Jump to content

Exemundis

Brony
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Exemundis

  1. (Abyss) Uważając bardzo by nie dotknąć tej zielonej cieczy, podszedł do stosu złomu i kości i ostroznie powolutku zaczął go przeszukiwać w poszukiwaniu części broni palnej wciąż nadających się do użytku. Następnie spojrzał na tamtego metalowego kucyka i rzekł. - hmm... robot... ciekawe czy jeszcze funkcjonalny...
  2. (Abyss) Abyss sprawdził jeszcze raz swój sprzęt. Dokładnie każdy element swojego wyposażenia. Począwszy od stanu i ilości amunicji poprzez sprawdzenie czy żywność się nie popsuła oraz czy nie zgubił czasami jakiegoś medykamentu. Następ ie powoli podszedł do Flare i Raymonda i rzekł do niego. - yo Raymondzie... słuchaj... sorry za tamten wybuch śmiechu... gotowy by wyruszyć? bo zegar tyka
  3. (Abyss) Podszedł do Flare spokojnie poczym szepnął na tyle cicho że usłyszała tylko ona. - Wiesz... tamten śmiech to był z Night'a i tego changelinga... nigdy nie sądziłem że Night jest tak wrażliwy na plaskacze... - rzekł do niej.
  4. (Abyss) - przepraszam... dostałem lekkiego rostroju nerwowego... - rzekł uspokajając się. - Szefie... mam propozycję... niech ten podmieniec idzie z nami... z tym... że jak zacznie kombinować to osobiście go odstrzelę... - rzekłem
  5. (Abyss) Opuścił broń i zabezpieczył przed przypadkowym wystrzałem z opuszczoną głową... drżał lekko by po chwili nie wiadomo dlaczego zacząć się śmiać na tyle głośno że ekipa go słyszała. Wyglądało to dosyć dziwnie... wszyscy poważni a on się śmieje. Zwłaszcza że jego śmiech był z lekka psychodeliczny.
  6. (Abyss) Milczał cały czas obserwując uważnie podmieńca.. po chwili rozejrzał się za Melon
  7. (Abyss) Abyss jak zwykle spojrzał na niego ciekawskim wzrokiem. Podmieniec. Hmm.. Ciekawe czego tu szukali. Abyss podszedł do Nighta bliżej chociaż wiedział że dostanie opieprz
  8. (Abyss) Abys Próbował skupić swoją magię by rozproszyć siłę tego zielonego ognia. Jednocześnie załadował strzelbę breneką by strzał był efektywny i z tej odległóości
  9. (Abyss) No to ruszył za Nightem. Z bronią w gotowosci starając sięnie powodować hałasu
  10. (Abyss Flame) Czekał przez jakąś chwilę przy klaczach. widać bło że bezczynność go meczy. Po chwili rzekł do nich - słuchajcie.. mam złe przeczucia... może powinniśmy iść mu pomóc?
  11. (Abyss) Skupił swoją magię by rozpoznać ten ogień. na jakiej zasadzie sziała. Po tym spojrzął na night'a - co robimy szefie? Idziemy tam by się z tym czymś zmierzyć czy nie ryzykujemy? W każdym razie jeżeli są tam jakies kuce to chyba trzeba im pomóc...
  12. (Abyss) Również dobył broni zastanawiając się co mogło wydać taki odgłos.
  13. (Abyss Flame) - Miły złak... hmm.... ciekawe... - szepnął pod nosem. Nie zależnie czy miły czy nie i tak zamierzał tego złaka potraktować ogniem jakby coś kombinował. ================= Miły Ghoul... aluzja do tego w falloucie 3 w miasteczku Megaton? Nie, do innego Fani Fallout Equestia wiedzą, do którego.
  14. zapraszam serdecznie na serwer ts3 srv2.multigaming.pl:9971

