Skocz do zawartości

Kitsun

Brony
  • Zawartość

    463
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Kitsun

  1. Słowa Sacrum uderzyły we mnie jak krasnokucy młot w wielkiego ogra imieniem Zbyszek. Myślałem, że po moich słowach ona albo zrozumie sytuację, albo się na mnie obrazi. Jej reakcja jednak sprawiła, że z mego serca zniknął strach, jednakże narodziło się współczucie. Zbliżyłem się do klaczy i spróbowałem ją pocieszyć swoim własnym kawałkiem historii:

     

    Masz rację. Nie wiem jak to jest. Nikt mnie nigdy nie oskarżył o bycie dziwadłem, ale na pewno oskarżyli mnie o bycie idiotą. Widzisz zanim znalazłem swój pierwszy wielki skarb, a zarazem otrzymałem swój Cutie Mark wiele razy wpadałem w kłopoty. Nie wiem, czy ci mówiłem, ale jestem synem kupca. Do sklepu mojego ojca przychodziło wielu poszukiwaczy przygód, którzy chcieli sprzedać rzeczy znalezione podczas swoich wypraw. Przynosili wszystko od kilku owoców po najrzadsze artefakty. Widok tych wszystkich mieczy, reliktów, skamielin i magicznych różdżek oraz historie śmiałków którzy je zdobyli sprawiły, że sam zechciałem znaleźć jakiś artefakt i sprzedać go ojcu.

     

    Za swoje oszczędności, a nawet czasami i rodziców, kupowałem wszelkie możliwe mapy skarbów i wyruszałem na wyprawy. Niektóre wprowadziły mnie w bagno, niektóre do jaskini trolla, a przez niektóre nawet chciały pożreć mnie rekiny. Żadna mapa, jednak nie doprowadziła mnie do wymarzonego skarbu. Jednej mapy na pewno nie zapomnę do końca swoich dni. Prowadziła ona rzekomo do Ognistego Ostrza znajdującego się daleko w północnych i mroźnych górach. Co tam jednak spotkałem było dalekie od celu napisanego na mapie.

     

    Gdy byłem w sąsiadującej krainie do Mroźnych Gór z nieba jak piorun spadł gigantyczny czarny smok. Nie chciał mnie przepuścić dalej, więc wziąłem swoją linę z hakiem i próbowałem go obezwładnić. On jednak z łatwością wyrwał mi ją z rąk. Swoim szponem przycisnął mnie do skały i powiedział tylko: - Bój się Faasa.- Po czym rzucił mnie na jakieś dobre 20 metrów i odleciał. Przez dobre kilka godzin leżałem obolały i bezradny. Nigdy nie dokończyłem tamtej wyprawy.

     

    Od tamtego czasu tak się boję smoków, że tylko usłyszę chociaż wzmiankę o takowym to chowam się na drzewie. Przyznam się bez bicia. Gdy tylko na mnie spojrzałaś to przypomniał mi się wzrok tego potwora i w sercu chciałem uciekać, jednakże ciało mi nie pozwalało. Potem uświadomiłem sobie, że Mellion na pewno nie przyprowadził by ze sobą wroga. Teraz wiem, że miał rację. Gdyż pod tą przerażającą smoczą skorupą kryje się szczera i pragnąca zrozumienia klacz.

  2. (Treasure nigdzie nie powiedział, że boi się smoków. No chyba, że Clover jednak troche tych myśli poczytała :v )

    Mellion i nasza nowa towarzyszka zbierali zioła. Ja tylko chodziłem za nimi z tyłu, gdyż mimo iż się znam na skarbach i tata mnie też uczył o wartości ziół. To jednak nie wiem jakie zioła zbierać i nie zrobić sobie krzywdy. Siedziałem cicho, chociaż rzadko mi się to zdarza. Ale w towarzystwie "smoka" moje struny głosowe nie mogą wydać z siebie żadnego dźwięku. Mellion sprawiał, że czułem się powiedzmy bezpiecznie w jej towarzystwie. Nagle jednak wyskoczył w przeciwną stronę w którą szliśmy i domyślałem się dokąd się wybrał. Też się martwiłem o Clover, że zostawiliśmy ją samą.

