Jump to content

Exemundis

Brony
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Exemundis

  1. Omiotłam wszystko wzrokiem szukając drogi wyjścia. Dostrzegłam też swoje imię na miejsce przy stole. Cholera... nie podoba mi się to... Starlight zniknęła... jestem tu sama. I nie wiem co się dzieje. Szlag by to. No nic... Wzięłam głęboki wdech. Muszę sobie sama poradzić. Nie chciałam nigdy używać tego czego się nauczyłam w sekrecie przed rodzicami... tego czego mnie ON nauczył. ale będę musiała. Bo nie chcę tu umierać. I nie chcę umrzeć bez walki. Kolejny głęboki wdech. Zamknęłam na chwile oczy by je otworzyć z innym wyrazem twarzy. Wyrazem gotowości. Dawno nie ćwiczyłam więc będę drętwa w tym... ale no cóż... mus to mus
  2. Stanęłam momentalnie jak wryta gdy zorientowałam się że Starlight zniknęła. Nie... no... proszę nie... - S... starlight? - szepnełam cicho. - N...no weź... nie rób mi tak... - rzekłam ciszej po czym stałam jeszcze przez chwilę zbierając iśe by iść dalej. Nie wiem gdzie i kiedy zniknęła. Cholera... Wracać nie ma po co. Powoli z duszą na ramieniu wkroczyłam do tej ciemnej sali. I od razu zaczęłam się rozglądać.
  3. Idę cały czas blisko Starlight starając się nie stracić jej z oczu w tym półmroku oraz starając się nie wpaść na nic i nie narobić hałasu. Skrzydła dały czas mi drżały lekko. Czułam strach. Ale inny od tego który czułam wtedy.. tamtej nocy... czułam tez bicie własnego serca. bałam się... ale czułam że żyję... właściwie czułam się jakbym dopiero teraz żyła. Słyszałam o tym... Adrenalina. Wiem dlaczego niektórzy mogą się od tego uzależnić.
  4. Zadrżałam gdy zobaczyłam to co zrobili barmanowi. Na świętą Celestię. To nie było legalne. Po chwili zapadła ciemność i ktoś mnie porwał. Gdy zobaczyłam że to Starlight uspokoiłam się momentalnie. Kiwnęłam głową gdy mówiła o zachowaniu ciszy. - racja. Musimy się stąd wydostać jakoś. - szepnęłam w jej stronę. mimo że starałam się zachować spokój moje serce waliło mi jak werble a skrzydła drżały mi lekko. Na szczęście tylko skrzydła.
  5. Zamrugałam zaskoczona. Próbowałam to wszystko ogarnąć ale nie byłam w stanie pojąć co się dzieje. Spojrzałam na kieliszek i rzekłam cicho dziwnie spokojnym jak na sytuacje głosem. - Ale faza... co oni dodali do tych drinków? - cicho rzekłam po czym nagle mnie uderzyło. Spojrzenie Starlight. Przeszły mnie ciarki na plecach. Nagle mój zmysł się obudził. Krzyczał wręcz "niebezpieczeństwo". Zadrżałam cała po czym cichym drżącym szeptem rzekłam do niej. -n....nie panikujmy... z....zachować spokój... m...może nic się nie stanie...
  6. Ruszyłam za Starlight i usiadłam przy tym samym stoliku. Ja również spojrzałam na ulotkę po czym zaczęłam ją wertować dokładnie celem dowiedzenia się co tu serwują i po ile. Cały czas miałam ten dziwny wyraz twarzy który się ma gdy się nie wie do końca co zrobić. Nadal bowiem biłam się z myślami czy pić czy nie a raczej obecnie to biłam się z myślami ile pić. Rzuciłam też okiem czy sprzedają też wyroby tytoniowe. Nie byłam palaczką nałogową ale czasami przy stresie zdarzało mi się zapalić. Miało to zbawienny efekt układania myśli w głowie. Przynajmniej w moim odczuciu.
  7. Odetchnęłam cicho lecz głęboko wchodząc. Ciemnawo. Pustawo. Mój zmysł jednak nie alarmował mnie o jakimś rychłym zagrożeniu ze strony ogierów. W każdym razie jeszcze nie. Spojrzałam na Starlight i cichym głosem rzekłam. - heh... chyba jesteśmy wcześniej... cóż... ja bym się czegoś napiła. a ty? - spytałam po czym westchnęłam cichutko. Biłam się ze sobą w myślach. Z jednej strony miałam ochotę się upić do nieprzytomności jednak z drugiej strony wiedziałam że to nie jest najlepszy pomysł. A może jednak... zapomnieć o tym wszystkim chodź na chwile... ale co mi to da... niczego to nie rozwiąże... gggggggaaaaahhhh. Potrząsnęłam energicznie głową odpędzając od siebie te myśli i pacnęłam się lekko skrzydłami w policzki jak na otrzeźwienie.
