Skrivarr

Brony
  • Content count

    57
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

13 Neutral

3 Followers

About Skrivarr

  • Rank
    Socjopatyczny Psychopata

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Warszawa
  • Zainteresowania
    Małe kucyki, duże kucyki, gry, książki, pisanie i wykazywanie ludziom, że ich nie lubię.

Recent Profile Visitors

1294 profile views
  1. ***Chciałbym od razu wspomnieć, iż poniższy komentarz nie ma na celu obrażanie kogokolwiek(Autora), lecz pokazanie przemyśleń czytelnika (Moi)*** Oj, zła sytuacja nam się tu zrobiła. Więc biję się w piersi i mówię: ~Fajneeeeee~ *Przesyła autorowi szczere klepanie po plecach* Good job, bro! Ale na poważnie... Jak ja to widzę osobiście, to po prostu nie ma co spekulować Tekst układa się w logiczną całość i nie ma... nie wiem jak to nazwać... sekretów? (Ta moja semantyka mnie kiedyś zabije) Jak już kiedyś pisałem, całość przypomina sztukę w teatrze. I widzę też twój punkt widzenia. Jednak to opowiadanie jest tak dobre, że... no... zaryzykowałbym że za dobre. Fabuła rozwija się dobrze i bez zbędnych scen. Postaci, no tutaj trochę mi brakuje może paru scen z perspektywy Celestii od drugiej połowy, jak na przykład pokazania nieco dokładniejszego jej przemiany w dyktatora. I ja bym osobiście chętnie zobaczył jakiś spin-off dotyczący draconequui. I powiem szczerze, że nie wiem co jeszcze napisać. Szczerze mówię, że jestem pod zbyt dużym wrażeniem całości uniwersum i opowiadania, ale od tej pory będę pisał "~Fajne" za każdym razem, gdy pojawi się nowy rozdział (Chyba, że będę miał jakieś pytanie)
  2. Cóż, więc znów widzisz kolejny tekst od Madeleine. Znów ochy i achy czytasz w komentarzach. Czerwona fufajka chyboce ci się na głowie, gdy jadem plujesz na klawiaturę, a koszula smętnie z ciebie zwisa. Nieprawdaż, Panie Kolego?" No dobra, weźmy to na poważnie. A więc "Klacz w czerwonym kapeluszu". Miłość ciernistymi ścieżkami nas wodzi, jak rzekłby poeta, jednakże czy naprawdę jest tak pięknie w oczaxh takiego dewianta jak ja? Strona techniczna opowiadania nienaganna. Co tu dużo mówić. Zapewne są przeoczone przez korektorów szczegóły(Na pewno), ale to pozostawię tym, którzy to lubią. Jednakże, na tym skończą się moje ochy i achy nad opowiadaniem. Albowiem dochodzimy do pięciu najważniejszych dla każdego tekstu składowych: Co? Krótka historia o bohaterce odwiedzającej ukochanego. Pomimo ciężkiego jak benzyna ołowiowa klimatu, nie odepchnął on, głównie ze względu na długość. Nie mam tu za wiele do powiedzenia, lecz jest dobrze, bo klimat jest, ale nie odstrasza jak drab w ciemnej uliczce. Storytelling jest również na dobrym poziomie, zgrabnie prowadząc czytelnika/bohaterkę w drugoosobowej naracji i dobrze wykonanej trójaktowej formie. Kto? I tutaj zgrzyt. Przede wszystkim, zwrot na końcu był dobry. Przyznam, że się nie spodziewałem.(Nieważne, coś mi się się pokopało) Jednakże, problem leży w tym co pchnęło naszą bohaterkę do tej sytuacji i nienawiści do byłej narzeczonej ukochanego. A dokładniej jego brak. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki serial ją przedstawiał, ciężko jest stwierdzić jednoznacznie, co sprowadziło ją do takiego ekstremum. Mamy reakcję, lecz nie mamy akcji. Jeżeli to zazdrość, to brakuje rozwinięcia. Nie wiem, czy postacią mamy pogardzać, czy jej żałować. Ciężko jest wyrobić sobie opinię o postaci, kiedy "prawdę" poznajemy w ostatnich akapitach. Gdzie? Może i jest to stereotypowe lokum alkoholika, lecz mi to nie przeszkadza. Kiedy? Tutaj jest to najmniej ważne. Dlaczego? I tutaj wracam do tego, co wspomniałem u postaci. Ciężko wyrobić sobie opinię o postaci, znając bohaterów zaledwie kilka akapitów. Szczerze mówiąc tylko postać ogiera w jakikolwiek sposób wydawała się godna współczucia. Jednakże słowo-klucz to "wydawała". Gdyby opowiedziane było o tym, jak to się stało, że sytuacja rozrosła się do tego stopnia, znacznie łatwiej mógłbym wyklarować odczucia. Podsumowując, opowiadanie jest, w mojej opinii, dobre, lecz wybrakowane. Brakuje przede wszystkim tego, co pokazałoby jak bohaterka się stoczyła, a sytuacja skończyła ma tych torach. Czyli ten sam problem co u "Pszczół".
