Skocz do zawartości

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Xelacient

Brony
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

12 Neutralna

2 obserwujących

O Xelacient

  • Ranga
    Źrebaczek
  • Urodziny 11/12/1991

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Łódź

Ostatnio na profilu byli

430 wyświetleń profilu
  1. Generalnie nie znoszę tematyki "Biur Adaptacyjnych". Po prostu dla mnie fantastyka jest po to, żeby zapomnieć o "realnym świecie", jego historii, polityce, religii i innych problemach. Podobne podejście mam przy kucykach, toteż mieszanie ludzi (ze świata realnego) z nimi jest dla mnie po prostu aberracją. Wynaturzeniem, które mogę tolerować, ale nigdy nie polubię. I jedyny powód dla którego przeczytałem tą historię to "przygotowania" na "bitwę fików" w "KKPK". I muszę przyznać, że historia jest bardzo przyjemna. Podsumowywując: ten fanfik znacznie polepszył mój stosunek do "gatunku TCB". Sam nie wierzę, że to piszę, ale z pewnością będę wracał do tego fanfika.
  2. Konfrontacja mimo, iż jest kontynuacją „Delirium” (i „Pościgu” w sumie też) to przynosi znaczącą zmianę narracyjną. W końcu nie ma eksploracji pojedyńczyńczych umysłów, tylko mamy normalną narrację trzecioosobową. Fanfik ten rozwija ważne wydarzenie, które zostało nam pokazane w serialu (nawet jeśli to była jedna scena), pokonanie Sombry i wygnanie go razem z całym imperium. I muszę przyznać, iż jest to próba udana. Malviago w pełni wykorzystał fakt, że cała historia została jedynie wspomniana, dzięki czemu mógł ją opowiedzieć po swojemu. Już sam początek historii od samego początku gładko wyjaśnia czemu Celestia i Luna ruszyły do walki bez wsparcia „zwykłych żołnierzy”. Zamieć, która „nie jest zwykła zamiecią” nie tylko logicznie uzasadnia wybór sióstr, ale również klimatycznie wprowadza ciężką atmosferę nachodzącego starcia. Atmosferę, która robi się tym cięższa im Celestia i Luna są bliżej celu. Sama kreacja „młodej” Celestii oraz „młodej” Luny jest nad wyraz wiarygodna i charakterystyczna, podobnie jest z opisem podbitego Kryształowego Imperium oraz jego zniewolonych mieszkańców, których Sombra wykorzystuje do manipulowania alicornijkami. Klimat robi się coraz cięższy, aż w końcu dochodzi do tytułowej konfrontacji. Sama walka jest… przebajerowana, co prawda mamy tutaj walkę istot dysponujących półboskimi mocami, ale to jednak materializowanie broni z powietrza, przenikanie przez ściany oraz wyłażące macki jakoś psują mi klimat. Podobnie jak Sombra uwieszony szyi Celestii. Może to miało co ukazać jak to czarny ogier jest przesiąknięty zwierzęcą nienawiścią (i stanowi ciekawe wyjaśnienie czemu Celestia cały czas paraduje w złotej obroży), ale i tak jest dla mnie komiczna. Przynajmniej fragment z Luną, która aby pokonać czarnoksiężnika, musi najpierw rozwiązać zagadkę jego labiryntu, ratuje całość. Na szczęście na końcu mamy bardzo niesatysfakcjonujący finał. Niesatysfakcjonujący oczywiście dla postaci, a nie dla czytelnika. Królewskie siostry wygrały, ale nie sposób ich zwycięstwa nazwać ostatecznym. Do tego jego efekty nie sposób nazwać w pełni pozytywnymi. Na końcu należy wspomnieć, że choć „Konfrotnacja” broni się jako samodzielna historia to wiele zyskuje, dzięki przeczytaniu „Pościgu”, „Delirium”, a także „Tajemnic”. Ja sam tą historię przeczytałem dawno temu (po Pościgu i Delirium, ale przed Tajemnicami), i teraz gdy znów do niej wróciłem (już mając w pamięci Tajemnice) to odkryłem dodatkowe znaczenie pewnych scen w całej historii. Świadczy to o znakomitym przemyśleniu cyklu! Podsumowywując: Świetne kreacje postaci, wiarygodne i charakterystyczne kreacje postaci oraz genialna historia zaburzona przez przerysowaną walkę. Jeśli ktoś lubi eksplorowanie dziejów Equestrii oraz ciężki klimat to ten fanfik jest dla niego.