  15. Powoli zaczynało mu być zimno. Rozejrzał się po lesie i tych skałach. Jednak nie odzywał się na razie nic.
  16. (Abyss Flame) - Dałem jej tylko 2 czyli jej przydział. Ja mam resztę czyli osiem. Spokojnie. Jeżeli ktoś z was będzie ich potrzebował to dostanie. - rzekł Abyss spokojnym tonem wciąż przymykając lekko oczy od uczucia deszczu.
  17. (Abyss Flame) Widząc że zaczęło padać przymknął lekko oczy. Uczucie deszczu było mu nowe... dziwnie przyjemne choć jednoczesnie zimne. Szedł cały czas koło Melon i w koncu zapytał. - Co za melodię nucisz?
  18. (Abyss Flame) Ruszył za resztą bacznie obserwując Melon.
  19. - Moi Bliscy to był najsilniejszy klan w Hollow Shades. Klan szeptaczy. Zwę się bowiem Grey Whisper i jestem Cienistym Jednorożcem. - rzekła patrząc na ogiera poważnym wzrokiem. Wzrokiem w którym wciaż po tylu latach krył się ból po stracie bliskich i rządza zemsty na mordercy lub mordercach.
  20. (Abyss Flame) Przyglądam się temu obojetnym wzrokiem po czym patrzę porozumiewawczo na Night'a. "będę miał na nią oko" mówiły jego oczy. Było w nich coś więcej niż widywało się do tej pory. Gdyby Night spędzał z nim choć trochę więcej czasu z całą pewnoscia wychwyciłby to mając pewność na 100% co do ukrytej treści tego przekazu wzrokowego
  21. "-Doskonale o tym pamiętam. nie martw się. jak się zejdzie więcej osób to postawię każdemu kolejke czego bedzie chciał" odparł telepatycznie swojemu oponentowi. Z pokrowca przy pasie wyjął małą buteleczkę wypełnioną białym świetlistym płynem i wypił z niej niewielki łyk wzdychając potem głośno. Każdy kto miał chociaż trochę wyczucia magii mógł wyczuć ze jego aura z przytłaczająco przygnębionej zmieniła się w zupełną obojetność. jakby w tym momencie miał w głębokim poważaniu wszystko co się zdarzyło i wokół dzieje.
  22. - Lekko. ale nie mocno. Za bardzo nie ruszają mnie takie rzeczy. - odparł swoim lekko zwielokrotnionym głosem przez maskę. - chcąc nie chcąc z góry wiedziałem jaki bedzie wynik tej walki... jak i wszystkich innych które się odbyły lub odbędą - rzekł do muzyka.
  23. Do Karczmy wkroczył Zamaskowany. Jedo strój również wskazywał na odbyty niedawno pojedynek. Maska jednak była nienaruszona. Szedł normalnym krokiem to baru przy którym siedział już pewien mag muzyki. Usiadł tuż obok po czym lekko niewesołym głosem rzekł do barmana. - Poproszę piwo korzenne... Po tych słowach odwrócił głowę w kierunku maga siedzącego obok lecz nie rzekł ani słowa.
  24. Nie wszystkie z jego kostórów wbiły się w ziemię. Bowiem Mist zmienił szybko wachlarzowy kostur na czarną Laskę z równie czarnym kryształem. Mimo ze rozeszła się falauderzeniowa Mist Nie wgnótł sięw ziemię. ba nawet unosił się o milimetry nad nią. Dostrzegł oczy przeciwnika. Najwidoczniej ich zdo0lnością było perfekcyjne rozpoznanie czaru. kto wie do jakiego poziomu magii sięgajace. Jednakże nie zależnie jak dobre by oczy jego oponenta nie były nie były w stanie zobaczyć co jest pod maską. Ale nie to było teraz ważne. Przeciwnik zaszarżował. To otworzyło nowe możliwości dla Zamaskowanego. Vincent widząc ruch przeciwnika zakręcił młynka raz w zgodnie z ruchem wskazówek zegara, tworząc momentalnie pod swoim przeciwnikiem pole masakrycznie silnej grawitacji, a drugi raz przeciwnie uwalniając swoje kostury. Następnie i jego i jego kostury otoczyła ognisto zółta poświata. - Meteor (czyt Mitior) - rzewkł Zamaskowany i wystrzewlił w powietrze z niewiarygodną prędkością momentalnie przekraczając barierę dźwięku niczym spadający meteoryt, tyle że on leciał w górę. będąc w powietrzu nakreślił swoim śladem świetlnym pewien wzór łamany a na każdym załamaniu linii utworzył się krag magiczny. Łącznie było ich siedem.. Tylko najlepsze oczy lub też zwykłe oglądające nagranie tej akcji w zwolnionym tempie dostrzegły by że podczas łamania linii zmieniął błyskawicznie kostur na inny i krecił nim młynka. Po zakończeniu krzyknął. - Bądź osądzony przez siedem gwiazd. Grand Chariot (grand Chariotto - Wielki powóz). W tym momencie z kręgów wystrzeliły dziesiątki tysięcy świetlistych pocisków przypominających duże wykałaczki, bombardując powieszchnię areny.
×
×
  • Create New...