Socks Chaser

Brony
  • Dodanych treści

    872
  • Dołączono

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    3

Socks Chaser last won the day on November 13 2016

Socks Chaser had the most liked content!

Informacje o Socks Chaser

  • Ranga
    Klacz w skarpetkach
  • Data urodzenia 15.07.1992

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miejsce zamieszkania
    Ponyville
  • Zainteresowania
    Siedzenie, spanie, leżenie, granie na konsoli, wkrótce pewnie pisanie ficów. Lubię też narzekać.
  • Coś o sobie
    Socks Chaser - wielbicielka skarpetek, pseudo hipsterka, leń, optymistyczna, zrzędliwa klacz której mottem jest "Jak zrobię to będzie". Ale wiecie... potrafię być miła i przyjacielska, tylko łatwo oceniam innych. Co jeszcze... jestem posiadaczką licencji na czepialstwo i cierpię na nadmiar wolnego czasu który spędzam na... hmmmm... czepianiu się gwałtów i zbytnią brutalność w ficach. Taaaa...

    Mój typ osobowości to połączenie ESFP i INFP. Można powiedzieć, że jestem ESFP z elementami INFP, ale też, że jestem INFP z elementami ESFP. Obie wersje są trafne, i to czego jest we mnie więcej - INFP czy ESFP - zależy raczej od mojego humoru.
  • Ulubiona postać
    Colgate, CloudChaser, Derpy... wszystkie kucyki są moimi większymi lub mniejszymi przyjaciółmi. ^^