  3. O: Kuń! (Geniusz ) Ale na poważnie. Myślę, że feniks. (Symbol solarystycznej władzy Celestii) P: Czy Igrzyska odbywały się przed zniknięciem Kryształowego Królestwa?
  4. Ahoj przygodo! To ja napiszę go od nowa i już nie przeszkadzam Mój OC jest w "Kryształowym Oblężeniu". Mogę umrzeć spokojnie
  5. Dlatego napisałem że karabin sombryjski Ale żarty na bok. Pferdyjski marynarz? W sumie, czemu nie. Co prawda nie opisywałem go jako mięsożernego, bo tym mięsem handlowali z gryfami \ Tak, jest ziemniokiem.
  6. Imię: Sim Thorn* Płeć: Wałach** Wiek: 26 Nacja: Niezależny strzelec. Rodzina: Ojciec, matka, dwóch młodszych braci i młodsza siostra. Mieszkają w lasach(?) daleko na północ od linii frontu. Od dawna żyli z polowania i ścinania drzew, którymi potem handlowali z gryfami. Wygląd: Jest nieco wyższy niż normalne kuce. Lata życia na odkuczu sprawiły, że pomimo umięśnionej budowy wyraźnie widać mu żebra. Przy prawej tylnej nodze ma długą bliznę po operacji. Sierść ma w barwie ochry. Grzywę nieco ciemniejszą, bo wpadającą lekko w brąz. Znaczek: Czaszka jelenia z porożem leżąca na karabinie. Otrzymał go, gdy w swoje czternaste urodziny po raz pierwszy samodzielnie upolował zwierzynę. Historia:(Próbna wersja) Urodził się w biednej wiosce na pograniczu Pferdii i państwa gryfów, jako pierwszy syn pary kuców ziemnych. Po przeżyciu ciężkiej zimy był stopniowo przyuczany przez ojca do fachu drwala i myśliwego. Gdy skończył pięć lat i urodzili się jego dwaj młodsi bracia, został zabrany na pierwsze polowanie. Z czasem zaczął samodzielnie zakładać wnyki i inne pułapki. W wieku czternastu lat powalił swojego pierwszego jelenia. Sześć lat później zdarzył się wypadek, gdy zaatakował go dzik, przez co, w wyniku operacji, stracił możliwość posiadania potomstwa. Przez pięć lat nie wrócił do lasu, zajmując się handlem mięsem, skórami i drewnem. W dniu jego urodzin doszła go wieść, że Equestrianie rekrutują do armii przeciwko sombryjczykom. Po spotkaniu z komisją i szkoleniu dołączył do załogi łodzi podwodnej. Strasznie krótkie :-) Charakter: Z karabinem przy sobie jest spokojny i opanowany. Działając w cywilu łatwo się stresuje i nie lubi przebywać wśród innych. Do klaczy podchodzi z dystansem. Często zaczyna dyskusje z których po kilku zdaniach się wycofuje przyznając rację przeciwnej stronie. Gdy zaczyna wymieniać z kimś argumenty lub targuje się, łatwo się unosi i podświadomie podnosi głos. Nie lubi, gdy inne kuce zaczynają, w jego odczuciu, rozwlekać temat. * Połączenie imion Simo Häyhy(?) i Lauriego Törni. **To bynajmniej nie jest złośliwość wobec finów Po protu chcę zobaczyć co z tego napiszesz. Jestem niemalże pewien, że nie pasuje do idei W zamyśle ma stanowić taką "trzecią stronę" trochę jak Czarne Gwardie werbowane przez anarchistów za czasów Rewolucji Lutowej.
  7. Aż usłyszałem w głowie radiowy tekst: "autoreklama" jak przeczytałem ostatni akapit (To żart w razie czego) Heh, chyba powinienem obejrzeć to znowu, bo wygląda na to, że jestem ślepy i głuchy
