Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Płonący Mrok [duosesja]

Recommended Posts

Nie widząc nic całkowicie skupiam swoją moc i pozostałe zmysły czyli słuch i węch. Następnie tworzę wokół siebie gęstą siatlę z cienia spoczywającą na ziemi i wydlądającą jak jakis krag magiczny. To o moje zabezpieczenie które poinformuje mnie gdy ktoś w niego wkroczy podając jego lokalizację w kręgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widząc że to zadziałało dobyłam swojego ostrza i przygotowałam się do walki z ogierem. Ruszyłam na niego powolnym krokiem z uwagą i spokojem obserwując jego ruchy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gray Whisper szybko skupiła się i utworzyła ochronną strefę w okół siebie. Otoczyła ją ponownie lekka ciemna mgła, powiększając swój obszar z każdą chwilą. W pewnym momencie pole wykryło obecność kolejnego pocisku. Z dużą zręcznością klacz odskoczyła w bok i poczuła na skórze falę uderzeniową pocisku. Wtedy znów odezwał się głos:

- Całkiem nieźle to wykombinowałaś, ale czy twierdzisz, że to wystarczy, żeby mnie pokonać?

Klacz odwróciła się odruchowo w stronę głosu i wtedy z tamtego kierunku nadleciał kolejny pocisk ta zrobiła kolejny unik przelatując w powietrzu. Myślała, że udało jej się i wtedy wpadła na nią twarda kula. Eksplozja odrzuciła ją na metr, a klacz upadła.

- No cóż nie masz jakiegoś lepszego pomysłu, jeśli unikasz, to wystarczy puścić kilka kul w potencjalne miejsca zakończenia twego zwodu i tyle. Jeśli twierdzisz, że nic lepszego nie wymyślisz możesz się już poddać.

 

Ogier walczący z Havoc najwyraźniej zauważył jej ostrożne ruchy i również spokojnie się zbliżał. Sam nie rozpoczynał ataku, tylko spokojnie balansował ostrzem.

 

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

"kurna.. ona ma rację....  muszę użyć czegoś innego..." pomyślałam po czym skupiłam swoją moc by wytworzyć wokół siebie cieniste macki służące do odbijania ataków. jednocześnie przekształcam bransolete w ostrze. i próbuję wysledzić energię tej New Moon. Gdy mi sięto uda teleportuję siedo niej i wykonuję cięcie w miejsce gdzie powinna mieć kopyta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo wszystko czekałam na jego pierwszy ruch. spokojnie kontroluję swoje ruchy. gniew jest złym doradcą... przytępia postrzeganie rzeczywistości i nie poswala rozgryxć przeciwnika. Gdy zaatakuje mam dla niego niespodziankę gdyz ładowałam wczesniej trochę moje ostrze. Przy cięciu powinno wytworzyć falę ognia... ale nie polegam tylko na tym. mam jeszcze dwa nożyki do rzucania. trzymam je na specjalną okazję. Kopyto w które dostałam lewakiem wciąż mnie nieco boli. Podejrzewam że zaatakuje w nie bo to teraz słabyu punkt

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieniste ostrze powoli się wysunęło Gray Whisper znów rozświetliła swój róg. Jednocześnie zobaczyła, że New Moon patrzy na nią zawzięcie. Wroga klacz również emanowała mocą. W okół niej pojawiały się kolejne świetliste kule. Z mroku otaczającego Gray formowały się macki. Nagle New Moon wystrzeliła serię trzech kul. Poleciały wprost na Havoc. Ta odskoczyła w tył przed pierwszą, drugą zdołała odbić, ciosem miecza, który zapłonął . Nie tak miało to być, ale fala ognia uderzyła i zniszczyła trzeci pocisk. W tym momencie coś chwyciło pistacjową klacz za rękę i potężnie wykręciło ją w tył, sprawiając,  że puściła miecz. Towarzyszył temu cios obuchem miecza w twarz, który na chwilę ogłuszył Havoc. Za chwilę, gdy odzyskała przytomność, poczuła sierść ogiera z tyłu swego ciała. Trzymał ją mocno w żelaznym uścisku. W zębach trzymał swój lewak, przyłożony do jej szyi.

