Jump to content

Ares Prime

Brony
  • Posts

    1999
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Posts posted by Ares Prime

  1.  Wreszcie kurła! Wreszcie po prawie roku i 4 miesiącach zbroja jest oficjalni już ukończona.

    Tak jest. 

    Zbroja jest pomalowana, polakierowana, ma dorobione łączenia, mocowania i nic tylko jechac w niej na Pyrkon... a nie. Pyrkon już był. Cholera, szkoda. No nic ale pochwalić się warto choć pewni mało kto poza nielicznym gronem obserwujących zauważy. 

     

    20180504_135636_by_jn6-dcalxoq.jpg

     

    Jak widzicie musiałem zrobić nowe karwasze. Stare może i były bardziej tematyczne, ale niesety miały paskudne niedociągniec kórych zamaskować nie zdołałam a ni ich naprawić tak by wyglądały estetycznie. Nowe są bardziej masywne i lepiej okrywają przedramiona. 

    gauntlet_1_by_jn6-dcalx0i.jpg

     

    Poniżej jeszcze widok na pomalowany i gotowy do założenia pas. Też pozmieniany, no niesty płaskie taszki źle leżały na mnie. Powodu nie zdradze. No dobra... do najchudszych nie należę. Ale do poziomu Dolara mi daleko. 

    belt_by_jn6-dcalxbf.jpg

     

    Komentarze i krytyki mile widziane. 

     

     

     

     

     

    • Upvote 1
  2. Tak wygląda sprawa w kwestii czynszowej. Mieszkanie ma ogólnie 2 poziomy - w dolnym mieszczą się 4 pokoje oraz łazienka. Na górze jest druga, mniejsza łazienka z prysznicem, salon z kuchnią, konserwatorium, oraz patio na zewnątrz. Ogólnie mieszka się przyjemnie, cały budynek jest kamienicą położoną tuż nad morzem. 

  3. Dzień dobry, cześć i czołem... a nie, to nie ta epoka. No nieważne. 

     

    Temat nie umarł, wręcz przeciwnie, dalej się rozwija. I standardowo zjawiłem się by przedstawić prace nad moimi cosplayowymi wypocinami.

    Ostatnimi czasy, wróciłem do w miarę regularnego pracowania w warsztacie,  to znaczy staram się przynajmniej 2-3 godziny w tygodniu poświęcić na modelowanie i tworzenie. Nawet mi sięto udało czego efakty są poniżej. 

     

    kopia_kopia_20171215_142623_by_jn6-dby7f

     

    To jest zbroja gotowa, znaczy wszytkie cześci są już gotowe, doszlifowane, oraz pomalowane czarnym podkładam malarskim (polecam firmę Citadel. Ok 50 zł za puszkę, ale podkład jest naprawdę wydajny). Naudniki oraz nagoleniki są też gotowe, zaś łączenia wykonałem w bardzo prosty sposób - za pomocą taśmy gumowej i rzepów klejonych za pomocą kleju na gorąco. Sposób prosty, ale cholernie skuteczny, Guma trzyma mocno i cześć pancerza nie zsuwają się podczas chodzenia. Poniżej macie zdjęcia naudników.

     

    kopia_kopia_20171214_180237_by_jn6-dby7e

     

    A tu nadolenniki z osłonami kolan. Serio, próbowałem na nich klękać i wytrzymują mój ciężar.  Chociaż... no dobra, jest defekt w postaci tego że użyłem starych części i ciut naruszonej pianki. Ale cóz poradzić - Polakowi szkoda wywalić materiał. Ech ten cebulacki zmysł, ale na swoją obronę powiem że potem to ładnie wyszlifowałem i po malowaniu widać nie będzie. 

     

    kopia_kopia_20171214_180224_by_jn6-dby7e

     

    Poniżej jest jeszcze pas, no bo jak to rycerz bez pasa, co? 

