Midday Shine

Brony
  • Content Count

    271
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

266 Wzorowa

About Midday Shine

  • Rank
    Droga księżniczko Celestio...
  • Birthday 03/25/1992

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz
  • Miasto
    Tarnów
  • Zainteresowania
    Co by tu napisać, żeby nie było nudno... :P

    Zacznijmy od tego, że od dzieciństwa kocham literaturę – od książek, przez komiksy, po fanfiki. W ostatnich latach trochę zaniedbałam książki na rzecz fanfików, ale fakt, że lubię czytać, pozostaje niezmienny. W mojej głowie często roi się też od pomysłów na fanfiki (a niekiedy i strzępków dialogów), choć nie wszystkie spisałam. Zresztą moja radosna twórczość i tak dopiero ZACZYNA obejmować uniwersum kucykowe (moim pierwszym fandomem jest "Scooby Doo"), więc jeszcze nie ma się czym chwalić.

    Dalej, nie wyobrażam sobie życia bez muzyki: czy to w słuchawkach, czy to płynącej z mojego gardła (zawodową wokalistką nie jestem, ale przynajmniej staram się nie fałszować).

    Czasem też coś tam sobie narysuję, ale raczej tego nie upubliczniam. Primo, na ogół są to niedokończone szkice; secundo, za dużo z tym zachodu, biorąc pod uwagę, że rysuję tylko na papierze.
  • Ulubiona postać
    Celestia i Twilight (w tej kolejności)

