Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Content Count

    3,879
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

2,472 Cutie Mark Crusaders - Łowcy Reputacji! YAY!

About Dolar84

  • Rank
    Opiekun Księgozbioru/Dzierżący Łopatę/Car Wszechfanfikcji
  • Birthday 11/11/1984

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    1750361

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Leszno\Wrocław
  • Ulubiona postać
    Lady Ditzy "Derpy Hooves" Doo of House Doo and Cumulus
    Rarity
    Cloud Kicker of House Kicker
    Blossomforth
    Lyra

Recent Profile Visitors

7,238 profile views
  1. Po raz kolejny dłuższa przerwa spowodowana czynnikami różnymi. Jako że możecie mieć przez to niedosyt Schadena, to tym razem częstujcie się trzema rozdziałami. Podziękowania dla @Kredkeza pomoc w tłumaczeniu rozdziału 9 (ostrzegam, że w porównaniu z oryginałem nie jest tak śmieszny) i standardowo dla niezawodnej grupy spod znaku Świętej Korekty czyli @Gandziai @Rarity Rozdział 9 - Na odwrót i wspak bawię się słowami (feat Kredke) Rozdział 10 - Schaden człowiekiem Rozdział 11 - Witamy w Ponyville (Część 1)
  2. Przeczytane. Beware the spoilers! Wszechpotężna Celestia obracająca wrogów w pył bez żadnego wysiłku? Wskrzeszająca poddanych i modyfikująca ich pamięć (a tym samym życie)? Naprawiająca gigantyczne zniszczenia w ciągu sekund? Czegoś takiego dawno nie widziałem. I w sumie mam nadzieję, że za często widywać nie będę. Proszę tego ostatniego zdania nie traktować jako krytyki opowiadania, które jest bardzo dobre, trzyma cały czas wysoki poziom, czuć w nim odpowiedni klimat i czyta się je wyśmienicie. Koncepcja takiej Ceśki mnie zainteresowała, a sam fanfik sprawił dużo przyjemności w trakcie lektury. Bardzo mile czytało się o władczyni, która jest po prostu najpotężniejsza. Skąd więc stwierdzenie, że nie chciałbym widzieć takich kreacji za często? To czysto osobista niechęć do postaci, u których wskaźnik OP wybija skalę, przebija sufit i leci śladem luny na Srebrny Glob. Jednak od czasu do czasu jest to nawet miła odmiana, tym bardziej w bardzo dobrym wykonaniu. We are amused.
  3. Wykażę się karygodnym lenistwem i po protu przekleję tu swoją post-konkursową recenzję, bo wątpię bym zdołał wyrazić się lepiej niż wtedy. Beware the spoilers! Tutaj jak zwykle miód-malina. Nie wiem czy uda mi się złapać kiedykolwiek Malvagia na choćby średnim opowiadaniu, ale jakoś powątpiewam. W niewielkiej ilości słów dostaliśmy tak naprawę wszystko co było konieczne by tekst zdobył rząd serc i dusz. Wędrówkę, pokonywanie przeszkód, metaforyczną ewolucję głównej bohaterki, w końcu zaś przyziemną w porównaniu z poprzednimi zjawiskami rozmowę. Na dodatek gęsto przeplataną wstawkami z obcego języka, który to szczegół wyjątkowo przypadł mi do gustu. No i samo zakończenie. Wrażenia jakie wywołało… coś pięknego. Tekst tej końcówki jest tak wciągający, tak można się w tych kilku-kilkunastu zdaniach zapamiętać, iż praktycznie słyszy się melodię wyśpiewywaną przez chór. Forma jak zwykle bez zarzutu. 10/10 Perełka! Naturalnie z punktu oddaję głos na [Epic]