  3. „Delirium” w sumie jest to powtórka z „Pościgu”. Narracja pierwszosowa, bezimienny bohater i chaotyczny ciąg myśli. Przynajmniej dla odmiany mamy to, że chaos myśli jest spowodowany krańcowym wyczerpaniem, a nie paniką. Na początek oczywiście doczepię się kwestii prozaicznych. Skoro główny bohater został tym „posłańcem” to nie mógł przed wyruszeniem w drogę porządnie się przygotować? Czy zniewolone społeczeństwo kryształowych kucy nie było w stanie odpowiednio zaopatrzyć choć jednego kuca? Jeśli nie byli w stanie to zasługiwali na zniewolenie. xD Niemniej jest to drobny przytyk, równie dobrze mogło być tak, że główny bohater dobrze się przygotował, tylko zwyczajnie droga była długa i ciężka to zwyczajnie zjadł co miał, zaś odzież zużyła. Jednak w jego umyśle przede wszystkim wrył się ten ostatni, morderczy etap, no bo ze wspomnieniami jest tak, że najmocniej utrwalają się te nacechowane silnymi (i negatywnymi) emocjami. Jeśli o emocjach mowa to mamy w tym fanfiku udane przejście, od kuca popychanego desperacją do kuca, który już nie ma siły myśleć więc tępo idzie przed siebie, bo to ostatnia rzecz, która ostała się w jego umyśle. Na plus też należy zaliczyć kreację Sombry, enigmatyczna, ale dzięki temu można historię interpretować dwojako. Główny bohater cudem dotarł na południe i „przekazał” wiadomość, albo wszystko było sadystycznym planem Sombry. Decyzja należy do czytelnika, ja oczywiście wybieram drugą interpretację. Podsumowywując, jest to zgrabna historia opowiadająca o zwykłym kucu, który napędzany mieszaniną strachu i nadziei brnie naprzód, by wykonać swoją misję. Najlepsza jest ta niejednoznaczność. Ciężko powiedzieć czy swoją misję wykonał dzięki tym pozytywnym czy też negatywnym emocjom.
  4. Pamiętam jak przeczytałem to opowiadanie dawno temu, dzisiaj ponownie je przeczytałem i... w ogóle się nie zestarzało. Być może dzięki temu, że Król Sombra w przeciwieństwie do wielu innych postaci w serialu nie uległ dewaluacji. Dzięki temu twórczość fanowska z nim związana jest tak samo świeża jak w dniu wydania. Sam fanfik umiejętnie odwołuje się do tego co widzieliśmy w serialu. Kryształowe kuce na dźwięk samego imienia Mrocznego Króla drżały ze strachu, toteż oczywistym jest, że jego tyrania musiała dla nich traumatycznym przeżyciem. Tutaj mamy wiwisekcję pojedynczego "krytycznego" przypadku. Skoro Sombra nazywał kryształowe kuce swoimi niewolnikami to łatwo się domyślić do czego mógł wykorzystywać niektóre klacze. Cała historia pomimo swojego mroku wydaje się być spójna ze światem przedstawionym w serialu. Samo opisanie gonitwy myśli u głównej bohaterki spowodowanych strachem, bólem oraz mroczną magią są perfekcyjnie zrobione. Z jednej strony doskonale oddają stan emocjonalny bohaterki, ale z drugiej strony klarownie sugeruje co się dzieje. Nie dałoby sie tego zrobić lepiej. No kolejny plus należy doliczyć umiejętne wplecenie motywów serialowych do historii, mamy "przeklęte drzwi", a także mamy triumfalne oblizywanie się Sombry. Mała rzecz, a sprawia że postać z fanfika jeszcze bardziej przybliża się do serialowego pierwowzoru. Na koniec przekornie nie zgodzę się z autorem. To NIE BYŁ sen. To wszystko wydarzyło się naprawdę, i wciąż prześladuje główną bohaterkę we śnie. Nawet jeśli Sombra w rzeczywistości został pokonany. Ot taka moja własna interpretacja.
