Search the Community

Showing results for tags 'casual'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Cukrowy Kącik Pinkie Pie
    • Podniebny klub Rainbow Dash
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Scena Wielkiej I Potężnej Trixie!
    • Chata Zecory
    • Magiczne Krainy
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 70 results

  1. Wasze życzenie zostało spełnione! Wrota areny magicznych zmagań otwierają się przed kolejnymi śmiałkami, a nadzwyczajna moc zaczyna wypełniać komnaty, w miarę kolejnych stawianych przez nich kroków. Przestrzenna, owalna sala oświetlana przez powieszone przy kolumnach znicze posiada otwarty dach, wysoko, wysoko ponad głowami magów. Oceniając po ścianach oraz ich mierzącym ku oknie częściom, można odnieść wrażenie, że z zewnątrz struktura miała kształt stożkowaty. Drugie, dokładniejsze spojrzenie ujawnia coś nietypowego - chociaż widać czyste niebo, nie można pozbyć się wrażenia, że jednocześnie odbija się tam widok z dołu. Widzicie z daleka siebie, a także światła magicznego ognia zniczy. Uważajcie, by nie wpaść w trans! powiadają, że okno zostało wykonane z zaklętego materiału i potrafi "wciągać" świadomość tych, którzy będą patrzeć zbyt długo. W sumie, czujecie jakby okienko "wciągało" również ściany? Czy to magia spowodowała tę stożkowatość? Tak czy inaczej, wszystko jest już gotowe. Otoczenie zabezpieczone, toteż wielka moc doświadczonych wojowników nie uczyni większej szkody. Co nie oznacza, że, jak zwykle zresztą, odradza się istotom magicznym błąkanie się po okolicy w trakcie pojedynku. No, chyba, że osiągnęliście wyższe poziomy magii ochronnej. Zaraz, zaraz, ale kim są ci śmiałkowie? Autorka obrazu - NightPaint12 Zapraszam do odwiedzenia jej galerii! Na arenie zapragnęli się spotkać @Mephisto The Undying oraz @KougatKnave3 i, w ten oto sposób, gościmy ich dzisiaj pośród sal magicznych pojedynków, niecierpliwie wyczekując na pierwsze akcje i zaklęcia! Słyszeliście o ukrytych komnatach tej areny? Do tej pory niczyja moc nie była w stanie odkryć tychże przejść. Może wasza da radę? A może wystarczy podstawowe pomieszczenie? Przekonamy się już za moment! Po prostu wiedzcie, że ta arena powiększa się i ukazuje swoje sekrety przed tymi, którzy zostaną tu dłużej i okażą się odpowiednio silni, by przetrwać... Udanego pojedynku!
  2. Choć minęło już sporo czasu odkąd ostatnim razem gwar i emocje wypełniały te sale, w przepełnionych niezwykłą mocą wojownikach wciąż tli się płomień, który wznieca pożar zaklęć, który to ostatecznie zawsze przywraca do życia pewne szczególne miejsca. Tym razem ognie magii rozgrzały do czerwoności stalowe elementy filarów podtrzymujących okazałe sklepienie areny, jednocześnie przynosząc ciepło, rozpraszając ciemności. Stal uformowana była w cieniusieńkie elementy, ciągnące się od podstaw aż do korynckich głowic filarów, tworząc wspaniałe znaki, przywołujące na myśl ozdobne ornamenty, czy też kombinacje ze starych znaków runiczych. Grube kolumny, ułożone w dwa wielkie pierścienie, okrążały centrum pomieszczenia nad którym znajdowało się jedno tylko okno. Zostało ono starannie oprawione, w porze zenitu wpadający do środka słup światła wygląda iście inspirująco. W jego świetle doskonale widać niesioną podmuchami materię - kurz, pióra, pył. No dobrze, może nie jest to idealny styl koryncki, jednakże twórcy tej areny byli zafascynowani tym stylem. Po prostu przystosowali klasyczne elementy architektury pod potrzeby areny, dodając jednocześnie wiele własnych elementów. Na przykład wyrastająca z podłogi lwia głowa, po drugiej stronie areny, poza obiema pierścieniami kolumn. Jest to dzieło pracy jednego, znakomitego rzeźbiarza. Specjalny mechanizm uwalnia ogień z jego paszczy. Stalowe znaki zagłębiają się w kolumnach, ale w rzeczywistości biegną dalej w dół, aż do miejsca w którym czar ochronny (zapobiega rozlaniu się materiału) przechodzi w specjalne zaklęcie, które zabiera ciepło i napędza mechanizm otwierający paszczę lwa, powodując również buchanie ognia wysoko ku górze. W ten sposób zwierz zieje płomieniami tylko wtedy kiedy arenę wypełnia magia. Czyja magia wypełni ją dzisiaj, zapytacie? Z nieukrywaną przyjemnością pragnę powitać Lucjana oraz Mephista! Nie jest to ich pierwszy raz pośród sal magicznych zmagać, ale z całą pewnością minęło wiele czasu odkąd ostatnim razem mieliśmy okazję podziwiać ich moc. To zwykły pojedynek, w którym obowiązują zwykłe zasady. Ponieważ sale długo stały puste, niech walka potrwa dłużej niż przewiduje zwyczajna opcja, niech nasi wspaniali zawodnicy się nie oszczędzają, niech przypomną nam o czasach świetności Sal Magicznych Pojedynków! Jesteście gotowi? Zatem niechaj rozpocznie się pojedynek!
  3. Najwyższy czas na nowy magiczny pojedynek. Ta arena różniła się od innych tym, że usiłowała pogodzić magię z alchemią, technikę z naturą. Wydrążona w skale, zachowywała kształt zadany przez architektów, lecz nie przeszkadzała porostom i kryształom porastać swych ścian. Nie wadziła również podziemnemu potokowi. Magia zabezpieczała strop i utrzymywała cały obiekt w należytym stanie, zaś tradycyjna alchemia naginała nieco przepływające tu i ówdzie strumienie energii, by nie zakłócić inkantacji uczestników. Dzięki wspomnianym strumieniom, jarzącym się w różnorakich barwach, jest tutaj całkiem jasno. Kolory przechodzą całkiem płynnie, toteż na pewno nie będzie Was to kłuć w oczy. Warto dodać, że poszczególne barwy bardzo ładnie odbijają się w wodzie, nadając arenie nutki tajemniczości, połączoną z delikatnym mrokiem. Mamy nadzieję, że zadziała to na Was inspirująco. Ten pojedynek będzie ograniczony tylko i wyłącznie wolą uczestników! Zakończy się dopiero w wtedy, kiedy ustalą, że ma się zakończyć. Tak więc, w trakcie niniejszego starcia, może się zdarzyć absolutnie wszystko. Jesteście gotowi? Niech rozpocznie się pojedynek!
