Jump to content

Nadciagajaca Burza [Oneshot][Slice of Life][Komedia][Crossover]


Malvagio
 Share

Recommended Posts

Hej, przedstawiam kolejną pracę, tym razem niezwiązaną z żadnym konkursem. Cieszę się niezmiernie, że udało mi się ją dokończyć, bo musiałem przerwać jej pisanie ze względu na Celciokonkurs, a z wracaniem do porzuconych pomysłów bywa różnie. Tak czy inaczej, postanowiłem tym razem dać trochę miłości postaci, która moim zdaniem nie otrzymała jej wystarczająco dużo. Myślę, że obrazek, jaki zamieszczam poniżej nie pozostawia wątpliwości co do jej tożsamości, heheheh.

 

Przy okazji - jako że ani w filmie, ani w komiksie prequelowym do niego nie padła nazwa rasy, do której Storm przynależy, wymyśliłem sobie, że będę nazywał ją "yeti". No bo facet trochę wygląda jak yeti, a "alolański Tirek" raczej średnio pasuje.

 

I jeszcze jedna uwaga - tag crossover może być nieco na wyrost, bo jest to raczej gościnny (choć istotny) występ innego uniwersum, a nie, hmm... pełne zespolenie.

 

Tytuł: Nadciągająca Burza

 

Tagi: [Oneshot], [Slice of Life], [Komedia], [Crossover]

 

Obrazek okładkowy:

1666936__safe_screencap_storm+king_my+li

 

Link: https://docs.google.com/document/d/1pdFYRm2WSRprVlyX4_2yA8GwFhYnIbgX_l-ulncqzpc/edit?usp=sharing

 

Korekta i pre-reading: Rarity i Bodzio

(Serdecznie dziękuję!)

 

Opis: Plasterek z życia villaina sukcesu.

 

Życzę miłej lektury.

 

PS Na wszelki wypadek wrzucam drabble'a z wiadomości poniżej do tego posta. Formalności [Oneshot][Slice of Dark]

Edited by Malvagio
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 2 weeks later...

Cóż, ten fanfik zgodnie z opisem jest lekki, łatwy i przyjemny. Jest udaną parodią korporacyjnego sposobu życia oraz myślenia. Na pewno można pochwalić kreację Króla Burz, która idealnie oddaje jego cynizm w filmie, a nawet twórczo go rozwija w groteskowej stylizacji na szefa megakorporacji. Podobnie jest z  pozostałymi postaciami, każda z nich ma "przypisaną rolę" z korporacyjnego świata.

Co do samej fabuły, mimo bycia opowieścią o militarnych podbojach to całość jest utrzymana w zaskakująco lekkim klimacie. No i samo zakończenie jest na plus, dzięki czemu fanfik może z powodzeniem robić za prequel do wydarzeń z filmu, ponieważ jej koniec dobrze objaśnia motywacje "Sztorm Kinga" (do końca życia zapamiętam tą nazwę z reklamy) do podboju Equestrii. 

Nawet ten crossover został dobrze zrobiony, normalnie bym się pluł na dodanie jakiegoś człowieka czy czegoś w tym stylu, ale został opisany na tyle enigmatycznie, że nie mam się do czego przyczepić.

Za to kreacja "kolonii" wężokucy bardzo mi się podoba, choć ze względu na charakter historii nie ma zbyt wiele światotworzenia.

Nawet "dodatek" na swój sposób tłumaczy czemu Storm King mógł wypiąć się na Tempest Shadow (zgodnie z korporacyjną logiką).

No i w sumie podobnie jak w "Złotych Zbrojach" mamy uśmiercenie czegoś Starlighto-Glimmerowo-poodobnego, a za to zawsze należą się dodatkowe punkty. xD

No więc, tak... zgadzam się z przedmówcami, że to jest dobry, śmieszny i krótki fanfik, w sam raz by sobie poprawić nastrój.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Przeczytane. 

Na fik ten trafiłem podczasfinału turnieju lektorów na Kąciku lektorskim i od razu mi sie spodobało. Więc choć nie dane mi było go wtedy przeczytać w całości, stwierdziłem, ze wezmę się za niego przy pierwszej, nadarzającej się okazji. I jako, że okazja się nadarzyła, to pora podzielić się opinią. 

 

Ten fik jest naprawdę wspaniały. Pomysł, by zrobić ze Storm Kinga nie tylko dowódcy armii, podbijajacej kolejne miejsca, ale też szefa korpo jest naprawdę wspaniały. Te dwa style tak świetnie ze sobą współgrają, że  cieżko powiedzieć, gdzie kończy się niezwyciężona armada, a zaczyna zgrany i dynamiczny zespół fokusujący się na kolejnym targecie, gdyż zbliża się dedlajn. Pomysł naprawdę wspaniały, a do tego świetnie zrealizowany. 

Pierwsze skrzypce gra oczywiście sam Storm King, który jawi mi się trochę jak szaleniec. Ale taki, który wie, że jest szalony i umie to zamaskować, by zachować profesjonalizm. Świetna kreacja, która doskonale pasuje do postaci, a co więcej, pasuje do kreacji znanej z filmu. Nawet ją rozwija. 