    I tu odezwał się mój leń, bo uznałem że po co męczyć się z mierzeniem i wycinaniem z pianki, skoro pójdę do sportowego i kupię za 5 funtów pas do ćwiczeń siłowych? Opłaciło się. Zastanawiałem się nad skórzanym, ale ten twardy materiałowy też jest dobry. Na samym dole zaś jest już technicznie gotowy pas, z doczepianymi bocznymi traczkami, które mają chronić uda. Są one odczepiane, więc można je dowolnie regulować. 

     

    20180102_152754_by_jn6-dbz4du7.jpg

     

    20180105_161943_by_jn6-dbz4dvc.jpg

     

    Tak więc jak widzicie miesiące pracy przynoszą całkiem niezłe owoce. Teraz pozostało mi już jedynie malowanie, jednak tu muszę uważnie dobrać odpowiednie kolory i poszukać dobrycvh farb, bo zdecydowałem się na malowanie farbami w sprayu, nie zaś ręcznie. 

    A potem, cóż... może pomyśl się nad jakąś bronią, albo jak kumpel dalej będzie mi zrzedził, to następnym razem spróbuję zrobić maskę doktora plagi. 

     

    To na razie tyle, cześć!

    Komentarze, krytyki i lizusostwo mile widziane.

     

  4. Hardshell

     

    Obudziłem się całkiem dobrze wyspany, w cieple i stosunkowo... w wygodzie. W końcu nie często zdarzało się tak spać. Zwykle wystarczyła mi jako taka osłona przed deszczem trochę suchych liści, i tyle. Całkiem niezłe to miejsce. Reszta nie przyszła jeszcze, zaś Viktor chyba się nie wyspał bo wyglądał jak stratowany. 

    - Daj jeść. Dużo - rzuciłem do karczmarza, a pochwili dodałem jeszcze - Proszę. 

    Wstaw inne multimedia

  5. Witajcie ci którzy mają siłę i cierpliwość do śledzenia tego tematu. 

     

    W dzisiejszym fororaporcie zajmiemy się zdecydowanie póki co najbardziej czasochłonną cześcią pancerza, mianowicie napierśnikiem. 

    Nie muszę nadmieniać chyba że wcześniej trzeba znać swoje wymiary , bo nie każdy dostępny wzór szablonów pasuje na każdego człowieka. Prawda, ten który zaraz wam pokażę robiłem z gotowych wzorów, ale też musiałem go ciut powiększyć... no ok, w pasie jestem ciut za szeroki. Chociaż do Dolara mi daleko... ups... Dolcze tylko nie bij!

     

    No, w każdym razie, kiedy powycinamy i posklejamy co trzeba, możemy przystąpić do wykonywana zdobień i elementów dodatkowych by nasz pancerz się odróżniał i ładnie wyglądał. Wykonałem ogólnie dwa typy wzorów ozdobnych. Jeden przypominający standardowe płyty pancerza, drugi bardziej przypominający rozmieszczenie mięśni klatki piersiowej. Wybrałem ten pierwszy wzór (po lewej Stronie)

     

    DnKJyGy.jpg

     

    iS92kNA.jpg

     

     

    Skoro wybraliśmy wzór - wycinamy. Standardowo używam pianki o grubości 1 cm. Dość wytrzymała oraz jednoczesnei elastyczna. 

     

    DFcHHq9.jpg

     

    Poniżej widok na tył zbroi, oraz płyty osłaniające sam kręgosłup. Zaś osłona kołnierza wpadła mi do głowy przypadkowo, bo uznałem że jednak mimo to, kark nawet z założonym hełmem jest za bardzo odsłonięty. Na dole zostawiłem więcej miejsca z powodu iż tamte okolice lędźwiowe będzie osłaniał pas i będę potrzebował miejsce by go dobrze uczepić i zamieścić. 

    No ale - problem z dopasowaniem na szerokość był co niebądź. Miast uszkadzać piankę po raz drugi postanowiłem zastosować inną metodę - pasy gumowe! Dzięki temu mogę zakładać napierśnik swobodnie, bez pomocy, dobrze się ściska kiedy leży na ciele i nie odstaje. Użyłem do tego pasów jak do szelek, kupionych w sklepie krawieckim, szerokich i przykleiłem je klejem na gorąco. 