  4. Na pierwszy rzut oka, arena wydaje się być gigantycznym koszykiem wiklinowym. Cóż, coś w tym jest – wiele wieków temu nieznana siła magiczna zmieniła znacznie strukturę tworzących niegdyś bujną knieję drzew. Mianowicie, stały się dłuższe, węższe, bardziej giętkie. Gałęzie poskręcały się ze sobą nawzajem oraz głównym pniakiem. Ba, zdaje się, że na chwilę zyskały sztuczną inteligencję… Chociaż nie. Wygląda to mi bardziej na czasowe obdarowanie drzew właściwościami niektórych gatunków Entów. Mianowicie, wykorzystały swe korzenie w charakterze kończyn, by zmienić swoje położenie. Powoli, ale precyzyjnie. Utworzyły ściśle określony układ, po czym splotły się ze sobą. Bardzo, bardzo mocno. Zerwały trawę i mech z podłoża, w jakiś niezrozumiały sposób „zmieliły” liście i utworzyły z tego wyściółkę dla areny. A potem… Zastygły w tej pozycji. Stwardniały. No i cóż… Nie mamy już lasu, ale wiklinową michę na samym szczycie pogórza. Jak się okazało, jest to fantastyczna atrakcja turystyczna. Bezpieczna i niezwykle wyglądająca, zwłaszcza z daleka. A od jakiegoś czasu znakomicie służy na egzotyczną arenę do pojedynków. Nie jest to może szczyt w dziedzinie dekoracji i sztuki, ale z całą pewnością to niezapomniane wydarzenie. Czujecie ten chrzest pod stopami? Ten zapach lasu? Też macie wrażenie, że ta arena, choć zastygła, nadal… Żyje? Drodzy moi, z największą przyjemnością i satysfakcją pragnę Was powitać, tuż przed rozpoczęciem nowego magicznego pojedynku! Tym razem, pośród murów areny zmierzą się Dankey Hooves oraz Po prostu Tomek! Zasady są uczestnikom doskonale znane, podobnie jak to, że to tylko i wyłącznie od nich zależy kiedy starcie się zakończy. Ogranicza ich tylko własna wyobraźnia! Żywię nadzieję, że kolejne wpisy będą pojawiać się jak najczęściej i dadzą nam naprawdę dobre widowisko! Cóż, nie ma co przedłużać. jesteście gotowi? Zatem niech rozpocznie się pojedynek!
  5. Ależ tu gorąco… Co z klimatyzacją? Na całe szczęście, w tej krainie nie brakuje nieczynnych wulkanów, które można przerobić na arenę. Trochę magii i już mamy stworzone pozory, iż lawa żywo bulgocze, zaś piekielny żar co jakiś czas sam z siebie wyrzuca ku górze masy popiołu i siarki. O zaciemniającym obraz, gryzącym nozdrza dynie nie trzeba wspominać. Tym razem, arena składa się z jednolitej, grubej płyty skalnej, pływającej z mozołem w lawie. Nic nie poradziliśmy na inne skały, toteż od czasu do czasu odbija się ona o nie, ale spokojna głowa. Dla tak wytrawnych wojowników jak Wy, wstrząsy będą ledwie odczuwalne. Dzięki magii iluzji stworzyliśmy z czarnych kłębowisk smoczych strażników, którzy w razie czego będą Was ubezpieczać, ale tylko przed lawą i gorącem, nie przed Waszymi zaklęciami! Inaczej, pojedynek byłby pozbawiony sensu. Co oczywiście nie znaczy, że macie się zabijać. Po prostu, spróbujcie swa mocą przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę. A zatem, uczestnicy umówili się na limit postów, lecz niestandardowy, a wynoszący piętnaście postów! Z całą pewnością są silni, zwarci, gotowi. Na co zatem czekamy? Niech rozpocznie się pojedynek!
  6. Jak sądzicie, czego potrzeba do oderwania od ziemi gigantycznego, skalnego Koloseum? Zaznaczam, że nie jest to, co być może mieliście okazję oglądać w podręcznikach. Mówimy o kamiennych płytach, połączonych ze sobą spiralnymi ścieżkami, oprawionych przez kilka stalowych pierścieni opatrzonych magicznymi runami, które utwierdzają całą konstrukcję. Ale jak to w ogóle ma latać, zapytacie? Potrzeba było specjalnie wyhodowanych, wzmocnionych magią przywołania skrzydeł, tworzących aż dwanaście par, po dwie na każdą płytę. Gdybyście spojrzeli na strukturę z góry, kamienne płyty stanowią jakby wierzchołki sześciokąta foremnego. Łączące je spirale pną się ku górze. Skrzydła nie wyrastają bezpośrednio z powierzchni płyt, ale są z nimi połączone magiczną energią, której źródło znajduje się w centrum areny, poza zasięgiem uczestników. Nie miejsce jednak złudzeń – arena nie jest przeznaczona do podniebnych podróży, w pełnym tego słowa znaczeniu. Dzięki skrzydłom płyty oraz łączące je spirale są w stanie oderwać się od podłoża, zawisnąć w powietrzu i spokojnie krążyć wokół centrum. Synchronicznie, do co milimetra. Możecie to sobie sprawdzić sami, przy innej okazji. Stanowiący „zasilanie” areny kryształ podłączony jest do wszystkich platform, od spodu, drogą specjalnie wykutych łańcuchów, przez które do areny dociera magia. Klejnot zawieszony jest kilkadziesiąt metrów pod kamiennymi płytami. Został zawczasu uodporniony na manipulacje z zewnątrz, co zapewnia stabilność areny. Zdaje się, że jedyną mocą, jaka jest w stanie jakkolwiek wpłynąć na panujące w przestworzach warunki, jest słońce. Ciepło sprzyja wytwarzaniu dużych ilości energii, ale nie sądzę, że podłoże nagle stanie się parzące. Co nie zmienia faktu, że Wasza magiczna aura może odpowiedzieć w inny sposób, niż na co dzień, zatem uważajcie. Skryta pośród chmur arena będzie polem kolejnej bitwy, którą już niebawem stoczą Detonato300 oraz Rex *Monster* Crusader! Zasady są proste: limit czasowy wynoszący trzy tygodnie, z uwzględnieniem czasu oczekiwania na odpowiedź oponenta, wynoszącym pięć dni. Jeżeli po tym czasie nie będzie odzewu, pojedynek zakończy się wcześniej. Ufam, że zasady są Wam znane, ponieważ nie jest to Wasz pierwszy raz pośród sal magicznych pojedynków. Czas na kolejny pojedynek! Powodzenia i nie pozwólcie batalii zakończyć się przedwcześnie.
