Socks Chaser

Brony
  • Dodanych treści

    883
  • Dołączono

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    3

Socks Chaser last won the day on November 13 2016

Socks Chaser had the most liked content!

Informacje o Socks Chaser

  • Ranga
    Klacz w skarpetkach
  • Data urodzenia 15.07.1992

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miejsce zamieszkania
    Ponyville
  • Zainteresowania
    Siedzenie, spanie, leżenie, granie na konsoli, wkrótce pewnie pisanie ficów. Lubię też narzekać.
  • Coś o sobie
    Socks Chaser - wielbicielka skarpetek, pseudo hipsterka, leń, optymistyczna, zrzędliwa klacz której mottem jest "Jak zrobię to będzie". Ale wiecie... potrafię być miła i przyjacielska, tylko łatwo oceniam innych. Co jeszcze... jestem posiadaczką licencji na czepialstwo i cierpię na nadmiar wolnego czasu który spędzam na... hmmmm... czepianiu się gwałtów i zbytnią brutalność w ficach. Taaaa...

    Mój typ osobowości to połączenie ESFP i INFP. Potrafię być wkurzająca i irytująca, ale przy tym mam bardzo dobre serduszko. <3
  • Ulubiona postać
    Colgate, CloudChaser, Derpy... wszystkie kucyki są moimi większymi lub mniejszymi przyjaciółmi. ^^