     

    PbIFsiN.jpg

    cWyn7ns.jpg

     

    A tak już wygląda zbroja od technicznej strony gotowa i czekająca na malowanie. 

    Krawędzie okleiłem uszczelkami do okien, nadając temu całkiem satysfakcjonujące mnie wykończenie. Końcówki tylko jeszczę będę musiał pozalepiać ciut kawałkami cienkiej pianki eva, ale to zrobię przy malowaniu i gdzieniegdzie jeszcze podokleiać, gdyż te uszczelki mają to do siebie, że czasami puszczają i bez kilku tubek superglue się nie obejdzie.

    To1UCZX.jpg

    aTpECch.jpg

    ge3rqq0.jpg

     

     

    NA koniec jeszcze dodatek do hełmu - półksiężyc na czoło, wszak jak to tak bez Lunarnego symbolu, co?

    MSgFwVt.jpg

     

    mPX4Adc.jpg

     

    I jeszcze focia na oba gotowe elementy pancerza. Obecnie są już pokryte farbą gruntującą i czekają na malowanie. W następnym foto-raporcie zaś pokażę wam karwasze, ochraniacze na bicepsy i naramienniki jako ostatnie elementy górnego opancerzenia. 

    Z góry dziękuje za wszelkie komentarze, uwagi, zarówno te dobre i złe, oraz oczywiście zainteresowanie. 

     

    Do następnego!

    • Upvote 3
  6. Hardshell

     

    Siedziałem tak przed ogniem i zacząłem rozmyślać. Co właściwie mnie skłania do tej wędrówki z nimi? 

    No... własnie. Co? Pamiętałem... że zostałem stworzony by nie tyle walczyć i dowodzić w bitwie... ale też było coś jeszcze. Chronić Rój? Tak... ale ja nie być już w Roju. Rój zły. 

    Pamiętałem... dostałem siłę i moc... muszą do czegoś służyć. Nie dla Roju... Ale Rój był rodziną. Nie. Rodziną... była Twilight Sparkle. Siostra. 

    Co teraz robi? Gdzie jest? Nic niej nie jest? Jest bezpieczna? Syta? Nie głodna? 

    Teraz dopiero zacząłem rozumieć jak bardzo jest mi droga. I kiedy znowu ją zabaczę? 

    A ta tu... też fioletowa. Mała, chyba zwykły ziemski kuc... trochę podobna jednak. Ach... niech siedzi. 

  7. Witam was ponownie, ci którzy nadal śledzą ów temat.

    Jak obiecałem dziś przed wami kolejne sprawozdanie z budowy i klejenia hełmu lunarnego strażnika. 

    Dziś zajmiemy się głównie klejeniem i szlifowaniem poszczególnych elementów ozdobnych hełmu.

     

    Rzecz pierwsza - rogi, lub raczej różki.

    Widzicie, w miejscu klejenia trafiają się czaem niewielkie niedociągłości, a mnie chwilowo nie stać na sprowadzenie odpowiedniego kleju, a po przygodach z marnymi substytutami na razie używam zwykłego cyjanoakrylanu, co nie zawsze daje takie efekty jak bym chciał a i potem w wygładzaniu i szlifierce jest problem. Więc postanowiłem też te niedoskonałości zamaskować jakimś ciekawym motywem. Wykorzystałem przy tym takie zębate krawędzie jakie są w matach z pianki eva, takie ząbkowane. 

    dTqosav.jpg

     

    Mo8UebU.jpg

     

    Kolejną rzeczą, dość łatwą, ale wymagająca sporej cierpliwości i wyczucia, był grzebień-płetwa jaki lunarni mają na hełmach. Kiedyś takową robiłem więc wiedziałem jak podejść do tego by wyszło tak jak powinno. Zdjąłem kształt hełmu z papieru i powoli, skrupulatnie, jak zresztą w poprzednim fotoraporcie pisałem, wyciachałem. Teraz musiałem wyżłobić w płetwie, elementy. Zam element wykonałem z dwóch sklejonych elementów - używałem kleja w sprayu do tego celu bo powierzchnia do klejenia byłą spora i potrzebowałem go dużo by złapał na całej powierzchni elementów. 