Ostatnie wyświetlenia profilu

4667 wyświetleń profilu
  1. Najmocniej przepraszam za offtop, ale pewien jegomość bardzo lubi gadać głupoty, i czuję się w obowiązku mu odpowiedzieć. Obiecuję, że jest to mój pierwszy i ostatni post który odchodzi od tematu, i żeby nie zajmował dużo miejsca umieściłam go w spoilerze. Za teksty nieładne, brzydkie i ogólnie niefajne przepraszam, jeśli takowe są.
  2. Często pojawia się shipp RD x Spitfire, lecz dla mnie Spitfire jest już zaklepana przez Fleetfoot. Mogłabym shippować RD z Pinkie Pie, ale Pinkie Pie według mnie (bez obrazy) powinna być zamknięta z dala od społeczeństwa więc... Ale jakby tak pomyśleć... Mane 6 są dla siebie tylko przyjaciółkami, więc postaci z Mane 6 odpadają. Zostaje więc ktoś spoza głównej szóstki. Na pewno można odrzucić Zephyr Breeze. Z tego co wiem okazywał on zainteresowanie dla RD, ale ona na niego bardziej patrzyła jak na kolegę. Ale często patrzę na takie rzeczy w sposób "Od przyjaźni do miłości", więc może coś z tego mogłoby być. Innym kandydatem może być Soarin, lecz tutaj też jakoś... nie umiem się przełamać by patrzeć na tę dwójkę inaczej, niż jak na bliskich przyjaciół. W sensie... jestem trochę rozdarta, z jednej strony Soarin x RD jest ok, a z drugiej coś mi nie pasuje w tym shippie i wolę ich widzieć jako przyjaciół. Wychodzi więc na to, że warto mimo wszystko "pogrzebać" wśród mane 6. Z tego co kojarzę, najbliższe relacje RD ma z Fluttershy, Pinkie oraz AJ. Myślę, że Fluttershy - delikatna, wrażliwa, czuła - oraz RD - Pewna siebie, energiczna, śmiała, zarozumiała - raczej niezbyt by do siebie pasowały. Pinkie Pie za to... mówiłam chyba co o niej myślę, i wątpię by ktoś potrafił z ną wytrzymać dłużej niż góra dzień. Nie zna pojęcia przestrzeni osobistej, wyprawia imprezy bez zgody osoby, dla której ta impreza jest organizowana. Raczej nie shippowałabym z nią nikogo, nikomu nie życzę dłuższego kontaktu z kimś takim. ;_; Zostaje więc nam Applejack która... pasuje do RD. Obie lubią rywalizację, są silne, pewne siebie. Co prawda rozwój miłości bardziej kojarzy mi się z chodzeniem na randki, wspólnymi kolacjami, ale w przypadku tej dwójki może to być np. wspólne bicie rekordów, rywalizacja. Przyznam jednak, że o wiele lepiej mi idzie shippowanie postaci z tła. No i mam słabość do shippów ogier-ogier lub klacz-klacz. Uważam, że w Equestrii homoseksualne kucyki mają pełnię praw, homoseksualizm jest czymś normalnym, codziennym, dlatego tak mi śpieszno do shippowania klaczek z klaczkami.
  3. Ten tekst trzymałam już jakiś czas, bo od wydarzeń o których piszę tutaj minął już chyba miesiąc. Ale myślę, że warto będzie jeśli jednak czas spędzony na pisaniu tego nie pójdzie na marne. Trochę bez powodu pisałam tę pierwszą część (O KO) ale na komórce edycja jest bardzo trudna. No i lepiej zostawić to w takiej postaci jak jest. Sorka jeśli są tutaj błędy jakieś. Wiecie... miałam tego nie pisać, ale ten temat chyba od zawsze był miejscem, gdzie można wywalić brudy, a w odpowiedzi dostanie się miłą, dobrą odpowiedź z pocieszeniami. Sama nie wiem co myśleć... nie zmieniłam się z dnia na dzień w apatycznego emosa, ale wydaje mi się, że szczerość, sympatię, pocieszenie na tym forum można znaleźć tylko w temacie "Wyżal się" i w przywitaniach. A i to nie zawsze. No i nie można zapominać, że niektóre osoby, które witają nas lub nas pocieszają, w innych tematach równie dobrze wbiliby nam kosę w żebro. Takie odnoszę wrażenie. Szczerze mówiąc... nie wiem czemu siedzę w fandomie. Nie oglądam serialu, z fandomem się nie utożsamiam, a przynajmniej nie z fandomem polskim. Mam w planach jakieś tam fiki, ale czy to starczy, by uznawać się za kogoś, kto należy do fandomu? Zależy, jak kto patrzy. Ja starałam się zachowywać pewien... dobry, bezpieczny dystans na zasadzie "Bądź, ale nie wnikaj". No ale zaczęłam wnikać. I nie wiem co myśleć. Fandom nie jest święty. Są różni ludzie. Fandomy mają to do siebie, że siedzą w nich ludzie różni. Są biedni, bogaci, są inteligentni, są głupi. Ale są też np. osoby o poglądach prawicowych i ci o poglądach lewicowych. W fandomie znaleźć można homofoba i zwolennika parad równości. Ale raczej powinni w miarę spokojnie ze sobą żyć, co nie? Nie szukam tutaj zrozumienia, jakiegoś pocieszenia. Nie szukam też pretekstu do robienia dram, wojenek, nie chcę też rzucać nickami. Chcę się po prostu "wyżalić", wywalić smuty, i nie zamierzam uczestniczyć w długich dyskusjach, gadać o tym, czy moje zarzuty są wyolbrzymione, czy nie. Nie chcę też ciągnąć gadki, z osobami których dotyczy ten post, bo nawet mi na tym nie zależy, a ciągnięcie dyskusji przez te osoby, nieważne czy przyznają się do tego, kim są (Nie podaję nicków), czy nie, odbiorę jako zwyczajną głupotę, brak zwykłej, ludzkiej godności, i szukanie okazji do zaczepek. Wielu może mnie kojarzyć z "dyskusji" w temacie z KO. Przed tym nie pisałam wielu postów. Grałam w parę luźnych RP, grałam w gierki, sklejałam modele. W pewnym momencie chciałam robić filmy z gameplayami z OSU, ale ostatecznie zrezygnowałam, bo Bandicama nie mogłam ustawić. Potem zaczęłam rysować, w planach miałam fika. Ale na forum się za bardzo nie odzywałam. Zawsze mnie drażniły 2 tematy w ficach - Gwałty i przesadzona brutalność. I nie lubiłam KO. Więc... napisałam opinię. Najpierw pierwszą, która spotkała się z dużą ilością reputacji, potem drugą, jako komentarz na temat nowych rozdziałów. I zaczęła się dyskusja. Dyskusja ma sens wtedy, gdy są argumenty, powody. I o ile na początku tak było, to po pewnym czasie zaczęło się to sypać. Pojawiły się różne ataki, posądzanie o trolling, o to, że robię to dla własnej przyjemności, że szukam atencji. A potem cała ta "dyskusja" przerodziła się w durną pyskówkę. Początkowo chciałam tam napisać posta, ale mi się odechciało. Nie chciałam być kojarzona z tym. Nie przyniosło mi to wielkiej sławy, no bo wielkie co, że ktoś kłóci się o beznadziejnego fica. To nawet nie stanowi ułamka tego, czym była drama z np. "Kołczem Majkiem" o której było w pewnych Youtubowych środowiskach głośno. Ale nie o tym chciałam powiedzieć. Mimo wszystko... poniekąd szkoda mi tego, że tak wyszło. Chciałam dyskusji, a wyszła z tego jakaś durna drama. Miałam w głowie jakiś obraz fandomu jako czegoś, co można zmienić na lepsze. Chciałam "walczyć" o jakieś lepsze forum, bo jeśli rzeczy złych nie da się usunąć na dobre, to można je chociaż zmniejszyć. I się na tym przejechałam. Czasami lepiej zostawić rzeczy takimi, jakimi są. Wiem, jak to brzmi, jak jakieś robienie z siebie nie wiadomo kogo, ale nie mam tego na celu, i nie chcę udawać, że jestem jakąś wielką bohaterką, co postanowiła walczyć ze wszelkim złem. Ale doszłam do wniosku, że polski fandom jest wisielcem, który lubi się bujać. Nie zrozumcie mnie źle, jest w nim wiele fajnych osób, ale... ludzie znikają. Mało jest MG w dziale z RP, gdy zrobiono nabór, to pojawiło się jedno zgłoszenie. Jedni ludzie okazują się kimś, kim nie są, po czym obrywają banem, inni odchodzą z fandomu, bo nie podoba im się to jaki on jest, jeszcze innym znudził się serial. Ale o ile na zagranicznym, angielskim forum jest masa ludzi, to forum MLPPolska jest niemalże mikroskopijne. Jak z zagranicznego forum odejdą 2-3 osoby to nie jest to cios mocny. Za to, gdy z MLPPolska ktoś odejdzie, to jest to dla tego forum duży cios. Co prawda pojawiają się nowe osoby, ale rzadko stają się na forum kimś "znanym". I mniej więcej od zakończenia dyskusji pod KO czuję, że to forum umiera. A winę za to ponoszą wszyscy, bez wyjątku. Ja ciągnę głupie dyskusje, jakiś admin przymknie oko na coś, jakiś użytkownik chamsko się zachowa... Ale wszyscy jakąś winę ponoszą. Sama nie wiem co o tym myśleć... Ale jest też druga kwestia z której chciałabym się wyżalić. Jak mówiłam wcześniej - nie zależy mi na tym, by robić jakąś wojnę, by obgadywać ludzi. Nie szukam też jakiegoś zrozumienia czy pocieszenia, choć miło będzie, jeśli takowe się pojawi. Nie jestem kimś idealnym. Nikt nie jest. Każdy ma wady. Ja jestem miła, sympatyczna, tolerancyjna. Problem w tym, że są rzeczy, które mnie bardzo denerwują. Ale nawet w przypadku tych rzeczy jest możliwość jakiegoś kompromisu. Jestem nerwowa, łatwo ponoszą mnie emocje. Ale jestem normalna. Mam kochającą rodzinę, zajęcie, zainteresowania. Gram w gry, sklejam modele, lubię słuchać rocka, dubstepu, moim ulubionym zespołem jest Pendulum. Jestem w pełni normalną osobą. W pewnym okresie życia chodziłam do psychologa, lecz były to chwilowe problemy, które może mieć każdy. Nie rozumiem więc, czemu jakiś czas temu spotkała mnie dosyć przykra sytuacja na SB. Nie chodzi mi tu o domaganie się jakiejś sprawiedliwości, robienie dramy, obrażanie moich rozmówców, rzucanie nickami. Żalenie się, o to chodzi w tym temacie. Dwie osoby (Dokładnie to 3, ale trzecia nie brała wielkiego udziału w "rozmowie", mimo iż wtórowała pozostałej dwójce) na SB, na podstawie krótkich rozmów postanowiły mnie oceniać. Nie wnikam, jaki był powód, ale przysięgam, że nie jestem typem osoby, co prowokuje innych do czegoś. Na podstawie moich postów oraz rozmów na SB uznały, że mam... autyzm (później zmieniony na aspergera) oraz problemy. Radziły mi iść do psychologa. Wiecie... ja nie byłam zbytnio lubiana w szkole. Mam wadę wymowy. Chodziłam do logopedy, ale wtedy, w podstawówce, dla małego dzieciaka liczy się to, że nie trzeba siedzieć na lekcji, tylko można się z niej "urwać". Wadę wymowy mam do dzisiaj, dokładnie to chodzi o litery R i L. Ja siebie słyszę dobrze, inni niekoniecznie. Wada wymowy była czasami powodem do mniejszych lub większych "śmieszków". Ale nikt mi nigdy nie powiedział, że mam autyzm. Nikt. Przez te wszystkie lata nikt mi nie zarzucił autyzmu, aspergera. Do tamtego dnia. Starczy mi wrogów. Chciałam wyjść z tej dyskusji neutralnie, jakoś wygadać kompromis. I na tym się przejechałam. Mogłam wyjść, ale gdy już tego zachciałam, to nie miałam jak. Moje próby obrony były kwitowane chamskimi tekstami w stylu "To jest gorsze od BiP", "Oceniam cię 1 na 10". Chciałam dyskutować, bronić się, ale to był ten typ osoby, która uważa się za lepszą. Typ osoby, która nawet największą obelgę, najbardziej przykrą rzecz usprawiedliwi "szczerością". Zachowanie godne typowego dresa co dla chorej przyjemności będzie dręczyć słabszego kolegę. Śmiano się ze mnie, że nie wyłapałam w czymś sarkazmu, co dla tych osób było dowodem na mój "autyzm", zacofanie, aspergera. Używały trudnych terminów medycznych, a potem cisnęły bekę, że nie potrafię tego odpowiednio odebrać i robiły z tego powód do kolejnych okropnych słów. Pytano mnie też o wiek oraz o to, czy robię magistra. A ja? Ja zachowałam spokój, mimo iż miałam ochotę zwyzywać te dwie osoby od najgorszych. Ostatecznie wspomniałam, że "Nie mam o nich zbyt dobrego zdania", po czym chciałam zakończyć wszystko i napisałam, że idę spać. W odpowiedzi otrzymałam masę kolejnych złych słów. Że tchórzę, że nie mam odwagi, że mam powiedzieć jakie mam zdanie, że nie mam prawa odejść, dopóki nie powiem, co o nich myślę. Udałam, że opuściłam SB, nie odzywałam się, a wtedy te osoby zaczęły dyskutować o tym, jaka to ja jestem "żałosna". Porównywały mnie do kogoś, mówiły że nie rozumieją, jak można się zachowywać tak jak ja. Nie dam rady po tym czasie w pełni przytoczyć tych wypowiedzi, lecz miały one bardzo podobne znaczenie. Nie wytrzymałam i wróciłam. Nie chciałam "uciekać", chciałam pokazać, że nie tchórzę. Powiedziałam, że według mnie są to osoby inteligentne, chcące coś w życiu osiągnąć, ale... no właśnie. Powinny być odrobinę "milsze" dla innych. Dla jednej się nie spodobało, powiedziała, że ona jest "na dnie", czy coś w tym stylu, i że kłamię. Nie ma to, jak obrażać kogoś, mówić, że ma autyzm, udawać wielce inteligentną osobę, a przy tym mieć o sobie bardzo niskie mniemanie i otwarcie mówić, że nic się nie osiągnęło i nie osiągnie. Durne dowartościowanie się na czyjejś krzywdzie. Ostatecznie trzecia osoba, która do tej pory stała po stronie tamtej dwójki, zarzuciła tekstem o herbacie. O mnie zapomniano. Te osoby to nie były jakieś randomy. To były osoby znane na forum, szanowane, uznawane za kogoś, kto ma porządne poglądy, za osoby szczere. O takiej ilości reputacji, jaką miały te osoby wielu użytkowników mogłoby pomarzyć - blisko 1000 reputacji. Osoby wykształcone i inteligentne. Nie byle randomy, można powiedzieć, że wręcz "elita" forum. Osoby, z których zdaniem się liczą, osoby, które robią studia. Osoby, po których nie spodziewałabym się czegoś takiego. Mają swoją reputację, mają lub będą mieć swoje studia, z ich zdaniem się liczą, są lubiane. Ale to wszystko fałsz. Bo człowiek nie może być człowiekiem, jeśli nie ma