Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Mephisto The Undying

Czarne Żagle w Środku Nocy [Sesja][Trzech szalonych piratów]

Recommended Posts

Niebo tej nocy było ciemne. Większość gwiazd było przykryte przez chmury, podobnie zresztą jak księżyc. Niewiele światła docierało na ziemię toteż na całej wyspie, a zwłaszcza na klifach, panował mrok. Dla niewprawnego oka, klify były puste. Jednak jeśli ktoś potrafił patrzeć przez ciemność mógł dostrzec sylwetkę, sylwetkę mężczyzny siedzącego na krawędzi patrzącego z melancholią w dół. Był wysoki, blady, miał ciemne włosy i lekki zarost. Spojrzał w bok patrząc na pustą butelkę po rumie. Westchnął żałośnie i wstał. Zaczął patrzeć w dół, wyglądał smutno, do tego jakby był zmęczony życiem. Przyglądał się wodzie uderzającej skały. W jego głowie kłębiły się myśli, naprawdę wiele myśli. Kilka razy widać było że zaczyna robić krok w przód, jednak cały czas się cofał. Rozejrzał się jeszcze po okolicy, jakby czegoś szukając wzrokiem. Ale zaraz potem wrócił do patrzenia w dół. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od morza zawiała silna bryza, niosąca chłodne krople słonej wody i zapach wodorostów. Wiatr wzmógł się, szarpiąc odzież i włosy samotnego, niedoszłego samobójcy i odrobinę odpychając go od krawędzi. W końcu przestał wiać, ale dopiero wtedy gdy mężczyzna leżał na ziemi. 

O krawędź skały oparły się ramiona, a na nich opierała się głowa o świecących, białych oczach. Pośród nocy trudno było odróżnić postać od nocnego nieba - jej skóra była tak ciemna, że niemal czarna. Mokre włosy okalały głowę, tworząc dość niepokojący efekt. Na głowie zaś miała coś na kształt korony sporządzonej z muszli i wodorostów. 

- Samotnemu żeglarzowi życie zbrzydło? Chce się rzucić w fale morskie? - zapytała postać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna zdziwił się, nie spodziewał się tak mocnego wiatru, zaraz potem upadł, co zdziwiło go jeszcze bardziej. Podniósł się do siadu i ujrzał tę dziwną postać. Wyglądała zjawiskowo, miał pewność co do jednego. Nie była człowiekiem. Przyglądał się jej uważnie, teraz dało się zauważyć że jego oczy były żółte. Odgarnął włosy z czoła po czym odchrząknął. 

- Żaden ze mnie samotny żeglarz. Raczej tułacz. Lecz fakt, chciałem skoczyć. - odpowiedział. Oczywiście zwierzanie się nieznajomym nie było na liście rzeczy jakie zwykł robić, jednak teraz spotkał kogoś kto może byłby w stanie go zrozumieć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zostawiła cię narzeczona, samotny tułaczu? Zostawiła dla innego? Umarła? Mów śmiało, stara Helike wysłucha. A potem będziesz mógł rzucić się w moje fale. - Wspięła się na klif. Czymkolwiek postać była, poruszała się jakby wciąż była w wodzie. Stanęła na dwóch, bosych nogach, podeszła do mężczyzny i usiadła obok. Trudno było powiedzieć, w co była ubrana ale ociekało to wodą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie, to nie to. Mam problem zupełnie innej natury. - oznajmił tylko. - Po prostu uznałem że żyje zbyt długo. O wiele zbyt długo. Uznałem że pora to zakończyć. No ale przerwałaś mi. - dodał po chwili. Przez chwilę patrzył w dal. - Mówiłaś że nazywasz się Helike? Ja nazywam się Dorian Adriaans. - przedstawił się. Teraz mogłaś usłyszeć jego Holenderski akcent. Czyli był holendrem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Co Dorian Adriaans robi tutaj? Bo nie przypłynął tylko po to, żeby umrzeć. Prawda? - zapytała. - Nie wyglądasz na kogoś, kto zbyt długo żyje. Wyglądasz młodo - oznajmiła, mało delikatnie chwytając go za szczękę i oglądając uważnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu usta Doriana wykrzywiły się w ponurym uśmiechu. Pokazał kobiecie rząd równych zębów z nienaturalnie wydłużonymi kłami. W połączeniu z byciem zimnym w dotyku, bladością i żółtymi oczami sugerowało jedno. Wampir. 

- Może i wyglądam młodo, ale mam już ponad dwieście lat na karku. - oznajmił mężczyzna spokojnie. - Możesz mnie puścić? To niekomfortowe. - poprosił po chwili. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uchwyt rozluźnił się. 

