Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/28/2021 in all areas

  1. 4 points
    Film mi się podobał i jako wprowadzenie do nowej generacji był dobry. Animacja jest bardzo ładna, szczegółowa i płynna, widać że tu się postarali. Było parę braków fabularnych/niewyjaśnionych rzeczy ale wydaje mi się że to był celowy zabieg, żeby mogli wyjaśnić to w serialu. Wiadomo że rasy się rozdzieliły i mieszkały z dala od siebie raczej nie wychylając się ze swoich azylów, widać to po reakcjach Sunny, Izzy, Zipp i reszty. Zachowywali się tak jakby pierwszy raz widzieli na oczy inną rasę a po tym można wnioskować, że kucyki się raczej rozdzieliły przed narodzinami głównej piątki, więc najprawdopodobniej Izzy nigdy nie miała magii, a Zipp i Pipp nigdy nie latały. A ze względu na uprzedzenia i lek przed innymi raczej nie wychylali się ze swoich terenów, bo myśleli że tylko oni stracili magię, mimo nowoczesnej technologii zachowywali się trochę jak w średniowieczu nie opuszczając miast. Co do uprzedzeń i propagandy to widać że były na wysokim poziomie i były uprawiane od bardzo dawna. Same postacie nie wydają się tak jednotorowe i przerysowane jak w G4. Ciekawe jest to że Sunny jest kucykiem ziemskim, takim trochę buntowniczym i zapatrzonym w historię ale widać że jest otwarta na innych a nie jest jak Twilight OP jednorożcem zamkniętym w sobie. Sunny z charakteru dużo bardziej przypomina Judy ze Zwierzogrodu, nawet jej "misja" jest podobna, piosenka z resztą też kojarzy się z tą ze zwierzogrodu. Izzy na trajlerze wydawała się następczynią Pinkie ale moim zdaniem nie jest tak odrealniona i widać że ma trochę taktu i potrafi pomyśleć a u Pinkie było z tym raczej słabo. tak jak w scenie z Zipp w zamku Pinkie na pewno by wsypała a Izzy jednak pomyślała, no i ma też coś w sobie z Macgyvera. Hitch jest lubiany przez zwierzęta ale nie zrobili z niego drugiej fluttershy i jako pierwsza główna postać męska nie ma roli błazna tak jak to spotkało Spika, w końcu ma idealną grzywę, niezłe bicki i spłacony kredyt(to mnie rozbroiło) Do tego jest szeryfem miasta i widać że ma jakąś słabość do Sunny, bo zamiast ją przymknąć pomaga jej w z pozoru niemożliwej zrealizowania misji. Zipp wydaje się być dość otwarta na innych, raczej nie ma uprzedzeń co do innych i fajne jest to że nie jest kopią RD, widać że twardo stąpa po ziemi ale też nie jest tak zapatrzona w siebie. Pipp w sumie jest dość słabo przedstawiona i ciężko powiedzieć o niej coś konkretnego po za tym że jest gwiazdką/influenserką. Sprout jest w sumie dość ciekawą postacią, taki cham i gbur z bogatej rodziny ale z drugiej strony trochę przypomina Skazę z Króla Lwa, chciał być szeryfem ale został nim Mufasa tz. Hitch A jego piosenka o manipulacji tłumem też momentami przypomina "przyjdzie czas" od Skazy, nawet animacja momentami ma coś wspólnego. Czy jego przemiana tchórza w dyktatora była za szybka? Nie wydaje mi się. On już raczej od dawna tego chciał ale obecność Hitcha go hamowała, a jak Hitch ruszył za Sunny to jego przemiana ruszyła pełną parą za sprawą jego matki. No i jeszcze zostaje jego pociąg do megalomanii... przypominający trochę pewnego akwarelistę z Austrii. co do alikornizacji Sunny to wydaje mi się jest ona jest tylko czasowa. Zauważcie że skrzydła i róg Sunny były cały czas złote dokładnie jak skrzydła i róg na witrażach, wiec pewnie to miało symbolizować to, że to Sunny jest tą co połączyła ponownie wszystkie rasy kucyków. No i ciekawe o co chodziło z majonezem jako zakazanym słowem? może Jednorożce po zjedzeniu majonezu straciły magię
  2. 3 points
    Czas rozpaczać temat o wpadkach i błędach w naszej nowej generacji kucyków. Zacznę od magicznie pojawiającej się a potem znikającej odznaki i paska Hitcha. Tuż po piosence Hitch zostaje zdemaskowany przez Pipp w wyniku czego traci odznakę i pasek, po chwili wybiega z sali za Sunny i spółką. Chwile później gdy wszyscy wybiegli z pałacu Hitch posiada odznake i pasek. Z kolei później gdy są w okolicach wielkiego drzewa dowiadujemy się że, Hitch zgubił odznakę a Izzy widziała ją prawdopodobnie parę godzien wcześniej.