  8. - dziwny... ale ja tam się nie boję... jestem z tobą... a z tego co słyszałam masz dosyć sił magicznej by wyparować kogoś... bez urazy... - odparłam cicho w jej stronę idąc za nią. No jestem ciekawa co mi odpowie. mam nadzieje że się nie obrazi... ogólnie zaczynam się w jej towarzystwie czuć pewniej.
  9. - raczej na pewno... - odparłam cicho idąc za nią po wcześniejszym zapakowaniu sakiewki do juk. - z tego co słyszałam t nawet w Ponyville mieli w karczmie bilard zanim Księżniczka Twilight tam zamieszkała. - rzekłam rozglądając się pod drodze za jakimiś szyldami.
  10. - umm.. chyba... nie bardzo wiem co jeszcze mogłabym wziąć poza moimi mniejszymi jukami i pieniędzmi... - rzekłam również ocierając pyszczek i wstając powoli. ehh... miałam wielką ochotę zapalić coś... nie ważne czy coś bardziej czy mniej legalnego... może to przez te nerwy...
  11. - W teatrze byłam tylko raz... jakoś... nie jest to moja ulubiona forma rozrywki... - rzekłam cicho - chętnie bym wybrała się do jakiegoś baru gdzie mają bilard i kabareciarzy... znajomi z klasy mnie wyciągnęli na takie atrakcje kilkukrotnie... głównie dlatego że pomagałam im w szkolnym projekcie... czy raczej odwalałam większość roboty za nich... - dodałam cicho patrząc na pyszczek Starlight ale nie w oczy.
  12. - W sumie.... czemu by nie... a co proponujesz? - spytałam cicho patrząc na nią ale nie prosto w jej oczy. Miałam nawyk unikania kontaktu wzrokowego. Za bardzo mnie płoszył. Wręcz blokował tą odrobinę śmiałości którą miałam. Czekałam więc na jej odpowiedź wdzięczna księżniczkom za to że ta cisza została przerwana. Ciekawa jestem co takiego Starlight ma na myśli przez "coś ciekawego"
  13. Obaj strażnicy poszli. Ja zostałam z Starlight. Siedziałam cicho przy stole kończąc kolację. Nie patrzyłam na nikogo. Byłam zatopiona w myślach. Co mam teraz robić. co dalej. Co jeżeli mój brat zacznie mnie szukać albo nie da się złapać gdy Starlight i Moon wrócą z tej swojej misji... co jeżeli nie wrócą... Od tego wszystkiego zakołowało mi się w głowie. Zachwiałam się widocznie. Miałam dziwne przeczucie... uczucie.. nie wiem jak to określić i nie wiem co było powodem.
  14. Gdy usłyszałam komentarz Starlight o tym zaklęciu kaca nie mogłam się powstrzymać i zachichotałam cichutko pod nosem po czym nagle ogarnęłam, że nie powinnam i zakryłam głowę skrzydłami. A co jak się obrażą o to? Ale odpowiedź Moon'a na to znów sprawiła że zachichotałam. co jest? Co się dzieje? Dlaczego mnie to śmieszyło?
  15. siedziałam cichutko jedząc kolację. Nie miałam zbyt odwagi rozpocząć rozmowy ani z Moon'em ani z jego kumplem tym bardziej. zwłaszcza że cały czas miałam ciarki gdy patrzyłam mu w oczy. jadłam tylko cichutko spoglądając na każdego co jakąś chwilkę. Podziwiałam Starlight. Jest silna... zaradna.... chciałabym być taka jak ona... westchnęłam cichutko pod noskiem.
  16. pociągnęłam noskiem kilka razy i przyjęłam chusteczkę od niej. - d... dzięki... - powiedziałam bardzo cicho. ciszej niż zwykle. Otarłam chusteczką policzki oczy i wypróżniłam cicho nos. następnie cicho tylko siedziałam. czekając na to co ona zrobi lub powie. Nadal kołowało mi się lekko w głowie. byłam zmęczona.
