Zerwałem się. Żeż, cholera. Nie myślałem, że sam zasnę. Ciekawe, czy Dust doszedł już do siebie, czy też nie. Przeciągnąłem się. Skoro już musiałem zasnąć, to chociaż porządnie wypocząłem. Ogarnąłem wzrokiem teren w poszukiwaniu owcy i przyjaciela. Po głębszym namyśle sam zjadłem resztki zimnej zupy, następnie ruszając w las w celu zebrania wystarczającej na noc ilości drewna.