Jump to content

Merszyt

Brony
  • Posts

    75
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Merszyt

  1. Widziałem, że Camed coś tam pisze na tym swoim laptopiku i pomyślałem, że mógł moje potwory wykorzystac przeciwko mnie, więc je odczarowałem.Osy dalej atakowały moją twarz, gdy smoki od razu je wypędziły bez żadnego wysiłku. Oczywiście dalej myślał, że komputer wszystko za niego wykona. Wiedziałem, że muszę go zabrac, ale napisał jakieś głupoty, które "podobno" miały zniwelowac moje ataki. Na jego nieszczęście, nie wspomniał w swoim programie o smokach! Kazałem więc pierwszemu, by zaatakował bezpośrednio, drugiemu by pomóc pierwszemu, a trzeciemu, aby zabrał laptopa. Plan był perfekcyjny, a rezultaty-wspaniałe. Teraz mogłem namieszac, chociaż nie znałem za grosz informatyki. Miałem jednak trochę sprytu i odwróciłem działanie programu. Teraz wiedziałem, że wszystko mogło pójśc jak z płatka. Najpierw chciałem rzucic jakieś łatwe zaklęcia, lecz byłoby to głupie. Postanowiłem wtedy wykonac efektywne i dośc mocne zaklęcie: Cavea mortis!, po czym pojawiła się ciasna klatka, która wessała w swoje wnętrze Cameda. Kiedy w niej był, magia klatki zaczęła bic i torturowac rywala. Podczas jego męki, krzyknąłem do niego: I co tam, informatyku, wygodnie ci tam?
  2. A niech to! krzyknąłem, kiedy wszystkie te zaklęcia mnie zaatakowały. Czułem się źle, ale mogłem jeszcze resztką sił rzuciłem słabe zaklęcie zaklęcie, które spowodowało, że wszystkie stwory zniknęły. Walka coraz bardziej się zaostrzała, więc ja też musiałem nabierac tempa. Bardzo się zdenerwowałem tym, że Camed za bardzo cwaniaczkował podczas tej bitwy, więc nie postanowiłem byc gorszy. Ale zaklęcie ochronne nadal było w moim mniemaniu bezsensowne, ponieważ bitwy polegałaby jedynie na rzucanie zaklęc z mojej strony. Musiałem jakoś rozbroic tę obronę rywala i zmiażdżyc. Teraz mogłem jedynie siedziec, patrząc na oblicze mojego przeciwnika. Byłem coraz bardziej wściekły, a oliwy do ognia dolał chichot Cameda. Teraz tak mnie rozzłościł, że wybuchnąłem! Tak, wybuchnąłem gniewem, który przemieniał mnie w dziwną postac. Zacząłem rosnąc i rosnąc, moje zęby zamieniły się w kły, a skóra pokryła się czerwonymi łuskami. Poczułem, że jestem wielkim, krwistoczerwonym smokiem. Ruszyłem na przeciwnika i, bez najmniejszego wysiłku krzyknąłem: Elementorio!!!, po czym z mojej paszczy wyleciały moce żywiołów: ogień niszczący obronę i z lekka przeciwnika, skały bijące przeciwnika, wielkie liście duszące rywala i grad wielkości piłek od baseballa zabierające wszelkie złoża magii. Po kilku minutach stałem ja jako normalny człowiek i mocno poturbowany Camed, który z wielkim trudem łapał dech, a magii została jedynie odrobinka wielkości ziarnku grochu. Teraz to ja mogłem się zwycięsko zaśmiac z średniej wielkości smokami, które na mój rozkaz mogły zaatakowac Cameda. Teraz jednak zostały jedynie w trybie obrony, a ja powiedziałem głośno do Cameda: I jak mój drogi, chcesz jeszcze więcej? Wystarczy tylko jedno słowo by cię zniszczyc!