Recent Profile Visitors

1,733 profile views
  1. Przy okazji Warsztatów Literackich Klubu Konesera z maja 2018 (w których nie brałam udziału) mój znajomy, Night Sky, rzucił mi wyzwanie, bym również stworzyła fika o Rarity i Rainbow poszukujących Opal. Opowieść powstała w ciągu miesiąca i przeszło rok przeleżała w wirtualnej szufladzie, aż wreszcie dziś stwierdziłam, że co mi tam – w sumie mogę ją wygrzebać i opublikować. Szukając zaginionej Opal, Rainbow Dash strzela żarcikami na prawo i lewo – ku nieszczególnemu zadowoleniu Rarity. Tej jednak w końcu nadarza się okazja, by odpłacić przyjaciółce pięknym za nadobne... Dobry żart... funta kłaków wart? Tekst i korekta własne.
  2. Gratulacje dla mnie, ogarniać się z odpowiedzią tak długo, że po drodze forume zdechło… Na szczęście teraz mogę naprawić swój błąd. Nie będę kryć ani kłamać – przykro mi, że Ci fik nie podszedł, ale nie jestem o to zła ani obrażona. Zdaję sobie sprawę, że pisanie to jedna wielka loteria. Coś się uda bardziej, coś mniej; jeden tekst w ogóle będzie lepszy, inny gorszy… a w dodatku dwie różne osoby potrafią mieć na temat jednej opowieści niekiedy skrajnie odmienne opinie. Coś takiego zresztą zdarzyło się między Tobą a Grento – jemu bardziej przypadł do gustu ten fik, a Tobie "Sekrety…". Ot, ciekawostka. Zwłaszcza że jedno i drugie ma tag EqG, więc to raczej nie w nim sęk. A! Nie, zaraz, coś Ci się jednak spodobało! Konkretnie wgląd w przeszłość, o ile dobrze rozumiem? Jeśli tak, to się cieszę, bo niniejszy fik jest w tym samym kontinuum czasowym, co "Sekrety i niespodzianki". Jest nadzieja! Jeśli chodzi o technikalia typu wejście Pinkie – do pewnego stopnia można to wytłumaczyć tym, że tak naprawdę to był mój prawie pierwszy fik w uniwersum MLP ("najpierwszy" jest stricte kucowy i leży w wirtualnej szufladzie, tj. na twardym dysku), a zupełnie pierwszy w poduniwersum EG. Początki przeważnie są trudne i niekoniecznie całkowicie udane. W zasadzie to nie była Matylda, tylko Maryla. Ale prawdę mówiąc, nie celowałam w podobieństwo do niej, tylko do tych wszystkich stereotypowych obrazków i reklam retro. O, coś w tym stylu: Mimo że opowiadanie nie za bardzo Ci się podobało, dziękuję serdecznie za komentarz. Zawsze to wskazówki, na co w przyszłości zwrócić większą uwagę. Pozdrawiam!
  3. Skłonności do zwlekania z odpisywaniem się na mnie srogo zemściły. Tyle czekałam na sposobną chwilę do obmyślenia odpowiedzi na Twój komentarz, że w międzyczasie forume zdążyło po raz kolejny umrzeć… a ja, genialna, nie zrobiłam sobie wcześniej kopii tekstu. No ale dobra, skoro już wszystko wróciło do normy, to swoim zwyczajem odniosę się do najważniejszych (przynajmniej dla mnie) kwestii. Pewnie by mógł, tylko że tak naprawdę miał posłużyć jako sposób doprowadzenia do spotkania głównych bohaterek – oraz jako przyczynek do krótkiej dyskusji o zaufaniu do ludzi. Sekrety zamierzam stopniowo ujawniać – obecnie pracuję nad jednym z kilku zaplanowanych sequeli, w który zamierzam wpleść kolejne poszlaki. Inna sprawa, że termin jego publikacji to póki co "bliżej nieokreślona przyszłość"… W każdym razie nie wykluczam, że motyw lunarno-miłosny jeszcze powróci. I powtórzę raz jeszcze: Luna ma swoje powody, żeby trzymać faceta na dystans – i nie tylko jego, prawdę mówiąc. Spokojnie, z Rarcią i "skarbowaniem (skarbieniem?)" jest dokładnie tak, jak z Twi i wielbieniem Celestii – dojrzeje dziewczyna i jej przejdzie. No, może nie całkowicie, boby przestała być sobą, ale myślę, że jednak będzie o wiele lepiej panować nad swoimi odruchami. Oj, żebyś się nie zdziwił, jak dziecinni potrafią być nastolatkowie. Dziwnym trafem, zwłaszcza płci męskiej. Dorastałam z bratem i kuzynem, więc co nieco o tym wiem. O ile wiem, bycie muzykiem nie wyklucza skłonności do chlania… No dobra, jechanie alkoholem w ciągu dnia jest domeną Panów Żuli, ale obawiam się, że w swojej naiwności Sweetie nie wzięła tego szczegółu pod uwagę. xD Tak, breloczek i Zielonooki Ktoś zdecydowanie zaliczają się do tytułowych sekretów. Jak już kiedyś, kiedyś wspominałam, pierwotnie to w ogóle miała być komedyjka, kręcąca się wokół dysonansu poznawczego Sweetie, a kończąca się mniej więcej w momencie oddania jej siostrze. Dopiero potem doszły motywy chłopca, ochroniarza, urodzin itd. Tak że ten… miejsca na wielkie napięcie nie przewidywałam. Jak już, to jakieś pomniejsze momenty. ^_^' I wkłada ręcznik na głowę, jak ta Rarity. Zwłaszcza po wyjściu z kąpieli. No, to już wszystko. Również Cię pozdrawiam!
