Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Mephisto The Undying

Czarne Żagle w Środku Nocy [Sesja][Trzech szalonych piratów]

Recommended Posts

Pierwszym co zrobiła Helike było efektowne zwrócenie wszelkich posiłków i napojów spożytych tego dnia do płytkiej sadzawki w grocie. Spróbowała wyostrzyć wzrok, jednocześnie podpełzając do towarzysza. Nachyliła się nad nim i podjęła kilka prób wyszarpnięcia kołka z klatki piersiowej leżącego. Dopiero któraś z kolei się udała. 

- Rusz się, Adriaans. Jednak trzeba będzie skopać te tyłki - mruknęła. - I zamordować kilku bezczelnych... Już ja im zrobię sztorm. Taki będzie sztorm, że pół wyspy zabierze. Tylko dojdę do siebie... Tak, trzeba dojść do siebie. 

Helike wyciągnęła rękę w stronę wody i czekała. Czekała, aż ręka zupełnie ścierpła. Wtedy Helike zaklęła.

- Co jest? - zapytała sama siebie. Spróbowała jeszcze raz. I kolejny. A potem zdała sobie sprawę z tego, co zaszło. Oprzytomniała natychmiastowo, wydając z siebie dziki wrzask. 

- Nie! Nie! NIEEE! - Kobieta rzuciła się na ziemię, szarpiąc włosy i płacząc. Ostatecznie wymyśliła, że może dzięki śmierci ciała zdoła się uwolnić. Dlatego też, zataczając się ruszyła z determinacją ku wodzie, żeby się utopić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wyrwaniu kołka z klatki piersiowej wampir prawie natychmiast się poderwał. Dotknął kilka razy swojego ciała, potem sprawdził czy ma miecz i pistolet. Wszystko było, więc nie był to napad rabunkowy. 

- Co do cholery? Nawet kołka porządnie wbić nie potrafią. Nie wspominając już o dekapitacji i spaleniu. - powiedział podnosząc się i łapiąc za głowę. Spostrzegł to co robiła jego towarzyszka, przez chwilę moczyła ręce a potem zaczęła krzyczeć, po chwili zobaczył że ruszyła ku wodzie. Nie czuł już tego samego zapachu co wcześniej, teraz jakby była zwyczajna. Przez chwilę przetwarzał informacje. - Ej czekaj! - zawołał i podbiegł do niej, złapał za bark. - Co jest? Czemu zdajesz się być zwyczajna? Co się stało i co ty robisz? - zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Puszczaj, durniu! Muszę zabić tę powłokę, żeby się uwolnić! - strąciła rękę towarzysza z barku gestem o wiele bardziej gwałtownym niż trzeba było. Jak furia pobiegła ku brzegowi, spojrzała w wodę, zabrała kamień leżący nieopodaI i wskoczyła do morza. Płynęła w kierunku dna, czekając aż woda odbierze dech i będzie mogła wrócić do swojego standardowego stanu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wampir zaklął pod nosem po czym skoczył do wody. Ignorując fakt że miał w kieszeniach proch który najpewniej by się zniszczył. No ale trudno. Zaczął płynąć w dół w poszukiwaniu murzynki. Gdy wreszcie ją dostrzegł przyśpieszył i prawie natychmiast złapał ją i zaczął ciągnąć w kierunku powierzchni. 

Ty zaś czułaś że wcale nie wracałaś do oryginalnego stanu, zamiast tego traciłaś dusiłaś się, nie był to raczej dobry znak. Dopiero po chwili poczułaś szarpnięcie gdy Dorian wyciągał cię na brzeg. Gdy to zrobił poczułaś że uciska twoją klatkę piersiową, po pewnym czasie wyplułaś wodę. 

- Uspokój się! Nie zdejmiemy klątwy w ten sposób. - powiedział oddychając ciężko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jestem... Człowiekiem - stwierdziła Helike, kiedy już zaczęła oddychać. - Mogę umrzeć. Jestem tylko człowiekiem - najpierw się zakrztusiła, a potem zaczęła się śmiać, wciąż leżąc. 

