Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Zegarmistrz

Arena XXII - Spacetime Dancer vs Sardo Limbion [zakończony]

Arena XXII  

5 members have voted

  1. 1. Kto wykazał się prawdziwą potęgą i zasłużył na trzecią rundę?

    • Spacetime Dancer
      3
    • Sardo Limbion
      2


Recommended Posts

Architekci areny zawsze starali się dowieść, że są w pewnych kwestiach niepokonani. Czy to szybciej, czy to lepiej, wyżej lub mocniej, ich areny miały wzbudzać podziw nie tylko widzów ale i walczących. I tym razem także przeszli samych siebie. Arena pięciu kręgów była zaiste widowiskowa.

Składała się z 4 pierścieni otaczającej sporych rozmiarów okrągły plac pośrodku. Dwie drogi prowadziły od wejść do środka placu. Po jednej na oponenta.

Z kolei kręgi przedstawiały żywioły, najmniejszy, będący najbliżej walczących, był pokryty licznymi stalagmitami.

Kolejny składał się z magicznie zaklętych obłoków, pozwalającym nie tylko szybować w powietrzu, ale też wykorzystywać jako źródło niekończącego się wiatru.

Następny stanowiła krystalicznie czysta woda w głębokim zbiorniku, orzeźwiająca acz w odpowiednich rękach potężna.

Ostatni zaś krąg, oddzielający walczących od widzów, stanowił ognisty wąż otaczający szczelnie arenę.

mlp__the_duel_by_srmario-d7tbddp.png

 

To właśnie tutaj mieli zmierzyć się Spacetime Dancer i  Sardo Limbion. To właśnie tutaj ocenie ulegną ich zdolności, ich wiara we własne siły i widowiskowość. Zatem do boju magowie i niech wygra lepszy!

Edited by Hoffman

Share this post


Link to post
Share on other sites

SAaodo był trochę zawiedziony pierwszą walką turniejową, a dokładniej tym, że w ogóle do niej nie doszło. Smutny opuścił Arene by przygotować się do drugiej Rundy. Spojrzał na listę, na drabine 2 rundy zobaczył ime swojego przeciwnika - Hm Spacetime Dancer, oby ten nie okazał się tchórzem, bo co to za zwycięstwo gdy nie można się sprawidzć ? . Spokojnymkrokiem soekorwał sie na Arenę XXII, gdy na nią wszedl na jego ustach zagoscił niewraźny uśmiech Kręgi żywaiołow narescze coś w czym moja magia Valarów rozkiwtnie. Skierował prostą drogą na środek areny usiad i zacząl ciho recytować cicho słowa:

O Aulë twórco lądów, gór

daj mi siłę  oraz odpornosć Khazad Dum

bym jjak krasolud oparł się wszelkim przeciwnościom

Po skończonej recytacji, przed Sardo wytworzyła sie bariera z kamienia, gdy był już pewien że jest odpowiedni twarda, zamknał oczy, i unióśl dłonie ku słońcu i rzekł słowa

Gdgy świat czekał na efów przebudzenie

Potegi świata zbudowali Latarnie

by przywitać Pierworodnych w Świetle

Lecz ten co Upadł zanisczył je

bowiem chciał władać wszystkim co na Ardzie żyje

Lecz Valarowie sprzeciwili mu się

Yawanna zrodziła 2 cudowne drzewa

Telperin - Co srebnym kwieciem zakita 

Laurelin -  którego pieśń jest złota

wtedy też przebudzili sie Quendi

Valarovie zaś ich do siebie zaprosili

Upadłemu wybaczyli, lecz niestety bardzo się w tej kwestii myllili 

Umarł sreabny Telperion

Umarła złota Laurelin

lecz jej światlo w Anarze wciaż się Tli

po wypowiedzniu ostanich ślwo, w ręku sardo zabyłsnąl promnień Słońca który chwycił i w nerwoym ocekiwani czekał na przeciwnika

