Search the Community

Showing results for tags 'pbf'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Cukrowy Kącik Pinkie Pie
    • Podniebny klub Rainbow Dash
    • Farma Applejack
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Scena Wielkiej I Potężnej Trixie!
    • Chata Zecory
    • Magiczne Krainy
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 7 results

  1. Wasza wizja była rozmyta, jednak mogliście dostrzec coś, co wyglądało jak bardzo stary las. A raczej jedna z jego części, skąpana w promieniach księżyca. W oddali widać było potężny łańcuch górski. Obraz nie utrzymywał się długo i powoli wracaliście do rzeczywistości. Pierwszym odczuciem był chłód podłogi, w której spotkaliście się z Ksieżniczką. Drugą rzeczą było zdziwienie, gdyż została was tylko piątka. Dwa gryfy, jednorożec, kuc ziemny i kucoperz. Wszyscy zbierający się na powrót do pozycji stojącej i nadal lekko oszołomieni po zaklęciu alikorn. - Na razie jest to jedyna informacja, jaką od nas otrzymacie. Sny to jeden z kilku sposobów, w jaki dostaniecie pozostałe wskazówki. - rozlegl się głos Pani Nocy. Księżniczka stała przed wami, obserwując wasze gramolenie się z podłogi. - Wypatrujcie pozostałych znaków w ciągu waszej podróży. My nie możemy wam towarzyszyć ze względu na konieczność opieki nad Zamkiem i Equestrią. Damy wam jednak trochę zapasów na drogę. Po tych słowach Księżniczka Luna wskazała na leżące pod ścianą tobołki i juki. - Teraz nam wybaczcie, ale obowiązki wzywają. Możecie tu jeszcze spędzić trochę czasu, ale postarajcie się nie zwlekać za długo - powiedziała, jednocześnie odwracając się do was tyłem i ruszając do jednego z wyjść z komanty, w towarzystwie strażników. Zostaliście sami w komnacie, wraz z milczeniem, które zapadło po zgrzycie zamykanych drzwi. Każdy obserwował każdego, czekając na pierwszego chętnego do przełamania ciszy. W końcu wypadałoby jakoś wstępnie zapoznać się z towarzyszami przygody.
  2. Ostatnie promienie słońca oświetlały wnętrze zamku Canterlot, wpadając do środka przez ogromne okna i witraże, przedstawiające ważniejsze wydarzenia z historii Equestrii. Zdobione kolumny, marmurowe płyty i wszelkiej maści pozłacane detale robiły ogromne wrażenie na dosyć nietypowej zbieraninie kuców, gryfów czy innych zebr, do której zaliczała się też Twoja osoba. Zamkowa straż obserwowała zgrupowanie spode łba, dumnie prezentując swoje płytowe pancerze, a kilku z nich miało pozłacane zdobienia na zbrojach. Ich zachowanie nie było zaskoczeniem, w końcu do tej części zamku rzadko mieli dostęp mieszkańcy, wyjątkiem była zaufana służba i część gwardzistów. Dzisiejszy wieczór stanowił jednak wyjątek, gdyż do zamku wpuszczono śmiałków chętnych wziąć udział w wyprawie organizowanej przez samą Panią Nocy. Podobno polegała na odnalezieniu należącego do niej artefaktu o dużej mocy. Szczegóły były jednak nieznane i miała przedstawić je sama Luna, tuż po wybraniu odpowiednich kandydatów. Po pewnym czasie z głównej komnaty wyszedł lekko podstarzały jednorożec, ubrany w purpurowe szaty ze srebrnymi zdobieniami. Towarzyszył mu kucoperz, będący członkiem przybocznej gwardii Księżniczki Luny. Oba ogiery stanęły przed zgromadzonymi przybyszami, którzy zamilkli, przeczuwając coś ważnego. – Ekhem… – odchrząknął starszy kuc, po czym zwrócił się do grupy. – Jej Wysokość Księżniczka Luna niedługo rozpocznie audiencję, jednak zanim do tego dojdzie chciałaby dowiedzieć się więcej o śmiałkach, którzy się tutaj pojawili. Po tych słowach podszedł do drzwi pobocznej komnaty, cały czas poruszając się w towarzystwie gwardzisty, i zasiadł za umieszczonym obok nich biurkiem. - Podchodzić pojedynczo - rozległ się głos kucoperza, kiedy wskazał on na biurko. - Odpowiecie tutaj na trochę pytań, żebyśmy wiedzieli, z kim mamy do czynienia. Różne pomruki przemknęły przez tłum, jednak zebraliście się w coś na wzór kolejki. Pierwsi chętni ruszyli, a wy cierpliwie czekaliście. Dziwny był jedynie fakt, że kilku śmiałków odeszło od biurka i wyszło z zamku. W końcu nadeszła też Twoja kolej, aby stanąć przed starszym jednorożcem. Ogier spojrzał na Ciebie badawczo. - Zaczniemy standardowo. Imię, nazwisko, rasa, skąd pochodzisz i czy masz jakąś rodzinę, a także jak przebiegało wcześniej Twoje życie - powiedział, w międzyczasie przygotowując pergamin i pióro, po czym znowu spojrzał na Ciebie. - Wygląd też się przyda, no i jakieś określenie charakteru nie zaszkodzi, ponieważ te zapiski idą prosto do kopyt Księżniczki. Do tego jeszcze dwie inne kwestie, mianowicie Twoje umiejętności i wykonywany zawód czy tam klasa, różnie to nazywacie, oraz istotna informacja. Gdy tylko ten pergamin trafi do Pani Nocy, a Ty przejdziesz do komnaty obok, nie będzie już odwrotu. Teraz masz jeszcze moment na zastanowienie się nad służbą pod sztandarem nocy. Zbiór luźnych informacji (koniecznie do przejrzenia)