Ostatnie wyświetlenia profilu

4848 wyświetleń profilu
  1. Koło 19 pomyślałam, że sobie poleżę. Skończyło się na tym, że zasnęłam, a potem nie chciało mi się wstawać, i dopiero teraz jestem na nogach. Więc... czekam aż audycja będzie na Youtube. Chociaż wątpię w to, że SPIDI gadał jakieś głupoty... a może jednak?
  2. Cóż... żeby zjeść to nie trzeba się rzucać kupą. ;3 Harry Potter nie jest znowu tak lubianą serią, ludzie wracający do niej po latach trochę ją krytykują. Ja oglądałam tylko filmy, ale kojarzę, że seria dorastała wraz z czytelnikiem - pierwsze książki o Harry'm były baśniowe, magiczne, podczas gdy np. Insygnia Śmierci to już pojawiały się poważne tematy, zabijanie, nawet jakieś przekleństwo się znalazło tu i tam. Sprawiło to, że między książkami wytworzyła się taka... bariera, bo podczas gdy pierwsze części były kierowane do młodego czytelnika, to ostatnie były już o wiele doroślejsze. Tak czy siak, Władca Pierścieni, Harry Potter są popularne, mają wielu zwolenników, sprzedają się. Ale jest to powodowane tym, że ludzie kochają świat wykreowany w tych książkach, kochają postaci które się tam pojawiają, głębię świata, gdzieś nawet czytałam, że języka elfów z Władcy Pierścieni można się uczyć. KO za to jest fikiem słabym, autorowi zależy głównie na pisaniu swojego "dzieła", olewa opinie negatywne, krytykę, bez względu na to jak ona wygląda. Według mnie KO odniosło sukces dlatego, że SPIDI był w miarę znany, że był to wielki, hucznie zapowiadany projekt, że jeszcze przed premierą KO opublikowano Żelazny Księżyc i Big Flak (Nawiasem mówiąc, kopiuj-wklej z fica właściwego) podsycając zainteresowanie... marketing. Za to brakuje mi tutaj świeżych pomysłów, ciekawego podejścia, konsekwencji w budowie świata. KO jest długie jak Harry Potter i Władca pierścieni, ma wielu zwolenników i się sprzedaje. Różnica polega na tym, że KO to długi, znany, słaby fic, a Władca Pierścieni to długa, znana, bardzo dobra seria książek. No... ale już się mały Off-top robi...
  3. Lubię się rozpisywać. Zmierzch, 50 Twarzy Greya też mają wielu zwolenników, są popularne i się sprzedają. Czy to czyni je wartościową, ciekawą lekturą? Co do samych pytań... niezbyt mnie ciągnie by zadawać pytania. Ochota jest, ale nie chcę wychodzić z tą "wojenką" poza forum. Poza tym moje pytanie byłoby dosyć prowokacyjne, a jednak nie zależy mi na psuciu audycji, robienia negatywnego klimatu.
  4. Sorka, nie chcę być niemiła ale... Chciałabym dużą uwagę zwrócić na "może". I ok, wiem, że audycja ma określony czas na zadawanie pytań, że wiele się nie dostanie, ale coś mi mówi, że nie pojawią się tam pytania jakiejś "trudniejsze". A nawet jeśli, to główny zainteresowany je łatwo ominie jakimiś ogólnikami. Szczerze mówiąc to... tak, uważam, że SPIDI jest na tyle kompetentny by móc mówić o "umieraniu fandomu". Pisze fica który ma swoją bazę fanów, był redaktorem na FGE, siedzi w fandomie jakiś czas. Więc tak, SPIDI ma pełne prawo by wyrazić swoje zdanie, jego "doświadczenie" jest wystarczająco duże, by mieć zdanie na określone tematy. Pragnę jednak zauważyć, że SPIDI jest osobą dość... "oryginalną". To trochę jak z marszałkiem Montgomery'm. Marszałek, dowódca, doświadczenie (W armii służył od 1908 do 1958), ale nie oznacza to, że był strategiem dobrym, a wręcz przeciwnie, często jest uznawany za kogoś, kto był słabym strategiem, odpowiada za porażkę operacji Market Garden. Albo Cejrowski - zjechał cały świat, ale wciąż jest kołtunem. Ilość napisanych ficów, fanów, zasług nie oznacza, że mamy coś ciekawego do powiedzenia. SPIDI wydał książkę sam. Każdy może zlecić drukarni druk określonej liczby danego tekstu. Tak samo ja mogłabym "wydać" książkę drukując ją na mojej domowej drukarce. Nie, KO to nie jest najlepszy fic, za to może powalczyć o miano jednego z najgorszych. Długi? Owszem, jest długi, ale długość nie ma znaczenia. Można napisać króciutkiego One-Shota który ma więcej sensu i bardziej rozbudowaną, ciekawą historię. Poza tym nie wiem czy się cieszyć z tego, że powstaje 2 tom, bo pojawia się tam moja postać. Cóż, za błędy młodości się płaci, szkoda tylko, że dla wielkiego pisarza niezwykłą trudność sprawia zmiana imienia, opisu wyglądu. No sorry, ale SPIDI ma czas na robienie pierdyliarda tabelek, ale nie ma czasu na poprawienie błędów, lub ustosunkowanie się do prośby. Czy ja, pisząc posta w "Equestria walczy!", dałam SPIDI'emu prawa do mojego OC? Nie. W świetle prawa nie mam się do czego przyczepić. Ale jesteśmy na forum, na którym obowiązuje grzeczność, sprawiedliwość. I tutaj, na forum, mam pełne prawo do tego by się przyczepić czegoś takiego. I poważnie, to jest śmieszne. Masa tabelek, drukowanie książek, ilustracje... a może lepiej zrezygnować lub przesunąć w czasie jedną czy dwie tabele z niepotrzebnymi informacjami (Dokładny wzrost kucyków wszystkich ras - baaaaaardzo to potrzebne), i zainteresować się pewnymi opiniami, stroną techniczną fica? Jak podejmuje się decyzję by umieścić w swym ficu czyjeś OC, to w naszym obowiązku leży uszanowanie autora tego właśnie OC - rozmowa z nim, konsultacje, branie jego słów na poważnie, dochodzenie do wspólnych wniosków. Nie umiemy ogarnąć 30 OC? No to zmniejszamy liczbę do 20, 10. Bo to nie sztuka załatwić sobie armię statystów. To potrafi największy głupek. I o ile zrozumiałabym decyzję o pozostawieniu mojego OC bo miało już masę scen, wpływ na fabułę, to nie rozumiem decyzji o pozostawieniu OC które... miało ze dwie sceny ze swoim udziałem. Fan powierzający swojemu idolowi, ulubionemu pisarzowi swoją postać ufa, że autor zrobi z nią coś dobrego. To nie SPIDI robi łaskę, przysługę fanom, umieszczając ich OC w KO. To oni robią przysługę mu, dając mu masę statystów, a w zamian oczekując czegoś dobrego. SPIDI nie przejął praw do mojej OC. Co jak co, ale w pewnych kwestiach trzeba zdawać sobie sprawę, że nie zawsze idzie po naszej myśli. Dając czyjeś OC do fica trzeba wiedzieć, że autor ma prawo zezygnować, wymagać. Moja OC nie ma wielkiej roli, ma ledwie dwie sceny, jest wesoła, sympatyczna i nic nie stoi na przeszkodzie by zmienić imię, opis wyglądu. No ale chyba za późno już... 2 tom niedługo zostanie wydrukowany. Cóż, przynajmniej mam powód do śmiechu, że w ficu pojawia się postać która jest związana z osobą, która KO szczerze nie lubi. Ale poważnie, przyjmować do swojego fica masę OC, by potem nie potrafić w pełni pokazać, oddać tych postaci? Ale cóż, zagorzali fani mają to gdzieś. Ważne, że super fajny OC został przyjęty do fica. Szkoda tylko, że OC występujący w ficu ma czasem ledwie 1/4 charakteru pierwowzoru. No ale rozpisałam się... krótko mówiąc - czas który SPIDI spędził w fandomie pozwala mu na to, by być jakimś autorytetem. Kilka lat to wystarczający okres, który pozwala nam na zdobycie doświadczenia, poważania. Więc tak, SPIDI, jeśli patrzeć na czas i doświadczenie "zawodowe" (Redaktor), ma prawo by mówić o "umieraniu fandomu". Ale czy ma wystarczający autorytet, poważanie wśród ludzi? Tutaj już mam inne zdanie. Czy posłucham? Może. Dzisiaj skasowałam ekran telefonu na podłodze, więc pewnie nie będę siedzieć całą noc przeglądając głupie zdjęcia i, co za tym idzie, nie utnę sobie komara w środku dnia. Fajnie by było jakbyście umieścili informację tutaj w poście lub na stronie, bo póki co wiadomo tylko, że w piątek. Audycja jednak zacznie się o 20:00, o czym jest napisane na facebooku Radio Pie. Co do samych pytań - jak wygląda ich zadawanie? Kiedyś, jak jeszcze lubiłam tybetańskie chińskie bajki to słuchałam radia internetowego, na którym można było na bieżąco pisać pytania, pozdrowienia, prośby o piosenki, i co kilka utworów, o ile była prowadzona audycja (Bo gdy nie było nikogo z ekipy to leciała sama muzyka, same pozdrowienia chyba były wyłączone), czytano je. Teraz ludzie częściej używają Discorda i podobnych. A może pytania trzeba zadawać tutaj, w postach? A może mailem wysyłać? Tak czy siak, mam nadzieję, że SPIDI powie coś ciekawego. A jak nie powie nic ciekawego, to przynajmniej będzie trochę śmiechu.
