Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Mephisto The Undying]Dotrzeć do celu albo...

Recommended Posts

Pustka, zniszczenie, chaos. W tej chwili stałeś pośrodku niczego, choć chwilę temu przypominało to siedzibę gildii mrocznych magów. Wszędzie kurz i odłamki stropu, gruzy walające się wszędzie dookoła. Nic nie oszczędziła. Do tego ciała osób które przed chwilą pokonałeś. Mogłeś mieć poczucie satysfakcji. Do twoich uszu doszedł ciężki, nierównomierny oddech. Była to dziewczyna, towarzyszyła ci w tej misji. Osoby które dały ci to zlecenie nalegały być ją ze sobą zabrał. Dołożyły ci nawet do sumy zapłaty za misję ponieważ się zgodziłeś. Całą drogę nic nie mówiła, nie zaczepiała cię więc nie musiałeś zwracać na nią uwagi. Instynkt jednak mógł ci podpowiadać iż coś ją męczy. I to dlatego tak wiecznie nic nie mówi. Kiedy wpadliście do gildii ty zająłeś się walką a ona rozwalaniem budynku. Cakiem jej to wyszło. Spojrzała na ciebie pistacjowymi ślepiami a potem odgarnęła blond włosy z oczu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większość czasu Lynch spędził na staniu pośród zgliszczy i szukaniu wzrokiem innych agresorów. Jednak gdy zauważył że to już koniec zaśmiał się z dumą. 

- To było łatwe - oznajmił zadowolony. Zeskoczył ze stołu na którym stał. Jego fioletowe płomienie wciąż unosiły się w powietrzu ale teraz zaczynały powoli gasnąć. Poprawił bluzę którą miał na sobie. Nie obchodziła go blondynka, przez większość czasu nic nie gadała więc nawet nie była problemem. Rozwaliła budynek ale tak to nic nie zrobiła. - Dobra. Nie musisz nic gadać, leć tam w swoją stronę czy coś a ja idę po moje pieniądze - rzucił wychodząc z ruin budynku, poszukał jeszcze tabliczki znad drzwi gildii, albo chociaż jego resztek. Przy odrobinie szczęścia znalazłby blaszkę, z symbolem gildii, do naszycia na plecak jako trofeum. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna podążyła jednak za tobą. Chcąc ci pomóc zaczęła szukać tabliczki. Po chwili znalazła ją. Podbiegła do ciebie i podała granatową blaszkę.

- Proszę. Udzielamy pomo... - tu urwała. Nie mogłeś być pewny dlaczego. Wydawać się mogło, że jakby na chwilę się ożywiła. Stan ten był ciekawy, bo po chwili urwała słowo i znowu skuliła się powracając do milczenia. Mogłeś poczuć chęć poproszenia o dokończenie myśli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gadanie o sobie w liczbie mnogiej zaliczało się do rzeczy dziwnych. Co prawda sam Lynch nie miał nic przeciwko dziwakom. Ale ten dziwak był po prostu nieciekawy. Był po prostu zwyczajny.

- Dzięki - wziął od rzeczonego dziwaka blaszkę, kiwnął głową na znak podziękowania i wepchnął ją do kieszeni. Potem ruszył w kierunku wioski, pieniądze same się nie odbiorą prawda? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kiedy powiedziałeś dziękuję, jakgdyby znowu coś się w niej obudziło.

- A, mogę iść z tobą? - zapytała po chwili. Wyglądało to tak jakgdby nagle otrzymała niespodziewany zastrzyk energii. Medalion na jej szyi nagle zadrżał i zaświecił się. - Bo było bardzo fajnie - stwierdziła po chwili.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lynch nie przestawał iść. Podrapał się po podbródku. Podróżowanie w dwie osoby dodawało towarzystwa ale... nie ufał tej tutaj. Do tego lubił podróżowanie w samotności. Zgodził się na wzięcie jej bo mu za to płacili. Ale brać ją ze sobą? To nie było w jego stylu.

- Jestem raczej typem samotnika - rzucił obojętnie nawet się nie odwracając. - No ale, może mnie jakoś przekonasz. No, próbuj - dodał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na chwilę zgasła jednak dalej za tobą szła. Zastanawiała się. Jej medalion zgasł równie szybko jak się zaświecił. Jednak po chwili chyba wiedziała co chce powiedzieć bo przyśpieszyła kroku.

- Ehh... Podróżowanie większą grupą osób jest przyjemniejsze i bezpieczniejsze. Wiem, że teraz nie pokazałam dwojej użyteczności wpublicznej pełni, jednak na prawdę mogę pomóc. Nie wiem co możemy ci jeszcze powiedzieć - mruknęła. Chwyciła w dłoń medalion który świecił nawrt bardziej niż wcześniej. Wydawała się szczęśliwa z tego powodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jakoś nigdy nie było tak żebym odczuwał znacznie niebezpieczeństwo - stwierdził. - Pomyśle nad tym, ale na razie chce wracać po swoje pieniądze - dorzucił jeszcze obojętnie i przyśpieszył kroku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna nadal szła za tobą.

- To co mam zrobić puki się nie namyślisz? - zapytała rozglądając się dookoła. Wszędzie tylko drzewa i las. Powoli się ściemniało. Niedługo będzie trzeba rozbić gdzieś obóz. Chyba, że chcesz podróżować nocą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A ja wiem. Idź do wioski czy coś. Możesz też iść pozbierać sobie kwiatki. Nie jestem niańką. Jesteś już dużą dziewczynką - rzucił obojętnie idąc dalej. Nie miał najmniejszej ochoty obozować. Chciał iść do wioski i zjeść porządny, duży posiłek, do tego napić się gorzałki, takiej zimnej, prosto z piwniczki najlepiej. - Tak w sumie, czemu zapłacili mi za zabranie ciebie ze sobą? Jesteś aż takim wrzodem na dupie? - zapytał po chwili. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna parsknęła śmiechem.

- Raczej chcieli pobudzić moją duszę do działania. Nazwali to... Hmmm... Jednoduchowością choć w sumie, nie wiem o co z tym chodzi... Nie za bardzo. Nikt jak dotąd się nie zgodził. Byli zadowoleni, że zgodziłeś się mnie zabrać. - powiedziała idąc za tobą. Wyciągnęła z torby kawał chleba. Przełamała go na dwa kawałki. Jeden zbliżyła do ciebie. - Chcesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...