- Pierwszy raz widzę taką bestyjkę, a żyję już długo. Jak ty, albo i dłużej. Choć jeśli chcesz znać moje zdanie, nie posądzam cię o życie. Wyglądasz jak trup. O gładkim liczku, ale jednak trup. Nie jesteś człowiekiem, więc czym jesteś? I po co ci te zęby? Widziałam takie u drapieżników. Jesteś drapieżnym gatunkiem człowieka? Na pewno żadne z was nie żyje stąd. Słońce na wyspach spaliłoby twoją białą skórę. Jest bielsza niż większości białych ludzi, a im jest ciężko tu przetrwać - odpowiedziała Helike. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- To prawda, tutejsze słońce jest nieprzyjemne. - oznajmił. - Jestem wampirem, w europie, na kontynencie, byliśmy czymś w rodzaju... zmor, ludzie się nas bali, tworzyli o nas historie i wiele innych. Jednak, nie każda jest prawdą. Na przykład, słońce wcale nas nie zabija. Fakt, nie jesteśmy przystosowani do życia w takim klimacie, ale nie giniemy od niego. Tracimy tylko siły, wielu też mdleje. A co do bycia drapieżnym człowiekiem... cóż nie do końca. Nie jesteśmy ludźmi. Jesteśmy doń podobni, ale jednak nie jesteśmy. - wyjaśnił. - Ale jesteśmy poniekąd drapieżni. - dodał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez chwilę Helike nie odpowiadała, wpatrując się w morze. Przypadkowe kosmyki jej włosów falowały, a kiedy jakiś musnął skóry Doriana, niemal od razu rozpryskał się w krople słonej wody i zanikał. 

- Jesteś malarzem? U was w kraju macie wspaniałych malarzy. Widziałam kilka dzieł, które tu przypłynęły. Jest tu, na wyspach kilku ludzi, twoich rodaków. Dwóch tworzy piękne obrazy - stwierdziła. - Co różni was od ludzi, poza dietą?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna pokręcił głową przecząco. 

- Nie jestem, nigdy nie miałem do tego drygu. W sumie nie wiem czy pojawili się jacyś nowi malarze. Dawno mnie tam nie było. Niby trochę tęsknie, ale w sumie i tak pewnie chcieli by mnie tam zabić. - wzruszył ramionami. - Wampiry są w stanie przeżyć na takich samych pokarmach co ludzie, jednak krew daje nam siłę, dzięki niej jesteśmy znacznie silniejsi. I bardziej pewni siebie. - wyjaśnił. Po chwili westchnął. - Napiłbym się rumu... - burknął. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Więc chodź ze mną, Dorianie Adriaansie. Napijesz się czegoś, co cię postawi na nogi - zarządziła Helike. Wstała z ziemi i podała dłoń towarzyszowi. Wyglądała jeszcze chwilę jak zjawa, ale wkrótce włosy przestały falować, splecione w cienkie warkocze, skóra z granatowej zmieniła się na ciemnobrązową, a oczy przestały świecić. Nowa postać była bardziej przystępna niż poprzednia, nawet w pewien sposób pociągająca. Helike miała na sobie suknię ciemnej barwy, znoszoną i miejscami podartą z osłoniętymi ramionami. Jej twarz miała rysy podobne do rysów rdzennych mieszkańców wysp - szeroki nos, wydatne, duże usta i wystające kości policzkowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czemu nie. To w sumie ciekawa alternatywa dla skakania w dół klifu. - stwierdził mężczyzna chwytając rękę kobiety i podnosząc się. 

 

Prawie cały wiek później na tej samej wyspie było nieduże miasto z portem. Portem do którego przybił statek. Przez chwile nie było widać żeby ktoś tam był, jednak po chwili na pokładzie pojawiły się dwie osoby, kobieta o ciemnej skórze i mężczyzna o skórze niemalże białej. Ubrany w długi ciemny płaszcz, z kapeluszem na głowie. Zawołał coś do osoby stojącej obok kajuty kapitańskiej a potem ruszył na ląd. Chciał iść do baru, napić się grogu. I może załatwić jakąś załogę. 

- Nie było nas tu ze sto lat. - odezwał się do swojej towarzyszki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Gdzie fale morskie uderzają o brzeg, tam i ja jestem. A tu uderzają dość gwałtownie, przyjacielu. Więc poprawiam: ciebie nie było tu ze sto lat - odparła murzynka, standardowo już przechwalając się swoimi umiejętnościami i potęgą. Zdarzało jej się to często. 

- Załoga powinna być bardziej zdyscyplinowana niż ostatnim razem. Chociaż nie dziwię się, że wszczęli bunt. Mogłeś się powstrzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czasami zapach krwi działa na mnie jak płachta na byka. Nie jestem z tego dumny ale taka moja natura. - oznajmił mężczyzna. Zaczęliście kierować się w kierunku najbliższej tawerny. Tonący Norweg. Speluna, ale grog był niezły a ceny niskie. A brakowało wam trochę gotówki więc trzeba było oszczędzać. Gdy przekroczyliście próg, prawie natychmiast skierował się na was wzrok siedzących tam osób. Szybko jednak prychnęli i spojrzeli gdzie indziej. Znaleźliście jakiś wolny stolik. Usiedliście przy nim a Dorian przywołał ruchem ręki kelnerkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dorian wyjął zza pazuchy płaszcza fajkę, wyrzucił z niej resztki spalonego tytoniu i zaczął szukać innego, w kieszeniach. Wreszcie znalazł niewielką ilość. Wymieszaną z paprochami ale zawsze. Napchał go do fajki i zaczął szukać jakiegoś krzesiwa. 

