Jump to content

Exemundis

Brony
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Exemundis

  1. Zamaskowany upił kolejny łyk swojego trunku cały czas będąc odwróconym w stronę Łowcy. Czekał cierpliwie na jego odpowiedź. Nie spieszyło mu się. Miał czas.
  2. (Abyss Flame) Ogier podszedł nieco bliżej do Night Star'a po czym rzekł. - mnie też to się za bardzo nie podoba... Night może sprawdźmy te budynki... - rzekł cały czas trzymając strzelbe w gotowości.
  3. (Abys Flame) "No to jest już coś trochę bardziej podchodzącego pod moje wyobrażenia o zewnętrznym świecie" pomyślał Ogier wkraczając za resztą do miasta. Z powodów sobie tylko wiadomych co jakis czas spoglądał krótko za nich w kierunku z kórego przybyli.
  4. (Abyss Flame) Rusza spokojnie za resztą trzymając w swojej telekinezie dubeltówkę. Rownież uważnie obserwuje otoczenie. Jest na zewnątrz... w sumie wyobrażał sobie inaczej świat poza stajnią ale to przecież na razie tylko początek wyprawy. Niemożliwość ogarnięcia ogromu otwartej przestrzeni, brak widoczności ścian i sufiru otaczających cię ciasno ze wszystkich stron przez większość życia spowodowały pewien drobny lęk. Pewne poczucie zagrożenia, ale i również pewną euforię że udało mu się. że robi pierwszy większy krok w stronę spełnienia swoich celów, swoich pragnień. Z zamyślenia wyrwał go głos Night Stara tak dobrze mu znanego z jego pracy i szkoły strażniczej. Uśmiechnał się blado. "Ten ogier zrobi wszystko by drużyna przetrwała. Martw się więc na razie tylko o siebie. I nie rozpraszaj się bo zostaniesz w tyle" pomyślał Abyss. Strzelbę na razie miał załadowaną dwoma śrutowymi pociskami Nigdy nie wiadomo czy coś nie wyskoczy z nienacka na bliskim lub bardzo bliskim dystansie.
  5. (Abyss Flame) - Po pierwsze o mnie... Tak w ogóle jestem Abyss Flame. Szefu wyprawy mnie zna... A po drugie o środkach przeciwko radiacji. Ale nie martwcie się wziąłem i dla was... Jest nas pięciu a mam 10 RadX'ów czyli wypada po 2 na każdego. Proszę. - rzekł ogier po czym dał każdemu jego część.
  6. (Abyss Flame) Wywaliwszy się wprost na stare metalowe drzwi i obijając sobie nos, Abyss poczuł falę wściekłości zbliżającą się do jego ust. Nie mogąc jej powstrzymać zaklął swoim sposobem. - No do dwudziestu ośmiu kamiennych trumień wypełnionych pajakami jaskiniowymi zaś o ten próg ... i zaś w te drzwi... - rzekł głośno po czym wstał, otrzepał się i rzekł do pozostałych. - No całe szczęście ze was dogoniłem... wydaje mi się że zapomnieliście czegoś...
  7. Zamaskowany usłyszał słowa Adviliona o tym iż nie słyszy. Skupił się lekko by dotrzeć na sam skraj jego umysłu. Dotrzeć do jego świadomości. - Witaj Łowco. - rzekł telepatycznie w jego stronę uniemozliwiając podsłuch jego słów i gwarantując sobie tym to iż Łowca usłyszy go nawet mimo wadliwego słuchu. Jednocześnie rzekł do barmana. - Szanowny panie jeszcze jedno piwo korzenne proszę.
  8. dobra.. jak was złapię to mam dla was te RadX'y
  9. przepraszam ktoś tu nie doczytał historii.. nie pierwszy lepszy a syn jednego ze strażników stajni czyli uczył się zawodu ojca proste
  10. ummm.. tak się zastanawiam.. co z postaciami nie wymienonymi w sesji?