Dobrze wypada też pierwszy oficer, Strif, który mamrocze pod nosem klątwy odnośnie pracodawcy i jego kiepskich żartów, ale potrafi przytakiwać, gdy tego trzeba. By utrzymać stanowisko, na którym jest niezastąpiony i nie robić sobie problemów. Jak dla mnie, to kolejny typ osobowości, który pojawiłby się w wielkiej firmie. 

No i jest jeszcze Gruber (majtek stażysta). Nie wspomniałbym o nim, gdyby nie to jak mówi. Jego jak najbardziej normalne słowa i zdania, rozwalają mnie, za każdym razem, gdy je widzę. 

Cytat

Eee, ten tego, dzen dobry, pane. To do pana, pane

Niby nic takiego, a tak mnie bawi. 

Dobra, tyle o fajnych postaciach, do których można by jeszcze doliczyć królową wężokuców (i całą tą fajnie wykreowaną nację) i sędziego. Przejdźmy do fabuły. Ta w zasadzie odkrywcza nie jest. Ale to nic złego. Autor pokazuje jeden dzień z działania Storm King korpo. Poranną pobudkę szefa, gadkę motywacyjną, odprawę, jakiś podbój, zakończony twardymi i w zasadzie jednostronnymi negocjacjami. Ale to tylko drobna przerwa przed wielką bitwą z uzurpatorem, którego Storm King nienawidzi. I tu dochodzę do momentu, w którym fik mnie niezmiernie pozytywnie zaskoczył, rozbawił jeszcze mocniej i ogólnie był naprawdę genialnym plot twistem. 

Spoiler

Nigdy bym nie wpadł, że to wielkie starcie odbędzie sie na sali sądowej i bedzie dotyczyć praw do tytułu i nazwy. Nie spodziewałbym sie też, takiego wyniku rozprawy. Wprawdzie, może się to wydawać, że ta rozprawa jest strasznie szybka i skrócona, bo autor nie miał pomysłu, ale tak nie jest. To pasuje do klimatu, do postaci a przy tym działa, w kontekście całego dzieła. Długa i bardziej ,,realistyczna" rozprawa mogłaby zwolnić tempo fika i zepsuć klimat. 

 Mówiąc krótko, fabuła jest tu po to, by Storm King mógł być po prostu sobą. I to wypada świetnie. 

I na sam koniec dodam jeszcze jeden drobiazg, który mi się podobał. Telefony od żony. Taki mały detal, ale buduje Storm Kinga z innej strony. Tej, bardziej korporacyjnej. 

 

I na koniec kilka słów o stronie technicznej. Wydaje się być bez zarzutu. Z drugiej strony, skoro Rarity to korektowała, to znalezienie jakiejś niedoróbki jest praktycznie niemożliwe. I to dobrze, bo ten lekki i przyjemny tekst zasługuje na tak dobrą formę. 

 

Podsumowując, to była bardzo przyjemna lektura i zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnąłem. Kreacja bohaterów na medal, fabuła niezła, klimat korpo obecny i świetnie sparodiowany. Podsumowując, zdecydowanie polecam. 

 

 

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Opowiadanie przybliża nam jak może wyglądać w miarę typowy dzień z życia Storm Kinga. Na początku poznajemy poranną rutynę władcy, energicznie zaczyna on nowy dzień, pije kawę, otrzymuje informacje o ważnych wydarzeniach i planach o raz przemawia do swoich żołnierzy. W pierwszej części opowiadania sprawia on wrażenie w miarę fajnego gościa, przynajmniej jak na szefa korporacji. Bo właśnie tak został on tu przedstawiony, jako szef przedsiębiorstwa zajmującego się podbojami. W drugiej części poznajemy go z innej strony, bardziej bezwzględnej i nastawionej na zyski. Dokonuje on napadu na kolonię wężokucy. Rozkoszuje się tam widokiem płonącego, plądrowanego miasta. W przekonujący sposób groził księżnej i przypadkowo zabił jedną z jej niewolnic. Tutaj też uwidacznia się powód dlaczego jego podwładni boją się go. Trzecia część jest zaskakująca, zamiast spodziewanego pojedynku między Stormem a jago przeciwnikiem, dostajemy rozprawę sądową. Taki obrót spraw jest na pewno nieoczekiwany i trochę absurdalny.

Fanfik jest wypełniony zabawnymi momentami z których spora część korzysta z biznesowego języka i takiego podejścia Storma do podbojów. Ze wszystkich scen najbardziej rozbawiło mnie mnie wspomnienie o młodym prężnie rozwijającym się zespole. Postać Storm Kinga została w ciekawy sposób pokazana, z jednej strony jako zabawnego, niemalże przyjaznego szefa a z drugiej groźnego i nieobliczalnego. Jest nastawionego na zysk i rozwój swojego podbojowego biznesu kosztem wszystkich wokół, może poza swoimi podwładnymi. Potrafi dbać o morale swojego zespołu, bo zadowolenie zespołu odbija się na jego wynikach. To dla nich zorganizował podbój przedstawiony w drugiej części opowiadania.Głębi postaci też sporo dodają jego dbałość o swój wizerunek, kompleksy i trudne kontakty z żoną.
Czytało się przyjemnie. Polecałbym je innym.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...