 

W momencie, gdy New wypuściła swe pociski. Gray momentalnie teleportowała się do niej, od razu wykonując cięcie cienistym ostrzem. Cios był dość szybki. Rozciął skórę czarodziejki na nogach, ta ugięła się, lecz szybko rozbłysła lekkim światłem i zniknęła teleportując się do Iron Hearta. Z jej kopyt kapała krew po długiej szramie od cięcia.

- Odłóż broń, albo po niej -   wymówił zza zaciśniętych zębów kuc, trzymający Havoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strzelając zębami odwołuję miecz. 

- Dlaczego zabijacie jej przyjaciół? Co oni wam zrobili? - spytałam, Wciąż byłam gotowa do działania ale miecz był odwołany.. w najbliższym czasie nie bedę go w stanie użyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Awięc to koniec... mordercy moich przyjaciół mnie złapali. szlag by to.... Grey... zrób coś.. nie daj mi tak zginąć nie pomściwszy swoich przyjaciół i towarzyszy.... dlaczego to musi być takie trudne...

- gh... dlaczego nie zostawicie nas po prostu w spokoju.. czym moja rasa wam zawiniła... my nie szukamy z wami wojny... - rzekłam uważając by ostrze nie drasnęło mnie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz poczuła silne pociągnięcie za kopyta w jednym płynnym ruchu jej przednie kończyny zostały związane. Po chwili to samo stało się z tylnymi. Klacz upadła na ziemię, puszczona z morderczego uścisku. Jednak ostrze miecza groźnie wisiało nad nią. Lina zacisnęła się mocno, drażniąc skórę, a węzły zdawały się być ściśnięte.

- Otóż twoja koleżanka jest podejrzana o bycie szpiegiem. Zabijamy szpiegów z rozkazu Jej Wysokości Celesti i Luny. Radzę, abyś poszła z nami po dobroci. Pominę w raporcie fakt, że walczyłaś z nami razem z podejrzaną. Krótkie przesłuchanie, sprawdzimy jedną rzecz i będziesz wolna. Jeśli zamierzasz dalej stawiać opór zabijemy twoją koleżankę, uznając, że jest szpiegiem, mamy takie uprawnienia, a ciebie spotkają gorsze konsekwencje. Teraz podejdź do nas na odległość pięciu kroków i połóż się na ziemi, twarzą do trawy.

New Moon mówiła delikatnie, jakby w ogóle nie walczyła. Zdawała się ignorować rany na kopytach. Jej kolega bacznie obserwował Havock, położył na niej jedno kopyto, aby skrępować jej ruchy, ale nie oparł ciężaru ciała zbyt mocno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaczęłamj kalkulować sytuację. Wychodzi na to że chyba nie mam wyboru. Zresztą oni wiedzą co sie stało z moją rodziną. W końcu podjęłam decyzję.

- Pójdę z wami. Jeżeli obiecacie że mojej towarzyszce włos z głowy nie spadnie. - rzekłam Po czym wykonałam jej polecenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gray Whisper podeszła i położyła się na trawie twarzą do ziemi. W między czasie New Moon odezwała się do klaczy

- Bez procesu szpiegom nic się nie stanie, chyba, że będziecie próbowali uciec. Jednak wyrok, jakikolwiek by nie zapadł będzie wykonany.

 

Gray również poczuła silne szarpnięcia, gdy jej kopyta były wiązane. Obchodzono się jednak z nią delikatniej. Następnie postawiono ją i przytrzymano, żeby nie upadła.

