Kitsun

Brony
  • Content Count

    463
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

20 Neutral

About Kitsun

  • Rank
    Forumowy lisek / #1 Buttonmasher
  • Birthday 06/06/1995

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

3,061 profile views
  1. /) ิ ౪ ิ(\

  2. Tak mało czasu, a tyle Yordle'ów do wysadzenia w powietrze ^^ http://derpy.me/vthqv

  3. Podobał mi się widok, który zastałem w kapliczce. Mimo iż wyglądała ubogo to był w niej taki przyjemny, spokojny klimat. Zanim podszedłem do ikon bogiń to sprawdziłem w swoich jukach czy przypadkiem nie mam czegoś, co mógłbym pozostawić w darze.
  4. Dawno żem tu nie pisał. Lepiej żebym tego nie spieprzył...

  5. (Wybaczcie wszyscy za mój brak odpisywania. Wiele rzeczy się działo i tyle gier się grało, że po prostu trudno było mi wejść nawet na forum, a co dopiero coś napisać. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe oraz że dalej będziemy się dobrze bawić. Mogę być trochę zardzewiały w odgrywaniu Treasure'a, jednakże postaram się nadrobić braki ^^) Wiele przeszło mi przez łeb podczas naszej podróży. Kim byli ci bandyci? Dlaczego nas zaatakowali? Dlaczego Celestia mi pomogła kiedy byłem już praktycznie martwy? Czy uda nam się dojść do naszych celów? No i dalej nie wiem dlaczego pawiany mają kolorowe zady. Trochę zmartwił mnie fakt, że nasza drużyna wyszczuplała w członków. Solid Builder został zabity wraz ze swoim pomocnikiem. Trochę też czuję się winny, gdyż zostawiliśmy ich samych i trochę jak muchy do światła podążyliśmy za dziwnymi odgłosami. Olo nasz główny awanturnik postanowił udać się własną ścieżką. O niego się jednak nie martwiłem. Widziałem go w walce, więc jestem pewny, że na pewno sobie poradzi na swojej drodze. Sacrum i Angel podążyły za cieniem stwora, którego spotkaliśmy w lesie. Tu mam nadzieje, że ich nie zjadł. Wraz z pozostałymi towarzyszami wybrałem się w dalszą drogę. Po długim marszu dotarliśmy do wioski zwanej Innerdorf (bynajmniej taka nazwa witała na bramie). Miejscowość wydawała się przyjazna. Cechy rzemieślnicze, stoiska kupców. Krótko mówiąc moje klimaty. Wraz z drużyną udaliśmy się do karczmy - głównego punktu miasta. Przywitał nas tam ogier zwany Orange Drink. Po wyglądzie wskazującego na imprezowego kucyka w średnim wieku strzelałem, że to właściciel lokalu. Moi towarzysze zechcieli się zabawić. W normalnych okolicznościach dołączyłbym bez sprzeciwu, jednak jedna myśl nie dawała mi spokoju. Odezwałem się więc do nich: "Wy się bawcie dobrze, a ja dołączę do was potem. Muszę załatwić jeszcze jedną rzecz" - po czym opuściłem lokal i zacząłem się rozglądać czy w tym mieście nie ma jakiejś kaplicy Celestii (lub innego miejsca jej kultu).
  6. Kitsun

    OK to masz na imię Melchior czy Baltazar
  7. -Dobra nie ma na co czekać, chodźmy! (tak naprawdę to czekałem aż Harmony/Hole Hooves odezwie się w sesji, bo nie odezwała się słowem od kiedy ja uwolniłem. Dlatego też przepraszam, że tak długo nie odpowiadałem. Przynajmniej wiecie mniej więcej dlaczego^^) - powiedziałem po czym poprowadziłem Aiderose i milczącą klacz drogą, którą przybyłem do obozu banitów, mając nadzieję, że wrócę do reszty współtowarzyszy.
  8. -Spoko nie ma sprawy - powiedziałem i wykonałem prośbę. Wziałem nóż i przeciąłem tobołki z którymi borykała sie Aiderose. - Bierz co swoje i zmykamy. Ty też - powiedziałem do milczącej klaczy. Po czym wyszedłem z namiotu i myślałem jak wrócić do naszego obozu.
  9. Wizio nie zatracasz się w Anime :v ?

