Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Odbudowa i remont tejże areny trwały naprawdę długo, ale nareszcie jest ona gotowa przyjąć nowych wojowników. Spójrzcie tylko na te masywne wrota i super-wytrzymałe zawiasy, które utrzymują je w futrynie! Zero skrzypienia i pisków! Mury i fundamenty zostały wzmocnione, a nasi artyści wykonali nowe malowidła i płaskorzeźby, by nadać temu miejscu dostojności i nutki tajemniczości. Cóż, wiem, że to już nie to samo, ale poprzedni wojownicy dali z siebie wszystko i jeszcze trochę, więc to cud, że z areny coś zostało. Co prawda dosyć małe "coś", ale wystarczające, by nie skreślać tego miejsca i zainwestować w jego odbudowę. Pozwólcie, że zapalę magiczne lampiony i otworzę nieco okna, byście się tutaj nie podusili...

 

 

evil__ha__i_was_evil_once____by_world8-d

 

 

A zatem, skoro kamienne płyty rozsunęły się, wpuszczając tu trochę naturalnego światła i powietrza, mam zaszczyt przedstawić kolejnych śmiałków, których zmagania będziemy mogli śledzić na tej oto, nowiutkiej arenie. Wielki i potężny Moposable to długowłosy pisarz, który uwielbia Warhammera, World of Warcraft, Wiedźmina, dobre Anime oraz piękne kobiety. Jego oponentem będzie sam SolarIsEpic, fan komiksów z długim stażem, siejący chaos i zamieszanie Brony, który jest spragniony nowych wyzwań!

 

Na razie ogranicza Was limit postów, ale jeśli chcecie to zmienić, dajcie mi znać. A tymczasem, otwieram Wasz pojedynek i życzę powodzenia!

Edited by Hoffman

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Moposable wolnym krokiem wkroczył na arenę, rozglądając się po dość sporym pomieszczeniu. Jego uwagę od razu przykuły liczne obrazy i płaskorzeźby, zdobiące ściany tego interesującego miejsca. Gdzieniegdzie zdarzały się jednak niedoróbki, zdradzające, iż ostatnimi czasy robiony był tutaj remont; na jednej z kolumn wciąż widniało nieładne wgniecenie, zaś bielutką, marmurową, posadzkę szpeciło malutkie pęknięcie. Mimo tych drobnostek, które nie umknęły czujnemu oku jednorożca, arena wywarła na nim pozytywne wrażenie. Blondyn tak się nad tym zadumał, że zupełnie nie zwrócił uwagi na to, że ktoś zapalił magicznie unoszące się lampiony oraz otworzył okna, których barwne kawałki szkła, utworzyły przepiękne mozaiki. 

   Na sali pozostały już tylko dwie "osoby" - wysoki ogier o beżowej sierści, którego długa, blond grzywa swobodnie opadała na prawe oko oraz jego szlachetny przeciwnik. Przeciwnik, który co ciekawe, nie był wcale kucem, lecz najzwyczajniejszym, ludzkim chłopcem. Moposable wyszukał w pamięci, czy przypadkiem wcześniej się nie spotkali, ale nic. Pustka. Jednorożec z pewnością zapamiętałby okularnika, średniego wzrostu, o brązowawych włosach. Blondyn nie miał więc żadnej wiedzy na temat umiejętności oponenta, co, jak się można domyślić, wcale nie ułatwiało sprawy. Ogier postanowił więc wykonać pierwszy ruch, chcąc zaskoczyć chłopca swą niecodzienną magią.

   Jednorożec stanął na wprost przeciwnika, w odległości około piętnastu metrów, obserwując dokładnie jego ruchy. Po chwili zielone oczy Moposa rozszerzyły się, zaś na czubku rogu utworzyło się źródło szmaragdowego światła, niemal oślepiającego Solaris'a. Był to jednak dopiero początek skomplikowanego zaklęcia. Ogier, widząc błysk, przymknął oczy, po czym wyszeptał cicho.
-  Est' Ayel... Kryształowe Więzienie...
Przez chwilę Solaris nie wiedział co się dzieje, gdyż oczy odmówiły mu posłuszeństwa. Gdy jednak światło zniknęło, wzrok powrócił, niosąc chłopcu nieciekawe wieści. Arena bowiem zmieniła się nie do poznania; wszystkie ściany, kolumny, wrota a nawet podłogę, pokrywała gruba warstwa szmaragdu! Kryształ dotarł już do stóp człowieka, usiłując zmienić całe jego ciało w zielony kamień.
  Moposable przyglądał się czarom z uśmiechem, sprytnie ukrytym pod burzą jasnych włosów. Nie chciał na razie pokazywać wszystkich swoich kart, a jedynie zobaczyć reakcję oponenta na jego "małą" sztuczkę. Jednorożec miał już zaplanowane kolejne ruchy. Czas pokaże, czy dobrze przewidział rozwój wypadków.