  8. Musiałem przeoczyć. Aż mi głupio. To wiele wyjaśnia. Szczerze mówiąc nie zwróciłem uwagi na to, żeby to się pojawiło. Ma to sens. Rok... Idę popłakać w kąciku, a potem cierpliwie poczekać. Patrząc na dotychczasowe opowiadania mogę czuć się pod tym względem zadowolony już teraz Cóż, dziękuję za odpowiedzenie na nurtujące mnie pytania. (I przedłużenie mojego "Hype Train" ) Teraz zostało mi tylko czekać na wydanie "Kryształowego Oblężenia" i pozostałych planowanych opowiadań.
  9. Druga uniwersalna odpowiedź: "Bo Tak" Jak ja tego nienawidzę Szczerze mówiąc to mnie po prostu zainteresowała ta sprawa. Ja jestem takim typem, który za jedną z priorytetowych rzeczy uważa kreację świata. I przez to wielokrotnie potrafię się czepiać tego, czego jeszcze nam nie wyjaśniono, a także dziur(ek) fabularnych. Nie jestem jednak przeciwny niedopowiedzeniom fabularnym, jednakże tutaj czepiam się po prostu kreacji.
  10. Ok, przeczytałem. Opowiadanie całkiem fajne, z drobnymi błędami. Podoba mi się, ale nie chciałbym akurat o tym gadać. To, co mnie niedawno uderzyło, ma związek z samym uniwersum. Mam dwa pytania: 1. Jak to się stało, że kucyki z Equestrii zdołały się zmobilizować i przygotować armię w stylu niemieckim od razu po wybuchu wojny? Ponieważ, z tego jak to zrozumiałem, Sombra wrócił do Equestrii z armią w stylu radzieckim, więc (z logicznego punktu widzenia) powinien był przejechać przez Kryształki i dojechać do Canterlot z dwoma-trzema postojami(hiperbolizuję). To, że Celestia znalazła czas na wymyślenie, przetestowanie i wyprodukowanie 1000 000 MP-40; a także zmobilizowanie, wyszkolenie i nadanie "ostróg" oficerom sugeruje, iż przed wydarzeniami działały dwa scenariusze: a) Siostry zdawały sobie doskonałą sprawę z powrotu Sombry, tylko z jakiegoś powodu nie wykonywały żadnych działań do ostatniej chwili. b) Sombra wrócił do Equestrii z ARMIĄ (Mam nadzieję, że dowiemy się skąd ją wziął) i jak ostatni (za przeproszeniem) ciul czekał, aż zmobilizują się wrogie wojska. 2. Dlaczego Mane6 są mianowane oficerami/podoficerami? Przecież nie mają żadnego przeszkolenia, ani doświadczenia. Mówiąc szczerze, to nie łapię tego w żadnym ff. Jakby nie spojrzeć, w serialu jedynym "wojskiem" jakie widzimy, jest gwardia. A oni są beznadziejni. Jeżeli jednak odbiegłeś od kanonu, to mam ostatnie pytanie: 3. Czy technologia w Equestrii znajduje się na wyższym poziomie niż kanonicznie. Jeżeli tak, to jestem w stanie zrozumieć (a właściwie przełknąć), że armia Sióstr miała jakiekolwiek szanse przeciwko nagłemu (bo nie znalazłem sugestii o innym) pojawieniu się Sombry. Jeżeli nie, to przyznam, że podziwiam elastyczność myślową głównego sztabu, który zapewne od stuleci wykorzystywał (jak ja tego elementu nie lubię) broń białą i nieznaną nam jak na razie doktrynę wojenną, zapewne ograniczoną do szarży kopyto-w-kopyto, odwrotu i ponowienia ataku.
  11. Yay~! Poradnik o przecinkach! Może wreszcie ogarnę gdzie ich nie wstawiać Fajnie, że jest tu tak wiele poradników pisarskich. Niby nic, ale jednak każdemu przyda się nieco wsparcia. (Szczególnie u takiej lebiegi jak ja )
  12. https://www.youtube.com/watch?v=_6v8N_WZ6z4 Wcześniej ktoś o tym wspominał, ale wyjaśnię. Na ComedyCentral był pokazywany serial "Hot In Cleveland". W jednym odcinków i reklamówce serialu pokazany był facet z którym miała spotkać się jedna z bohaterek i przebrał się za "Księcia Silversaddle" (Spoko OC swoją drogą ) i okazał być bronym. A najlepsze jest to, że otwarcie mówią o "Magii Przyjaźni" "Equestrii" i w dodatku wspominają pełen tytuł. "We get tohether, we dress up, we brony-out" Dodatkowo, odcinek "Pony Up" (S4 E16) w sporej części dotyczył Joy (bohaterka) spotykającej się z wyżej wspomnianym strażakiem (brony) i robienia nawiązania do serialu i fandomu. "We drank every time we saw rainbow" (Pijacka gra My Little Pony to najlepsza gra)
  13. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)