 

Havoc i Gray zostały zabrane z powrotem do Canterlotu. Tam mijali majestatyczne budynki, które teraz wyglądały przygnębiająco. Kolejne warstwy murów miejskich, podkreślały, że wolność dla szpiega z każdą sekundą się oddala. W końcu doszli do wielkiego, białego, marmurowego budynku. Jego ściany zdobione były srebrem, częstym motywem był płomień. Nad drzwiami, pokrytymi płaskorzeźbą, przedstawiającą księżyc, którego okalały języki ognia widniał napis w języku Equestriańskim "Bractwo Srebrnego Płomienia". Wprowadzono ich do środka. Tam biegły szerokie korytarze, skąpe w wystroju. Były dość surowe, a po granatowych dywanach poruszały się postacie okryte płaszczami, często zaopatrzone w broń. New Moon i Iron Heart skręcili z klaczami w jakieś wąskie przejście. Biegły tam kręte schody, które prowadziły w dół. Schodzili jakieś piętnaście minut i zeszli do opustoszałych lochów. Panowały tam dobre warunki. Ciemność była rozwiana przez wiele pochodni, wilgoć nie dawała się we znaki, a powietrze tylko trochę przeszywało chłodem. Cele w większości były puste, choć czasami siedziały w nich zasępione kuce. Klacze nie zdążyły jednak się nikomu dokładniej przyjrzeć.

 

Zaprowadzono ich do pokoju, gdzie stało biurko z czterema krzesłami. Posadzono ich, ale nie rozwiązano. New Moon i Iron Heart zasiedli po drugiej stronie. To pomieszczenie też było oświetlone przez pochodnie, które grały na twarzach członków bractwa. W końcu odezwała się New Moon, zwracając się do Havoc:

- Dobrze, proszę o podanie celu twojej misji, stopnia, oraz przełożonego. To w jakim stopniu będziesz współpracować znacznie wpłynie na wyrok.

Do rozmowy wtrącił się Iron Herat, mówiąc do Gray.

- Skąd znasz tę tu klacz, co cię z nią łączy i dlaczego zdecydowałaś się na walkę z nami?      

 

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam kompletnie załamana. wszystko na co tak długo pracowałam doprowadziło mnie tutaj. Szlag by to.

- Celem mojej misji była obserwacja. I tylko obserwacja. Po prostu mieliśmy was obserwować czy czasami nie planujecie ataku na nas.. to wszystko. Nie mam stopnia wojsowego takiego jakie są u was... nie uznajemy takiego czwegoś. Jestem po prostu zwiadowczynią... Podlegam szefowi korpusu zwiadowczego który nie został wysłany na powieszchnię i poprzez niego Naszemu władcy. to tyle. nie mam wam więcej nic do powiedzenia - rzekłam wciąż w postaci zwykłej pegazicy.

- Wiecie że igracie z niebezpieczną siłą? nie wiem jak zamierzacie z nami walczyć... i nie wiem czy sobie poradzicie z nami oraz armią smoków - dodałam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ta klacz znam z tawerny. Barman powiedział mi że może coś wiedzieć o śmierci moich bliskich. Nic mnie z nią nie łączy. A zdecydowałam siena walkę z wami bo wiecie kto zabił moich bliskich. a miałam przeczucie że i tak czy tak mi nie powiecie... dlatego chciałam to z was wybić siłą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

New Moon zdziwiła się lekko, co odmalowało się na jej twarzy. Ciągnęła dalej, pewnie dobierając słowa:

- Zatem wy tylko nas obserwujecie. Dobrze, mam zatem szybkie pytanie. Czy widzisz pole do współpracy Equestrii z twoim krajem? - Pytanie trochę zbiło z tropu Havoc swą prostotą i otwartością.

Iron Heart zapytał się Graya:

- Wiemy kto zabił twoich bliskich? A kim byli ci twoi bliscy?

