Celebrimbor Napisano Luty 10, 2015 Share Napisano Luty 10, 2015 (edytowany) Przedstawiam Wam wszystkim mojego pierwszego fanfika... o ile w ogóle można to tak nazwać. Opublikowałem to już parę miesięcy temu na MLPFiction, teraz publikuję tutaj, ponieważ... no, bo tak. Pomysł wpadł podczas grania w "Śródziemie: Cień Mordoru" i na tejże grze się wzorowałem, mimo to nadal nie jestem pewien, czy w tytule wpisywać [CROSSOVER]. A więc nie wpiszę. Lojalnie ostrzegam: jest niemalże pewnym, że sztampa wylewa się z tego tworu niemal nieustannie. Błędów być nie powinno, ale nie powinno się również podwyższać wieku emerytalnego, a więc jeśli ktoś jakiś znajdzie, to bardzo bym prosił o zakomunikowanie mi o takowym. Opowiadanie rozwijam bardzo, podkreślam BARDZO nieregularnie. Tak czy inaczej, serdecznie zapraszam do czytania! Prolog Rozdział I Rozdział II Rozdział III Rozdział IV Rozdział V Edytowano Maj 16, 2015 przez Dolar84 Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Ylthin Napisano Luty 10, 2015 Share Napisano Luty 10, 2015 (edytowany) Dorzuć jeszcze tag [NZ] do nazwy tematu, a od strony techniczo-organizacyjnej będzie OK.Co do tagu Crossover - jestem zdania, że używamy go tylko wtedy, gdy otwarcie "krzyżujemy" kucyki z innym uniwersum lub tworzymy ich ponyfikacje (takimi fikami będą choćby "Fallout: Equestria" czy rodzima "Wiedźma"). Zaczerpnięcie pomysłów z innych dzieł nie wymaga raczej takiego otagowania (acz w dobrym guście jest napisać, co i z czego wzięliśmy).EDIT: tag mi się pomerdał, ale i tak dodaj. Edytowano Luty 10, 2015 przez Whining Ylthin Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Dolar84 Napisano Luty 10, 2015 Share Napisano Luty 10, 2015 Braku tagu obowiązkowego (skoro ma rozdziały to nie może być oneshot). Czas na poprawę - 2 dni. Instrukcja - edytuj pierwszy post - użyj pełnego edytora - uzupełnij tagi w temacie. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Obsede Napisano 2 godziny temu Share Napisano 2 godziny temu (edytowany) Przeczytałem już niemało fanfików, które zostały zapomniane nawet przez tych, którzy je napisali. „Upiór” jest pierwszym od jakiegoś czasu, który mnie zmęczył, nie będąc przy tym dostatecznie złym, żeby był przez to interesujący. To najgorszy typ fanfika. Najgorszy, bo nudny. Bohaterem fanfika jest… nie wiem, nie pamiętam jego imienia. Prawdę mówiąc, z całego fanfika pamiętam tylko imię tytułowego upiora. Bohater był komandosem, który infiltrował placówkę podmieńców, żeby załatwić pracującego dla nich kucyka. W efekcie jednak został opętany przez tytułowego upiora, który sprawił, że zmienił profesję. Zamiast polowania na podmieńce zaczął polować na wampiry. Wcześniej musiał złożyć do kupy pewien miecz. Proszę mi wybaczyć. Śledzenie fabuły fanfika jest trudne. W ogóle mam wrażenie, że prolog i przykładowo czwarty rozdział są, jakby częściami dwóch różnych utworów, które chyba nic nie łączy. Tę sytuację powoduje przede wszystkim pierwszoosobowa narracja. Nie jest ona zbyt często używana, właściwie ostatnio spotykam się z nią głównie w postaci pamiętników. Tutaj dostrzegam wszystkie wady tej narracji przy braku jej plusów. Jakie są plusy narracji pierwszoosobowej? Przykładowo możliwość podkreślenia odczuć bohatera. W przypadku „Upiora”, wydaje się, że bohater po prostu jest sztywny niczym drewno. Wszystko opisuje takim samym, pozbawionym przebłysków, tempem. Tortury się prawie nie różnią od walki na śmierć i życie. Cytat Nadeszła kolej Profesora. Specjalnie powoli wbija mi w ciało elektrody, podpina kable. Dźwignia od generatora rozpoczyna swoją wędrówkę w dolne położenie. Uderzenie jest potężne, wypycha mi wszystkie myśli z głowy, odpływam. Cytat A teraz tylko ja mogę odesłać jego duszę z powrotem. Albo zginąć próbując. Wybieram jednak ucieczkę. Strzelam