  5. Nie, ale uznałam, że skoro zaznaczyłeś, że 3 fiki są z F:E, to stanowi to jakiś problem. Jeśli się pomyliłam to przepraszam. Dla mnie o wiele większą wartość ma fanfic znanego autora. Verard, SPIDI - te osoby są znane, i gwałty, głupie rzeczy pojawiające się w ich ficach mają dla mnie wartość większą niż gwałty z fica jakiegoś randoma. Przyznam jednak, że przesadziłam z ilością. Myślę, że po prostu źle się wyraziłam, i, mój błąd, niepotrzebnie brnęłam. Ja skupiam się na jednostce, nie ogóle, ty za to właśnie skupiasz się na ogóle. Brałam też pod uwagę fiki które są właśnie znane, najlepiej z pierwszej strony. Cóż... tutaj widzę winę po obu stronach. Ja palnęłam głupotę i niepotrzebnie brnęłam, a ty użyłeś w stosunku do tego co piszę określeń "kłamstwo" i "głupota", na co jestem bardzo wyczulona. Ogólnie tak... postąpiłam szybko, emocjonalnie. Sorka. Zależy. Zgaduję, że masz na myśli coś takiego, że nawet jeśli nie opisujemy gwałtów w ficu, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że one jednak w tym uniwersum mają rację bytu, że takie coś może istnieć. I to jest prawda. Uważam jednak, że można to wykombinować w taki sposób, by brak gwałtów był uzasadniony fabularnie, lecz jest to właśnie... kombinowanie. Trzeba specjalnie dostosować uniwersum, psychikę postaci. A ja nie zamierzam wymagać od ludzi by robili jakieś zabiegi fabularne, wytłumaczenia, by usprawiedliwić brak jakiejś rzeczy. Dla mnie wystarczy to, że gwałty nie są opisywane. Jeśli chodzi ci o to, że każdy realistyczny fic ma gwałty... nie. Realizm nie zależy od tego, czy gwałty są czy nie. Gwałty nie pełnią roli warunku, który musi zostać spełniony by móc postawić "ptaszek" przy słowie "Realizm" w naszej liście celów. Tutaj już zależy od podejścia. Według mnie nie potrzeba pre-readera "wroga" by nauczyć kogoś, że istnieje hejt, ciężka krytyka. Żeby wiedzieć jak sobie z czymś poradzić nie trzeba tego koniecznie doświadczać na własnej skórze. Mimo to muszę przyznać, że masz wiele racji. Wciąż jednak wolę pozostać przy pre-readerze "przyjacielu", i wciąż uważam, że taki pre-reader jest dobrym wyborem, o ile tylko umie robić pre-reading. Taaaaa... a mówiłam sobie "Nie pisz tego, nie klikaj "Wyślij odpowiedź". No i wysłałam... powinnam czasem się zatkać z tymi moimi poglądami. ;/ Czy zmuszony... przyznam, że spieprzyłam teraz, bo coś czuję, że to moja wina. W moim poście chciałam zwrócić uwagę na to, że pojawia się krytyka forum od pewnych osób, i być może problem małej liczby piszących, czytających i komentujących polega na czymś innym niż tylko kiepska jakość ficów. No i jak to zwykle ze mną jest, przeszło na gwałty, potem na MLS, i powstał nowy konkurs... wybornie. Mam tylko nadzieję, że część osób będzie miała frajdę... Ja czuję, że przesadziłam i mogłam nie brnąć. Ja jestem zwolenniczką czegoś takiego jak na zagranicznych forach - brak gore, clop. Na MLPPolska, nawet jeśli bardzo chcę, to ja gwałtów nie wytępię. Uważam po prostu, że powinny istnieć jakieś ostrzeżenia, system tagów, który by służył do oznaczania ficów które takowe sceny, wątki mają. Tylko tyle. MLN nie musi, ale powinno. Wiesz... przyznam, że sama nie wiem czemu w nich dłubię. Ale też od dłuższego czasu nie siedzę w MLN - co najwyżej zerkam na parę ficów, przeglądam na szybko rozdziały. Głównie po to by wiedzieć, czy coś czytać, czy jednak nie. Tak, takie rzeczy mi przeszkadzają, i na prawdę bym chciała, by jednak takich rzeczy na forum nie było. Ale ludzie są różni. Mi przeszkadzają gwałty, innym nie. Jest to sprawa taka... można powiedzieć, że nie nadaje się do dyskusji, bo gusta są różne, i ja nie przekabacę ciebie na swoją stronę, tak jak ty nie przekabacisz mnie. Po prostu gdzie się nie pojawię, to jak zabieram jakiś głos to prędzej czy później wyłazi ta kwestia. Ogólnie to jeśli chodzi o gwałty to ja bym była za systemem tagów, ostrzeżeń. Jeśli autor zamierza takie sceny umieścić, umieścił, lub "może" pojawią się w przyszłości, to po prostu fic otrzymuje stosowny tag lub ostrzeżenie przy danym rozdziale i/lub opisie fica. Pisałam o tym gdy odpisywałam Ylthin. Zamierzałam jakiś czas temu dokładniej rozpisać tę kwestię, przedstawić szerszej grupie, ale jednak straciłam trochę zapał do tego wszystkiego... Na tym chciałabym zakończyć dyskusję. Myślę, że poszło to w trochę złą stronę. Ja na prawdę nie lubię rozmawiać, ciągnąć tematu gwałtów, ale jak ktoś mi odpowiada to odpisuję, bo uważam, że powinnam, że grzeczność. Chciałabym podziękować rozmówcom, bo jednak dobrze jest czasem pogadać, mimo pewnych spięć (Np. między mną a Foleyem). Sorka za to, że pod koniec opuściłam pewne kwestie np. to co Cahan powiedziała o pre-readingu. Po prostu czuję się tą całą dyskusją zmęczona, i jednak chciałabym odnieść się tylko do tych ważniejszych rzeczy. No... a teraz schować się i starać nie wywołać kolejnej zadymy...
  6. A czy mówiłam, że to go zwalnia przed pracą? Nic o tym nie wspominałam. Wow... ty tak poważnie. Boję się ciebie. Czyli jeśli ktoś jest z charakteru nieśmiały, to ma zmienić swój charakter, bo inaczej nie poradzi sobie w ficowej branży? Myślałam, że pisarzem może być każdy kto umie pisać opowiadania, a pisarzem dobrym może być ktoś kto ma talent do pisania charakterów, opisów, ciekawej fabuły... nowych rzeczy się dowiaduję. Zależy też co masz na myśli jako "brutalna krytyka". Bo wiem, że jest taki typ ludzi, co za małe błędziki potrafią zmieszać z gównem. To nie jest ok, i nie dziwię się jeśli ktoś nie radzi sobie z takimi rzeczami. Ważne jest zrozumienie czyichś problemów. To, że my nie mamy problemów z czymś nie oznacza, że inni też nie mają z tym problemów. Często skupiam się na teorii. Ale w tym przypadku sama współpracuję z ludźmi którzy są moimi przyjaciółmi. Mogę z nimi obgadać co chcę, kiedy chcę, zawsze służą mi radą. Forum jest robione dla ludzi. Jeśli ktoś jest nieśmiały, boi się krytyki (Nie oszukujmy się, każdy się boi pierwszego komentarza) to ma prawo do tego by pracować w swoim gronie. Jeśli mu odpowiada, pasuje - ok. A jeszcze lepiej jeśli taka praca pozwala mu otworzyć się na innych, otworzyć się na krytykę. Opierdalanie, czepialstwo =/= dobry pre-reader. Faktem jest, że jak ktoś nas opieprzy to się bardziej staramy. Ale są ludzie którzy wolą pracować z przyjaciółmi. To, że ktoś jest taki a nie inny nie oznacza, że "Nie może być pisarzem". W odpowiedzi dla Ylthin napisałam dlaczego według mnie jechanie po clopach jest głupie. Wątpię. Jak powstał konkurs to masa ludzi rzuciła się by pisać clopy. Bo lubili clopy, bo chcieli poeksperymentować, bo chcieli napisać pseudo śmieszną historyjkę. Nawet ty tam napisałaś... a nie, sorka, to była "parodia". Tak się składa, że jeśli coś jest "parodią" to od razu nie ma problemu, że ktoś to napisał. Tak się składa, że prawo Polskie nie reguluje sprawy pisania fanowskich opowiadań do fanowskich opowiadań. Podam przykład: Osoba X napisała opowiadanie w uniwersum Final Fantasy, modyfikując uniwersum, tworząc historię, przez co jedyną rzeczą która łączyła fica z Final Fantasy były ogólnikowe założenia świata. Po jakimś czasie osoba Y napisała fica, korzystając ze świata osoby X, nie pytając o zgodę. Prawo Polskie nie reguluje takich kwestii, nie ma kar za takie coś. Ale mimo to, jeśli na forum coś takiego by się przytrafiło, osoba X ma... pełne prawo by to zgłosić. Dlaczego? Bo na forum jest takie coś jak szacunek, grzeczność. Użycie czyjegoś świata (Mam na myśli użycie tych samych rozwiązań fabularnych itp.) może zostać ukarane, jeśli tylko autor tego chce. Tak samo jest z np. OC. Prawo obowiązujące w Polsce nie reguluje kwestii pokazywania przemocy dla nieletnich. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by taką kwestię uregulować na forum. Tak samo jest z przykładem który przytoczyłam. Seksy w MW sprawiły, że nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Gwałty w MW sprawiły, że straciłam wiarę w to forum i pisarzy. Sama jesteś taka... "mhroczna" i w ogóle. Nie dziwię się, że gwałty cię nie ruszają. Wiem, że MLN jest różnorodne. Wiem też, że są tam fiki które są straszne, a nie tylko obrzydliwe. Nie widzę jednak powodu, by MLN nie mogło dostać zakazu publikowania dla niepełnoletnich. Jeśli zakazu nie może dostać, to nie rozumiem po co jest +18. Sorka, pomyłka. Fimfiction, nie MLPFiction. Szybko piszę, więc też pewne błędy nie zostają poprawione. Miałam na myśli forum zagraniczne, gdzie gore, clop, gwałty są zakazane. Jeśli komuś nie pasuje to czyta fiki na Fimfiction. Na MLN wchodzę by obserwować jeden fic. Ciekawi mnie jak pewne kwestie rozwiąże autor, chcę też utwierdzić się w przekonaniu, że to najgorszy fic który pojawił się w polskim fandomie. Nie czytam ficów które są w MLN, najwyżej je szybko przeglądam. W ogóle to... fajnie, że się o mnie tak troszczysz... chyba. Violence nie zamierzam omijać. Violence zazwyczaj nie równa się gwałtom, ale to też zależy. Tak czy siak, ryzyko, że natrafię na taką tematykę jest... mniejsze. Ups, sorka, literówka. Czy to, że 3 fiki są z F:E oznacza, że ta trójka się nie liczy? Brałam pod uwagę fiki bardziej znane. Kilkanaście gwałtów w jednym ficu to dla ciebie nic? Jeśli podliczyć wszystko to tak, wyszłoby pewnie, że na 2 fiki w MLN przypada 1 gwałt. W zwykłym dziale też pojawiają się gwałty - Wiedźma, Cień Nocy (Tutaj bardziej w rozmowach, lecz gwałty w tym uniwersum istnieją. Nie chcę się dowiadywać, czy czytelnik będzie miał zaszczyt czytać opis gwałtu w tym ficu) Odnoszę jednak wrażenie, że nie ma sensu z tobą gadać. Zamiast gadać na spokojnie mówisz o tym, że kłamię, że to co piszę to głupoty. Miło z twojej strony. Teraz tylko utwierdziłam się w przekoanniu, że nie ma sensu ciągnąć z tobą dyskusji. No co? Typowe fanfiki będące na pierwszej stronie działu. Zoofilia jest legalna nie tylko w Finlandii. Jakiś czas temu była legalna np. w Danii. Część stanów w USA też ma legalną zoofilię, ale z czasem jest coraz mniej stanów które pozwalają na to. Tak samo jak wyciąganie flaków, opisywanie gwałtów... sorka, zapędziłam się w moich marzeniach o kolorowym, tęczowym forum. Cóż... nie widzę powodu by pisać o zoofilii, bo to jest jednak coś, co na tym forum jest stanowczo karane. W porównaniu do gwałtów, z którymi będę walczyć aż do końca mojego życia.