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Moi Bliscy to był najsilniejszy klan w Hollow Shades. Klan szeptaczy. Zwę się bowiem Grey Whisper i jestem Cienistym Jednorożcem. - rzekła patrząc na ogiera poważnym wzrokiem. Wzrokiem w którym wciaż po tylu latach krył się ból po stracie bliskich i rządza zemsty na mordercy lub mordercach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pole do współpracy? Po tym co zrobiliście? Zabiliście kilkunastu najlepszych zwiadowców. Nie3 wiem jak zamierzacie się z tego wytłumaczyć naszemu władcy ale jeżeli chcecie uniknąć poważnych konsekwencji to lepiej coś wymyślcie. A Pole do współpracy... tak jak mówiłam My nie potrzebujemy od was nic... oprócz spokoju. Jeżeli wasze nieśmiertelne władczynie mają jakąś wiadomość do naszego równie nieśmiertelnego władcy to mogę ją dostarczyć. - rzekła

- A tak przy okacji.. nasz Władca Płomienny Król Gorid III też jest Alicornem jak coś. - dodała z dziwnym leciutkim uśmieszkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

New Moon odezwała się pierwsza:

- No właśnie, jeśli nic od nas nie chcecie to wynoście się z Equestrii bo nikt szpiegów nie lubi. Jeśli się nie usuniecie to dalej będziecie ginąć. Nie została zawarta żadna umowa, ani pozwolenie na Waszą bytność na naszych ziemiach. Więc to Wy będziecie się tłumaczyć. Dobrze to chyba tyle z mojej strony. Sądząc po sposobie Twojej walki nie jesteś bardzo niebezpieczna dla nas, więc zostaniesz uwolniona. Przekaż wiadomość swemu królowi, że ma wycofać wszystkie swoje siły z Equestrii i co najwyżej przysłać dyplomatów.

 

Tymczasem Iron Heart przeanalizował to co powiedziała Grey Whisper. Odrzekł dość pewnie:

- Zatem jesteś z klanu szeptaczy. Jeśli tak, to chyba będziemy współpracować... Jednak Ty nic nie wiesz, co może być dość problematyczne. Nie ważne. Zobaczymy co powie dowództwo. Na razie jesteście oboje wolni. 

 

 Ogier rozkuł ich i otworzył drzwi salki przesłuchań. New Moon gdzieś wyszła. Po chwili wróciła, dla pewności przeszukała dość stanowczo zarówno Grey, jak i Havock. Po czym wyprowadziła na zewnątrz do Canterlotu.

- Jak będę miał wytyczne z dowództwa, to wrócę po Ciebie Grey Whisper.

- A ja liczę, że przekażesz wiadomość swemu królowi, bo inaczej dalej będziecie ginąć. 

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

( Wybacz Kapi że nie było odpisywane ale moja kuzynka miała ciężką sytuację... a ja nawet nie miałem pojęcia że było odpisane (zmiana silnika ))

 

Grey stanęła na ulicy Canterlotu rozglądając się dookoła. Po chwili spojrzała na stojącą obok Havoc. Nie sądziła że wyjdą z tego cało. W sumie to nie sądziła że Havoc wyjdzie z tego cało. Po chwili rozmyślań rzekła

- Słuchaj... wygląda na to że musimy się rozstać... nie wiem... nie wiem czy się jeszcze spotkamy... ale życzę ci szczęścia... i bezpiecznej podróży - po tych słowach ruszyła w kierunku najbliższej tawerny

Share this post


Link to post
Share on other sites

( ehhh... prawda... przepraszamy KAPI... ważne że teraz znów mamy czas)

 

Wyprowadzona przed zamek była bliska całkowitego załamania. Słysząc słowa Grey odparła tylko

- Dzięki... ty też się trzymaj... i powodzenia... 

Patrzyła jeszcze przez parę chwil za odchodzącą Grey po czym opuściła granice miasta. Stojąc Na granicy zbocza Rozpostarła skrzydła i odleciała w stronę najbliższego aktywnego, a przynajmniej miała na to nadzieję, portalu do królestwa HellGates

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spoko, nic się nie stało, cieszę się, że macie czas i chęci grać dalej, no i że się wszystko ułożyło. Na przyszłość postarajcie się dać znać o problemach na PW, ale tak jak mówię nic się nie stało, a nowe forum lubi nie podawać kluczowych informacji w powiadomieniach. 