zwykłej ludzkiej godności. A obrażanie, atakowanie innych, bo gdzieś coś powiedzieli stanowi zaprzeczenie tej godności. Jest to żałosne, najgorszy sposób "rozrywki" na jaki można sobie pozwolić. A to wszystko ukrywane pod przykrywką "szczerości", czy troski o czyjeś zdrowie. No bo jeśli potraktuje się kogoś jak idiotę , powie mu, że ma autyzm, aspergera, że ma problemy ze sobą to nie jest obraźliwe! To jest troska, a jak do kogoś ta troska nie trafia, to trza mu ją wpieprzyć na siłę! Prawda? Nie chcę nikogo atakować. Nie chcę nikomu robić złej "reklamy". Nie szukam jakiegoś usprawiedliwienia, bo "kiedyś coś komuś zrobiłam, no to teraz popatrzcie, ja też mam źle!". Chcę tylko powiedzieć, że nawet osoby, które są lubiane, znane, szanowane potrafią być kimś zupełnie innym. Kimś, kto pod przykrywką szczerości potraktuje cię jak śmiecia, zgniecionego i wrzuconego do niszczarki. Można powiedzieć, że to jest tylko zaczepianie na forum, że można olać. Tak, można. Ale ja w to forum wierzyłam. Wierzyłam, że każdy na tym forum jest dobry, że nawet jeśli ktoś nie jest ok, to jednak ma swoją drugą stronę. Zawsze. I to tę prawdziwą. Ktoś jest cyniczny? Tak naprawdę potrafi być bardzo miły. Ale coś takiego, że ktoś ma studia, zna trudne terminy, potrafi dobrze argumentować, a dla własnej przyjemności zmiesza kogoś z gównem... dla mnie to nie jest szczere. Dla mnie jakiekolwiek wytłumaczenia, zapewnienia, że taka osoba jest ok, są zwyczajnym fałszem, kłamstwem, za którym się dana osoba ukrywa. Fandom dał mi po dupie kilka razy. Ale wtedy to były jednostki. Wtedy mówiłam sobie "To jest debil, w każdym środowisku tacy są". Szukałam winy po swojej stronie, zdarzało mi się czasami nawet usprawiedliwiać kogoś, mimo iż tego nie okazywałam i nie miałam powodu by to robić. Wybaczałam temu fandomowi i forum wiele razy. Wybaczam i teraz. Ale nie zmienia to faktu, że wybaczam niepewnie, nie wiedząc co dalej. Na poważnie myślałam o tym, by olać to forum, by zostawić konto i iść grać w Infamous lub War Thunder. Jeśli się nie podoba mi jedno, to znajdę drugie. Kucyki kiedyś się każdemu znudzą, jednemu szybciej, innemu wolniej. Po co się męczyć? Ale uważam, że warto dać temu forum szansę, nawet jeśli jest wisielcem, z którego ulatuje życie i który nie pozwala przeciąć liny. Tym samym chciałabym prosić modów, adminów... każdego - nie ignorujcie chamstwa. Lepiej by na forum było 10 osób miłych, przyjacielskich niż 20 chamskich. Jeśli ktoś jest chamski, obraża innych - powinien dostać karę. Jeśli to wasz przyjaciel, kolega, znajomy - napiszcie mu, że to co zrobił nie było ok. Ale nie ignorujcie. Bo o dobre forum trzeba walczyć, a nie co chwila zmieniać silnik, wprowadzać zmiany w działach, mówić "Forum umiera ale kiedyś kucyki się znudzą przecież". Chamstwa nie usprawiedliwia nic, nawet ranga na forum. Teraz tylko żałuję, że nie zrobiłam screenów. Znam kogoś, kto na forum był "znany i lubiany". Odszedł z forum i otwarcie powiedział mi, że na MLPPolska jest tylko "chamstwo i kolesiostwo". To o czymś świadczy. To świadczy o kondycji w jakiej jest to forum. Dzięki, jeśli dotrwaliście do końca tego tekstu...
  4. Długo szukałam odpowiedzi na mój problem i... Nie znalazłam. Nigdzie. W tym temacie mało kto pisze ale warto spróbować. Mam komputer. Gdy go kupiłam około 2008 roku to był to demon. GeForce 9600GT, 2GB RAM, dużo miejsca na dysku... Wtedy taki komputer robił wrażenie, i zwał się "komputerem do gier". No... Może nie był najlepszy (Wciąż istniała możliwość posiadania 4GB RAM) ale jednak badziew to nie był. Niestety, przyszedł czas by się pożegnać. Po 7-8 latach korzystania z niego przyszedł czas na coś nowego. Do grania mam konsolę, zamierzam więc kupić taniego laptopa do przeglądania internetu i gier przeglądarkowych, GG. Zamierzam też zainstalować na nim Linuxa (Na poprzednim komputerze jest Windows XP). Zmiana komputera, to trzeba ważne pliki przenieść. A tych jest pełno. Kilkanaście tysięcy, nawet więcej. Na pewno ze 40 tysięcy będzie. Są to głównie obrazki, zdjęcia. Zamierzam kupić Pendrive i to wszystko sobie zgrać. Jest jednak problem. Podczas kilku lat zbierania "kolekcji" obrazków zdążyłam je też "fachowo" poustawiać. Nie tak, że według daty czy rozmiaru. Ustawiałam głównie poprzez kopiuj-wklej (Wycięcie kilku obrazków by wkleić je np. Na środku folderu) czy ręcznie, przeciągając je myszką. I tu jest problem. Mam je poukładane jak mi się podoba, ale nie jest to kolejność alfabetyczna czy coś. Poukładałam je w pełni sama. Problem polega na tym, że podczas przenoszenia na Pendrive pliki te układają się w kolejności alfabetycznej. Zależy mi na tym, by kolejność pozostała taka, jaka jest teraz. Niewiele osób ma ten problem, i mam spore problemy ze znalezieniem rozwiązania. Myślałam nad programem Renamer, ale on nie zapisuje kolejności. Mogłabym przerabiać nazwy ręcznie, ale ile by mi to zajęło? Taaa... Kilkanaście dni ciągłej roboty minimum. Całkiem dobrym pomysłem byłoby kopiuj-wklej rządków, po 8 obrazków każdy. W tym przypadku kopiuj-wklej nie miesza kolejności. Wciąż jednak to masa roboty. Kilkanaście tysięcy plików, kilkaset folderów... Czy istnieje jakiś sposób by zapisać kolejność plików, zdjęć tak, jak je ustawiłam? Może istnieje jakiś program? Jak mówiłam, dobrym wyjściem byłby Renamer, za pomocą którego mogłabym ponumerować obrazki, i kolejność zostałaby zachowana. Problem w tym, że po przeciągnięciu plików do Renamera są one w jego menu ustawione w kolejności alfabetycznej, więc trochę się boję, że zepsuje on kolejność plików. Jakby to zobrazować... Mam pliki ustawione w kolejności np. H, B, D, A, G, C, E, F. W Menu renamer są jednak pokazane w kolejności A, B, C, D, E, F, G, H. Można powiedzieć, że żaden problem, pokazuje, ale ponumeruje. No właśnie nie. Ponumeruje on w sposób taki: 1A, 2B, 3C, 4D... A mi zależy na czymś takim: 1H, 2B, 3D, 4A... Czy ktoś dałby radę poratować? Może ktoś używał już podanego programu? Bardzo mi zależy na tym, by kolejność plików została zachowana w takiej postaci jaka jest. Gdyby było to 100-200 plików to jeszcze w miarę, ale mówimy tu o ważącym kilkanaście GB folderze który ma w sobie tysiące plików. Nie jest to więc jakiś "kaprys", lecz wręcz konieczność, szczególnie, że z samego folderu korzystam bardzo często i kojarzę mniej więcej co gdzie jest. Jeśli kolejność się zepsuje - nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć. Najlepszym wyjściem będzie umieszczenie numeracji - na początku nazwy obrazka umieścić cyfry, ale zachować przy tym kolejność jaka była. Z tego co wiem można to łatwo zrobić, ale w tym przypadku wszystkie pliki będą miały tę samą nazwę, a nie chcę tego - w nazwach często są podane pseudonimy autorów itp. Najlepszym wyjściem byłoby, gdyby dało się ponumerować pliki, ale przy tym zachować ich dotychczasową kolejność. Uffff... Mam nadzieję, że dobrze przedstawiłam problem? :3 Mam nadzieję, że da się z tej sytuacji wyjść bez szwanku...
  5. Szczerze mówiąc to... gdzieś czytałam o tym, dlaczego SPIDI tak robi. Nie pamiętam jednak gdzie. Tak czy siak, ogólnie chodziło o to, że on jest na krytykę zwyczajnie zamknięty. Według mnie i ja, i ty mieliśmy dobre źródła, wiadomości. SPIDI po prostu ignoruje krytykę, bo według niego jest to po prostu narzucanie mu swojego zdania. Z tymi gwałtami to jednak się niezbyt zgodzę. Nie chcę ciągnąć kolejnych sprzeczek, ale... dla mnie każdy gwałt opisany "otwarcie" lub przytoczony (Nie licząc postaci które były zgwałcone poza akcją fica, słowo "gwałt" rzucone w jakiejś rozmowie też mi nie przeszkadza) jest zwyczajnie zły, więc nie uważam, że Zodiak pisze o gwałtach jakoś dobrze. Ale SPIDI to jednak o gwałtach pisze... jeśli uznać, że gwałty u Zodiaka są złe, to gwałty u SPIDI'ego są ultra złe. A żeby napisać gwałt ultra zły, to trzeba mieć do tego talent. Ale... no bez obrazy. ;_; Tak tylko piszę... ogólnie to niezbyt mi zależy by wywoływać jakieś wojny między mną i Zodiakiem, zresztą już wspomniałam, że ja i on nie jesteśmy nawet "znajomymi". Więc... Zodiak, nie miej mi tego za złe. x3 Ale jeśli podejść tak ogólnie... ja to jakoś na słownictwo uwagi nie zwróciłam. Bardziej na... ilość. A nadmiernej brutalności, gwałtów jest w KO od groma. Dochodzi też stronniczość, i np. Dzika Armia która może na legalu gwałcić jest pokazywana jako strona pozytywna, ale z brutalnymi metodami. Jest to zwyczajnie obrzydliwe, wsadzone na siłę tylko po to, by szokować. I o ile u Zodiaka gwałty mają ten plus, że czasami mają jakikolwiek sens (Dla mnie plus mikroskopijny, ale jednak) to u SPIDI'ego są one tylko po to, by pokazać "sztukę wojny". Ale przecież dałoby się to zrobić bez tych rzeczy! Można je ograniczyć, można je zmniejszyć do minimum, przy niektórych typach (Antywojenna, opowieść drogi) to nawet da się napisać tak, że nie pojawi się ani jeden gwałt, a zabijanie będzie ograniczone do "Dostał i upadł". Ale o czym my mówimy? O kimś kto ma gdzieś negatywne opinie i krytykę? No właśnie. Po co to ciągnąć? Hmmmm... powiedzmy tak... jeśli ktoś się czemuś sprzeciwia, to będzie starać się by z tym "walczyć". Nie odpowiedział na 1 post, to odpowie na kolejny. Jak nie ten, to następny. Nie miałabym nic przeciwko KO gdyby to był fic słaby, ale autor się starał. Ale jest to fic słaby, który autor traktuje jak coś wielkiego, ignoruje krytykę, potrafi tylko piać o tym jaki jest super. Do tego takie natężenie przesadnej przemocy, gwałtów, często bezsensownych (Gwałt na Lilith... zresztą to w ogóle gwałt?) czy obraźliwych (Pinkie po ujrzeniu gwałtu na AJ zmienia się w majaczącego bobo) nie pomaga temu ficowi. Reklama? A myślałam, że wystarczającą reklamą dla KO była ta, którą zrobił SPIDI. ;3 Kubki, rysunki, masa rysowników (Vitaj, Ruhisu), figurki blindbagowe, poduszki, a co najważniejsze - książka, "wydana" w ograniczonym nakładzie, i z dodatkami. Oprócz tego "Equestria walczy!" czyli zgłoś swojego OC, to zostanie on brutalnie zamordowany w moim ficu lub zrobię z niego typowe tło bez charakteru. Za to na forum... SB. Gdzie głównie wypowiadają się ludzie co KO nie lubią. Krytyka kogoś kto ją olewa pomaga innym osobom zobaczyć, jak szajsowate jest "dzieło" autora, oraz jakie podejście do krytyki ma sam autor. ;3
  6. Cóż... rozumiem, że byłeś ciekawy, ale nie wiem czemu o to pytałeś w tej... dyskusji. Nie wiem też czemu pytasz mnie czy wiem, że twoja postać to ziemski kucyk. Szczególnie, że te pytania o rasę nie mają sensu w świetle toczącej się dyskusji/kłótni. I nie, nie wiedziałam o tym.
  7. No siema. Wow... jesteście wredni. Miałam mały problem z komputerem, a wy mnie tutaj zaczęliście cisnąć. Ale z was łobuzy. ;_; No więc tak... wiem, że moje zdanie jest dosyć kontrowersyjne, szczególnie dla fanów SPIDI'ego. Wiem, że dla was "realizm" w przypadku fica wojennego to tylko gwałty i mordowanie, no bo "Sztuka wojny! Wojna to zuo!". Ale serio...? Mówić, że jestem złą i niedobrą hejterką? Wow... no ładnie. Postaram się nie zniżać się do tego poziomu. Poglądy mam, jakie mam, i nic ich nie zmieni. Uważam, że ten temat można w sprytny sposób ominąć. Mówiłam jednak, że nie ma co liczyć na "wytępienie" gwałtów i przesadnej brutalności. Wspominałam przy tym o systemie ostrzeżeń - jeśli ktoś zamierza dodać gwałt w ficu, to powinien dać ostrzeżenie ogólne. W przypadku umieszczenia gwałtu w jakimś rozdziale musiały dodać jakiś myślnik, gwiazdkę, z wytłumaczeniem, że w danym rozdziale pojawiają się takie rzeczy. Proste, łatwe, bezproblemowe. Liczba użytkowników zacznie się zmniejszać? Czemu niby? Bo autor nie będzie pisać o gwałtach? To kto te fiki czyta, jacyś sadyści jarający się krzywdą, czy taki odpowiednik grammar nazi, ale mający obsesję na punkcie "realizmu"? A nie, przepraszam, nie realizmu, tylko na przesadnej, głupiej brutalności. Zacznijmy od tego, czym jest hejt. Jakiś czas temu JBEDO napisał o tym. Hejt to obrażanie, ośmieszanie, brak argumentów, wszystko wycelowane na to, by jak najbardziej sprowokować rozmówcę. U mnie pojawiają się argumenty. Masz problem z tym że moje argumenty są powtarzalne? Nie moja wina, że SPIDI nie odpisał na zarzuty ani razu, a rozmówcy tacy jak np. Sun momentami zdawali się nawet nie rozumieć tego, o czym mówię, przez co musiałam wszystko powtarzać. Potrafię wyłapać błędy, które popełnia autor - stronniczość, wybielanie jednej strony, skopanie charakterów postaci, głupie błędy. O tym wszystkim pisałam przez cały czas. 1) Nie wytykam najbardziej okrutnych błędów. To o czym pisałam to są typowe błędy popełnione przez SPIDI'ego. Nie dążę otwarcie do upodlenia autora. Pokazuję po prostu to, co robi. Ignoruje zarzuty o ignorowanie negatywnych opinii, nie chce nawet odpowiedzieć na żadne zarzuty. Za to przyjdzie czasem, napisze jedno, dwa zdania i sobie idzie. Ewentualnie zapowiada nowe rozdziały lub książkę. A jeśli chcesz być brany na poważnie, to nie porównuj czyiś argumentów do starych skeczy. Obrażanie, wyśmiewanie kogoś w ten sposób jest oznaką tego, że skończyły się argumenty, i uciekamy się do najprostszych środków. 