  7. Jeśli chodzi o fanfiki "znane i lubiane" to w nich się ta tematyka pojawia. W Kryształowym Oblężeniu jest masa gwałtów, od tych od krótkich lub przytoczonych przez postaci, do dokładnie opisanych. Oprócz tego Mroczne Wieki, też jeden z lubianych ficów. Gwałt grupowy i śmierć klaczy na wskutek gwałtu (Czyli też w pewnym momencie gwałciciele kopulowali ze zwłokami), z tego co pamiętam była też kwestia klaczek uzależnianych od narkotyków, i tutaj było wspomniane coś o wykorzystywaniu seksualnym, tutaj jednak piszę z pamięci. Pancerz we Krwi - tutaj też się ta tematyka pojawia, głównie pod koniec. Oprócz tego FE, FE:Project Horizons, FE:Crimson Tide. Dodam też, że są to wielorozdziałowce, czyli ilość gwałtów na fica się zwiększa. Podałam te bardziej znane, od razu przychodzące mi do głowy. Starsze fiki nie posiadają chyba aż tak często pojawiającej się tematyki gwałtu. Teraz jednak wiele ficów ją posiada, nie tylko te z MLN, ale też z działu ogólnego. To też jest wyjście. Moim zdaniem jednak o wiele lepiej jest jakoś zrównać te całe zakazy. W MLS osoby poniżej 18 lat nie mogą publikować? Więc w MLN też. MLS jest niewidoczne dla osób niezalogowanych? MLN niech też będzie. Teraz jest niestety taka niezrozumiała dla mnie sytuacja, że MLS jest traktowane jako najgorsze zło, a MLN jest dosyć lubiane. Cóż... przyznam się, że trochę bez powodu wspomniałam o tym. Tak czy siak, skoro się stworzyło ten dział to wypadałoby chociaż udawać, że się nim opiekujemy. A tak to jest uznawany za coś, co jest przykrą koniecznością, bo gdzieś tam na forum są te wredne, przebrzydłe cloppery. Sama kwestia zoofilii jest też... głupia. Zoofilię uważam za coś chorego, ale... kiedyś z ciekawości szukałam czegoś na temat clopperów, i znalazłam temat na jakimś forum, gdzie ktoś przytoczył badania czy coś takiego. Ogólnie chodziło o to, że furry, clopper =/= zoofil. W przypadku clopperów dużą rolę odgrywa charakter postaci, to, że ta postać żyje, ma poglądy, mówi jak człowiek. Krótko mówiąc - dla np. cloppera postać rysunkowa =/= prawdziwe zwierzę. Tak, clopy mogą być uznane za coś dziwnego, ale nazywanie tego wstępem do zoofilii jest według mnie przesadą. Co do szkodliwości clopperów... wystarczy poszukać "wiadomych" obrazków i animacji z np. Pokemonami. Praktycznie każda bardziej znana kreskówka ma bazę fanów którzy lubią obejrzeć porno z ich ulubioną postacią. Fandomy już dawno przyzwyczaiły się do obecności takich rzeczy w twórczości fanowskiej. Więc też tak... nie rozumiem czemu jest aż taka wrogość do clopów. Nieszkodliwe dziwactwo? Tak. Wstęp do zoofilii, rzecz niszcząca fandom od środka? Nie. Cóż... mi by nie przeszkadzał taki zakaz. Nie lubię tego typu tematów, nie zamierzam umieszczać tego w moich przyszłych tekstach. Według mnie mrok, zło uniwersum w którym toczy się akcja fica, można pokazać inaczej niż brutalnym gwałtem w ciemnym zaułku. Niestety, wiele osób podchodzi do tego jak do cenzury, że sztuka nie ma granic i takich tam. Owszem, sztuka ma granice. Szkoda tylko, że wiele osób uważa, że gwałty i wyciąganie flaków jest pewnym ficom potrzebne... Miałam pomysł na system oznaczeń, tagów, które by informowały o takich rzeczach, wątkach. To, że fanfic jest w MLN jeszcze nic nie znaczy. Grimdark =/= gwałt. Chciałam napisać coś w stylu projektu który zakładałby, że jeśli autor ma w planach/w ficu mogą pojawić się w przyszłości/w ficu pojawiają się takie sceny, to fic powinien mieć stosowny tag lub adnotację przy rozdziale. Niestety, uznałam, że nie ma sensu. Może kiedyś, póki co wątpię by takie coś przeszło. Dla niektórych osób nawet głupi dopisek przy rozdziale potrafi być problemem. Ogólnie to... szkoda. To się staje powoli wkurzające. Napiszę coś to zaraz się robi burza. Zależy. Ja staram się skupiać na polskim fandomie, i mam o nim mieszane zdanie. Sama miałam ochotę by przejść na forum zagraniczne, problem polega na tym, że mojego fica chciałam pisać po polsku, nie angielsku. Według mnie fandom będzie żył jeszcze długo. Szkoda tylko, że odnoszę wrażenie, że na starość z fandomu stanie się stetryczały dziadek który szczeka na każdego. Dałeś dobry przykład, ale według mnie narzekanie na ilość czytelników jest abstrakcyjne z innego powodu - narzeka się, ale nic się z tym nie robi. Z rozmów z osobami krytykującymi forum wynikało, że nie podoba im się to, że na forum jest kolesiostwo, kółka wzajemnej adoracji. Sama odnoszę wrażenie, że coś jest nie tak. Warto byłoby się problemowi przyjrzeć, a nie zamiatać pod dywan i winę zwalać na to, że fiki są coraz gorsze. Bo można być fanem ficów, ale odejdzie się z forum dlatego, że wkurza nas polityka administracji, a nie to, że fiki są słabe. W domu coś śmierdzi. Lepiej sprawdzić co śmierdzi, bo potem może się okazać, że ktoś zrobił melinę obok naszego domu. Obawiam się jednak, że może to być trudne. Wnioskując z tego co mówili udzie z którymi rozmawiałam, połowa ekipy powinna zacząć czyszczenie forum od siebie. Nie żeby coś, tylko mówię co mi powiedzieli. I myślę, że jest w tym ziarnko prawdy. Zresztą... fiki owszem, nie cieszą jakością. Nie wiem, może to dlatego, że wolę bardziej "eksperymentalne" realia np. fic wojenny który skupia się na wędrówce a nie rzezi, ale właśnie takie wrażenie odnoszę. Fakt, jestem bardzo wymagająca w stosunku do ficów. Jednego fica skrytykowałam bo pojawiła się tam postać nawróconego bandyty. Po prostu nie spodobało mi się to, że gościu gwałcił, zabijał, odpowiadał za cierpienie setek, a może i tysięcy, ale potem nagle się zmienił i ojej, aniołek. Nawet gdzieś był tekst "Jesteś bohaterem, nie ważne co mówią inni". Ja w ficach zwracam dużą uwagę na moralność postaci, konsekwentność w prowadzeniu ich (Dobra postać która ignoruje krzyk z ciemnej uliczki, mimo iż nie ma co do tego powodu - "Łeeee, słaby fic"), i chyba dlatego mam takie negatywne zdanie o wielu ficach. Pomysł z bibliotekarzami jest spoko, trzeba jednak obgadać dokładniej jak to ma działać. Jak mówiłam w odpowiedzi dla Ylthin, trochę bez powodu ten temat poruszyłam, ale jednak takie wrażenie odnoszę, że ten dział jest traktowany jak piąte koło u wozu. Nie chcę by ten dział zniknął, wcześniej źle się wyraziłam. Bardzo jednak by mnie ucieszyło, gdyby został potraktowany sprawiedliwie. I jako sprawiedliwe potraktowanie mam na myśli zrównanie zasad, zakazów które panują w MLS, i MLN. Najlepiej tak, by zasady z MLN były takie same jak w MLS.