Edited by Out of Odder Zandi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spacetime Dancer wbiegł na arenę przeklinając swoje spóźnienie- Zapamiętaj sobie, pierwsza zasada pojedynków- świętujesz dopiero po ostatniej walce. No, ale cóż nie ma co rozpaczać, należy czym prędzej brać się do roboty. Przyjrzał się uważnie przygotowaniom poczynionym przez przeciwnika. Dobra... zaczniemy od tej osłony.To nie powinno być zbyt trudne. Wybrał wymiar o mniejszym stopniu realności niż ten, w którym znajdowała się arena, po czym  delikatnie rozszerzył go na ziemię w okolicach bariery. Dzięki różnej realności wymiar gładko wszedł w grunt, ale po chwili nastąpiła reakcja- potężny dysonans wymiarowy, który wywołał wstrząsy tektoniczne rozbijające kamienną barierę na kawałki. Dużo bardziej zainteresowało go drugie zaklęcie przeciwnika. Wsłuchał się w jego treśc, i przyjrzał się efektą. Chwila, chyba znam źródło tej inkantacji. A czy ty rozpoznasz moją?

Lecz mrok gęstnieje i zwycięża

Valinor krew czerwona plami

Tam, gdzie w przystani Noldorowie

Zabili braci swych, Żeglarzy

I białe statki im ukradli

W przystani jasnej od latarni

Wiatr jęczy, wyją wilkołaki

Kruki czekają już na żer.

Lód chrzęści w twardej paszczy morza

Jeńcy w Angbandu lochach płaczą

Grzmot się przetacza, ogień bucha

Sardo pada u stóp tronu

​​​

Ostatni wers wypowiedział ze szczególną groźbą i jakby delikatnym szyderstwem. Następnie przygotował swoją odpowiedź. Przywołał wymiar zupełnie pozbawiony fotonów, a te które się do niego dostaną ulegają natychmiastowej degradacji. Przekształcił przy tym swoje oczy tak, by mogły widzieć wykorzystując normalnie niewidzialny dla ludzkiego oka zakres promieniowania elektromagnetycznego. Wymiar rozszerzał się coraz bardziej, niedługo mając dotrzeć do jego przeciwnika. Dzięki temu nie tylko uczyni bezużytecznym jego zaklęcie, ale też uniemożliwi mu widzenie.

Edited by Cień

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jego przecini w końcu się pojawił, co prada trochę spóźniony, Ale Saerdo był mu slonny to wybaczyć. Po chwili zauwązył że jego tarcza storzone z samej istoty Ardy, ropadla się na kawałki. Nie było to dla niego zaskoczniem, przecież uzył dosyć słabego zaklęcia obronego. Baerdziej zaintersowały go słowa, które wypowiedizał przeciwnik, boweim wydaly mu się znajome, a jednczenie prszesycone taką nienawiścią, jakby wypowiedział to najgorszy pomiot ciemości. Obesrwał przytym jakw jego kierunku zbliża,, się osłona zaklęcia. Hm, Przekleństwo Noldorów całkem nieźle, ale, niech ci się nie zdaje, że oznacza to koniec walki -  rzekł i odpowiedział, na szydercze słowa glosem pełnym nadzieji:

 

Choć, Morgoth zmusza mnie bym padł u stóp jego tronu

niech wie, że mam światło, które pokona bezkres jego mroku

To  Światlo, Drzew  przez Noldorów uchywcone  

Zanim On zasiał między Pierworodnymi niezgodę

i sprawil że Aliuqonde zostało we krwi skąpane

Dzieło to było Feanora

Stworzone, zanim jego umysł zaćmiły jadowite słowa

trzy kelnoty zrodzone w chwili natchnienia

Jeden pochłonęła Arda

Drugi, leży w głebniach królestwa Ulma

Trzeci zaś za  sprawą odwagi Króla Żeglarza

Wróćił do Bgosławionego Królestwa  

Tam zaś Varda Gwiazd Królowa 

Ktora, te klenoty ręką swoją tknęla

tak, że palą  rękę samgo Cienia

Umiesciła Kelnot na tkaninie Nieba    

 

Więc o Elbereth, Pani Gwiazdzista

proszę ześlij tu blask Silmarila !