2) Moja krytyka jest szczera i nie kieruję się jakąś nienawiścią. Podczas dyskusji z Sunem ja i StyxD w miarę mądrze kontrowaliśmy argumenty Suna. Co więcej, udało nam się go też przekonać do tego, że KO jest "stronnicze". Tępym "hejtem" by się tego nie dało zdziałać. Alternatywa pewnie też jakaś jest. Jak mówiłam w jednym z moich postów, dla mnie najlepszym fikiem nie jest coś, gdzie pełno wybuchów, mordowania, gwałtów. Za to spodobałaby mi się opowieść drogi, gdzie walka jest rzadka. Nawet fic SPIDI'ego można napisać tak, by wyglądał porządnie. Trzeba tylko chcieć, a poczucie realizmu musi wychodzić poza gwałty i nadmierną brutalność, oraz "Sombria to komuchy i są źli, a Equestria ma naziolską broń, bo jest fajna". Czy jest alternatywa? Tak i nie. Można porzucić nadmierną brutalność, gwałty oraz masę walk na rzecz lepszego rozpisania i oddania charakterów postaci, oraz lepszego rozwinięcia fabuły. Niestety, dla SPIDI'ego i jego fanów "realizm" kończy się na "Komuchy są złe, a naziole mieli fajną technologię". Poza tym wymagałoby to przepisania całego fica od nowa, a SPIDI pokazał, że nie stać go nawet na odpowiedź na zarzuty. Ignorowanie nie jest wyjściem. Ignorować można czepialstwo, ale ignorowanie zarzutów od wielu ludzi (Zodiak, StyxD, Dolar) to jest to albo lenistwo (Nie przeszkadza to SPIDI'emu chodzić na meety, prowadzić SPIDImarket oraz... pisać rozdziały mające po 50-60 stron), albo uciekanie przed prawdą i negatywnymi opiniami. Nie jestem trollem. Mam ważniejsze rzeczy do roboty niż trollowanie autora jakiegoś fica i psucie sobie reputacji. Za to mam czas na krytykowanie czegoś, co nie podoba się mi i wielu innym osobom. Jestem zdrowa psychicznie. Byłam u psychologa jakiś czas temu, ale były to chwilowe problemy, które może mieć każdy z nas. Mam po prostu charakter i swoje zdanie, z którym nie chcę się kryć. Sun pewnie pamięta dyskusję w temacie Wlocza. Czy gdybym była wrednym, przebrzydłym trollem to przeprosiłabym autora tematu? Nie miałam do niego nic, na sam koniec przeprosiłam go, bo dyskusja była bardzo długa, i według mnie zepsuło to cały temat. Gdybym była takim wrednym trollem, to bym to olała. Nie oczekujesz na odpowiedź z mojej strony. Równie dobrze mogłam olać ciebie i twoją wypowiedź, ale mimo wszystko odpowiedziałam. Wciąż myślisz, że robię to dla śmiechu, dla trollowania? Hmmmm... ciekawe, dlaczego są takie same... może dlatego, że sprawa jest dosyć prosta, to i argumentów mało? Przykłady na stronniczość podałam, i skupiałam się na danym ich zestawie. Podczas rozmów z tobą pisałam dokładnie to, co miałam na myśli. Ostatecznie niby cię przekonałam, ale tutaj został zastosowany sprytny "manewr" defensywny - "Tak, jest stronniczy, ale mi nie przeszkadza". Owszem, odbieram was jako minionów. Nie jest to określenie w 100% negatywne, bo BiP wydaje mi się spoko, tak samo Accu. Nazywam was jednak minionami. Wytłumaczę co mam na myśli jako "minion". "Minion" to osoba, która zawsze broni autora danego fica. Nie mam tu na myśli fanów danego fica, którzy wspierają autora. Mam tu na myśli fanów, którzy odpowiadają ZA autora. Autor nic nie pisze, leje na sprawę, a jego fani rzucają się do obrony fica, a nawet, jak widać po wczorajszych postach, atakują swoich przeciwników. SPIDI ma dość odpowiadania na takie argumenty? Wybacz, ale... to jest śmieszne. SPIDI nie odpowiadał na takie argumenty jak już, to krótkimi zdaniami. Jak ktoś może mieć dość, skoro nawet nie spróbował? Dość może mieć budowlaniec, który przez kilka godzin układał cegły, ale nie może mieć dość budowlaniec, który przez ostatnie kilka godzin siedział sobie na pace ciężarówki i odpoczywał. To, co napisał Omega. było tylko chamskim, otwartym atakiem na mnie, niczym więcej. Nazywanie mnie fanatyczką, sugerowanie tego, że szukam atencji. Nie padły tam żadne argumenty, jedynie nazywanie mnie od najgorszych. Nic nie stało na przeszkodzie, bym tego posta zgłosiła jako obrazę mnie. Nie mam z tego ubawu. I nie wiem co masz na myśli jako "racjonalny pogląd". Tłumaczenie SPIDI'ego w najgłupszy sposób, że ma dość, lub może ignorować? A może tłumaczenie zachowania w naciągany sposób? To nie jest racjonalny pogląd. Nie mówię, że takich nie miałeś, bo niektóre z twoich argumentów były dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia, ale jednak jeśli jako "racjonalny pogląd" masz na myśli ignorowanie tego, co jest w ficu, którego bronisz, to nie jest to pogląd "racjonalny". ... Serio? Teraz są argumenty w stylu "Nie podoba się? Napisz lepsze!". Nie muszę być ekspertem, mieć studiów dziennikarskich, pisarskich, by móc ocenić jakiś tekst. Wystarczą mi poglądy, i sam tekst. Tak samo osoba oceniająca film nie musi być reżyserem lub osoba oceniająca grę nie musi być twórcą, lub testerem gier. I nie musi stworzyć własnej gry, by udowodnić, że ma rację. Ale powiedzmy... mam w planach fica o Metro. Jest już okładka, jest również mapa. Prace się trochę ciągną, ale może kiedyś... nie jest to fic typowo wojenny, ale... Tylko wiecie, jak oceniać, to na poważnie, a nie hejtem na hejt. ;3 Lub "W KO krytykowałaś X, a sama to robisz!". Tak, moja postać jest pegazem. Czemu pytasz? Sorka, ale twoją fanką nie zostanę. ;3 Nie liczę też, że będziesz pisał pode mnie, ale jednak liczę na to, że będziesz pisać sensownie. Cieszę mnie to, że masz tyle kasy, by sobie kupić kubek kosztujący tyle, co zestaw szklanek, miska, talerz i zestaw sztućców. Niewiele osób ma to szczęście. Ja wolałabym jednak kupić sobie zwykły kubek, a potem samodzielnie, jakąś domową metodą umieścić na nim nadruk. Ewentualnie zamówić w jakiejś firmie, gdzie wyjdzie mi taniej. Cieszę się też, że stać cię na wersję wydrukowaną, ja jednak wolę kupić sobie Metro, które zostało wydane przez poważne wydawnictwo, mające poważną, profesjonalną korektę oraz śliczne ilustracje umieszczone na oddzielnych stronach na grubym papierze. A! I wiesz, że picie podczas czytania nie jest zbyt... bezpieczne dla książki? BiP, ja cię lubię, ale... ten argument nie jest zbyt dobry. Nie jestem przyjaciółką Zodiaka. Nie jestem jego znajomą. Nasze relacje są bardzo złe, ale tutaj ma on rację. To tak jakbyś napisał "Albo pochwalisz, albo scrollujesz dalej". Gdyby robił tak każdy to nie byłoby ficów złych. Mnie, jako czytelniczce, przysługuje prawo wyrażenia swojej opinii oraz dyskusji. Jak powiedział Zodiak - problem w tym, że konstruktywna krytyka jest uważana za hejt. Więc w skrócie... wiele osób nie lubi KO. Zodiak, Dolar, Poulsen, Gandzia, ja, StyxD... ale to właśnie mnie oskarżacie o hejty. Uważacie mnie za jakąś fanatyczkę, za trolla, za osobę chorą psychicznie, szukającą jedynie atencji. Zachowujecie się jak dzieci topiące marzannę - "Sio zimo, nie chcemy cię!" *Marzanna spada do wody* "Taaaak! Zimo, odejdź!". Macie swoje kółko wzajemnej adoracji. Spoko, ja mam swoje, mam grupę przyjaciół, którzy mnie pocieszają, pomagają, to jest moje kółko. Ale wy... jesteście zwykłymi minionami. SPIDI siedzi sobie w domu, pisze ficzka, ma gdzieś negatywne komentarze, jedynie czasami coś napisze o nowym rozdziale. A wy bronicie tego, bronicie fica, który jest przez wiele osób uważany za najgorszy syf. Ale od Dolara, Zodiaka, Poulsena różnię się tym, że piszę. Nie tak, że jeden raz napiszę opinię i tyle. Piszę tutaj, gadam. Dlatego tak mi się oberwało? "Bo fakt, fic ma beznadziejnie opisane postaci, głupie decyzje, idiotyczne wątki... ale ktoś się czepia o gwałty?" Gwałty, brutalne mordowanie - punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Tutaj możliwości dyskusji są ograniczone, bo wszystko zależy od podejścia. Ale to, że dla mnie te rzeczy się nie podobają, nie oznacza, że można mnie obrażać. Że można mnie nazywać fanatyczką, szukającym atencji trollem. Bo ja nigdy atencji nie szukałam. Przez miesiące nie pisałam na forum nic, tylko czasem jakiś krótki post. A teraz co, nagle mi się zachciało sławy? Sława zdobyta za pomocą kontrowersyjnego zachowania nie jest taka jak sława zdobyta za pomocą swojego zdania, swoich wartości. Jeśli zależy mi na sławie, to nie będę się zniżała do trollingu. Dolar, Zodiak, StyxD, Poulsen... te osoby nie lubią KO. Te osoby zgadzają się z moim zdaniem, jedne bardziej, jedne mniej. Ale stoją mniej więcej po tej samej stronie co ja. Czemu nie przyczepicie się ich? Czemu nie nazwiecie Dolara wywyższającym się idiotą? Czemu nie nazwiecie Poulsena pseudo inteligencikiem? Bo Dolar jest opiekunem działu. Bo Zodiak napisał Wiedźmę. Bo Poulsen tłumaczył F:E. A ja? Kim ja jestem? Jestem tak kimś, kto nagle zaczął walczyć z czymś, czego nie lubi. Ale nie jestem opiekunem, nie tłumaczę ficów, nie piszę jeszcze własnych fanficów. I widać tutaj jak wygląda wasza "dyskusja". Nie macie argumentów? Wyzywacie od trolli, chorych psychicznie fanatyków, wyganiacie z tematu. Gdy przychodzi co do czego, argumenty ustępują obrazie, zwykłej złości. Tym samym pokazaliście jak wygląda "dyskusja" w temacie KO. Całe forum to widzi, i całe forum się śmieje. Gratulacje.
  8. Róg nie musiał mieć, że tak powiem, połączenia "nerwowego". Róg może być czymś w rodzaju zlepku magicznego pyłu, który jest przytwierdzony do głowy, ale nie połączony nerwami, więc uszkodzenie rogu nie sprawi kucykowi bólu. Na ostrze równie dobrze mógł zostać rzucony czar zwiększający ostrość, przez co łatwiej by było odciąć róg. Poza tym... ojej, nałożyła na miecz czar znieczulający, jaka ona dobra... no właśnie nie. Odcięła jednorożcowi róg. Coś, co pozwala jednorożcowi być jednorożcem, coś, co go definiuje. Odebrała mu jego największy skarb, a nim róg się zregeneruje minie wiele czasu. To, że nałożyła na ostrze znieczulenie, nie oznacza, że od razu jest jakąś dobrą osóbką. Weźmy taki przykład... ktoś zabił kogoś niewinnego, a po kilku dniach pomógł komuś znaleźć coś ważnego. Czy sprawia to, że morderstwo idzie w niepamięć? Co więcej, po zachowaniu Twilight i AJ nie widać czegoś, co pozwalałoby myśleć, że przemawia przez nie troska o ogiera. Bardziej bym liczyła na to, że nie chciały sobie robić problemów z krzyczącym z bólu ogierem, więc postanowili, chociaż znieczulenie dać, by oszczędzić sobie problemu. Nie powiedziałam, że partyzanci mają być według mnie dobrzy. Wręcz przeciwnie. Wypowiedziałam się negatywnie o np. Powstańcach Warszawskich. Jeśli chodzi o Dziką Armię, to ja bym jej najchętniej w ficu nie widziała w ogóle, a jeśli już, to jako grupę negatywną, która ma gdzieś cnoty, o które walczy Equestria, i z którą Księżniczki zamierzają walczyć. SPIDI jednak przedstawia ją jako grupę, która walczy, ale "na własnych zasadach". Ale przedstawienie Dzikiej Armii jako czegoś pozytywnego przeczy logice (Wszystko pokazuje, że nie są oni zbyt pozytywni, Księżniczki wspomagają zbrodniczą partyzantkę, mimo iż wiedzą, że kieruje się ona zupełnie innymi zasadami i olewają kompletnie dobroć, szczerość, przyjaźń, o których ciągle pieją kucyki), niszczy fica, oraz jest zwyczajnie obrzydliwe. Nie chcę ci zarzucać ignorancji, ale wydaje mi się, że nie przeczytałeś mojego posta zbyt dokładnie - "Jaka jest różnica między zabiciem, a pozwoleniem na zabicie? "My jeńców nie zabijaliśmy, ale pozwalaliśmy zabijać!"? Od tego momentu nie patrzę na żadną ze stron dobrze. Każdy był zły.". Krytykowałam w ten sposób wypowiedzi powstańców o tym, że "Nie zabijali jeńców", więc nie mam jakiejś romantycznej wizji partyzantki. Bez obrazy, ale dla mnie zabijanie nie jest czymś, czym wypada się chwalić. Brać do niewoli tylko żołnierzy Wermachtu? W historyjce przytoczonej przez powstańca pozwolili na egzekucję właśnie żołnierzy Wermachtu! Każdy ma swoje za uszami, nie ma wyjątków. Nie znam twojego dziadka, nie chcę ci obrażać rodziny, ale dla mnie to, że zabiło się 23 ludzi, nie jest czymś, czym warto się chwalić. Mogło to być "koniecznością", dostał rozkaz i musiał zabić. Ale nie powodem do dumy. Wybacz, jeśli uraziłam cię, lub twojego dziadka. Nie miałam tego na celu. Jak brzmiał ten ostateczny argument? "Nie podoba się - nie czytaj". Jeśli jesteś takim minionem SPIDI'ego, że nie przyjmujesz do siebie tego, jakie głupie rzeczy on pisze, tego, że ignoruje negatywne opinie, to czemu czytasz? Nie umiesz mnie zablokować? Klikasz na swój nick w prawym górnym rogu, wybierasz "Ignorowani użytkownicy" i tam możesz wpisać nick osoby, którą chcesz ignorować. Więc mnie zignoruj, zablokuj mnie, a nie płaczesz, że ktoś twojego idola uraził. A nawet jeśli nie chcesz mnie zablokować to, jaki problem po prostu ignorować moje wypowiedzi? Ja mam swoje zdanie, otwarcie je wyrażam, jak cię nie przekonałam to trudno. Jak wokalista Green Day sypał "fuckami" i rozwalał instrumenty na żywo, to zagorzali fani mieli to gdzieś i dalej ten zespół wielbili, mimo iż krytyka była. Co ci szkodzi samemu się tak zachować? Szczególnie że kiedyś to ty uważałeś siebie za tę "normalną osobę", a ja byłam dla ciebie tylko krzykaczką, co potrafi jedynie szczekać. Teraz widać kto, jaki jest. Moje nastawienie do ciebie było i jest neutralne. Staram się odpisywać w miarę spokojnie. Po twoich wypowiedziach wywnioskowałam, że nie rozumiesz, co chcę przekazać. Jeśli moje dyskusje są karmieniem głupiego fanatyka, to powiedz to StyxD. Powiedz to Dolarowi. Powiedz to wszystkim, co nie lubią Kryształowego Oblężenia. Oni nie lubią KO tak samo, jak ja, tylko ja KO nie lubię z innych powodów. