Mordoklapow

Brony
  • Zawartość

    305
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

392 Wzorowa

11 obserwujących

O Mordoklapow

  • Ranga
    Supersymetryczny

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Warszawa/Toruń
  • Ulubiona postać
    Starlight

Ostatnio na profilu byli

3213 wyświetleń profilu
  1. 30,40 zł
  2. To było oczywiste. Toto - Africa.
  3. Altówka jest większa, co jest związane z tym, że gra niżej. Z jednej strony ma dłuższą menzurę, co daje większą długość fal przy tym samym materiale i naciągu strun, z drugiej strony ma większe pudło rezonansowe, przez co niższe dźwięki lepiej się w nim zachowują.
  4. 20,80 zł
  5. Bach, Aria na strunie G.
  6. Cześć. Kurczę. Muzyk. Interesuje się przedmiotami ścisłymi. Istnieje pewna tradycja, na tym forum rozwinięta do absurdalnego poziomu. Mianowicie pytanka, zadawane w tematach powitalnych: 1. Czy czujesz się przygotowany na odpowiadanie na pytania pierdyliarda ponyfagów, na tematy które tylko ich interesują? (np. moje) 2. Ulubiony kucyk? Strzelam, że Fluttershy. A drugi ulubiony? Stosunek do Starlight Glimmer? Ona tak ślicznie dzieli fandom... 3. Ulubiony RPG? 4. Na skrzypcach wolisz grywać cudze czy własne? 5. Jakiej muzyki słuchasz? Jeżeli jakiejś słuchasz rzecz jasna. 6. Interesujesz się informatyką i naukami ścisłymi... Masz jakąś ulubioną pozycję popularno-naukową? Może podchodzisz do tego poważniej, i masz ulubiony podręcznik, a nawet artykuł naukowy? Cóż, pozostaje mi życzyć miłej zabawy na forum.
  7. Generalnie obejrzałem. Nie ukrywam, potrzebowałem parę podejść, ale w końcu mi się udało. Początkowo miałem wrażenie, że Star to kopia Mabel z Gravity Falls, tyle że umiejąca czarować. Ba, początkowo to była kopia Mabel z Gravity Falls. Ale to co się potem stało... cóż, nie powiem, zrobiło na mnie pewne wrażenie. Mianowicie pokazano, że można zrobić mega ekstrawertyczną postać z głębią. A nawet jeżeli nie ma jej za wiele, to można ją zagrać/zaanimować tak, by wydawało się, że jest jej wiele. Jakoś wszystkie próby które dotychczasowo zauważyłem i rozpatrzyłem, wyglądały sztucznie i nienaturalnie. Mogę też powiedzieć, że pod koniec robi się trochę ciekawiej. Tera będą spoilery mocno:
  8. Theremin. Ta nazwa padła nawet w Rainbow Rocks :3
  9. MUZYKA EKSPERYMENTALNA znana także jako muzyka awangardowa, coś nowego, lub po prostu muzyka dla świrów. W tym miejscu chciałbym poprowadzić nitkę o tej charakterystycznej grupie podgatunków. Czemu? Cóż, głównie z tego powodu, że jest to coś innego. Uważam, że warto czasem odsunąć na bok dźwięki dobrze nam znane i pójść na przygodę... Tak, dokładnie, wybierzemy się odkrywać nowe światy instrumentów, krainy dziwacznych rytmik i absurdalnych tonacji. I zapewniam was, zupełnie tak jak wy, jeszcze nie mam zielonego pojęcia jak tam będzie. Chciałbym zacząć od awangardowego metalu, potem przejść przez eksperymentalny rock, jazz i współczesną postmodernistyczną muzykę poważną. Nie ukrywam, jestem ciekaw także eksperymentalnych wersji innych gatunków, np. muzyki elektronicznej, ale zbyt mało się na nich znam, by móc cokolwiek sensownego znaleźć, nie mówiąc już o przedstawieniu. Z tego więc powodu, każdego chętnego do wykonania odpowiedniego