Arcybiskup z Canterbury

Mistrz Gry
  • Dodanych treści

    6320
  • Dołączono

  • Ostatnia wizyta

Reputacja społeczności

884 Legenda Forum

Informacje o Arcybiskup z Canterbury

  • Ranga
    Glon
  • Data urodzenia 31.10.1997

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Wygwizdów Górny
  • Zainteresowania
    Absolutnie żadnych.
  • Coś o sobie
    Pewnego dnia dobierze się do ciebie, nauczy cię, jak być świętą krową.

Kontakt

  • Strona www
    http://oksymoron31.deviantart.com/

Ostatnie wyświetlenia profilu

77790 wyświetleń profilu
  1. Zmarszczyła brwi, patrząc wgłąb krateru. I nikt przed nimi tego nie widział...? - Poczekaj tu, Zachary. Zejdę tam pierwsza. To nie wygląda szczególnie zdrowo, a nie chcę, żeby coś ci się stało. Nie będę patrzeć co jest w środku zanim nie zejdziesz, chociaż... Chyba nie chciałabym zobaczyć tego zbyt blisko. Sprawdzę, czy nic ci nie grozi i lepiej żebyś nie oponował - pogrozila mu palcem i zeskoczyła z krawędzi, by na wszelkie możliwe sposoby odkryć, czy nic tam nie promieniuje, nie truje i nie sprawia innych dla człowieka zagrożeń. Gdyby było w porządku, miała zamiar da znać Zacharemu.
  2. Do burdelu co prawda nie poszli, ale pili do samego rana. A przez cały następny dzień odczuwali tego skutki. Ani młodsza siostra DeWettów, ani ich matka już nigdy nie wróciły do świata żywych. Rennard jako głowa rodziny przejął posiadłość i doprowadził ją do stanu używalności po burzliwych wydarzeniach w Noxus, a po paru miesiącach, choć z trudem, udało się nawet znaleźć służbę. W nieco skromniejszym składzie. Edward wyruszył do Zaun celem skombinowania sobie sztucznych kończyn. Słuch zaginął po nim na długie miesiące, aż wreszcie wrócił, z nowymi kończynami i kompletnie spłukany. Christine dalej zamieszkiwała rezydencję rodzinną DeWettów. Nocturne wkrótce opuścił Rennarda, zostawiając w spokoju jego duszę i umysł, w zamian za oddanie mu w posiadanie podziemi rezydencji. Od czasu do czasu dochodziły stamtąd co prawda dziwne dźwięki, ale to mała cena za wolność. Od czasu do czasu, w cieniu jednego z przystrzyżonych drzew w rezydencji DeWettów stawała wysoka postać w masce. Zawsze nocą, zawsze gdy nikogo nie było w pobliżu. Jhin lubił sobie wszystko dokładnie zaplanować. Czasem znikał na długie miesiące, by potem znów pojawiać się przez następne kilka nocy. Czekał na idealny moment i zamierzał tak czekać jeszcze przez kilka lat, z wolna uświadamiając Rennarda, że zamierza rzucić mu rękawicę. Po wszystkim ród DeWettów wygasł i tak oto kolejne nazwisko figurujące na tabliczkach mauzoleów zniknęło z arystokratycznego życia Noxus.
  3. - No nie wiem, chociaż większość powinna zacząć gnić, jak na porządnego trupa przystało - stwierdziła w zamyśleniu, pocierając ręce w beznadziejnej próbie ocieplenia się. Spojrzała za siebie - całkiem odruchowo, nawet się nie spodziewała, że coś zobaczy. - Jak znalazłeś tę jaskinię? - zapytała, zwracając z powrotem wzroku ku Theo.
  4. Bo jest królem popu!