Na używanie kolorów w tekście dostałem pozwolenie od Tric'a.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pfff...spóźniłem się! A mogłem mieć takie Epickie wejście niszczące połowę tej odnowionej sali- pomyślałem (jeśli pozwolicie będę pisać w pierwszej osobie bo to ja walczę)- no nic teraz trzeba się wykaraskać z tego szmaragdowego paskudztwa-był nawet pod wrażeniem tak wykonanego czaru ale górę nad podziwem i szokiem wzięła gorycz tego że nie pojawił się tu pierwszy.

Lepiej nie próbować mówić, sam nie wiem czy mogę-myślałem nad jakimś dobrym zaklęciem-Może po prostu rozbić to dźwiękiem? A może...Molecural Speed!-krzyknąłem w myślach

Moje ciało zaczęło drgać z dużą szybkością, tak dłużą że rozbijało molekuły do okoła, wystarczył jeden krok i...przeszedłem przez ścianę ze szmaragdu która mnie uwięziła!

 

-Ha! Stara metoda wujka Flasha!-krzyknąłem z triumfem na twarzy po czym zacząłem się przyglądać przeciwnikowi- No proszę widzę że staje w szranki z jednorożcem, witam panie jestem SolarIsEpic, skróty jak najbardziej dozwolone pozwól jednak że się przebiorę w coś bardziej...no bardziej- powiedziałem spoglądając na granatową bluzę, zwykłe jeansy i o zgrozo! Skarpetki w paski -Taaa...chyba zapomniałem o butach

 

Skupiłem się. Granatowa bluza w rozbłysku żółtego światła zmieniła się w czerwony płaszcz, a pod rozpiętym płaszczem widoczna była czarna koszulka z Deadpoolem, później pojawiły się buty, nic niezwykłego zwykłe buty byle nie zostać w skarpetkach, jeansy nie zmieniły zbytnio swojego wyglądu.

 

-Oki doki spoki. Jestem gotowy- przystanąłem zastanawiając się co wymyśli przeciwnik

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Moposable spokojnie obserwował swojego przeciwnika, którego całe ciało pokryte było szmaragdem. Jednak taki stan rzeczy wcale nie miał utrzymywać się długo. Momentalnie kryształ zaczął bardzo szybko drgać, aż w końcu efektownie rozbił się, zasypując zieloną posadzkę gradem maluteńkich kryształków. Uwolniony chłopak stanął w zwycięskiej pozie, po czym przedstawił się szybko, na co ogier zareagował skinieniem łba. Mopos był już mentalnie przygotowany na atak, tymczasem przeciwnik zdecydował się tylko przebrać. Błysnęło światło i oczom jednorożca ukazał się kolorowy kostium, który kuc skomentował jedynie uniesieniem brwi. Wyglądało na to, że Solaris nad walkę ceni sobie wygląd. Człowiek, po wykonaniu tych akcji, stanął w miejscu, oczekując na ruch długowłosego ogiera.