reaserchu zachęcam do pisania do mnie lub po prostu w tym temacie. Chwilowo jednak skupimy się na eksperymentalnym metalu, dlatego więc jeżeli absolutnie nie trawisz growlu, to śmiało zapraszam za jakiś czas, gdy uciekniemy do bardziej delikatnej muzyki. Jeżeli jednak masz zamiar wędrować od teraz, cóż, muszę pogratulować odwagi, bowiem wybieramy się do jednego z najbardziej chaotycznych, nieprzewidywalnych i dziwacznych gatunków muzycznych. Nie będzie więc łatwo i prymitywnie, na pewno nie należy brać ze sobą bagażu oczekiwań, nawyków i konwenansów słuchowych. Otwórzmy umysł na geniusz współczesnych muzyków, i skupmy się na tym co chcą nam przekazać... Ale ponieważ o pewnych tematach nie rozmawia się po cichu, bierzcie i słuchajcie - zaczniemy od czegoś lekkiego i prostego - Diablo Swing Orchestra - Pink Noise Waltz: Rytm w miarę stały, instrumentalizacja spokojna, normalna, tonika dość ciekawa, chociaż zbytnio się nie oddala od klasycznej mollowej. Wokal ładny, w pewnym momencie prowadzony polifonicznie, za co szacun. Gitara bardzo mocno przesterowana, bardzo kontrastuje z wokalem i delikatnymi instrumentami smyczkowymi. Muzyka którą da się słuchać nawet bez specjalnego zaangażowania. I ten relaksujący jazz pod koniec... ładne. Drugi utwór tego samego zespołu, z tej samej płyty Diablo Swing Orchestra - Ragdoll Physics: Tym razem natrafiamy na ciekawe efekty dźwiękowe na samym początku, coś ciekawego. Wokal ten sam, ładny, musicalowy. Sporo charakterystycznie metalowej gitary. Trzymajcie trochę więcej pomieszania jazzu i metalu Diablo Swing Orchestra - Voodoo Mon Amour: Radośnie, żywo i bardzo swingowo. Tym razem trochę nabrali tempa, nadając metalowi przyjemnie hot jazzowy charakter, w szczególności że wspomogli go instrumentami dętymi. Teraz trochę zniszczę tę radośnie taneczną atmosferę, zespołem UneXpect. Początek spokojny, delikatny ale jednak dający poczucie ciszy przed burzą. Ta po chwili nadchodzi - szybciej niż można się spodziewać. Growl, agresywny pop-slap, na basie, bardzo atonalny ale w jakiś tajemniczy sposób kunsztowny motyw skrzypiec w chwilach uspokojenia. Pełno kontrastu. Następny utwór tego samego zespołu UneXpect - Desert Urbania Co tu dużo mówić, bardzo zmienna rytmika, pełno dysonansów, powiedziałbym że muzyka jest jako taka średnio przyjemna - przynajmniej gdybyśmy oceniali ją konwencjonalnymi standardami. Tak nie robimy, pozwolę sobie przypomnieć. Zwróćcie proszę uwagę na to jak poszczególne instrumenty współgrają ze sobą. Np. gdy gitara elektryczna pozwala sobie spokojnie wybrzmieć po solówce, pianino robi dzikie glissanda w dół. WIĘCEJ NIEOCZEKIWANIA! Silence The Parasite. Trochę oddaliliśmy się od tych dziwacznych motywów na skrzypce. Wciąż towarzyszą, ale teraz grają raczej w tle i bardziej przewidywalnie. Szkoda, podobała mi się ta dziwaczna atonalność. Znajdziemy tu już coś co można nazwać normalnym riffem (ciekawa konwencja :D) w trzeciej minucie. Na koniec chciałbym wrzucić coś od Polaków. Tak, dokładnie, wydaliśmy bardzo szanowany przez miłośników tej muzyki album: Kołysanka zespołu Lux Occulta. Pierwsza piosenka Dymy już tu jest i czeka aż ją przesłuchasz: Widzimy że będzie ciężko i depresyjnie. Bardzo dziwna, ciężka