  3. Czułem się doś dziwnie, bo miałem lekką klaustrofobię, ale na szczęście szybko zniszczyłem gałęzie, które może i działały doś sprytnie, ale za wolno. Jedynie czułem się źle , ponieważ bolały mnie nogi. Teraz pozostawała kwestia wyjścia z muru. Po chwili pomyślunku postanowiłem przeteleportowac się zza murów. Po chwili stałem po środku areny, patrząc na Cameda. W mojej głowie pozostała myśl, że Camed atakuje jedynie zaklęciami związanymi z gałęziami, co było dośc nudne. Przez dłuższą chwilę myślałem nad moim następnym ruchem, aby nie był za bardzo przewidywalny. Nagle wpadłem na świetny pomysł i zacząłem go realizowac. Zacząłem szybko iśc w kierunku Cameda, nie podejrzewającego mojego ataku. Gdy oddzielał nas metr, wyciągnąłem z kieszeni trzy kamyczki i rzuciłem je w stronę rywala. Najpierw się naśmiewał z nich, ale po chwili nie było mu do śmiechu, bo wykrzyczałem: Razanrajefobia!. Widziałem w oczach mojego przeciwnika strach. Oznaczało to powodzenie zaklęcia, ponieważ teraz Camed walczył z jego koszmarami i strachami, które mocno go krzywdziły w rzeczywistości, ale jedynie on widział swe strachy. Odsunąłem się i czekałem na dalszy rozwój wydarzeń.
  4. -Nastepne pytania, Merszyt?\ -Tak jest! 1. -No jasne! *daje wielgachnego huga* 2. -Raz ją spotkałam. Całkiem miła klacz, uwielbiam jak gra na swojej lirze. -A coś ci mowiła o ludziach? -Trochę, bo od razu zmieniałam temat. 3. -Jest dość chaotyczna. Discord chyba tam wszedł i nabroił... 4. -*sprawdza na Wikipedii* Nawet o tym nie słyszałam! Może spróbuję, chociaż jeszcze nie próbowłam, ale... -Misja zaakceptowana? -No jasne! Do zobaczenia następnym razem!
  5. Littlebart, dziękuję za szczere słowa krytyki. Usunąłem wierszyk, żeby nie było czepiania się. Chociaż przyczepiłeś się do niektórych rzeczy, o których teraz wyjaśnię: Genetyka, mój drogi, genetyka Dobrze, następnym razem stworzę aspołecznego kuca, który nie ma przyjaciół i emuje w kącie Sirber, dziękuję za taką, hm, pomoc? Ale też coś wyjaśnię: A skąd wiesz, jakie są opłaty w Equestrii za bycie barmanem?
  6. Imię: Sunny Word Rasa: Pegaz Płeć: Klacz Mieszka w: Manehattan CM:kartka ze slońcem na środku Rodzina: matka Spring Drink(pegaz) i ojciec Excellent Meal(pegaz) Historia:Sunny urodziła się w Cloudsdale. Mieszkała na jego skraju, w dosyć pokaźnym domu z chmur. Uwielbiała spędzać czas z ojcem, który był dla niej bardzo ważnym rodzicem, chociaż dłużej w domu była mama, która jedynie w weekendy pracowała w barze. Excellent zawsze mówił do niej „moje kochane słoneczko”, ale w pewnym momencie życia zarówno i jego, jak i jego córki stało się coś strasznego. Spring Drink umarła. Podobno ktoś ją zaatakował w miejscu pracy. Sunny przeżywała to bardzo źle, lecz jej ojciec jeszcze bardziej. Pewnego razu, kiedy zobaczyła Meala płaczącego w pokoju dziennym, postanowiła go pocieszyć. Napisała dla niego piękny wiersz.Po przeczytaniu poematu,który pewnie nie był niezwykły, ojciec po prostu przytulił ją i powiedział „kocham cię”. W tym samym momencie Sunny zdobyła swój uroczy znaczek, mówiący o tym, że słowem umie „przywołać słońce”. Od tego czasu klacz pegaza postanowiła, że zacznie pisać. Ojciec często pomagał córce w jej edukacji literackiej. Po skończeniu siedmiu ludzkich lat poszła do Szkoły dla Utalentowanych Kucyków. , by rozwijac swoje zainteresowanie literaturą. Uczyła się przykładnie, aczkolwiek czasami lubiła zaszalec na imprezach ze swoimi licznymi przyjaciółmi. Na jednej z nich poznała swoją przyjaciółkę-Blue Libro. Po ukończeniu nauki, Sunny przeprowadziła się do Manehattanu, by zaczą pisa artykuły dla tamtejszych gazet, czym zajmuje się do dziś. Ma także inny powód-znaleźc tego, kto zabił jej matkę…
