Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir...

 

 

Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu...

Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt.

 

 

 

 

Któż chciałby trafić do takiego miejsca? Czy było coś przyjemnego w czekaniu w długich kolejkach przed gabinetami lub przemierzaniu nieskończenie długich korytarzy w poszukiwaniu odpowiednich sektorów, zajmujących sie swoimi specjalizacjami? Wszystko to było nie tylko wycieńczające, szarpiące nerwy, ale i dołujące. Wokół was wciąż kręciły się kuce w szlafrokach i kapciach, skazane z tego czy innego powodu na dłuższy pobyt w państwowej placówce. Wszystko wokół wyglądało mizernie, nawet kafejka, w której się w chwili obecnej zatrzymaliście przed pójściem do rejestracji mimo całej swej barwności wyglądała ponuro.

Szpitale są paskudnymi miejscami. Jedenym pocieszeniem dla was był fakt, że przyszliście tu jedynie na okresowe badanie lekarskie, na jakie wysłał was wasz pracodawca. Nie groziło wam zatrzymanie tutaj, nie musieliście samotnie siedzieć na krzesełkach w korytarzu, byliście znajomymi i czas oczekiwania na waszą kolej mijał wam znacznie przyjemniej niż pozostałym pacjentom. Rozmawialiście zatem cicho o nieistotnych sprawach, popijając herbatę i opowiadaliście sobie anegdoty o swoich dawnych urazach przez które lądowaliscie w szpitalu. Pogrążeni w dyskusji dopiero po chwili zdaliscie sobie sprawę, że pozostałe stoliki pogrążone są w delikatnym półmroku - szpital najwyraźniej oszczędzał prąd - wasz zaś był doskonale oświetlony. Nie było to jednak tak szokujące jak fakt, że światło wydobywało się z... Cukierniczki. Jedno z was gnane ciekawością przychyliło ją delikatnie i wysypało nieco zawartości. Pomiędzy niedużymi kryształkami tkwił większy, emanujący oślepiającym już teraz blaskiem. To była gwiazda.

Tempestris.

Luna.

Sen.

Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.

 

Hospital_S2E13.png

 

Regulamin sesji "Moja Mała Incepcja" - by EverTree:
Gracze: Erixon09, xena-nyan, Camed, SolarIsEpic, RainbowBlitz

1) Gracze zobowiązani są do przestrzegania regulaminu forum
2) Mistrz Gry kreuje świat, decyduje o tym, co jest możliwe dla gracza, a co nie. Kluczowe czynności gracz powinien pisać więc w trybie niedokonanym, pozostawiając określenie ich efektu osobie prowadzącej sesję.
3) Gracze powinni dbać o poprawność ortograficzną i stylistyczną postów - jeśli nie jesteś pewien czy popełniasz błędy, sprawdź swój wpis w jednym z programów podkreślających błędy (np. darmowy Open Office)
4) Pisząc swoją odpowiedź wszyscy uczestnicy sesji zobowiązują się do pisania kreatywnie i możliwie obszernie. Nie wymaga się esejów, lecz należy unikać postów zawierających ledwo trzy czy cztery zdania.

4a) Wypowiedzi postaci powinny rozpoczynać się od nowej linijki i zostać poprzedzone myślnikiem

4b) Obowiązuje zakaz używania jakichkolwiek kolorów oraz emotikon
5) Graczy obowiązuje kolejka odpisów następującej kolejności: Mistrz Gry, Erixon09, xena-nyan, Camed, SolarIsEpic, RainbowBlitz. Każdy na swój odpis ma maksymalnie trzy dni od wpisu poprzedzającej go osoby. Dopuszcza się dzień lub dwa dodatkowego czasu jeśli gracz ma do tego ważny powód i zgłosi go wcześniej prowadzącemu poprzez PW lub w wątku "Nieobecności". To samo tyczy się dłuższej absencji spowodowanej czynnikami typu: wszelkiej maści egzaminy, sesje albo praca. Zasada ta dotyczy także Mistrza Gry. Oczywiście mile widziane będzie odpisywanie szybsze tak aby przygoda nie traciła tempa.
6) W przypadku nagminnego łamania regulaminu Mistrz Gry może usunąć z sesji gracza, a nawet zawiesić lub zamknąć sesję

Share this post


Link to post
Guest Czubaka

Przez drużynę przeszła nagła fala szeptów. W ich głosie można było wyczuć strach oraz dezorientacje. Co mają teraz zrobić ?, Czego mogą się tu spodziewać ?- każdemu przez myśl przelatywały te same pytania. Wśród lekkiego zamieszana przewijały się na przemian słowa:  "Luna", "Sen" oraz "Tempestris".

- Co to w ogóle ma znaczyć ? - pomyślał młody jednorożec.  

Szpital był już teraz całkowicie opuszczony, a może tak  im się tylko zdawało. Przez panujący tam mrok nie mogli być tego pewni. W ciemnościach można było zauważyć tylko kontury niektórych szpitalnych łóżek. Na przeciw nich stało małe biurko, na którym znajdowały się jakieś przedmioty, najprawdopodobniej narzędzia chirurgiczne. Światło, oświetlało niewielką część pomieszczenia, a emitował je ten sam przedmiot, który jeszcze chwilę temu  znajdował się w cukierniczce na stole. Młody jednorożec rozejrzał się jeszcze raz po pokoju. Jego wzrok spoczął na lśniącym przedmiocie.

