Search the Community

Showing results for tags 'piraci'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Cukrowy Kącik Pinkie Pie
    • Podniebny klub Rainbow Dash
    • Farma Applejack
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Scena Wielkiej I Potężnej Trixie!
    • Chata Zecory
    • Magiczne Krainy
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Akademia Wonderbolts
    • Studio Muzyczne Vinyl i Octavii
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
    • Organizacja
    • Zapisy graczy
    • Sesje
    • Luźna gra ról
    • Kucykowe RPG
  • Twórczość fanów
    • Opowiadania wszystkich bronies
    • Original/Own Characters - czyli postaci użytkowników
    • Prace graficzne
    • Filmy, muzyka, parodie....
    • Inne...
    • Archiwum Dzieł
  • Wymiar Discorda
    • Brony Gaming
    • Nasze zainteresowania
    • Off-topic
    • Humor
    • Książki
    • Filmy i seriale
    • Muzyka
  • Inne
    • Forumowe Archiwa
    • Kosz

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Found 4 results

  1. Horseshoe Bay. Rose To nie był dobry dzień dla Rose. Niby zaczęło się całkiem miło, słonecznie. Woda jak zwykle milutko pluskała, wiatr podwiewał, mewy się darły. Było całe mnóstwo kupców, przyjezdnych czy nawet zwiedzających, w skrócie: frajerów, których można obrobić. Ale Rose tym razem na frajera nie trafiła. Próbowała obrobić kupca z Canterlotu, wysokiego jednorożca który przybył po perły - jeden z towarów, z których Horseshoe Bay słynęło. Niestety, tym razem trafiła koza na kamień. Biegła ile sił w nogach, a za nią dwóch strażników jednorożca. Póki co miała przewagę - biegła zatłoczoną, wąską uliczką między domami przepełnioną tłumem kucyków. Biegła w stronę morza, mijając stragany, beczki z rybami i inne tego typu rzeczy. Przed nią wyrósł port - długie pomosty i doki ze statkami. Mogła skręcić na lewo, do plaży albo na prawo, gdzie również rozciągał się port - magazyny. Redwater Słońce świeciło raźno w twarz Reda. I byłoby to całkiem przyjemne, gdyby nie fakt, że nie zdążył do końca wytrzeźwieć, ale zdążył dostać kaca. Oj, działo się poprzedniej nocy... Rum lał się strumieniami i Red chętnie z tego korzystał. Teraz czuł się, jakby pod jego powieki ktoś wsypał grubo tłuczoną sól, następnie go skopał, wlał mu coś ohydnego do żołądka i zostawił na pastwę alkoholu. I jeszcze to kołysanie... Jednorożec poczuł, że robi się zielony. Żołądek ostrzegawczo zaburczał i oto nadszedł czas, by pozbyć się resztek alkoholu z organizmu. I resztek godności. Mdłości atakowały coraz mocniej...