     

    Na moje nieszczęście zostałem sam z Sacrum. Mimo paraliżującego strachu, który został spowodowany przez jej aurę, postanowiłem do niej podejść - Sacrum, m-moglibyśmy porozmawiać - powiedziałem z lekko trzęsącym się głosem. Wziąłem głęboki oddech. - Wiem, że mogłaś poczuć się urażona przez to jak Clover cię nazwała. Jednak postaraj się zrozumieć jej sytuację. Z tego co mi wiadomo to ona jest z bogatego domu i na pewno ta wyprawa jest dla niej trudna.

     

    Tak trochę poczytała Ci w myślach, bo na tym polegało Jej zaklęcie, mam nadzieję ,że nie jesteś zbytnio zły ,że ktoś Ci grzebie w głowie :crazy: ~kapi

  3. Trzymałem diabolo raz w życiu, ale o wiele większy staż mam z yoyem. Bawię się nim sporadycznie od dobrych czterech lat, a przez pierwszy rok ciężko trenowałem. Znam wiekszość trików co w tutorialach są określane jako średniozaawansowane. Treningu zaprzestałem, gdyż w moim DarkMagicu złamała się ośka, a nie mogę jej wyciągnąć, gdyż złamała się przy samych łączeniach. Mam jeszcze Yoyojam LynFury, ale to jest yoyo dla początkujących i nie ma parametrów do robienia trudniejszych trików (a bynajmniej jest to strasznie utrudnione). Yoyuję w stylach 1A i 4A. Próbuję też 2A i 5A, ale tu nie ma rewelacji.

    • +1 1
  4. -Chyba za nią pójdę. Myślę, że już moja rana się w miarę zrosła. - powiedziałem do Melliona i Clover, po czym wziąłem półtorak i poszedłem za nią (Jeżeli kapi stwierdzisz, że nie mogę iść to upadnę =w=). Nie wiem szczerze czemu chciałem za nią iść. Jej smoczy wzrok mnie przeraża i to cholernie. Jednakże kto wie. Matka kiedyś mówiła o dziewczynach, że w owocach pod twardą skorupą znajduje się słodki miąższ. Może w przypadku Sacrum jest tak samo? Może pod ostrym wzrokiem (i kłami brrrr)  kryje się coś dobrego?

  5. Znajomy głos rozbrzmiał się tuż koło mnie. Kto to mógł być. Pamiętam ten głos kiedyś mówił o graniu na konsolach i innych duperelach. Kiti już skoczył się przywitać, a ja tuż za jego przykładem rzuciłem się na klacz z uściskiem - Thunderka! Jak żem dawno cie nie widział! Od biwaku szmat czasu minął. Jak ci się układa? - zwróciłem się po tym zdaniu jeszcze do nieśmiałej przyjaciółki 0 To pytanie też dotyczy ciebie. Opowiadaj. Jak pierwsze wrażenia w klasie? I gdzie się podział twój zwierzaczek? =3

  6. Siedziałem w swojej chatce na obrzeżach Canterlotu popijając koktajl z Jalapeño, będąc w Sombrero gdy mój zwierzaczek Kiti jadł sałatkę owocową. Nagle do chatki ktoś zapukał. Był to kurier. Podpisałem co było trzeba i odebrałem koszyczek, w którym była muffinka z wbitą nią karteczką na której było napisane "OK". Muffinkę dałem liskowi, a przyjrzałem się dokładnie się kartce. Każda litera zdawała się być złożona z ciągu znaków. Dlatego używając denka szklanki jako lupy doczytałem się:

    <Tu Discors może napisać coś o tym, że zostałem przyjęty z powrotem do klasy Pinkie i że lekcje zaczynają się 2 października>

     