 

Chciałem dzisiaj odpisać, ale jestem zbyt zmęczony, postaram się jakoś niedługo zamieścić post.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grey Whisper powolnym stępem udała się do najbliższej karczmy. Weszła, rozejrzała się i usiadła przy wolnym stole. Kelnerka była zajęta innymi gośćmi, więc klacz zyskała czas na zastanowienie się w sprawie posiłku. Tak na prawdę nie chciała jeść, nie po tym co przed chwilą przeszła. Lawina myśli sunęła w jej głowie, a spokojny gwar karczmy i lekkie ciepło bijące od kominka tylko potęgowały refleksję. Grey ocknęła się dopiero, gdy obok niej usiadł jakiś ogier. Wydawał się zupełnie normalny, bez ubrania z lekkim granatowym zarostem, o fioletowej sierści i czerwonych oczach. Miał krótką starannie wystrzyżoną grzywę, układającą się w falę. Uśmiechnął się do szarej klaczy, po czym rzekł ściszonym głosem:

- Witam Panią, kłaniam się uniżenie (tu ucałował Grey w kopyto) jestem Early Night, przysłało mnie z Bractwa. Ponoć możesz być pożyteczna dla mojej organizacji, ja mam to sprawdzić i zadbać, żebyś przeżyła. Wiem, że te informacje mogą Cię zaniepokoić, i że wprowadzenie odbywa się nagle, ale nie ma czasu do stracenia. Bractwo zaleca bowiem wsparcie dla Twojej znajomej Havoc Wing vel Sky Lime. Jest pierwszą wysłanniczką Netheru, która może przekazać nasze oświadczenie królowi tego państwa. Mam zadbać, żeby poselstwo zostało spełnione. Masz wyruszyć ze mną, znasz już Havoc, a w podróży zobaczę czy będziesz przydatna dla Bractwa, ewentualnie będę mógł Cię czegoś nauczyć, jeśli okaże się to potrzebne. Tak więc mam nadzieję, że raczy Pani wstać i udać się ze mną, jeśli chodzi o podstawę prawną, to działamy z rozkazu Jej Wysokości, Pani Nocy i Gwiazd, Władczyni Snów, Księżniczki Equestrii i ziem zależnych Luny. Transport czeka na dachu sąsiedniego budynku, wszystkie niezbędne rzeczy zapakowałem, zatem czy Panienka dołączy się do mnie? 

Ogier wysławiał się bardzo płynnie i wykazywał dużą elokwencję. Na koniec spojrzał Grey w oczy i wyczekiwał odpowiedzi.

 

Havoc leciała w tym czasie dość nisko nad ziemią, aby trudniej ją było dostrzec. W dole rozciągał się las, zmierzała na południe, gdyż tam w starych ruinach miasta, które dawno porosła puszcza mieszkał Klucznik Netheru, jeden z tych, którym powierzono pieczę nad portalami. Klacz bała się, gdyż Powiernicy portali zawsze dokładnie sprawdzali każdego, kto miał przejść do Królestwa Ognia. Nie wiedziała co mu odpowie na jego pytania, nie wiedziała czy zostanie pochwalona za swoje czyny czy może poniesie karę. Nie widziała też żadnej alternatywy, więc leciała przytłoczona strachem. Jakby wbrew temu uczuciu na niebie słońce chyliło się ku zachodowi oblewając świat ciepłym światłem, które przebiło powłokę niepewności, wlewając nadzieję do struchlałego serca klaczy.

 

Shiro jeśli nie będziesz wiedziała co odpisać na ten post to napisz tu cokolwiek (może być np emotka :crazy: ) żebym wiedział, że lecisz dalej :pinkie3:           

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grey przyjrzała się dokładnie ogierowi. Zastanawiała się niby przez chwilkę nad tym co powiedział. Po chwili westchnęła i odparła.
- Miło mi pana poznać. Oczywiście udam się z panem, o ile wie pan gdzie dokładnie udaje się Havoc... mi bowiem nie mówiła i nie wiem tego. - odparła klacz.
- cieszę się na naszą współpracę. Mam nadzieję że pozwoli ona osiągnać zarówno wasze cele jak i moje... - dodała po chwili wstając z miejsca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szlag by to. Nigdy nie sądziłam że do czegoś takiego dojdzie. A stary Blaze Spear mnie ostrzegał żebym była uważna. No nic. Jedyne co mogę zrobić to wrócić. Lecę zatem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Świetnie, również się cieszę cieszę. Teraz jeśli Pani pozwoli ze mną.