instrumentalizacja, ambientowo-psychodeliczna powiedziałbym depresyjna. Sens i przekaz polecam poszukać na własną rękę. Podobnie psychodelicznie. W szczególności slide'y na kontrabasie brzmią dziwnie uspokajająco. Alkoholiczny wokal, możemy łatwo skojarzyć z tytułem piosenki i obrazem który stara się nam przekazać zespół. To koniec takiej muzyki na chwilę obecną. Gdy tylko będę miał chwilę czasu, spróbuję wrzucić trochę więcej. Teraz niemniej zachęcam was do komentarza. Albo ogólnie o waszych refleksjach, albo możecie spróbować odpowiedzieć na następujące pytania: Czy podobała się wam ta muzyka? Czy warto było ją przesłuchać? Może przekombinowana? A może wręcz przeciwnie, wciąż mało wam chaosu i nowatorstwa? Jesteście ciekawi innych jej przykładów? Zachęcam także to wrzucania utworów/płyt/zespołów znalezionych samodzielnie, z chęcią zobaczyłbym jak nowe przykłady tego fascynującego podgatunku wzbogacają ewentualną dyskusję. Północ. Mordo Out.
  10. Właśnie otwarłeś puszkę pandory Po pierwsze, podział muzyki na klasyczną i nowoczesną jest trochę... mało miarodajny. Świetnym przykładem jest Bach, czy ogółem muzyka baroku, z jednej strony niewątpliwie klasyczna, z drugiej bardzo łatwa i prymitywna - nazwałbym ją wręcz popem. Działo się tak głównie dlatego, że na fali był wtedy jeszcze nowatorski system durr-moll, więc praktycznie wszystko co było tworzone, było robione zgodnie z nim. Czym jest system durr-moll? Cóż, w skrócie: okazuje się że na 12 dźwięków istnieje 7, które mają to do siebie że cokolwiek na nich zagramy, będzie brzmiało ładnie. Jedni przy tym zostali - dzisiaj nazywamy to rockiem, popem, power metalem, generalnie muzyką rozrywkową. Drudzy szli dalej, próbując wyrwać się z tej konwencji, tworząc np. romantyzm, postmodernizm czy jazz. Niektórzy zostali neutralni, niby próbując wyhaczyć jakiś dźwięk spoza tych 7 nutek, ale bardziej idąc w instrumentalizację - tak powstał klasycyzm. Według mnie słuchanie Bacha ma się do słuchania muzyki klasycznej jak uczenie się matematyki z Elementów Euklidesa do nauki matematyki wyższej. Fajnie jest się pouczyć tak jak to robiono ponad dwa tysiące lat temu, popodziwiać go za de facto rozpoczęcie matematyki, ale w każdej księgarni możesz po prostu kupić coś współczesnego - podręcznik dla uczniów podstawówki, z którego nauczysz się praktycznie tego samego. Wydaje mi się, że zachwyt to zbyt mocne sformułowanie. Zachwycać się można nad czymś konkretnym, świadomie; jest to różnoznaczne z podobaniem się. Nad czym się zachwyciłbyś w takiej twórczości? Nad instrumentalizacją? Toniką? Rytmiką? Tekstem? Przypominam że śpiew to nie jest twórczość, tylko wykonawstwo. Osobiście słucham bardzo wielu gatunków muzyki, ale tylko niewiele mnie zachwyca. Weźmy jako przykład muzykę z kuców: Słucham jej sporo, ale generalnie poza elegancką instrumentalizacją w niektórych EqG, to od zachwytu jestem bardzo daleki. Podobnie z np. dubstepem - za wyjątkiem ciekawej konwencji niektórych utworów (np. Sirens Over Paris Flytcha https://www.youtube.com/watch?v=3aeSiPZ9i9I ) czy rockiem (za wyjątkiem np. progresywnego). Co więcej, można zachwycać się muzyką, która się nie podoba! Niektóre piosenki rocku eksperymentalnego są według mnie