- Pamiętam… dostałem go od… Księżniczki ! Przecież to gwiazda naszej drużyny… Tempestris ! - mruczał pod nosem.

- Na szczęście Luna zostawiła nam jakieś źródło światła. Jednak wydaje mi się, że ta gwiazda miała nam służyć do czegoś jeszcze, tylko do czego ? - i w tym momencie ogier sobie przypomniał.

- Wiem ! - krzyknął Starlight, przez co zwrócił na siebie uwagę pozostałych członków grupy. 

- Pamiętam, że ta gwiazda miała być także naszym komunikatorem z Luną, ale czy tylko ...

 Z jego głębokich przemyśleń wyrwały go słowa Twisted Dream :

- Słuchajcie ! Nikt z nas nie pamięta jak się tu znaleźliśmy. Jedyne czego jestem teraz pewna to to, że Pani Snów potrzebuje naszej pomocy.

Reszta grupy natychmiastowo przytaknęła. 

Twisted Dream spojrzała na pozostałych po czym zatrzymała wzrok na Starlight'cie. Młody ogier domyślił się, że biały jednorożec oczekuje od niego kilku słów, dlatego natychmiast powiedział :

- Słuchajcie. Myślę, że wiem co powinniśmy teraz zrobić. Luna kazała nam wybrać swoje role w tej przygodzie, dlatego musimy zrobić to najszybciej jak to możliwe. Pamiętajcie, że od tego  będą zależeć losy naszej wyprawy, dlatego dokonajcie mądrego wyboru. Po tych słowach spojrzał na pozostałych. Miał nadzieje na szybką odpowiedź jednego ze swoich kompanów, ponieważ nie wiedział co jeszcze może powiedzieć. Bał się że nikt nie zamierza udzielić mu odpowiedzi, jednak po chwili usłyszał znajomy głos ...

Edited by Czubaka

Share this post


Link to post

O matko...pare minut życia uciekło mi chyba z mózgu...gdzie my jesteśmy...kim wy jesteście? Jeśli wolno nazywam się Yoake miło mi.

Share this post


Link to post

Do umysłu Twisted z prędkością dźwięku wdarły się skrawki wspomnień. Potrząsnęła głową czując narastający ból w tylnej części czaszki. Gwiazda, Pani Nocy, wieczny sen. Wszystko to nagle stało się wyraźne. Śmiała się, uśmiechała i żartowała jak gdyby nigdy nic. Jak ktokolwiek śmiał przywoływać ja sprzed 5 lat! Sprawdziła prędko tylne kopyto. Bransoletki nadal tam brzęczały. Z nimi mogła pójść nawet na koniec świata. Zauważyła, że nie tylko ona ma problem z pozbiernaniem się po przenosinach. Postanowiła zrobić cokolwiek, gdy usłyszała "okrzyk bojowy":

-Wiem!

Zignorowała to i rozpoczęła własną przemowę do grupy:

- Słuchajcie! Nikt z nas nie pamięta jak się tu znaleźliśmy. Jedyne czego jestem teraz pewna to to, że Pani Snów potrzebuje naszej pomocy.- zauważyła, że wszyscy potakują. Przelatujac wzrokiem po zebranych zauważyła przywódcę. Popatrzyła na niego wyczekująco. Kiedy za to on skończył mówić Twisted wróciła na krzesło mówiąc pod nosem szybkie:

-A tak wogóle jestem Twisted Dream.

Share this post


Link to post

Wydawało mi się, że spałem smacznie. Nic bardziej mylnego. Ujrzałem przez chwilę Lunę pozostawiającą na samym środku kręgu śpiących, nie za bardzo znanych mi kucyków, gwiazdę. Wtedy chyba się obudziłem. Zobaczyłem jednego z tych kucyków mówiącego

Słuchajcie! Nikt z nas nie pamięta jak się tu znaleźliśmy. Jedyne czego jestem teraz pewna to to, że Pani Snów potrzebuje naszej pomocy.

Pani Snów? Czy tu chodzi o Lunę? - Pomyślałem - Ja, marny nauczyciel WF'u mogę jakoś pomóc? To, to... Niemożliwe!

Okazało się, że poprostu głośno myślałem. Wszyscy to usłyszeli. Trochę się zmieszałem, ale koledzy i koleżanki z drużyny czy jakiegoś zbiorowiska mnie pocieszyli, że też nie wiedzą o co za bardzo tu chodzi. Więc postanowiłem się przedstawić.

-Jestem Strawberry Drupel, ale mówcie mi Straw - uśmiechnąłem się i zacząłem witać się z każdym po kolei. Pytałem się czym są zainteresowani i w czym są dobrzy. Trzeba jakoś podzielić obowiązki, gdyż zgranie zespołu będzie niewątpliwie ważną rzeczą.