  7. Zstępując z kłębowisk gęstej mgły, oślepieni przez blask księżyca, niepewnym krokiem wkraczacie na skąpane w nocnym półmroku wzgórze. Nie do końca wiecie, dlaczego światło naturalnego satelity zdaje się działać tylko na Was. Cała dolina, włącznie ze swą florą, zdaje się być na nie odporna. Dosyć szybko jednak, orientujecie się, że światło Waszej magii działa i może tchnąć więcej życia w ten całkiem osobliwy, zaklęty region. Mówiąc o zaklęciach, mam na myśli także „twardą mgłę”, która działa jak mur. Oddziela on wzgórze od reszty świata, jednocześnie maskując to, co się za nim znajduje. Teraz już rozumiecie, dlaczego do tego miejsca można się dostać jedynie dzięki specjalnemu portalowi. Jak do tej pory nikomu nie udało się zburzyć tego muru, zatem nie wiadomo gdzie dokładnie mieści się to wzgórze. Nie wiadomo, czy da się tu wejść „z drugiej strony”, ani samodzielnie przeleportować. Portal do zaklętego wzgórza odkryty został przypadkowo, podczas ekspedycji do pogrzebanego labiryntu, odnalezionego głęboko w jaskiniach Gór Macintosh. Do tej pory jeszcze nie wiadomo, czy poza nim są tam jakieś inne, prowadzące do kolejnych, zamkniętych przed światem zewnętrznym lokacji. Jakby dłużej się nad tym zastanowić, nie wiemy nawet, czy należą one do tego świata. To by wyjaśniało dziwną, obcą aurę, którą oboje czujecie od pierwszego momentu, w którym postawiliście nogi na zaklętych ziemiach. Przez moment mieliście wrażenie, jakbyście znajdowali się na wysokości, tak jakby wzgórze znajdowało się na oderwanym od całości kawałku ziemi, dryfującym bezkreśnie w kosmosie. To z kolei by wyjaśniało dlaczego księżyc jest taki wielki… To będzie Wasza arena. Witam na kolejnym magicznym pojedynku! Tym razem, naprzeciw siebie staną Detonato300 oraz Efei, w ramach starcia odliczonego idealnie na trzy tygodnie! Przez ten czas uczestnicy będą zaskakiwać nas zaklęciami i zapierającymi dech w piersiach akcjami, lecz muszą działać szybko. Zgodnie z ich wolą, przeciwnik ma dokładnie pięć dni na odpowiedź! Zarówno Detonato, jak i Efei, występują na arenie po raz pierwszy. Mamy nadzieję, że ten pojedynek okaże się ciekawy i pamiętny! Wszystko jasne? Zatem, do dzieła! Pojedynek uważam za otwarty!
  8. Jeśli czujecie się zmęczeni niekończącymi się upałami, to ta arena będzie dla Was wytchnieniem. Okrągła i gładka posadzka złożona była z tysięcy, milionów, miliardów kryształków, starannie zeszlifowanych i mocno spojonych przy pomocy magicznej zmarzliny. Lewitujące dookoła areny lampiony świeciły różnymi blaskami w taki sposób, by dany kolor padał na kryształ najbliższy skalnej otoczce, po czym „przeskakiwał” na kolejny, tworząc lśniące wzorki, które splatając się ze sobą, komponowały się w radujące oko konstelacje, zmieniające się w zależności od przepływających przez arenę kanałów magicznych, natężenia energii, czy też natury zaklęć. Lodowe ściany pięły się ku górze, od pewnego miejsca „zakręcając” i łącząc się ze sobą w taki sposób, że na samym szczycie jasny błękit przeszedł w białą, oszronioną gwiazdę. Po drugiej stronie, za punktem zbiorczym, umieszczona została magiczna kula, odpowiadająca za opadające niczym śnieg iskry. Wracając na moment do ścian, jeśli się przyjrzycie, dostrzeżecie za grubą warstwą lodu strużki wody. Uwierzcie mi, nigdzie nie znajdziecie tylu minerałów, co właśnie w tych strużkach. Niestety, nie dość, że ich „wydobycie” z lodu jest drogie, długie i trudne, to jeszcze na powierzchni ta woda traci swoje orzeźwiające właściwości. Cóż, przynajmniej alchemicy i górnicy mają robotę… Panie i Panowie, już za moment rozpocznie się pojedynek, w którym zmierzą się Lepus oraz Rex *Monster* Crusader! Jesteście gotowi? Zgodnie z ustaleniem uczestników, niniejsze starcie będzie ograniczone tylko i wyłącznie limitem czasowym, wynoszącym standardowe dwa tygodnie! Drodzy Państwo, liczę, że przez te dwa tygodnie wydarzy się naprawdę wiele. Nie przedłużając, chciałbym ogłosić, iż pojedynek właśnie został otwarty! Nie zawiedźcie nas!
  9. Już tu jesteście? Ależ musicie być potężni, skoro zdołaliście pokonać wielką spiralę schodów im. Hadesa w tak krótkim czasie. Ekhm… Mam nadzieję, że ruszyliście głową i po prostu zjechaliście po poręczy? Tak? Znakomicie. Bystrość umysłu to prawdziwa potęga, wierzcie mi. Nie musicie obawiać się strzegącego piekielnej bramy Cerberusa. Z daleka, jak uwiązany na grubym łańcuchu szarpie się i szczerzy kły, wydaje się być groźny, lecz wystarczy rzucenie mu świeżo przyrządzonego udźca z Minotaura, najlepiej jeszcze z kością, by stracił wszystkie głowy. To jego ulubiony przysmak. No. Skoro już zająłem Marka, Czarka i Darka rarytasem rodem z mitologicznego labiryntu (Twilight, dzięki za nić i magicznie wzmocnione ostrze!), nie pozostaje mi nic innego jak otworzyć czaszkową furtkę i zaprosić Was na arenę. Jak to mówią, jedynie prawdziwie wytrwali i legendarni wojownicy są w stanie zejść do piekła i z powrotem, toteż jeżeli ktokolwiek, mimo otaczającej Was sławy, wciąż wątpił w Waszą moc, po tym pojedynku zmieni zdanie o sto osiemdziesiąt stopni. Już za moment zgromadzone na trybunach pogrzebanego koloseum Impy zadmą w behemocze rogi, inaugurując początek walki. Z piekielnych płomieni wyłonił się olbrzymi, magmowy smok, zaś kościane sługi wniosły na wykutych z żelaza tronach najbardziej „zasłużonych” dla świata mocy i magii nekromantów. Nie zabraknie również i liszy, którzy w pogoni za wiecznym życiem i pięknem (przypominam, że to pojęcie względne!) oddali swą duszę ciemności. Co jeszcze? Aha, główny zarząd publicznej komunikacji podziemnej w postaci czarcich robotników, zrzeszonych w związek zawodowy ogłosił, iż zwycięzcę zawiezie z powrotem na powierzchnię nowo wybudowaną windą. Przegrany natomiast, będzie musiał udać się schodami w górę. Zatem, jest motywacja, oj jest Witam na tej jakże pasującej do ostatnich, letnich upałów arenie, przedstawiając doskonale znanych i zaprawionych w bojach magów, w osobie Zegarmistrza o raz Rexumbry! Już za moment zabrzmi pierwszy gong, dźwięki z tub, co będzie znakiem rozpoczęcia magicznego starcia! W ramach ograniczenia, uczestnicy zdecydowali się standardowy limit postów, nie zaprzeczając, że w razie rozkręcenia pojedynku, są gotowi walczyć jeszcze dłużej. Czy wszyscy zajęli swoje miejsca? Super. W takim razie, czas rozpocząć pojedynek!