zaklęciem burzącym w jedną z kolumn, dach z hukiem osuwa się na ziemie przygwożdżając wampira. Przeskakuję nad usilnie próbującym się uwolnić ciałem i dopadam głównej bramy. Uderzenie wypiera mi powietrze z płuc, ostre jak brzytwa szpony rwą łączenia pancerza, płytki ochronne głucho uderzają o ziemie. Czuje kły szarpiące moją szyję o włos mijając tętnicę. Obracam się, składam kopyta i uderzam czarem w wampira. Pod wpływem zaklęcia potwór zostaje wyrzucony w powietrze, rozwija jednak skórzaste skrzydła i rusza na mnie. Strzelam upiornym błyskiem, chwilowo oślepiona bestia uderza w leżący nieopodal pokaźny fragment muru. Brocząc krwią i potykając się wracam na zdemolowany dziedziniec, chowam się w czymś w rodzaju małej nawy. Kiedyś stał tu pewnie jakiś posąg, czy też zbroja, teraz jednak wgłębienie w ścianie posłuży mi idealnie jako ochrona tyłu i boków. Przecież jego emocje i umysł powinny, aż krzyczeć z podniecenia, z obaw, kiedy mu się zaciskają kły wampira na jego szyi. Wszystko jest opisane w taki sposób, że nie budzi to żadnych emocji. Może bohater jest takim twardzielem, że już nic na nim nie robi wrażenia, ale raczej na wampiry wcześniej nie polował, więc mógłby jednak żywiej reagować. Walki są opisane przy pomocy krótkich zdań i dosłownie cierpiałem próbują wykrzesać z siebie jakiekolwiek zaangażowanie podczas lektury. Nie będę tutaj wspominał o kolejnym plusie narracji pierwszoosobowej, jaką jest możliwość dawkowania czytelnikowi informacji. Informacje są tak dawkowane, że właściwie nic nie wiadomo przykładowo, dlaczego bohater jest na wojnie z podmieńcami i czemu gada jak XX wieczny komandos? Nic, zero, null! Potem nie jest wiele lepiej, bo poznając tożsamość „upiora”, przy okazji skaczemy między przeszłością teraźniejszością, pomiędzy myślami bohatera a wspomnieniami upiora. Pewne sekwencje wyglądają jak żywcem przeniesione z gry, nie mając jednak kontekstu w grze zawartego. Prowadzi to do tego, że w zasadzie przez większość czasu nie wiedziałem, dlaczego coś się dzieje. Jednak pewne nawiązania np. stworzenie miecza ze szczątków starego są oczywiste. Ogólnie jednak jest to taki crossover, który nie pasuje chyba tak naprawdę do żadnego ze światów. Gdyby zastąpić kucyki ludźmi pewnie nie trzeba by tutaj nic zmieniać i wszystko byłoby takie samo. Tak samo mało interesujące. Ale najciekawsze zostawiłem prawie na koniec. Najpierw autor stwierdza w temacie z fanfikiem na forum: Cytat Błędów być nie powinno Jeśli ktoś sobie robi sam korektę, to zapewne można uznać, że nie takowej nie było. Ale wszystkie dialogi zaczynają się od „-” i bez spacji po niej. Powtórzeń, zwłaszcza imion i nazw własnych jest dużo. Jednak zacząłem dosłownie rżeć ze śmiechu, gdy zobaczyłem, jakiej wielkości czcionką są zapisane rozdziały II i następne. 8. Pierwsze rozdziały mają czcionkę 11, a potem autor nagle schodzi do 8. Widziałem już różne dziwne rzeczy. Widziałem fanfiki o czcionce 14, nawet więcej. Początkujący autorzy sobie powiększają czcionkę, piszą 12 i więcej, żeby tekst wydawał się dłuższy. Bo 20 stron wygląda lepiej niż 16. Ale po raz pierwszy widziałem, by ktoś zaczął używać czcionki o rozmiarze 8. Na szczęście do czytania używam translatora google, ma taką fajną opcję czytania tekstu na głos. Absolutnie nie polecam tego fanfika. On nie jest bardzo zły, po prostu nie jest ani na tyle dobry, by się pozytywnie wyróżniał, ani na tyle spaprany, by przejść do legend fandomu. Jest taki średnio-słaby z naciskiem na nudny. Edytowano 1 godzinę temu przez Obsede Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Recommended Posts
Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony
Utwórz konto
Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!
Zarejestruj nowe kontoZaloguj się
Posiadasz własne konto? Użyj go!
Zaloguj się