  3. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Codzienna praca zwykle sprawia, że popada sie w rutynę, jednak wy nie mogliscie sobie na to pozwolić. Czy tego chcieliście, czy nie, zawsze towarzyszyła wam odrobina stresu związana z obawą o to, czy tym razem osiągniecie sukces, czy też zawiedziecie. Stawka była przecież ogromna, a nawet najmniejsze drgnięcie kopyta mogło przesądzić o tym, jaki będzie wynik waszych działań. Wykładowcy na uniwersytecie niemal do znudzenia wbijali wam to do głów przez naprawdę wiele lat, lecz kiedy już rozpoczęliscie pracę, zdaliście sobie sprawę, że mieli całkowitą rację. Praca chirurga wymagała naprawdę stalowych nerwów i zegarmistrzowskiej precyzji. Nigdy nie mogliście pozowlić sobie na chwilę nieuwagi, zawsze musieliście być czujni i przytomni. Czasem przywożono pacjenta nagle i w ciągu zaledwie kilku minut musieliscie się zmobilizować do pracy na najwyższych obrotach, ale dobrze wiedzieliscie, że warto tak się poświęcać, że to, co robicie jest naprawdę ważne. To dawało wam siłę... Czasem jednak po prostu trzeba było odpocząć i zregenerować baterie, nabrać sił poprzez wypicie kilku kubków kawy. Tak było i teraz. Całą piątką siedzieliście na sali operacyjnej. Wciąż mieliście na sobie zielonkawe maski i stroje ochronne, pacjent został już jednak zabrany i mogliście poszukać wygodnych miejsc, które pozwoliłyby wam na wypicie gorącego napoju na siedząco. Zadanie było trudniejsze, niż sie wydaje, gdyż wokół aż roiło się od specjalistycznych chirurgicznych narzędzi, szafek z lekami, szafek na odpady i innymi niezbędnymi elementami wyposażenia pomieszczenia przeznaczonego do operowania. Żeby zaś dodatkowo utrudnić wam życie, jedyne światło, jakie rozjaśniało nieco wnętrze pochodziło z specjalnej lampy podwieszonej nad stołem przeznaczonym dla pacjentów... Czy jednak na pewno? Tuż pod stołem zauważyliście nasilający się powoli blady blask. Spojrzeliście po sobie z wyczekiwaniem. Nikomu nie chciało się ruszyć, w końcu jednak jedno z was poruszyło się i ze zmęczonym westchnieniem sięgnęło po źródło światła. Gwiazdę. Lucida. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  4. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Któż chciałby trafić do takiego miejsca? Czy było coś przyjemnego w czekaniu w długich kolejkach przed gabinetami lub przemierzaniu nieskończenie długich korytarzy w poszukiwaniu odpowiednich sektorów, zajmujących sie swoimi specjalizacjami? Wszystko to było nie tylko wycieńczające, szarpiące nerwy, ale i dołujące. Wokół was wciąż kręciły się kuce w szlafrokach i kapciach, skazane z tego czy innego powodu na dłuższy pobyt w państwowej placówce. Wszystko wokół wyglądało mizernie, nawet kafejka, w której się w chwili obecnej zatrzymaliście przed pójściem do rejestracji mimo całej swej barwności wyglądała ponuro. Szpitale są paskudnymi miejscami. Jedenym pocieszeniem dla was był fakt, że przyszliście tu jedynie na okresowe badanie lekarskie, na jakie wysłał was wasz pracodawca. Nie groziło wam zatrzymanie tutaj, nie musieliście samotnie siedzieć na krzesełkach w korytarzu, byliście znajomymi i czas oczekiwania na waszą kolej mijał wam znacznie przyjemniej niż pozostałym pacjentom. Rozmawialiście zatem cicho o nieistotnych sprawach, popijając herbatę i opowiadaliście sobie anegdoty o swoich dawnych urazach przez które lądowaliscie w szpitalu. Pogrążeni w dyskusji dopiero po chwili zdaliscie sobie sprawę, że pozostałe stoliki pogrążone są w delikatnym półmroku - szpital najwyraźniej oszczędzał prąd - wasz zaś był doskonale oświetlony. Nie było to jednak tak szokujące jak fakt, że światło wydobywało się z... Cukierniczki. Jedno z was gnane ciekawością przychyliło ją delikatnie i wysypało nieco zawartości. Pomiędzy niedużymi kryształkami tkwił większy, emanujący oślepiającym już teraz blaskiem. To była gwiazda. Tempestris. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  5. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Jak zwykle, pracy było pod dostatkiem. Nie było szans, by w tak wielkiej placówce wszystko działało bez zarzutu, więc choć teoretycznie wasze godziny pracy nie były ściśle określone i mogliście robić sobie przerwy kiedy tylko mieliście ochotę, to dłuższe folgowanie sobie mogło zakończyć się tragicznie. W końcu każde urządzenie było istotne i co ważniejsze, eksploatowane do granic możliwości. Wielkie pralki, piorące bezustannie śnieżnobiałe pościele i bieliznę, niemal kilometry rur kanalizacyjnych i tych służących ogrzewaniu, przewody wentylacyjne, wyposażenie kuchni i wiele, wiele innych. Szpital był tak naprawdę niedużym, rządzącym się własnymi prawami i niemal samowystarczalnym miasteczkiem, a wy, jako główni technicy byliście odpowiedzialni za to, aby wszystkie zębatki tego skomplikowanego i niezwykle złożonego mechanizmu działały jak najlepiej. Dbaliście o rzeczy, których nie dane było oglądać pacjentom czy nawet lekarzom, poruszaliście się po zakurzonych piwnicach w poszukiwaniu wadliwych zaworów i innych usterek. Na swój sposób byliście bohaterami, jednak na pewno was tak nie traktowano. Siedzieliście właśnie w swojej nieco przyciasnej kanciapie, wypoczywając po załataniu jednego z pieców w kotłowni i obserwowaliście otaczające was szare ściany. Tu i ówdzie wisiały kolorowe plakaty lub zeszłoroczny kalendarz, jednak w pomieszczeniu zdecydowanie dominowały rozrzucone wszędzie narzędzia i kawałki najrózniejszych urządzeń. Jedyna sofa zarzucona była najróżniejszymi pisemkami kupionymi w znajdującym się na parterze szpitala kiosku, lecz mętne światło jakie wpadało tu z już od dawna niemytego okienka nie pozwalało na czytanie. Wisząca pod sufitem pozbawiona jakiejkolwiek osłony żarówka była jedynym źródłem światła w waszej piwnicznej salce. A przynajmniej powinna być jedynym źródłem... Skonsternowani zauważyliście, że spod porozrzucanych gazet wyziera nienaturalny blask, z każdą chwilą przybierający na sile. W końcu jedno z was zdecydowało się rozsunąć papiery, a waszym oczom ukazała się gwiazda. Cerastes. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  6. Witaj na sesji. Cichy szum wiatraków został przerwany przez donośny głos rozlegający się z nagłośnienia statku. Po tej ciszy brzmiało to prawie jak strzał z Bazyliszka. - Zbliżamy się do Hydraphur. Ostatnie trzydzieści godzin lotu przed nami. - Oznajmił kapitan, po czym ucichł i znowu słychać było jedynie cichy szum. Ruszyłeś dalej do sali, gdzie miało się odbyć spotkanie dowódców. Po drodze rozmyślałeś o tym, patrząc na zadbane, acz surowe korytarze statku. Nie ujawniono jeszcze celu zebrania, ale można się było domyślić, że chodził o coś związanego z kampanią w Światach Sabbat, której przewodniczył Mistrz Wojny Slaydo. Wasza flota, składająca się głównie ze statków transportowych, fregat i lekkich krążowników imperialnych, stanowiła pierwszą porcję sił kampanii. Razem z twoim zakonem leciał 301 Cadiański, 8 Hyrkański, trzy regimenty Vitriańskie oraz kilka innych, w tym Pierwszy i Jedyny z Tanith. Także znalazły się oddziały Imperialnych Pięści i Żelaznych Węży. Trzy kolejne zakony, oraz reszta obecnych, były w drodze. Przechodząc do sali zauważyłeś właśnie grupki żołnierzy i dwóch braci z twojego herbu, Caveriusa oraz Arbela, rozmawiających z grupką Imperialnych Pięści. Z tego, co uchwyciłeś, mówili oni o pieśniach bitewnych Białych Rycerzy.
  7. Stało się. Mała aktywność i niska frekwencja osób zainteresowanych grami w tutejszym dziale jest filarem tego tematu. Mianowicie - jakie jest Wasze stanowisko merytoryczne odnośnie koncepcji umożliwienia graczom zainteresowanym grami jednoosobowymi (i nie tylko) sesje... solowe? Czy uważacie, iż byłoby to urozmaicenie warte realizacji? Myśl ta wpadła mi do głowy z uwagi na rzeczy, które wymieniłem w pierwszej linijce tego posta. Myślałem, aby sesję bardziej rozwiniętą pod względem fabularnym rozbić na osobną sesję dla każdego gracza, modyfikując fabułę i cel w taki sposób, aby historia ogólna i schemat działań postaci były spójne. Więc, czy realizacja owej idei jest dobrym pomysłem? Do Waszej dyspozycji oddaję ankietę, ale jeżeli ktoś zechce wypowiedzieć się w tym temacie, nie mam zastrzeżeń.