Share this post


Link to post

Co się dzieje? Luna....Sny.....Ratowanie świata.....Byłam przyzwyczajona do ochrony i ratowania kucyków, a w szczególności księżniczek, ale tutaj to nie miało nic do rzeczy. Spojrzałam na gwiazdę, z której wydobywało się światło. Nasz komunikator, a także latarka. Hmm...Wszystkie wspomnienia powoli pojawiały się w moim umyśle.

- Ech....Pierwszą rzeczą, którą będzie trzeba zrobić to zorientowanie się, w czyim śnie jesteśmy. - powiedziałam cicho, ale mimo wszystko na tyle głośno, aby siedzące obok mnie kuce to usłyszały.

- Ohh....No tak. Jestem Scarlet Glow. Dla przyjaciół Scarlet. Analizując naszą obecną sytuację, chyba możemy się do takowych zaliczyć. - uśmiechnęłam się i przywitałam ze wszystkimi. Usłyszałam jak nasz przywódca mówi o podziale ról. Wszystko to zależy od tego, w czym jesteśmy dobrzy.

- Jeżeli nie macie nic przeciwko, mogę być Architektem. Zawsze chciałam pobawić się w coś takiego. Na dodatek zero ograniczeń. Aczkolwiek ostateczną decyzję pozostawiam tobie szefie. - spojrzałam na przywódcę, a zaraz potem zablokowałam spojrzenie na gwieździe.

Edited by Rainbow Blitz

Share this post


Link to post
Guest Czubaka

Starlight zatrzymał wzrok na Scarlet. Zobaczył, że na twarzy białego pegaza maluje się niepewność. Ogier zaczął myśleć, a po krótkiej chwili odpowiedział :

- Jeżeli nikt nie ma nic przeciwko, to będę szczęśliwy, jeżeli zostaniesz naszym architektem. Pamiętaj jednak, że ta decyzja wpłynie na losy naszej wyprawy. Musisz być w stu procentach pewna, czego się podejmujesz. Sądzę jednak, że sprostasz swoim nowym obowiązkom - Starlight zamilkł, a na jego twarzy pojawił się ledwo widoczny, jednak szczery uśmiech. 

Po pomieszczeniu przebiegła kolejna fala szeptów. Scarlet wyglądała na szczęśliwą, pewnie dlatego że przywódca zaakceptował jej prośbę. Przez umysł Starlight’a przeszła kolejna myśl.

 

Dobra, architekt już jest, ale wciąż brakuje nam fałszerza, konstruktora, alfy i omegi. Sam mógłbym zostać fałszerzem, ale nie jestem pewien czy podołam zadaniu. Co jeśli zawiodę ? - ta myśl nie dawała mu spokoju. Sądzę, że dałbym sobie radę, ale co jeśli  nawale. Co jeśli wpadniemy w kłopoty i to z mojej winy. Nie wiem, czy mógłbym żyć dalej jeśli ktoś zginąłby przeze mnie. Ale przecież to sen … - i to go najbardziej dręczyło, ponieważ nie wiedział czego się po nim może spodziewać - …więc  nie wiem co stanie się z nami w świecie normalnym, jeżeli tu zginiemy. Może po prostu się obudzimy. A co jeżeli nie. Co jeżeli śmierć tu oznacza koniec w normalnym świecie. Co mam teraz zrobić ? - po tych słowach przypomniał sobie komu obecnie pomaga. Jak mogłem zapomnieć! Przecież wszystko to robię dla Luny, chcę jej w końcu pomóc. A więc zaryzykuje - po tych słowach wreszcie zebrał się na krótką przemowę

 

- Słuchajcie. Mamy architekta, ale wciąż nie mamy nikogo innego, dlatego… - tu nachwalę zamilkł - dlatego chciałbym zostać fałszerzem. Sądzę, że dam radę - nikt nie wiedział ile kosztują go te słowa. Pamiętał, że z obowiązkami  kroczy odpowiedzialność, coś czego się w tej chwili najbardziej obawiał, ale czy miał inne wyjście ? Wszystko co teraz chciał zrobić to pomóc Lunie, tak jak umie najlepiej. Po jego słowach szepty znów przeszły po pomieszczeniu. Niepewny ogier czekał na odpowiedź swoich towarzyszy. 

Edited by Czubaka

Share this post


Link to post

Twisted spojrzała na niego. Wyglądał na miłego ogiera, ale to nie oznaczało,że był dobrym aktorem. Sama chciała pozostać jak najdalej w cieniu. OMEGA. Bardzo często uciekała uliczkami, pomiędzy uliczkami, korytarzami. Nigdy nikt jej nie zauważył. Potrafiła się skradać i zapamiętywać dane miejsca, by potem to wykorzystać. Kiwnęła głową w zamyśleniu. Nie powinnam zawieść. Potrafię się skradać i być niewidoczna. Uwierz, że cię nie widać, a staniesz się niewidoczny.

-Zostanę Omegą- powiedziała zdecydowanym głosem.

- Podołam zadania. Jestem tego pewna- obrzuciła wszystkich zdeterminowanym i chłodnym zarazem wzrokiem. Spojrzała jeszcze raz na Starlight'a.