    -"Segundo de octubre? Kiti, vamos a llegar tarde!" - powiedziałem do Kitiego. Szybko dopiłem koktajl, a Kiti zjadł muffinkę. Zdjąłem sombrero, by nie gadać po hiszpańsku i wyszliśmy na zewnątrz. By dostać się na górę, gdzie znajduje się uniwersytet postanowiliśmy użyć techniki, której nauczyliśmy się podczas biwaku. Złapałem Kitiego w kopytka i wrzasnąłem: "キチ!KAEN HO SHA!" Kiti przyjął swoją ognistą formę i zaczął zionąć w stronę przeciwną do kierunku planowanego lotu i wystartowaliśmy niczym rakieta wystrzeliwująca satelitę LUNA-42 na orbitę okołoequestriańską. Podczas biwakowego wyścigu obydwoje wraz z Kitim zemdleliśmy w powietrzu. Jednak trening i dieta z papryczek Jalapeño sprawiła, że jesteśmy odporni na temperatury powstające podczas lotu.

     

    Nad lądowaniem musimy jednak potrenować. Roztrzaskaliśmy się o płytę lądowiska i zaczęliśmy się turlać w stronę korytarza. Po drodze przywitaliśmy woźnego Discorda i doturlaliśmy się do drzwi naszej kochanej klasy, w którą uderzyliśmy niczym kula armatnia. Kiti i ja od razu dostrzegliśmy naszych starych kompanów w rogu klasy, chcieliśmy się z nimi przywitać, jednak zauważyliśmy jakąś wrzawę przy tablicy korkowej, gdzie rok temu były plany skonstruowania bomby popcornowej. Grupa kucyków zasłaniała widok dlatego Kiti wskoczył mi na głowę i się przyjrzał. To wyniki testów - powiedział mi telepatycznie Kiti. Zauważyliśmy w tłumie znaną i nieśmiałą twarzyczkę, która zdała swój egzamin. Dlatego rzuciłem się na nią z uściskiem: "Gratulacje Animal! Jesteśmy w tej samej klasie! Nie masz pojęcia jak się z tego cieszę!" - gdy puściłem ją z uścisku to Kiti się na nią rzucił i zaczął ją lizać po pyszczku. Dobrze pamiętał tą klacz, jak i jej zwierzaczka.

  7. -Miło mi cię poznać Sacrum. Co do leczenia to Clover się już mną zajęła - powiedziałem pokazując na oczytaną klacz, jak i opatrunek na piersi - Jednak jeżeli sądzisz, że umiesz lepiej mnie uleczyć to proszę bardzo...T-tylko...m-m-mogłabyś przestać się g-gapić się na mnie t-t-tym okiem - zakończyłem łamiącym się głosem. Jej oko przypomniało mi wzrok smoka, który mnie poturbował gdy pewnego razu wracałem do Canterlotu. Od tamtego momentu boję się smoków, jednak nie chciałem tego mówić na głos. Nie chciałem wyjść na jeszcze bardziej bezużytecznego kuca.

  8. Zawsze trzymam się zasady im więcej tym raźniej. (No może nie licząc zadań grupowych w szkole, bo zwykle ja całą robotę odwalam =w=). Ja nie mam nic przeciwko, by Nati do nas dołączyła, a nawet jestem za tym. W sesjach w Uniwersytecie Canterlockim fajnie się z nią, powiedzmy, gadało. I też przy Lekcjach Celestii o Przyjaźni fajnie mi się ją poznawało. Powtórzę jeszcze raz. Ja jestem za :squee:

  9. -O Mellion, jednak jesteś spowrotem - ucieszyłem się na widok towarzysza - Jak ci poszedł zwiad? . . . Poczekaj chwilę. - zatrzymałem się, gdyż za peleryną Melliona chował się jakiś inny kucyk. Bynajmniej tak mi się wydaje. Bo widzę praktycznie tylko kaptur i czerwone oczko. Postać nie wydawała się być wrogiem. Po pierwsze nie ma na sobie ubrań tych banitów, a po za tym Mellion nie wydaje się być zrażony jej obecnością. Dlatego mimo bólu w klatce piersiowej postanowiłem wstać i jak to dobry kupiec przedstawić się:

    - A kogo przyprowadziłeś ze sobą Mellion? - przybliżyłem się do postaci i wyciągnąłem doń kopyto- Pozwól, że się przedstawię. Jestem Treasure (<- Nie Tresure ^w^) Chest. Syn kupca i poszukiwacz skarbów. A ty? Kim jesteś?