    I tak, noszę crocsy.

    7v1VI7Y.jpg

    CfrmyD4.jpg

     

    Powiem wam, że to było całkiem ciekawe zajęcie. Na sam koniec, wystarczyło owe żłobienia opalić palnikiem, który bardzo skutecznie usuwa wszelaki pył i daje ciekawe efekty zbliżone bardzo do realistycznego kutego metalu. 

     

    Etap trzeci - sklejenie wszystkiego w jedną całość. 

    6MXl69f.jpg

     

    DSjM4a5.jpg

     

    vWyP0g5.jpg

     

    Łączny czas sklejanie, wycinania i montowania - około 4 dni. Mówię tutaj o części głównie technicznej sklejaniu elementów. Szlifowanie krawędzi potrwa kilka minut, więc o tym pisał nie będę. W każdym razie - hełm jest wygodny, dopasowany i całkiem mocny. Oczwiście nie jest jeszcze całkowicie ukończony, jednak ja jestem z niego bardzo zadowolony. 

    Następną rzeczą jaką wam pokażę będzie napierśnik a właściwie jego baza. Mam nadzieję, że zainteresowałem was i liczę na komentarze, sugestie i ogólną, skromną aktywność w temacie. 

     

    Do następnego!

    • Upvote 3
  8. Milczałem jak gadali i obserwowałem jak się zachowywali. Chyba że tak powiem naszła ich niezła ochota. Nie moja to sprawa. Chcą się parzyć? Ich rzecz. Co mnie to obchodzi. 

    Ale teraz zostałem sam przy pustym stole. Ech... co gorsza nie mam zbytnio co robić. Nawet spać zbytnio mi się nie chce. Poprstu wiec położyłem się przy kominku na podłodze , jak wielki pies i spoglądałem na ogień.

  9. Hardshell

     

    Nie ruszyłem tego... wina. Nie. Ostatnio dziwnie na mnie zadziałało. Zaczekałem aż przyniosą wodę. 

    - Magia - mruknąłem. - Też mam magię. Ale mało używam. Nie potrzebuję. Po co mi w walce. W walce mam siłę i zdolności. A podmieńca można zabić tak samo jak kuca. Jedni i drudzy tak samo krzyczą gdy odgryza się im głowy. Byli tacy łowcy, wytropili i zabić chcieli. Źle zrobili że nie odeszli. Zabiłem. Jednemu odgryzłem głowę. Więcej nie polowali. 

  10. Hardshell

     

    Chciałem czy nie, wejść musiałem. Z prostego powodu, iż niskie temperatury zaczęły źle na mnie wpływać. Podczas mrozów nie mogłem latać, ryzykowałem uszkodzenia lub nawet utratę skrzydeł. Ci co byli w środku, gapili się na mnie. Ukradkiem albo otwarcie. Ale nie przejawiali agresji. Było ciepło i sucho, ale nigdy nie czułem się w takich miejscach dobrze. W końcu gdzie witaliby potwora z otwartymi ramionami? 

    Nie odzywałem się na razie, starając się póki co bardziej ogrzać i odzyskać czucie w mięśniach skrzydeł. W tym celu powoli je składałem i rozkładałem, jednocześnie czyszcząc je jak to robią niekóre owady i nawilżałem je własną śliną. 

    Taka temparatua jak na zewnątrz, póki co, dla mnie jest tylko nie przyjemna, ale gdy jest zimniej... wtedy dłuższe przebywanie na jeszcze większym mrozie, może skończyć się tym, że zamarznę na kość szybciej niż Spring czy Viktor. 

