Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Nightmare Princess

Księżniczka Cadance i Królowa Chrysalis [Oneshot] [Violence]

Recommended Posts

Ten fanfick będzie trochę inny niż poprzednie. Nie będzie się na miłości pomiędzy klaczą a ogierem, tylko na przyjaźni pomiędzy dwoma klaczami. Mam nadzieję, że taki fanfick przypadnie wam do gustu. Życzę miłego czytania. :)

 

Księżniczka Cadance i Królowa Chrysalis

Edited by Nightmare Princess
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spoiler

księżniczka Celestia, księżniczka Luna, księżniczka Twilight Sparkle, Rarity, Rainbow Dash, Fluttershy, Applejack, Pinkie Pie, Starlight Glimmer, Sunburst, Torax i oczywiście sama Flurry Heart i jej rodzice.

    Wszyscy bawili się znakomicie. Celestia, Cadance i Twilight nie dowierzały w to, że Flurry Heart tak dorosła. Luna i Torax rozmawiali na temat życia w królestwie podmieńców i nie tylko... Rarity, Rainbow Dash, Fluttershy, Applejack, Pinkie Pie i Starlight Glimmer rozmawiały z Sunburstem na temat przeszłości jego i Starlight.

 

Wymienianie takich ciągów postaci jest niemal nie do przeczytania. Nie lepiej po prostu napisać zaproszono najważniejsze osobistości w Equestrii, zamiast wymieniać każdego z imienia i nazwiska. Zwłaszcza, że wiele z tych postaci nie bierze udziału w akcji.

 

W sumie tu jest lepiej niż w poprzednim recenzowanym tekcie. Zadbałaś o jakąś motywacje Chrysalis. Nie jest jakaś wyszukana, jednak jest wystarczająca na takie opowiadanie. Wprawdzie wolałbym nieco więcej tekstu, jakiś ciekawy opis, bardziej rozbudowanych rodziców, przedstawienie patologicznej sytuacji. Niemniej najbardziej jeziorko prosi się najbardziej o poszerzenie. Wiesz samo to że poszła do lasu i się popłakała to trochę za mało abym uwierzył, że tak powstała nowa rasa złych kucyków. Może gdyby Crysalis czyała księgi i czymś takim się dowiedziała, a gdyby samo jeziorko było przeklęte jakąś ciekawą historią o zemście na kimś. To wtedy taki wątek miałby więcej sensu.

 

Plan działania jest dziwny. Niby wyraźnie piszesz, że nie wiesz co się stanie z ludem Toraxa, a on mówi zaryzykujmy. Raz się żyję najwyraźniej. Nie ma to jak eskerymentować na całym społeczeństwie. Strasznie to niewiarygodne. Ogólnie działania bohaterów z dwóch stron są naiwne, to temat do popracowania.

 

Niezbyt mi przypadł do gustu pomysł rytuału z spuszczaniem krwi. Starasz się pisać w klimacie, a tu krew. Trochę mnie to wybiło z rytmu. Do takich spraw moim zdaniem trzeba mieć wyczucie. Pomijam fakt, że to strasznie sztampowe i uniwersum MLP pozwala wykreować ciekawsze pomysły. Na mój gust poszło też nieco za szybko i zbyt łatwo z rozwiązaniem historii. Naprawdę nie musisz spieszyć się z pisaniem, to nie wyścigi.

 

Generalnie jest lepiej, jednak błędy są widoczne, chociaż w mniej kłują w oczy. Brakuje nadal większego rozbudowania historii i większego uwiarygodnienia całkiem dobrych pomysłów oraz działań postaci. Cieszy mnie to, że widać nawet niewielki postęp.