  11. Po upiciu łyku maska przybysza znów sięzamknęła Widząc wyciągniętą dłoń Bosmana Zamaskowany wyciągnął też swoją po czym przekazał z nim znak pokoju przywitania i przedstawienia. - Miło mi. Jestem Vincent Loke - rzekł uprzejmym tonem po czym wziął jabłko które było już nadgryzione i wciąż odwróciony przodem do bosmana uniósł by skonsumować. Jego maska zwyczajowo się otworzyła a Bosman mógł zauważyć że na chwilę przed ugryzieniem jego zęby z ludzkich zmieniły się w bardzo ostre trójkatne zęby podobne nieco do ząbków bardzo ostrej piły. Tylko że troszke większe. Vincent ugryzł jabłko i połknął nie przeżuwając a po tym manewrze jego zęby wróciły do ludzkiego wyglądu czemu towarzyszyło ponowne zamknięcie się maski. W tym momencie Zamaskowany dostrzegł pojawienie się nowej osobistości. Po ogarnięciu jego aury przeszedł go mały dreszcz podniecenia. "Hmmm.... Łowca... chętnie zmierzyłbym się z nim w walce... ciekawe jakie dokładnie ma zdolności... słyszałem o nich wiele... ale nigdy nie miałem okazji z żadnym z nich walczyć..." pomyslał Po czym wziął kolejny, ostatni już łyk swojego trunku.
  12. Zamaskowany uśmiechnął się czego nie było widać pod maską. i odparł. - Pomyslmy... znam wiele rodzajów magii praktykowanej w wielu światach... ale maggi z którą się utozsamiam nie zdradzam nikomu... Jeżeli spotkamy się w walce i okażesz się naprawdę mocnym przeciwnikiem to wtedy będziesz miał szczęście albo i nie ujrzeć i poznac moja magiczną specjalizację. - rzekł spokojnym nieco rozbawionym tonem. Po chwili podniósł swój kufel by wziać kolejny łyk swego trunku i wtedy maska otworzyła usta ukazujac jego wargi wygladajace w sumie normalnie.
  13. - Patrząc po niektórych rzekłbym więcej niż wilka lecz nie mi to oceniać. Poniewaz zapwene każdy tutaj jest w czymś lepszy a w czymś gorszy od drugiego. Wręcz nie moge doczekac się by sprawdzić się w walce przecwko kazdemu kogo mi wyznaczą na Arenie - odparł Zamaskowany po czym odwrócił głowę w kierunku przygladającego się mu żołnierza. - Witam serdecznie. Czyżby moja obecnosć tutaj wzbudziła Pańskie zainteresowanie? - spytał. Maska cały czas zakrywała jego twarz podobnie jak rękaw i rękawica lewą rekę. Bosman mógł dosłownie przejrzeć się w jego masce jak w lustrze z czarnego szkła bądź karoserii czarnego samochodu.
  14. - Dziękuję bardzo - odparł Zamaskowany po czym dodał nieco miodu do swojego trunku po czym podniósł by sie napić. Maska w miejscu tej regularnej rysy otworzyła sie niczym paszcza ukazując jego również otwarte już usta. Upił łyk po czym odstawił kufel a maska spowrotem siezamknęła. - No cóż. Biorąc pod uwagę różne okolicznosci powiedziałbym ze wędrówka chodź akurat Turniej równiez był jednym z powodów. W tym Wymiarze nie wziąłem jeszcze udziału w żadnym turnieju wypadało by więc i tu wziać udział by przekonać sie o tym jakie magiczne talenty posiada ten świat. Zakładam że naprawde różnorodne patrząc po innych zgromadzonych tu istotach oraz odczuciu aury która od nich emanuje. - rzekł po czym maska znów sie otworzyła by umożliwić mu kolejny łyk trunku z dodatkiem miodu, a następnie spory gryz jabłka który w sumie pochłonął jedną czwarta tego owocu. Podczas gryzu jabłka karczmaż mógł zauwarzyć że jego zęby na moment z ludzkich zamieniły się w bardzo ostrze trójkatne odpowiedniki. Maska zamknęła się ponownie a Zamaskowany przemówił do barmana. - Muszę pana pochwalic za ten trunek. Aczkolwiek nieco pospolitego typu to piwo korzenne mogło by konkurować a nawet zdeklasowac wiele trunków o tej samej nazwie pitych przeze mnie w niezliczonej ilości sławnych tawern w wielu światach. - po tych słowach uraczył się kolejnym łykiem złocistobrazowego trunku.