Ogier wstał i pewnym krokiem udał się na zewnątrz. Natępnie wszedł z klaczą do sąsiedniego budynku i poprowadził ją schodami na szczyt budynku. Otworzył strych. Weszli po drabinie, następnie przecisnęli się przez okienko i wyszli na dach.

- Przepraszam, ze ciągam panienkę po pajęczynach, ale taką już mam niewdzięczną pracę.

Oczom Grey ukazał się mały, dziwny pojazd. Wyglądał jak latający rydwan, jaki wykorzystywały księżniczki w oficjalnych wizytach. Jednak za siedzeniami posiadał dużą, wyprofilowaną skrzynię. Z otworów wyżłobionych w jej ścianach emanowała jasnobłękitna poświata. Nad rydwanem zamontowany był duży, podłużny, przezroczysty balon, podobny do tych wykorzystywanych w sterowcach. Po bokach i z tyłu kręciły się powoli duże śmigła. Wszystko pomalowano na niebiesko. 

- To nasz środek transportu. Znajdziemy koleżankę panny. 

Tu ogier uśmiechnął się i pomógł wsiąść klaczy do rydwanu, uchylając dużą półokrągłą szybę. Sam obszedł pojazd z drugiej strony i sam wsiadł. Przekręcił kilka pokręteł na panelu sterowania. Coś z tyłu zaczęło wydawać magnetyczne dźwięki i mocniej świecić. Maszyna zaczęła się powoli wznosić. Ogier przestawił srebrną dźwignię, śmigła poczęły wirować co raz szybciej. Pojazd zaczął nabierać prędkości.

- Tą maszyną, choć pewnie na to nie wygląda można doścignąć nawet najszybsze pegazy, więc powinniśmy dotrzymać lotu naszej emisariuszce.

 

Early systematycznie pchał srebrną dźwignię w przód, co powodowało stabilne przyśpieszenie pojazdu. W końcu, gdy mury stolicy oddaliły się, a cały Canterlot został za nimi, ogier wyjął ze schowka jakiś długi, wydrążony w środku kawałek drewna i zaczął oglądać nieboskłon. Brwi podniosły mu ię z zadowolenia.

- No mamy ją.

Pojazd znów przyspieszył, tak że Grey została wepchnięta w miękkie siedzenie. Nie mogła uwierzyć, że leci tak wysoko. Cały krajobraz był stąd inny. Wielkie  drogi pomiędzy miastami stawały się zarysowaniami na połaciach pół uprawnych i lasów. Raz cały widok został przesłonięty chmurą, w którą wlecieli. 

 

Po pół godzinie lotu Grey zaczęła dostrzegać punkt, lecący przed nimi. Zbliżali się do niego, a on zaczynał wyglądać co raz bardziej jak pegaz. 

 

Havock usłyszała jakiś dziwny szum za sobą. Odwróciła głowę, zmęczona długim lotem i ujrzała dziwny pojazd emanujący błękitem, który zbliżał się do niej. Przyjrzała się mu i dostrzegła że w środku obok jakiegoś nieznanego ogiera siedzi Grey. Zdawała się być radosna i z zapartym tchem obserwowała krajobrazy.   

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie... To się troszkę skomplikowało. Bo jakkolwiek ja sama mogłam być niewpuszczona do Hellgates, tak teraz, ktoś z zewnątrz... leci za mną. Szlag... Udaję ze ich nie widze i wlatuję miedzy drzewa. Ja rozumiem że Grey... ona jest w porządku... ale co to jest to cuś czym lecą... i dlaczego mam wrażenie że jedyne co przyniosa to kłopoty... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...