  5. Po namyśle zagłosowałem za archiwizacją starego forum i zrobienie nowego. Uważam, że lepiej dla wszystkich fanfików będzie jak zostaną zachowane w formie stabilnego archiwum, niż gdybyśmy mieli nagle wszystkie utracić. Do tego popieram projekt tematu "Komentarze do Archiwum Fanfikcji". Od siebie powiem, że mimo iż jestem w fandomie od początku to nigdy się nie wkręciłem na mlpolska, forum było dla mnie zwyczajnie nieczytelne i zniechęcające do użytkowania. Jeśli nowe forum będzie bardziej przejrzyste to tym lepiej. I czy jest sens tworzenia nowego forum? Jak najbardziej! Fandom serii gier Heroes of Might and Magic wciąż się trzyma mimo tego, że marka zjeżdżała po równi pochyłej, aż w końcu została zajeżdżona i zamknięta przez Ubisoft. Mimo to fora im poświęcone dalej funcjonują! Mimo to właśnie się odbywają Ogólnopolskie mistrzostwa w HoMM III! Mimo to wciąż powstają nowe mody! I mimo to wciąż odbywają się coroczne konwenty! Wobec tego uważam, że nowe forum czekają dobre perspektywy, zaś nowa generacja będzie "nowym otwarciem", a nie końcem fandomu.
  6. Po odświeżeniu sobie "Delirium" I "Konfrontacji" zawziąłem się za "Tajemnice". Zgodnie z "ostrzerzeniem" autora historia była dłuższa niż jego poprzednie dzieła. Niemniej jak już ją zacząłem to wracałem do tekstu kiedy tylko mogłem. Klimat umiejętnie zbudowany na niedopowiedzeniach jest gęsty I ciężki. Do tego wizja świata zbudowana z elementów serialowych jest spójna, spójniejsza nawet niż sam serial. Jedyne do czego mogę się doczepić to sposób "dojścia" do najważniejszego wspomnienia, "zalicz to I to, aby odblokować tamto". Wedle mnie umysł/dusza tak nie działa I zamiast "lokacji" "ogród popiołów", która była punktem zbornym po każdej wizjii, powinno być raczej bezpośredbie przechodzenie ze wspomnienia we wspomnienie, I problemem nie powinno być odblokowanie jakichś tam dzwi lecz raczej znalezienie odpowiedniej "ścieżki". Tak jak jest w umyśle, wspomnienie jednej rzeczy przypomina nam drugą. Jednakże jestem w stanie to zakceptować jako świadomy wybór mający zapobiec nadmiernemu mnożeniu się scen. Przynajmniej na "osłodę" miałem dodatkowe wspomnienie wymuszone przez "nienawiść". Zasadniczo wątek reinkarnacji jest na plus. Jest on o tyle ciekawy, że Shining stał "półobcy", ale za to mieszkańcy kryształowej krainy stali się "półznajomi". Na koniec muszę wyznać, że to jest najlepsza mi znana kreacja Sombry, cudowna w swojej zwyczajności, bez zbędnego przekombinowania. To co? Skoro "zabili go I uciekł" to teraz będzie robił "Crystal Siege"? ;P
  7. Cóż... na pewno odbicie do góry z poziomu do którego fanfik swojego czasu dążył asyptotycznie w dół. Początek w Kryształowym Imperium o tyle dobry, że pokazuje jak zawiłe są intrygi dworskie, że każdy podejrzewa każdego i tak na dobrą sprawę nikomu nie można ufać. No i mamy przykład kolejnej głupoty/namiętności tworzącej historię, jakoś ci to nieźle wychodzi Kanclerzu. Tylko ja naprawdę nie mogę sobie wyobrazić Flasha jako "pułkownika"... zwiadowca, posłaniec, członek elitarnych sił rozpoznania, widziałem zbyt wiele memów, bym mógł go sobie wyobrazić jako kogoś inteligetnego. Fragment z Blinkie Pie mi sie podobał (w końcu trochę fantastyki w magicznej krainie Equestrii), mimo iż był strasznie zamotany narracyjnie, zapodajesz jakąś fioletową klacz i ja sobie łamię łeb, JAKA to klacz, później nagle wyjeżdzasz z jakieś drużyny od jakiegoś niedoszłego gwałtu i zastanawiam się czy to nie było gdzieś wcześniej... i dopiero gdzieś w środku dowiadujemy się, że chodzi o nową postać... później ten numer powtarza się z Bluebloodem, dla mnie są to prymitywne zabiegi narratorskie, który niepotrzebnie komplikują i tak już złożoną historię. No i w końcu następuje najlepszy fragment w Stallionfortcie, momentami miałem tylko wrażenie, że autor za bardzo pojechał z rozmiarami twierdzy, ale już tam.... w końcu fantasy. Co czyni ten fragment dobrym? Na pewno odmienność miejscowych kucy, niby to juz przejawiało sie wcześniej, ale to zawsze zgrzytało gdy postacie "obrobione" w tylu innych fanfikach nagle okazywały sie szlachcicami, baronami i jeszcze nie wiadomo czym jeszcze. Co prawda dla takiego ingnoranta jak ja różnica