  2. Morza. Oceany. Tereny, których człowiek nie przebędzie bez okrętu dobrego. Jedyna droga, aby dostać się z Europy do Ameryk. Teren, nad którym kontrolę można zdobyć na chwilę, i w ciągu sekundy stracić. Miejsca dla kupców cenne jak własne życie, a często nawet bardziej. Mocarstwa starego świata, Anglia, Francja, Portugalia i Hiszpania, wiedzę, że to właśnie wody, dostarczają im bogactwo, płynące z różnych rejonów świata. Dlatego też, katolicy i protestanci, gotowi się wyrżnąć i utopić, byle by objąć dominację i zapełnić skarbce złotem od przypraw, kości słoniowej, rumu czy cukru. Kapitanowie i admirałowie, muszą się starać, bo z jednej strony chronić konwoje, a z drugiej rabować wrogie. I te okazję, starają się wykorzystać sępy, które mają chrapkę na każde złoto i towar, nie ważne czyj był początkowo. Piraci, którzy pierwotnie byli jak psy, żywiąc się resztkami, tak w czasie niedługim, stali się podobni bandytom na szlakach lądowych. Pojawienie się ich, odczuły wszystkie potęgi białego człowieka, bo albo się straci mnóstwo towarów, albo pieniędzy na wysłanie floty. Problem mieli rozwiązać korsarze. Ale i oni, albo padali albo zmieniali stronę. A nawet jak odnoszono jakieś sukcesy, to wody i tak były pełne okrętów z czarnymi banderami. Choć i tak, polowanie na piratów, to w miarę dochodowy biznes. W Anglii, mniej więcej w pierwszej połowie XVIII wieku(tak mniej więcej 1710), pewien kapitan, pochodzenia Walijczyk, organizuje za zgodą korony wyprawę na Karaiby, która ma na celu zakończenie sprawy cholernych piratów. Dostał nie byle jaki liniowiec(to znaczy jego własny), dwie fregaty i cztery brygi. Załogę musiał sobie załatwić samodzielnie. Nie licząc kilkunastu żołnierzy piechoty morskiej i zwykłych marynarzy. Toteż w różnorakich tawernach, została rozpuszczona następująca wieść: ,,Komu pieniędzy w kieszeni brakuje, lub kto glorii z przygodami żąda, ten niech zmierza do Hastings pod komendę kapitana Williama Robertsa. ZASADY OGÓLNE: Z racji tego że akcja to klimaty marynistyczne, przeklinać można. Tylko z wyczuciem. Standardowo, postaci OP są niemile widziane, a w tym przypadku, w ogóle nie pasujące. Do romansów nic nie mam, jak chcecie proszę bardzo. Rozmowy Off topic(czy jak lubię to nazywać OOC) proszę prowadzić w nawiasach. Jest to w realiach historycznych, ale parę postaci czy wydarzeń może być inna, nie istnieć etc. Pełnej zgodności nie ma. I jeśli macie małe pojęcie o wieku XVIII(co rozumiem) możecie pytać. Na PW, czy pod tematem) Zanim przejdę do KP pewna sprawa. Możecie być każdej narodowości Europejskiej.Czy z Francji, Rzeczpospolitej, Prus, Szwecji, Rosji, i tak dalej, to jest dozwolone. Natomiast nie można być Azjatą, Czarnoskórym. Ewentualnie Arabem, ale nie ma co oczekiwać lepszego traktowania. Kp: Imię: Nazwisko: Płeć: (kobiety mogą mieć trudniej) Wiek: (minimum 25 lat) Wygląd: Charakter: Historia: Broń: (muszkiety, granaty jak najbardziej dozwolone. Tylko żeby mi ktoś nie wyskoczył z przenośną armatką) Przykładowe Kp: Imię: William Nazwisko: Bif Płeć: Mężczyzna Wiek: 35 lata Wygląd: Wysoki, zielone oczy. Jasna cera, brązowe włosy. Zazwyczaj, czyli w czasie służby, nosi czerwony mundur marynarki królewskiej i czarny kapelusz kapitański. Charakter: Często uśmiechnięty, przyjaźnie nastawiony do większości ludzi. O ile nie są piratami. Ma szacunek dla kobiet, oraz dla niższych warstw społecznych. Historia: Urodził się w rodzinie pewnego Walijskiego szlachcica, jako drugi syn. Dzieciństwo spędzał spokojnie, na nauce czy sztuce walki. Miłość do morza, wyrobił sobie kiedy wraz z ojcem płynął do Holandii, gdzie zobaczył flotę ojczystego kraju. Dostał się do szkoły marynistycznej, którą ukończył z bardzo dobrymi wynikami. Kiedy miał 29 lat, został mianowany kapitanem swojego pierwszego statku. Fregaty, o dumnej nazwie ,,Smok”. Jego zadaniem, był ochrona kupieckich statków, przed piratami czy korsarzami wrogich mocarstw. W kwietniu, trafił na bryg oraz dwie kanonierki. Mimo zatopienia łodzi, doszło do abordażu. Walka była krwawa, i choć walka wydawała się wygrana, to pojawił się nagle dziwny bukanier, zarzynający kolejnych żołnierzy, aż zatopił ostrze w piersi młodszego brata Williama. Miłościwie, załoga piracka zostawiła fregatę, zabierając proch i zapasy. Walijczyk przysiągł, że znajdzie tego konkretnego pirata, i prócz niego, niszczy serce tej zarazy. Broń: Rapier, oraz dwa pistolety.