  17. łkałam bezgłośnie będąc tulona przez nią. oparłam tylko czoło na jej ramieniu. Skrzydła opadły mi luźno w dół. Trwałam tak w jej uścisku przez kilkanaście minut nie mogąc zatrzymać łez. Po tych kilkunastu minutach jednak zachwiałam się. Zakręciło mi się nagle w głowie.... chyba od płaczu ale nie byłam pewna. Zaparłam się przez to o nią mocniej
  18. Widziałam jej wzroki westchnęłam lekko. Gdy przynieśli nam kawę wizięłam mały łyk i zaczęłam mówić cicho. - ja... umm... wiem że chciałabyś usłyszeć pełną historię ale.... nie wiem... jak zacząć... więc... zacznę od tego... co... może być ważne... - zaczęłam po czym wzięłam jeszcze jeden łyk. - Mój brat... Abyss Flame... był... dobrym bratem... zawsze mi pomagał... od zawsze chciał być strażnikiem więc dołączył do akademii... ale... coś się zmieniło... gdy wrócił z jednej z misji... był... inny.... przyszedł do mnie w nocy... i.... zgwałcił.... kazał milczeć... groził że zabije wszystkich jeżeli powiem... bałam się... ale... nie umiałam skłamać mamie... zabił ją... i wrobił w jej śmierć tatę... ja.... uciekłam przy pierwszej okazji.... - mówiłam cicho z każdym słowem z coraz większym smutkiem. Gdy powiedziałam o śmierci mamy po policzku spłynęła mi łza... Nie wytrzymałam... Zaczęłam płakać bez żadnego odgłosu.
  19. - umm.. ok... kawa... brzmi dobrze... a co do nich... myślę że nie musimy się o nich martwić jeszcze... prawda? - rzekłam nadal tym swoim cichym głosem. kawa... nie piłam jej... chyba z tydzień... nie maiłam jakoś czasu by ją sobie zaparzyć... cóż.... mam nadzieję że nie będzie zbyt dużego tłoku w kawiarni... wolałabym zminimalizować liczbę uszu słuchających tego co mówię...
  20. - umm... no dobrze.... byle dalej stąd... może... może pomogę chociaż nieść trochę rzeczy na razie. jako podziękowanie... za wyrozumiałość... - odparłam cicho idąc koło niej. Cały czas jednak moją głowę zakrzątały myśli. Ucieknę z Equestrii i co dalej... co zrobię... czym się zajmę... plus... tamta dwójka strażników... Night wydaje się być miły... ale ten drugi... cały czas mam ciarki w jego pobliżu... czuję się przy nim jak myszka w obecności kota.
  21. - Ale to nie oznacza że nie nadaję się do niczego... byłam najszybsza w swojej klasie... czy to na ziemi czy w powietrzu - rzekłam cicho wchodząc za nią. - Plus... nie chcę zostać sama... bardziej boję się Abyss'a niż śmierci... Pozwól mi chociaż iść z wami poza granice Equestrii... będę sięczuła lepiej będąc dalej od niego.. - dodałam po chwili.
  22. Popatrzyłam na nią idąc wraz z nią. zbierałam słowa... myśli w sobie... aż w końcu odparłam. - Starlight... jeżeli mogę... ja... nie wiem czemu ale chciałabym iść z wami to raz.. a dwa.... mam przeczucie że ty sobie poradziłabyś nawet sama... Przecież Księżniczka Twilight. Obrończyni Equestrii wybrała cię na swoją uczennicę... a to znaczy że wierzy w toją siłę i twój potencjał... prawda? - spytrałam cichym ale pewniejszym głosem. Może ja nie wierzę w siebie... ale to nie znaczy że nie umiem innym dodać wiary.
  23. - ummm wolałabym raczej się z nim nie spotkać... i wolałabym uciec jak najdalej nawet poza equestrię... - rzekłam cicho by po chwili dodać. - umm.. jaki dylemat? - spytałam. Czułam że coś ją nurtuje. i czułam się nieco pewniej w jej towarzystwie. Czułam że ona nie chce dla mnie źle i myslałam że może powinnam być bardziej z nią szczera i powinnam jej całą sytuację przedstawić... ale... z drugiej strony.. bałam się o tym mówić.. i bałam się o tym mysleć.. to wciąż bolało...
  24. Rozluźniłam się nieco słysząc odpowiedź Starlight na moje pytanie. Jednak jej pytanie sprawiło że drgnełam. - n..nie... umm... właściwie uciekłam, kilkanaście minut później wsiadłam w pociąg do Ponyville a potem w ten co mnie dowiózł tu... nie sądze by mój brat szukał mnie aż tak daleko... jeszcze... - rzekłam i wzdrygnełam się na samo wspomnienie jego spojrzenia tamtej nocy.
×
×
  • Create New...