-Uważam, że jeżeli potrafisz podszywać się pod innych pod względem charakteru, ruchów i sposobu mówienia, to nadajesz się.- zakończyła i wstała z krzesła podchodząc do najbliższego okna. Lubiła przez nie patrzeć na innych. Oni nawet nie wiedzieli, że tam jest. Po prostu robili co musieli, a ona mogła patrzeć i udawać, że jej nie ma. Prychnęła. Widok zza okna był wyjątkowo nudny i pusty. Dotknęła jeszcze raz bransolet na tylnym kopycie.

-Zrobię co mogę, ale nie obiecuję, że będę wszystkich ratować. Żyję dla siebie.- wyszeptała chyba trochę za głośno, bo najbliżej stojący kucyk popatrzył na nią zdziwiony.

Share this post


Link to post

OK kucyki potrzebujemy Alfy i Konstruktora... będę tego żałował ale będę Alfą, jestem mistrzem sztuk walki i potrafię zniszczyć mur kopytem...powinno być dobrze...będę tego żałował.

_______________________________________________________

Mała informacja

- Blablabla lub blabla - mówienie

<blablabla> -myśli

(blabla)- czynności
 

 

Preferowałbym raczej:

- Bla bla bla - mówienie

Bla bla bla (od nowego wersu) - działania

Bla bla bla (kursywą) - myśli

 

~ EverTree

Edited by EverTree

Share this post


Link to post

Zatem mi pozostaje konstruktor... - pomyślałem i ogłosiłem to reszcie. Nie byli zaskoczeni, gdyż była to właśnie ostatnia wolna posada. - Będę musiał współpracować z Scarlet, a to mi się całkiem uśmiecha - pomyślałem. Kilka chwil później poszedłem poszukać kilku desek na koszyki dla nas wszystkich.

-Kiedy je znajdę, będę mógł zrobić z nich koszyki na lekarstwa, które niechybnie się przydadzą. - pomyślałem. Zacząłem więc chodzić dookoła szpitala, i rozglądać się za nimi.

-Jeżeli jednak nie znajdę tych desek, poszukam samych apteczek! - pomyślałem. W końcu to szpital, i powinny w nim być...

 

 

 

 

 

 

 

 

 


2) Mistrz Gry kreuje świat, decyduje o tym, co jest możliwe dla gracza, a co nie. Kluczowe czynności gracz powinien pisać więc w trybie niedokonanym, pozostawiając określenie ich efektu osobie prowadzącej sesję.

Post nie jest zgodny z punktem regulaminu - proszę o pisanie w trybie niedokonanym, gracz musi wykorzystywać takie sformułowania jak "rozglądam się za lekarstwami", "szukam gabinetu", "mam nadzieję, że znajdę deski". To Mistrz Gry decyduje o tym, co jest dostępne i informuje o tym w swoim wpisie gracza. Proszę o poprawę wpisu.

~ EverTree

Poprawione

~Camed

Edited by Camed

Share this post


Link to post
Guest Czubaka

- A więc role są już przydzielone, nie ukrywam że się z tego powodu cieszę - powiedział Starlight, po czym na chwilę zamilkł, aby pozbierać myśli :

 

Skoro rolę są już określone, to czy to nie jest dobry czas na ustalenie jakiegoś planu.. Ale co by tu zrobić ? - po tych słowach w jego umyślę nastała prawdziwa "burza mózgów". Może powinniśmy poczekać ? Ale co jeśli ktoś, lub coś nas tu znajdzie - nawet nie chciał o tym myśleć. Sam fakt, że nie wiedział czego może się tu spodziewać powodował u niego straszne dreszcze. Może szukać innych ? Ale co jeśli ich nie znajdziemy, a przy okazji sami się zgubimy. - ta myśl nie dawała mu spokoju.

Wreszcie zebrał się na wypowiedzenie kilku słów.

 

- Słuchajcie, uważam że jest to odpowiedni czas aby ustalić plan dalszego działania - ogier spojrzał na resztę drużyny, która wyraźnie poparła jego pomysł.

- Sądzę, że naszym głównym zadaniem powinno być odnalezienie pozostałych drużyn. Niestety, mogą być one gdziekolwiek, więc to zadanie będzie dość trudne do wykonania. Wręcz niemożliwe. Uważam jednak, że jeżeli się postaramy i będziemy pracować zespołowo to powinno nam się to udać.

 

Nie możemy jednak zapomnieć o naszym zadaniu. Obiecaliśmy przecież Lunie pomoc, a ja nie zamierzam jej zawieść. Zwłaszcza, że ona na nas liczy, i że to my możemy być ostatnią deską ratunku dla świata snów i marzeń. Dlatego powinniście zwracać uwagę na najdrobniejsze szczegóły, znaki  i tym podobne rzeczy. Muszę się wam przyznać, że się boję, ponieważ jedną z nielicznych rzeczy, które pamiętam przed "zaśnięciem" był czyjś krzyk. Obawiam się, że życie samej Luny jest zagrożone, więc musimy działać jak najszybciej jest to możliwe. Może właśnie teraz Ona potrzebuje naszej pomocy.