świetnym przykładem ( https://www.youtube.com/watch?v=vfmi0v5vIGo ) albo bebop. Wybacz za tę drobną dygresję, ale chciałeś dyskusję, to trzeba doprecyzować słownictwo. Co sądzę o muzyce współczesnej? Istnieje pełno kawałku godnych zachwytu. Co sądzę o współczesnych hitach? Mam o nich bardzo złe zdanie: Muzyka opierająca się na prymitywnych melodyjkach które wpadają do ucha na tydzień, by potem odejść w zapomnienie na wieczność. Gdyby dało się zapisać tyłek w postaci dźwiękowej, powstałby najpopularniejszy gatunek muzyczny. Jak ktoś chce to słuchać, to niech słucha, jego sprawa. Chociaż trochę mnie wkurza celebracja takiej muzyki. Albo jak ktoś podaje się za wielkiego miłośnika muzyki, a w sumie słucha tylko tego co mu w radiu puszczą lub kumple z osiedla podeślą. Być może dlatego, że sam kiedyś takim miłośnikiem muzyki poważnej byłem; z obecnej perspektywy wydaje mi się to śmieszne, głupie i płytkie. Jednak jak już pisałem: jak ktoś chce tego słuchać, to niech słucha. Poza tym, to nie tak że można (a nawet należy) coś z tym zrobić, przecież nie każdy chce wchodzić głębiej w świat muzyki. I nie ma w tym nic uwłaczającego, ja nie wchodzę w świat malarstwa czy architektury i moje gusta w tej dziedzinie są na poziomie gimnazjalisty. Na szczęście istnieje muzyka poza hitami. Nie chciałbym tutaj brzmieć jak hipster - nie ma nic chwalebnego w słuchaniu rzeczy, które nie są popularne. Istnieje muzyka progresywna, istnieje muzyka eksperymentalna - czyli to co można próbować nazywać współczesną muzyką ambitną. Istnieją odskocznie od wszechobecnego durr-moll, dzięki czemu istnieją piosenki którymi można zachwycać się latami. Typowy dubstepowy utwór nudzi mi się po dwóch tygodniach, polonezy Chopina słucham od lat i nic nie wskazuje żeby mi się w najbliższej przyszłości przejadły. Czemu? Za chwilę się o tym dowiesz. Ciężko też u mnie mówić o woleniu muzyki. Wolisz pizze czy lody? Łososia czy czekoladę? Jest to kwestia okoliczności. W moim przypadku, do nauki algebry wolę metalstep, do analizy funkcjonalnej muzykę z kucyków, do oddziaływań fundamentalnych wolę zwykły dubstep, a do teorii pola wolę rock alternatywny. Do podróży lubię metal progresywny, do pisania postów czy czytania Kierkegaarda wolę rock progresywny. Do niczego - żeby się wzruszyć i zachwycić wolę Chopina, Alkana czy Scriabina (romantyzm mocno). Pop i rock idzie głównie w emocje, podczas gdy muzyka klasyczna stara się być piękna sama w sobie, by to właśnie tym pięknem (nie pośrednio emocjami) wciągać. Dlatego uważam ją za bardziej wyjątkową - bardzo łatwo jest zrobić muzykę emocjonalną, bardzo trudno piękną. Po jakimś czasie nasz mózg przyzwyczaja się do muzyki emocjonalnej, i ta przestaje nam się podobać; okazuje się że był to chwilowy afekt związany z pobudzaniem emocji pomylony z pięknem. Prawdziwe piękno jest długotrwałe. Niegdyś muzyka była dostępna głównie na koncertach - nie było sprzętu odgrywającego - toteż musiała ona być zajmująca i wciągająca. Nie słuchało jej się podczas gotowania, sportu czy nauki, toteż nie mogła stanowić tła. Musiała być żywa, z walnięciem, żeby przesiedzenie godziny na sali nie było nużące. A ludzie odrzucają muzykę klasyczną bo niby jest nudna. Ha! Muzyka klasyczna