  4. *tętent kopyt* Księżniczko! *dyszenie* Księżniczko Celestio! *Księżniczka zatrzymuje się i odwraca.* O! Panna Midday! Dawno cię tu nie widziałam, moje dziecko. W zasadzie... przez ostatnie parę tygodni w ogóle nikogo nie widziałam w pałacu ani w okolicach. Cóż to się stało? Mieliśmy... pewne problemy techniczne. Ale teraz już wszystko w porządku. Na tyle w porządku, że mam dla Ciebie świeżutką porcję pytań. Przysłał je @misterspauls. No dobrze, to zaczynajmy! Pewnie, że możesz. I dziękuję Ci bardzo za kwiaty i czekoladki. Będę miała czym poczęstować rodzinę i najbliższych współpracowników. Nie, nie byłam. Świat, który odwiedziła Twilight, już ma swoją Celestię. Wyobrażasz sobie, jakie zamieszanie by powstało, gdyby ktoś zobaczył nas obie równocześnie? Założę się, że Dicord byłby wtedy dumny z was obu. Albo miałby niezły ubaw. Albo jedno i drugie. Proszę Cię, nie podsuwaj mu pomysłów. Wiem, że się nawrócił, ale wolałabym, żeby ograniczył używanie swoich mocy tylko do naszego świata... No dobrze, dobrze... ale wiesz co? Mogłybyście po prostu powiedzieć, że jesteście bliźniaczkami. To w zasadzie byłaby prawda. Która jednak nie tłumaczyłaby, dlaczego nosimy to samo imię. Dziękuję bardzo, chyba mimo wszystko zostanę w Equestrii. Daybreaker jako istota pojawiła się tylko w koszmarze Starlight Glimmer. Nie można mówić o panowaniu nad nią w takim sensie, w jakim Luna musiała zapanować chociażby nad Tantabusem (nawiasem mówiąc, zrobiłam jej później dość długi wykład na temat komunikacji w rodzinie). Nie będę jednak ukrywać, że zajmowanie najwyższego stanowiska w państwie jest źródłem wielu pokus. Łatwo jest wpaść w pychę czy despotyzm i nie dostrzegać problemów podwładnych. Na całe szczęście Luna zawsze mówiła mi prawdę prosto w oczy. No, przynajmniej dopóki nie nadeszły czasy Nightmare Moon. Gwoli wyjaśnienia: wizja, o której opowiedziała nam Twilight, ukazała wyłącznie punkt kulminacyjny, ale kryzys trwał już od jakiegoś czasu. Jedną z przyczyn była kiepska komunikacja między nami... A to takie istnieją? Nie patrz na mnie, księżniczko, ja nie wiem. W takim razie proszę Cię o wyjaśnienie, skąd Ci ten pomysł przyszedł do głowy, mój drogi. A tymczasem pozdrawiam. Obie pozdrawiamy i zapraszamy do zadawania kolejnych pytań. Do następnego razu!
  5. Część trzecia, oby ostatnia. No właśnie o ten paradoks chodzi. W zasadzie to w tej historii mamy starcie dwóch skrajności: łatwowiernej do bólu Sweetie oraz niemal w równym stopniu nieufnej Luny. I znowu – to ma swoje uzasadnienie, które na razie jest jeszcze sekretem. Biorąc pod uwagę modę na rzeczy (głównie spodnie) z nieraz ogromnymi dziurami i/lub przetarciami, to stylizacja na żula wcale nie wydaje mi się taka nieprawdopodobna. To niech się tej odpowiedzialności uczy! Zresztą w najgorszym razie na miejscu było też dwoje o wiele bardziej odpowiedzialnych dorosłych. "Bystre" nie jest równoznaczne z "obdarzone życiową mądrością". Może by i mogła, ale czy chce… A to ironia czy nie? Nie, to taki ukłon w stronę Kicilestii z "Kotastrofy Twilight". Podczas okresu to się zdycha, mój drogi. Celestia jest z typu sentymentalno-romantycznego. Takie (nieomal?), z przeproszeniem, pornole są nie w jej stylu. Czy ja wiem… to raczej Luna prowadziła siostrę na tyle powoli, żeby dać Sweetie i reszcie dość czasu na zupełnie ostatnie przygotowania. xD Temat palenia nie jest zabawny. To wielka kumulacja trucizn, prowadząca często do raka płuc i innych nieprzyjemności. Jako osoba, która miała palącą mamę (rzuciła) i palącego dziadka (zmarł, choć nie z powodu papierosów), jestem na to wyczulona. I zdecydowanie takie zachowanie potępiam. Tak. To było w pełni celowe. :> Jakże bym mogła przepuścić okazję do tak cudnej gry słów? Jeszcze raz dzięki za komentarz!
  6. Kontynuacja z posta powyżej: …co nie do końca podoba się Lunie, ale Celestia ma tego dnia taryfę ulgową. Pomyślmy… brak sporej części lekcji plus darmowy tort… ta, nie wiem, jak Ty, ale ja byłabym szczęśliwa. Za późno. Ulotnili się. Teraz można jedynie zminimalizować stratę czasu sprzątaczek. I tak dobrze, że chociaż główna siódemka i Big Mac mieli na tyle RiGCzu, żeby pomóc to ogarnąć. Jak na ironię… żadnej teorii nie wysnułeś, przynajmniej w komentarzu. Jeśli masz jakieś, to chętnie je poznam – tutaj albo na privie (może być Discordowy). Bo to nie miał być dramat z wielkim rozmachem i akcjami godnymi amerykańskich scen pościgów samochodowych. To jest lekka obyczajówka z elementami humoru oraz pewnej zadumy. …i drobne nawiązanie do "Roju stulecia". I jeszcze jeden podział...
  7. I kolejny komentarz, za który dziękuję i na który mogę spokojnie odpowiedzieć dzięki weekendowi. Na szczęście tym razem nie dostałam tak wielkiego raka jak poprzednio, ale i tak pozwolę sobie odnieść się tylko do najważniejszych kwestii. Nie no, nie przesadzajmy. Najwyżej przypali sok albo upłynni grzanki. A co do tego typa… po prawdzie jego właściwe zamiary miały być niedookreślone, ale istotnie, myślałam między innymi o pedofilu. Pierwsza zasada ratowania naiwnych uczennic przed podejrzanymi menelami: nie wdawać się w dyskusje. Druga: wziąć delikwentkę za przysłowiowe fraki i wiać. Za Sweetie, rzecz jasna, czuje się odpowiedzialna, bo ta jest jej uczennicą. Co do tego chłopca – tu chodzi o wyczulenie na dzieci. Zresztą było to zasygnalizowane prawie na samym początku. Cytując tekst źródłowy: Mijało ją [tj. Lunę] wielu ludzi, lecz jej uwagę najbardziej przyciągały dzieci. Nawet nie próbowała powstrzymywać uśmiechu na ich widok. Pod tym względem bardzo przypominała swoją siostrę… choć może nie wyrażała swoich zachwytów równie otwarcie jak Celestia. Tępa? Nieee… po prostu z początku (mega)naiwna, a teraz ciutkę zazdrosna o uwagę niedawno odkrytej "miłej cioci Luny"… nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. xD To nie słyszałeś, że kto się czubi, ten się lubi (względnie odwrotnie)? Zresztą tak naprawdę wystarczy chwila, żeby ktoś komuś wpadł w oko (disclaimer: nie mówię tu o pełnoprawnym zauroczeniu, a tym bardziej o miłości). Facet miał po prostu pecha, że Luna nie dała tej znajomości szansy – mimo że (przynajmniej zdaniem Sweetie) on również wpadł jej w oko… ale po prawdzie, to Luna ma swoje powody, żeby się tak zachowywać. Tyle że to jeden z tytułowych sekretów. Przynajmniej do czasu. Em… gdzie Ty widzisz spoufalanie się ze strony Luny? Przecież ona się czuła niekomfortowo, kiedy Sweetie po raz pierwszy się do niej "przykleiła". Za drugim… no, kontekst był trochę inny. Słyszałeś o przytulaniu kogoś na pocieszenie i/lub przeprosiny? To było dokładnie to. Pragnę tylko zauważyć, że Rarcia prawie natychmiast się zreflektowała. Tak, Celestia w trybie Nadopiekuńczej Starszej Siostry w zestawieniu z Luną w trybie Wkurzonej Młodszej Siostry ma spory potencjał komediowy. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po ten motyw. Ciąg dalszy w poście poniżej, bo wywala błąd.
  8. Okej, ponieważ wreszcie nadszedł weekend, mogę spokojnie usiąść i odpisać na Twój komentarz – za który swoją drogą bardzo Ci dziękuję. Pozwolę też sobie odnieść się do przynajmniej niektórych kwestii. Tak, przyznaję się, preferuję klimaty spokojne, zabarwione lekkim humorem i/lub kapką uroczości. Fanfiki z zadęciem nie są dla mnie. Ostatnio próbowałam napisać scenę walki. Wyszło… najwyżej średnio. Może kiedyś, jak trochę poćwiczę na boku, zacznie mi iść lepiej. A póki co w moich publikacjach takowych nie znajdziecie. Też nie wychowałam się na wsi, choć mam tam dalszą rodzinę, ale biorąc pod uwagę, że trzeba nakarmić zwierzaki, choćby odrobinę sprzątnąć im wybiegi/zagrody – i w sumie nie wiem, co jeszcze – a do tego wszystkiego zdążyć się wyszykować do szkoły… ta, wczesne wstawanie na pewno ułatwia im życie. (Ale tak szczerze, to ja też jestem śpiochem). Popsucie klimatu to tam pal sześć. Przede wszystkim mam zbyt duży szacunek do postaci Celestii, żeby powielać tak szkalujące memy. Byłoby to bowiem tak, jakbym obrażała swoją absolutnie ulubioną nauczycielkę, którą Celestia mi przypomina z charakteru. Nie do końca wiem czemu, ale to o queście mnie rozbawiło. Ta, co do tych emocji… znam je z pierwszej ręki. Co prawda nie straciłam rodziców, w przeciwieństwie do głównych bohaterek – ale zdarza się, że dopadają mnie wspomnienia o zmarłym Dziadziu, którego byłam ulubienicą (jedyna dziewczyna z trojga wnucząt). Jasny gwint, nawet w chwili pisania tych słów popłynęło parę melancholijnych łez. Paradoksalnie, choć tematu rozważań bynajmniej nie można uznać za wesoły czy przyjemny… jest mi nawet miło, że pośrednio skłoniłam kogoś do refleksji. Och, miło mi, że tak wysoko je oceniasz. Nie będę kłamać – staram się pisać z uwzględnieniem młodszego i/lub wrażliwszego czytelnika. Po części może dlatego, że sama zaliczam się do tej drugiej grupy. Nie w wersji ekstremalnej, ale jednak. Ta… poważniejsze i/lub drażliwsze tematy mają to do siebie, że nie wypada z nich żartować. Zresztą, jak już wspominałam, akurat ten poważny temat (śmierć bliskiej osoby) przerobiłam na własnej skórze. Tak, zdecydowanie mogą. Dlatego dobrze jest mieć się przed kim wygadać. #truizmy I nie zapominaj o Twilight, otaczającej Celestię kultem na całej linii oraz brutalnie naruszającej prywatną przestrzeń AJ. Co do spostrzeżeń… po prawdzie są dość rakowe, przynajmniej dla mnie. Skomentuję zatem tylko dwa, a na pozostałe spuszczę zasłonę milczenia. Spokojnie, nie wyjdzie. Za bardzo szanuję obie postacie. W dodatku ich kucykowe bliźniaczki już mają bardzo bliską relację… z rodzaju matka-córka (co z tego, że nie biologiczna), więc shipowanie ich niebezpiecznie zbliża się do kazirodztwa. A że działa tu zasada analogii, to dla wersji ludzkich również jest to absolutnie wykluczone. Zresztą pani dyrektor jest w wieku, w którym spokojnie mogłaby być matką swoich uczniów, z dowolnego rocznika (jakkolwiek dziwnie to nie brzmi). W skrócie – za kogo Ty mnie masz, no naprawdę… Początkowo chciałam to obszerniej skomentować, ale rakłam tak, że mogę powiedzieć tylko jedno – nie. Po prostu… nie. Mimo wszystko dzięki za komentarz; a przynajmniej za te nierakowe części.
  9. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  10. Więc czekałeś na konkurs, żeby zostawić komentarz? No ładnie. Byłabym się obraziła, gdyby nie to, że miałam od Ciebie informacje zwrotne już podczas pisania. Może dlatego, że jeśli znajdziesz coś, do czego mógłbyś się przyczepić, to mi to zgłaszasz na bieżąco, przed publikacją? No tak, przyznaję, mnie też zastanowiło, że pewne szczegóły najwyraźniej... nikogo nie zastanowiły. <badum tss> Fakt, że (mówiąc poetycko) starałam się, żeby te aluzje były jak muśnięcie skrzydeł motyla, a nie jak czołowe zderzenie z galopującym Big Macintoshem – ale jednak nie ukryłam ich zbyt głęboko. Mam nadzieję. A Ty co, barszcz robiłeś, że Ci buraki w głowie? No dobra, dobra, już tak nie kadź. Podobało się, łapię. Wszyscy inni pewnie też. Tak czy siak, dzięki za komentarz.
  11. Drobna aktualizacja. Parę dni temu przyszedł mi do głowy pomysł na bonus – zakulisową scenkę z przygotowań do imprezy. Mam nadzieję, że się spodoba. Opisu brak, ponieważ sądzę, że tytuł jest dostatecznie wymowny. Baner urodzinowy
  12. Midday Shine