  8. Chyba nie przeczytałaś tego co pisałam. Napisałam, że pre-reader przyjaciel jest dobrym wyborem dla ludzi którzy są nieśmiali, boją się brutalnej krytyki. Pewnie trudno ci w to uwierzyć (Nic dziwnego, w końcu ty to jesteś już z tych "poważnych pisarzy"), ale pre-reader może być czyimś przyjacielem, a przy tym dobrze wykonywać swoją pracę. Osoba nieśmiała, bojąca się ostrej krytyki może się jedynie zniechęcić przez pre-readera który jest "brutalnie szczery". Za to pre-reader przyjaciel może takiej osobie pokazać krytykę sprawiedliwą, szczerą, przygotować taką osobę do otrzymania krytyki większej, ostrzejszej. A bycie pre-readerem nie wyklucza bycia czyimś przyjacielem. Rolą pre-readera jest to, by pokazać pisarzowi drogę którą powinien iść, pomagać mu, pokazywać gdzie najczęściej popełnia błędy. Można to połączyć z grzecznością. Nie mówiłam nic o tym, że pre-reader powinien pisarza klepać po główce. Pre-reader powinien pomagać pisarzowi, mówić co mu się podoba, co mu się nie podoba, wskazywać błędy, mówić pisarzowi "Powinieneś zwracać większą uwagę na przecinki, ciągle stawiasz je w złych miejscach". Ale pisałam to w kwestii osób które są nieśmiałe, boją się krytyki ostrej. Takie osoby nie dadzą rady pracować z pre-readerem "brutalnie szczerym". Taki pre-reader może (nie musi, ale może, wciąż jednak ryzyko jest duże) zniechęcić do dalszego pisania. Odnoszę wrażenie, że nie przeczytałaś tego co pisałam dokładnie. Szczególnie, że nie zwróciłaś uwagi na to, że pisałam mojego posta w odniesieniu do osób które z "brutalnie szczerą" krytyką sobie nie poradzą, i dla których pre-reader przyjaciel jest dobrym wyjściem. Nie, to nie jest wina administracji. Wina administracji jest taka, że traktują ten dział jak piąte koło u wozu. "Chcesz konkursy na clopy, to pisz do Dolara i zrób" - Wow... serio, użyłaś takiego argumentu? Z tego co wiem nikt nie musi pisać specjalnie do Dolara, prosić go "Ej, zrób gradobicie fanficów!". Gradobicie jest w dziale ogólnym czymś normalnym, powszechnym. Jest robione co jakiś czas, każdego roku w dziale "Opowiania wszystkich bronies" pojawia się masa konkursów, i wątpię by użytkownicy musieli Dolara błagać o to, by te konkursy się wreszcie pojawiły. Obowiązkiem opiekuna działu jest to, by się tym działem opiekować. Ja nie mam obowiązku prosić o konkurs, bo obowiązkiem opiekuna działu jest to, by chociaż od czasu do czasu takowy konkurs zrobić. Z tego co widzę mało kto się tym działem opiekuje. "A bo małe zainteresowanie" - Skoro jest małe zainteresowanie to wypadałoby obgadać z użytkownikami, czy chcą zrobić konkurs czy nie, spróbować jakoś rozruszać ten dział. Z tego co wiem konkurs w MLS był pierwszym konkursem który pojawił się w tym dziale. A i tak ktoś musiał poprosić, by ten konkurs się odbył. Dział będący pod opieką osoby X =/= dział nad którym osoba X się opiekuje. Znowu odnoszę wrażenie, że nie przeczytałaś tego co napisałam. Nie krytykuję tego, że MLS ma +18. Krytykuję to, że MLS ma +18, ale mogą tam publikować tylko osoby pełnoletnie (Niepełnoletnie nie mogą, lub spotykają się z niechęcią ze strony innych użytkowników), dział nie jest widoczny dla osób niezalogowanych podczas gdy MLN jest dostępny dla osób niezalogowanych, i mimo +18 w nazwie mogą tam publikować osoby niepełnoletnie. MLS nie jest miejscem dla dzieci, tak samo MLN. W MLN jest mało czystego gore i grimdarku? A czym są Mroczne Wieki gdzie jest opisany grupowy gwałt zakończony śmiercią gwałconej, rozwalenie głowy partnera klaczy za pomocą obucha, opisy rozbryzgujących się mózgów? Kiedyś widziałam też fica w którym głównemu bohaterowi śniło się, że wyciągnął płód z brzucha klaczy w ciąży. Dla mnie to nie są rzeczy które powinny być dostępne dla osób poniżej 18 lat, które moga być przez takie osoby publikowane. W MLS za to osoby młode nie mogą publikować. Dlaczego seks jest zły, niedobry, tylko dla dorosłych, podczas gdy każdy, bez względu na wiek, może napisać w MLN fica w którym opisze scenę rozcinania brzucha, wyciągania płodów, wypadających flaków, gwałtu? +18 do czegoś zobowiązuje. I podczas gdy MLS ma zasady odpowiednie, to MLN z jakiś powodów nie ma odpowiednich zasad. Na to, że osoby poniżej 18 lat mogą publikować fiki gore/grimdark przymyka się oko, mimo iż teoretycznie jest to zakazane. Tylko teoretycznie, podczas gdy w MLS teoretycznie i praktycznie. W takim razie wypadałoby się tym działem zainteresować. Gdy pojawił się konkurs w MLS to wiele osób się nim zainteresowało - niektóre osoby napisały clopa bo z tym działem wiązały swoją twórczość, niektóre dla "eksperymentu", inne dla, hehe, parodyjek i, hehe, śmiesznych scenek i beki. Tak czy siak, zainteresowanie było. Zrobienie konkursu dopiero gdy ktoś poprosi nie jest interesowaniem się, bliżej temu do robienia łaski. Akurat ta tematyka w ficach z MLN jest dosyć często obecna. A granica? Ona w wielu ficach zostaje przekroczona. Na zagranicznym forum ta tematyka jest stanowczo zakazana, i nikt nie robi z tego problemów, nikt nie mówi, że to jest jakaś "cenzura". I to nie dlatego, że tam to reżim, komuna, admini przekraczają uprawnienia. PO prostu, nikt takich tematów nie potrzebuje, a jeśli już, to idzie sobie na MLPFiction. Poza tym wydaje mi się, że ignorujecie, omijacie kwestię tego, że mała aktywność może być winą słabej organizacji, a nie tego, że ludziom nie chce się pisać i czytać. Ok, MLPPolska nie musi być kalką zagranicznych forów, ale mogłoby chociaż trzymać jakiś poziom w sprawie karania ludzi. Przekaz który płynie z mojego posta jest jasny - nie skupiajmy się na tym, że mało ficów, mało ludzi, bo to umieranie forum niekoniecznie jest efektem małej aktywności w dziale z ficami. Osoby które mają krytyczne zdanie o forum mówiły mi co nie podoba im się w MLPPolska - kółka wzajemnej adoracji, krycie innych, kolesiostwo, brak przestrzegania zasad. Uważam, że problem istnieje. Czy zabolałoby gdyby ktoś zainteresował się sprawą? Podałam przykłady, jeden sama opisałam, ale główną, najważniejszą rzeczą było to, że wypadałoby spojrzeć na sprawę małej aktywności z innej perspektywy. Może do tego się odniesiecie? Cóż... nasze zdanie się różni tym, że ty uważasz, że po pre-readerze przyjacielu można przejść do "pre-readera wroga", podczas gdy ja właśnie uważam, że nie powinno się przechodzić do tego drugiego. Oczywiście, ma to sens, bardzo duży, ale np. ja czułabym się niezbyt dobrze otrzymując jakąś mocną krytykę. Dobra krytyka powinna być właśnie szczera, ale bez przesady. Mam w planach fica, i osoby z którymi pracuję potrafią w szczery sposób przekazać mi dlaczego wątek X jest ryzykowny, że w kwestii Y można coś zmienić. I ja to rozumiem, staram się zmienić moje pomysły, zwracać uwagę na inne wyjścia. Po prostu według mnie jechanie po kimś nie pomaga. Ja pracując z kimś kto po mnie jedzie czułabym się zestresowana, wkurzona. Oczywiście zależy od podejścia, bo są ludzie którzy nie czują dyskomfortu gdy ktoś im wypomina ciągle jakiś błąd, po nich jedzie. Ja jednak wolę pracować z ludźmi spokojniejszymi, którzy wiedzą jakie są moje i jego granice, i właśnie pracę z takimi ludźmi - przyjaciółmi, kolegami, rodzeństwem - bym polecała dla kogoś kto boi się mocnej krytyki, jest nieśmiały, boi się odbioru jego dzieła. Poza tym ja pre-reading traktuję trochę jak takie testy wersji beta fica. Ogólnie to dla mnie pre-reader jest osobą która dostaje fica "przedpremierowo", i ma za zadanie zaznaczać błędy, zdania do poprawy, niezrozumiałe wątki. Coś jak ludzie testujący wczesne wersje gier - szukają bugów, błędów, wyrażają opinię o questach, o samej grze. Nie widzę więc problemu by do pre-readingu dać kilka osób. Niektóre fiki mają chyba nawet kilkunastu pre-readerów, coś kojarzę, że kiedyś widziałam dosyć sporą listę osób które zajmowały się pre-readingiem jednego fica. Można więc to dowolnie modyfikować - dać jednego pre-readera który po nas jedzie, oraz jednego pre-readera przyjaciela. Ja jednak preferowałabym samych pre-readerów przyjaciół. Jeśli o działy chodzi... nie no, to dobrze, że rzeczy brutalne, związane z seksem są oddzielone od rzeczy "delikatniejszych". Nie podoba mi się jednak to, jak ten podział potraktowano. Nie pałam zbytnią sympatią do MLN, według mnie to jest zbytnie epatowanie brutalnością. Oba działy, MLS i MLN mają +18 w nazwie, ale w MLS nie mogą publikować osoby poniżej 18 lat, nie mają tam też wstępu ludzie niezalogowani. Za to na MLN niezalogowani mogą wchodzić, a osoby niepełnoletnie w teorii nie mogą tam pisać, ale w praktyce przymyka się na to oko. Uważam, że MLS ma dobre zasady. MLN powinien być zablokowany dla niezalogowanych, powinien być zakaz publikowania dla osób poniżej 18 lat. Nie widzę powodu by było inaczej. Bo teraz jest tak, że 15 latek nie może napisać sceny seksu (prawidłowo), ale może napisać scenę w której ogier gwałci grupowo klacz i podrzyna jej gardło (nieprawidłowo).