Edited by OneTwo
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porządku, a co mamy tutaj? Tym razem [Oneshot], traktujący o najważniejszych istotach na całym świecie. Odnoszę wrażenie, że autorka bardzo lubi księżniczki oraz królową :rdblink:

 

No i ogółem, mając na swoim koncie przeczytaną „Klacz z Las Pegasus” stwierdzam, podobnie zresztą jak @OneTwo, że da się dostrzec pewną poprawę. Będąc zwolennikiem historii dłuższych, bogaciej opisanych, po raz kolejny muszę popsioczyć na krótkie (Chociaż dłuższe niż ostatnim razem!) opisy, ale jednocześnie nie mogę przemilczeć tego, że tym razem autorka owszem, dała czytelnikom nieco lepszą ekspozycję, o pochodzeniu Chrysalis oraz powodach jej zła. W sumie sam koncept mi się podobał, gdyż mówiące jezioro które w zamian za łyk daje potężną moc, ale zmusza jej użytkownika do żywienia się miłością i zmienia go w potwora, to brzmi całkiem... Bajkowo. Jak taka dziecięca opowieść, legenda. Tylko znów, wykonanie tego pomysłu nie wypada tak dobrze, bo mamy mnóstwo uproszczeń itd. Ale jest nieco lepiej niż ostatnim razem, to prawda.

 

Niestety, muszę jeszcze ponarzekać na pojedynek między tytułowymi postaciami jak i na zakończenie. No naprawdę, dlaczego wszystko poszło tak prosto, tak szybko, tak niesatysfakcjonująco? Tym bardziej, że całe opowiadanie to naprawdę dobry pomysł z pewnym potencjałem, tylko wykonanie tego pomysłu pozostawia wiele, wiele do życzenia. Ale to zwyczajny brak odpowiedniego doświadczenia, chęć napisania czegoś wielkiego, tak na pierwszy ogień. Jestem pewien, że jeśli tylko Nightmare Princess będzie pisać więcej i ćwiczyć, wówczas mogłaby na luzie powrócić do tego pomysłu i zaserwować nam pełnoprawny remaster, który w pełni zaspokoi wszelkie oczekiwania spowodowane takim oto zarysem fabularnym :D

 

Ale ogólnie, widać pewną popradę. Mniej ciągnących się całymi stronami dialogów, nieco więcej opisów/ ekspozycji, no i dużo prostsza historia, która w mojej opinii trafia do odbiorcy lepiej niż w przypadku „Klaczy z Las Pegasus”. Ostatecznie, jest to kolejne niedługie opowiadanko pełne rzeczy i grzeszków typowych dla dzieł początkujących twórców. Ale jestem dobrej myśli. Wydaje mi się, że autorka ma ciekawe pomysły i chęci, po prostu porzeba jej więcej doświadczenia i cierpliwości. To co napisał OneTwo – to nie wyścigi, to nie korpo gdzie masz deadline. Poświęć tyle czasu ile Ci trzeba, obmyśl starannie swoją historię, dopieść ją na ile tylko się da, w ramach posiadanych w danej chwili umiejętności. No i przede wszystkim, nie obawiaj się zapytać o to czy owo, na pewno Ci nie przeszkodzi, a może pomóc ;)

 

Powodzenia!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

O rety… Ile razy jeszcze to wypomnę? Kolejny, zmarnowany pomysł. Ja mam wrażenie, że większość ludzi piszących coś na to forum, po wymyśleniu szczątkowej fabuły, tak się nakręca na to, aby to czym prędzej opublikować, że napierdziela w klawiaturę bez opamiętania, nie patrząc nawet na to, co wyskakuje im w tekście.

 

SPOJLERY

 

Uniwersum MLP daje naprawdę duże pole do popisu. A jak coś się komuś nie podoba, może zawsze dać tag świadczący o alternatywnym uniwersum i mieć pełną swobodę. Wypełnianie luk i naprawianie nielogiczności wynikających z samego serialu również jest całkiem ciekawą praktyką. Tutaj nie mamy alternatywnego uniwersum, tylko próbę wyjaśnienie tego, skąd się wzięła Chrysalis oraz Cadense. Otóż… są siostrami. Jakimś cudem, ale jednak. Niestety jest tu sporo błędów, jeżeli chodzi o trzymanie się kanonu. Również strona techniczna strasznie skrzypi. Znajdziemy tu sporo niekonsekwencji.