     

     

    Przepraszam najmocniej za błąd ~ Kapi

  10. Nick : You Only Live Once oraz Secretly We Are Gays...Ciekawe Yargolku. A jak mi przetłumaczysz tytuł będzie jeszcze lepiej

    Avatarek: Zatwierdzam ten kredens

    Iron_Will_thumbs-up_S2E19.png

    Sygnaturka: Nie wiem czy to śniezny lis czy wilk, ale either way Ołsym

    User: Niczym ninja zmienia swoje oblicze co jakiś miesiąc. Ciekawa persona krócej mówiąc :twilight5:

  11. -Przestańcie się kłócić. Moim zdaniem najlepiej byłoby zostać tu. Mellion wie gdzie jesteśmy, a kto wie czy ci banici nie otoczyli już naszego obozu. Jak Silverleaf znajdzie pozostałych to najprawdopodobniej wróci tutaj. Nie ma, więc co się niecierpliwić tylko trzeba spokojnie wszystko przeczekać.

     

    Powiedziałem do klaczy, próbując ją pouczyć, jednakże rozumiem bardzo dobrze przez co przechodzi. Ja od zawsze lgnąłem do niebezpieczeństwa, jak pszczoły do miodu. W normalnych okolicznościach pobiegłbym już za Clover. Jednak ten jeden cios buzdyganem, który mnie powalił uświadomił mi, że nie mam co zgrywać bohatera.

  12. Dotyk ptaszka był gorący i kojący, jednakże ból wydawał się nie ustawać. Miałem wiele pytań do ptaka, jednak najpierw priorytety. Clover, nie przyzwyczajona do warunków polowych, zaczęła już odczuwać trudy tej wyprawy. Trzecia zasada dobrego karawaniarza brzmi "Staraj się by każdy uczestnik karawany dobrze się czuł" Dlatego położyłem pocieszająco kopytko na jej ramieniu i powiedziałem:
    -Spokojnie Clover. Na pewno wszystko będzie dobrze. - starałem się pocieszyć roztrzęsioną klacz - Nam już nic się raczej się nie stanie. Jesteśmy na środku oświetlonej przez księżyc polany. Co miało już zaatakować to zaatakowało, a wiadomo, że nocne zwierzęta atakują z ukrycia. A nawet jakby coś miało się wyłonić, to napotka na mój wierny półtorak - Widząc, że mówiąc o niebezpieczeństwach niezbyt jej pomagam to postanowiłem zmienić temat - Olo i Silverleaf na pewno sobie poradzą, a Onyksis to także nie ułomek. zajmą się napastnikami i znowu spotkamy się przy naszym ognisku.

     

    Po mojej przemowie zacząłem odwracać się w stronę majestatycznego ptaka, jednak przypomniało mi się i zwróciłem się jeszcze raz do Clover: Tak przy okazji. Wielkie dzięki za opiekę. Gdybym z tobą nie został to zgaduje, że wykrwawił bym się uganiając się za Silverleafem. Krótko więc mówiąc zawdzięczam Ci życie

     

    W końcu zwróciłem się do feniksa: No cóz Indis, jeszcze nie mieliśmy szansy się poznać, więc pozwól że się przedstawię. Jestem Treasure Chest i raczej już wiesz, że jestem poszukiwaczem skarbów i kupcem. Ale to tyle formalności. Mam takie jedno pytanko i mam nadzieje, że mi na nie odpowiesz. Co cię łączy z Silverleafem, albo może Mellionem? Kiedy odezwałaś się w lesie to nazwałaś go ukochanym. - zapytałem z wielkim znakiem zapytania na twarzy

×
×
  • Utwórz nowe...