Skocz do zawartości

Tablica liderów

Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 03/07/26 we wszystkich miejscach

  1. Czołem, pierniczki! Ponieważ godzina jest słuszna, a z jakiegoś dziwnego powodu w większości fików konkursowych pojawiła się Luna i nawet miała jakąś w miarę istotną rolę, to chyba nawet adekwatna. Bo przychodzę z wynikami. Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim za uczestnictwo. Szczególnie radują mnie nowe nicki, które spróbowały swych sił w pisarskich szrankach. Muszę też zaznaczyć, że ciężko było mi zdecydować, kto powinien zająć, które miejsce na podium. Mieliście różne mocne i słabe strony, ale poziom wyszedł dość równy. Najbardziej klasyczny i retro fanfik należał do Krisa07, choć Sun również trzymał się mocno klasyki, choć z pewnym twistem. Pozostali uczestnicy woleli eksplorować mniej znane (przynajmniej w naszym fandomie) oceany prozy. I miejsce Nepaxor II miejsce Darth Evill III miejsce Sun Dokładne wyniki i minirecenzje: https://docs.google.com/document/d/1gjfjgUW51gmZjF_L-xaT0ShO3OBEE56szSmNHo7RvFA/edit?usp=sharing Gratulacje, Panowie! A co do nagród - zgłoście się na PW.
    4 points
  2. Myślałem, że jak zacznę coś pisać, to jakiś ciekawy pomysł sam przyjdzie, ale nic ciekawego nie przyszło. Pierwszy kontakt [Oneshot][SoL][Human]
    2 points
  3. Zgłaszam mój tekst do konkursu. Chciałem coś spróbować napisać z nadzieją że nie będzie tragiczne. Niespotykane Zdarzenie
    2 points
  4. Dobra, nic więcej nie wyczaruję. Ten tekst szedł mi ciężko i nawet chciałem go porzucić, ale nic lepszego mi nie przychodziło do głowy, a nie chciałem się poddawać. Może następnym razem pójdzie mi lepiej. Anomalia przestrzenna [Oneshot][Stalker][HiE]
    2 points
  5. „Autostop” to fanfik, że tak ujmę, o niczym. Bardzo dobrze mi się go czytało. „Autostop” nie ma fabuły, a przynajmniej sądzę, że taki fanfik można by napisać bez posiadania jej dokładnego planu. Wystarczyłaby co najwyżej inspiracja. Nie będę się tutaj rozwodził nad opisem zdarzeń. Ważniejsze są raczej dialogi, bardzo żywe i naturalne. Jest to fanfik, który po prostu się bardzo dobrze czyta. Nie przeszkadzało mi, że nie mamy zwrotów akcji, pościgów, strzelanin, napadów w celach rabunkowych oraz niebankowych. Nic z tych rzeczy bohaterki sobie gadają, gadają, gadają, gadają i gadają. Chyba jakieś ¾ tekstu to dialogi. I dobrze, nie wymagam od autora więcej. A nie wymagam, bo są dobrze napisane. Śmiałem się przy nich bardzo często, zwłaszcza że autor sięgnął, choćby po otwierającą scenę klasyka polskiego kina tj. „Chłopaki nie płaczą”. Genialne. Poza tym, jednak autor nie rzuca nawiązaniami na lewo i prawo. Są one oszczędne, ale dlatego właśnie to powyżej jest takie dobre. Jest dobre, bo wydaje się ono czymś, co się broni, nawet gdy ktoś nie zna kontekstu, jest czymś normalnym w historii drogi. Oszczędność w nawiązaniach jest zaletą, gdyż nie zmusza autora do naginania logiki rozwoju fabuły w celu eksploatacji coraz to nowych gagów, których przecież czytelnik nie musi znać. A przecież cóż znaczy twój nawet najlepszy dowcip będący nawiązaniem do czegoś innego nie wypali, jeśli czytelnik nie widział pierwowzoru. Jeśli mam o coś zastrzeżenie, to to, że autor jakoś nie próbował wyjaśnić jak to jest z tą magią, czy jest czymś normalnym, czy też nie. Co prawda autorzy pierwowzoru sami nie potrafili dojść do tego, jak postrzegają magię „kolorowi” ludzie Equestria Girls. Niby nikt jej nie używa i jej nie uczy, ale jak już się zacznie jej używać to nikt się nie dziwi. Powoduje to, że sam serial, zwłaszcza „Igrzyska Przyjaźni” wydają się tak nielogiczne, że aż zmusiły mnie do zrobienia czegoś, co przychodzi mi z trudem. Do niemyślenia. Być może jest to zresztą „defaultowe” wymaganie wobec odbiorcy, jakie mieli autorzy serialu. Podobały mi się elementy światotwórstwa. Przykładowo ciekawy był wątek prezydenta Sombry. Czy był on na kimś wzorowany? Może na Obamie? Ale fanfik jest z 2019 r. więc to może Donald Trump. Warto zaznaczyć, że sam spodziewałem się, że szkołę przeciwną Canter lot High będzie kierował właśnie Sombra, zwłaszcza że była tam Cadence i Shining Armour. Ale nic z tych rzeczy. Pewnie chodziło o kolor jego skóry. Fajne były również fragmenty pogaduszek przez CB-radio które przypomniały mi takie klasyki powieści drogi jak „Mistrz kierownicy”. Ogólnie czułem ten klimat chyba już wymarłego gatunku, gdzie bohaterowie przemierzali bezkresne amerykańskie przestrzenie, przeżywając przygody, poznając fascynujące postacie i dobrze się przy tym bawiąc. Te elementy odnalazłem w „Autostopie”. Być może fanfik ten zwracał się ku mojemu dużo młodszemu ja. Być może dlatego tak mi przypadł do gustu. Tak czy inaczej, polecam. Świetny tekst o niczym.