   Moposable nie zamierzał tracić czasu i ponownie przystąpił do ofensywy. Oponent najwyraźniej nie zwrócił uwagi na pokrywający całą salę szmaragd, lub uznał ten fakt za mało ważny, nie warty zachodu. Jak jednak miało się za chwilę okazać, był to spory błąd. Jednorożec ponownie otworzył szeroko oczy, a jego długi róg zaczął lśnić oślepiającym światłem, przed którym Solaris nie miał żadnej ochrony. 
- Est' Ayel... Kryształowe Ostrza... - Szepnął ogier, patrząc na człowieka.
  Gdyby ktokolwiek poza Mopos'em mógł widzieć co dzieje się na arenie, ujrzałby, że coś dziwnego zaczyna się dziać z warstwą szmaragdu, pokrywającą całą salę. Zaczęła ona bowiem świecić w niektórych miejscach, po czym... Wystrzeliły z nich spore, ostre jak groty włóczni, kolce, pędzące w stronę Solaris'a! Gdy czar był ukończony, połowa areny zmieniła się w zieloną, kryształową sieć. Gdzieś tam znajdował się przeciwnik jednorożca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem pod wrażeniem tak wykonanego zaklęcia, tak mnie zatkało że aż nie wiedziałem czy powiedzieć coś suchego.

-Zapamiętać- powiedziałem- zwracać uwagę na takie szczególiki jak to że cała sala jest pokryta zielonym kamieniem szlachetnym.

Trzeba się było jakoś wykaraskać z tej pułapki, już miałem plan ale trzeba było paru przygotowań.

 

Punkt pierwszy-informacje, zdjąłem swoje okulary i podrzuciłem je nieco w powietrze a kiedy spadły nie były już okularami a złotym wizjerem z czerwoną szybką. Założyłem wizjer, nie dość że widziałem normalnie wizjer miał jeszcze tryb skanera,termowizji, słuchawek i tym podobne gadżety. Popatrzyłem na najbliższy szmaragdowy kolec, zeskanowałem jego strukturę i już posiadałem potrzebne informacje.

 

Punkt drugi-ochrona, miałem oczywiście nadzieje ze nic większego na mnie nie spadnie myślałem również o przeciwniku, nie powinny na mnie spaść żadne większe odłamki szmaragdu ale przed tymi najmniejszymi też warto się ochronić, rozpostarłem bańkę ochroną, nic szczególnego, raczej najprostsza zapora jaką mogłem stworzyć.

 

Punk trzeci- wyposażenie, ustawiłem dłonie w pewnym odstępie od siebie, skupiłem się i pomiędzy moimi dłoniami pojawiła się mała świecąca kulka, kulka jednak zaczęła rosnąć tak że dotknęła obu dłoni, kiedy była już na tyle duże że można ją było trzymać w dłoniach o takim odstępie zgasła i teraz było widać że to zwykła srebrna kula opięta srebrnym pasem, pas miał po obu bokach dwie srebrne gałki, a obok prawej gałki była jeszcze jedna mniejsza oraz czerwona gałka, pas ubrałem a kule wystawiłem poza tarczą ochronną.

 

Punkt czwarty-realizacja,stanąłem w środku bańki i wtedy srebrna kula się otworzyła i wyszły z niej małe dyski srebrne dyski z niebieskimi głośnikami na środkach i czterema nóżkami, wyszło ich parędziesiąt, odczekałem chwile żeby robociki rozeszły się po całej arenie kiedy się rozeszły po całej arenie włączyłem tryb słuchawek na moim wizjerze, wizjer w miejscu skroni nie co się rozbudował osłaniając uszy. Teraz zacząłem bawić się gałkami po bokach pasa, musiałem znaleźć odpowiednią częstotliwość drgań i dźwięku które podał mi wizjer przy tych częstotliwościach szmaragd powinien się odpowiednio szybko skruszyć by nie stanowić zagrożenia dla mnie oraz przeciwnika, kiedy znalazłem odpowiednią częstotliwość przykręciłem czerwoną gałkę żeby wzmocnić siłę dźwięku i drgań, teraz wystarczyła patrzeć na efekty.

A te były spore, wszystkie szmaragdowe ostrza zaczęły się rozpadać, coraz bardziej i bardziej, na szczęście na tyle szybko że na tarcze spadały jedynie małe odłamki albo szmaragdowy pyłek.

