Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Hoffman

Arena XXVII - Monti vs Spacetime Dancer [zakończony]

Recommended Posts

Prace nad tą areną trwały długo. Inżynierowie musieli pokonać ograniczenia i nagiąć właściwości szkła, diamentu i magii, aby stworzyć tę monumentalną konstrukcję, cieszącą oczy tak widzów, jak i pojedynkowiczów.

 

Właśnie zagrzmiały trąby obwieszczające rozpoczęcie kolejnego starcia. Przeciwnicy zaczęli wychodzić z poczekalni na arenę. Długi korytarz, oświetlony niebieskimi runami, dającymi przyjemne światło, prowadził każdego z nich na miejsce starcia. Przed samym wejściem na arenę napotykało się ogromne wrota. Całe zrobione z przezroczystego materiału, który jednak tak zaginał światło, że zasłaniało ono drugą stronę drzwi. Skrzydła wrót były rzeźbione w duże łabędzie, zrywające się do lotu. Na ich piórach grała tęcza rozszczepionego światła. Pod nimi wyryto napis „Powodzenia magu, niech twe czary będą potężne, spokój niezmącony, przyjemność jak największa, a uciecha widzów przeogromna.”  Każda litera była oddzielnym dziełem sztuki, gdyż ozdobiona została płaskorzeźbami łabędzi, które wpisywały się w jej kształt.

 

Wysokie i strzeliste, zakończone ostrymi łukami wrota zaczęły się powoli otwierać. Oczom magów ukazywała się ogromna arena. Z jej dołu wyrastało, aż pod niebo, pięć ogromnych wież. Cztery,  o wysokości 400m, zostały  usytuowane na rogach kwadratu o boku tej samej długości, a piąta, największa, licząca ok 600m wysokości, w środku. Każda budziła podziw. Ściany wzniesiono z czystego, przezroczystego szkła. Oczy magów widziały, przez mury wież, środkową, diamentową kolumnę nośną i kręte schody, z tego samego materiału, wokół niej, prowadzące na sam szczyt. Z wierzchu wystawały z walca budowli szklane skrzydła łabędzi, otaczając cienkie szczeliny okienne. W każdej z nich został wstawiony witraż, przedstawiający kolejno wszystkie rodzaje magii, czasami runy, a nawet wielkie postacie, bądź ich cytaty.  Dominował styl gotykucowy, choć bogactwo ozdobnych ptaków nadawała swoisty, barokokucowy charakter. Każda wieża kończyła się strzelistym, stożkowym dachem, na którego szczycie rozpościerał skrzydła łabędź. Cztery na bocznych budowlach, patrzyły na największego, zrywającego się do lotu na centralnej baszcie. Ten spoglądał w górę, a jego skrzydła miały rozpiętość około 100m. Każdy ptak został wyrzeźbiony w diamencie, przez co światło wchodziło i odbijało się od jego ścian, załamując się.

 

Pomiędzy wieżami przewieszone były wiszące mosty. Niektóre ze szkła inne z twardszych, przezroczystych materiałów. Ich szerokość nie przekraczała 3 m, a środkiem podłogi ciągnęła się falująca, niebieska linia, dodająca lekkości konstrukcji. Co więcej poza licznymi pomostami przestrzeń pomiędzy pięcioma wieżami wypełniały latające szklane łabędzie. Każdy ptak zachowywał się jak normalne zwierzę i krążył po synchronicznej orbicie wokół centrum areny. Dawało to przepiękny efekt świetlny, a także wizualny.

Sama dolna powierzchnia areny była pokryta przez stojącą taflę wody, tak krystalicznie czystej, że zadawała się być lustrem. Co chwila jednak w różnych miejscach woda zapadała się na chwilę w lejek, z którego tryskał płomień. Ogień ustawiał się w sylwetkę łabędzia, którego szczyty rozgrzanych skrzydeł sięgały 50m wysokości.

 

Widzowie nie zostali zaniedbani. Aby arena cieszyła ich oczy, umieszczono ich na szerokich trybunach, ustawionych na wielkiej diamentowej podstawie. Miała ona wygląd obciętej u dołu bryły obrotowej, w kształcie litery V, tak, że w jej środku znajdowała się arena. Same szczyty trybun wznosiły się na 500m, a oddalone były od środka areny na 700m. Dzięki powszechnej przezroczystości każdy ruch był doskonale widoczny i żadna forma architektoniczna nie uchodziła uwagi bystrym oczom widzów.  

 

 

duel_of_the_fates_by_cherrycustard-d4z04

 

 

Na takiej arenie przyszło się dzisiaj zmierzyć Monti i Spacetime Dancerowi. Właśnie zagrzmiała trzecia trąba, obwieszczająca rozpoczęcie starcia. Na ten sygnał publika skandująca imiona magów umilkła i prawie na bezdechu przyglądała się swym faworytom. Dwie postacie potężnych czarodziei stały na przeciwległych rogach wielkiego kwadratu, patrząc na arenę z balkonu startowego na czwartym piętrze ich wierzy.

 

Życzymy powodzenia, udanego pojedynku, walki fair, świetnych pomysłów i genialnych odpisów.

 

 

~ By Kapi

Edited by Hoffman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za tak późną wiadomość, ale chciałam juz od dawna napisać, że rezygnuję z pojedynku. Najbliższe trzy tygodnie to dla mnie czas matur i dostanie się na dobre studia to dla mnie kwestia obecnie najważniejsza z oczywistych powodów. Jestem przekonana, że zostawiam Was z dobrym zawodnikiem i życzę Spacetime Dancerowi powodzenia w nadchodzących zmaganiach :) Jest mi przykro, że rezygnuję, bo w każdy odpis wkładałam mnóstwo serca i czasu (którego obecnie mi brak). Jeszcze raz przepraszam za walkowerową walkę i dziękuję wszystkim osobom, które mnie tyle nauczyły o magicznych pojedynkach. To była świetna przygoda :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porządku.

 

Nadeszła pora na oficjalne zakończenie pojedynku. Ponieważ Monti uprzednio poddała walkę, do kolejnej rundy przechodzi nie kto inny jak Spacetime Dancer!

 

Gratulujemy i czekamy na rozpoczęcie kolejnego rozdania, w którym to Dancer zaprezentuje w pełni swe zdolności!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...