    Zderpiłam i najpierw puściłam bez, a potem z tytułem linku w niewłaściwym miejscu.
  13. Ten fik miał zadebiutować w Klubie Konesera Polskiego Fanfika 18 V 2019 w ramach "Pisania na setkę". Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie zabrakło mi sporo czasu, więc dokończyłam opowiadanie później, już na spokojnie, starając się jednak (z powodzeniem) zmieścić w ustalonym limicie 400 słów. Spośród pięciu możliwych tematów wybrałam nr 4 ("Ojć...") z drobnymi elementami nr. 2 ("Czwarta ściana"). Nie-Znaczkowa Liga maluje jeden z pokoi w domu Fluttershy. Co może pójść nie tak? link
  14. Czy założenie, że jeden z braci wciągnął tego drugiego, faktycznie jest takie naciągane? Polemizowałabym.
  15. @Król Etirenus ...Co tu się stało? Waszmość prawisz tak zawiło, że zrozumiałam tylko poradę dotyczącą migren. Zresztą chybioną. Z doświadczenia wiemy, że w takim przypadku najlepiej po prostu zażyć środek przeciwbólowy i położyć się na jakiś czas w zaciemnionym pokoju. Ideałem byłoby przy tej okazji się zdrzemnąć. Natomiast sugerowane przez Waćpana napoje wyskokowe tylko pogorszyłyby sprawę. Już nie mówiąc o tym, że po prostu ich nie lubię... Tak, to też.