 

Kiedy wszystko się rozpadło wyłączyłem robociki a pas sobie zatrzymałem, stałem teraz nie w szmaragdowej klatce a na pustyni ze szmaragdowego pyłu, myślałem o przeciwniki który mógłby albo zasypany hałdą pyłu ze szmaragdu albo być lekko (czyt.bardzo) ogłuszony przez dźwięki które wydawały z siebie robociki, jednak sądziłem że tak uzdolniony przeciwnik stworzył sobie odpowiednią ochronę, przełączyłem wizjer na tryb podstawowy i oczekiwałem na dalszy rozwój pojedynku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Moposable stał wyprostowany i oglądał swoje dzieło oraz to, co znajdowało się w jego wnętrzu. Wytworzone przez niego szmaragdy miały bowiem ciekawą cechę, nieznaną nikomu. Dla twórcy były one przeźroczyste, co pozwalało obserwować ruchy przeciwnika, zamkniętego w kryształowej klatce. 

   Ogier zdziwił się, widząc, jak oponent podrzuca swe okulary w miejscu, w którym ciężko by było choćby poruszyć palcem. Nie dość, że żaden ze szmaragdowych kolców go nie trafił, to jeszcze Solaris'owi pozostało całkiem sporo miejsca! Jednorożec stwierdził, iż przeciwnik musiał w międzyczasie rzucić jakieś zaklęcie ochronne, które kuc przeoczył. Gdy Moposable tak się zastanawiał, człowiek rozpoczął swoje czary. Widząc to, ogier błyskawicznie porzucił poprzednie myśli, skupiając całą swą uwagę na oponencie. 

   Czarodziej-technik patrzył przez wyczarowany wizjer na kryształowy kolec. Jednorożec nie miał pojęcia w jakim celu to robi, dlatego przyjął postawę obronną. Był teraz w stanie natychmiast rzucić zaklęcie, blokujące atak przeciwnika. Ten jednak nie zaatakował. Wręcz przeciwnie - utworzył coś w rodzaju bańki, najpewniej służącej do ochrony jego osoby. W tym momencie Mopos domyślił się, że Solaris zamierza zrobić coś, co nie tylko może zranić ogiera, lecz również i człowieka. Jednorożec uniósł jedną brew, zdradzając zainteresowanie. O co mogło chodzic? Odpowiedź miała nadejść niemal natychmiast. Z szmaragdowej sieci zaczęły, niczym mrówki, "wysypywać" się malutkie robociki. Było ich kilkadziesiąt i od razu pokryły całą salę, stając tuż obok kryształowych ścian. Moposable przez chwilę zastanawiał się nad zniszczeniem dysków, ale jego chęć sprawdzenia siebie była silniejsza. Blondyn nie ruszył nawet łbem, czekając na ruch robotów. Nie musiał długo czekać.
  Twory Solarisa zaczęły nagle wydawać z siebie okropne dźwięki, niemal raniące uszy. Jednorożec zareagował błyskawicznie. Mrugnęło światło i w jego uszak ukazały się czarne zatyczki, blokujące natarczywy hałas. Wtedy Moposable na spokojnie mógł obserwować co dzieje się na arenie. Wyglądało na to, iż robociki wydawały te dźwięki nie tylko by ogłuszyć ogiera, lecz również skruszyć wszechobecny na sali szmaragd. Działo się to na tyle szybko, że jednorożec nie miał czasu na reakcję. Momentalnie wszystkie zielone ściany, słupy, kafelki i kolce pękły, tworząc burzę jadeitowych odłamków. Odłamki, ku zdziwieniu oponenta, magicznym sposobem ominęły ich twórcę, nawet go nie dotykając. Robociki się wyłączyły, zaś zatyczki w uszak ogiera zniknęły, potwierdzając brak hałasu.

- Myślałeś, że wykorzystasz moje zaklęcie przeciwko mnie? - Na pysku jednorożca ukazał się, ledwo dostrzegalny, drwiący uśmiech. - Est' Ayel... Kryształowa Burza! - Tym razem zaklęcie zostało wypowiedziane głośno i wyraźnie.
   Ktoś oglądający pojedynek mógłby uznać, że ma de ja vu; na sali ponownie zapanowały unoszące się, niby piasek podczas burzy, kawałeczki szmaragdów. Fragmenty były dosłownie wszędzie, omijały jedynie Mopos'a oraz jego oponenta, schronionego w bańce. Jak się miało okazać, nie na długo. 