  3. 3 points
    Sprout wydawał mi się raczej sfrustrowany tym, że jego kolega/przyjaciel jest od niego we wszystkim lepszy, no i zgarnął fuchę, o której on sam marzył. Jeśli dobrze teraz pamiętam tę scenę, gdzie mu matka powiedziała, że przecież teraz on jest szeryfem, to chyba było to bardziej na zasadzie "kochanie, zawsze o tym marzyłeś, więc dlaczego teraz tego marzenia nie spełnić", niż "wreszcie jesteś tym, kim ja chciałam, żebyś był" (zwłaszcza że zaznaczyła zdaje się "jesteś teraz szeryfem, CHOĆ PRZEZ CHWILĘ, czyli nastawiała się, że jak Hitch wróci, to wszystko wróci do normy)? No i Książę ze Bajki pewnie by czegoś takiego nie odwalił, bo jednak tym, co najbardziej kierowało Sproutem, był STRACH. On chyba najbardziej w całym mieście się bał jednorożców i pegazów, więc przynajmniej w swoich działaniach nie był cyniczny o tyle, że naprawdę wierzył, że im wszystkim grozi straszliwe niebezpieczeństwo. Co oczywiście nie zmienia faktu, że cynicznie przerzucał swoje lęki na innych i podsycał strach, by faktycznie przejąć władzę... ALE CZY NA PEWNO...?! Tak mnie teraz złapało, że cała eskalacja napięcia wzięła się z tego, że najpierw mieszkańcy miasta swoim strachem podsycili lęki Sprouta - w końcu jak tam przyszli do biura szeryfa i okazało się, że Hitcha nie ma, to się zaczęły gadki, że gdzie jest PRAWDZIWY SZERYF, jesteśmy zgubieni i nikt nie traktował go jako poważne zastępstwo (a on nawet w pierwszym odruchu chciał ich uspokoić!). Jasne, był ciołkiem, ale też widać było, że nikt go nie szanuje i nie chcą dać mu nawet szansy, co doprowadziło do tego, że spanikował do reszty i zaczął grać swoją jedyną kartą atutową, czyli strachem. Ostrzem totalnie obosiecznym. No a potem władza uderzyła mu do głowy, bo rzeczywiście nie nadawał się do rządzenia i nigdy nie powinno to spaść na jego barki. Tak czy inaczej, sam się w swoich obawach tak zafiksował, że pod koniec nie był w stanie myśleć logicznie, co było widać w reakcjach na wieści, że żadnego zagrożenia nie ma, bo jednorożce i pegazy wcale na kuce z Zatoki Grzyw nie dybią. Jak pierwszą reakcją mieszkańców było odetchnięcie z ulgą (co było logiczne), tak w jego skrzywionej percepcji była to okazja do zażegnania zagrożenia, KTÓRE NIGDY NIE ISTNIAŁO. Plus pewnie nie chciał wrócić do roli matołka, którego nikt nie szanuje - czy raczej BAŁ SIĘ do niej wrócić i utracić to, co udało mu się w końcu, ten jeden raz w życiu, osiągnąć. A Phyllis też nie nazwałbym intrygantką, bo ona również wierzyła, że zagrożenie jest prawdziwe (no i nie może nią być, jeśli przyjąć powyższą interpretację sceny zrobienia ze Sprouta szeryfa). Ale nie czuła się tak niepewnie, jak syn, więc raz, że chciała się tylko ograniczać do obrony przed ewentualnym atakiem, a dwa - od razu zorientowała się, że zaczął posuwać się za daleko, ponieważ istnieje pewna subtelna różnica między "będziemy gotowi, JEŚLI przyjdą", a "MUSIMY UDERZYĆ PIERWSI, BO NA PEWNO PRZYJDĄ". Co nie zmienia faktu, że wciskała kucom rzeczy typu te hełmy anty-telepatyczne, które nie miały prawa działać, bo jak to w ogóle testować. Ale hej, pułapki na jednorożce działały całkiem sprawnie! ...tylko komu ona je sprzedała, jeśli rzeczywiście je sprzedawała? HITCHOWI? Zwłaszcza że potem to właśnie ona robiła za liderkę kuców ziemnych przy składaniu ramki. Może wcale nie kręciła z całego interesu tyle, ile zakłada fandom, tylko pracowała też pro publico bono? Nie poszły sobie, gdy powinny.
  4. 3 points
    To i ja dodam od siebie swoje trzy grosze. Ostrzegam – dużo truizmów i oczywistych spostrzeżeń (tak mam). Generalnie cieszę się, że film jest poddawany takiej wnikliwej i szczegółowej analizie, i nie tylko tutaj, ale w całym community, equestriadaily etc. To duże wynagrodzenie dla twórców za ich ciężką jakkolwiek bądź pracę, a także, jako iż wyłapiemy przecież wszystkie smaczki, te lepsze ale i gorsze strony, niejako odpowiedź na ich mrugnięcia okiem i błędy. Dzięki krytyce, czy ją czytają czy nie, w niewielkim chociaż stopniu sprawiamy, że finalny produkt może być lepszy. Myślę, że będąc twórcą, czy to animatorem, czy scenarzystą lub innym przyczyniającym się do produkcji, miałbym niemałą satysfakcję z tego tylko faktu, że ich dzieło zostanie prześwietlone na wylot, stanie się przyczynkiem do dyskusji i snucia teorii. A ile artów z tego powstanie, ho ho! Ale przechodząc do samego filmu. Jak dla mnie najważniejsze swe zadanie spełnił. Zostawił takie ciepło na serduszku. I poprawił humor. Pokazał całkiem wiarygodny świat, do którego możemy się na chwilę przenieść. Może za mało ostatnio oglądam twórczości filmowej w ogóle, a już w szczególności bajek i animacji które moglibyśmy podciągnąć pod „familijne”, „przygodowe”, ale na ten film specjalnie zarezerwowałem sobie czas i wiedziałem mniej więcej, czego się spodziewać, z jakim uczuciem go „opuszczę”… No dobra, nie wiedziałem, bo po zajawkach i trailerach spodziewałem się, że będzie bardziej cukierkowy i przesłodzony. Ale nie był! Czym był? Netflix wskazuje mi trzy kategorie: magia, pogodny, emocjonujący. Zadanie było dosyć trudne, bo trzeba było zrobić coś niesztampowego, wgryźć się jakoś ciekawie w strukturę fabularną poprzednich odsłon, która stanowiła jej podwaliny. Do tego twórcy narzucili sobie temat dosyć wyzywający – konflikt trzech ras, który trzeba było zrealizować na przestrzeni politycznej, społecznej, psychologicznej i jednostkowej i wpleść w to, czy może zrobić to podążając za losami bohaterów odpowiednio kształtując ich charaktery, zachowując przy tym humor i klimat dla młodszych. Odwróćmy nasze postrzeganie: ten konflikt dawał takie możliwości! Iii to się całkiem nieźle udało! Nie dajcie się zwieść pierwszemu wrażeniu; po ponownej analizie wychodzi, że fabuła została poprowadzona stosunkowo dobrze w wymierzonych jej 01.31h. Chociaż są oczywiście nieścisłości które zostały już wspomniane wyżej, ale o nich później. Mamy nawiązanie do G4, wstęp i przejście do właściwej akcji. Jakoś ucieszyło mnie, że rozstanie z ojcem – jak się wydaje - zaszło w przypadku Sunny w