  5. - Ach. Jestem ciekawa, jak wygląda szkoła dzisiaj. Mogłabym kiedyś tam z tobą pójść? Byłoby wspaniale - powiedziała. - Za moich czasów szkoły były damskie i męskie. Masz szkołę dla obu płci? To zastanawiające. Kiedyś powiedziano by że to upadek obyczajów. Dobrze, że czasy się zmieniły -stwierdziła. - Małżeństwa aranżowane to też był głupi pomysł. Brr. Aż mnie wzdryga na samą myśl.
  6. Piątki trzynastego są thrillerem, nie horrorem, bo Jason nie jest istotą naprzyrodzoną. Przynajmniej w pierwszych częściach, ale jak sam napisałeś - następne są na siłę.
  7. Zapraszam zatem - od tego jest ten temat.
  8. Aż dziw bierze, że do tej pory na forume nie powstał temat zbiorczy o najbardziej ambitnym (bez sarkazmu!) gatunku filmowym, będącym flagowym osiągnięciem kinematografii. Mowa oczywiście o horrorze. Nie mówimy tu o slasherach bez polotu i o wytworach pozbawionych jakiejkolwiek treści, przepełnionych nieuzasadnionymi jumpscare'ami i brakiem wizji. Zacząć należy od niemego "Gabinetu doktora Caligari" z 1920 reżyserii Roberta Wiene, uznawanego za pierwszy horror. Do doktora Caligari na ekranie jedenaście lat później dołącza Dracula, za sobą pociągając doktora Frankensteina ze swoim bezimiennym potworem, wilkołaki, duchy i najróżniejszego rodzaju istoty nadprzyrodzone, które doczekały się setek ekranizacji i interpretacji. Horrory traktowane są dziś dość niesprawiedliwie. Rolą horroru jest rzeczywiście wywołanie u widza grozy, ale niekoniecznie wrzaskiem czy jumpscare'ami. Nie oszukujmy się, "Jason X" Jamesa Isaaca to nie jest dobry film (chociaż nikogo nie posądzam o twierdzenie, że nim jest) i patrząc na niego trudno robić coś poza obstawianiem, kto pierwszy zostanie mokrą plamą i skupiskiem flaków. Nieco inaczej ma się już sprawa z "Koszmarem z ulicy Wiązów" Cravena. Ze świecą szukać w nim drugiego dna i przekazu. Owszem, wygląda groteskowo, a krew leje się hektolitrami. Ale pasiasty sweterek Freddy'ego nie bez przyczyny stał się kultowy i nawet jeśli "Koszmar..." nie jest dziełem ambitnym, to nie można odmówić mu atmosfery i świetnej scenografii (w większości slasherów brakuje i tego, i tego). Do filmów wybitnych z kolei należy "Sleepy Hollow" Tima Burtona z 1999, horror niewątpliwie romantyczny (na podstawie "Legendy o Sennej Kotlinie" Washingtona Irvinga). Pomijając już fabułę poddającą w wątpliwość oświeceniowy racjonalizm, wiele można mówić znów o scenografii, będącej ukłonem w stronę niemieckiego ekspresjonizmu, malarstwa romantycznego czy klasycznych horrorów. Podobnym dziełem kinematografii jest "Dracula" z 1992 Coppoli, choć przykładów można by wymienić jeszcze całkiem sporo. Porozmawiajmy więc o horrorach!
  9. - Można iść dalej - odparła. - Jak wygląda szkoła, do której chodzisz? Jakich masz przyjaciół? Czy dziś pochodzenie ma znaczenie? Twoja rodzina ma korzenie szlacheckie? - zapytała, idąc koło niego.
  10. - Nawet jeśli, to teraz go nie pamiętam. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Jeśli tkwi tu od dawna, to może kiedyś tu przychodziłam? Może jest połączone z jakimś podziemnym źródłem energii? Zaklęte? Nie wiem, czy wciąż kultywowane są czary? - zapytała, odsuwając się nieco od kamienia.