  11. Sądziliscie, że przepadłem na dobre, co parszywce? Zapewne zdziwił was fakt, że nadal z wami jestem? A no jestem, mam się dobrze, na zdrowie i samopoczucie nie narzekam, życie póki co nieźle dopisuje. 

    Ale przechodząc do sedna sprawy - wracam oficjalnie do pracy w warsztacie,craftowania i cosplayu! To trwało rok. Prawie rok. Rok. Czemu? A no bo wreszcie, po sprowadzeniu się do Anglii wreszcie mogę oficjalnie stwierdzić że mój warsztat wreszcie ma wszystkie podstawowe materiały i narzędzie jakie powinien mieć cosplayer. Odkąd tutaj mieszkam byłem na kilku konwentach i imperzach... serio, ludzie naprawdę potrafią stworzyć inspirujące i dobre cosplaye. Nie będzę też gorszy! 

     

    Ogólnie moim marzeniem w tej strefie jak i fandomowej, było stworzenie zbroi Lunar Guardiana z serialu. Księżniczka Luna zawsze była, jest i będzie moją ulubiona postacią z serialu. A rozwinięcie wątku strażników? Czemu nie! LETS GO!

    A i z góry przepraszam za jakoś chwilowo kijowych zdjęć - robione na szybko i po małej korekcie. Później będąlepsze. 

     

     

    Pierwsza rzecz do zrobienia - hełm. 

    Długo szukałem odpowiednich wzorów i inspiracji, przyznaję. Na szczeście uznałem, że najbardziej odpowiednim będzie baza hełmu z Dragon Age Inkwizycja. Oczywiście będzie on sporo przerabiany. Standardowo - materiał użyty do wykonania to pianka EVA 5 mm i sporo super glue. 

    ZNFdDqt.jpg

    NaDLqG5.jpg

    ZNFdDqt.jpg

     

     

    Atu, poniżej, rzut na zdobienia. 

    Na boki hełmu użyłem trochę grubszej pianki, aby wyrrześbić, czy raczej wyszlifować w niej właśnie takie oto wzory kości skrzydeł i przy okazji nadać całości wygląd wykłutej stali. Szkoda że pianka nieźle pyli, więc pamiętać należy o okularach. Ja nie pamiętałem i widziałem potem wszystko na czarno. Dodatkowo waga hełmu zmniejszy się trochę. 

    4RnZK7p.jpg

     

     

    Rzut na tył. 

    I cholera, tu się wkradł mankament techniczny. 

    Mianowicie - osłona karku - choc użyłem gotowych szablonów, to jednak stwierdzam i co jest zresztą widoczne, ta osłona nie chroni karku jak należy. 

    W tej sytuacji ogólnie mam 2 wyjścia. Albo dokleić jeszcze jedną płytę dla ochrony karku, LUB pomyśleć nad kołnierzem chroniącym cała szyjęi kark. Choć tak myślę, że w przypadku osłony dza karku i szyji, to mobilnosć ruszana głową będęi tak miał juz mocno ograniczoną. No ale, zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. 

    E4HA6yX.jpg

     

    7VkKwcC.jpg

     

    No ale, drodzy państwo, jakiż to hełm gwardzisty bez grzebienia? 

    Ano nijaki - i tu właśnie jednak, nauczony wcześniejszymi doświadczeniami musiałem takowy grzebień bardzo powoli, skrupulatnie i ostrożnie wyrysować, wyciąć i dostosować krztałt do hełmu. Taka prosta sprawa to nie jest jak się zdaje. Zwłaszcza, że grzebień też będzie miał motyw jak elementy skrzydeł na policzkach. I tak, wiem że mam bajzel w pokoju. 

    tfwb4AD.jpg

    l9kJzST.jpg

    K18Mknb.jpg

     

    Tak to się na razie widzi. Prace idą systemaczycnie na przód, codziennie robię pomniejsze elementy, planuję i kombinuję. Mam okazje spełnić marzenie, rozwinąć swoje zdolności i przy okazji - może i coś zarobić. O ile taką zbroję zostawię dla siebie, to później jednak sadzę nad robieniem takowych elementów i rzeczy na zamówienie. Ale to się jeszcze zobaczy. 