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, byś nazwał ich fanatykami co tylko szukają atencji na obrażaniu SPIDI'ego i jego czytelników. Nikt mi nie zabroni posiadania opinii i pisania o niej. Jeśli się z nią nie zgadzasz, to możesz ze mną dyskutować lub możesz mnie zignorować. I nie, nie bawi mnie to, że ludzie się na mnie wkurzają. Zresztą nie uważam, by się na mnie wkurzali. Z Sunem jest w miarę poważna dyskusja, obie strony mają swoje argumenty. Accu nie obraziłam ani razu, mimo iż obraza kogoś sprawiłaby, że wszyscy rzuciliby się na mnie z pazurami, co, według ciebie, sprawiłoby mi wielką przyjemność. Krótko mówiąc - jeśli mnie nie lubisz, to mnie zablokuj. Napisałam ci, jak możesz to zrobić. Nie zapomnij też o ustawieniu "ignorowanej zawartości", czyli posty, wiadomości i sygnatury. Gwarantuję ci, że będziesz miał spokój na zawsze. Wiesz Accu... wątpię. Nic nie stoi na przeszkodzie, by SPIDI przyznał się do błędu lub odpowiedział na zarzuty. Oprócz tego warto też zwrócić uwagę na tekst o prelekcji, na której był StyxD, a on nie jest kimś, kto potrafiłby i chciałby wymyślać niestworzone historie byle ośmieszyć jakiegoś pisarza. Jeśli o Verarda chodzi... mało się znam na tym, co, jak, kiedy, po co i na co, bo Verarda kojarzę głównie z Mrocznych Wieków, a tam to z gwałtami i bezsensowną brutalnością to dopiero pojechano po bandzie. Można powiedzieć, że to taki "poważny" fic miał być, ale wszystko psuje beznadziejna scena seksu, która brzmi jak najgorsze wyobrażenia gimnazjalisty, epatowanie nadmierną brutalnością byle zaszokować czytelnika oraz skupianie się na rozwalonych mózgach podczas scen, które w zamyśle miały być smutne. Szczerze mówiąc, to mogłabym wyrazić tam swoją opinię, ale Verard nie wchodził na forum od roku (I bardzo dobrze) więc krytykowanie tego fica raczej by sensu nie miało. Zresztą krytykowanie KO też jakby nie patrzeć ma mało sensu, bo w tym przypadku autora też jakby nie ma, ale warto próbować. ;3 No i z jakiegoś dziwnego powodu owy fic (MW) ma wielu fanów. Nie to, że się boję, tylko nie mam zamiaru robić jakiejś wielkiej wojenki, w której centrum będzie moja osoba. Po prostu... MW Verarda nie cierpię (Zajmuje miejsce na podium razem z KO), ale póki nie natrafiam na te "dzieła" to raczej nie będzie mi śpieszno do krytykowania ich. Wow, ale mnie na szczerość wzięło... jak się rozpiszę to nie umiem przestać.
  9. Długo tę dyskusję ciągniemy, ale póki co jest dosyć wesoło więc... chyba możemy pociągnąć jeszcze trochę. Przy okazji chciałabym prosić, byście poczekali z odpisywaniem na StyxD. Sądząc po długości postów będzie mu trudno ogarnąć co, jak, po co i na co. Więc zachowajmy cierpliwość i poczekajmy na naszego dyskutanta. :3 Jeśli o propagandę chodzi, to przyznam, że przykład ten jest dosyć... słaby, gdyż obie strony używają propagandy. Mimo wszystko ten przykład ma jakiś sens. Kucyki mówią o przyjaźni, miłości, prawdomówności, serdeczności. A tutaj nagle kreowanie Sombryjczyków na wielkich wrogów Equestrii? Przecież to są te same rasy, tylko inne kraje! Zakłamywanie rzeczywistości, nawet w dobrej wierze, kłóci się z kucykowymi ideałami, tymi samymi, o których pieją księżniczki, elementy harmonii (A przynajmniej część) czy Spike. W ogóle... czy kreowanie Sombryjek na wiedźmy rzucające klątwy i czary jest jeszcze czymś dobrym, choć w małym stopniu? Tak, ale odnoszę wrażenie, że niezbyt rozumiesz, co mam na myśli. Parę razy ktoś mi zwrócił uwagę (Niekoniecznie tutaj, lecz też na GG, ze strony kolegi), że się powtarzam. Ale jak mam się nie powtarzać? Mówię po raz n-ty o X, a dyskutanci mówią o Y. Mi nie chodzi o sam samosąd. Mnie chodzi o stronniczość. SPIDI nie przedstawia zbrodni Equestrii tak jak zbrodni Sombryjskich. Gdy Sombryjczycy się pojawiają, to jest gwałt, śmierć i zniszczenie. Ich działania są pokazane jako ewidentnie, w 100% złe. SPIDI stara się nie przedstawiać zbrodni Equestriańskich, mimo iż parę takowych jest. Są one jednak pokazywane jako zbrodnie dokonywane przez jednostki. Dzika Armia jest zbrodniczą grupą, która ma gdzieś Equestriańskie ideały - "Oni mają brutalne metody działania, ale w dobrej wierze". Kucoperz wypił krew Sombryjki - "Nie każdy kucoperz potrafi oprzeć się głodowi". SPIDI w pewnym sensie usprawiedliwia te zbrodnie, być może nie wprost, ale usprawiedliwia. Gdy Sombryjczycy mordują, to jest to złe, każdy Sombryjczyk zabija i gwałci. Gdy Equestriańczycy mordują to jest to pokazane jako coś, co jest domeną pewnej garstki, części Equestriańczyków, nie całości. SPIDI jedną stronę przedstawia jako 1:1 ZSRR, podczas gdy drugą wybiela na siłę, czy to nieświadomie, poprzez brak umiejętności pisarskich, czy to świadomie, sprytnie konstruując sceny. Trochę nie rozumiem. Najpierw mówisz, że wprowadzenie kucoperzy do wojska nie jest zbyt dobre ze względu na ich liczebność, przez co ich populacja, już i tak niewielka, może się znacznie zmniejszyć. Po chwili jednak piszesz, że nie sprzyja to może koegzystencji z innymi rasami, ale daje możliwość przetrwania gatunku. Sorka, ale... nie wiem co powiedzieć... Załóżmy, że masz na myśli ich sposób odżywiania się. Ale od kiedy sposób odżywiania się decyduje o tym, czy gatunek przetrwa, czy nie? Jeśli jestem wegetarianką, to nic to nie zmieni, tak samo, jeśli bym jadła mięso. I tak, i tak żyję, czuję, myślę, i gatunek przetrwa, bez względu na to, co jem. Czytanie ze zrozumieniem, Omega! Nie mam nic przeciwko faworyzowaniu jakiejś strony. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś faworyzuje jakąś daną stronę, popiera ją bardziej niż inne. Ale tutaj nie chodzi nawet o faworyzowanie. SPIDI nieudolnie wybiela Equestrię, Sombryjczycy są źli do szpiku kości, każdy, bez wyjątku. Oczywiście są nieliczne dobre wyjątki, ale nawet one nie zawsze muszą być dobre w 100%. Za to Equestriańczycy są dobrzy, magia przyjaźni, serdeczność. Nie przeszkadza to jednak SPIDI'emu pokazać brutalnego samosądu, wprowadzić Dziką Armię, i pokazywać to jako "Taka jest wojna". Jeśli wciąż nie rozumiesz, to podam taki przykład: Sombryjczyk dokonuje samosądu na klaczy - Źli i niedobrzy Sombryjczycy dokonują samosądu na niewinnej klaczy, myśląc, że to dobrze. Wyżywają się na niej, ich mózgi wyprane propagandą nie pozwalają im patrzeć na tę klacz jak na kogoś takiego jak oni. Ostatecznie zabijają klacz, po czym idą dalej, jakby nigdy nic. Pokazane jest to jako bestialstwo i niepotrzebna przemoc. Equestriańczycy dokonują samosądu na Śnieżynce - W każdym stadzie znajdą się czarne owce. Paru zdegenerowanych żołnierzy Maremachtu łapie klacz, wyżywają się na niej, ostatecznie wieszają. Nie jest to dobre, ale autor podaje między wierszami coś w stylu wytłumaczenia - oni byli wściekli, chcieli się zemścić. A śmierć Śnieżynki, mimo iż nie była dobra w 100%, była w pewnym sensie konieczna. Poza tym takie rzeczy się zdarzają na wojnie. Tak to przedstawia SPIDI. Nie można też zapominać o tym, że Equestriańczycy wyżywają się na Śnieżynce, jeszcze nim dowiadują się o jej prawdziwej tożsamości. I jeszcze ten tekst - "Mam ochotę ci zrobić to, co twoi koledzy zrobili mojej żonie i córce". Zgaduję, że chodzi o gwałt? Cóż... ale nie zrobi, bo "on nie jest taki". Nie zmienia to faktu, że chętnie by Śnieżynkę zgwałcił z kolegami i zostawił w śniegu, gdyby nie ideały Equestrii, czyli sztywne zasady, które cudem trzymają go w ryzach. Jeśli jednak jego córka i żona zostały zamordowane... cóż... "Mam ochotę ci zrobić to... Ale nie zrobię! Equestria ma swoje zasady! Wysoko cenimy honor..." - cholera, przecież po chwili powiesiłeś tę klacz na lufie czołgu, ty chory psychopato! Ale takie rzeczy się na wojnie dzieją... prawda? Jeśli wciąż nie widzisz różnicy, to nie mamy o czym gadać. Dalej bądź minionem SPIDI'ego. Według mnie SPIDI robi to celowo, a jeśli jakimś cudem robi to nieświadomie, to radzę mu zrezygnować z tytułu "Drugiego najlepszego pisarza polskiego fandomu". Zacznę od tego fragmentu. Nie chodzi mi o ogólny ogląd wypowiedzi, bo mi literówki lub brak "ó", "z", "ś", "ć" za bardzo nie przeszkadza, no, chyba że zdania się nie da się przeczytać. To była moja odpowiedź na twoją złośliwość - "Ostatnie zdanie miało byc złośliwością odnośnie tego, ze połowa twojego komentarza była o gwałcie. Widać nie wyszło.". W ten sposób chciałam odpowiedzieć złośliwością na złośliwość, że specjalnie mnie prowokujesz, śmiejesz się ze mnie, ale równie dobrze ja mogłabym się przyczepić ciebie o to, jak piszesz. No bo wybacz, ale napisanie "chamstwo" przez samo h to już jest lekka żenada, nawet jeśli ktoś pisze bardzo szybko. No... ale wyrównaliśmy, jest 1:1, więc raczej już ze złośliwościami można skończyć? StyxD wypowiedział się moim zdaniem wystarczająco na ten temat. Przytoczę cytat: Nic więcej do dodania nie mam. Szkoda mi Mourning Bell, że została tak potraktowana, i mam nadzieję, że ostatecznie wywalczy ona jakoś, choć odrobinę sprawiedliwości. Nie chodzi mi jednak tylko o to, jak Luna ukarała swoją przyjaciółkę. SPIDI chce pokazywać Lunę jako kogoś dobrego, jako dobrą księżniczkę troszczącą się o poddanych. Ale to Luna śmieje się diabelsko, mówiąc, że trzeba wspomóc Dziką Armię. To Luna zdradza swoją najlepszą przyjaciółkę i ośmiesza ją na oczach poddanych (Nim zaczniesz gadać o tym, że Mourning sama ośmieszyła Lunę - w przedostatnim rozdziale sanitariusz podaje dla księżniczek pigułki, po których księżniczki "rzygają jak koty". A to wszystko na oczach żołnierzy. Widok obrzygujących się księżniczek też jest ośmieszający). To Luna zrobiła źle, ale mimo to nie przeprosiła swej przyjaciółki, i to właśnie Luna nie potrafi przyjąć na siebie jakiejkolwiek krytyki, za którą jest gotowa ośmieszyć swoją przyjaciółkę na oczach dziesiątek kucyków. A SPIDI przedstawia to jako coś takiego, że Mourning sobie zasłużyła. Wybielanie na siłę postaci, mimo iż opisane sytuacje pokazują coś zupełnie innego. Wrócę też do ośmieszenia. Mówisz, że Mourning ośmieszyła Lunę. A jakim ośmieszeniem dla księżniczki jest to, że odwala ze swoją przyjaciółką jakąś przymuszoną pseudo grę wstępną dla podbudowania swojego wyimaginowanego ego, i to na oczach poddanych? Przyjaźń w Equestrii jest jedną z najwyższych wartości, o którą trzeba walczyć bez końca. Czemu więc Luna, piejąca o przyjaźni, dobroci i serdeczności, potraktowała w ten sposób swoją bliską przyjaciółkę, i to tylko dlatego, by zamaskować swoje układy oraz złe decyzje, i by podbudować swoje wyimaginowane ego? Fanfic SPIDI'ego jest na podstawie serialu. SPIDI nie wspominał o tym, że w miastach były getta dla kucyków ziemskich, by nie mogły widzieć jednorożców. Za to jestem pewna, że kucyki wszystkich ras żyły ze sobą w zgodzie i pokoju. Ile czasu oni na tej wojnie siedzą? Skoro gadają o śmierci rodzin, przyjaciół to równie dobrze mogą mieć za sobą już trochę czasu na wojnie, a co za tym idzie, chociaż jakąś część tego czasu w otoczeniu jednorożców musieli spędzić. Mówienie "A może oni nie mieli styczności z jednorożcami?" jest na poziomie moich argumentów, gdy miałam 10-12 lat, i szukałam jakiejkolwiek wymówki dla głupich decyzji w filmach. "Główny bohater trafia każdego, ale w decydującym momencie chybił? Przecież mogła mu się ręka trząść!". Nie poparte żadnymi dowodami, wymyślane na siłę. Stronniczość fica udowodniona, ale... no właśnie. "Tak, fic jest stronniczy, ale co to to nie ja! Mi stronniczość nie przeszkadza!". Cóż, niektórzy lubią czytać beznadziejne lektury. Szkoda tylko, że niektórzy lubią je na poważnie. Tym samym potwierdziłeś, że księżniczki nie są tak dobre, jak się wydają. Kucyki ciągle pieją o dobroci, serdeczności, przyjaźni, ale nie przeszkadza im to w tym, by wspomagać grupę, która ma te rzeczy tam, gdzie słońce nie dochodzi. Tak, ma to swoje plusy, bo ma się kogoś, kto będzie walczył, kto może siać strach na tyłach. Ale nie zapominajmy o tym, ile dla kucyków, dla księżniczek znaczą słowa "Dobroć", "Serdeczność" i "Przyjaźń". Nie zapominajmy o oburzeniu Celestii po tym, jak miała wizję, w której wikingowie atakują wioskę i gwałcą klacze. Te same kucyki wspomagają Dziką Armię. A co to oznacza? Albo Księżniczki nie są takie, jakie się wydają, a SPIDI to wszystko nieudolnie wybiela (stronniczość), albo SPIDI nie potrafi pisać porządnie i odwala taką fuszerkę. Dla mnie partyzanci byli "chłopcami z lasu". Kiedyś. Oglądałam Miasto44, i czytałam opinie. Powstańcy Warszawscy denerwowali się o to, jak przedstawieni zostali oni w filmie. Jeden z nich mówił "My nie zabijaliśmy jeńców!" po czym przytoczył historyjkę. Powstańcy odbijali jakiś budynek, stracili wielu ludzi. Ostatecznie musieli się wycofać, ale mieli ze sobą dwóch niemieckich jeńców, ale nie mogli sobie pozwolić na trzymanie ich. Za bardzo ich spowalniali. Postanowili ich zabić, ale żaden z powstańców nie chciał tego zrobić. Dopiero dwóch radzieckich żołnierzy, którzy wcześniej byli jeńcami, z uśmiechem zgodzili się przeprowadzić egzekucję. Jaka jest różnica między zabiciem, a pozwoleniem na zabicie? "My jeńców nie zabijaliśmy, ale pozwalaliśmy zabijać!"