  11. Podeszła bliżej i ostrożnie przyłożyła dłoń do ciepłego kamienia, z zaskoczeniem odkrywając, że rzeczywiście jest nienaturalnie ciepły. Pociągnęła nosem, próbując wykryć w składzie chemicznym powietrza jakiś składnik, który mógłby być odpowiedzią. - Może od słońca?
  12. - Zgłupiałeś? To niebezpieczna wiedza. Coś, czego nikt nie powinien odkryć. Nie dzisiaj. Poza tym, systemy które je chronią i tak nie pozwolą ludziom się do nich dobrać - fuknęła. - Nie mam pojęcia kim jest Serious Sam, ale jeśli politykiem, to brzmi niebezpiecznie radykalnie - stwierdziła. Splotła ręce na piersi, podchodząc do czarnego obelisku. Dziwne, że nikt nie znalazł tego wcześniej. Co to było, granit? Interesujące, ciekawe jakiego pochodzenia. - Myślisz, że to jakieś miejsce kultu?
  13. - Z przekazów ustnych, oczywiście. Żyjemy trochę dłużej i dzięki temu pamiętamy więcej, ale jeśli chcesz znać moje zdanie, nie sądzę żeby żył dzisiaj ktokolwiek kto na własne oczy widział miasto. To aż nazbyt długi czas. Właściwie... - Zmrużyła oczy, zastanawiając się nad opcją opowiedzenia Zacharemu tego, co wie. Miejsca o których mówiła były daleko od Kanady, więc... - W porządku. Powiem ci, co wiem. Wspomniałeś o Aztekach i Egipcjanach, a więc półwysep Jukatan i delta Nilu. To co łączy te dwa miejsca nie znajduje się nad nimi, w gwiazdach. Znajduje się pod nimi. Komnaty Zwojów. Dwie z pozostałych istniejących. Trzecia znajdowała się nieopodal Tyr, ale teraz nie sądzę by cokolwiek z niej zostało. Nieograniczona wiedza, wszystko, absolutnie wszystko co wiedzieli Atlanci. A wiedzieli ogromnie dużo, łącznie z technikami telepatii i hodowania żywych kryształów. Jest pomiędzy Wielkim Sfinksem, a piramidą Chefrena, ale nie sądzę, aby kiedykolwiek ktokolwiek się do niej dostał - stwierdziła.
  14. Król uśmiechnął się szczerze, po raz pierwszy od początku spotkania. - Cóż rzec... Oto i esencja polityki - stwierdził. Atmosfera rozluźniła się nieco, choć nie na tyle, by przy stole panował gwar. Na nowym talerzu Yuri wylądowały okrągłe kapelusze grzybów wypełnione żółtą pastą, słone i lekko pikantne w smaku. Reszta posiłku przebiegała już spokojnie i bez niepotrzebnych rewelacji. Służba wykonywała swoje zadanie, ale jedzenia nie zabrakło. Na stole i tak był go nadmiar. - Więc - podjął król - Życzycie sobie przenocować w pałacu, czy też czas was nagli? Nie popędzam, wręcz zapraszam. Będziecie mogli poznać gościnę Belugan - rzekł z dumą.
  15. - A kto lubi zwłoki? Zwłoki to... rzecz. Rzecz, która była kiedyś żywą istotą. I najgorsze w nich są właśnie oczy. Bo coś co nie ma w sobie życia nie powinno mieć również oczu - odpowiedziała. Prychnęła i zaśmiała się, kiedy Zachary wspomniał o kontaktach kosmitów z Egipcjanami i Aztekami. - To oczywiście nieprawda. Cóż... Nie do końca. Jeśli chodzi o tajemnice Egiptu, odpowiedzią na większość pytań jest państwo, które niegdyś leżało w pobliżu Tyru w Libanie. Teraz jest głęboko, głęboko pod wodą. Ale miało to istotnie połączenia z kosmosem. Więcej nie mogę ci powiedzieć, bo to tajemnica - stwierdziła, porozumiewawczo do niego mrugając.