pogodnym nastroju, nie było to buntowanie się przeciwko losowi, jaki to on okrutny i stawianie wyzwania samemu Bogu (chyba tu mi się narzuca chociażby Fullmetal Alchemist). Napisałem „ucieszyło” nie dlatego, broń Boże, że jestem okrutnikiem; po prostu w wielu utworach żal po utracie bliskich jest wyolbrzymiony, przerysowany i de facto ograny, i fajnie ukazano tutaj motyw czegoś innego, takiego ciepłego wspomnienia ojca, który zostawił swój odcisk w duszy Sunny i płynnie przeszedł w przeszłość. Kraina kucyków wcale nie jest taka pusta, chociaż pokazano tylko trzy skupiska odpowiednio do trzech ras: Zatoka Grzyw, Zefirowe Wzgórza i Różkowo. Co mam na myśli: pokazano całkiem sporo postaci drugo i trzecioplanowych, zanimowanych i biorących czynny udział w akcji. Postarano się o takie niuanse, jak strzyżenie uszami w momencie, gdy uwaga jest skierowana na inną postać. Różne zwyczaje, przeświadczenia, świadomość społeczna. Te miasta żyją i mają głębię. Niektóre postacie lepiej, inne nieco gorzej nakreślone, ale o tym już było. Phyllis Cloverleaf bardzo mi przypominała Wróżkę Chrzestną ze Shreka. Zachowaniem, pozycją i intrygami. Jednocześnie najmniej mi przypadła do gustu. Chyba mniej, niż nawet Sprout. Są złolce których się lubi i szanuje, a ta para... Po prostu ich nie lubię. Napisałem „złolce” ale to nie do końca prawda, i tutaj plus dla filmu, bo odegrali w niej nieco inną rolę, nie tych na których się zrzuca całą krzywdę, ale narzędzie do wyrażenia uwarunkowanych lęków i wahań społecznych, które wykorzystali, i pobudzenia ich do czynu. Na końcu Sprout już psychicznie odjeżdża maszyną huk-wie-co-to-jest, i cała ta jego przemiana jak dla mnie zaszła trochę za szybko… Ale zamysł był dobry! Fajne są niektóre ujęcia kamery; na przykład w 19” minucie farba z wyrzutni trafia jakby w obiektyw, kamerę, którą operator potrząsa. Są i inne przykłady, ale teraz nie pamiętam gdzie. Gdzieniegdzie zauważyłem jawny przejaw magnesu wszechprzyciągającego, które kuce mają w kopytkach. Tak poza tym transformacja postaci 2D w 3D przeszła moją afirmację i choć nie mieliśmy okazji zobaczyć niemowlaka (och, te są makabryczne w G4), źrebaki wypadają OK. Co mi się bardzo podobało, to przesłanie; wychowanie w duchu przyjaznych zasad przekłada się na późniejsze idee, do których realizacji – pierwotnie nieudolnie – z czasem z coraz większą pomyślnością dąży Sunny i hej! W końcu jej się udaje. I ta scena gdy Izzy przyznaje się, że trafiła do kucyków ziemskich po znalezieniu „listu” od Sunny… Piękne. Scena z wyzwaniem rzuconym przez Sunny temu tam barmanowi skojarzyła mi się z No Game No Life, a konkretnie motywem, według którego Sora postawił bierkę rasy w zamian za przejęcie tej oponenta. Nie wiem, czy to jawne nawiązanie, ale podobieństwo się narzuca. Na razie tyle. Jak mi się coś przypomni, to napiszę jeszcze.
  5. 2 points
  6. 2 points
    Chyba jedna z najfajniejszych scen z filmu: I ponownie - zrzut ekranu
  7. 2 points
    Zaczyna się powoli teasowanie nowego serialu G5. https://www.equestriadaily.com/2021/10/small-animated-storyboard-from-g5-2022.html Ot całe 2 sekundy storyboardu, ale lepsze to niż nic! Kadr:
  8. 2 points
    Więc... Cień Nocy komentowałem co rozdział i w sumie mi się spodobało. Więc ten... Lecimy z tymi komciami! Po pierwsze to zaskoczyła mnie długość pierwszego rozdziału. Zazwyczaj są krótsze (tym bardziej w fikach). Ale broń Luno nie jest to na minus! To ogromny plus! Zazwyczaj bowiem czyta się pierwszy rozdział na próbę i albo pisarz kupi czytelnika, albo nie. Tutaj nie dość że kupiło mnie parę pierwszych stron, to jeszcze fabuła już zdążyła się rozkręcić! Co prawda ktoś kto siedzi w popkulturze, memach, grach, książkach, czy filmach od razu skojarzy tytuł, te dwa zdania wstępu, oraz ogólny zarys świata i atrybuty postaci. Jednak aby nie wskazywać palcem na tą dość jasną inspirację (dość potężną), zostawię was w atmosferze zainteresowania abyście sami zerkneli. Poza tym nasłuchałem się sporo dobrego o tym fiku, ale w żadnych snach nie śmiałbym myśleć, że opisy i postacie są tu tak wyraziste. (Szczerze zazdroszczę takiego pióra.) Sam opis walki mnie kupił, chociaż cały czas zastanawiam się: ”Jak do psubrata ciemnego mają wyglądać i działać te ,,Kopytojeści”???” Ale dość o formie. Czas na fabułę, postacie i inne pierdoły budujące świat. Od początku poznajemy naszą główną bohaterkę. Od razu mówię, że albo ja polubimy, albo nie. To właśnie ten typ postaci na którą nie można mieć wywalone. Nasza zebra (ponieważ właśnie tą rasę reprezentuje) fajnie wpasowuje się w świat, przedstawiając nam zarys tytułowych wiedźm, a także od razu zwracając naszą uwagę na dyskryminacje ras w ,,Wiedźmowej Equestrii”. Poza tym w kwestii dyskryminacji dostajemy całą scenę egzekucji... mułów (czy osłów?). Ale tego też nie opiszę, aby ponownie was zachęcić, do przeczytania tego dzieła. Jednak wracając, podoba mi się, że główna bohaterka nie zażywa używek dla samego ich zażywania, tak jak robi to większość postaci w dzisiejszych czasach. No bo wiecie: ,,MUSIMY POKAZAĆ, ŻE NARKOTYKI I ALKOHOL ZŁY I SZKODZI!!!”. I mimo że nadal nie popieram palenia, szanuję Chromie, za kupowanie dobrego tytoniu, palenie go w fajce, specjalny sposób jego włożenia do tej fajki i delektowanie się nim, a nie palenie go, bo jest na głodzie i musi zapalić bo zaraz umrze z niedoboru substancji rakotwórczych. Poza tym Veks jest fajnym przykładem zapalczywego hobbisty i handlarza, który dla towaru 1 klasy zrobi wszystko. No a jak wiadomo nikt tego nie kupuje, bo kuce wolą to co tanie i powszechne nie zaś to co dobre i jednak kosztujące niemało grosza. Ale no... Co do fabuły... Jest intryga, jest niejednoznaczne wskazanie tego dobrego i tego złego, są postacie w tle, które opowiadają, co się dzieje poza wątkiem głównym w tym świecie i to wcale nie wchodząc w jakieś większe dialogi, czy przydługie sceny. Po prostu widać że się to klei i przeczuwam, że dalej się nie zawiodę. No a teraz spadam. Muszem lekcje zrobić, żeby móc dalej czytać to cudo. Ella gallopo mi fendo!!!