     

    NA dniach wrzucę następny fotoraport tak więc trzymajcie się i pozdrowienia! 

    • Upvote 3
  12. Obejrzane...

     

    Ja nie wiem co wam nie pasuje... 

    Okej, może szału nie było, ani ratowania śwatwó, epickich walk... ot taki prosty odcinek. Mi się tam podobał przyjanjmneij jeśli chodzi o sytuacjię i moralnosć, oraz to że wreszcie ukazano Celestię jako osobę z krwi i kości, z włąsnymi wątpliwościami, strachem, pomysłami i ogólnie z uczuciami. No może też za dużo tego nie było, ale niech tam. 

    Uważam że sezon 7 rozpoczął się całkiem miło. 

    • Upvote 4
  13. - hMPH...  - mruknąłem na widok tej większej. - Budynek za mały dla mnie. Za ciasny... - syknąłem podchodząc do tej co nazwała się Arctic Blue. - Hardshell chyba się tam nie zmieścić. I tak wogóle... skąd ja wiedzieć czy wy tam w środku nie zaatakować nas? Z bronią się nie rzucić? Nie pojmać? Hm? - zawsze byłem podejrzliwi co do takich misjsc gdzie nie bano się kogoś takiego jak ja. 

  14. HardShell

     

    To wszystko zdawało mi się zbyt podejrzane. Jest za spokojnie, oni są dziwni. Instynkty samozachowawcze zawsze mnie ostrzegają przed czymś takim. To nie było normalne by tak poprostu wpuścili do ich wioski potwora takiego jak ja. O towarzyszach nie wspomnę. 

    - Wy mieć nas za naiwnych? - spytałem wreszcie tej która chyba była przywódcą wioski. - Kim jesteście?! Czuć was Rojem! Ale innym! Nieskażonym! Gdzie OLIVIA!?!

  15. Przeczytane...

     

    Zainteresował mnie głównie tytuł crossa i faktycznie jest dziś święto bym cokolwiek napisał na forum

    Przyznam, trochę mnie ten fik zainteresował. Póki co nie za wiele się tutaj wydarzyło, no ale mam nadzieję, że rozwinie się jakoś. Przyjemnie się czytało, mogąc wrócić do tego charakterystycznego Wiedźmowego klimatu. 

    Zachęcam obu panów do dalszego pisania. 

    • Upvote 2
  16. Hardshell

     

    Zatrzymałem się na dłuższą chwilą spoglądając na te... odmieńce. Wyczuwałem niemal identycznie pokrewieństwo z nimi, ale one zdawały się być... oczyszczone, nieskażone, czyste. Jakby pozbawione tego co wcześniej czyniło je podmieńcami. Wpływ Plugawej Królowej... u nich zniknął całkowicie. To było możliwe? Jeśli tak to w jaki sposób?

    - Dziwni są. Inni... jakby przestali być skażeni - stwierdziłem przyglądajac się jednemu z odmieńców, którzy widząc mnie, uciekali albo kryli się w domach. 

     

  17. - Powiedzmy że miecza i broni nie noszę po to by obciążał mi pas - uciąłem krótko dyskusję na temat szukania pracy. Nie było za dobrze. Niebawem zaczną nas szukać o ile już tego nie robią. Widzę że zdobycie statku też nie bardzo wchodzi w grę. Albo ich pilnują albo większość jest strzaksana. Muszę jeszcze rozejrzeć się w mieście za jakimś klucznikiem, albo przynajmniej kupić jedzenie na podróż dla reszty. Nie mogę wrócić do nich z pustymi rękoma, liczą na mnie. Dałem kelnerce 3 monety i wyszedłem, niezwłocznie ruszając w kierunku miasta. Pierwszy cel to kupić zapasy dla reszty członków ekipy. 

×
×
  • Create New...