Skocz do zawartości

Zwyczajny dzień w Ponyville [Oneshot][Comedy][Random]


Sun

Recommended Posts

Jakiś czas temu zacząłem sie zastanawiać, jak zwykłe kucyki mogą reagować na to, co się normalnie dzieje w Ponyville, od czasu pojawienia się Twilight. Regularne końce świata, cotygodniowy chaos i te sprawy. Tak myślałem i postanowiłem to napisać. Trochę z perspektywy Cloudchaser, która w Ponyville mieszka i trochę z perspektywy Flitter, która właśnie skończyła studia i postanowiła odwiedzić siostrę. Akcje zaś osadziłem niedługo po reformacji Discorda. 

 

Domyślam się, że powstało trochę fików w tym stylu (zapewne nawet lepszych), ale będąc całkiem szczerym, żadnego nie czytałem (albo już nie pamiętam). Tak czy siak, zachęcam do swojego, średniego fika.

 

Zwyczajny dzień w Ponyville

 

  • +1 1
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dnia 24.01.2026 o 19:38, Sun napisał:

Akcje zaś osadziłem niedługo po reformacji Discorda

Nie nazwał bym tego do końca reformacją, bo aż ciśnie mi się na usta cytat z opowiadania w którym brałem udział i słowa jego fandomowej córki.
 

Spoiler

Screwball wciąż leżała cichutko nad sercem Bitsi, jakby to właśnie ono było dla niej najbezpieczniejszym miejscem. Ale coś się w niej zmieniło — jakby z tą ciszą przyszedł czas na coś więcej. Prawda.

— Wiesz… — zaczęła miękko, prawie sennie — …to ciepło, ten ogień, którym się do ciebie zwracam… nie nauczył mnie go tatuś. Tatuś w ogóle nie umie tak czuć.

Bitsi uniosła lekko głowę, zaskoczona.

— A kto cię nauczył?

— Mama — odpowiedziała Screwball z dziwnym uśmiechem. — A raczej… patrzenie na nią. Mama Fluttershy. Moja mama.

Zamilkła na chwilę, jakby szukając odpowiednich słów.

— Oni są jak ogień i woda — dodała w końcu. — Zupełnie inni. Mama… jest spokojna. Cicha. Jak kocyk, którym się otulasz, kiedy masz gorączkę i boisz się nocy. A tatuś… tatuś to burza. Albo nie. Huragan z błyskawicami.

— Ale… byli razem? — zapytała cicho Bitsi.

Screwball kiwnęła głową, bardzo powoli.

— Tak. I chociaż on ją ranił — nie specjalnie, ale… ranił, bo nie umiał inaczej — ona nigdy nie przestała w niego wierzyć. Bo wiesz… mama to Element Dobroci. I to znaczy, że widzi… coś, czego nikt inny nie widzi.

Źrebię zadrżało, a potem powiedziało z niemal dziecięcym zdumieniem:

— Mama… widziała w tatusiu maleńką iskierkę dobra. Taką, której nikt inny nie zauważył. Nawet on sam.

Bitsi słuchała, zafascynowana.

— Dlatego nie pozwoliła, by go znowu zamienili w kamień — powiedziała Screwball — Nawet kiedy wszyscy inni się tego domagali. Nawet kiedy on… był dla niej niedobry.

Jej głos zadrżał, ale nie z wściekłości. Ze wzruszenia.

— I wiesz co się stało?

Bitsi pokręciła głową.

— On… już nie szaleje u nas — powiedziała Screwball z lekkim uśmiechem. — Nadal jest złośliwy. Nadal robi rzeczy, które mama nazywa „strasznie niemądre”. Ale nie niszczy. Nie atakuje. Mama kazała mu przysiąc. I on… przysiągł.

— On się jej słucha?

— Tylko jej — powiedziała Screwball poważnie. — Dla niej jest inny. Jedyny kucyk, którego naprawdę słucha.


Tak, to jest dobre oddanie tego, jaki Discord jest dla reszty Main6, poza Flutterką. Reszta to dla niego śmieci, którym chętnie sprawił by kolejny łomot, gdyby nie jedna klacz.

Ale to taka dygresja. Samo opowiadanie @Sun Trafia na listę moich ulubionych

 

Edytowano przez Vulture
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
×
  • Utwórz nowe...