  7. -Li... -Pytania? -Zgadłaś, ale tylko jedno, ale lepszy rydz niż nic, prawda? -Mhm... 1. -Na pewno nie zabiłabym żadnego kucyka ani innych zbrodni. Ale poza tym nie posunełabym się do plagiatu dzieła czyjegoś autora, bo to niehonorowo! -Zgadzam się z tobą w stu procentach. -Masz szczęście! Dziękujemy i czekamy na jeszcze wiecej pytań
  8. Gdy wielkie, złowrogie gałęzie zaczęły ściskac mnie z całych sił. Przez chwilę nie mogłem nic zrobi, ale po chwili wpadłem na pomysł. Zacząłem wydawac jęki, jakby gałęzie zaczęły mnie dusic. Usłyszałem jakby chichot i bieg, który był coraz głośniejszy. Jęczałem coraz głośniej i urwałem, powodując wrażenie umarłego. O dziwo, dusząca roślina przestała się wysilac, dając mi jakby niemiłe posłanie, ale mogłem zebrac trochę sił. Zarazem musiałem szybko myślec, ponieważ Camed zbliżał się do dziury. Czułem moją moc i zacząłem przygotowywa ją do zaklęcia. Światło wypełniło dziurę, i zanim Camed oraz jego roślinka się zorientowali, wielka świetlna kula rozjaśniła całą arenę. Wtedy krzyknąłem: Micopotestatem!, a kula wybuchnęła jasnobłękitnym światłem, które wypełnione magią uderzyła Cameda jak piorunami. Powiedziałem głośno do biednego nieszczęśnika: I co ty na to, Camedzie, władco roślinek w doniczkach?
  9. Uderzony doś mocnym zaklęciem, wstałem dzięki mojemu zaklęciu regeneracji. Nie miałem sił, więc postanowiłem zyska na czasie dzięki krążeniu wokół areny. Przeciwnik obserwował każdy mój ruch, nie spuszczając ze mnie oka. Sam jednak był doś zmęczony po użycie dośc dużej magii. Zacząłem zbierac energię na następny czar, ale ukrywając jego moc za sobą. Z całych sił myślałem tylko o tym zaklęciu, nie rozpraszając się Camedem. Nagle poczułem coś, co dało mi przekonanie, że mogę uży mojej mocy. Po chwili krzyknąłem: Acceptis Magica!, rzucając w mojego przeciwnika trzema szybkimi strzałami, które natychmiast zazbrały częśc magii Cameda i od razu mogłem uży mojego mocnego zaklęcia: Ignistrapa!, po czym mój rywal natychmiast został ukąszony przez wielką ogniową żmiję. Wąż okrył przeciwnika, przez co nie mogłem ujrze Cameda.
  10. Ja, lekko draśnięty przez zaklęcie Cameda, zniszczyłem strumień wody i powiedziałem do przeciwnika: No cóż Camedzie, dobry początek. Ale unikaj błędów przy mówieniu mego imienia, którym jest Merszyt, nie Mereszyt, gdyż będziesz musiał je zapamiętac NA ZAWSZE! Po chwili zacząłem zacząłem zbierac w me ręce magię potrzebną do wykonania czaru. Moje ciało zaczęło unosic się, co zapowiedziało powodzenie. Po kilku chwilach unosiłem wielką kulę magii i rzuciłem w stronę przeciwnika, krzycząc: Exitiumoro!!!. Kula uderzyła w przeciwnika i wielki wybuch ognia spowodował, że wokół zebrał się dym, przez co nie mogłem dostrzec nieszczęśnika...
  11. Merszyt

    Cześć

    Witaj na forum !!!