  9. Wow, mój pierwszy post w tym temacie... myślałam, że nigdy się tu nie odezwę. Myślę, że ja i Flashlight mamy podobne zdanie. Według mnie, jeśli boimy się krytyki, tego, że ktoś zacznie nam bez opamiętania wytykać błędy, to dobrym pomysłem jest poprosić o pomoc przyjaciela, kolegę, kogoś, komu ufamy. Krytyka według mnie nie powinna opierać się na tym, że pre-reader/korektor ma być "wrogiem" pisarza. Uważam, że takie podejście może zniechęcić do pisania wiele osób. Najlepiej jest, jeśli na pre-readera wybieramy osobę, której ufamy, która jest np. naszym przyjacielem. Mamy wtedy pewność, że nie zmiesza nas z błotem, bo nie spodobał mu się jakiś fragment (Czego np. ja bałabym się, gdybym miała jako pre-readera osobę, z którą nie mam relacji przyjacielskich), że w spokojny sposób pokaże nam jakie błędy popełniamy, doradzi. Myślę nawet, że lepiej jako pre-readera dać właśnie przyjaciela, niż kogoś, kogo osobiście nie znamy, nawet jeśli ten drugi przeczytał kilka razy więcej ficów (A nawet napisał/przetłumaczył) od tego pierwszego. Po prostu z osobą którą znamy pracuje się bardziej komfortowo, zna się swoje charaktery, granice, więc nie będzie sytuacji, gdy krytyka, ocena przerodzi się w zwykłe czepialstwo. Kiedyś widziałam argument, że przyjaciel będzie się bał nas skrytykować, by nam nie robić przykrości. Tutaj jednak da się ten problem łatwo rozwiązać - przeprowadzić szczerą rozmowę. Sama jestem bardzo podatna na krytykę, ale nie miałabym problemu, by powiedzieć komuś, że ma pełne prawo do oceny, krytyki moich ficów, więc też i ci nieśmiali, bojący się, problemu nie będą mieli. Dopóki krytyka nie przeradza się w niepotrzebne czepialstwo - jest dobrze. Oprócz tego ważną zaletą posiadania przyjaciela jako pre-readera jest to, że można do oceny dodać emocje. Nie mówię, że z "nieznajomymi" tak nie jest, ale w przypadku bliskich osób łatwiej jest otwarcie mówić o emocjach, a nie tylko sucho oceniać. Według mnie właśnie włączenie emocji, oceny moralnej np. postaci jest ważne, bo fic ma właśnie wywoływać emocje, a odnoszę wrażenie, że ta kwestia się w pewnych ficach gdzieś zagubiła (Np. sceny, w których postaci dobre, altruistyczne, ignorują cudzą krzywdę bez wyraźnego powodu). W przypadku osoby, której nie znamy (Na przykład osoba X napisała dużo ficów, więc ją pytamy, czy może nie zrobiłaby pre-readingu) raczej łatwiej jest skupiać się na suchej ocenie. Jest też kwestia właśnie tej nieśmiałości, strachu. O wiele łatwiej jest nam się otworzyć, podzielić przemyśleniami z kimś, kogo znamy, komu ufamy, niż dla profesjonalisty, o którym wiemy tylko tyle, co ma napisane na profilu. Dlatego też według mnie dla początkujących pisarzy, osób bojących się przesadnej krytyki, dobrym wyborem jest zwrócenie się do kogoś, kogo uważają za przyjaciela. Można oszczędzić sobie nerwów, a problemy takie jak np. to, że przyjaciel będzie ignorował błędy, by nas nie urazić, można z łatwością rozwiązać poprzez szczerą rozmowę. Co do kwestii bibliotekarzy... nie jestem za bardzo w temacie, ale z tego, co zrozumiałam, bibliotekarze mają być czymś w rodzaju "ratunku" dla forum, i mają oni ogólnie oznaczać teksty, które są według nich wartościowe. I przyznam, że jest to pomysł dobry - co prawda istnieją tagi "Epic" i "Legendary", ale to czy tekst takowy otrzyma, zależy tylko od czytelników, którzy nie zawsze wspomną o tym, że według nich fic na taki tag zasługuje. Przydałby się system oznaczeń bardziej... pospolity. Coś, na co trzeba zasłużyć, z czego autor może być dumny, ale przy tym musi to być coś, co nie jest dawane raz na dłuższy okres czasu, tak jak "Epic" czy "Legendary". Problem będzie też z tekstami, które są stare, są autorzy, którzy odeszli z forum, nie udzielają się, są fiki niedokończone. Jest to sprawa na dłuższą dyskusję. Nie widzę jednak problemu w różnych podejściach. Bibliotekarze będą też wskazywać fiki warte uwagi. Różne podejścia będą pomagać użytkownikom w znalezieniu czegoś, co będzie im odpowiadać. Jeden bibliotekarz np. będzie lubił post-apo bez przesadnej brutalności, i użytkownicy będą mogli kierować się jego opiniami, by też znaleźć post-apo bez masy krwi i flaków. Bibliotekarze mają być też czymś, co ma pomóc umierającym działom, forum. Odnoszę jednak wrażenie, że wiele osób uważa, że winę ponosi mała liczba użytkowników, mała aktywność. Jest to poniekąd prawda, ale znam osoby, którym nie do końca podoba się np. polityka części administracji. Nie oszukujmy się, ale MLPPolska nie ma co startować do for zagranicznych, i nie mam tu na myśli tylko ilości użytkowników. Weźmy na przykład dział MLS, który niby istnieje, ale jest traktowany jak piąte koło u wozu. Jeden jedyny konkurs, który się tam pojawił, jest słabym przykładem na "zainteresowanie działem", szczególnie że wiele osób zareagowało na ten konkurs bardzo negatywnie i pisało tam tylko po to, by poobrażać. Poza tym MLS ma "+18", i jest np. niewidoczne dla niezalogowanych osób, podczas gdy MLN też ma "+18", ale mimo to jest widziane nawet dla osób, które konta nie posiadają. Więc po co trzymać ten dział? Albo istnieje na równych zasadach, albo nie istnieje w ogóle. Bo po co ma stać? By raz do roku ktoś napisał clopa? Dodam, że na zagranicznych forach nie mają działów z clopami i gore (Co więcej, zakazane są takie tematy jak gwałt itp.), a jednak nikt o to pretensji nie ma. Oprócz tego dochodzi też polityka pewnej części administracji, o której też czytałam negatywne opinie. Do tego dochodzi reagowanie na zaczepki, bo na zagranicznych forach za teksty, które padały w konkusie w MLS, zamiast usuwać posty czy dawać ostrzeżenia, to zapewne od razu by wlepili knebel lub ostrzeżenie i by się skończyło. Na forum o którym mówię za obrażanie, prześladowanie, ogólnie bycie "dupkiem" jest 250 punktów, a po zdobyciu 1000 punktów jest już ban. I tutaj nie chcę jakoś jechać po MLPPolska, bo nie to mam na celu. Wszystko ma wady, zagraniczne forum też. Po prostu uważam, że na umieranie forum wpływa nie tylko to, że ficów nikt nie czyta. Jest masa rzeczy, które składają się na ogólną ocenę forum - polityka administracji, przestrzeganie regulaminu (Na przykład sytuacje, gdy jeden admin za przekleństwo da warna, podczas gdy drugi sam sobie wesoło bluzga i ostrzeżenie wlepi tylko za dłuższą wiązankę), kolesiostwo, kółka wzajemnej adoracji. Takie rzeczy są na każdym forum, ale różnica polega na tym, że na zagranicznych forach z tym walczą, a na MLPPolska przymyka się na to oko. Tak uważają osoby, które znam, i które mają o MLPPolska krytyczne zdanie. Więc nie patrzmy na sprawę tylko przez pryzmat tego, że mało użytkowników, nikt nowy się nie pojawia. Postarajmy się popatrzeć na sprawę z różnych perspektyw, zastanówmy się, jak można to poprawić. Jeśli wyeliminujemy rzeczy, o których wspomniałam, a ludzi wciąż będzie niewiele - wtedy dopiero możemy mówić o tym, że jest niesprawiedliwie. Może warto się wszystkiemu przyjrzeć? Skoro są osoby krytykujące niektóre rzeczy, zjawiska na forum, to może warto spróbować pewne rzeczy przeanalizować? Bibliotekarze mogą poprawić sytuację forum, ale nie zapominajmy, że nie tylko ficami forum żyje. Co z tego, że bibliotekarze zachęcą innych do przeglądania ficów, komentowania, pisania własnych, skoro i tak komentować będą cały czas jedne i te same osoby?
  10. Najmocniej przepraszam za offtop, ale pewien jegomość bardzo lubi gadać głupoty, i czuję się w obowiązku mu odpowiedzieć. Obiecuję, że jest to mój pierwszy i ostatni post który odchodzi od tematu, i żeby nie zajmował dużo miejsca umieściłam go w spoilerze. Za teksty nieładne, brzydkie i ogólnie niefajne przepraszam, jeśli takowe są.
  11. Często pojawia się shipp RD x Spitfire, lecz dla mnie Spitfire jest już zaklepana przez Fleetfoot. Mogłabym shippować RD z Pinkie Pie, ale Pinkie Pie według mnie (bez obrazy) powinna być zamknięta z dala od społeczeństwa więc... Ale jakby tak pomyśleć... Mane 6 są dla siebie tylko przyjaciółkami, więc postaci z Mane 6 odpadają. Zostaje więc ktoś spoza głównej szóstki. Na pewno można odrzucić Zephyr Breeze. Z tego co wiem okazywał on zainteresowanie dla RD, ale ona na niego bardziej patrzyła jak na kolegę. Ale często patrzę na takie rzeczy w sposób "Od przyjaźni do miłości", więc może coś z tego mogłoby być. Innym kandydatem może być Soarin, lecz tutaj też jakoś... nie umiem się przełamać by patrzeć na tę dwójkę inaczej, niż jak na bliskich przyjaciół. W sensie... jestem trochę rozdarta, z jednej strony Soarin x RD jest ok, a z drugiej coś mi nie pasuje w tym shippie i wolę ich widzieć jako przyjaciół. Wychodzi więc na to, że warto mimo wszystko "pogrzebać" wśród mane 6. Z tego co kojarzę, najbliższe relacje RD ma z Fluttershy, Pinkie oraz AJ. Myślę, że Fluttershy - delikatna, wrażliwa, czuła - oraz RD - Pewna siebie, energiczna, śmiała, zarozumiała - raczej niezbyt by do siebie pasowały. Pinkie Pie za to... mówiłam chyba co o niej myślę, i wątpię by ktoś potrafił z ną wytrzymać dłużej niż góra dzień. Nie zna pojęcia przestrzeni osobistej, wyprawia imprezy bez zgody osoby, dla której ta impreza jest organizowana. Raczej nie shippowałabym z nią nikogo, nikomu nie życzę dłuższego kontaktu z kimś takim. ;_; Zostaje więc nam Applejack która... pasuje do RD. Obie lubią rywalizację, są silne, pewne siebie. Co prawda rozwój miłości bardziej kojarzy mi się z chodzeniem na randki, wspólnymi kolacjami, ale w przypadku tej dwójki może to być np. wspólne bicie rekordów, rywalizacja. Przyznam jednak, że o wiele lepiej mi idzie shippowanie postaci z tła. No i mam słabość do shippów ogier-ogier lub klacz-klacz. Uważam, że w Equestrii homoseksualne kucyki mają pełnię praw, homoseksualizm jest czymś normalnym, codziennym, dlatego tak mi śpieszno do shippowania klaczek z klaczkami.
