Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

praga-e1450258695821-520x245.jpg.97bd44d3ff92882afec79cf356f53fc2.jpg

Kolejny dzień w rodzinnych stronach.

Gdy pierwsze promienie słoneczne przebijały się przez okno twojego domu wprost na twoje oczy, obudziłeś się. Podniosłeś się ze swojego łóżka, aby wykonać swoje poranne czynności, które wykonywałeś przez te trzy lata spędzone w rodzinnym domu. Czułeś magię w budynku jak towarzyszy z powietrzem. Włączyłeś telewizor, aby sprawdzić wiadomości z kraju. Dowiedziałeś się, że przez kryzys imigrancki liczba ataków terrorystyczne w Europie wzrosło kilkukrotnie od kilkunastu lat. Jednak jedna rzecz w wiadomościach Cię zainteresowała, a raczej zamartwiła gdyż przez jedną głupotę jakiegoś imigranckiego czarodzieja wzrosła niechęć do magii. Przez to zostanie powołany specjalny wydział policji do spraw magii  i każdy kto posiada zdolności magiczne będzie musiał się zarejestrować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zwykle, jednostki wywołują strach przed grupą. Chociaż wiedźmy i czarodzieje nigdy nie byli zbytnio lubiani. Dobrze, że Theo wiedział jak ukrywać się ze swoją magią. Na razie zwiększył głośność i udał się do kuchni, co prawda na ogół nie miał w lodówce zbyt wielu rzeczy, ale trudno. Zawsze było co wrzucić na ząb. Nie miał zamiaru się zarejestrować. Nie po to ukrywał się przez większość życia. Nastawił wodę na herbatę, potem zajrzał do lodówki. Będzie trzeba obmyślić plan działania. W końcu może być ciężko, jeśli nic z tym nie zrobi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy zajrzałeś do lodówki, ujrzałeś ser szwajcarski, masło, mleko oraz wczorajszą porcję gulaszu. Poza wspomnianymi rzeczami w telewizji nic ważnego nie leciało, było wspominane, że dzisiejsza pogoda będzie słoneczna, bez chmur. Woda, którą zagotowałeś do herbaty po kilku minutach była gotowa do zalania. Za bardzo nie wiedziałeś co zrobić z życiem, lecz kilka dni wcześniej sobie obiecałeś, że odwiedzisz grób swoich rodziców, znajdujący się kilometr od miasta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna na razie zamknął lodówkę, potem zalał herbatę i chwycił kubek w dłonie. 
"Och, no tak. Miałem odwiedzić grób. Trochę roboty na rano. Potem się zobaczy... Może dowiem się co nieco o tym zamachu który się wydarzył" pomyślał po czym znowu zajrzał do lodówki, wychodzi na to, że znowu kanapka. Zresztą, co za różnica. 

Potem pozostało mu tylko zmyć z siebie resztki nocy, przebrać się i wyjść. Zamknął za sobą drzwi i spacerem ruszył na cmentarz, co prawda chodził szybko i nie miał też problemów z pójściem tam na piechotę. Najwyżej wróci komunikacją miejską. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy zjadłeś tą kanapkę, popijając nią herbatą. Po czym jak umyłeś naczynia i ubrałeś się swoje ubrania do wyjścia, zamknąłeś drzwi i ruszyłeś kierunku cmentarza. Przechodząc przez miasto zauważyłeś idą w kierunku teatru. Postanowiłeś pójść za nimi, aby się coś dowiedzieć co się dzieje. Gdy minęło około 20 minut dotarłeś na miejsce. Ujrzałeś ogrodzony liniami bezpieczeństwa teatr posiadający dużą dziurę w lewym skrzydle. Słyszałeś wiele krzyków bólu, płaczu i cierpienia od ludzi zarówno wyprowadzonych z budynku i jak otaczających go. Poczułeś dziwne wrażenie, że coś znajduje się w tej dziurze. Twoje lewe oko ujrzało znajomy znak, który posiadałeś na lewej dłoni. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No świetnie. Symbole magiczne. Tego mu było trzeba. Schował obie ręce do kieszeni po czym zgrabnie zaczął podchodzić bliżej. Wziął głęboki wdech i wypowiadając pod nosem kilka krótkich wyrazów w bliżej nieokreślonym języku, spróbował przedostać środka. Z założenia, zaklęcie które wypowiedział miało sprawić, że ludzie nie zwrócą na niego uwagi. Chyba, że zacząłby zwracać na siebie uwagę hałasem bądź agresją, ewentualnie ktoś musiałby być przeszkolony do reagowania na tę zaklęcie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałeś dużo szczęścia, aby nikt nie usłyszał twoich tworzących zaklęcie pozwalające przejść przez inne osoby w sposób niezauważalny. Jednak przedostanie się do wejścia zajęło Ci kilka dobrych minut, gdyż tłum był spory. Przechodząc wśród wspaniałych filarów Burgtheater'u widziałeś kunszt, który został wykonany przez austro-węgierskich artystów. Zajęciu przez czas paru chwil dotarłeś do dziury widocznej z zewnątrz budynku. Przez ten czas czułeś jednak, że coś lub ktoś Cię obserwuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mag wziął głęboki wdech gdy już wszedł do środka. 