    1. Wizio

      Wizio

      Nie. Dlaczego tak myślisz lisku? =3

  10. Dawno, żem nie aktualizował statusu c' nie =w= Nowy rok nadchodzi, to trzeba wszystkim życzyć by się hucznie bawili, ale nie huknęli sobie żadnych kończyn i tym podobnych ^^"

  11. (MewTwo. Panda miał takie same problemy =3 Pamiętaj, że tutaj jesteś graczem, a nie MG. Więc daj kapiemu pole do manewru, by mógł powiedzmy "potwierdzić" twoje działania^^) Gdy tylko wspomniałem o montykorze Silverleaf wyfrunął z namiotu jak bełt z kuszy. Za nim pobiegła Areanka (mam nadzieje, że tak się to odmienia ). Lekko skonfundowany zwróciłem się do pozostałych klacz - Dobra, nie mamy czasu. Niedługo mogą się tu zjawić bandyci. Jeżeli potrzebujecie pomocy to dajcie mi znać, ale w tej chwili to musimy się stąd wydostać. Chodźcie za mną, a wszystko będzie dobrze - Jeżeli się zgodzą to wraz z klaczami wybiorę się w stronę naszego obozu
  12. -Rozumiem- odpowiedziałem cicho Mellionowi. Po czym do namiotu przybyła Sacrum i jak szybko przyszła tak szybko z niego wybyła. Gdy Mellion mnie zapytał to odpowiedziałem - Tak wracając do tego za czym goni Sacrum. Po tym jak przekonałem Sacrum by została z nami w drużynie to koło nas przebiegł jakiś stwór. Nie jestem pewnien co to było, ale stwór wygladał na...połączenie różnych stworów. Dostrzegłem tylko skorpioni ogon, lwią grzywę i...że jakiś kucyk ujeżdzał to coś. O ile dobrze pamiętam to taki stwór nazywał się celestiadajże Myntakarą.
  13. Do namiotu wlazł kucyk, który już raz uratował mi skórę. - Mel...znaczy się, Silverleaf dobrze, że jesteś. Masz racje powinniśmy się zwijać - Zwróciłem się potem to pierwszej klaczy, która się odezwała - Aiderose...przepiękne imię. Miło mi poznać panienkę. - Po czym podszedłem do ostatniej klaczy - Nie jesteś przypadkiem ranna? Może ci pomóc? (Sorki, że tak skrótowo, ale jeszcze w rodzinę lecim i nie mam czasu się rozpisać. A chciałem troszkę nadgonić )
  14. <Dzisiaj był meet, dostałem darmowego pucyka i jeszcze do tego kapi odpisał =3 Best day eva! Wielkie dzięki (dodatkowe, że nie chciałeś zabić Treasure'a )^^> Udało nam się zbliżyć do mantykory, niestety cel zniknął nam z oczu. Zamiast tego znaleźliśmy jakiś obóz, możliwe nawet, że tych banitów. Nie wyglądało na to by akurat znajdowali się tam jacyś żołnierze, postanowiłem trochę posprawdzać co tam mogą trzymać w tych namiotach. - Kto wie, może mają jakieś cenne przedmioty, które mógłbym sprzed... znaczy oddać prawowitym właścicielom - zaświeciły mi się oczy. Spojrzałem do pierwszego namiotu z brzegu. Było to pomieszczenie gospodarcze. Żarcie, łóżka te sprawy - Żadnych skarbów - pomyślałem. Zauważyłem tylko jakiś list. Jednak zanim zdążyłem do niego zajrzeć doszły do mnie jakieś...jęki? Jakby wołanie o pomoc. Postanowiłem sprawdzić namiot skąd dochodziły odgłosy, ale widoku jaki mnie tam zastał nie spodziewałem się nigdy w życiu. Zobaczyłem 3 postacie związane niczym (chciałem napisać jak szynka na święta, ale zapomniałem, że kucyki to wegetarianie ) mucha zaplątana w sieć pająka. Dwie klacze i....coś? Wyciągnąłem swój nóż z juk -Spokojnie, zaraz was uwolnię - powiedziałem po czym rozciąłem więzy krępujące klacze oraz stwora. Prawda nie wyglądał on dość normalnie, jednakże poznałem już feniksa i elfa, a Celestia przybyła do mnie z pomocą, więc nic mnie nie zadziwi. Po za tym nie wyczułem od tego jakiejś agresji i przyuważyłem jakieś cechy kobiece. Po uwolnieniu wszystkich (zakładam, że nie są to jakieś liny z unobtainium i da się je przeciąć bez użycia kości^^) przysiadłem z boku i postanowiłem z nimi porozmawiać - Jeżeli pozwolicie chciałbym z wami pogadać. Ja jestem Treasure Chest. Łowca skarbów i poszukiwacz przygód. A wy kim jesteście i...co wam się stało?
  15. Kitsun

    -Nie! Nie uciekaj góro Kiwimangodżaro! - wrzasnąłem po czym spadłem z hamaka. Nie powiem sen o cytrusach ninja był ciekawy, ale jeszcze nigdy nie uciekała przede mną góra z kiwi i mango. -Obudź się! Trzeba się zgłaszać do jakiejś zabawy - powiedział mi telepatycznie Kiti. Dlatego szybko podbiegłem do naszej magentowej profesor i stanąłem na pacznosć (baczność tylko z wytrzeszczonymi oczami) - Kitsune Yuki zgłasza się wraz z Kitim!