 

Ostanie 2 wersy Sardo wypowiedzał, z taką mocą, że  mornczna osłona cofnęla sie na moment, zaś sam Sardo zacząl jaśnieć oślepiając przeciwnika. Sardo zbliżył się do mrocznej osłony i dotknął jej ręką,. Wówczas mroczny wymiar zacząl sie załamywać i pękać niczym lustro. Tak jak myślałem,  nic nie może pochłanąć blasku Earndlia -   Uśmiechnął się, zatakował swym świetlistym mieczem, który teraz jaśniał mocniej

Edited by Out of Odder Zandi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spacetime Dancer poczuł potężne uderzenie... prosto w swoją dumę. Z niedowierzaniem patrzył jak światło wyczarowane przez przeciwnika niszczy wymiar który teoretycznie miał je unicestwić. Najwidoczniej przeciwnik użył jakiejś eterycznej odmiany blasku. Sprytne. Naprawdę sprytne.

Jednakże rozwiązanie tego problemu nasunęło się niemal natychmiast- skoro nie znał właściwości użytego przez przeciwnika zaklęcia należało odpowiedzieć czarem uniwersalnym. Zebrał resztki wymiaru ciemności, i wplótł w nie kolejny, nakładając ich efekty na siebie. Nowy wymiar dostosowywał się do mającej z nim kontakt fali czy materii, a w połączeniu z poprzednim sprawiała iż ten umiał zmodyfikować się tak, by pochłaniać cząsteczki magicznego światła, a jego nadzwyczajną energie wykorzystać do dalszej produkcji mroku. Dancer z satysfakcją obserwował swoje dzieło, które znów zaczęło zmierzać w stronę przeciwnika, nie miał jednak zamiaru na tym poprzestać. 

Jego kolejne działanie wymagało fuzji dwóch wymiarów. Pierwszy z nich był wymiarem jałowym, pozbawionym zawartości, potrafiący za to świetnie przenosić inną materie. Sformował go w kilka macek, które posłał w stronę ognistego pierścienia. Drugi ich koniec podłączył do kolejnego wymiaru charakteryzującego się wysoką antygęstością- sprawi to, iż zacznie on wysysać przy pomocy macek rozgrzaną plazmę, a raz rozpoczęty proces zgromadzi ją w gęstości umożliwiającej użycie jej jako ładunku wybuchowego o olbrzymiej sile.

Po ukończeniu czaru zwrócił się do przeciwnika. Najwyraźniej trafił mu się mag- poeta, skoro więc chce grac w tą słowną grę wypadałoby mu odpowiedzieć.

Wychwalasz blask Silmarilliów , zapominasz jednak, iż zostały one zdobyte przez Władce Ciemności, i przez stulecia ich blask rozświetlał salę Angbandu. Są tylko odblaskiem dawno utraconej potęgi, którą Melkor, najpotężniejszy z Valarów unicestwił jednym czynem. Nawet one nie dadzą ci zwycięstwa. Odpowiedz więc! Jaką jeszcze broń z trzewi Ardy zamierzasz skierować przeciwko mnie? A jeśli nie z tam to gdzie zamierzasz ją znaleźć?

Edited by Cień

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sardo był już pewien że jego przecwinik, nie wie jak odpowiedzieć na jego czar, ale uśmiech na twarzy Spacetime Dancera pozbawił go złudzeń, bowiem ciemnna masa zaczęla się odradzać, wykorzystując Światło Najjaśniejszej z Gwiazd, potem zauważył ze przeciwnik  tworzy kolejny wymiar i za pomocą macek czarnych niczym Cień Uloginaty wysysał Energię z Kręgu Ognia. Hm tego się nie spodziewałem, sprytne posunięcie, choć  błądzisz w ciemności potrafisz też wykorzystać światło, winszuję Talentu - ukłonił się przeciwnkowi na znak szacunku nie był bowiem pozbawiony manier i nawet plugawe wyzwanie jakie usłyszał z jego ust nie było w stanie wyprowadzić go z równowagi, rozłożył ręce i wykorzystując podmuch powietrza spowodowany zaklęciem przeciwnika zaszeptał:

 

Manwe  Królu Ardy, wybrany przez Eru, którego Płomień tli się w jej Sercu 

użycz mi siły obrońcy Gondolinu 

Ptaków Króla  

Który ocalił od śmierci Maedhrosa

i szpecąc twarz Nieprzyjaciela

Nie pozwolił zbrukać ciała Fingolfina

Twego największego  Posła Thorondora !