? Od tego momentu nie patrzę na żadną ze stron dobrze. Każdy był zły. Jeśli ktoś chce pisać fica, w którym jest konflikt Dobrzy VS Źli to powinien dać dobry powód, dlaczego jedni są dobrzy, a drudzy nie. Na wojnie nie ma stron dobrych. W KO to widać, problem w tym, że SPIDI pomiędzy wierszami przekazuje, że to Equestria jest dobra. Dzika Armia jest dobra! Krasnaja Śnieżynka brutalnie pożegnała się ze światem, ale było to konieczne! Wybaczmy Equestriańskim zbrodniarzom, gdyż oni chcą się jedynie zemścić za bliskich! Mi nie chodzi o to, że Dzika Armia to powinni być "chłopcy z lasu". Gwałt, w każdej postaci, razi mnie w oczy i serce. Ale jeśli już ktoś wprowadza taką Dziką Armię, to wymagam, by została pokazana jako ci źli, nie jako dobrzy, z kontrowersyjnymi metodami. Tego wymaga wiele osób, tego wymaga logika. To samo co w wypadku stronniczości. "Kucoperze są krwiożerczymi sadystami, ale co to to nie ja! Mi to nie przeszkadza!". Nie pożądam brutalności w KO. Wręcz przeciwnie. Ja bym tę brutalność znacznie zmniejszyła. Ale przy tym nie dałabym Dzikiej Armii, a jeśli już to pokazałabym ją jako grupę zbrodniczą, bez wybielania, śmierci Śnieżynki nie pokazałabym jako coś "Niejednoznacznego moralnie, ale koniecznego", kucoperze wykreowałabym zupełnie inaczej. Od zawsze wolałam opowieść drogi, coś głębszego, spokojniejszego. Może nie coś typowo filozoficznego, ale coś, co nie jest jaraniem się uzbrojeniem nazioli, coś, co nie jest napakowanym brutalnością fikiem o wojence. Dla mnie KO nie jest czymś dobrym, i ze strony poglądowej (Gwałty, brutalność), i ze strony technicznej (Nieudolne wybielanie, skopane charaktery księżniczek i mane 6). I ok, nie napisałam jeszcze nic, ale jeśli bym coś napisała, i wyszłaby z tego durna pisanina, to nie udawałabym, że jest to moje wielkie dzieło, magnum opus. Powiedziałabym "Starałam się, nie udało się", i być może w przyszłości dokonałabym kompletnej przeróbki. Nie pożądam brutalności. Pożądam normalności. Normalnego, dobrze napisanego fica, do którego będę mogła usiąść i poczytać go na spokojnie, gdzie będą dobrze wykreowane charaktery postaci, logika, ciekawe opisy, brak przesady. W KO tego nie ma. I tak, mogłabym to olać, mogłabym zignorować. Ale według mnie z czymś takim trzeba walczyć, trzeba pokazać twórcy, co narobił. Oczywiście, że księżniczki wiedzą o gwałtach. Wiedzą, do czego zdolna jest Dzika Armia - wysłanie do księżniczek zakrwawionego listu to wystarczający dowód. Jeśli Dzika Armia jest zdolna do zabicia poddających się jeńców, to do czego jeszcze będzie zdolna? Do sterroryzowania ludności, bo trzeba gdzieś ukryć broń? A może do zamordowania kogoś, kto w jakikolwiek sposób pomógł Sombryjczykom? A może brutalny gwałt na Sombryjce, morderstwo i porzucenie ciała, by pokazać, do czego są zdolni? Wy gwałcicie nasze, my gwałcimy wasze! Nawet jeśli księżniczki nie wiedzą o gwałtach wprost, to mogą się tego z łatwością domyślić. W końcu "Wojna totalna, bez zasad" którą Dzika Armia wytoczyła dla Sombrii nie oznacza "Walczymy tylko w dzień, bierzemy jeńców" tylko "Będziemy te czerwone ścierwa mordować, gwałcić, tępić". AJ nie zdążyła uratować jeńca, i nawet jeśli wyciągnęła w związku z tym konsekwencje ("Następnym razem zrobię to lepiej, nie pozwolę!") to nie miała szansy na odkupienie swej winy. Jeśli chodzi ci o konsekwencje w stosunku do mordercy - Sprawdziłam nawet tę scenę, jest to akt 25. Purerace, bo tak nazywa się morderca, zabija jeńca, na co Applejack nawet nie zdążyła zareagować. Pogroziła mu, nie próbowała go nawet uspokoić, jedynie pogroziła. Purerace za to... sterroryzował grupę! Tak, jeden ogier sterroryzował grupę, i gdyby nie reakcja jednej z pegazic która ogłuszyła ogiera, mogłoby się skończyć na tym, że Applejack by skończyła tak jak jeniec, z dziurą w głowie. Ostatecznie połamała mu nogi i zostawiła w śniegu. Więc... tak, wyciągnęła konsekwencje. Ale wcześniej podjarała się, że jest powierniczką uczciwości ("Jestem Applejack! Powierniczka Klejnotu Uczciwości! Nie zhańbię się kłamstwem ni złamaniem zasad ustalonych przez księżniczki, a te nie przewidują czapy nawet za dezercję." - Oho, okazuje się, że w Equestrii nie ma egzekucji za dezercję. Można więc mieć poważne podejrzenia, że Mourning Bell nie groziła egzekucja za obrazę księżniczki), nie przeszkodziła dla swojego podwładnego z zabójstwie, a nawet przez krótką chwilę ona i jej grupa zostali sterroryzowani przez ogiera, i gdyby nie reakcja jakiegoś losowego pegaza (Nie został wymieniony nawet z imienia) to byłoby krucho. Ten sam klejnot szczerości kłamie też w rozdziale 27, mówiąc o swoim oddziale ("No cóż, staram się. Moja jednostka dokonuje cudów męstwa, nie mam już z nimi żadnymi problemów... – w ostatnich chwili ugryzła się w język, aby nie powiedzieć nic o Purerace’ie.". I przy okazji debilne błędy - "nie mam już z nimi żadnymi problemów..." i "W Ostatnich chwili ugryzła się w język...". 2 błędy w trzech zdaniach. Sporo jak na drugiego najlepszego pisarza fandomu), ukrywając to, że jest beznadziejnym dowódcą. Applejack też pokazuje, że nie potrafi zrozumieć, uczuć innych. Członek jej oddziału, Rudy, zabił klacz podczas walki. Nie przeszkadza to AJ mówić do niego "kochasiu". Gdy mówi, że klacze są słabsze, delikatne, że klaczy nie można bić, to AJ mówi coś w stylu "Tak? No to chodź się lać, zobaczysz czy klacze są słabe!". Zabiłeś klacz i jest ci smutno? Ty debilu, klacze są silne jak ogiery, więc nie becz i chodź na zapasy! Krótko mówiąc - AJ jest beznadziejnie wykreowaną, płaską postacią, która jest nieudolnym dowódcą. Nie potrafi opanować swojego oddziału, by pocieszyć kogoś, postanawia zorganizować z nim zapasy. SPIDI nie popisał się tu także znajomością psychologii, tak samo, jak w przypadku malowania obrazów przez Vitaja. Zostałaś zgwałcona? Proszę, oto obraz, na którym klacz jest gwałcona, lepiej? Twoja przyjaciółka została rozniesiona na strzępy? Proszę, oto co zostało z twojej przyjaciółki, namalowałem specjalnie dla ciebie. Zabiłeś klacz i nie możesz się pogodzić? Przestań płakać kochasiu i chodź się bić! A niech najlepszym wyznacznikiem beznadziejności tej postaci będzie to, że gwałt na niej odrobinę po mnie spłynął, jak po kaczce. Nie zrozumcie mnie źle, wciąż na mnie podziałał, bardzo, bardzo mocno. Ale postaci z serialu... one są w serialu tak czy siak. Gorzej ma się sprawa z OC, które są tworzone specjalnie na potrzeby fica. Każdy OC ma według mnie pewną unikalną cząstkę. I gdy taki OC jest brutalnie gwałcony, to wtedy ta cząstka się w pewnym sensie ulatnia. Czuję się wtedy tak, jakby tego OC zwyczajnie zbrukano. Fakt, podchodzę do tego bardzo emocjonalnie, ale... inaczej nie potrafię. Gwałt na Applejack bardzo na mnie podziałał, ale odrobinkę mniej niż gwałt na Mondei. Różnica polega na tym, że Mondea jest tylko w tym ficu, i to, że została zgwałcona, to jest kanon. Za to Applejack pojawia się w tysiącach ficów, a jej kanonem jest to co dzieje się w serialu. Ale gwałt na Applejack... AJ była strasznie płaską postacią, nie potrafiła upilnować oddziału, podejmowała głupie decyzje. Czułam współczucie, ale nie takie jak zazwyczaj. Mniejsze. Jeśli nie potrafię współczuć z całego serca zgwałconej postaci, to oznacza to, że ta postać była bardzo bez wyrazu. Nawiasem mówiąc, Pinkie i Fluttershy były jedynymi postaciami, które zostały dobrze oddane w ficu. Pinkie jednak z gwałtem na Applejack zgłupiała i została zniżona do poziomu bobo, któremu trzeba zmieniać pampersa. No bo wiecie... "Każdy jakoś gwałt na sobie lub przyjaciołach przeżywa!". Jedni płaczą, inni milczą, a inni... zmieniają się w bobasa. Haha, bardzo śmieszne. Z całej Mane 6 to właśnie Fluttershy była najbliższa oryginałowi, a to głównie dlatego, że siedziała w szpitalu i pomagała rannym, czyli coś, co Fluttershy powinna robić. Mimo wszystko odniosłam wrażenie, że też była odrobinę... płaska. Podobał mi się mój debiut, był nawet... dobry. Szkoda tylko, że w następnej scenie zachowałam się jak głupia nastolatka. Fluttershy załatwiła mi przydział do grenadierów pancernych, a ja jarałam się tym, że będę miała karabin. Cóż... nieźle, trochę popłakałam i Flutterka wysłała mnie na prawdziwą wojnę, na pewną śmierć, gdzie gwałty, mordowanie to codzienność. Szczerze mówiąc... Fluttershy może bardzo asertywna nie jest, ale empatię posiada. I wątpię, by pozwoliła mi iść na prawdziwą wojnę, szczególnie widząc mój charakter (Szczera, wali prosto z mostu, wesoła, optymistyczna), który na wojnie takiej jak u SPIDI'ego by mi zbytnio w przetrwaniu nie pomógł. Ale może to i dobrze... w przeciwnym wypadku pewnie byłabym w tym samym szpitalu co Lilith. Ughhhh... a tak to przynajmniej jest szansa, że przeżyłam. Ogólnie to lubię na ten fic patrzeć jak na taki... scenariusz złego filmu. Że jest słaby reżyser, słaby film, i kucyki grają w tym filmie, by sobie dorobić, ale za plecami śmieją się z reżysera. A ja zainkasowałam wypłatę za dwie sceny, po czym przestałam pojawiać się na planie filmowym. Momentami pomaga mi to się jako-tako ogarnąć. Twilight wojnę widziała głównie na mapach i nazwach jednostek. Dopiero gdy trafiła na prawdziwą wojnę, było jej dane zobaczyć jak to jest i... od razu zepsuła. Chciała się zabić, nie widziała w tym sensu? Ale to, że ktoś ma depresję, nie tłumaczy tego, że jedyne co mogła zrobić to pogrozić mordercom! Nie zdjęła powieszonej klaczy. Krasnaja Śnieżynka została powieszona na wieży czołgu. Gdy wieszało się morderców w PRL, to sznur był specjalnie dobrany do więźnia, by doprowadzić do natychmiastowej śmierci. Przykład powieszenia "na szybko" widać w książce "Dybuk", gdzie oficer niemiecki został w ten sposób powieszony. Popuścił, walczył, próbował się uwolnić. Nie zginął od razu. Czemu Twilight jej nie zdjęła? Może Śnieżynka miała w sobie ten jeden, jedyny procent, od śmierci dzieliła ją sekunda? Może była nadzieja? Może szybka reanimacja (Śmierć pnia mózgu, z tego co wiem, nie następuje od razu, więc jakaś nadzieja była) by jej pomogła? Wiem, brzmi to śmiesznie, ale... jeśli Twilight tak zależało na niej, na Śnieżynce, to czy nie spróbowałaby wszystkiego? Czy nie przecięłaby sznura, czy nie próbowała uratować ją, przywrócić życie? Ale nie, jedyne co Twilight potrafiła zrobić, to pogrozić żołnierzom. Sombra ich osądzi... czyżby? A może oni przeżyją wojnę i będą sobie żyć? Dobra robota Twilight. Zresztą samą Twilight nie kierowała troska o życie, o cnoty wyznawane przez kucyki. Śnieżynka ją fascynowała. Chciała z nią porozmawiać, zgłębić tajniki jej magii. Rozpacz, złość po śmierci klaczy była niczym smutek naukowca, który utracił cenną próbkę rzadkiej substancji. Postać bez empatii, jakiejkolwiek, nie zasługuje na szacunek. A w tej scenie Twilight pokazała, jaka jest. Nie zmienia to faktu, że bez względu na kierujące nią wartości, walczyłaby o Śnieżynkę do końca. A było po co walczyć. W ogóle wątpię, by dwóch przedstawicieli plebsu (Nie mam na myśli rasy kucyków, bo traktowanie kucyków ziemskich jako plebsu i siły roboczej mnie denerwuje, tylko stanu inteligencji) miało odwagę, by bawić się w zawieszanie sznura. Prędzej by uciekli, bojąc się, że Śnieżynka tylko sprawdza, co z nią zrobią. A w decydującej chwili wymierzy im karę adekwatną do krzywdy. Krótko mówiąc - mane 6 jest płaskie. Bez wyjątku. No, chyba że chodzi o Fluttershy, tutaj już można polemizować.
  10.  

