie głębi dodają. Przydałoby się trochę więcej różnorodności w utworze o takiej długości, bo można odnieść wrażenie przechodzenia między dwoma "stanami" (lekki, ciężki) i niewiele więcej. Trochę za ciężkie na codzienne słuchanie dla mnie, ale to wrażenie może być spowodowane tym, że wczoraj przez jakieś 5 godzin pod rząd słuchałem growlów wokalistki Arkony, która zasłużyła sobie na przydomek "Scream". 8,5/10, za dużo dzisiaj narzekam. Narzekam na powtarzanie się w wielu utworach które słyszę po raz pierwszy, a jak już trochę posłucham to zawsze przestaję zauważać. Tak więc aby to uczcić, Korpiklaani, zespół który powtarza się często i dobrze mu to wychodzi.
  12. Muzycznie nawet nawet, nic nadzwyczajnego ale przyjemne dla ucha. Troszkę się powtarza bardziej niż mi się to podoba. Wokal nie podpadł mi do gustu, przedłużanie słowa zmieniając brzmienie jednej głoski dobrze tutaj wychodzi, ale nie wpada za dobrze w moje ucho. Solówki/części bez wokalu praktycznie nie było... Ale głową i tak przez większość czasu kiwałem. Meh. 5/10, świetna muzyka do słuchania jadąc jeepem po amerykańskiej drodze. Zarządzam utwór Nightfall zespołu Xandria. Orkiestrowo.
  13. Ano bez przesady. Nie powiem, że nie, kiedy słyszę jakiś hit disco polo to zdarzy mi się głową do tego pokiwać i część refrenów niektórych piosenek też znam. Ale na komputerze nie mam, na komórkę nie zgram i w wolnym czasie nie słucham Problem nie polega na tym, że potrzeba alkoholu ażeby słuchać disco polo, tylko na tym, że jak ogólnie wiadomo gatunek ten prezentuje niski poziom walorów pod każdym względem za wyjątkiem względu 'pasowania' do takiej prostej zabawy. A że zazwyczaj prosta zabawa jest też zabawą zakrapianą i że alkohol obniża minimalne standardy człowieka to tylko lepiej się staje, że disco polo jest głównie na takich imprezach puszczane. Stąd też typowe połączenie i opis "Nie lubię, ale po kielichu to czemu nie", bo po kielichu mniej przeszkadza niski poziom tej muzyki, a bardziej cieszy to, że można się przy niej bawić. Notabene znam sporo ludzi którym na trzeźwo, w sytuacjach nieimprezowych też się podoba disco polo a nawet jednego, który głównie słucha tego i popu/hitów radiowych. A z drugiej strony jeden mój znajomy kompletnie disco polo nie trawi i gardzi nim; na imprezie jest w stanie przeżyć, że je puszczają, chociaż nie zatańczy i dobrego słowa o tym gatunku nawet po alkoholu nie powie. Co kto lubi.
  14. Krótsze niżbym chciał, ale mam. Masz zielone oliwki?