  10. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak dzisiaj trudno o natchnionego fachowca, który nie tylko oryginalną arenę zaprojektuje, ale także zbuduje. Szukaliśmy bardzo długo, nierzadko dowiadując się, że wielu szanowanych artystów w międzyczasie odeszło z tego świata. Uwierzycie, że jednego z nich znaleźliśmy wciąż rozpostartego nad swoim szkicem? Z jednej strony przerażające, z drugiej zaś, intrygujące. Artysta pochłonięty swą pracą, aż do samego końca... No dobrze, ale po co się tak trudzić, skoro można wykonany projekt zlecić jakiejś ekipie? Ano dlatego, iż efekt końcowy nigdy nie pokryje się z wizją autora. Jak to mówią, „chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam”. Na całe szczęście, w końcu odnaleźliśmy właściwą osobę. Arena, na której przyjdzie się Wam zmierzyć, ma kształt koła. Ściany zostały gęsto usłane kołami zębatymi, od najmniejszych, aż po te naprawdę ogromne. Spoglądając na nie, możecie dostrzec najróżniejsze odcienie srebrnego oraz złotego. Nierzadko koła zdobione są stalowymi obramowaniami, podkreślającymi ewolwentę oraz kształt ich zębów. Na pierwszy rzut oka wydają się zastygłe, lecz wierzcie mi, wystarczy jedno zaklęcie, aby wały na których zostały osadzone wysunęły się, nastąpił kontakt, a następnie rozpoczęła się praca mechanizmu. Widzicie wielki zegar, umieszczony na wewnętrznej części sklepienia? Już niebawem jego wskazówki poruszą się. Jednak to nie czas będzie ograniczeniem tego magicznego starcia… Jeśli zastanawiają Was dźwięki dochodzące zza ścian, wiedzcie, że to po prostu ta większa część mechanizmu, która odpowiada za wędrówkę pomieszczenia z areną dookoła wieży strażniczej zabytkowego zamczyska. Gigantyczne i magicznie umocnione prowadnice okalały okazałą budowlę, na szczycie której znajdowała się dziwna, zakapturzona postać, która zdawała się bacznie podążać wzrokiem za areną. Jakby na coś czekała. Może na to, aż magowie zdecydują się zakwestionować ramy pojedynku i przenieść walkę w przestworza? Czy wówczas ten ktoś również włączy się do bitki? Tego nie wie nikt… Czas na nowy magiczny pojedynek! Powitajmy na arenie Seroxa Vonxatiana, naprzeciw którego to stanie doskonale znana z niejednej batalii Oksymoron! Zgodnie z wolą stron walczących, w tym pojedynku obowiązuje limit wynoszący po 12 postów na uczestnika! Myślę, że to wystarczająco dużo, by oboje uwolnili całą swą moc, co zapewni nam cieszące oko widowisko! Skoro wszystkie formalności mamy za sobą, a mechanizm areny pięknie nam przygrywa, nie pozostaje mi nic innego jak ogłosić, iż pojedynek zostaje otwarty!
  11. Witamy na prastarym statku duchów! Renowacja wraku, ale również wspaniałego zabytku, trwała bardzo długo, ale nareszcie mogę z czystym sercem powiedzieć, że zyskaliśmy imponującą, stabilną, pływającą arenę, z zachowaniem jej oryginalnego, posępnego klimatu. Mamy zatem poszarpane, zużyte żagle, skrzypiące deski, pajęczyny i szczątki załogi, lampy, drzwi które same się zamykają i otwierają (z trzaskiem albo świstem), a to wszystko otoczone magiczną mgłą, gęstą i zniekształcającą dźwięki. Do celów czysto kosmetycznych, aby to miejsce wciąż było bardziej „horrowate”, zostawiliśmy kilka duchów i strzyg, snujących się po opuszczonej ładowni, do której do wrzuciliśmy trochę przegniłego mięsa. Proch strzelniczy w armatach jest nowy, jeśli to Was zainteresuje. Nie przejmujcie się niespokojnymi falami i nadciągającym sztormem. Dzięki magii, statek pozostanie na powierzchni, choć zaklęcie nie chroni go przed dryfowaniem. Zatem nie zdziwcie się, kiedy dziób nagle się podniesie, a potem opadnie, z głośnym chlustem. Wichura miota pozostałościami po żaglach i linami, a z dołu słychać dzwoniące łańcuchy. Księżyc świeci w pełni, pogoda jest idealna do emocjonującego magicznego pojedynku! Kogo będziemy dzisiaj gościć na tejże pływającej arenie? Czyj pojedynek już za chwilę się rozpocznie? Tym razem, walczyć będą Serox Vonxatian oraz Ohmowe Ciastko, przy zaproponowanym przez nich, niestandardowym limicie, wynoszącym 9 postów na uczestnika! Nie jest to aż tak wiele, ale nie jest też zbyt mało. W każdym razie, czy tyle wystarczy, by uwolnić prawdziwą moc i nasycić wody bezkresnego oceanu jeszcze większą dawką energii? Przekonajmy się. Pojedynek uważam za rozpoczęty!