  4. Przeczytane. Do lektury zabierałem się od dłuższego czasu i w końcu się udało. Jakie wrażenia? Beware the spoilers! Otóż nienajlepsze. Jak bardzo lubię fanfiki spod znaku [Slice of Life] i rzadko który decyduję się określić jako "fik o niczym", to tutaj jestem bliski użycia tego określenia. Całość wydaje się być wyrwana z kontekstu, jakby stanowiła część czegoś większego, czego stanowiłaby idealne uzupełnienie. Dlaczego? Ponieważ tutaj tak naprawdę nie dowiadujemy się zbyt wiele o niczym, wyjąwszy wgląd w dzieciństwo Ceśki i Lulu. I ta część wypadła interesująco, ponieważ w tym momencie tekst nagle nabrał głębi. W pozostałych momentach miało się wrażenie ślizgania po powierzchni i nic tak naprawdę nie pozwalało wgryźć się temat. Jeżeli chodzi o rozmowę AJ i Ceśki, to zupełnie mnie nie porwała. Żeby była jasność - absolutnie nie nazwałbym jej nudną, tym bardziej że miło uzupełniały ją kolejne przygody kulinarne, ale nie całej tej długiej, stanowiącej większość opowiadania scenie nie znalazłem żadnego momentu, który by mnie napawdę wciągnął w lekturę, pomijając wcześniej wymieniony wgląd w przeszłość Królewskich Sióstr. W sumie w całym tekście jest tylko jedna rzecz do której mógłbym się przyczepić - wejście Pinkie Pie. Wydaje się nieco za słabe jak na efekty, które spowodowało. Mam nieodparte wrażenie,, że dodatkowe zdanie czy dwa jakiegoś zręcznego opisu mogłyby tę scenę ulepszyć. Jeszcze jedno mini-spostrzeżenie. W pewnym momencie, przy opisie wyglądu Ceśki, tego fartucha, włosów spiętych w kok i tak dalej nasunęło mi się skojarzenie z Matyldą z Ani z Zielonego Wzgórza. Co prawda nie utrzymało się, gdyż Ceśka była za miła, łagodna i za mało zasadnicza ale przyjemne wrażenie pozostało. Podsumowując, "Śniadanie" to fanfik dobry, a nawet bardzo dobry, który jednak zupełnie mi się nie podoba, co jest rzadkością przy SoL-ach. Ale winię za to tag [EqG] gdyż wyraźnie nie jestem odpowiednim targetem dla tego typu fanfików. Za mało kuców w kucach. Tak więc, chociaż z czystym sumieniem nie mogę tego opowiadania polecić, to mam dziwne wrażenie, iż zdecydowana większość osób, które zdecyduje się po nie sięgnąć będzie po lekturze zadowolona.
  5. Wypowiedziałem się już w temacie konkursowym, więc tu tylko dorzucę krótkie podsumowanie. Beware the spoilers Opowiadanie dostało ode mnie 10/10 z minimalnym brakiem do perełki. Dostaliśmy tutaj doskonale "typową" przygodową komedię z minionami. No, może nie aż tak typową, bo zarówno sługusy jak i samo zło wcielone okazuje się być zaskakująco kompetentne i pomysłowe w pokonywaniu przeszkód, jakie stawia przed nimi bezlitosna fizjologia (i autor). Co ciekawe właśnie ta wspomniana "typowość" jest jednym z najmocniejszych punktów opowiadania - wiemy mniej więcej czego się spodziewać i otrzymujemy to w doskonałej jakości. Przyznaję, że po lekturze jestem ciekaw dalszych losów skrzydlatej zarazy. No a imiona to już w ogóle ubaw po pachy. Nadal w mojej ocenie wygrywa Kołatek. Taki funkcjonalny! Głosuję na Epic. Bo mogę i w mojej ocenie opowiadanie na to zasługuje.
  6. W związku z pojawiającymi się ostatnio problemami z długością postów, na chwilę obecną częściowo zawiesza zakaz double-postingu. W jakich wypadkach? Naturalnie wtedy, gdy komentarz (czy to z cytatami czy bez) będzie na tyle długi, że trzeba go będzie podzielić na dwie lub więcej części. I tak, takie komentarze się trafiają - ostatnio coraz częściej nawet. Czasami, przy długich postach, nie da się też edytować tytułowego - wtedy publikujcie rozdziały w kolejnych postach, a kiedy problem zniknie, to się wszystko poustawia na miejsca. Oba problemy zostały zgłoszone do działu technicznego, teraz musimy czekać.