  9. 2 points
    Nadrobione! Chciałam to przeczytać już wtedy, kiedy wyszło, ale jakoś za każdym razem coś mi wypadało. A ponieważ powinnam teraz pisać własne ficzki albo rysować... To zabrałam się za czytanie . Zapoznałam się z całą serią, więc potraktujcie to jako komentarz zbiorczy. Jeśli chodzi o jakość i rodzaj tekstu, to nie będę się rozpisywać - typowa Nika. Dobrze, tajemniczo, a tak w ogóle, to o co chodzi... Uwielbiam ten styl. Także i to opowiadanie bardzo przypadło mi do gustu. Jest ładne. Klimatyczne. Czyta się to przyjemnie i skłania do refleksji i zastanowienia się. I chyba o to chodziło? Ze wszystkich opowiadań autorki, tu mam wrażenie, że najwięcej rozumiem z całej historii, ale... pewnie się zupełnie mylę czy coś. Podobnie jak Hoffman znalazłam pewne podobieństwa do "Ewolucji gwiazd typu słonecznego", jednakże nie sądzę by były ze sobą powiązane. Nie w tym cyklu. Nie będę przydłużać i przejdę do konkretów, jak interpretuję tę serię: Nasz gwardzista rzecz jasna nie żyje. Nie sądzę jednak by stało się to przed powrotem Luny. Czemu? Cóż, wie, że Celestia by chciała by Luny słuchał. Celestia na pewno nie chciałaby by ktokolwiek słuchał Luny, kiedy ta była niedysponowana i miała głupie pomysły. Powodów by jej nie ufać miał wiele, a główny to fanatyzm religijny oraz to, że za życia młodsza z sióstr raczej nie zrobiła na nim dobrego wrażenia. Ale Księżniczka Nocy (czy raczej Śmierci) proponuje mu swoją łaskę - ostateczną śmierć i przyjemne, spokojne zaświaty. Na jego prośbę zabiera gwiazdy z poczekalni, bo jego interesuje tylko ta jedna - Słońce, będące życiem. I tu przychodzą drabble. Zgorzkniała Celestia stała się Daybreaker, nie chcąc symbolicznie umierać. Czemu symbolicznie? Bo alikorny są jednocześnie żywe i umierające. Ale Celestia jest słońcem, jest życiem. Nie wiem jaką zbrodnię i przeciwko komu popełnił główny bohater, ale wątpię by była to walka z Luną. Jego nastawienie do niej byłoby wówczas zdecydowanie bardziej wrogie. I czemu Celestia miałaby się zlęknąć gdyby go ujrzała? A może Luna kłamie, nie chcąc przyznać, że jej siostra jest niedysponowana i w pewnym sensie martwa. Bo solarna księżniczka nie nadejdzie. Nie ma już Celestii, jest ktoś inny, Daybreaker, wieczne życie, które niesie tylko piekło. Daybreaker uwolniła się poprzez samobójstwo, w jej wypadku próbę odwagi, coś co zrzuci z niej okowy lęku przed śmiercią, która nie ma nad nią władzy. Mam problem z określeniem, kiedy dzieją się Wczoraj, Dziś i Jutro. Ale sądzę, że ich tytuły nie odnoszą się do 2 głównych części, że wszystkie to przeszłość. Ale co się stało na końcu? Gdzie jest Luna, dokąd polazła Daybreaker z gwardzistą? Czyż życie i śmierć nie są tym samym? Dwoma stronami, splecionymi w wiecznym tańcu, czy kiedy się je rozdzieli, to czy oba nie będą trwać wiecznie, z tym, że wieczna noc jest bardziej naturalna od wiecznego dnia? Życie Celestii było życiem kucyków, ale Śmiercią Luny. Życie Luny było Śmiercią kucyków, ale dzień jej siostry był jej Śmiercią.
  10. 2 points
    Dzieje się w tej generacji i to bardzo... Tyle wypuszczonych konceptów, storyboardów i opisów niewykorzystanych scen w G4 nie było. Zacznę od panelu artystki Imalou na PonyFest Można z tego się dowiedzieć że Sunny pierwotnie miała nazywać się "June" i miała być odkrywcą z zamiłowaniem do mechaniki, Jak widać sporo tych cech zostało przypisane jej tacie. Izzy na pierwszych konceptach miała wygląd wzorowany Tree Hugger i z charakteru miała być dużo bardziej hipiską niż teraz. Sprout na początku nie był spokrewniony z Phyllis oraz był jedną z najdłużej projektowanych postaci a jego ostateczny wygląd został wysłany około dwie godziny przed ostatecznym terminem. Są też koncepty z alternatywnej wersji historii gdzie Sunny myśli że, to z jej winy kucyki ziemskie straciły magię i elektryczność. Dlatego Sunny chce sama to naprawić uciekając z miasta przez wielki mur pod osłoną nocy i chce wykraść kryształ jednorożców i dzięki temu przywrócić magię i spełnić swoje marzenia byciu popularną i akceptowaną przez innych. Do tego jeszcze jest masa konceptów postaci, miejsc i innych
  11. 2 points
  12. 2 points
    psfmer IzzyMoonbow2021 liaaqila
  13. 2 points
    Dobra, obejrzane a więc parę słów komentarza. Film wypadł w moich oczach dobrze, a może nawet bardzo dobrze. Dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że nie ma tutaj jakiegoś głównego wroga bohaterów, którego pokonanie miałoby być ich celem. To strach przed nieznanym okazuje się największym antagonistą i za to duży plus dla twórców, bo przecież można było zrobić kopiuj-wklej z poprzedniego filmu, wstawić straszliwego złola z rogami i rózgą, a potem być zadowolonym bo i tak marna fabuła miałaby pewnie znikomy, jak nie zerowy wpływ na sprzedaż zabawek. Nie twierdzę że przedstawili nam jakiś rewolucyjny rozwój wydarzeń którego jeszcze w żadnym innym filmie nie było, ale moim zdaniem wypada to lepiej niż klasyczny, do bólu przerobiony schemat walki dobra ze złem. Oczywiście są kwiatki wciśnięte niepotrzebnie np. ten robot którym jeździ Sprout pod koniec, ale to w końcu tylko animacja dla dzieci, nie można mieć wszystkiego. W ogóle przemiana Sprouta z trzęsącego portkami maminsynka w manipulującego tłumem imperatora to jest dla mnie największa niespójność w tym filmie. Z tych postaci które dostały więcej czasu to on zdecydowanie wypadł najgorzej właśnie przez to że nie ma takiego realistycznego, stałego charakteru. Z dobrych wiadomości, Sunny nie przypomina stereotypowej Twilight, Izzy jest dużo mniej zakręcona niż Pinkie, a Hitcha nie potrafię przyrównać do żadnej innej postaci z G4. W skrócie czuć baaardzo duży powiew świeżości. Natomiast pegazy dostały zdecydowanie za mało czasu ekranowego. O ile Zipp jeszcze coś tam zrobiła i starała się pomóc, o tyle chyba dla Pipp już zwyczajnie brakło czasu i w konsekwencji zrobili z niej taką zwykłą influencerkę która jedyne co potrafi to gadać do fanów przez jakąś kucykową wersję instagrama. Domyślam się że nie taki był zamysł i pewnie w następnych materiałach będzie z niej coś więcej, ale jak narazie wypadła marnie. W sumie jedyne co wnosi to duużą dawkę słodyczy na ekran, ale dobrze by było żeby pokazała się też z innej strony. Jeśli chodzi o piosenki to jak dla mnie znowu Pipp wypada najgorzej. Ale dwie były bardzo fajne więc tu też raczej na plus. Zakończenie zaskakujące, zobaczymy jak poprowadzą dalej tę historię. Podsumowując, serio nie wygląda to najgorzej. Raczej na pewno nie będzie to skrajnie kiczowaty gniot, więc moim zdaniem warto śledzić rozwój nowej generacji bo zapowiada się solidnie, a przede wszystkim świeżo.