 

Po tych słowach Starlight  rozejrzał się po pomieszczeniu. Nadal jedynym źródłem światła była gwiazda, którą otrzymał od Władczyni Nocy. Miał nadzieję, na znalezienie czegoś, co mogłoby się im przydać w dalszej podróży. Jednak w mroku było trudno cokolwiek zobaczyć. Po chwili jego wzrok znów skierował się na członków drużyny, ponieważ chciał usłyszeć co sądzą o jego planie ...

 

Aj, moment, a co z wpisem Rainbow Blitz? Nim zacznie sie nowa tura każdy gracz powinien umieścić swój post w wątku.

~ EverTree

 

Przepraszam, mój błąd.

Edited by Czubaka

Share this post


Link to post

Twisted spojrzała z powrotem na przywódcę. Plan. To nawet nie był plan. O tym, że musimy uratować świat snów i Lunę wiedział każdy. Musieli wiedzieć jak poruszać się w tym... Szpitalu? Czymkolwiek innym? Wróciła na krzesło. Niech to się już wszystko skończy. Pomyślała i popatrzyła na gwiazdę. Oślepiała mocnym światłem.

-Tylko co dalej?- zapytała unosząc magią kupkę cukru i bawiąc się nią tworząc różne kształty. Nudziły już ją długie spekulacje i rozmyślania. Zacząć, skończyć, wracać do normalnego świata.

Share this post


Link to post

Świat snów stawał się z chwili na chwilę coraz bardziej tajemniczy. Smutek, i niebezpieczeństwo utracenia księżniczki wzięły górę nade mną. Postanowiłem porozmyślać, do czego może nam się przydać jeszcze Tempestris, oprócz wskazywania drogi, i dawania światła...

Share this post


Link to post

Podświadomie układałam plan działania. 

- Myślę, że najpierw powinniśmy znaleźć śniącego. - popatrzyłam na Starlight'a. - Jeżeli najpierw przekonamy go do współpracy, to potem razem będziemy mogli odnaleźć inne drużyny. - pomyślałam przez chwilę. Wyglądało to na sensowny plan. Komu mógł śnić się szpital. Nie znam żadnego z Elementów Harmonii zbyt dobrze. 

- Hmm....Jednak to trochę nie ma sensu. Co jeżeli inna drużyna znajdzie śniącego? Prawdopodobieństwo, że spotkamy inną drużynę przez przypadek nie jest zbyt duże. - zamyśliłam się. - Może powinniśmy się rozdzielić?

Share this post


Link to post

Szpital...szpital...nie znam żadnego z tych elementów za dobrze...macie jakieś ogólne informacje o nich? Jak wo gule mają na imię...Raczej sie o nich mało słyszy w Manehattan...i na dalekim wschodzie...

Share this post


Link to post
Guest Czubaka

Jak można było nie słyszeć o powierniczkach klejnotów harmonii - pomyślał ogier. Każdy kucyk w Equestrii słyszał o tej grupie przyjaciół. Lecz wychodziło na to, że nie wszyscy, a większość społeczeństwa wiedziała kim były klacze z Ponyville. Jednak jego myśli powróciły do słów, które usłyszał chwilę wcześniej.

 

Znaleźć śpiącego - to wydawało się być dobrym pomysłem. Ale rozdzielenie się, nie ,to nie wchodziło w grę. Nie wiedzieli czego mogą się spodziewać w tym koszmarze. Przecież za każdym rogiem mogła czekać istota, która pragnęła by ich śmierci. Grupa mogła okazać się bezbronna w bezpośredniej konfrontacji z najgorszymi wytworami podświadomości śpiącego.

 

Ogier na chwilę się odwrócił, po czym zaczął rozważać  wszelkie za i przeciw. Po krótkiej chwili  wreszcie powiedział :

 

- Sądzę, że odnalezienie śpiącego to nie głupi pomysł - zaczął. Jego zaufanie mogło być bardzo pomocne w dalszej części wyprawy. Zwłaszcza, że dzięki temu nie musielibyśmy obawiać się tak bardzo jego podświadomości. Jednak rozdzielenie się, uważam za zły pomysł. Przez to nasza grupa tylko by się osłabiła i stała łatwiejszym celem dla wroga. A tak poza tym, trudniej byłoby się nam ze sobą zgrać.

 

Jego słowa przerwał jednak głośny szelest dochodzący z pokoju.

Kucyki szybko odwróciły się w stronę, z której dało się słyszeć dziwne dźwięki. Dobiegały one najprawdopodobniej z rogu pomieszczenia, w którym się aktualnie znajdowały. Jednak ilość światła, która wydobywała się z gwiazdy nie była wystarczająca do oświetlenia go. Dźwięki stawały się coraz głośniejsze. W końcu dało się zobaczyć w ciemności, zarys jakiegoś stworzenia.  Postać zdawała się być zwykłym kucykiem. Jednak po tym jak zbliżyła się do nich na odległość około 5 metrów, cała drużyna zorientowała się że wygląda "dziwnie".