  12. Nareszcie trochę świeżego powietrza… Przemierzając przedsionek, długi korytarz, salę audytoryjną, wielką klatkę schodową, wschodnią wierzę, bibliotekę, galerię sztuki oraz główną zbrojownię NARESZCIE dotarliśmy na starożytny, kamienny most, łączący ze sobą wschodnią część zamku z zachodnią. Normalnie, goście przechodzą między obiema stronami twierdzy poprzez królewski ogród lub pogrzebaną komnatę, ale my spotkaliśmy się tutaj, by rozpocząć nowy magiczny pojedynek, nieprawdaż? Tak się akurat składa, że wszystkie elementy starożytnego mostu łączy w centrum zamku okazała, okrągła płyta, bogato zdobiona płaskorzeźbami, złotymi ornamentami. Światło księżyca w pełni cudownie oświetla znajdującą się na środku pieczęć, dzięki czemu mamy pewność, że cała uwaga bóstw została skupiona właśnie na nas! Swoją drogą, ciekawe czy ten zamek jest taki gigantyczny dlatego, że jego Lord po prostu potrzebuje tyle przestrzeni do życia, czy też może lubi posiadać różne rzeczy, ażeby móc je gdzieś pomieścić, trzeba było pomyśleć o wielu komnatach? Nieważne. Już za momencik otoczy was mgła, natomiast latające po niebie nocne mary, przywołane przez Lorda jako „poczciwe” i „niegroźne” zwierzątka domowe, zaprzestaną swych łowów i poddadzą się wpływowi Waszej energii. Mamy nadzieję, że wymiana zaklęć będzie równie dobrze widoczna także z dołu, z pozycji ogrodu. Nie jestem pewien, czy Lord znajduje się w swej sali tronowej, na szczycie zamku, ale jeśli tak jest, z całą pewnością będzie mieć oko na Wasze poczynania. Chodzą słuchy, że pamięta księżniczkę Lunę z czasów, kiedy była koszmarną Nightmare Moon. Najstarsi twierdzą, że wciąż uważa ją za jedyną prawowitą władczynię Equestrii. Widać facet ma plecy… Już za chwilę, w nowym magicznym pojedynku, ograniczonym limitem 12 postów na uczestnika, zmierzą się SolarIsEpic oraz Riddler! O ile mnie pamięć nie myli, obaj wojownicy są znani z minionych pojedynków, toteż z całą pewnością ich dzisiejsze spotkanie obfitować będzie w doświadczenie, jakiego z czasem obaj nabrali. Jednakże, czyj bagaż okaże się okazalszy? Kto zwycięży? Czas rozpocząć pojedynek!
  13. Witamy w odkrytych niedawno ruinach starożytnej świątyni, której nazwy niestety wypowiedzieć nie potrafię. W ogóle, zapisane to zostało w nieznanym mi języku, a jeśli wierzyć tłumaczowi, ich odpowiedniki w naszym języku układają się w taki sposób, że naprawdę trudno to wypowiedzieć. W ogóle, to nie przypomina żadnego faktycznie istniejącego słowa, a przynajmniej ja nic takiego nie znalazłem, w żadnej kronice. W każdym razie, na uwagę zasługują gigantyczne, ustawione w szeregu wzdłuż prowadzącej na arenę hali golemy, swym designem (ależ nowoczesne słowo) przypominają architekturę i twórczość Majów. Zdaje się, że ich mechanizmy są nieaktywne od setek lat. Marne szanse na to, że nagle ożyją. Uważajcie, by się nie potknąć! Wykładana kamieniem wulkanicznym ścieżka jest dosyć nierówna. Kiedy już dotrzecie do schodów, nie obawiajcie się zejść na sam dół. Po drodze możecie spotkać pierzaste węże, ale nie obawiajcie się. Lokalna społeczność Wężoludzi zapewniła nas (a przynajmniej tak twierdzi nasza specjalistka od ich języka), że są niegroźne. Powinna czmychnąć w cień po spotkaniu magów Waszego kalibru. Sama arena przypomina elipsę, skąpaną w zastygłej od setek lat magmie. Ale ta niecodzienna struktura ma pory, przez które raz po raz ulatuje para, czy też sadza. Zdaje się, że cokolwiek, co drzemie tam na dole, nadal może się przebudzić. Interesujące… Drodzy Państwo, w tym pojedynku już za chwile zmierzą się Magus oraz Bosman! Uczestnicy ustalili, że godzą się na niestandardowy limit postów, wynoszący 20 postów. Zdaje się, że czeka nas długi, syty seans magii i niezwykłych akcji! Jesteście gotowi? Zatem, do boju!
  14. W podłożu okrągłej, przestrzennej areny wyżłobione zostało korytko na świeżą lawę oraz zimną wodę, prosto z kryształowego źródła. Jak to działa? Przez jedną połowę kanały prowadzą do centrum lawę, zaś przez drugą – wodę ze źródła. Całość przypomina kształtem istotę o dwóch obliczach. Po stronie gorąca da się zauważyć tworzoną przez kanaliki sylwetkę wiwerny, zaś po stronie chłodu tworzą jakby anioła. Celem tejże koncepcji było starcie ze sobą dwóch przeciwieństw w centrum areny, uwalniając przy tym okazałą smugę pary, która miała ciągle, stale i wiecznie skraplać się na szklanym sklepieniu. Co znajduje się za sklepieniem, zapytacie? Zestaw lewitujących iskier wysyłał światło do znajdującego się na środku pryzmatu, w związku z czym kropelki skroplonej pary mieniły się różnymi barwami, rzucając blask również na podłoże. Dzięki temu arena nabierała mistycznego klimatu, zwłaszcza w obliczu nakreślonych na ścianach znaków, pochodzących jeszcze z czasów pra-starożytnych. Sztuczna mgła? Nie, nie stosujemy tutaj czegoś takiego. Gęste, nieregularne obłoki są efektem ubocznym samoistnej reakcji alchemicznej, zachodzącej między parą, a magiczną energią przepływającą przez całą arenę. Zdaje się, że to kwestia tworzących się na styku tych elementów bakterii. Chociaż… Kto ich tam wie? Niniejszy pojedynek zostanie oparty na starej, dobrej zasadzie, zwącej się potocznie limitem postów, po 12 na każdego uczestnika. Kogo przyjdzie nam zobaczyć tym razem? Moi drodzy, już za chwilę rozegra się starcie między Sajbackiem Grayem, a Halikiem! Osoba Sajbacka powinna być Wam znana, natomiast jeśli chodzi o Halika, mamy do czynienia z debiutem, toteż może być nawet bardzo ciekawie! Cóż, nie przedłużając i na szybko przypominając o zasadach panujących w sekcji Casual, pojedynek uważam za rozpoczęty! Życzę niegasnącej weny oraz powodzenia w walce!