  14. 1 point
  15. 1 point
    Trochę szkoda że to się okazało fejkami ale z drugiej strony gościu zrobił tym sobie jakiś rozgłos i wcale bym się nie zdziwił jak po tym jakieś studio by go zatrudniło.
  16. 1 point
  17. 1 point
    Dawno nie widziałem tak ślicznej Drżypłoszki Jeżeli dobrze zrozumiałem, została uszyta przez Epicrainbowcrafts Wrzucam też linka https://www.deviantart.com/epicrainbowcrafts bo te pluszaki są po prostu MEGA!
  18. 1 point
    lachlancarr1996
  19. 1 point
    W napisach końcowych imię Twilight jest napisane błędnie jako Twighlight. https://derpibooru.org/images/2707646?q=credits
  20. 1 point
    Czym różni się rudy od pszczoły, a opona od murzyna?
  21. 1 point
    the-butcher-x eltaile bubblepurity
  22. 1 point
    Dobrze zacznijmy od... Ciekawy pomysł z tematycznym wydaniem. (Pewnie już takie były, ale ja nie czytałem więć... no...) Chciałem skomentować parę artykułów wiec zacznę chronologicznie. ,,Ostatni Jednorożec" przyznam że zainteresował mnie sam tytuł. Nigdy nie czytałem, ani nie widziałem, ale po recenzjach czuję, że po prostu muszę po to sięgnąć. Brzmi po prostu zbyt enigmatycznie, żebym się nie zainteresował. ,,Unicorn Tails"... Moja pierwsza reakcja? Ale po przeczytaniu recki po raz drugi udało mi się co nieco wyciągnąć. Jednak nadal myślę, że wielu czytelników tak jak ja miało totalny zawrót w głowie i zwyczajnie zastanawiało się: "dlaczego?!". Szanuję oczywiście taki format, bo to coś nowego i dobrze wykonanego gdzie przy wczytaniu się można zainteresować się tematem, ale jednak... Dlaczego? Reakcja przy koniach redakcyjnych? Serio... Po prostu wstawiono jakieś jednorożce. Rozumiem, że to są nieparzystokopytne z gry o nazwie wymienionej powyżej ale... Gdzie jakiś kontekst? Może tak miało być? A może zniknęła gdzieś strona, albo wstęp, a ja nie ogarniam? Może po ograniu tych opowieści o jednorożcach się dowiem... Ano właśnie... Wywiad jest chyba moją ulubioną częścią tego numeru. Dlaczego? Otóż wyjaśnia 3 razy więcej o tajemniczym ,,Unicorn Tails" od recki, czy spisu koni. Po prostu w końcu wiem o co chodzi, dlaczego ta produkcja dostaje swoje pięć minut i jak to wszystko wygląda. I powiem to: Gdyby nie wywiad nie zainteresowałbym się tą grą w najmniejszym stopniu. No i dwie wisienki na torcie czyli podróż po historii z jednorożcami w roli głównej, oraz pokazanie, że nie tylko my widzimy problem w języku polskim w szkołach (dobrze wiedzieć, że kogoś to jednak interesuje chociaż minimalnie). Dowiedziałem się skąd się w sumie wzięły jednorogi i powiem tak: W sumie żal że jednorogi spłycono do konia z rogiem. Wyobraźcie sobie tylko, że w każdym uniwersum fantasy, czy innej opowieści jednorożce wyglądają i przedstawione są inaczej. Jakież by to było piękne! Więc ten... Ponarzekałem więc pora iść i męczyć się z lekcjami... BYE!
  23. 1 point
    Witajcie, Ciasteczka! Jeśli jesteście entuzjastami magicznego pyłu, rogatych koników i nie tylko, to w tym numerze mamy dla Was sporo jednorożcowego kontentu. Nie obyło się też bez niespodzianek w postaci nowej rubryki, która jest rozszerzeniem naszych piątkowych postów dotyczących ciekawostek ze świata popkultury. Zdecydowanie największą niespodzianką jest też wywiad z twórcami gry "Unicorn Tails", która porwała wiele serc swoim osobliwym urokiem. Tym razem chcemy, byście dali się porwać magii i wraz z uroczymi jednorożcami zapraszamy do zapoznania się z 48 numerem naszego fanzinu pod tym linkiem: https://linktr.ee/equestria.times Miłego czytania!
  24. 1 point
    Thunderbird Entertaiment, właściciel Atomic Cartoons, którzy mają zrobić serial G5, podał plany rozwoju kilku swoich animacji, w tym MLP: Możemy więc oczekiwać serii 23 odcinków po około 22 minut (czyli jak przy G4), a także cztery(!) odcinki specjalne po 44 minut każdy.