 

W połowie jego głowy rysowały się szwy. Wyglądało to jakby składała się z dwóch różnych części. Jedna jego strona była biała, druga zaś czarna. Na czarnej połówce widać było ślady krwi, a szczególną uwagę przyciągało wielkie, białe oko, z którego biło jasne światło. Mina potwora była nie do opisania. Na jednej połowie głowy widać było smutek, na drugiej jawił się nadzwyczajnie wielki uśmiech. Cała drużyna przestraszyła się tego czegoś. Istota ta wydawała z siebie takie dźwięki, jakby przez cały czas ktoś katował ją nożem. Po dokładniejszej obserwacji Starlight zauważył że potwór ten nie ma połowy ciała, i jest ubrany w szpitalny kitel. Możliwe było, że osoba, w której śnie znajdowała się drużyna, bała się w jakimś stopniu lekarzy.

 

Grupa zamarła w bezruchu, spowodowanym wielkim strachem. Jednak po chwili mogła odetchnąć z ulgą.

 

Potwór zbliżył się do Starlight’a na zaledwie kilkanaście centymetrów. Ogier nie był w stanie wydobyć z siebie najcichszego dźwięku. Bał się. I to tak jak jeszcze nigdy w życiu.

 

Spodziewał się najgorszego. Jednak po chwili potwór przeczołgał się obok niego, znikając w wszechogarniającym mroku. Starlight dopiero teraz zorientował się, że ich gwiazda na chwilę zgasła. Pomyślał, że pewnie dlatego, monstrum nie zdołało go zobaczyć. Albo to, albo jak podpowiadała mu intuicja stwór był ślepy, pomimo iż posiadał jedno oko .

 

Musiała minąć chwila, zanim drużyna doszła do siebie po tym traumatycznym przeżyciu. Pojawiło się wiele pytań. Czym to jest ?, Co chciał zrobić ? i Jaki chory umysł, mógł wykreować tak straszne monstrum ? 

Edited by Czubaka

Share this post


Link to post

Skrzywiła się widząc stwora. Kto mógł mieć tak CHORE sny i wyobrażenia!? Cofnęła się bliżej okna. Musiała być jak najciszej. Stwór chyba był ślepy, a to zapowiadało bardzo dobry słuch... Oddychała cicho nawet kiedy potwór odszedł.

-Co to było...?- wyszeptała do siebie.

Share this post


Link to post

To, to było takie dziwne! Takie... Niewiadomo co! - pomyślałem - Na szczęście monstrum odeszło... - Spróbowałem się opanować. Po cichu zacząłem podchodzić do innych i pytać czy nic się nie stało.  Byłem zdziwiony, i zarazem przestraszony, że coś takiego zdarzyło się już na samym początku przygody! Już się bałem, co będzie później, ale postanowiłem nie dzielić się tymi domysłami...

Share this post


Link to post

Co....Co to było?! Ogarnęło mnie przerażenie. Podmieńce, Discord, widziałam już wiele, ale nigdy nic tak przerażającego jak to. Czułam się jak mała, bezradna klacz. Nie było tu mojego dowódcy, Shining Armora, który mógłby mnie uratować, gdybym znalazła się w opresji. Czy podołam zadaniu? Raczej nie dam rady. Nie! Stop! Nie jestem tu sama. Mam towarzyszy. Dam radę. Nie stałam się Wice-Kapitanem Gwardii Królewskiej będąc płaczliwą klaczką. Lecz co mogło spotkać nas później?

- Niech Luna ma nas w swojej opiece. - szepnęłam cichutko tak, aby nikt mnie nie usłyszał.

Share this post


Link to post
Guest Czubaka

- Czy wy też to widzieliście - Starlight zapytał swoich towarzyszy. Z grupy dało się słyszeć tylko ciche potakiwania. Wszyscy byli w szoku po wcześniejszych wydarzeniach, niektórzy jednak się już otrząsnęli. Ogier nie wiedział co ma robić dalej. Nadal odczuwał lęk, wiedział jednak, że pozostanie w miejscu będzie złym pomysłem. To coś mogło przecież wrócić. 

 

Co teraz robić ? Co teraz robić ? - to pytanie cały czas niepokoiło Starlight'a, Przez umysł przewijały mu się różne plany i opcje, jednak tylko jedna była odpowiednia w zaistniałej sytuacji. Jednorożec wreszcie powiedział:

 

- Słuchajcie, bo nie chcę powtarzać. Nie zamierzam znowu spotkać tego czegoś i myślę że wy też nie. Dlatego sądzę, że im prędzej ruszymy na poszukiwania tym lepiej. Na początek proponuje iść - ogier na chwile zamilkł. Zaczął się rozglądać i rozmyśla. Po chwili dokończył - w tym kierunku - kopytko jednorożca wskazywało miejsce z którego przybył dziwny  stwór. Po chwili dodał :

Skoro "to" przyszło stamtąd to uważam, że powinniśmy się oddalić od tego jak najdalej możliwe, a te droga będzie dla tego najlepsza. Pamiętajcie, aby dopatrywać się różnych znaków. Niektóre z nich nie będą łatwe do odnalezienia, ale są one nam potrzebne do rozwiązania tej zagadki. Nie wiemy kto jest śpiącym, dlatego wszelkie poszlaki będą mile widziane. Po tych słowach ruszył w wybranym kierunku. Obrócił się jeszcze tylko, aby zobaczyć czy drużyna za nim podąża... 