  15. Witam na kolejnej, nadzwyczaj umuzykalnionej arenie! Dokładnie tak. To nie jest zwyczajne pole bitwy, jakie można było zobaczyć do tej pory. Zdaje się, że jedyną cechą wspólną jest owalny kształt obiektu. Cała reszta, to coś zupełnie nowego. Przede wszystkim, poruszając się po arenie, nie można pozbyć się wrażenia, że chodzi się po parkiecie. Okalające arenę ozdoby wydają się być regularnymi płaskorzeźbami, na pierwszy rzut oka. Nic bardziej mylnego. Są to czysto abstrakcyjne kształty, wykonane z poskręcanych elementów różnych instrumentów dętych, zwieńczone lśniącymi tubami. Owe plątaniny złotych i srebrnych metali nie wyrastały jednak ponad ozdobne kolumny, stylizowane na klawisze fortepianu. Podtrzymujące sufit filary kształtem przypominały gigantyczne wiolonczele, natomiast splecione ze sobą struny ułożone były w nuty, wprawione w ruch za pomocą magii. Tańcowały sobie gdzieś między tubami a klawiszami fortepianu, w rytm wygrywanej przez organy melodii. Wspomniane organy „stały” na suficie. Wygrywający nań muzykę artysta również podlegał odwróconej grawitacji. W ogóle nie obawiał się, że spadnie, albo „jak u licha ci magowie są w stanie spacerować po górze”. Po prostu siedział sobie i grał, a z instrumentu wydobywała się nie tylko muzyka, ale również światła. Jasne snopy, rozcinając cienie, przez chwilę krążyły po parkiecie, aż skierowały się na uczestników nowego pojedynku. Nie minęło wiele czasu, aż górną przestrzeń wypełniły animowane przy pomocy magii instrumenty, wygrywając nową melodię, przy akompaniamencie perkusji, podskakującej sobie gdzieś tam w oddali. Jak tylko skończy się ten koncert, przejdziemy do magicznego starcia. Przyznaję, smyczki chwytają za serce, bębny i talerze "podbijają" dodatnio wrażenia, zaś gra świateł, magicznych iskier i łopoczące na strumieniach nut zasłony nadają całości czysto "żywej" otoczki. Wydaje się, że to nie tylko nasz grajek, ale cała arena tworzy oryginale kompozycje, hucznie zapowiadając nadchodzące starcie. A kogo w nim zobaczymy? Drodzy państwo, dzisiaj Minish, Bohater Burzy, zmierzy się z Lepusem, w tym trwającym dwa tygodnie pojedynku! Powitalny mini-koncert zakończy solówka, grana na harmonijce. Jeszcze chwila... W porządku. Instrumenty schowały się, zaś światła wypełniły całą salę. Pokażcie, na co Was stać!
  16. To powinno być interesujące… Niewielki kasztel, zdobiony licznymi posągami gargulców i golemów (głównie podtrzymujących szczyt budynku), lewitował ponad chmurami, wciąż stojąc na oderwanym od ziemi kawałku. Gdyby nie zaklęte, grube łańcuchy, być może odpłynąłby ku kosmicznej pustce. W każdym razie, wewnątrz wszystko wyglądało inaczej. Na każdym kroku przepych, gustowne wykończenia, znakomite dzieła sztuki, a nawet zapomniane przez czas i napisane w nieznanym dziś języku księgi. Nie brakowało ogromnej jadalni, Sali audytoryjnej, zbrojowni oraz laboratorium. Ale to na szczycie kasztelu znajdowała się interesująca nas arena. Za sprawą grubej pierzyny z chmur, ziemia nie była stąd widoczna. W ogóle, trudno było określić na jakiej wysokości się znajdowaliśmy. Choć w teorii łańcuch miał utrzymywać kasztel w jednym miejscu, porywiste wichry i kaprysy pogody często nim kołysały, zupełnie, jakby natura samodzielnie chciała go stąd „wyrwać”. Tak czy inaczej, arenę ograniczała skalna balustrada, w czterech miejscach przerwana przez niewielką wieżyczkę. Podłoże wyłożone było pięciokątnymi płytami. Spirala ulatujących ku górze gargulców (co to za problem na chwilę ożywić posąg?) to znak, że pojedynek właśnie się rozpoczął. Moi drodzy, powitajmy na arenie Lucjana i Zegarmistrza! Właśnie teraz rozpoczął się pojedynek, którym to jedynym ograniczeniem jest nie limit postów, nie limit czasowy, lecz wola uczestników! Wszystko może się zdarzyć! Gotowi? Zatem, do dzieła!
  17. Czy jesteście gotowi na kolejne starcie? Tym razem znajdujemy się na arenie w kształcie ośmiokąta foremnego. Sklepienie podtrzymywane jest przez zdobione złotem filary, przychodzących na myśl styl koryncki. Patrząc z perspektywy głównego korytarza, gęste ułożenie masywnych filarów przypominało klatkę. W sumie… Wszystkie te „eteryczne malowidła”, przemykające przez centrum obiektu, który to był niczym więcej jak zastygłym w czasie berłem legendarnego maga (zapomniałem imienia, wybaczcie). Ale na razie będą musiały się uspokoić i powrócić do wnętrza ziemi. Przekraczacie próg areny, a magiczne istoty, utrwalone na wieczność w formach „żywych” rysunków, zmieniają się w pył. Jeszcze przez jakiś czas dryfują w powietrzu, po czym wracają do swych więzień. Zamocowany na szczycie berła kryształ pokrywa się oślepiająca łuną, rozpalając filary. Już czas… Zgodnie z umową uczestników, ograniczeniem pojedynku będzie limit dziewięciu postów na głowę. Wszystko jasne? Na co zatem czekamy? Czas rozpocząć pojedynek!
  18. Czas odwiedzić starą arenę... Tak samo jak podczas pierwszego Turnieju Magicznych Pojedynków, arena osiemnasta robiła wrażenie. Była w całości wyrzeźbiona w wielkim krysztale, choć czas zdążył już zostawić na jej ścianach kilka szram. Na całe szczęście, okazał się litościwy dla dekoracji. Ogromna dbałość o szczegóły, bogate dekoracje i spora przestrzeń pozostawiona wojownikom wciąż budzi zachwyt. Pochodzenie areny jednak, nadal pozostaje tajemnicą. Gładkie, zimne powierzchnie doskonale odbijają promienie magiczne, jednakże, w związku z rysami i nieregularnymi wnękami, mogą je także załamywać i akumulować w sobie ich energię. Może być gorąco. Magiczne lampiony nadal działają bez zarzutu. Panie i Panowie, już za chwilę rozpocznie się pojedynek, które swego czasu, jeszcze podczas I Turnieju Magicznych Pojedynków, obiecali sobie stoczyć Ohmowe Ciastko oraz Zmara! Pośród murów areny da się dostrzec ślady, jakie zostawił czas, ale to wciąż jest to samo, symboliczne miejsce, gdzie obaj uczestnicy spotkali się ostatnim razem. Jesteście gotowi? Zatem nie przedłużając, uważam starcie za rozpoczęte!
  19. Solidna i ciężka płyta z marmuru zawieszona była nad basenem wody o kształcie sześciokąta foremnego. Drugi koniec grubych łańcuchów „trzymany” był przez monumentalne posągi wężoludzi. Ich długie języki sterczały z uśmiechniętych pysków. W oczodołach znajdowały się błyszczące szafiry. Sklepienie areny zdobiła płaskorzeźba przedstawiająca pierzastego węża, którego ogon okalał jednorożce, które wbrew ostrzeżeniom pokusiły się wyzwać go na pojedynek. Lewitujące tu i ówdzie kule energii emitowały mocne światło, w którym połyskiwała płyta. Ona także była przyozdobiona płaskorzeźbami. Jej srebrne wykończenie cieszyło oko. Specjalne zaklęcie, pod wpływem którego znajduje się arena, powoduje powstawanie sztucznych fal, wynurzanie się słupów wodnych i spiral, a także fałszywe deszcze. Jest jeszcze jedna rzecz, która nadaje tej arenie charakteru. Patrząc pod właściwym kątem, możecie dostrzec malowidła na jej ścianach. W wyżłobione w nich wzory i kształty wlano specjalną farbę, która reaguje na światło magicznych kul. Jedni twierdzą, że widzą na ścianach mniejsze pierzaste węże, drudzy, dostrzegają pośród nich więcej nierozważnych śmiałków. Jeszcze inni utrzymują, że ustawienie i pozy węży układają się w niewyraźny kształt skrzydła. Jesteście gotowi na kolejne starcie weteranów? Tym razem na arenie zmierzą się SolarIsEpic i Jaenr Linnre! Doskonale znani wojownicy powracają, by dać Wam kolejne pamiętne widowisko! W tym pojedynku, poza zasadami działu, walczących magów ogranicza limit dwunastu postów. Jesteście gotowi? Niech rozpocznie się pojedynek!
