Przeczytałam do końca siódmego rozdziału (jeszcze raz).
Podobało mi się. To taka obyczajówka z drugim dnem.
Lubię główną bohaterkę, jest trochę złośliwa, ale wie czego chce. To trudne, zostawić całe swoje dotychczasowe życie, żeby żyć w miejscu, które wydaje się idyllą. Ale nie ma utopii na tym świecie i wątpliwe, żeby była również na tamtym. A jeśli nawet, za jaką cenę?
W ogóle, pełno dobrze skonstruowanych bohaterów, dużo poznajemy tylko chwilowo i z jakichś charakterystycznych rzeczy, ale to jest dobre, bo tak mniej więcej się patrzy na innych, przez szczegóły. Tyle wystarczy.
Podobały mi się opisy zajęć w ośrodku (w ogóle, cały ten ośrodek), relacje z postaciami. Wszyscy coś zostawili, jakąś przeszłość, lepszą bądź gorszą. Szczególnie ciekawa wydaje mi się Sorrel, nie bez powodu tak oddaje się pracy. Zakonnica-kucyk też interesująca. Może to trochę dziwne, ale naprawdę szkoda mi tego Pinkie Shy’a. W sensie, chłopak (kucyk?) ma tylko osiemnaście lat. Pewnie dla niektórych to dużo, ale to jeszcze okres liceum, wydaje mi się, że jeszcze wyjdzie na lu… Ech. No, na ludzi już nie wyjdzie, ale wydaje mi się, że nauczy się żyć w społeczeństwie, takim, jakie jest, nie takim, jakim sobie wyobraża. Też mam wrażenie, że wśród prawdziwych Equestriańczyków nie-konwertytów odnajdzie się lepiej. Chyba, że oni też go nie zaakceptują.
Świat przedstawiony bardzo ciekawy, te wpisy z różnych ksiąg też dużo mówią o tym, jak w ogóle funkcjonuje. Poruszony został trudny problem, bo, w sumie, Equestria, jako społeczeństwo, raczej nie ma sposobu na przywrócenie przemienionym ludziom ich wcześniejszej formy… Chyba, że taki sposób istnieje. To też niewykluczone.
Nie jestem pewna, czy to stały element TCB, ale fajny pomysł z tym, że serial jest jakoś faktycznie związany z nadejściem kucyków. I że nie wszystko jest takie samo, na przykład panują inni władcy. Podoba mi się też, że jest trochę inna flora, fauna. To, że eliksir leczy z chorób jest już chyba elementem typowym dla konwencji, więc nie będę się za bardzo rozpisywać.
Historia opowiedziana przez Cahan bardzo ładna, dużo mówi o jej sposobie myślenia. Ja już chyba o tym pisałam, ale chciałabym mieć taki talent do tworzenia i opowiadania historii na szybko
Jeśli chodzi o fabułę, to wydaje mi się, pod koniec się rozkręca, szkoda, że ta historia została urwana w takim miejscu, bo naprawdę zaciekawia, co było dalej. Do czego to wszystko zmierza? To chyba jest najbardziej interesujące, jakie to będzie miało zakończenie?
A to, że jest trochę śmiesznie mi nie przeszkadza. Nie dlatego, że zawsze jest pora na śmiech, ale w ten sposób myślę rozładowywane jest napięcie, które na pewno rodzi się w bohaterce.
To czekam na dalszą część