- Jestem człowiekiem, Dorianie! Karmą dla takich jak ty. Co o tym sądzisz? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Uspokój się. Znajdziemy sposób żeby załatwić tego gnoja co cię przeklął i zdejmiemy z ciebie tę klątwę. - powiedział i podał rękę murzynce żeby pomóc jej wstać. - Chodź. Poszukamy śladów tego kolesia. - oznajmił po chwili. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Poczekaj - warknęła, wkładając dłonie do wody. Wgapiała się w horyzont tak usilnie, jakby się nad czymś poważnie skupiała. Liczyła na to, że zostały choć szczątki dawnych umiejętności. 

- Chcę, aby jeden z moich poddanych odpowiedział na wezwanie. Wąż - stwierdziła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wampir przyglądał się całej sytuacji przez chwilę. Zaraz potem dostrzegł ruch w wodzie. Czyli jednak część mocy jej zostało. Przez pewien czas nic się nie działo aż wreszcie z wody wyłonił się rzeczony podwładny murzynki. Chociaż zdawał się być mniejszy. A na pewno nie tak wielki jak był kiedyś. Z niewiadomych powodów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wąż o ciemnofioletowych łuskach przypłynął, wpełzł na rękę Helike i owinął się wokół ramienia. 

- Te naprawdę wielkie pewnie nawet nie słyszą - westchnęła. - Szczęście, że został jad. Czuję głód. To straszne. Te wszystkie potrzeby fizjologiczne... Jak możecie tak żyć?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Teraz już wiesz czemu zdarza mi się atakować gdy czuję krew. Po prostu potrzeba. - powiedział wampir. - Chcesz iść coś zjeść? - zapytał po chwili. Uznał to za dość sensowny pomysł, w końcu murzynka od teraz musiała jeść. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nigdzie nie chcę iść. Chcę odzyskać wolność! - warknęła wściekle. Po chwili jakby się opanowała. Na jej twarzy zagościł nawet uśmiech, nie wróżący niczego dobrego. 

- Tak. Tak, jedzenie się przyda. Tylko że jesteśmy spłukani. W cholernej jaskini, w której miał być skarb! A jesteśmy tu my, z niczym! - wrzasnęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spojrzenie wampira zrobiło się nieco nieobecne. Jakby coś planował. Chwilę później jego wzrok zrobił się bystry. 

- Pamiętasz tego dziadygę który namówił nas na przyjście tutaj? Znajdziemy jego. A potem odbierzemy nasz skarb. Siłą. Jestem pewien że ten który nas zaatakował mu zapłacił żeby nas tu zwabił. Jak się uda, dowiemy się gdzie ten człowiek uciekł. A potem ja wypije jego krew, a twoje węże mięso, co ty na to? - zaproponował. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jak chcesz - burknęła Helike smętnie. - Zrobię sztorm. Sztorm tak potężny, że cała ta marna wysepka obróci się w muł, a ludzie kości. Wszyscy. Kobiety, mężczyźni, dzieci. Zapłacą za to, co mi zrobili. Zapłacą najwyższą cenę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Odpowiedzialność zbiorowa nie jest dobra. Ale cóż, twoja wola. - wzruszył ramionami po czym położył dłoń na kordelasie i ruszył w stronę miasta. Co jakiś czas sprawdzając czy idziesz.

 

Znaleźliście się w okolicy portu. Jak zwykle było dość tłoczno, ale trzymając się wampira ciężko było się zgubić, głównie dlatego że był dość postawny i łatwo zauważalny, zwłaszcza w tłumie. Co jakiś czas się zatrzymywał i rozglądał, widziałaś też nieznaczne ruchy nozdrzami. Po kilkunastu minutach takiego tropienia znaleźliście małą, drewnianą ruderę. Gnijące deski, popękane stropy, do tego była bardzo niska. Wampir nie patyczkował się w jakieś pukanie. Pchnął drzwi a te otwarły się. W pomieszczeniu siedział ten sam staruszek, gdy was zobaczył prawie natychmiast się poderwał i uciekł do kąta. 

- Błagam nie krzywdźcie mnie panie! - zawołał zrozpaczony. - Błagam nie chciałe... - cios w twarz powstrzymał dalsze mówienie. Wampir spojrzał na niego z góry. 

- Odpowiesz nam na kilka pytań, jeśli będziesz grzeczny i odpowiedź nas zadowoli pozwolimy ci żyć. Jeśli nie... wolisz nie wiedzieć. - Wyszczerzył się paskudnie i zamknął drzwi. - Helike, masz jakieś pytania do pana? - zapytał. Oddał ci tym samym głos. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...