  20. Z powrotem na Wężowej Arenie. Niezliczone, drobniusieńkie szlachetne kamienie i minerały pokrywały całą powierzchnię gigantycznego posągu, okalającego całą, pokaźnych rozmiarów arenę. Gad zwinął się trzy razy, tworząc kilkumetrową ścianę. W połowie trzeciego okrążenia uniósł głowę i wyciągnął ją na sam środek, szeroko otwierając paszczę. Wewnątrz niej znajdowała się służąca za magiczny lampion kula. Bijąca od niej iluminacja pięknie odbijała się na powierzchni posągu, nadając połysk także pokrywającym podłoże runom. Powiem szczerze, że nie do dzisiaj nie wiem za jaką sprawą odbierały światło. Pewno jakiś specjalny składnik, albo magia. Widzicie wypełniającą przerwy między minerałami czerwień? Już za chwilę utworzy ona „siatkę” magicznego światła, która ostatecznie rozpali oczy skalnego gada. To będzie znak rozpoczęcia magicznego starcia. W tym pojedynku zmierzą się Emily Vans oraz S3lUn4! Jak zostało to ustalone, pojedynek potrwa dwa tygodnie! Powiedzmy, do 7.05., do godziny 0:00 Jesteście gotowe? Zatem, niech rozpocznie się pojedynek!
  21. Lubicie błyskotki? Jeśli tak, to macie szczęście. Tym razem przypadła Wam arena zbudowana w znakomitej większości z kosztowności i materiałów szlachetnych. Konkretniej, to będzie jakieś 72%. Jest ona nieco mniej przestrzenna. Pomieszczenie ma kształt kwadratu, zaś jego sklepienie jest stożkowate. Wypukłe płaskorzeźby wykonane z platyny zdobią błyszczące ściany ze złota, zaś w centrum można dostrzec olbrzymią, spiralną kolumną, wykonaną ze stali. Wystarczy jedno tylko tknięcie, by poczuć z jak olbrzymią precyzją obrobiono jej powierzchnię. Granica między prostymi powierzchniami ścian, a zakrzywionym sklepieniem wykonana została z marmuru, na którym to znajduje się ozdoba w postaci czarnego ornamentu. Nie zobaczycie tego będąc tutaj, ale od zewnątrz arena została dodatkowo wzmocniona „zwykłymi” materiałami. Na całe złoto został nałożony specjalny czar, który po zakończeniu batalii zregeneruje ewentualne rysy, wgniecenia, czy też inne ślady wybuchów kolejnych zaklęć. W ramach oświetlenia, zaklęciu uległy szmaragdy i rubiny, umiejscowione w specjalnych niszach. Zielonkawa poświata miesza się z czerwoną, nadając temu miejscu nutkę tajemniczości, ale jednocześnie przyprawiając złoto o połysk. Bez wątpienia jest to najdroższa ze wszystkich aren. Dlatego też obłożona została wieloma ochronnymi zaklęciami. Pamiętajcie, że te zaklęcia nie imają się Was. Jeżeli ślady starcia miały by się na kimś utrwalić, to tylko na samych uczestnikach. Pssst… A może dałoby się jakoś wykorzystać blaski szlachetnych kamieni, czy też gładkie powierzchnie? Witamy w kolejnym magicznym starciu! Po raz trzeci witamy Koschei O’Clock, a także jej przeciwnika, dla którego będzie to pierwszy pojedynek. A jest nim… Masturbian! Fakt, iż jest debiutantem bynajmniej nie może zaważyć o tym, by podejść do jego mocy z przymrużeniem oka. Kto wie co potrafi i jakimi świeżymi pomysłami dysponuje? Wielce prawdopodobne jest, że Koschei będzie miała pełne ręce roboty… I przeciążone kanały energetyczne z powodu miotania zaklęciami. Już za chwilę rozpocznie się starcie! Tym razem, to jego uczestnicy zdecydują kiedy ma paść ostatni gong. Dlaczego mam przeczucie, że będzie to długa i zacięta batalia? Gotowi? A zatem, niech rozpocznie się pojedynek!
  22. Solidna, syto uzbrojona winda powoli sunęła ku wydawać by się mogło bezdennej otchłani. Do uszu docierają charakterystyczne odgłosy "obcierania się", raz po raz, zza niewielkiego okienka dostrzec można było spadający pył i niewielkie kamyczki. Gdyby nie jarzące się jasnym światłem znaki runicze, w windzie nie dałoby się dostrzec absolutnie niczego. Wreszcie, coś zazgrzytało, a drzwiczki same otworzyły się. Ciemności korytarza uległy rozproszeniu za sprawą lampionów, które zajmując miejsca po obu ścianach zaczęły się zapalać, w miarę kolejnych kroków. Wreszcie, ostatnia para lampionów zapłonęła czerwonym ogniem, oświetlając wrota prowadzące na arenę. Jak się okazało, otchłań ta jednak miała dno... I to nie byle jakie! Mocno uzbrojone, uodpornione na wstrząsy sklepienia,liczne runy pozwalające wzmocnić działanie zaklęć zabezpieczających, a także tańczące w sporych rozmiarów kuli świetliki, stanowiące podstawowe źródło światła. Ulokowana w centrum areny kula to jednak nie było wszystko. W górze dało się dostrzec wyrzeźbionych w skale zwierzoludzi, w których oczach umieszczono połyskujące, czerwone kamienie, które nie tylko odbijają światło, ale również dają własne. Pozwólcie, że rozpalę ogień wewnątrz tych rzeźb... Podłoże jest tu nierówne i skaliste, toteż uważajcie. Zaleca się zaklęcie lewitacji lub lotu. Poza tym, nie musicie się martwić o zawalenie tej głębokiej areny - dzięki specjalnym kombinacjom nic takiego Wam nie grozi. Możecie zatem miotać zaklęciami do woli, tylko uwaga na kulę, bo pouciekają wszystkie świetliki! Panie i panowie, czas na kolejny magiczny pojedynek! Przed Wami starcie Cameda i Cyanera, którzy z płonącą determinacją w sercach i niespożytymi zapasami energii magicznej wyczekują na specjalny znak rozpoczynający bitwę! Potrzymamy ich w tym stanie jeszcze trochę. Ogłaszam, iż zgodnie z wolą uczestników,obowiązuje ich limit dwunastu postów. Poza tym, należy pamiętać także o panującej w tej sekcji zasadach. Skoro wszystko już jasne, nie pozostaje mi nic innego jak rozpocząć pojedynek. Powodzenia!