    1 point
  6. Przyleciałem po ostatnie miejsce. Latający Tramwaj [TCB][SOL][AU][SK-98][KD-b]
    1 point
  7. Wrzucam za autora, który ma problemy z forum: autor: Czysty Czesio https://docs.google.com/document/d/1p4Bps7Qmc-sexK46a0JWX1SjdLU-pzD4px9dHScW_d0/edit?tab=t.0#heading=h.to0of3plrp0
    1 point
  8. Jakby ktoś miał pracę, a nie miał możliwości umieszczenia jej na forum (bo np. czeka na akceptację) - piszcie bezpośrednio do mnie na discordzie (może być przez forumowego lub Klub Konesera Polskiego Fanfika). Przedłużam deadline równo o tydzień. Dłużej nie będzie.
    1 point
  9. O niee… Ja już widzę, że to będzie ciężkie do czytania. SPOJLERY Pierwsze, co się rzuca w oczy, to szumne zapowiedzi długiej sagi, która niczym Pieśń Lodu i Ognia rozpocznie tyle wątków, że sam autor potem będzie miał spore problemy z ogarnięciem tego wszystkiego. Tutaj niestety mamy tylko jeden, krótki i mało ciekawy rozdział i do tego napisany bezpośrednio w poście. Nie wspominając o tym, że wszystko jest tak nieczytelne, że się gubiłem i musiałem podążać za kursorem myszki. Najpewniej plany były aż za ambitne. Napisanie 30 rozdziałów w trzech tomach, a mamy tylko jeden niezbyt obszerny. Ale czego się tam dowiadujemy? No więc mamy Romulusa z rodu Voltów, który zakochał się w klaczy o imieniu Liara. Niegdyś spotkał on wróżbitę Macieja, który wywróżył Romulusowi, że urodzi mu się syn, który będzie wielkim bohaterem. Niestety noworodek w ogóle nie przypomina z wyglądu ojca, więc Romulus, wściekły na żonę, postanawia wygnać ją i małego bękarta, który otrzymał imię Snow (już wiecie, dlaczego nawiązałem wcześniej do Gry o Tron). Zanim dochodzi do wygnania, to brat Romulusa, który potajemnie kochał Liarę, postanawia zapewnić im dach nad głową na jakieś pół roku. Po tym czasie nasz mały Jon dorasta w Ponyville, gdzie zdobywa przyjaciół i okazuje się, że jest bardzo uparty i wytrwały. Jako źrebak za wszelką cenę ćwiczy, żeby przeskoczyć beczkę, co finalnie mu się udaje. Wkrótce po tym Liara, jego matka, zakochuje się w Rufusie (dlaczego te imiona w ogóle nie są kucykowe?), czyli… kimś tam. Nie wiemy, kim jest ten cały Rufus. W ogóle niczego tak naprawdę nie wiemy. Ale dobra, jeszcze się uspokoję. Tak więc, jak to się wszystko kończy? Po tym jak Snow wraz z matką wyjechał do rodzinnego miasta Rufusa, nasz bękart, po osiągnięciu pełnoletności, postanawia wrócić do Ponyville. I tu się to kończy… Ten tekst nie przypomina fanfika. Już wspominałem o tym na początku, ale czytanie tego doprowadza do bólu oczu. Naprawdę, nie polecam tego czytać. Wystarczyłoby to jakoś wyjustować, dodać wcięcia, każdą kwestię zapisać w innej linii. A tak to mamy ścianę tekstu i kompletą sieczkę. Sama treść również pozostawia sporo do życzenia. Narracja przypomina streszczenie, tylko troszkę bardziej szczegółowe od mojego. Nikt nie ma powodu, aby się tym ekscytować. Nie czuć żadnej głębi, żadnych więzi z bohaterem, co było esencją Pieśni Lodu i Ognia, bo przecież ta saga zasłynęła z tego, że tam każdy, nawet najbardziej lubiany bohater, mógł zginąć w wyniku błędnych decyzji. Tutaj zabrakło rozwinięcia. To wszystko opisywane jest w tak żmudny i nudny sposób, że chce się zasnąć w trakcie czytania. Paradoksalnie jedyną, dobrą cechą tego dzieła jest to, że nie ma zbyt wiele do czytania. Aż nie chcę sobie wyobrażać, co by to było przy dziesięciu stronach. Po prostu zabrakło doświadczenia i pomysłu, aby móc zaplanować taką opowieść, która swoją wielowątkowością i objętością mogłaby dorównywać choćby samej Grze o Tron, bez następnych części. Jeżeli nie pisało się nigdy wcześniej żadnego dzieła, to nie ma sensu zabierać się za obszerną sagę, bo wiadomo, że taki młody pisarz się pogubi. Nawet najlepsi się gubią. Czy nie lepiej było napisać jakieś krótkie opowiadanie w tym uniwersum, które byłoby zamkniętą całością i jednocześnie wprowadzeniem do czegoś większego? Sapkowski tak zaczynał. Czy polecam? Nie… Ale chciałbym przeczytać coś w tych klimatach. A to już jest jakiś zalążek. Który niestety umarł. No ale cóż. Nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać. Ten fanfik jest strasznie ubogi. Tyle ode mnie. Pozdrawiam!
    1 point
Tablica liderów jest ustawiona na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Utwórz nowe...