     

    "Lidia! Natykmiast! Mówiłeci, nie rozmawjaj z jopcokrajofsami! Idź do sirodka!"

     

    Czyli pseudo śmiesznych filmików ciąg dalszy. :P

  11. ... Ty serio tak? Wiem o tym. Mourning Belle i Luna są przyjaciółkami, ale wciąż Luna jest postawiona wyżej od Mourning. Postawa Luny jest skrajnie głupia. Nie mówię, że Mourning Belle powinna zostać rozstrzelana, ale jeśli Mourning Belle zrobiła wiochę swoim protestem, to Luna zrobiła podwójną wiochę, każąc jej całować się po kopytach. Co więcej, "łańcuch dowodzenia" nic nie znaczy w tym przypadku. Wciąż są przyjaciółkami i nic nie stało na przeszkodzie, by przyjaciółkę zrozumieć. Poza tym moim największym zarzutem co do tego fragmentu jest to, że Luna jest kreowana na niby władczynię dobrą, ale w wielu fragmentach okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Gandzia w swojej recenzji nawet o tym wspomniał. Albo robimy władczynię dobrą, mającą czasem złe momenty, albo robimy władczynię złą, i nie bawimy się w jakieś "Ona jest dobra!". A argument o złym dniu... ehhhh... kiedyś, jak miałam te 10-12 lat, to miałam komputer. I zdarzało mi się przeczytać jakąś opinię o filmie. I jak ktoś krytykował głupie decyzje bohatera to ja sobie myślałam "Ej, ale o co się czepiają? A może bohater się zagapił? A może zasłabł?". Wymyślałam beznadziejne argumenty niemające jakichkolwiek podstaw, byle jakoś wytłumaczyć bezsensowne działanie bohatera. Argument o tym, że "Luna mogła mieć zły dzień" jest właśnie na poziomie argumentów, którymi posługiwałam się, by na siłę usprawiedliwić debilne decyzje postaci w filmach. Jeśli ktoś pretenduje do miana "Drugiego najlepszego pisarza polskiego fandomu" to wypadałoby, by jednak na to miano zasłużył. A ignorując negatywne komentarze i zarzuty o to, nie daje zbyt dobrego obrazu siebie. Podczas ostatniej dyskusji, na stronach 13-14, wiele razy ten temat poruszyłam, i mimo iż odpowiadał mi postami, to za każdym razem ten temat omijał. Tak samo na prelekcji, gdzie, jak mówił StyxD, milczał i pozwalał swoim minionom bronić swojego fica. Tam nie było "A może nie miał czasu?". Mógł się wypowiedzieć tu, i teraz, od razu, a tego nie zrobił. A jeśli ktoś leje na innych, to olewani mogą mieć o to pretensje. Mówimy tu o poważnych zarzutach, nie czepialstwu. I o ile na gwałty jako-takiego wyjścia nie ma, to na ignorowanie negatywnych opinii wyjście jest. Ale ty wiesz, że te kucyki, które powiesiły tę klacz to byli Equestriańczycy? Kucyki, które miały dużą swobodę, żyły z innymi rasami, w tym np. jednorożcami? Musieli mieć jakiekolwiek pojęcie o magii. Czepiam się tego, że w tym fragmencie widać idealnie stronniczość. Sombria to wredne złole, gwałcą, mordują, torturują, ZSRR 1:1. A Equestria to dobrzy, miłują pokój, przyjaźń. Ale w każdym stadzie jest czarna owca. Tak to jest przedstawione. Nie lubię, jak klacze giną. Nie lubię, jak giną także ogiery. A szczególnie nie lubię, jak giną w sposób brutalny, bez możliwości obrony. Ale nie miałabym tak wielkich zarzutów, gdyby pokazano tutaj Equestriańczyków jako tych złych. Ale nie. Oni powiesili ją. Dlaczego? Bo była zła! Bo zabijała! Oni chcieli się zemścić, to były proste kucyki! Scena jest przedstawiona tak, że powieszenie Śnieżynki nie było w 100% dobre, ale jednak konieczne, a czyny żołnierzy są usprawiedliwione. - Księżniczki wspomagające Dziką Armię, której metody walki są nie do zaakceptowania. Nim ktoś będzie gadać, że oni i tak będą walczyć - to są fanatycy tak samo, jak kucoperze, i gdyby tylko Księżniczki chciały, to mogłyby ukrócić życie tej partyzantce. Jak? Na przykład uznając ją za grupę, która postępuje wbrew cnotom kucyków. W pewnym rozdziale jedna z księżniczek nawet wypowiada się negatywnie o gwałtach. Już to, że wysłano do nich zakrwawiony list, starczy, by uznać Dziką Armię za grupę, która nie jest bezpieczna, i nie szanuje kucykowych cnót, o których tak bardzo pieją Księżniczki. Ewentualnie... myślę, że stanowczy zakaz od samej Celestii podziałałby, choć częściowo, na Dziką Armię. - Propaganda - niby każdy jej używa, ale jednak niezbyt ma się to do szczerości i prawdomówności. - Brutalne samosądy - Wprowadzenie do wojska kucoperzy, które są niebezpieczne i dla Equestriańczyków, i dla Sombryjczyków, i których metody walki nie są zbyt jednoznaczne moralnie (Picie krwi) Nad tymi trzema kwestiami (Nie liczę propagandy) SPIDI się nie rozwodzi. Dzika Armia ma niecodzienne metody, brutalne samosądy są domeną nielicznych zdegenerowanych jednostek, zaś kucoperze są kucykami i mają prawo do bycia w wojsku, kij z tym że nie nadają się kompletnie do życia z innymi rasami. Za to za każdym razem, gdy Sombryjczycy znajdują klacz, to muszą ją zgwałcić, co jest pokazane jako jednoznacznie złe. "Ale chwila, mamy jeszcze kilka innych, nieopisanych frontów. Moze tam Equestrianie kogoś zgwałcili? Możesz o tym napisać." - To miało być śmianie się ze mnie? Bardzo dorosłe... Jeden, jedyny wyjątek. Nie zmienia on faktu, że Rainbow Dash sprawia wrażenie chorej psychicznie, Twilight wojnę widziała na mapach, i nie potrafiła obronić klaczy przed samosądem, ani też ukarać morderców (Jedynie im pogroziła). Applejack uratowała konia, za to nie uratowała jeńca przed egzekucją z rąk członka jej grupy. Fluttershy mogła co najwyżej ratować rannych, a to jednak leży w jej obowiązku. Rarity miała mało momentów, za to Pinkie traktuje wojnę jak zabawę, więc... jak widać mane 6, nawet jeśli chce, to nie może. Są zwyczajnie nieudolne. Bycie żołnierzem nie zwalnia z empatii. Poza tym mówimy o fanficu, nie o prawdziwym świecie, a z nim fanfic SPIDI'ego nie ma tak wiele wspólnego. Klacze w KO służą w wojsku na takich zasadach co ogiery, więc nie można mówić o tym, że klacze są "własnością" ogierów. W Armii Equestrii nie ma przyzwolenia na gwałty, księżniczki mówią o tym, że gwałt jest zły. Nie przeszkadza im to jednak wspomagać Dzikiej Armii, czyli zbrodniczej grupy, w której można "na legalu" zgwałcić jeńca. O gwałtach w Maremachcie SPIDI wiele nie pisze, ale jest Dzika Armia, czemu nie miałoby być podobnych kuców, ale w Maremachcie? Bardzo dorosłe. Brakuje argumentów, ktoś się powtarza? Pośmiej się z niego. Tobie jednak radziłabym nauczyć się pisać - "chierarchi", "moze", "wyssć", "apry", "wytrzymac", "hamstwo". Sama piszę bardzo szybko i mam duży problem z powtórzeniami, ale przynajmniej nie piszę cały czas "moze". Więc jak już chcesz kogoś wyśmiewać to przynajmniej w jakiś lepszy sposób niż prowokowanie rozmówcy tanimi zagrywkami.
  12. Wiedziałam, że Sun dołączy do imprezy. Rozumiem. Problem w tym, że Mourning Belle była przyjaciółką Luny. Luna ciągle mówi o miłości, serdeczności, ale gdy już przychodzi co do czego to nie wybacza Mourning Belle. Kucoperzyca była jej przyjaciółką, miała powód, by być wściekła. A Luna ją olewa, ośmiesza na oczach innych. Tak nie zachowuje się ktoś, kto ciągle mówi o dobroci i serdeczności. Rozumiem, że kara się należała. Ale gdy karę wymierza ktoś, kto ciągle mówi o dobroci, o szczerości, miłości, to coś jest nie tak. I to jeszcze dla przyjaciółki. Poza tym sama kara jest dosyć... dziwna. Zdegradowanie, jakaś reprymenda od samej księżniczki - ok. Ale całowanie po kopytach? Bardziej to przypomina jakąś słabą grę wstępną. Tutaj się z tobą akurat zgodzę. Nie zmienia to jednak faktu, że SPIDI pojawił się niedawno, bo godzinę temu. I odpisał tylko na tekst o kucoperzach, i to nawet nie dla mnie, tylko dla Niklasa. Mnie jednak napisanie odpowiedzi dla Ruhisa zabrało ponad 2,5 godziny (Gadam na GG, oprócz tego odpowiedź dla Omegi i Accu), więc myślę, że można mu dać trochę czasu. Nie wyjaśnia to też tego, że ani razu nie odniósł się do ignorowania negatywnych opinii, mimo iż wspominałam o tym wiele razy. Wiesz... jakbyś miał sformowaną brygadę, chciał pokazać, na co cię stać, i przez jakiegoś idiotę twoja brygada nie mogłaby nawet odbyć treningu, to nie byłbyś spokojny. Byłbyś wściekły. Mourning Bell była przyjaciółką Luny. A Luna w tym momencie ją zdradziła. Ale mimo to Luna jest pokazywana jako ta pozytywna postać, nawet pomimo tego, że wspomaga Dziką Armię, czy niesprawiedliwie potraktowała Mourning Bell. A prawda jest taka, że ona jest postacią co najwyżej "neutralną". Nie jest zła, bo nie stoi po stronie zła, ale nie jest dobra, bo wspomaga bezlitosną partyzantkę oraz olewa przyjaciółkę. Ale w ficu jest ona przedstawiana jako ta dobra, pozytywna. A Mourning Bell? Zasłużyła sobie, głupia ździra, było siedzieć cicho. Nie ma to jak skopać po całości charakter postaci. Śmierci Digtera nie kojarzyłam. Teraz trochę posprawdzałam i... "Zakończywszy zdanie, złożyła Marderowi na ustach długi i soczysty pocałunek." Ooooook... całowanie ciał w usta. Długi, soczysty pocałunek z martwym Digterem. Długi, soczysty pocałunek z martwym kucem, który został trafiony w głowę... czuję się nieswojo... ;_; Cóż... jeśli o Śnieżynkę chodzi, to sama nie wiem, jak bym postąpiła. Ale na pewno bym jej nie zabiła. Jeśli osobiście odpowiadałaby za śmierć bliskiej osoby - może. Ale miałabym opory. Tego jestem na 100% pewna. Krytykując jednak jej śmierć miałam na celu pokazanie stronniczości SPIDI'ego. Sombria jest pokazana jako wielkie zło, za każdym razem Sombryjczycy gwałcą, mordują, torturują. Mają nawet NKWD. A Equestria? To jest Equestria z uzbrojeniem niemieckim, nic więcej. Gdy Sombryjczycy popełniają zbrodnię - źle. Ale gdy Equestriańczycy popełniają zbrodnię - "Należało się jej", "To jest wojna!", "Każdy może stać się bezlitosnym zwierzęciem". Gdy Equestriańczycy robią źle - musi być jakieś "ale", nieważne, czy napisane otwarcie, czy jakoś "ukryte". Zawsze. Obecność Twilight i elementów Harmonii nic nie znaczy. Księżniczki już wspierają Dziką Armię (Nie biorą jeńców, jeśli już kogoś złapią i jest to klacz, to jeśli oficer pozwoli, to można zgwałcić), Fluttershy siedzi w szpitalu, Pinkie jest... Pinkie, Applejack ma swoją małą grupę, której nie umie upilnować (Zastrzelenie jeńca), Rainbow Dash zabijanie widzi co najwyżej z kabiny samolotu, do tego wątpię, by potrafiła bronić jeńca przed linczem. Rarity za to jest teraz na U-Boocie, a Twilight to większość czasu wojnę widziała jedynie na mapach, a gdy już przyszło co do czego, to potrafiła jedynie pogrozić dla kuców, którzy powiesili klacz. Sorry, ale gwałty w armii Equestriańskiej mogłyby być rzeczą równie "normalną" co gwałty w armii Sombryjskiej. Wojna odziera z człowieczeństwa i wyzwala pierwotne, zwierzęce instynkty? A kto parę linijek wyżej mówil, że w armii Equestrii gwałtów by nie było dużo, bo są elementy Harmonii? Dla gwałciciela byłoby wszystko jedno, kto stoi "wyżej". "I fakt, gwałciciel to nie człowiek. Ale pamiętaj, że wojna odziera z człowieczeństwa i wyzwala pierwotne, zwierzęce instynkty." - Rozumiem, że chodzi o to, że gwałciciela trzeba zrozumieć? Ojej, taki biedny, długo kobiety nie miał i teraz musiał zgwałcić? :C To, że ktoś oderwał rękę przyjacielowi, nie oznacza, że my możemy zgwałcić kobietę, która jest tej samej narodowości co wróg. Dla gwałtu nie ma wytłumaczenia ani zrozumienia. Żadnego. Nie mam nic do tego, że ktoś wprowadził postać, która została zgwałcona. Póki nie ma opisu gwałtu, jest ok. Ale musi być to rozwiązane dobrze, w niemalże 100%, bo o takich tematach trzeba umieć pisać, a nie "Ta postać została zgwałcona więc będzie emo". Miałam na myśli to, że wszystko ma swoje granice. Fanfic różni się od życia tym, że można go dowolnie kreować. I nic nie stałoby na przeszkodzie, by temat gwałtów sprytnie ominąć, obejść. Każdy teraz gada o poprawności politycznej. Prawda jest taka, że murzyni podczas I Wojny Światowej służyli. Buffalo Soldiers. Nie dostali się do American Expeditionary Force, ale część oficerów została przydzielona do innych czarnych jednostek. Czarni żołnierze byli. Nie wiem, jak to wyjaśniono w grze, ale jeśli podano dobry, sensowny powód to umieszczenie czarnego w Battlefield 1 ma sens. To, że na wojnie były gwałty nie oznacza, że możemy pisać o tym w pseudo wojennej "powieści". Wszystko ma swoje granice. Jeśli już ktoś chce o nich pisać, to jak mówiłam w poprzednich postach - można zastosować system ostrzeżeń. O wiele lepszy od jakiegoś PEGI, które zastosował SPIDI. Wiedźmina nie lubię. I książki, i gry. "Twoje życiwe, twój wybór co z nim zrobisz i kogo zgwałcisz (jeśli ofiara gwałtu am wybór, to to nie jest gwałt)." - Sorry, ale nie wiem jak to mam rozumieć. Jeśli ktoś się zgadza na seks, to nie jest ofiarą gwałtu, a sam seks gwałtem nie jest. I szczerze mówiąc to nawet nie wiem, z jakiego powodu to napisałeś.
  13. Spoko, nazwę wyjaśniłeś, i akurat to wyjaśnienie mi pasuje. Wciąż jednak nie podoba mi się ich przedstawienie. Kucoperze są w KO niczym bomba zegarowa, która może w każdej chwili wybuchnąć. Nie są oni rasą, która może żyć z innymi "na warunkach". Wręcz przeciwnie. Są oni przedstawieni jako kucyki jedzące mięso i pijące krew (bestialstwo w oczach innych), które walczą ze swoją naturą, ale często zdarza im się przegrać (Na przykład Starfall). Co więcej, są fanatycznie oddani Lunie, a fanatyzm nigdy nie jest dobry, nie wtedy, jeśli chodzi o władzę. Oprócz tego np. to z chęcią ugryzienia jeńca. W obecnej postaci kucoperze nie byłyby w stanie istnieć wraz z innymi rasami i nie dziwię się, że kucyki traktują je tak, jak traktują. A szkoda. Kucoperze są bardzo ciekawą, interesującą rasą, która zasługuje na lepsze przedstawienie. Mam nadzieję, że odniesiesz się do moich zarzutów o ignorowaniu negatywnych opinii? Czy może ponownie fani odpowiedzą za ciebie? Cóż... ja raczej nie mam żalu, że zbiorowo się na mnie rzucają. Lubią jakiegoś autora, chcą go bronić. Przyznam się, że popieram partię .Nowoczesna, i jak Petru coś głupiego palnie, to staram się odnaleźć jakieś wytłumaczenie. Zabronić nie można, mają do tego prawo, szkoda tylko, że często wygląda to tak, jakby to fani mieli więcej do powiedzenia niż autor. Szkoda też, że dla wielu realizm = gwałty i mordowanie. Problem w tym, że KO oprócz uzbrojenia z okresu oraz typowych "technicznych" rzeczy (Weźmy na przykład nazewnictwo jednostek) to realizmem się nie może poszczycić. Sombria ma NKWD, obozy pracy, jedzenie na kartki, jest to ZSRR 1:1, podczas gdy Equestria to Equestria, z uzbrojeniem niemieckim i nazewnictwem.