  14. Ach... nie ma to jak ujrzeć metaforę życia na sobie. Galopujemy jak wariaci, byle do przodu, byle ku nieuchwytnemu, ba, może nie istniejącemu celowi tylko po to, aby na pierwszym zakręcie zorientować się, że nie dopięliśmy popręgu.

    1. WilczeK

      WilczeK

      Na takie statusy nikt nie odpowiada. Ale korzystając z sytuacji.

      Słowa wydaja się być słuszne, ale nic nie zmienią.

      Lepiej dążyć do czegoś niż załamać się na samym porządku. Oczywiście nie ślepo przed siebie.

    2. Skrivarr

      Skrivarr

      Ale jak przyjemnie przelać niby-filozoficzne myśli na papier :)

      Może nic nie zmieniają, ale zawsze dobrze zauważyć coś tak oczywistego, że ludzie to ignorują, szukając "drugiego dna".

      Amen :P

  15. Nie powiem, abym się zdziwił Zaczynając pisać szósty raz od nowa, zupełnie bez natchnienia, w ostatnie 20h i jeszcze w dodatku na nienaturalny temat. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Trochę szkoda, że nie wpadłem na to wcześniej, bo, powiem szczerze, sam się trochę gubiłem w tym wszystkim Myślę, że gdybym zaczął pisać wcześniej niż wieczór 7 czerwca, to tekst miałby logikę i fabułę, ale cóż. Stało się. Chyba jednak jestem lepszy w kreowaniu światów niż pisaniu opowiadań W każdym bądź razie, gratuluję zwycięzcom i wszystkim, którzy zdołali uzyskać natchnienie.