Edited by Czubaka

Share this post


Link to post

Westchnęła i ruszyła za Starlightem. Nie podobała się jej perspektywa błązenia po tym nawiedzonym szpitalu. Ciemno, zimno i groźnie. Wolała swoje kryminały. Nie ważne, czy na żywo, czy nie. Tu mogli najwyżej zabłądzić i zostać zabici przez to "coś". Prychnęła i zaczęła przyglądać się korytarzowi. Korytarz jak korytarz. Nic niesamowitego. Patrzyła jak reszta również idzie.

Share this post


Link to post

Ze strachem w oczach ruszyłem do przodu. Co prawda, w szpitalu wydawało się być już bezpiecznie, ale u każdego dusza siedziała na ramieniu.

Share this post


Link to post

Wraz ze zniknięciem stwora niemal natychmiast prysnęłą dotychczasowa ponura atmosfera. Choć wydawało się to niemożliwe, wszystko wokół powoli nabierało barw i życia. Pomieszczenie rozjaśniło się zdecydowanie, zamiast korytarza ukazując na powrót stoliki i siedzące przy nich kuce, a także inne typowe dla szpitalnej kafejki szczegóły takie jak choćby najzwyklejsze na świecie kosze na śmieci wypełnione plastikowymi kubkami po kawie.

Wokół panował niczym nie zmącony, cichy gwar rozmów... Nikt prócz was najwyraźniej nie zauważył przerażającej anomalii, lub po prostu nikt się nią nie przejął. Podświadomość powinna chyba mimo wszystko jakoś zareagować, jeśli to miał być koszmar, to wokół powinna panować potęgująca przerażenie panika, lecz tak nie było. Gdy z konsternacją zdaliście sobie z tego sprawę, pojawiły się pierwsze, niepokojące pytania. Czy to możliwe, że tak naprawdę to umysł któregoś z was wywołał tę niekontrolowaną, koszmarną chwilę? Czy to może znów się przydarzyć? I czy również następnym razem konsekwencje tego was ominą, tak jak to miało miejsce przed chwilą?

Co jednak ważniejsze, nagła zmiana scenerii kompletnie wytrąciła was z równowagii. Staliście teraz niepewnie wśród stolików, czując na sobie pierwsze, delikatne ukłucia spojrzeń otaczających was tworów podświadomości i powoli zdawaliście sobie sprawę z tego, jak ciężko będzie wam odnaleźć się w tym śnie, kiedy nagle dalekie, przeszklone drzwi otworzyły się ukazując białą klacz o różowej grzywie, która zdecydowanym krokiem ruszyła w waszym kierunku.

- Tu jesteście! - Prychnęła niezadowolona, choć w jej głosie zdecydowanie zabrakło niezbędnej do prawdziwego gniewu energii - Dlaczego jeszcze nie zgłosiliście się do gabinetu? Opóźniacie kolejkę! - Rzuciła wam groźne spojrzenie, kiedy niepewnie rozejrzeliscie się wokół siebie, kolejny raz ściągając na siebie uwagę wszystkich obecnych wokoło. To zdecydowanie nie było dobre miejsce, zaś dzięki pielęgniarce moglibyście się być może dowiedzieć czegoś ważnego.

 

 

Od tej pory obowiązuje was limit - jeden post każdego z was na jedną moją wypowiedź, tak jak to już ma miejsce w drużynie Lucida. Solar i Camed - wasze posty są zdecydowanie zbyt krótkie, popracujcie nad ich rozbudoaniem.

Have fun

Share this post


Link to post

OK Drzewo...przeżyje

---------------------------------------------

Yoake zastanawił się co się właśnie stało, sen się zmienił nie do poznania a teraz nie widział co zrobić jeśli odmówią mogą zostać namierzeni ale istnieje możliwość że dzięki temu uda im się z łątwością wejść do szpitala i byc moze się dowiedza czyj to sen...trudno było się mu zdecydować on wolał rozwalać nisz myśleć...choć jego mistrz mówił mu że powinien również myśleć.Podszedł do kapitana ich grupy (nie pamiętam jak się nazywał ten OC)

 

Hej szefie co robimy? - szepnął

Edited by EverTree

Share this post


Link to post

Prawda...Zmiana otoczenia zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Co się stało? Jak to w ogóle możliwe? Wszystko to stawało się coraz bardziej zawiłe. Scarlet ogarnij się! Pamiętaj. "Największą hańbą dla pegaza jest zostać opętanym przez własny cień." Hmm...Myślę, że powinniśmy daść pokierować sobą podświadomości. Jeżeli już na początku będziemy się stawiać to bardzo szybko stracimy jakąkolwiek kontrolę tym światem. Jeżeli w ogóle jakąś mamy... Podeszłam do naszego szefa.
-Umm...Starlight myślę, że powinniśmy wejść. - szeptałam do dowódcy - Według mnie opieranie się podświadomości na tak wczesnym etapie badań może nieść ze sobą przykre konsekwencje. - uśmiechnęłam się leciutko.