- Nienawidzę tłumów - burknął niezadowolony, nawet nie wyjął rąk z kieszeni. Uważał też za straszną herezje zniszczenie części takiego budynku. Niezbyt jednak podobało mu się bycie obserwowanym. Ktoś zdecydowanie potrafił przełamać zaklęcie. A to mu nie pasowało. Założył kaptur z bluzy, tak na wszelki wypadek. Potem, jeśli był w środku, zaczął szukać jakichkolwiek poszlak na temat tego co tu się wydarzyło oraz tego kto to zrobił. Ewentualnie za kimś komu mógłby pomóc. 
"Raczej nie jest to robota Słowika... to nie w jej stylu. W końcu po co miała by zwracać na siebie uwagę?" 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ślady, które zauważyłeś na pewno nie należały do Słowika. Nawet gdyby jednak to nie ona zrobiła, gdyż jak nosił przydomek władała magią lodu niż ognia, a ten arkan magii był bardziej widoczny. Po kilku minutach zobaczyłeś to co obserwowało Cię przez ten cały czas, a nim był mały skrzydlaty wilk. Bowiem po następstwie chwili ujrzałeś, w którym byłeś w skrzydle, a mianowicie wystawie poświęconej magii i magicznych istot.

Edited by PlagueOverlord

Share this post


Link to post
Share on other sites

Och... wystawa o magii. Jak to się zdarzyło, że Theo nigdy tu nie był? Chociaż domyślił się, że jeśli nie było tu słowika ale wydarzył się atak, coś tu musiało być. 

Powoli przekręcił swoją głowę w kierunku wilka, zaraz potem, całe ciało, tak żeby stać do niego przodem. Nie wyjął rąk z kieszeni. Wpatrywał się tylko w istotę. 

- Co my tu mamy? - zapytał, - chowaniec? A może wolny duch? - dodał dwa kolejne pytania. 

Edited by Mephisto The Undying

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na twoje pytanie, dotyczące wolnego ducha mały wilczek kiwnął głową. Po dokładnym dopatrzeniu się jemu, ujrzałeś że miał ciemnoszarą sierść oraz białe oczy. Jednak po chwili usłyszałeś kilka osób, które szły w kierunku twojego położenia. Wyczułeś, że to nie byli zwykli śmiertelnicy, lecz nie wiedziałeś kim byli dokładnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zbieraj się lepiej stąd maluchu - Theo spojrzał w kierunku z którego dochodziły odgłosy, wyjął ręce z kieszeni, przykucnął i nakreślił palcem na ziemi runę-pułapkę, która miała unieruchomić kogokolwiek kto by na nią wszedł. Potem znowu schował ręce do kieszeni i rozejrzał się za czymś czym mógłby zakryć swoją twarz. Dalej nie miał za bardzo ochoty się ujawnić. Ani tym bardziej wpisywać na jakiś rejestr. Cały czas nasłuchiwał czy aby głosy nie są zbyt blisko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilczek nawet przez chwilę nie chciał odejść od Ciebie ani o krok. Udało Ci się umieścić na ziemi pułapkę, lecz trochę nieznanych powodów zajęło to dłuższą chwilę niż zwykle. Po kilku minutach wyczułeś, że tajemnicze postacie były niedaleko, a dokładnie przy skrzyżowaniu dróg, Nie mogłeś ich widzieć, lecz jedynie wyczuwałeś ich obecność. Skręciły w prawy korytarz omijając hol, w którym się znajdowałeś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No już, zwiewaj. Sio - mężczyzna poruszył ręką, żeby pokazać wilkowi, że ma odejść. Nie był teraz skory do zabawy. 

Poprawiwszy kaptur ruszył w kierunku głosów, tak cicho jak tylko mógł. Chciał się dowiedzieć kim byli i co tu robią. Nawet jeśli miało to oznaczać wdanie się w walkę. 

No i musiał też dowiedzieć się kto stał za atakiem. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilczek mimo twoich słów i gestu wykonanego ręką nie odszedł od Ciebie. Nie wiedziałeś dlaczego, lecz czułeś, że coś lub ktoś spowodowało upartość tego zwierzęcia do Twojej osoby. Schowawszy twarz w kapturze, ruszyłeś w kierunku w którym usłyszałeś głosy. Gdy ostrożnie podeszłeś na bezpieczną odległość, ujrzałeś to co Cię najbardziej zdziwiło. Bowiem jak oni sprawdzali, by po chwili na miejscu martwych ciał ujrzałeś symbole magiczne, które należały do twojej rodziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mag przyjrzał się każdemu z symboli z uwagą, kojarzył je i niezbyt mu się to podobało. W końcu te należały do jego rodziny, a jakoś nie kojarzył nikogo żywego, kto umiałby używać magii. A przynajmniej, nie krewniaka. 

Theo poruszył palcami a zaraz potem, oparłszy się o ścianę, postanowił wyjrzeć zza winkla, tak żeby zobaczyć potencjalnych osobników znajdujących się w budynku. Musiał dowiedzieć się kim ci dranie byli. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kątem oka ujrzałeś postacie ubrane w płaszcze wraz z głębokimi kapturami, przez które nie było możliwe zobaczenie ich twarzy. Jedynie u jednej postaci ujrzałeś element maski wyłaniający się z cienia. Nie słyszałeś co oni mówili do siebie, gdyż szeptali do siebie niezrozumiałym języku, lecz wiedziałeś, że z tego nie wyniknie nic dobrego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...