 

Sardo poczuł jak  ramiiona stają się silne, a zarazem lekkie, dzięki czemu z łatwością wzniósł się nad wodny krąg areny i wylądował w samym jego środku -  Idelanie, teraz pora na mój ruch. - ułożył ręce w wodzie jakby chwytał trójząb i rzekł głosem głębokim niczym morze

 

Pytasz synu Cienisty

co wyciągnę z Ardy trzewi ?      

och pożałujesz swej arogancji

i twej służby Upadłemu Ainurowi 

bowiem do Tego który nalewa Wody

kieruję teraz swe myśli

na mą prośbę powierzy Sirion mojej woli

bowiem wie że plugastwo  się przed nim nie uchroni

 

Woda wokół Sardo zaczęła szybko płynąć i pienić się,. Mag z radością skierował rękę w stronę przeciwnika, i rzekł

 

 

Wyzwalam cie Syrionie, niech twoja woda ugasi wszytko co jest zbrukane

a Cień stojący przede mną niech pierzchnie

 

Woda z wodnego kręgu gniewnie wylała się na krąg ognia odcinając macki przeciwnika - krąg ognia był wolny. Wówczas rzekł triumfalnie:

To prawda, że Melkor posiadł Silmarlie, lecz niezbyt długo zdobiły one Jego plugawe oblicze.

bowiem w swej pysze nie zauważył, że Dzieci Iluvatara łączy silne przymierze  

nie było to przymierze stali i miecza choć tym orężem stopa Pana Kłamstw  została zraniona 

lecz było to przymierze serca

gdy Najpiękniejsza z Pierworodnych uczuciem do  Najznaczniejszego z Następców zapłonęła

Luthien   przez swego kochanka zwana Tinuviel 

Uśpiła Cień Angbandu swym śpiewem 

dzięki czumu  odważny Edain wykradł Klejnot jeden

Ten który do Valinoru przybył wraz z Królem Żeglarzem

 

Mówisz, iż ten blask to przeszłości echo

lecz wiedz że błędzie jesteś Ainura sługo

nie  słusznie uważasz że Potęgom jest równy

bowiem z Woli Najwyższego został z nich wykluczony

Roztrwonił swą moc

chcąc zaprowadzić Ardę w Ciemność

lecz każda z jego prób skazywała go na Nicość

więc i twoje czary są niczym w starciu z Pieśni Wspaniałością

Wciąż w Ardzie tkwiącą

Na dźwięk ostatnich słów  z ziemi wytrysnął jasny Płomień

. Sardo instynktownie zanurzył w nim swój świetlisty miecz który buchnął płomieniem.Mag niepewnie chwycił nowy oręż, i korzystając z resztek błogosławieństwa Pana Wiatru

rzucił się na swego przeciwnika. Ciemność skuliła się, bowiem miecz niszczył wszystko co było z niej zrobione. Sardo pewnie ciął mieczem prosto w bark przeciwnika. Poddaj się nie masz szans  Tancerzu

 

Edited by Out of Odder Zandi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dancer spokojnie wysłuchał kolejnej tyrady przeciwnika. Tym razem nie zamierzał na nią odpowiadać.  Nauczył się cenić milczenie, było mu wiernym towarzyszem podczas stuleci wędrówek. Uważnie obserwował kolejne zaklęcia przeciwnika- gdy spieniona woda odcięła drogę jego czarowi przez twarz Spacetima przebiegł lekki grymas- odrobina gniewu, ale złagodzona błyskiem w oku świadczącym iż wpadł już na kolejny pomysł.

Wcześniej jednak należało rozwiązać nader palący problem- przeciwnik pędził w jego stronę z niesamowitą szybkością, a od jego broni bił nieziemski blask rozdzierający na strzępy nieźle już rozrośniętą zasłonę ciemności. Ta broń... Skoro wpływa na rzecz tak niematerialną  jak ciemność, i to ciemność inter wymiarową musi być niemalże całkowicie utkany z zaklęć. Ciekawe... 

Przyszedł czas na jego ruch. Obserwując pędzącego w jego stronę przeciwnika przygotował się do Podmianki. Była to jedna z jego ulubionych sztuczek, dająca ogromne możliwości, i zazwyczaj kompletnie dezorientująca przeciwnika. Opierała się na widmie wymiarów- delikatnych anomaliach, wywołanych przez wymiary graniczące z tym, w którym aktualnie się znajdował. Umiejętne wzmocnienie ich pozwalało na tworzenie na ułamek sekundy międzywymiarowych przebić. Dzięki temu mógł błyskawicznie przemieścić się na niemal dowolny dystans. Co więcej- jego poprzednie miejsce zajmowała dowolna wybrana przez niego materia.