 

****

 

Wszyscy razem siedzieliśmy przy stole, gdy nieprzyjemna sekretarka badała nas przeszywającym wzrokiem. Swoją drogą dość dziwne jest zapraszanie pacjentów na badania grupami. Nawet w Gwardii Królewskiej każdego brano oddzielnie pomimo tego, że większość żołnierzy była dość odporna na choroby i rzadko wykrywano u nas coś gorszego niż lekkie przeziębienie. A tu? Czy to przez to, że opóźniamy kolejkę? Nie… To poważny szpital. Nawet w takim przypadku powinno badać się każdego indywidualnie. Ale co ja tam wiem? Jestem żołnierzem.  Spojrzałam na Starlight’a. Zauważyłam niepewność malującą się na jego twarzy. Jeżeli on nie wiedział co się dzieje, to kto miał to wiedzieć? Mam nadzieję, że nie siedzimy tu bez powodu. Jeżeli tak to co się stanie? Tylko tracimy czas. No tak, jasne. Nie ma to jak wypełniać misji na oślep nie wiedząc nawet co jest naszym celem. To wszystko zaczynało mnie irytować.  Nie wiadomo czemu nagle cały świat zwolnił. Albo mój umysł zaczął działać szybciej. Dopiero teraz na pierwszy plan dostały się moje przemyślenia na temat drużyny. Heh… „Drużyny”. Grupa kucyków tutaj zebrana nie stanowiła drużyny. To jak różni od siebie jesteśmy. Czy tutaj w ogóle możliwa jest współpraca? Nasz przywódca, który prawdopodobnie sam nie wie co robić, Straw, który cały czas siedzi z głową w chmurach i klacz, której chyba wcale nie obchodzi ta misja. W końcu żyje dla siebie, co? A Yoake? Nie wiem jeszcze o nim zbyt wiele, więc nie mam prawa go teraz oceniać, nawet jeżeli to tylko moje prywatne przemyślenia. Ale sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie wiedział co się dzieje. Jakby szedł na oślep…

 

Mamy już dowódcę to prawda, ale czy na pewno da sobie radę? Myślę, że to ja powinnam nim być. Ale jeżeli to Pani Nocy go wybrała to mam nadzieję, że miała rację…że Starlight wykorzysta wszelkie możliwości, aby być jak najlepszym przywódcą. Ech... Teraz nie czas na to. Musimy zająć się szukaniem Elementu Harmonii.

Jeżeli czegoś nie zrobię to będziemy się błąkać w tym śnie do końca życia. Jeżeli w tym śnie to możliwe. 

 

No tak. Improwizacja, a także umiejętność przystosowania się do panujących warunków. To tego zawsze mi brakowało. To był zawsze według ciebie mój największy minus, prawda Kapitanie?         Byłeś jedną z niewielu osób, którym mogłam powiedzieć o wszystkim co ciąży mi na sercu. Byłeś osobą, dla której starałam się być jak najlepsza. Przeżyję! Wyjdę stąd cała, by jeszcze raz przed tobą zasalutować.

- Jeżeli można wiedzieć… Czy w szpitalu znajdują się aktualnie jacyś ważniejsi pacjenci? – zapytałam nieśmiało pielęgniarkę.

Muszę szybko coś wymyślić. Dlaczego o to pytam? Jeżeli zaraz nie wymyślę jakiegoś sensownego powodu to będzie źle… Improwizacja! Tej umiejętności zawsze mi brakowało. Czas to zmienić.

- Z tego co słyszałam jedna z przyjaciółek mojego Kapitana trafiła do szpitala. – spojrzałam błagalnym wzrokiem na pielęgniarkę – Z braku czasu nie może jej odwiedzić, a więc poprosił mnie, abym sprawdziła jak się czuje… Jeżeli ją znajdę. – To się nie uda. To się nie może udać. Scarlet… Chyba tym razem trochę przesadziłaś. Ale trzeba pójść krok na przód. Nie mam zamiaru krążyć po tym szpitalu jak głupia. Po grzbiecie przeszła mi gęsia skórka. Czułam na sobie wzrok wszystkich członków drużyny. Także pielęgniarka obdarowała mnie dziwnym spojrzeniem.  Jeżeli przesadziłam i podświadomość zareaguje gwałtownie to zaatakuje tylko mnie. Chociaż… Nie… Nie namieszaliśmy jeszcze tak dużo, aby podświadomość nas podejrzewała… Tak właściwie nic jeszcze nie zmieniliśmy. Spojrzałam na resztę kucyków. 

Wszystko zależy od tego jak zareaguje pielęgniarka. Jakby co zawsze mogę ją zneutralizować. Co z tego, że przyciągnie to uwagę podświadomości? Nie dam się pojmać żywcem. Cóż… Miałam nadzieję, że będzie to ostatecznością. Mam nadzieję, że w ogóle nie zajdzie tak potrzeba.

Edited by Rainbow Blitz

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...