 

Wszystko zaczyna się od przyjęcia na cześć pierwszych urodzin Flurry Heart (tego słodkiego demona). Są tu wszyscy; Celestia, Luna, Thorax, Cadence, Mane 6, jednak tylko cztery postacie z tego zestawu mają jakiekolwiek znaczenie; tylko te cztery pierwsze. Aż tu nagle Chrysalis pojawia się ot tak randomowo i mówi wprost do Cadence, że przyszła świętować urodziny swojej siostrzenicy. Księżniczka Miłości tworzy barierę ochronną wokół Imperium, co nie ma sensu, bo Matka Podmieńców i tak jest już w środku. To tak, jakby zamknąć się wraz z zabójcą w swoim własnym domu, licząc na to, że będzie się bezpiecznym. Czy ta bariera jakoś… zamraża ją, gdy jest aktywna? Nie wiemy tego. Można się tylko domyślać.

 

Cadence pragnie wyjaśnień. Luna opowiada o przeszłości królowej podmieńców. Otóż była ona kiedyś kucykiem. Jednak jej rodzice byli idiotami i widząc to, że ma czarną sierść (kiedy oni byli różowi) postanowili ją wydziedziczyć i wywalić na zbity pysk.

 

“Chrysalis zapowiadała się świetlana przyszłość. Niestety...jej rodzice byli bardzo surowi i przesądni. Kiedy zobaczyli swoją córkę uznali ją za podrzutka. Wyrzucili ją, zostawili na pastwę losu. Ich ostatnie słowa skierowane do niej brzmiały: „Przez te pięć lat myśleliśmy, że twoja sierść zmieni kolor. Jednak tak się nie stało. Nie chcemy wychowywać takiego, takiego... PODMIEŃCA! Wynoś się stąd i nigdy nie wracaj!”

 

Toż to kompletne bzdury. Po pierwsze; uznali ją za podrzutka? Ale jak to? Skoro byli jej rodzicami, to nie mogła być podrzutkiem. Chrysalis wyszła z łona matki. Ktoś podrzucił to dziecko do brzucha matuly? O matko… Po drugie; jak niby miałby jej się zmienić kolor sierści? Kucyk rodzi się w danym kolorze i jest już taki przez całe życie. Po trzecie; podmieńca? Według tej historii podmieńce jeszcze nawet nie istnieli (co też nie ma sensu w odniesieniu do kanonu). Nazwanie małej Chrysalis podmieńcem (changeling po angielsku) nie ma sensu w tym kontekście. Bardziej pasującym określeniem byłby “odmieniec”. Po czwarte; wiem, że ci skretyniali rodzice są przesądni, ale ojcowi nie wpadło do głowy to, że jego żona mogła do zdradzić z innym, dlatego dzieciak wygląda tak nie inaczej? No i po piąte; opieka społeczna miałaby sporo do powiedzenie w kwestii tego, co się właśnie wydarzyło. Wywalili pięciolatka na ulicę… No plisss. Chcecie mi powiedzieć, że Celestia, ta dobrotliwa władczyni, nic nie robiła z taką patologią? Chociaż w sumie… ona nigdy nie robiła nic pożytecznego. 