  12. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  13. Chciałbym się dosta do tej zabawy, ponieważ moje kompetencje są wystarczające, by w nią zagrac. Umiem ładnie pisa, świetnie się dogaduję z innymi i bardzo chciałbym koszulkę. Mam nadzieję, że się dostanę. Pozdro Merszyt
  14. Po pierwsze- zmniejsz czcionkę, bo z takiej nikt się nie rozczyta. Co do samego OC- fajny, ciekawy, ale dlaczego historia jest w osobowości? I gdzie ona w ogóle jest?! A rysunki sama robiłaś, bo coś mi tu śmierdzi Googlami/dArtem. Poza tym, wszystko jest ok i OC jest dobry. Daję temu OCekowi 8/10. Życzę weny w dalszym tworzeniu OC
  15. A u mnie jest tak: Rodzina: Z całą rodziną (mama, tata, siostra i ja) oglądaliśmy Keep Calm and Fluter On i było przy tym zabawnie, ale: Mama: Akceptuje, oglądała ze mną odcinki trzeciego serialu Tata: Można by go zaliczy jako broniego, ale oczywiście najpierw mówił, że to dla dzieci, ale potem wszystko o fandomie ogarnął i kiedy dowiedział się o fanfikach-szczególnie angielskich, jest nauczycielem- to się ucieszył, bo mogłem powiczyc przed egzaminem z angielskiego (PET) i teraz czyta Past Sins i w ogóle się teraz tym interesuje. Siostra: Ignoruje to. Twierdzi, że poprzednie generacje były lepsze, bo rysowane, chociaż czasami z tego żartuje (pozytywnie) Kuzynka(mam dużo kuzynów i kuzynek, ale jedną wyróżnię, bo...): Wie, że oglądam-nie miałem czasu na mówienie o fandomie-i powiedziała mi, że przecież to jest dla dzieci .(wkurzające, co nie?) i na koniec naszej rozmowy podawaliśmy argumenty czemu MLP i Dr House jest zły. Przyjaciele i szkoła: Nie wiedzą poza moim przyjacielem, który lubi to ogląda, chociaż kiedy mu pokazałem FGE, to forum i kilka innych stron, stwierdział, że jestem dziwakiem (mam nadzieję pozytywnym) Poza tym nikt nie wie, że jestam bronym.
  16. Witaj na forum, przybyszu !
  17. Kucyk: Rarity Użytkownik:Strzelam, że Mrs. Octavia
  18. -Libro! -Pytanka, hę? Już odpowiadam. 1. -Kiedyś odwiedzałam moją babcię w takim zimnym klimacie i bardzo mi się podobało. -Szczególnie lepienie bałwanów... -Masz całkowitą rację! 2. -Uwielbiam wszelkie słodycze! -Ale cwiczysz, co nie? -No jasne!Ale nie zdradzę co... 3. -Hm, z tego, co opowiadł mi Merszyt, to doś ciekawe kraje. Może nawet tam kiedyś pojadę.Pojedziesz ze mną, mój drogi współlokatorze? -Nie, dzięki... 4. -Lubię ich za to, że są tacy oryginalni! Kiedyś nawet próbowałam ubrac się jak oni. -I...? -Nie pytaj... 5. -Waniliowe lub waniliowo-owocowe. To taki mój faworyt, bo inne smaki też uwielbiam! -W takim razie chcesz lody z rekina? -CO?! Czekamy na pytanka
  19. Ja mógłbym spróbowa swoich sił w dubbingu
  20. -LIIIIIBBBBBBBBBROOOOOOOOO! -Tak? -Następne pytanka! -O, jak je uwielbiam. 1. -Lubię sałatkę z owoców. -A niby to jakich? -Egzotycznych. Są takie orygnalne jak ja! -Poziom skromności przekroczył maximum... 2. -Lubię je, a nawet bardzo. To pewnie po mamie. -Przypomnę, że była kwiaciarką. -I miałam z nimi codzienny kontakt. 3. -Co masz na myśli? Ogólnie to mam katar... 4. -Tak, po skończeniu szkoły wydałam książkę "Moje magiczne ja", a teraz zamierzam wydac książkę o Dzikim Zachodzie. - A ile dotąd napisałaś? - Trzynaście rozdziałów. Jestem taka produktywna! Czekamy na kolejne pytania od was
  21. Dobrze, zgadzam się-odpowiedział Lucky.-Mam do ciebie jednak jedno pytanko:czemu chciałaś pójś na tę wyprawę?
  22. -Wystarczy, że bardzo dobrze umiem lewitowa ciężkie rzeczy-odpowiedział Lucky.-Możemy pójśc kolejno po kolejne zakupy, chyba, że masz inny pomysł?-spytał się
  23. Witam cię na forum! Na początek dostaniesz wielkiego i . Baw się dobrze
×
×
  • Create New...