raczej jest trudna, trzeba się na niej skupić, nie to co pop czy rock który to sam wpada do ucho. To jak matematyka: nikt nie będzie miłośnikiem dodawania, podczas gdy miłośników teorii grup i algebr Liego trochę jest. Muzykę tego typu kocha się właśnie gdyż ze względu na swoją trudność, może zapewnić znacznie inne i (według mnie) lepsze doznania. Polecam sobie puścić któryś koncert Chopinowski (np. https://www.youtube.com/watch?v=7cHarrxMXiw ) podczas robienia czegoś, np. jak ja teraz do pisania postów, i samemu się przekonać czy zostaniesz oderwany przez muzykę od tej czynności. Potem powtórzyć to z jakimś popem.
  11. Tak właściwie to za Zimmerem też nie przepadam, wydaje mi się jednak trochę kiczowaty. Może masz na myśli jakieś kompletne utwory? Generalnie Williamsa czy Hornera nie znam, przynajmniej nie z nazwiska, jakoś do filmowej specjalnie mnie nie ciągnie. Poza tym, nie uważam że jak muzyka wydaje się mało ambitna, to nie warto jej słuchać. Często taka muzyka może nas zaskoczyć zupełnie nowymi treściami, o których istnieniu nawet byśmy nie pomyśleli. Po prostu trzeba być świadomym ignorantem - jako że nie da się przesłuchać całej muzyki świata.
  12. No Elo. 1. Słuchasz jakieś gatunki poza muzyką poważną? 2. Wolisz muzykę tonalną czy atonalną? 3. Ulubiony żart o altówce?
  13. Czuję się skonfundowany. To mamy tu umieszczać muzykę, która nas inspiruje, muzykę która nam się podoba, muzykę którą niedawno znaleźliśmy czy muzykę którą sami stworzyliśmy? Może muzykę którą stworzyliśmy inspirując się inną muzyką, która nam się podoba i którą znaleźliśmy niedawno? Trochę na przekór, w tym poście mam zamiar umieścić muzykę którą znalazłem dawno i mnie kiedyś inspirowała. Niemniej, zrobię to głównie gdyż.... Spróbuję wywołać dyskusję, gównoburzą czasem przez ignorantów zwaną. Początek - czyli pierwsze dwie minuty - trochę kojarzą mi się z The Dream Walker Socratic Brony'ego. Te pociągłe, wysokie skrzypce... Generalnie sam utwór zbudowany dość prymitywnie, niemniej bardzo ładny. Taka impresja->epika. Powolny przyrost napięcia, z punktem kulminacyjnym na końcu. Jak kto lubi, niestety po pewnym czasie można się na to uodpornić. Po pewnym czasie człowiek chyba zaczyna podświadomie zauważać, na czym to polega i przestaje mu się to podobać. Instrumentalizacja ładna, elegancka, chociaż monotonna. Męczy mnie trochę to, jak poszczególne instrumenty grają w kółko to samo. Jakby brakowało... takiej finezji. Pozwolę sobie na odniesienie do innego kawałka Love Conquers All autorstwa MelodicPony. Co do tonalności, to niestety tonalny mocno, tutaj pod tym względem nie mam nic do powiedzenia. Szybko się znudzi :D. Zachęcam do polemiki. Jak miałbym znaleźć coś co inspiruje mnie obecnie i został odnalezione niedawno, to mój wybór padłby na niebezpiecznie bliski loudness war Orestes zespołu A Perfect Circle
  14. Z tego co mi wiadomo, akustyczna ma stalowe lub niklowe struny, podczas gdy klasyczna ma nylonowe. Mam pewne doświadczenie ze stalowymi strunami, w formie gitary elektrycznej, i niestety trochę obrywają palce. W sumie po pewnym czasie pogrubia się naskórek na opuszkach i to przestaje być takim problemem, jednak początki bywają bolesne.
  15. Królowa wszystkich herbat.