   Część kryształowych odłamków przebiła skromne pancerzyki robocików, kompletnie je unieszkodliwiając. Pozostałe zaczęły zmieniać się w sporych rozmiarów kule, naszpikowane ostrymi kolcami. Kolczatki najpierw latały bez ładu po arenie, jednak na niemy rozkaz twórcy - jednorożca - skierowały się na Solaris'a i zaczęły szybko na niego nacierać. To było zdecydowanie zbyt wiele dla bańki ochronnej, przystosowanej do odpierania malutkich fragmentów szmaragdu. Po paru uderzeniach kul tarcza pękła, odsłaniając bezbronnego człowieka. Człowieka, który znalazł się w środku kryształowej burzy, z której jedyną drogą ucieczki była śmierć - czy to przez uduszenie, czy przez uderzenie morderczych kolczatek. Ale czy na pewno?  

Edited by Moposable

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patrzyłem na to co jednorożec zrobił, w myślach się skarciłem że zostawiłem te drobinki ale także się uśmiechałem się w duchu że jednorożec wykorzystał tworzywo które ja wyczarowałem.

 

Odpiąłem srebrny pas, w miarę szybko bo musiałem uważać na kolczatki, czerwoną gałkę na pasie obróciłem gwałtownie w przeciwną stronę w którą powinno się ją obracać, teraz pas i czerwona gałka były rozdzielone, gałkę schowałem do kieszeni a pas który trzymałem w rękach zaczął się zmieniać, stał się jakby płynnym tworzywem które zaczęło oblepiać moje ręce tak że unormowały się w srebrne rękawicę.

Teraz stałem i czekałem aż któraś z kolczatek przyleci dość blisko, czekałem niedługo bo niebawem zobaczyłem jak srebrna kula pomknęła w moją stronę, wyciągnąłem ręce odziane w srebrne rękawice, kolczatka kiedy tylko zetknęła się z rękawicą zaczęła się zmieniać, stała się plastyczna i połączyła się z rękawicą, zrobiłem to samo z innymi kolczatkami aż wszystkie połączyły się rękawicami.

 

Teraz należało się zająć burzą. Usiadłem po turecku na podłodze, a rękawice zaczęły się zmieniać w coś w rodzaju uprzęży która trzymała mnie przy ziemi, następnie wyciągnąłem z kieszeni czerwoną gałkę, ona również stała się plastyczna, uformowałem z niej kule wielkości piłeczki do tenisa.

 

-Teraz będzie się działo- powiedziałem i przełączyłem wizjer tak że widziałem piłeczkę jednak nie widziałem niczego innego.

Rzuciłem piłeczką przed siebie, dzięki wizjerowi widziałem jak jest daleko, kiedy piłka była w miarę oddalona krzyknąłem zaklęcie

 

-Black Hole!

 

Czerwona piłka zmieniła się w czarną dziurę, która zaczęła zasysać całą szmaragdową burzę, ssanie było bardzo silne ale uprząż dobrze mnie trzymała, musiałem jedynie trzymać wizjer żeby nie odleciał. Kiedy cały szmaragdowy pył został wciągnięty (oraz małe robociki i parę elementów płaskorzeźb też) dziura znowu zmieniła się w czerwoną piłeczkę. Wizjer przełączyłem na normalne widzenie, uprząż która trzymała mnie przy ziemi zmieniła się w piękny srebrny miecz który podniosłem z podłogi, machnięciem ręki sprawiłem że czerwona kulka do mnie przyleciała, wstałem a miecz wbiłem w posadzkę areny, gwałtownie go przekręciłem kiedy i w ten sposób dzięki magii powstała niewielka wyrwa, niewielka ale bardzo głęboka.

 

-I nie wracaj nigdy- powiedziałem po czym cisnąłem kulkę w szczelinę, kolejnym machnie ciem ręki zamknąłem wyrwę, a miecz na powrót zmienił się w srebrne rękawicę

 

-Je też sobie zatrzymam-powiedziałem patrząc na rękawice, teraz znowu czekałem na ruch przeciwnika

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio regulaminy sekcji Casual przeszły małą aktualizację, w myśl której kończę pojedynek. Jego zwycięzcą zostaje SolarIsEpic.

 

Postów było zbyt mało, by utworzyć ankietę, zaś Moposable od dłuższego czasu nie wykazał aktywności. Ostatnie słowo należało do SolarIsEpica, w związku z czym wygrywa on starcie!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...