  12. Ten tekst trzymałam już jakiś czas, bo od wydarzeń o których piszę tutaj minął już chyba miesiąc. Ale myślę, że warto będzie jeśli jednak czas spędzony na pisaniu tego nie pójdzie na marne. Trochę bez powodu pisałam tę pierwszą część (O KO) ale na komórce edycja jest bardzo trudna. No i lepiej zostawić to w takiej postaci jak jest. Sorka jeśli są tutaj błędy jakieś. Wiecie... miałam tego nie pisać, ale ten temat chyba od zawsze był miejscem, gdzie można wywalić brudy, a w odpowiedzi dostanie się miłą, dobrą odpowiedź z pocieszeniami. Sama nie wiem co myśleć... nie zmieniłam się z dnia na dzień w apatycznego emosa, ale wydaje mi się, że szczerość, sympatię, pocieszenie na tym forum można znaleźć tylko w temacie "Wyżal się" i w przywitaniach. A i to nie zawsze. No i nie można zapominać, że niektóre osoby, które witają nas lub nas pocieszają, w innych tematach równie dobrze wbiliby nam kosę w żebro. Takie odnoszę wrażenie. Szczerze mówiąc... nie wiem czemu siedzę w fandomie. Nie oglądam serialu, z fandomem się nie utożsamiam, a przynajmniej nie z fandomem polskim. Mam w planach jakieś tam fiki, ale czy to starczy, by uznawać się za kogoś, kto należy do fandomu? Zależy, jak kto patrzy. Ja starałam się zachowywać pewien... dobry, bezpieczny dystans na zasadzie "Bądź, ale nie wnikaj". No ale zaczęłam wnikać. I nie wiem co myśleć. Fandom nie jest święty. Są różni ludzie. Fandomy mają to do siebie, że siedzą w nich ludzie różni. Są biedni, bogaci, są inteligentni, są głupi. Ale są też np. osoby o poglądach prawicowych i ci o poglądach lewicowych. W fandomie znaleźć można homofoba i zwolennika parad równości. Ale raczej powinni w miarę spokojnie ze sobą żyć, co nie? Nie szukam tutaj zrozumienia, jakiegoś pocieszenia. Nie szukam też pretekstu do robienia dram, wojenek, nie chcę też rzucać nickami. Chcę się po prostu "wyżalić", wywalić smuty, i nie zamierzam uczestniczyć w długich dyskusjach, gadać o tym, czy moje zarzuty są wyolbrzymione, czy nie. Nie chcę też ciągnąć gadki, z osobami których dotyczy ten post, bo nawet mi na tym nie zależy, a ciągnięcie dyskusji przez te osoby, nieważne czy przyznają się do tego, kim są (Nie podaję nicków), czy nie, odbiorę jako zwyczajną głupotę, brak zwykłej, ludzkiej godności, i szukanie okazji do zaczepek. Wielu może mnie kojarzyć z "dyskusji" w temacie z KO. Przed tym nie pisałam wielu postów. Grałam w parę luźnych RP, grałam w gierki, sklejałam modele. W pewnym momencie chciałam robić filmy z gameplayami z OSU, ale ostatecznie zrezygnowałam, bo Bandicama nie mogłam ustawić. Potem zaczęłam rysować, w planach miałam fika. Ale na forum się za bardzo nie odzywałam. Zawsze mnie drażniły 2 tematy w ficach - Gwałty i przesadzona brutalność. I nie lubiłam KO. Więc... napisałam opinię. Najpierw pierwszą, która spotkała się z dużą ilością reputacji, potem drugą, jako komentarz na temat nowych rozdziałów. I zaczęła się dyskusja. Dyskusja ma sens wtedy, gdy są argumenty, powody. I o ile na początku tak było, to po pewnym czasie zaczęło się to sypać. Pojawiły się różne ataki, posądzanie o trolling, o to, że robię to dla własnej przyjemności, że szukam atencji. A potem cała ta "dyskusja" przerodziła się w durną pyskówkę. Początkowo chciałam tam napisać posta, ale mi się odechciało. Nie chciałam być kojarzona z tym. Nie przyniosło mi to wielkiej sławy, no bo wielkie co, że ktoś kłóci się o beznadziejnego fica. To nawet nie stanowi ułamka tego, czym była drama z np. "Kołczem Majkiem" o której było w pewnych Youtubowych środowiskach głośno. Ale nie o tym chciałam powiedzieć. Mimo wszystko... poniekąd szkoda mi tego, że tak wyszło. Chciałam dyskusji, a wyszła z tego jakaś durna drama. Miałam w głowie jakiś obraz fandomu jako czegoś, co można zmienić na lepsze. Chciałam "walczyć" o jakieś lepsze forum, bo jeśli rzeczy złych nie da się usunąć na dobre, to można je chociaż zmniejszyć. I się na tym przejechałam. Czasami lepiej zostawić rzeczy takimi, jakimi są. Wiem, jak to brzmi, jak jakieś robienie z siebie nie wiadomo kogo, ale nie mam tego na celu, i nie chcę udawać, że jestem jakąś wielką bohaterką, co postanowiła walczyć ze wszelkim złem. Ale doszłam do wniosku, że polski fandom jest wisielcem, który lubi się bujać. Nie zrozumcie mnie źle, jest w nim wiele fajnych osób, ale... ludzie znikają. Mało jest MG w dziale z RP, gdy zrobiono nabór, to pojawiło się jedno zgłoszenie. Jedni ludzie okazują się kimś, kim nie są, po czym obrywają banem, inni odchodzą z fandomu, bo nie podoba im się to jaki on jest, jeszcze innym znudził się serial. Ale o ile na zagranicznym, angielskim forum jest masa ludzi, to forum MLPPolska jest niemalże mikroskopijne. Jak z zagranicznego forum odejdą 2-3 osoby to nie jest to cios mocny. Za to, gdy z MLPPolska ktoś odejdzie, to jest to dla tego forum duży cios. Co prawda pojawiają się nowe osoby, ale rzadko stają się na forum kimś "znanym". I mniej więcej od zakończenia dyskusji pod KO czuję, że to forum umiera. A winę za to ponoszą wszyscy, bez wyjątku. Ja ciągnę głupie dyskusje, jakiś admin przymknie oko na coś, jakiś użytkownik chamsko się zachowa... Ale wszyscy jakąś winę ponoszą. Sama nie wiem co o tym myśleć... Ale jest też druga kwestia z której chciałabym się wyżalić. Jak mówiłam wcześniej - nie zależy mi na tym, by robić jakąś wojnę, by obgadywać ludzi. Nie szukam też jakiegoś zrozumienia czy pocieszenia, choć miło będzie, jeśli takowe się pojawi. Nie jestem kimś idealnym. Nikt nie jest. Każdy ma wady. Ja jestem miła, sympatyczna, tolerancyjna. Problem w tym, że są rzeczy, które mnie bardzo denerwują. Ale nawet w przypadku tych rzeczy jest możliwość jakiegoś kompromisu. Jestem nerwowa, łatwo ponoszą mnie emocje. Ale jestem normalna. Mam kochającą rodzinę, zajęcie, zainteresowania. Gram w gry, sklejam modele, lubię słuchać rocka, dubstepu, moim ulubionym zespołem jest Pendulum. Jestem w pełni normalną osobą. W pewnym okresie życia chodziłam do psychologa, lecz były to chwilowe problemy, które może mieć każdy. Nie rozumiem więc, czemu jakiś czas temu spotkała mnie dosyć przykra sytuacja na SB. Nie chodzi mi tu o domaganie się jakiejś sprawiedliwości, robienie dramy, obrażanie moich rozmówców, rzucanie nickami. Żalenie się, o to chodzi w tym temacie. Dwie osoby (Dokładnie to 3, ale trzecia nie brała wielkiego udziału w "rozmowie", mimo iż wtórowała pozostałej dwójce) na SB, na podstawie krótkich rozmów postanowiły mnie oceniać. Nie wnikam, jaki był powód, ale przysięgam, że nie jestem typem osoby, co prowokuje innych do czegoś. Na podstawie moich postów oraz rozmów na SB uznały, że mam... autyzm (później zmieniony na aspergera) oraz problemy. Radziły mi iść do psychologa. Wiecie... ja nie byłam zbytnio lubiana w szkole. Mam wadę wymowy. Chodziłam do logopedy, ale wtedy, w podstawówce, dla małego dzieciaka liczy się to, że nie trzeba siedzieć na lekcji, tylko można się z niej "urwać". Wadę wymowy mam do dzisiaj, dokładnie to chodzi o litery R i L. Ja siebie słyszę dobrze, inni niekoniecznie. Wada wymowy była czasami powodem do mniejszych lub większych "śmieszków". Ale nikt mi nigdy nie powiedział, że mam autyzm. Nikt. Przez te wszystkie lata nikt mi nie zarzucił autyzmu, aspergera. Do tamtego dnia. Starczy mi wrogów. Chciałam wyjść z tej dyskusji neutralnie, jakoś wygadać kompromis. I na tym się przejechałam. Mogłam wyjść, ale gdy już tego zachciałam, to nie miałam jak. Moje próby obrony były kwitowane chamskimi tekstami w stylu "To jest gorsze od BiP", "Oceniam cię 1 na 10". Chciałam dyskutować, bronić się, ale to był ten typ osoby, która uważa się za lepszą. Typ osoby, która nawet największą obelgę, najbardziej przykrą rzecz usprawiedliwi "szczerością". Zachowanie godne typowego dresa co dla chorej przyjemności będzie dręczyć słabszego kolegę. Śmiano się ze mnie, że nie wyłapałam w czymś sarkazmu, co dla tych osób było dowodem na mój "autyzm", zacofanie, aspergera. Używały trudnych terminów medycznych, a potem cisnęły bekę, że nie potrafię tego odpowiednio odebrać i robiły z tego powód do kolejnych okropnych słów. Pytano mnie też o wiek oraz o to, czy robię magistra. A ja? Ja zachowałam spokój, mimo iż miałam ochotę zwyzywać te dwie osoby od najgorszych. Ostatecznie wspomniałam, że "Nie mam o nich zbyt dobrego zdania", po czym chciałam zakończyć wszystko i napisałam, że idę spać. W odpowiedzi otrzymałam masę kolejnych złych słów. Że tchórzę, że nie mam odwagi, że mam powiedzieć jakie mam zdanie, że nie mam prawa odejść, dopóki nie powiem, co o nich myślę. Udałam, że opuściłam SB, nie odzywałam się, a wtedy te osoby zaczęły dyskutować o tym, jaka to ja