  7. Po pierwsze chciałbym podziękować za komentarz i stwierdzić, że jest taki jakiego w głębi serca pragnie każdy autor. Długi, szczegółowy, zostawiający miejsce na polemikę i odpowiednio czepliwy. 10/10 miód-malina. No i osobne podziękowania za głos na Epic. Cieszę się, iż opowiadanie się spodobało. A teraz czas na wspomnianą polemikę. Jeżeli chodzi o wspomniany paradoks to nie pamiętam czy mówiłem wtedy o Aleo w szczególności, czy ogólnie o moich fanfikach. Ale fakt, zwykle nie tworzę super pozytywnych postaci. No chyba, że jak Xiphos (choć niepozbawiony wad) są mi do czegoś potrzebne. Ale paradoks zabawny, nie da się ukryć. Niekonsekwencja mogła się trafić, przez długi okres pisania fanfika. I oczywiście jedyną słuszną jest wersja "Krystallina Autokratorias". Którą to nazwę wymyślić @Cygnusi pozwolił mi ją do Aleo zakosić za co raz jeszcze mu dziękuję. Bohaterowie - Zważywszy na to, iż kronikę pisał jeden z obrońców Cesarstwa trudno byłoby mu nie przejaskrawiać jej bohaterów i to w obie strony. Sombra to potwór, a obrońcy są (zwykle) nieskalani. Wymaganie od niego obiektywnej oceny jest nierealne i dlatego zrezygnowałem z tego, jednocześnie kilkukrotnie wkładając mu w usta słowa o tym jak stara się wspomniany obiektywizm utrzymać. Ego mi podskoczyło jak przeczytałem o cenieniu mnie w sztuce fanikopisarstwa Co do tłumaczenia nazw na polski i angielski wynika to z dwóch rzeczy. Po pierwsze lubię angielski. Po drugie miałem swego czasu nadzieję, iż Aleo zostanie przełożone czy to przeze mnie czy przez kogoś innego. Co do tego byka to faktycznie był i szokujące dla mnie jest to, że tak długo uchował się zarówno przede mną jak i przed korektorami i czytelnikami. Już został oczywiście poprawiony. Jeżeli chodzi zaś o "Akuoamarinisa" to tak właśnie powinien być zapisany. "Aqua" to byłaby łacina. Tu poruszono kilka wątków, więc się nimi zajmijmy po kolei. Po pierwsze i najważniejsze - kanon. Czytając mojej opowiadania najlepiej przyjąć założenie, iż z kanonu biorę jedynie kuce i Equestrię jako taką. Wszystko inne jest dla mnie kompletnie nieistotne i nie waham się tego zmienić kiedy mi tylko coś nie pasuje. Realia, podejście, charaktery i motywacje postaci - to są moje zabawki i "kanoniczne" są jedynie, kiedy mi to pasuje, a nie odwrotnie. Taki urok fanfików - nie muszę się dokładnie dopasowywać do świata, tylko ja go dopasowuję do swoich potreb. Po drugie - Cadance nie pojawia się w kronice w żadnej formie. Nie ma o niej najmniejszej nawet wzmianki. Głównie dlatego, iż opisywane wydarzenia dzieją się bardzo długo (pewnie ponad 1000 lat) przed jej urodzeniem i wyniesieniem na alikorna, a Cesarstwem rządzili bazyleusowie z dynastii Smaragdi. Jak było wcześniej w komentarzach wspomniane Aleo to fanfik szowinistyczny i tam do zasiadania na tronie KA wymagane były jajca. Nie wgłębiałem się w to w fanfiku, więc tu wyjaśniam :D. Jeżeli zaś chodzi o kwestię przepowiedni to nie mówiła ona o Kredensie, tylko o nieokreślonym zbawcy, który miał