  14. Od razu poinformuję, że odpowiedziałam najpierw Omedze i Accu, a dopiero potem Ruhisowi. Wolę najpierw odpisać na krótsze, potem na dłuższe. Ktoś ma lepsze argumenty od ciebie? Powiedz mu, że jest głupi i nie rozumie sceny. Cóż... z tego, co pamiętam to Mourning Bell miała jakąś brygadę spadochroniarską, która miała być wysłana do walki. Ostatecznie okazuje się, że brygada nie może nawet przeprowadzić treningów, nie ma nawet uzbrojenia. Mourning Bell, wściekła z tego powodu, wchodzi na jakieś spotkanie, i domaga się jakiejkolwiek sprawiedliwości. Za karę Luna każe jej całować się po kopytach. Szczerze mówiąc to nie rozumiem jaki "przekaz" ma mieć ta scena. Mourning Bell ma odwagę sprzeciwić się samej księżniczce, ale gdy przychodzi co do czego, to kaja się i płacze? Luna zapewne wie, że potraktowała Mourning Bell niesprawiedliwie, ale mimo to każe jej całować się po kopytach. Jak można potraktować w ten sposób przyjaciółkę? Jakim cudem mam po tej scenie patrzeć na Lunę jak na kogoś pozytywnego? I do tego ten cytat "Ale tylne nogi były w pocałunku hańbiące, a szczególnie lewa.". Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Owszem, współczuję twojej OC. I rozumiem, że można swoje OC jakoś "pokarać". Rozumiem, że OC w ficu może stanąć przed trudnym wyborem, może stracić skrzydło, zrobić coś głupiego. Ale nie rozumiem, jak można pozwolić by OC, kucyk, na którego się chuchało i dmuchało, został umieszczony w takiej scenie. I nigdy nie zrozumiem. W ogóle ciekawi mnie jedna rzecz... napiszę coś niefajnego o KO to od razu zlatują się miniony SPIDI'ego. Serio. Bez obrazy, bo BiP wydaje się nawet spoko, Accu zresztą też, ale... czemu? Czyżby autor nie potrafił sam obronić swojego "dzieła"? Fani muszą tłumaczyć sens scen zamiast autora? Bo co, bo autor nie może? Pewnie, że może. Ma masę roboty? Ja też mam masę roboty! A jednak siedzę na tym forum i piszę posty pod fikiem, pod KO, spędzam czas na komentowaniu czegoś, co w oczach wielu osób jest najgorszym badziewiem, jakie spotkało polski fandom! Jeśli ktoś pisze swoje wielkie dzieło, magnum opus, to powinien raczej znajdować czas na rozmowę, i z fanami, i z krytykującymi, a nie tylko rozwodzić się nad swoim "kunsztem" i tym, jaki super ten jego fic jest. A SPIDI nie może się ustosunkować, odpowiedzieć? Najczęściej przychodzą właśnie te "miniony", fani SPIDI'ego, i bronią KO. Może, zamiast bronić fica, to napiszecie coś o zapatrzeniu w siebie SPIDI'ego? Ile razy pisałam o tym, że ignoruje on posty, które krytykują KO? O tym, że ignoruje negatywne opinie, w ogóle jakby ich nie zauważał? On ani razu się do tego nie ustosunkował. Nie widzicie tego? Bez obrazy, ale czy jesteście ślepi? SPIDI olewa negatywne opinie, i to nie jest tak, że jego fic jest tak super, że każda negatywna opinia to czepialstwo, które trzeba ignorować. On olewa każdą negatywną opinię, jak już się do czegoś ustosunkuje to do rzeczy, w których on ma rację, a przynajmniej on sam myśli, że rację ma. Spójrzcie na moje poprzednie posty, dokładnie ten, w którym nazbierałam dużo reputacji. Przeczytajcie go, a potem przeczytajcie odpowiedź SPIDI'ego. Na niektóre kwestie odpowiedział, na niektóre nie. I teraz pytanie - dlaczego? Wow... to było... nie wiem co powiedzieć. Więc jeśli ktoś kogoś zgwałci, to gwałt na gwałcicielu jest dobrą karą? Zacznijmy od tego, że Luna jest księżniczką. Słowa jakiejś kucoperzycy, nawet przyjaciółki, mogą dla niej mało znaczyć. Wielkie mi co, upokorzenie, że ktoś powiedział prawdę, że Luna olała swoją przyjaciółkę. Księżniczka, która mówi o dobroci, serdeczności, miłości, nie wspomaga morderców i gwałcicieli. Księżniczka mówiąca o dobroci, szczerości i miłości potrafi wybaczyć. I Księżniczka, która ciągle gada o dobroci, serdeczności i miłości nie zachowałaby się jak zadufana w sobie "Pani świata", upokarzając swoją przyjaciółkę. I Księżniczki potrafią wybaczyć. Oh... sam Ruhisu mi odpisał. Czuję się zaszczycona, serio. Lubię twoje obrazki. Wiesz... przyznam się, że płyta mi się zacięła. Serio. W moich postach skupiam się właśnie na brutalności i gwałtach, co do których mam zdanie dosyć... surowe. Skupiam się też na tym, jak SPIDI ignoruje negatywne opinie lub zarzuty o to, że je olewa. Szczerze mówiąc, to irytuje mnie to, że olewa on kompletnie negatywne opinie, zupełnie jakby ich nie było. Na moje zarzuty o to nie odpowiedział. Rozmawiałam z pewnym kolegą co na meety chodzi. Nie znam się za bardzo na tym nazewnictwie, które na meetach obowiązuje, ale... panel. Tak to się nazywa na konwentach. Wiesz, taka pogadanka, rozmowa, jest widownia. To z tego, co ten kolega powiedział, to wynika to, że SPIDI nawet podczas takich spotkań olewa negatywne opinie, i co najwyżej dyskusja toczy się między krytykującymi, a fanami SPIDI'ego. Wiem, że ty możesz znać go osobiście, możesz długo z nim współpracować. Rozumiem, że możesz go widzieć inaczej. Ale po tym, co widzę na forum, dochodzę do wniosku, że coś musi być na rzeczy. I uważam, że SPIDI powinien się przyznać, o co chodzi, czemu olewa wiele negatywnych opinii, czemu niektóre tematy pomija, a na inne odpowiada. Aha... czytałeś, co napisałam? W tym fragmencie odniosłam się do reputacji, które dostaję. Ja nie atakuję KO dlatego, że to fajne, że inni atakują to ja też. Może zabrzmi to głupio, ale mam w swoich działaniach coś w stylu "ideologii". Mimo iż nie lubię KO, to w paru kwestiach różnię się od innych osób, które też tego fica nie lubią. Najchętniej gwałty w ficach bym kompletnie wytępiła, ale jest to niemożliwe. Uważam więc, że powinien być system ostrzeżeń. Nie każdy fanfic w Necro posiada dużą brutalność lub masę gwałtów, tak samo, jak nie każdy fanfic w dziale ogólnym ma być optymistycznym Slice of Life. Powinny zostać wprowadzone ostrzeżenia, nie samo PEGI, którego SPIDI użył jako argumentu. To, że na PEGI jest znaczek oznaczający "Seks" nie oznacza, że w ficu jest gwałt. Równie dobrze może oznaczać żarty o zabarwieniu erotycznym. Jest rozdział, powinien być myślnik, że w danym rozdziale są takie i takie rzeczy. Można to też rozbudować o inne rzeczy jak nadmierna brutalność, czy elementy clop. Ale odeszłam od tematu. Jak mówiłam, w swoich działaniach mam coś w stylu "ideologii". W swoim pierwszym poście krytykuję gwałty i nadmierną brutalność. To nie jest tak, że krytykuję tylko KO. Równie dobrze mogłabym napisać to samo w wielu innych ficach. KO różni się od reszty tym, że KO najbardziej na mnie wpłynęło. Ale moja krytyka jest uniwersalna. Krytykując KO wyraziłam swoje zdanie o wszystkich ficach, które zawierają brutalne gwałty, nadmierną brutalność. I nie czuję się dobrze z tym że niektóre osoby mogły dać mi reputację dlatego, że pojechałam po SPIDI'm. Nie zabronię nikomu dawania mi reputacji, jak chcą, to niech dają, ale wolałabym dostać reputację od kogoś, kto podziela moje poglądy, niż od kogoś, kto nie lubi SPIDI'ego, a po daniu mi reputacji wróci do czytania lub pisania fica, w którym klacz jest grupowo gwałcona. Więc nie rozumiem, co złego zauważyłeś w tym poście. Fragment i zarzut nie mają ze sobą nic wspólnego, gdyż w tej wypowiedzi odniosłam się nie tyle do fica, co do reputacji, którą dostałam. Wow... wiesz... to nie było miłe. Wiesz co? Atak na rozmówcę nie jest dobry. Zacznę od tej klaczy. Tak, była ona kochającą wojnę i zabijanie klaczą. Wyprano jej mózg, była robotem na usługach Sombry. Ale nie oznacza to, że brutalny samosąd nad nią, nad klaczą, która psychicznie jest jeszcze źrebakiem, jest dobry. Co więcej, zarzucałam tej scenie stronniczość. Sombryjczycy gwałcą, zabijają i mordują, i jest to pokazane jako coś należącego do większości. Sombryjczycy są źli, niedobrzy, oczywiście są wyjątki, nieliczne dobre wyjątki. A Equestria? Ma Dziką Armię, zabijają klacz która psychicznie jest jeszcze dzieckiem. Czy SPIDI się nad tym rozwodzi? Nie! Equestria jest dobra, złe są tylko nieliczne wyjątki. No i Sombria. Prawda jest taka, że na wojnie nikt nie jest dobry. Nie czepiałabym się, gdyby pokazano, że Equestria jest zła, że popełniają zbrodnie, a Sombria też jest zła, popełnia zbrodnie. I to jest w ficu. Problem w tym, że Sombria to zło wcielone, a Equestria jest dobra, tylko czasami jakiś degenerat kogoś zgwałci. A Dzika Armia, powieszenie klaczy, złamanie klaczce nóg i zostawienie na stole operacyjnym, gdzie jakiś wściekły sanitariusz może ją równie dobrze zmasakrować w ramach zemsty? Ależ to są wyjątki. Taaa... "wyjątki". Mówiłam o ataku. I wybacz, ale tak to odbieram. Traktujesz mnie jak małego dzidziusia, który nic nie wie o wojnie. Grałam w War Thunder, gdzie zwracałam uwagę na opisy samolotów, na mojej półce z książkami stoją plastikowe modele, czytałam "5 Lat Kacetu", "Operacja Werwolf", "Zmierzch Bogów", zdarzyło mi się natrafić na "Medaliony". wiem, że w żołnierskich gazetach dla żołnierzy stacjonujących we Francji były rozmówki gdzie uczono jak zapytać "Ile masz lat?" czy "Rodzice są w domu?". Wiem, że na Węgrzech było ponad 400 tysięcy kobiet zarażonych chorobami Wenerycznymi, wiem o Zbrodni Katyńskiej. Wiem o burdelach dla żołnierzy, wiem też o Goumiers którzy gwałcili i rabowali we Włoszech. Atakujesz mnie, zarzucasz mi niewiedzę, brak jakiejkolwiek znajomości realiów. Traktujesz mnie jak małe bobo, któremu trzeba wytłumaczyć, o co chodzi. Nie jestem fanatyczką II Wojny. Nie jestem wielką fanką militariów. Nie umiem rozpoznać różnych wersji U-Boota. Ale nie można mi zarzucić braku jakiejkolwiek wiedzy. Wiem, jak było na wojnie. Wiem o zbrodniach. Wiem, że Francuzi robili nawet milicje, by bronić kobiet przed amerykańskimi żołnierzami. Wojna jest brutalna. Ale gdy żołnierz zgwałci kobietę, to ja nie mówię, że "każdy człowiek ma potrzeby". Dla mnie gwałciciel przestaje być człowiekiem. Gwałtu nie usprawiedliwia nic, nawet "ludzka natura". Wiem, jak było na wojnie. Wiem, ile kobiet zostało skrzywdzonych, wiem kim był Lew Kopielew. Był to rosyjski pisarz, major w Armii Czerwonej. Dokumentował on gwałty, zbrodnie popełniane przez Armię Czerwoną. Został za to wysłany do Łagru. Ale mimo to uważam, że fanfiki to jest coś zupełnie innego. Fanfic piszemy my, nie los, nie życie. Tutaj, zamiast brutalnego gwałtu można umieścić rabunek. Fikcję literacką można dowolnie kształtować. A gwałt na Lilith idealnie pokazuje to, jakie podejście do gwałtów ma SPIDI. Przyszli, zgwałcili. Gwałt w dwie sekundy. Byle wstawić, byle do przodu, byle zszokować. Żałosne. Jeśli autor nie wie co napisać, jak zaszokować - ucieka się do gwałtu. A Pinkie? To jest niczym śmianie się z ofiar gwałtu! Nim ktoś powie, że to chodzi o realizm - Sombria to jest kopia ZSRR. Equestria za to jest Equestrią, z dodanym Niemieckim uzbrojeniem i sprytnie wyjaśnionymi elementami jak np. język. Jaki realizm jest w tym, że jeden kraj jest kopią 1:1 prawdziwego, a drugi to jest jakaś wyidealizowana wizja autora? Jedyny sens w tym jest taki, że Sombrię łatwiej pokazać w złym świetle, a z Equestrii zrobić miłującą przyjaźń i pokój krainę. Tak, to jest moja opinia. Wyrażam opinię o podejściu SPIDI'ego do krytyki oraz do pewnych elementów, które mnie osobiście bardzo drażnią. To jest opinia jak każda inna. Są pozytywy, ale przyznam się, że o pozytywach trudno mi mówić. Fajna była jedna ze scen w, jeśli dobrze pamiętam, rozdziale 31-32, wtedy gdy jeden z ogierów zginął, i przed śmiercią się uśmiechnął. Naprawdę fajnie zrealizowana scena. To samo z myślami Mondei - o tym, że przerobiła znaczek, który tak naprawdę był tatuażem itp. Szkoda tylko, że tuż po tym czekał nas gwałt na Mondei. Rozmawiałam o tym ze SPIDI'm i w rozmowie padło też dosyć... dziwne wyrażenie, które tylko zwiększyło moją niechęć do niego. Nie chcę jednak go publikować tutaj, bo jednak staram się nie być aż tak wredną osobą, by ośmieszać kogoś publicznie, używając fragmentów prywatnych rozmów. Moja opinia nie jest "hejtem", mimo iż pewnie według wielu osób bardzo jej do "hejtu" blisko. Tak, SPIDI'ego nie lubię, mimo iż staram się mieć jakieś pozytywne skojarzenia. Pomógł mi zrobić np. mapę do jednego z moich planowanych fanficów, i dzięki temu o wiele przyśpieszone zostały prace nad nią. Oprócz tego przyznam się, że były też pewne dobre chwile. A! I nim mi coś zarzucisz - czytaj, co pisałam. O zbrodniach wspomniałam też we wcześniejszych postach ze stron 13 i 14. Nic nie stało na przeszkodzie, byś je przeczytał. No, chyba że "tl;dr", ale to akurat byłby zwyczajny brak szacunku do rozmówcy. Oj... typowy argument - "Nie podoba się, to nie czytaj". Gdzieś widziałam filmik, który krytykuje ten "argument", ale mi się zawieruszył, więc postaram się napisać z mojej perspektywy: Jeśli jest scena, która mi się nie podoba, to nie mogę jej pominąć. Weźmy na przykład scenę walki Spike vs Sombryjczycy. Jeśli ją ominę, to np. nie wiedziałabym, co się stało z Lilith, nie wiedziałabym też, w jaki sposób Spike znalazł się w miejscu przedstawionym w następnej scenie. Tak samo w przypadku gwałtu na Mondei - rozmawiałam ze SPIDI'm, i ten gwałt prowadzi do czegoś dalej. Jeśli go zignoruję, to będę miała zwyczajne braki w fabule. Poza tym w przypadku gwałtu na Mondei nie jest to napisane wprost. Sombryjka mówi "Brać ją" (Ah, ta stronniczość!), a potem jest scena z uciekającą Applebloom i Sweetie Belle, i wspomniane, że było słychać krzyki Mondei. W praktyce nie wiadomo, kiedy dokładnie się ten gwałt zaczyna, nie wiadomo, w którym fragmencie mamy przerwać. Jak mówiłam - moje działania mają pewien cel. Według mnie "Nie podoba się to nie czytaj" to głupi argument. Jeśli coś jest szkodliwe, jeśli coś mi się nie podoba, to mam pełne prawo to skrytykować. Uważam, że moja opinia nie jest "hejtem". Gdyby była, to bym brała byle co, byle KO i autora ośmieszyć. A ja poruszam tematy, które mnie drażnią, podaję argumenty (W tym nowszym poście akurat argumentów było dosyć mało :P). Poza tym tag "grimdark", "violence" nie mówi, że będzie gwałt. Są fanfiki co tych tagów nie posiadają, a gwałty zawierają, a są fanfiki, które zawierają tag grimdark, a gwałtów brak. Tak samo z nadmierną brutalnością. Wspomnę też, że brutalność u SPIDI'ego wykracza poza "violence", i podchodzi pod gore. Mam nadzieję, że w miarę sensownie przedstawiłam swoje zdanie. Sorka, jeśli się powtarzam, mówię 2 razy to samo