  3. Duszny i parny dzień zbliżał się ku końcowi. Słońce zachodziło w - jak to miało w zwyczaju - zawrotnym tempie. Mimo zapadających ciemności, Kingston dopiero zaczynało ożywać. Niektórzy budzili się z alkoholowego snu, inni pozbywali się resztek kaca, a jeszcze inni - nieliczni - pozostawali trzeźwi i tej nocy pić nie zamierzali. Do ostatniej grupy należał kapitan Intyre, z pochodzenia szkot, oraz jego bosman, Hoare, którego pochodzenie było kwestią uprzejmie przez wszystkich ignorowaną, o co zadbał, kiedy tylko po raz pierwszy pojawił się w Kingston. Prezentowali się razem dość specyficznie, ale też mało kto widział ich kiedykolwiek osobno. Kapitan był na oko czterdziestoletnim mężczyzną, średniego wzrostu. Sprawiał wrażenie flegmatycznego angielskiego dżentelmena i tylko ubiór, dłuższe włosy oraz kilkudniowy zarost dementowały tę iluzję. Bosman natomiast był wysoki i już sam wygląd był wystarczającym sygnałem, że nie należy z nim zadzierać, jeśli jednak znalazł się ktoś na tyle durny, żeby spróbować, cóż... Szybko i w dość efektowny sposób uczył się, że był to błąd. Zdarzały się przypadki, że przeciwnik nie miał możliwości się nauczyć. Miał bardzo przenikliwe oczy, a kiedy się uśmiechał, przypominał coś bardzo drapieżnego i wyrachowanego. Teraz zajmowali miejsca w tawernie portowej, której szyld był zbyt zatarty, żeby odczytać nazwę. Czekali na śmiałków, którym zachciało się zaciągnąć do załogi. Kapitan siedział przy stole podpierając głowę łokciem, a bosman stał oparty o stół, bawiąc się dość charakterystycznym nożem o ząbkowanej klindze. Była to tylko jedna jego broń z bogatego zaopatrzenia poupychanego w kieszeniach. Ilość ludzi w tawernie rosła wprost proporcjonalnie do kłębów dymu tytoniowego, śmiechu oraz innych hałasów, między innymi fałszywej melodii. Ogłoszenia zostały porozwieszanie, zatem lada chwila powinni znaleźć się chętni.
  4. MACIE SZANSĘ ZOSTAĆ PIRATAMI! I to bez patentu sternika, bez wychodzenia z domu, nawet bez wstawania od komputera! Niby trochę kijowo, ale cóż zrobić jak się nie ma dostępu do morza, a czuje się zew przygody? A jednak okolice Ameryki Środkowej wydają się o wiele bardziej pociągające niż Radom, dlatego też tam rozpocznie się ta niesamowita sesja. Konkretnie na Jamajce, w Kingston, które na potrzeby sesji zamienione zostanie na port piracki. Bez konkretnej władzy, bez porządku. Nie przymierzając - jeden wielki burdel i biada temu, kto znajdzie się tam piratem nie będąc. I właśnie w Kingston, w pewnej dość popularnej tawernie pewien mało popularny kapitan oraz jego bosman zaczynają nabór załogi. Zapisać może się każdy, a że oboje są zdesperowani, gotowi przyjąć do załogi nawet -o, zgrozo - kobiety! To oznaczać może tylko jedno - ich cel nie może czekać, a czas nagli... Kilka spraw, o których wspomnieć warto. Kilka zasad, które w tym przypadku nie powstały po to, aby je łamać. Karty postaci, bo jakżeby się bez nich obejść Zapisy otwarte, także spakujcie kanapki, broń w dłoń i do roboty.