  25. 1 point
    Ja wolę ruskie pierogi ( z majonezem lub smażoną cebulą )
  26. 1 point
  27. 1 point
    The-Butcher-X Quoterific: Izzy Sunny Pipp Zipp
  28. 1 point
    Na pewno przyjdzie. W oczekiwaniu na Solarną Księżniczkę. Która nie nadejdzie. Korekta i dobra rada: @Coldwind @Hoffman Życzę miłej lektury. ~ Wszystko ma swoją drugą stronę, prawda? ~ Dla dociekliwych (tych dociekliwych tagów również) zamieszczam tutaj powiązaną pracę w ramach bonusu. Serię trzech drabbli, pisaną w Klubie Konesera Polskiego Fanfika. W spoilerze szczegóły tematów na konkurs. Jeden dzień, jedno lustro [Z][Dark][Seria] Wczoraj [Oneshot][Dark] Dziś [Oneshot][Dark] Jutro [Oneshot][Dark] Tutaj korekty brak. Niemniej, również życzę miłej lektury
  29. 1 point
    Wiem, ale na YT widziałem że nie jest specjalnie potrzebny do ukończenia gry.
  30. 1 point
    Filmy dla dzieci takie są. Ma być szybko, niezbyt długo i intensywnie, bo inaczej szybko się znudzą. Po za tym jest coś takiego jak limit czasowy, jakby mieli robić wielominutową wyprawę między miastami, to film trwały kilka godzin.
  31. 1 point
    SunsetShimmerTrainZ1
  32. 1 point
    Przeczytany rozdział VII. Beware the spoilers! Albo i nie... We are not amused. Takie właśnie mam odczucia po przeczytaniu przygód kuców w Alikorngardzie. A spodziewałem się, iż będę zachwycony i pozostanie mi jedynie pianie z zachwytu nad kolejnym świetnym rozdziałem. Ot, jak rozwiewają się marzenia... Zarzut pierwszy - rozdział jest zdecydowanie za długi. Będąc w głowie krążyła mi tylko jedna myśl - "O ja pierdzielę, jeszcze drugie tyle... za co?!". Oczywiście jest to zarzut czysto subiektywny i łączy się z innymi - gdyby tekst mi się podobał z pewnością bym na jego długość nie narzekał. A tak w pewnych momentach myślałem którą organizację zwalczającą tortury muszę powiadomić o jego istnieniu. Zarzut drugi - klimat. A raczej, może nie tyle jego brak, a poszarpanie go na strzępy przez zmianę stylów pisania, długości zdań, przeskoki między scenami (NS jest gdzieś w ciemności i patrzy na giwazdy, po czym nagle jest znikąd w płonącym mieście. WTF?!) i tak zwane ogólne wrażenie. Nawet w momentach, gdzie jak wynikałoby z treści należałoby czuć grozę, czy choćby niepokój, to u mnie te rzeczy nie występowały, bo zwyczajnie nie byłem w stanie wczuć się w tekst, mimo ponawianych prób. I jak przygodowy setting Cienia Nocy bardzo cenię i lubię, tak zrobienie tego rozdziału pod konwencję horroru zupełnie nie wyszło. Zarzut trzeci - Wizje. Schizy. Ciul wie jak to nazwać. Kolejny bardzo subiektywny zarzut, ponieważ nie lubię tego typu zagrań. Człowiek czyta i myśli że coś wie, po czym nagle okazuje się mógłby ujrzeć znak z napisem: "HA! SCHIZA! TAKIEGO WAŁA!". Na dodatek jeszcze te dziwne przeskoki między jedną a drugą. Mówiąc szczerze będąc świeżo po lekturze nie jestem w stanie powiedzieć co się tam działo oprócz tego że płonęło miasto, był jakiś walnięty jednorożec i gwiazdy. Wspomnianej we wcześniejszych komentarzach części z Otchłanią chyba nawet nie zarejestrowałem, bo cały czas czytając życzyłem sobie, by to się w końcu skończyło. Jak dla mnie zdecydowanie najsłabsza część rozdziału. Zarzut czwarty - najbardziej irytujący. Wstawki po łacinie. Uczyłem się tego języka, odsiedziałem swoje w piekle deklinacji i nawet coś z tego pamiętam, chociaż rzecz oczywista niewiele. Dzięki temu byłem w stanie zrozumieć piąte przez dziesiąte z tego co w tych zdaniach było, słowa jak "zdrajca" czy "sługa" itd. Ale znaczenia całości? Niet. Dlatego irytuje mnie, że pod tymi zdaniami nie było podanego przypisu, który wyjaśniałby co dokładnie zostało powiedziane. I tak, wiem że zaraz podniosą się głosy, iż u Sapkowskiego też tak było, że należy sobie wyszukiwać informacje dodatkowe! Cóż, osobiście uważam to wyjątkowo irytującą manierę, może dlatego iż jest mi znacznie bliżej do szkoły Szklarskiego, który wszelkie niezrozumiałe rzeczy obszernie wyjaśniał. I nie, nie mam pojęcia co zostało tam dokładnie napisane, co też jest spowodowane tym, iż rozdział mi nie podszedł - nie byłem na tyle zainteresowany, żeby to sprawdzić. A muszę powiedzieć, iż jest to wyjątkowo wkurzające - człowiek czyta, dziwne schizy się skończyły, tekst zaczyna płynąć płynniej, ba! Zaczyna być nawet fajnie i przyjemnie i nagle BĘC! Kolejne zdania po łacinie, człowiek się wkurw.... znaczy irytuje, cały klimat idzie się gwizdać a przyjemność z czytania ulatuje w siną dal. Najbardziej irytuje mnie to, iż przez te wszystkie wyżej wymienione rzeczy nie wyniosłem z tego rozdziału prawie nic. Ot poszli, dostali łomot, jeden umrzył, zdobyli fant, wyszli. I tyle. A i w środku są ładne marmurki, wyschnięte fontanny i armia zombie. I ten tam Mantenebras czy inny Wichajster o którym nie wiadomo kim jest skąd się wziął i w ogóle wyskoczył jak diabeł z pudełka. Jestem pewny, iż brak tej wiedzy w dalszych częściach opowiadania nieraz mi dokuczy, przez co będę się wkurzał jeszcze bardziej. Niemiła perspektywa. Czy więc wszystko było złe? Nie, tak powiedzieć nie chcę i na szczęście też nie mogę - sam początek rozdziału, czyli pogadanka przed wejściem i samo wejście do wioski było w porządku, czytało się dobrze, opisy były zacne. Tylko kurczę kompletnie nie czuła się klimatu zagrożenia. Potem też nie było najgorzej, przechodzenie przez poszatkowany most było zabawne, po czym zaczęły się schizy i poszło z górki... No ale w końcu nastąpiła finałowa rozmowa z Bossem i walka, którą oceniałbym jednoznacznie pozytywnie gdybym wiedział co ten dziad do nich mówił. Ale ogólnie pojedynek był napisany dobrze, żywiołowo i na tyle energicznie że czytając go kompletnie nie czułem znużenia - a jak wiadomo przy opisach walk bardzo łatwo jest czytelnika zanudzić, tak więc tutaj dostajemy kawałek dobrej roboty. Podsumowując - niefajnie, rozdział mnie mocno rozczarował, liczyłem i spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Ale że zostawili wiochę za sobą, to liczę iż kolejne rozdziały po raz kolejny oplotą mnie swoją magią i znowu będę się przy nich świetnie bawił. A teraz czekam na lincz pozostałych komentujących, którzy jak widziałem byli klimatem (jakim klimatem?!) rozdziału zachwyceni.