Dancer przygotował się, ale z aktywacją poczekał niemal do ostatniej chwili- chciał mieć pewność, iż wszystko przebiegnie zgodnie z planem. Gdy miecz przeciwnika niemal dosięgnął już celu sylwetka Spacetima zafalowała, a Sardo, zamiast rozstrzygnąć losy pojedynku sam znalazł się w tarapatach. Wybrana przez jego przeciwnika materia charakteryzowała się niewyobrażalną siłą przylegania, oblepiając nie tylko miecz, ale i całego wojownika, a więc unieruchamiając go w miejscu. Oczywiście Dancer nie byłby sobą gdyby na tym poprzestał- tak jak jego poprzedni wymiar nie pozwalał istnieć światłu, tak ten unicestwiał magię, która miała z nim bezpośredni kontakt- w pierwszej kolejności płomienie na mieczu.Jako że wymiar nie oblepił Sarda całkowicie nie odbierał on przeciwnikowi możliwości czarowania, ale nie taki był jego cel- zaklęcia zbyt ambitne zwykle były łatwiejsze do skontrowania.

Chwilowo będący poza zasięgiem przeciwnika mag nie zamierzał spocząć na laurach. Stara wojenna maksyma- " Obserwuj swojego wroga"- jeszcze raz wykazała swoją przydatność. Przyzwane przez przeciwnika wody odcięły macki od ich celu- ale bynajmniej ich nie zniszczyły. Co więcej, dostarczyły im nowego celu... Błyskawicznie zaczęły zasysać wezbrane strugi, przez co wymiar w ich centrum zgromadził ciecz pod ciśnieniem tysięcy atmosfer. 

Dancer obrócił się w stronę wroga. Nie uśmiechał się- jego twarz wyrażała jedynie spokój i skupienie. Oto najcenniejsze owoce ciszy. Teraz jednak muszę ją przerwać, wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Spokojnym, jakby trochę zmęczonym głosem odezwał się do przeciwnika.Twierdzisz że służę komukolwiek? Mylisz się. Wybrałem żywot wiecznego wędrowca nie z powodu uwielbienia samotności, czy też żądzy wiedzy- wybrałem go bo cenie sobie wolność. Oglądałem miliony władców, feudałów, dyktatorów i przywódców, a każdy z nich niezależnie on swoich słów , czy działań tylko utwierdzał mnie w moim wyborze. Czemu miałbym się poddać władzy jednego z nich, nawet najpotężniejszego? Nie obawiaj się, nie wspieram twego wroga- mimo że poznałem nieco jego czyny i motywy, nie wpłynęły na mnie bardziej niż historia kogokolwiek innego. Jedynym moim panem jestem ja sam, a dziś nakazuje sobie by stoczyć z tobą bitwę- a być może pokonać... Po tych słowach, wykorzystując wodnomagnetyczny wymiar cisnął kulą w przeciwnika.

Edited by Cień

Share this post


Link to post
Share on other sites

Droga publiczności, czas na wyłonienie zwycięzcy pojedynku! Nie obędzie się bez Waszej pomocy!

 

Zatem pytam Was, kto popisał się większą mocą? Kto okazał się silniejszy? Czyj styl Was urzekł? Głosujcie i komentujcie! To, czy w kolejnej rundzie zobaczymy Spacetime Dancera, czy Sardo Limbiona, zależy tylko od Was! Oceńcie ich zmagania!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zegar tyka, toteż nie pozostało nam nic innego jak ogłoszenie zwycięzcy pojedynku! Któż to będzie? Dowiemy się już za chwilkę...

 

Spacetime Dancer - 3

Sardo Limbion - 2

 

A zatem, drogą niewielkiej przewagi, do rundy trzeciej przechodzi nikt inny, jak Spacetime Dancer, walczący w imię Cienia! Serdeczne gratulacje!

 

Liczymy, że w trakcie rundy trzeciej nie zabraknie mocy na kolejne czary! Do zobaczenia!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...