W tym czasie kelnerka przyniosła grog. Uśmiechnęła się serdecznie pokazując brak jednego zęba i odeszła. 

Kapitanowi udało rozpalić się fajkę, zaciągnął się i wypuścił dym. Wziął łyk grogu, w tym momencie do tawerny wszedł jakiś człowiek, wyglądał jak weteran piractwa, brak ręki, brak oka, brak nogi. Drewniane lub metalowe zamienniki. Stara koszula, zdezelowane spodnie i dziurawe buty. Do tego siwe wypadające włosy, długa broda, kolczyki i brak uzębienia. Rozejrzał się i prawie natychmiast podszedł do was. 

- Witajcie psubraty. Mogę się dosiąść? - zapytał siadając przy jednym z krzeseł. - Szukacie może bogactwa? - zapytał. 

Edited by Mephisto The Undying

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie wiem, do kogo skierowane było pytanie. Ten starzec patrzy na nas, ale mówi o psubratach. A takimi nie jesteśmy, człowieku. Zwracaj się z szacunkiem do nieznajomych, starszych od ciebie co to w dodatku nie stracili żadnej kończyny przez całe swoje życie. Idź, póki daruję cię zdrowiem. Szaleńcze - mruknęła kobieta, biorąc do ust łyk napoju.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ale słuchajta! Mam tu mapę. Na mapie jest zaznaczona lokacja gdzie jakiś pirat zostawił swój skarb. Ja już stary jestem to mi się nie przyda. Ale mogę oddać ją wam. W zamian za jedną kolejkę. Co wy na to? - zapytał dziadek.

Dorian spojrzał na swoją towarzyszkę. 

- Mamy coś ciekawszego do roboty? - zapytał jej po chwili wciąż się jej przyglądając. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie. Brzmi jak oszustwo, i na miejscu pewnie będzie figa z makiem. A jeśli tak, to cię znajdę, starcze. Ale spróbować można. Spójrz no, Dorianie i powiedz czy to daleko. Nie mam dziś ochoty na dłuższe podróże - stwierdziła Helike leniwie. W stronę starego korsarza przesunęła jeden z kufli. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starszy mężczyzna pokazał mapę, jak się okazało przedstawiała ona tę wyspę na której się znajdowali.. 

- Raczej nie będziesz musiała daleko iść. - stwierdził wampir. - To ta wyspa. - dodał zaraz potem. Spojrzał na dziadka i podsunął mu swoją szklankę grogu. Ten szybko wręczył mu mapę, wypił zawartość szklanki, wstał, skłonił się i wyszedł uradowany. - Nawet jeśli tobie się nie chce, ja się przejdę. I tak chciałem pochodzić po suchym lądzie. - oznajmił. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dorian wypił zawartość swojej szklanki duszkiem. 

- Świetnie. - uśmiechnął się, jednak nie otworzył ust, nie zamierzał pokazywać zębów. Zaciągnął się jednak dymem z fajki i wypuścił kilka kółeczek. - Zatem idziemy? Nie ma co zwlekać. - zapytał wyraźnie bardziej zadowolonym tonem. Od dawna wiedziałaś że uwielbiał pakować się w takie rzeczy. Położył prawą dłoń na swoim kordelasie. Lewą trzymał fajkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna kiwnął głową. Po chwili wyszliście z tawerny, Kapitan spojrzał na mapę. 

- Na wschód stąd, niedaleko klifów jest jaskinia, podobno tam będzie skrzynka. - powiedział cicho, tak żeby ludzie w okolicy go nie usłyszeli.

 

Jak się okazało droga nie była taka znowu długa, wyspa nie należała do największych toteż szybko dotarliście do wskazanego miejsca. Znaleźliście rzeczoną jaskinie, było ciemno ale dla was to nie był chyba problem. Wnętrze zdawało się być puste, ale nigdy nie było tak że na samym początku coś było. Idąc głębiej znaleźliście nieco ciaśniejszy tunel, Dorian przeszedł pierwszy... i to było dla niego zgubne. Jakiś człowiek znienacka wbił w jego klatkę piersiową kołek, ciebie zaś ktoś złapał od tyłu i przyłożył ci coś do pleców. Poczułaś że tracisz siły. Po chwili usłyszałaś męski głos. 

- To za wszystkie sztormy które odebrały życia. - uderzył cię. - A to... za sztorm które odebrał życie Marii. - w tym momencie coś dotknęło twojego czoła i prawie natychmiast uderzyła cię fala gorąca. Poczułaś się jakby słabsza, zwyklejsza, przez chwilę towarzyszyło ci to uczucie aż wreszcie padłaś na ziemię. 

 

Obudziłaś się... nie wiedziałaś ile minęło czasu, ale nadal byliście w jaskini. Widziałaś jakby gorzej. Po chwili jednak poczułaś że dotykasz jakiegoś płaszcza, jak się okazało był to płaszcz Doriana który leżał z kołkiem w klatce piersiowej, nie ruszał się. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...