  33. 1 point
  34. 1 point
    Chyba wszyscy mieliśmy takie skojarzenie. Ale patrząc tak później na to, jak zachowywała się Phyllis i jej syn, aż się zastanawiam czy gdyby nie wydarzenia z finału Shreka 2, i czy gdyby wydarzenia tam byłyby podobnie (w sensie braku władzy), to czy Książę z Bajki podobnie popłynąłby tak bardzo jak Sprout? Bo obaj wydawali się żyć podobnie w cieniu ambitnej matki i byli sfrustrowali, że tych oczekiwań nie spełniają.
  35. 1 point
  36. 1 point
    Ja w częściach oglądałem (każdy, dwie trzy minuty). Rzeczywiście jest nawiązanie do generacji 4. Nie ma nic na razie chociażby o nawiązaniu do przygód Sunset Shimmer). Dopatrzyłem się chyba ruin Ponyville, szkoły przyjaźni (Canterlotu), akademii pegazów, i miejsca, gdzie bodajże jeden z kolorowych podmieńców opiekował się tamtejszym odpowiednikiem bazyliszka (obecnie jest tam herbaciarnia). No i jest też uszkodzone chyba przejście przez wąwóz strachu. Ale nie jestem pewien, czy dobrze wytypowałem, tak jak nie wiem, co się stało, ze te miejsca wyglądają inaczej (jeżeli to te miejsca)> Co prawda może to być wynikiem tektoniki gruntu (trzęsień ziemi, czy procesów górotwórczych, albo braku magii), jednakże naturalnych procesów też nie jestem pewny.
  37. 1 point
  38. 1 point
  39. 1 point
  40. 1 point
    Pora wejść do konkursu by zgarnąć ostatnie miejsce. Głupio wprawdzie dawać fanfik we własnym uniwersum, ale miałem już spory kawałek kiedy ogłoszono konkurs. Oczywiście wyszło słabo jak zawsze, albo i gorzej. Tym niemniej: Dyliżans [Anthro][Steampunk][Western] Twilight Sparkle i jej banda napadają na dyliżans. A jego pasażerowie... są z tego niezwykle zadowoleni. Ogólnie fik słaby, nieśmieszny i w ogóle. Zachęcam jednak do zerknięcia do Wrednej Szóstki na dzikim zachodzie, jeśli szukacie lepszych dzieł Jeśli coś jeszcze nasmaruję, to wrzucę
  41. 1 point
    I jak już się wydawało, że Hasbro się ogarnęło, odwalają fikołka: https://twitter.com/EquestriaDaily/status/1425953732223815688 W skrócie: do sieci wyciekła książeczka powstała na bazie filmu, która praktycznie zdradza całą fabułę nadchodzącego 24 września filmu.
  42. 1 point
  43. 1 point
    Antropologię można nabyć u mnie (mam jeszcze sztukę, albo 2 w zapasie). A co do Past Sinsów, to jest szansa, że w tym roku będzie dodruk. ale to raczej w drugiej połowie roku
  44. 1 point
    Sezon drugi za nami. I powiem tak. Uff... No nareszcie po wielu nudnych odcinkach akcja ruszyła z kopyta. I to jeszcze jak ruszyła! Końcówka drugiego sezonu jest po prostu znakomita i non stop trzyma w napięciu. Mało tego, finałowy epizod zatytułowany "True Colors" jest po prostu FENOMENALNY. Emocje równie duże co w finale Gravity Falls Swoją drogą, to niesamowite, że Disney pozwolił na coś tak mrocznego: Kolosalny spoiler, który zdradza coś BARDZO ważnego. Ech, nie mogę doczekać się sezonu trzeciego
  45. 1 point
    Okazuje się, że obcy są wśród nas. Podobnie jak zaawansowane technologicznie rasy. SPOJLERY Bardzo pomysłowy fik, dobrze ograny i napisany, o czym świadczą oceny na FimFiction (które przytoczył nam autor tłumaczenia). Ciekawi mnie geneza tego pomysłu… Czy było tak, że autor oglądając jeden z odcinków MLP, w pewnym momencie zapatrzył się na grzywę Luny i nagle wpadł na pomysł? Jakby nie było, całe szczęście, że opowiadanie spisano, bo miałem chwilę rozrywki podobnie jak inni, a przynajmniej tam mi się wydaje, sugerując się komentarzami. Choć być może inspiracja przyszła od…. Facetów w czerni, ponieważ chyba w tamtym filmie było tak, że cała ludzkość mieszkała wewnątrz ogromnego potwora. No i istnieją pewne fantastyczne teorie, że my, jako ludzie, mieszkamy w mózgu przeogromnej istoty, będąc przy tym pasożytami. Tak, cały wszechświat miałby być mózgiem. No dobra, a o czym jest fanfik? Luna znajduje się w ogrodach królewskich. W pewnym momencie zauważa kucyka morskiego, który wpatruje się w jej grzywę. No i oczywiście pyta, kim jest. Dowiadujemy się, że to Ruby Shell, a wiadomość, którą ma do przekazania, jest wręcz wstrząsająca… Oto w grzywie księżniczki zawiera się cały, inny wszechświat, gdzie istnieją gwiazdy, planety, a przede wszystkim życie inteligentne. Życie, które zdążyło wytworzyć cywilizację zdolną do podróży międzygwiezdnych. No i w tym momencie pokiwałem głową z uznaniem; “wow, to naprawdę ciekawe”. Bo rzeczywiście jej grzywa jest magiczna, jak grzywa każdego, dorosłego alicorna. Tak, takiego wyrośniętego, bo grzywa Twilight oraz Flurry Heart nie falowała magią (co do tej pierwszej, to poza drobnymi wyjątkami). No okej, ale co teraz zrobić z tym całym fantem? Okazuje się, że jest jeszcze gorzej, ponieważ rasa mieszkająca we włosach Luny toczy wojnę na międzygalaktyczną skalę. “Mała eksplozja rozerwała gwiazdę znajdującą się w grzywie Luny. Detonacja wywołała miniaturową falę energii rozchodzącą się po okolicznej przestrzeni , po czym kolor jej włosów zmienił się z z głęboko niebieskiego na ciemniejszy fiolet czemu towarzyszył błysk światła i energii. Luna stanęła z otwartymi ustami. - CO TO BYŁO? – krzyknęła. - Wygląda jakby orbitalne