  15. Hmm.. Emocje... główną moją emocją jest obojetność... szczęście trwa krótko.... negatywne emocje dłuzej... Strach przed ciemnością.. nie mam takowego.... ciemnosć mnie prawie całkowicie pochłonęła... jedyne... czego się boję... to Samotnosci.... emoją która jest we mnie najsilniejsza jest gniew i nienawisć... głównie do własnych słabosci.... Rozpacz... samotnosc... te uczucia tkwią we mnie cały czas gdzieś w głebi... po tym właśnie jak straciłem dwie ukochane istoty z których jedna nawet się nie narodziła.... Ale jest też jedna emocja.... bardzo ale to bardzo mylona z innymi... jest nią nieprzewidywalnosć chaogenna.... pojawia się wtedy gdy już przeszliśmy wielokrotnie przez wszystkie mozliwe emocje o takim nateżeniu że wyryły w nas trwały ślad.. tak trwały ze nieswiadomie wracamy do nich w najmniej oczekiwanych momentach... I tak jest w moim przypadku... stałem sie nieprzewidywalny... a co za tym idzie potencjalnie niebezpieczny dla innych i samego siebie... a wszystko przez te głupie emocje.... których granice w moim przypadku prawie się zatarły.....
  16. - Witam również. Poproszę piwo korzenne z dodatkiem miodu. Najlepszego jaki macie. Jeżeli można nieco podgrzane ponieważ porę roku mamy mamy zimną. A do przegryzienia może jabłko jeżeli posiadacie.... chodź pewnie będę sie łudził zakładając że macie krwiste jabłka.... w sumie nigdzie poza Edenem ich nie spotkałem. - rzekł zamaskowany nie zdejmujac maski.
  17. Do tawerny Pod Gryfim Pazurem Wkroczyła przez drzwi oczywiście tajemnicza Postać. Ubrana była w czarną bluzę lecz tylko z lewym rękawem, skórzaną rękawicę na lewej dłoni., ciemnobrązowe spodnie w stylu bojówek, czarne glany typu ranger 10. Na twarzy miała również czarną maskę wyglądajaca nieco jak lustro. widać było jej skórę na szyi nieco pozbawioną pigmentu koloru, taką poszarzałą delikatnie oraz ciemne prawie czarne włosy. Umięśnienie postaci mimo jej szczupłej postury było widocznie i znaczące. Nieco przypominało umięśnienie bokserskie. Na plecach niosła torbę. dosyć dużą brunatną wykonaną na oko z bardzo mocnego materiału. Jej maskę znaczyło ledwie widoczne przez jej kolor pękniecie czy może raczej przecięcie na wysokości mniej więcej ust. Postać podeszła do Baru, usiadła na jednym ze stołków barowych poczym odłożyła swoją torbę tuż obok. Gdy torba dotknęła podłogi, rozległo sie lekkie skrzypnięcie podłoża (o ile drewniana) i rozszedł się leciutki wstrząs jakby zawartość tej torby ważyła tyle co dwa minotaury albo i więcej. Postać jednak nie zwróciła uwagi na ten aspekt. Siedziała tak przez chwilę ukradkowo obserwując inne istoty tu zebrane po czym nieco wzmocnionym przez maskę lekko zwielokrotnionym głosem zawołała Barmana (czekam na ciebie Zegarmistrzu by mały roleplay z toba odegrać)