  23. Taki widok nie zdarza się na co dzień. Arena wydawała się być „żywa”. Była bardzo bogato porośnięta najróżniejszymi roślinami i kwiatami. Bujne krzewy, chyba we wszystkich odcieniach zieleni, zawładnęły rzeźbami zdobiącymi arenę. Porosty „mieszały się” z bluszczem porastającym ściany, pnącym się ku górze, ku okrągłemu oknu przez które do środka wpadały promienie słoneczne. Ze szczelin w podłożu przebijały się jeszcze inne, dużo bardziej rozłożyste krzewy, by czym prędzej połączyć się z resztą. Różnokolorowe, połyskujące w świetle kwiaty dały się odnaleźć na każdym kroku. Z trudem dało się dojrzeć chociażby kawałeczek litej skały – podstawowego budulca tego pomieszczenia. Przysięgam, że jeszcze kilka dni temu pamiętałem wszystkie oryginalne nazwy tych niezwykłych roślin… Lecz jeżeli miałbym je wyrecytować teraz, to nie liczcie na zbyt wiele. Nie tylko dlatego, że bez otwartej encyklopedii byłoby mi ciężko wymówić te poskręcane i maksymalnie udziwnione nazwy. Cóż, po prostu przyjmijcie do wiadomości, że to wszystko jest szczytem badań prowadzonych przez biologów, florystów, magów i chemików. Rośliny te są znacznie silniejsze, posiadają wzmocnioną zdolność regeneracji, a także szczycą się „pierwiastkiem wolnej woli”. Nie zdziwcie się więc, gdy krzewy zaczną błyskawicznie odrastać, a także regenerować gałęzie i kwiaty, czasem także zwiększając swoje rozmiary. Nawet magiczny ogień niewiele tu wskóra. Jednakże, w związku ze wspomnianym pierwiastkiem, rośliny mogą odpowiedzieć na Waszą moc i podporządkować się mocy Waszych umysłów. Może przy okazji dowiemy się, czemu arena ta została ochrzczona mianem „zielonego piekła”. Oto przed Państwem kolejny magiczny pojedynek! Już za chwilę przyjdzie Wam zobaczyć starcie zaprawionych w bojach, słynących z wielkiej mocy magów! Mowa oczywiście o wiernej i oddanej Nightmare Moon Oksymoron Greyjoy, oraz niezłomnym i roztańczonym Sajbacku Gray! Tak jest, znów mamy okazję obejrzeć tych dwoje na arenie! Tym razem, poza zasadami działu, ogranicza ich limit dwunastu postów. Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, czy należycie go wykorzystają, prawda? Z całą pewnością nie zabraknie fajerwerków i widowiskowych akcji. Na co więc czekamy? Niech rozpocznie się pojedynek!
  24. Wrota kolejnej areny stanęły przed Wami otworem, dzielni wojownicy! Owszem, tak dla odmiany, ta arena jest dosyć skromna, ale za to jest... ogromna i doskonale oświetlona. Nie jest też idealnie okrągła, zamiast tego ma kształt ośmiokąta foremnego, zaś filary podtrzymujące sklepienie są wykonane w stylu doryckim. Macie mnóstwo miejsca na pojedynkowanie się, a te grube, kamienne ściany wytrzymają wszystko... Chyba. Dziś, PiekielneCiastko, herbu Przypalona Blacha zmierzy się z Sakittą, Wielkim Księciem, interesującym się komputerami, bez których dzisiaj nie potrafilibyśmy żyć. Obaj panowie są dosyć tajemniczy i obaj dysponują wielką mocą, która zostanie wyzwolona już za chwilę, na tej oto arenie! W tej walce obowiązuje klasyczny limit postów. Miejcie na uwadze zasady i to, że tak naprawdę... Cóż, te areny nie są aż tak niezniszczalne, więc uważajcie z zaklęciami. Pojedynek uważam za rozpoczęty!
  25. Moi drodzy, nadszedł czas na oficjalne otwarcie zapisów do zbliżającego się wielkimi krokami II Turnieju Magicznych Pojedynków! Jak wiadomo, nie ma magicznego pojedynku bez dzielnych i potężnych śmiałków, a w turnieju będziemy ich potrzebować aż trzydziestu dwóch! Jak możecie zobaczyć poniżej, znów czekają Was cztery rundy i wielki finał, drogą którego poznamy nowego mistrza magii! Jak być może obiło się Wam o uszy, zaszły pewne zmiany w regulaminie, z którymi możecie zapoznać się tutaj Jak się zapisać? Wystarczy napisać w tym temacie. Tak jak ma to miejsce w sekcji Casual, możecie wystąpić turnieju jako Wy, bądź też wystawić do walki własną, oryginalną postać, jak w sekcji Epic! Wszystko zależy od Was. Jak wspomniano wyżej, w Turnieju bierze udział trzydziestu dwóch magów, toteż zapisy kończą się wraz z pojawieniem się ostatniego uczestnika. Po tym czasie, wątek zostaje zamknięty. Uwaga! Kolejność uczestników w drzewku odpowiada kolejności zapisów! Informacja ta raczej nie okaże się użyteczna dla kogoś, kto zapragnie iść na żywioł, lecz może skorzysta z niej ktoś, kto będzie chciał sobie co nieco zaplanować... Lubisz pisać i masz świeże pomysły? Nie straszne Ci błyszczące od czarów niebo i wiecznotrwałe strumienie energii, oplatające areny magicznych zmagań? Czekasz na okazję do udowodnienia przed innymi swej mocy? Zatem taka okazja właśnie nadeszła... Lista zapisów: 1. Sajback Gray 2. Seluna 3. Zegarmistrz 4. Rex *Monster* Crusader 5. Advilion 6. Alberich 7. Avaleme (ryma2001) 8. Alder 9. Bosman 10. Camed 11. Komputer 12. Magnus (Razorhead) 13. Poranny Kapitan Scyfer 14. Zmara 15. Serox Vonxatian 16. FanCiastek 17. KubaGR8 18. Monti 19. Dayan 20. Szydło 21. Gray Picture 22. Spacetime Dancer (Cień) 23. Harkon (Rexumbra) 24. Snuja Sardo Limbion (Zandi Ibn Aslan) 25. WinterPonyLiker 26. Hoffner 27. Magus 28. lyra57n Sosna 29. NimfadoraEnigma 30. Vinylplaygames 31. Crazy Night 32. Vincent Loke (Shirogetsu Vermilion)