działo pulsacyjne rozerwało gwiazdę obok. Luna, nie tylko masz rasę międzygwiezdnych istot w grzywie, ale na dodatek wydają się być w stanie wojny. - AH!” Podobają mi się te reakcje Luny. W sumie, to nawet nie są przesadzone, no bo w końcu coś inteligentnego żyje w jej włosach, a następnie używa potężnej broni zdolnej do wywoływania wybuchów supernowej. Jednak zastanawia mnie jedna rzecz. Jak bardzo ograniczony wydaje się być ten kosmos? Bo wszechświat może być jednocześnie nieskończony jak i ograniczony i po prostu zapętlać się w taki sposób, że przypomina to poruszanie się po okręgu; czyli lecąc przez siebie, prędzej czy później wrócimy do tego samego miejsca. No ale nic. Dlaczego w grzywie Luny powstały takie formy życia? Ponieważ Luna nie myła nigdy grzywy. No i gdyby tak było, to mogłaby być tłusta jak jasny szlag, ale w sumie jest wydaje się być eteryczna oraz nasączona magią, więc… no zazdroszczę. Pewnie włoski nigdy też nie wypadają. Ech, baby to czasem mają dobrze… Dalsza część fika opowiada o kolejnych zniszczenia. Pani Nocy nie może przetrawić tego, że wybuchają kolejne gwiazdy oraz planety. Na szczęście zjawia się Celestia, która ma rozwiązanie; aby pozbyć się problemu, należy odciąć grzywę oraz ogon. No i rzeczywiście to się dzieje. Biedna Luna pozostaje z niczym na głowie i na zadzie. Jej włosy zostają wyrzucone w przestrzeń kosmiczną, aby te inteligentne rasy przypadkiem nie zaszkodziły księżniczce nocy, a może nawet całej Equestrii. I mimo że fanfik opowiada o absurdalnej historii, to pod koniec dostaliśmy miły i całkiem przyjemny przykład siostrzanej miłości, gdy Celestia zadbała o Lunę, oddając jej kawałek swojej własnej grzywy, aby jej siostra mogła nosić ją jako perukę. No okej, ale w sumie wystarczyło kupić normalną perukę, być może ktoś na zamówienie mógłby zrobić taką, która przypominałaby dawne włosy Luny z pierwszego sezonu. Jednak nie czepiam się tego. Co do tej wyrzuconej grzywy, to nie jestem pewien, czy ich wyrzucenie ot tak sobie było dobrym pomysłem. W przyszłości tamta rasa może znaleźć sposób na przedostanie się do wszechświata kucyków i rozpętać wojnę. Myślę, że nadzorowanie tego, co się dzieje w starej grzywie Luny, byłoby lepszym pomysłem, bo ta rasa i tak bez problemu mogłaby polecieć z powrotem do planety, na której leży Equestria. Fanfik jednak już się skończył. Trzeba przyznać, że to naprawdę dobry kawałek tekstu. Niedługi, nieskomplikowany, a jednak cieszy. Przede wszystkim to ciekawy pomysł pozwolił fikowi wznieść się ponad inne i nieco wyróżnić. Reszta tak naprawdę jest niespecjalna. Nie mamy tutaj barwnych opisów, interesujących bohaterów, czy fabuły trzymającej w napięciu. Wszystko obraca się wokół jednego żartu, ale bardzo fajnego. Długość fanfika jest odpowiednia, ponieważ na dłuższą metę to mogłoby przestać śmieszyć. Co zaś to tłumaczenia, to jest ono poprawne. To znaczy nie przeszkadzało mi, choć nie ma justowania, wcięć i półpauz przed i po dialogach. Czasami też zdarzały się drobne problemy techniczne, ale i tak czytało się z polotem. Tyle ode mnie. Pozdrawiam!
  46. 1 point
  47. 0 points
    Nie wiemy ile czasu minelo. Ciagle uzywaja w filmie okreslenie minelo X ksiezycow. Co mnie jeszcze bardziej zastanawia. Na samym poczatku jest mowione, ze Phyllis Cloverleaf chronila kuce z miasteczka przez ostatnie 20 ksiezycow. Troszke to nie ma sensu jak czlowiek slyszy 20 ksiezycow to mysli, ze chodzi o 20 nocy. Czlowiek by powiedzial, ze 20 wiosen. Napisalem przed chwila cale wypracowanie zamiast odpisu i je usunalem bo wiem, ze nikomu nie bedzie sie tego chcialo czytac... ogolnie poki co wiemy strasznie malo. Trzeba czekac na serial aby dowiedziec sie wiecej.
  48. 0 points
    https://old.reddit.com/r/Polska/comments/pyoojg/młoda_lewica/ Polscy liberałowie znów popuścili w majtochy. Basically, konserwy i libki to jedna koalicja - gdy jeden uznaje cię za dewianta i obrzydliwca, to drugi mówi ci, że twoje prawa do podstawowych rzeczy (np. osoby trans spotykają się z wykluczeniem pod kątem dostępu do służby zdrowia) są mniej ważne od "gospodarki", więc nie powinnaś/powinieneś/powinnoś ubiegać się i walczyć o tak bazowe rzeczy, jak przyznanie, że istniejesz. W praktyce to jest jedno i to samo wykluczenie, tylko pod innymi słowami. I w sumie to zabawne, że starczy nacisnąć na odpowiedni temat, a liberałowie, ci co są tak bardzo za otwartością, europejskością, prawami człowieka itp. zaraz śmieją się z neutralnych płciowo zaimków, bagatelizują prawa osób trans, a do squaterów zajmujących pustostan kierują słowa o "robakach".
  49. -1 points
    Przenoście, chce zobaczyć jak forum płonie Also, Rum jest tragicznym pomysłem do przeczyszczenia rany, jak już to brać czystą wódkę
  50. -1 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00


  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie


  • For Glorious Equestria
  • Przyjaźń to Magia WIki
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Ponymemes
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Sparkle Subs
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...