między: tarpanami, bachmatami i hucułami jest niezuważalna, ale to jest zdecydowanie lepsze niz kolejne magiczne mutanty z czułkami, rogami i wypustkami. Co prawda ja tam operuje na poziomie cygańskich kóz i żydowskich baranów, ale takie kresowe kuce są świetne nawet jeśli po 10 linijkach nie wiem kto jest kim. No i przede wszytkim nagle przygody Rarity nabierają... sensu. Jest sama jedna, ale skutecznie służy swoimi umiejętnościami i radą. Ten fragment z budowaniem krosen bardzo mi sie spodobał nawet jeśli jest trochę przesadzony. Ponarzekałbym na zniknięcie smoka, ale wyobraziłem sobie, że porwał go ukradkiem zły niebiesko-biały wilk, spodobała mi się ta opcja.
  8. Ja to mam farta. Jak wczoraj zacząłem czytać to z trudem przerywałem lekturę aż do samego końa, a tu proszę... zanim zaczęła mi dokuczać tęsknota za kolejnym rozdziałem to już jest następny rozdział. Pamiętam, że już dawno zoczyłem tą historię na FGE, ale jakoś się do niej nie zabrałem. Dopiero wczoraj w nocy buszując na Tawernie.biz wpadłem "na jakiś" kucykowy fanfik to stwierdziłem, że muszę go przeczytać... później sie zorientowałem, że... "Gdzieś ten tytuł już widziałem". Krótko mówiąc: Ta historia jest jak jej główna bohaterka, może czegoś jej brakuje, może co chwila zdarzają się jej jakieś potknięcia, ale i tak ma w sobie niezwykły urok. No dobra, z prologiem/I rozdziałem jest ten problem, że jak narracja sie rozkręca i padają kolejne imiona/nazwy własne to nawet przy dobrych chęciach ciężko się połapać. Później na szczęście z poziomu 'historycznego/dynastycznego schodzimy na losy głównej bohaterki i już jest lepiej. Choć "Cień Grozy" to mój faworyt (głównie za te "perypetie" dynastyczne). Jeśli chodzi o samą wizję alicornów to ja to "kupuje", potężna i pradawna rasa o niskim przyroście, która z łatwością zyskuje dominację nad innymi rasami kopytnych, a w takim settingu autor ma pełne prawo tworzyć sobie "alicorn OC". I nie drażni to, że postać jest "overpower". Co do świata przedstawionego, tak lubuję się w opisach flory i fauny, lubię jak wymyślasz nowe gatunki roślin nawet jeśli ich nazwy (podobnie jak imiona postaci) są tendencyjne, a nawet lubię ten miks anglicyzmów i zwrotów staropolskich. No może postacie mometami zachowują sie wręcz groteskowo, ale traktuje to jako integralny element świata przedstawionego. Ponadto gratuluje, udało ci się mnie wykiwać...Już typowałem naszego dowódcę oddziałów specjalnych na jakiegoś dawcę nasienia dla głównej bohaterki, ale jak sir Oakforce dostał z bełta to myślałem, że zszedł już na dobre, później jak go przesłuchiwali to myślałem, że przeżył tylko po to, by skończyć jeszcze gorszą śmiercią, a tu proszę... wciąż żyje i ma jeszcze jakieś plany na przyszłość Chociaż w sumie nie do końca rozumiem sytuacji Orange Tail, okej po tym jak syn sołtysa ją wykorzystał to mogła znienawidzić wszytkie ogiery, ale dlaczego miałaby być odrzucona przez całą wiochę? Jakby nie patrzeć to sporo klaczy zostało przez niego uwiedzionych, więc chyba jakieś przyzwolenie na to było? I jeszcze jedna uwaga co do naszej wojującej feministyki, Nighty wiele razy sie zarzeka, ze nie będzię klaczą rozpłodową i rodzić iluś tam źrebiąt, no ale tak biorąc przykład choćby jej matki to cały "interes" skończyłby się raczej na fwóch, góra trzech potomkach, a nie ośmiu czy tam piętnastu. Krótko mówiąc: udany pastisz (jakoś to słowo cały czas ciśnie mi się na usta), który z pewnościa będę śledzić. A i bym zapomniał(rzecz o którą męcze każdego autora )... jak tam twoja wizja na "inne rasy inteligentne"? (Kozy, świnie, owce, krowy, jelenie), wszytko to "zwierzęta", czy moze są jakieś "rozumne" odmiany?
  9. A tak to sobie wrzucę w imię entropii: https://docs.google.com/document/d/1klB1mPZpojBVh--Z1p_PxOsFeoNkmSdmb3w_uEr0rxw/edit
×