 

Luna kontynuuje opowieść. Dowiadujemy się o tym, że znalazła Kryśkę i zafundowała jej pokój w zamku, gdzie mogła mieszkać i się uczyć. Lata mijały, a Luna i Chrysalis zaprzyjaźniły się. Postanowiły razem odwiedzić rodzinne miasto przyszłej władczyni podmieńców. I akurat trafiły na moment, gdy z oknie jej dawnego domu zobaczyli narodziny Cadence. Rodzice byli bardzo zadowoleni z faktu, że noworodek spełnił ich oczekiwania, nazywając ją prawdziwą córką. Chrysalis bardzo to zabolało, na tyle, że uciekła w pierony do jakiegoś lasu. Tam odnalazła przedziwne jeziorko, które do niej przemówiło. Obiecało dać jej moc, która pozwoli się zemścić Chrysalis za wszystkie te upokorzenia, ale w zamian będzie zobligowana dostarczać miłość do magicznego stawu. Kryśka zgadza się na to bez namysłu, w ogólnie niczego nie kwestionuje ani nie jest podejrzliwa, i już po chwili transformuje się do postaci, którą już dobrze znamy z serialu. Od tego momentu jest podmieńcem.

 

Luna wspomina jeszcze o tym, że świeżo upieczona  królowa próbowała najechać Equestrię, lecz Celestii udało się zablokować pochód podmieńców. Koniec opowieści. Nasi bohaterowie postanawiają obmyślić plan. Otóż Thorax oraz Luna polecą do siedziby Chrysalis i odwrócą zaklęcie zaczarowanego jeziorka. Wszyscy na to przystają. Celestia zwalnia barierę nad Kryształowym Imperium i dwójka bohaterów rusza z misją ostatecznego pokonania Chrysalis, co przebiega bez żadnych problemów. Serio, Luna i Thorax lecą do głównej bazy Matki Roju, wchodzą, odprawiają rytuał (w między czasie Thoraxa też coś opętuję) i jeziorko wysycha. Czar prysł.

 

“Thorax rozkazał strażnikom, aby ich wpuścili. Przeszli cały zamek. Wreszcie dotarli do wielkiej sali z zielonym źródłem pośrodku.

 

Jak chcesz je zniszczyć? - zapytał Torax.

Trzeba odprawić specjalny rytuał. - odparła Luna”

 

Raz Thorax a raz Torax. Dlaczego nikt tego nie poprawił? No ale wszystko kończy się dobrze. Po odprawieniu rytuału Kryśka znowu jest dobra. Thorax oraz Luna wracają do Kryształowego Imperium, aby zobaczyć rezultat ich działań.

 

"Luna podeszła do leżącej na ziemi Chrysalis. Wyglądała tak jak dawniej. Nie miała dziur ani skrzydeł.

 

“Luna? - spytała.

Chrysalis! - ucieszyła się Luna.

Przepraszam za moją głupotę. - powiedziała Chrysalis.

To nie twoja wina. Oszukano cię. - odparła Luna.

To... nadal chcesz się ze mną przyjaźnić?

Oczywiście, że tak!

Dziękuję Luna. Dziękuję."

 

Chrysalis znowu stała się dobra. Ona i Luna odbudowały swoją przyjaźń, a podmieńce wybaczyły jej dawne błędy. Chrysalis mieszka razem z Luną w Canterlocie, wiodąc spokojne życie jakiego jej brakowało.”

 

To jest dosłownie ostatni fragment z tego fika. Tak to się kończy. Niestety, ale cały fanfik wypadałoby napisać od nowa. Jest tu potencjał, jednak akcja tak pędzi do przodu, że to coś niebywałego. Nie ma żadnego napięcia, klimatu, ciągle przewijają się jakieś głupoty. Jedyna, ciekawa postać, która ma jakąś głębie, to właśnie Chrysalis. A cała reszta została napisana dosłownie na odwal się. Tak, będę się powtarzać, ale brakuje tu opisów, podbudowany, wszystko dzieje zbyt szybko, stylistycznie ten fik również cierpi. Masa błędów, masa nielogiczności, dużo niesatysfakcjonujących rozwiązań. No co mam innego powiedzieć? Wiele fanfików cierpi na te same przypadłości. Opowiadanie do poprawy i mam nadzieję, że ujrzę jeszcze drugą, znacznie lepszą wersję.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...