  18. Imię: Abyss Flame Rasa: Jednorożec Wiek: 21 Płeć:Ogier Wygląd: http://i.imgur.com/WOk7Isl.png Charakter: Rządny wiedzy i siły ogier ktory nigdy nie miał za dużo przyjaciół. Wyrachowany i zimny w środku zazwyczaj sprawia wrażenie miłego i przyjacielskiego by spełnić swoje założenia i cele. Co do religijności trzymał się zasad stajni. Historia: Abyss urodził sie i wychował w Stajni 50 bo gdzieżby indziej. Jego ojciec był jednym ze strażników krypty.Matka zmarła rodząc go. Od małości chciał się z tąd wyrwać.. zdobyć potęgę, wiedzę i bogactwo. W młodym wieku odkrył swój talent do tworzenia zielonego ognia. to też stało sie jego ciutie markiem. Mimo tego nie pokazywał tego po sobie trenując fizycznie pod okiem taty nabywając zdolnosci takie jak mają strażnicy. Podczas wydarzenia przy ostatniej modlitwie wiedział. Wiedział że zbliża sie spełnienie jednego z jego marzeń. W końcu wydostanie sieze Stajni która coraz bardzienj przypominała mu jeden wielki grobowiec. Cutie Mark: http://i.imgur.com/tXOjgMP.png Broń: Dubeltówkę + duży nóż traperski. Ekwipunek: Torba podróżna. 4 paczki po 6 naboi 12 gauge buckshot (drobny śrut), 3 paczki po 6 naboi 12 gauge slugs (pojedyńczy pocisk). 2 apteczki. Konserwy x5, prowiant na 4 dni, dziesięć RadX'ów Statystyki (20p.) Siła:4 Zręczność3: Wytrzymałość:4 Percepcja:3 Inteligencja:3 Szczęśie: 3 Umiejętności (max 3): Strzelby poziom zaawansowany/ Walka nożem. Rusznikarstwo Specjalna umiejętność (max 1): używanie zielonego ognia
  19. Zaczęłamj kalkulować sytuację. Wychodzi na to że chyba nie mam wyboru. Zresztą oni wiedzą co sie stało z moją rodziną. W końcu podjęłam decyzję. - Pójdę z wami. Jeżeli obiecacie że mojej towarzyszce włos z głowy nie spadnie. - rzekłam Po czym wykonałam jej polecenie.
  20. Applejuce uważam ze twój komentarz jest zbyt ostry oraz stronniczy i hejterski. Widać po samym początku ze nie załapałaś i jesteś jedną z tych osób które lubią mieć podane wszystko na talerzu. Na tym bowiem polega opowiadanie by nie tłumaczyć wszystkiego na samym początku lecz by wzbudzić ciekawość czytelnika. Sprawic by czytał dalej chcąc pozanc wszystkie sekrety i tajemnice swiata przedstawionego. Mi osobiście prolog i przedstawione w nim fragmęty historii bardzo mi się podobały. Chodź przyłaczam sie do stwierdzenia iż ta produkcja powinna mieć nieco więcej opisów i nieco mniej szybka akcję. Poza tym nie można ocenić całej produkcji tylko po prologu bo czy oceniamy film lub grę po samym zwiastunie? nie. możemy wydać wstępny werdykt ale to całość produkcji decyduje o tym czy wstępny werdykt się utrzyma czy zmieni. Nie mniej czekam na ciąg dalszy tej opowieści by przekonać się jak sie losy potoczą. Pozdrawiam. Shirogetsu
  21. Leżę na pokładzie. Widząc że podchodzi do mnie jakiś pirat uśmiechnąłem się lekko . - Yo... Wilku morski.... Gdzie masz kapitana? Chciałem się zaciągnać.. - rzekłem.
  22. Strzelając zębami odwołuję miecz. - Dlaczego zabijacie jej przyjaciół? Co oni wam zrobili? - spytałam, Wciąż byłam gotowa do działania ale miecz był odwołany.. w najbliższym czasie nie bedę go w stanie użyć.
  23. Wciąż leżę prawie bez sił na pokładzie schnąc i zbierając owe by w razie czego nie byc zupełnie biernym. Jakoś nie poznaję tego statku. Niby Bandera była piracka ale jakoś nie spotkałem siez nim wcześniej....
×
×
  • Create New...