jestem "żałosna". Porównywały mnie do kogoś, mówiły że nie rozumieją, jak można się zachowywać tak jak ja. Nie dam rady po tym czasie w pełni przytoczyć tych wypowiedzi, lecz miały one bardzo podobne znaczenie. Nie wytrzymałam i wróciłam. Nie chciałam "uciekać", chciałam pokazać, że nie tchórzę. Powiedziałam, że według mnie są to osoby inteligentne, chcące coś w życiu osiągnąć, ale... no właśnie. Powinny być odrobinę "milsze" dla innych. Dla jednej się nie spodobało, powiedziała, że ona jest "na dnie", czy coś w tym stylu, i że kłamię. Nie ma to, jak obrażać kogoś, mówić, że ma autyzm, udawać wielce inteligentną osobę, a przy tym mieć o sobie bardzo niskie mniemanie i otwarcie mówić, że nic się nie osiągnęło i nie osiągnie. Durne dowartościowanie się na czyjejś krzywdzie. Ostatecznie trzecia osoba, która do tej pory stała po stronie tamtej dwójki, zarzuciła tekstem o herbacie. O mnie zapomniano. Te osoby to nie były jakieś randomy. To były osoby znane na forum, szanowane, uznawane za kogoś, kto ma porządne poglądy, za osoby szczere. O takiej ilości reputacji, jaką miały te osoby wielu użytkowników mogłoby pomarzyć - blisko 1000 reputacji. Osoby wykształcone i inteligentne. Nie byle randomy, można powiedzieć, że wręcz "elita" forum. Osoby, z których zdaniem się liczą, osoby, które robią studia. Osoby, po których nie spodziewałabym się czegoś takiego. Mają swoją reputację, mają lub będą mieć swoje studia, z ich zdaniem się liczą, są lubiane. Ale to wszystko fałsz. Bo człowiek nie może być człowiekiem, jeśli nie ma zwykłej ludzkiej godności. A obrażanie, atakowanie innych, bo gdzieś coś powiedzieli stanowi zaprzeczenie tej godności. Jest to żałosne, najgorszy sposób "rozrywki" na jaki można sobie pozwolić. A to wszystko ukrywane pod przykrywką "szczerości", czy troski o czyjeś zdrowie. No bo jeśli potraktuje się kogoś jak idiotę , powie mu, że ma autyzm, aspergera, że ma problemy ze sobą to nie jest obraźliwe! To jest troska, a jak do kogoś ta troska nie trafia, to trza mu ją wpieprzyć na siłę! Prawda? Nie chcę nikogo atakować. Nie chcę nikomu robić złej "reklamy". Nie szukam jakiegoś usprawiedliwienia, bo "kiedyś coś komuś zrobiłam, no to teraz popatrzcie, ja też mam źle!". Chcę tylko powiedzieć, że nawet osoby, które są lubiane, znane, szanowane potrafią być kimś zupełnie innym. Kimś, kto pod przykrywką szczerości potraktuje cię jak śmiecia, zgniecionego i wrzuconego do niszczarki. Można powiedzieć, że to jest tylko zaczepianie na forum, że można olać. Tak, można. Ale ja w to forum wierzyłam. Wierzyłam, że każdy na tym forum jest dobry, że nawet jeśli ktoś nie jest ok, to jednak ma swoją drugą stronę. Zawsze. I to tę prawdziwą. Ktoś jest cyniczny? Tak naprawdę potrafi być bardzo miły. Ale coś takiego, że ktoś ma studia, zna trudne terminy, potrafi dobrze argumentować, a dla własnej przyjemności zmiesza kogoś z gównem... dla mnie to nie jest szczere. Dla mnie jakiekolwiek wytłumaczenia, zapewnienia, że taka osoba jest ok, są zwyczajnym fałszem, kłamstwem, za którym się dana osoba ukrywa. Fandom dał mi po dupie kilka razy. Ale wtedy to były jednostki. Wtedy mówiłam sobie "To jest debil, w każdym środowisku tacy są". Szukałam winy po swojej stronie, zdarzało mi się czasami nawet usprawiedliwiać kogoś, mimo iż tego nie okazywałam i nie miałam powodu by to robić. Wybaczałam temu fandomowi i forum wiele razy. Wybaczam i teraz. Ale nie zmienia to faktu, że wybaczam niepewnie, nie wiedząc co dalej. Na poważnie myślałam o tym, by olać to forum, by zostawić konto i iść grać w Infamous lub War Thunder. Jeśli się nie podoba mi jedno, to znajdę drugie. Kucyki kiedyś się każdemu znudzą, jednemu szybciej, innemu wolniej. Po co się męczyć? Ale uważam, że warto dać temu forum szansę, nawet jeśli jest wisielcem, z którego ulatuje życie i który nie pozwala przeciąć liny. Tym samym chciałabym prosić modów, adminów... każdego - nie ignorujcie chamstwa. Lepiej by na forum było 10 osób miłych, przyjacielskich niż 20 chamskich. Jeśli ktoś jest chamski, obraża innych - powinien dostać karę. Jeśli to wasz przyjaciel, kolega, znajomy - napiszcie mu, że to co zrobił nie było ok. Ale nie ignorujcie. Bo o dobre forum trzeba walczyć, a nie co chwila zmieniać silnik, wprowadzać zmiany w działach, mówić "Forum umiera ale kiedyś kucyki się znudzą przecież". Chamstwa nie usprawiedliwia nic, nawet ranga na forum. Teraz tylko żałuję, że nie zrobiłam screenów. Znam kogoś, kto na forum był "znany i lubiany". Odszedł z forum i otwarcie powiedział mi, że na MLPPolska jest tylko "chamstwo i kolesiostwo". To o czymś świadczy. To świadczy o kondycji w jakiej jest to forum. Dzięki, jeśli dotrwaliście do końca tego tekstu...
  13. Długo szukałam odpowiedzi na mój problem i... Nie znalazłam. Nigdzie. W tym temacie mało kto pisze ale warto spróbować. Mam komputer. Gdy go kupiłam około 2008 roku to był to demon. GeForce 9600GT, 2GB RAM, dużo miejsca na dysku... Wtedy taki komputer robił wrażenie, i zwał się "komputerem do gier". No... Może nie był najlepszy (Wciąż istniała możliwość posiadania 4GB RAM) ale jednak badziew to nie był. Niestety, przyszedł czas by się pożegnać. Po 7-8 latach korzystania z niego przyszedł czas na coś nowego. Do grania mam konsolę, zamierzam więc kupić taniego laptopa do przeglądania internetu i gier przeglądarkowych, GG. Zamierzam też zainstalować na nim Linuxa (Na poprzednim komputerze jest Windows XP). Zmiana komputera, to trzeba ważne pliki przenieść. A tych jest pełno. Kilkanaście tysięcy, nawet więcej. Na pewno ze 40 tysięcy będzie. Są to głównie obrazki, zdjęcia. Zamierzam kupić Pendrive i to wszystko sobie zgrać. Jest jednak problem. Podczas kilku lat zbierania "kolekcji" obrazków zdążyłam je też "fachowo" poustawiać. Nie tak, że według daty czy rozmiaru. Ustawiałam głównie poprzez kopiuj-wklej (Wycięcie kilku obrazków by wkleić je np. Na środku folderu) czy ręcznie, przeciągając je myszką. I tu jest problem. Mam je poukładane jak mi się podoba, ale nie jest to kolejność alfabetyczna czy coś. Poukładałam je w pełni sama. Problem polega na tym, że podczas przenoszenia na Pendrive pliki te układają się w kolejności alfabetycznej. Zależy mi na tym, by kolejność pozostała taka, jaka jest teraz. Niewiele osób ma ten problem, i mam spore problemy ze znalezieniem rozwiązania. Myślałam nad programem Renamer, ale on nie zapisuje kolejności. Mogłabym przerabiać nazwy ręcznie, ale ile by mi to zajęło? Taaa... Kilkanaście dni ciągłej roboty minimum. Całkiem dobrym pomysłem byłoby kopiuj-wklej rządków, po 8 obrazków każdy. W tym przypadku kopiuj-wklej nie miesza kolejności. Wciąż jednak to masa roboty. Kilkanaście tysięcy plików, kilkaset folderów... Czy istnieje jakiś sposób by zapisać kolejność plików, zdjęć tak, jak je ustawiłam? Może istnieje jakiś program? Jak mówiłam, dobrym wyjściem byłby Renamer, za pomocą którego mogłabym ponumerować obrazki, i kolejność zostałaby zachowana. Problem w tym, że po przeciągnięciu plików do Renamera są one w jego menu ustawione w kolejności alfabetycznej, więc trochę się boję, że zepsuje on kolejność plików. Jakby to zobrazować... Mam pliki ustawione w kolejności np. H, B, D, A, G, C, E, F. W Menu renamer są jednak pokazane w kolejności A, B, C, D, E, F, G, H. Można powiedzieć, że żaden problem, pokazuje, ale ponumeruje. No właśnie nie. Ponumeruje on w sposób taki: 1A, 2B, 3C, 4D... A mi zależy na czymś takim: 1H, 2B, 3D, 4A... Czy ktoś dałby radę poratować? Może ktoś używał już podanego programu? Bardzo mi zależy na tym, by kolejność plików została zachowana w takiej postaci jaka jest. Gdyby było to 100-200 plików to jeszcze w miarę, ale mówimy tu o ważącym kilkanaście GB folderze który ma w sobie tysiące plików. Nie jest to więc jakiś "kaprys", lecz wręcz konieczność, szczególnie, że z samego folderu korzystam bardzo często i kojarzę mniej więcej co gdzie jest. Jeśli kolejność się zepsuje - nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć. Najlepszym wyjściem będzie umieszczenie numeracji - na początku nazwy obrazka umieścić cyfry, ale zachować przy tym kolejność jaka była. Z tego co wiem można to łatwo zrobić, ale w tym przypadku wszystkie pliki będą miały tę samą nazwę, a nie chcę tego - w nazwach często są podane pseudonimy autorów itp. Najlepszym wyjściem byłoby, gdyby dało się ponumerować pliki, ale przy tym zachować ich dotychczasową kolejność. Uffff... Mam nadzieję, że dobrze przedstawiłam problem? :3 Mam nadzieję, że da się z tej sytuacji wyjść bez szwanku...
  14.  

     

    "Lidia! Natykmiast! Mówiłeci, nie rozmawjaj z jopcokrajofsami! Idź do sirodka!"

     

    Czyli pseudo śmiesznych filmików ciąg dalszy. :P