się pojawić i ich uratować. Nie pojawił się, nie uratował, przepowiednia okazałą się stekiem bzdur (jak w rzeczywistym upadku Konstantynopola) i miasto upadło. Dodam również, iż w kreowanych przeze mnie (póki co) światach Cadance ma z Cesarstwem tyle wspólnego że w nim rządzi. Jest obcą z urodzenia i pochodzenia władczynią narzuconą temu państwu przez Celestię co w efekcie czyni z CE wasala lub protektorat potężniejszego sąsiada. Po trzecie - Co do spłycenia roli Serca to nie mogę się z tym zgodzić - było potężnym artefaktem, działało jak kanoniczne, dodałem mu tylko dodatkową opcję, bo potrzebowałem powstania bariery i jej zniszczenia. A co do rytuałów, to czytelnik nie wie, czy mają się nijak do charakteru Serca, bo jako autor poskąpiłem ich opisu, pokazując jedynie sam "włącznik". A co do perpetum mobile, to rzeczywiście w określonych okolicznościach mogło. Tu jednak Sombra skutecznie temu zapobiegł. Po czwarte - piszesz, iż rozczarowały Cię pobudki Sombry. Ale jakie inne mogły być? Jak inaczej wyrzucony z wojska żołdak, mający zostać bandytą zdołałby podbić bogate i potężne państwo? Miałem z niego robić super czarnoksiężnika czy postać która jest zła "bo jest zła"? Nie ma mowy, takich motywów się napatrzyłem i uznałem, że u mnie się ich nie uświadczy. Sombra u mnie jest uzdolniony i bardzo silny (tak fizycznie jak i magicznie), ale nie wykracza za bardzo poza ramy "zwykłego" kuca. Jedynym co go odróżniało od innych było to że dostał okazję i ją wykorzystał. Jeżeli zaś chodzi o spisek kupców. No cóż, szukałem czegoś realistycznego i przekonującego właśnie, co jednocześnie nie angażowałoby obcego rządu, bo to oznaczałoby regularną wojnę i regularną armię gdzie nie byłoby miejsca dla Sombry. Kupcy byli koniecznością Kwestia Xiphosa i rebelianckiej retoryki - Xiphos miał budzić sympatię. Niby polityk, ale jednak stary wiarus, gotowy oddać życie za bazyleusa. Co do tym, że niektóre z tekstów tych złych zajeżdżały komunizmem, to masz całkowitą rację. Szukałem odpowiednich tekstów, a że te Adolfa H. nie pasowały, bo nie było kwestii rasistowskich (to w Equestrii), to postanowiłem podkraść trochę retoryki towarzyszy Włodzimierza i Józefa. Oni umieli porywać masy, a tam za dużo intelektualistów nie było. Populizm to potężna broń i tu został bezlitośnie wykorzystany. Sombra dobrze wiedział, że uczucia rządzą rozumem i dlatego na nich grał. I poprzedzający go rekrutanci rebelii też. O Sombrze już wcześniej pisałem, tu tylko powtórzę, iż ja jego czarnoksięskie zdolności potraktowałem po macoszemu, bo jeżeli sam jeden zdołałby magią podbić KA to byłby za potężny dla moich celów. Założyłem, iż w magii, szczególnie tej czarnej (określenie pojawia się chyba dwa-trzy razy w fanfiku) podszkolił się później, a miasto zdobył głównie żelazem i krwią. No i scena gdzie waląc z rogu niszczyłby kopułę, byłaby zbyt wielką zrzynką ze sceny z Harrego Pottera gdzie Voldemort psuje tak obronę Hogwartu Jeżeli chodzi o Kechrimpariego to cieszy mnie fakt, iż był popularny wśród czytelników, bo to zdecydowanie moja ulubiona postać. Moooożliwe, że mimowolnie (lub świadomie, nie pamiętam) podrzuciłem mu kilka swoich lepszych cech (jak właśnie pragmatyzm i cynizm :D). Nie pasuje Ci zachowanie Equestrii, bo przykładasz do obrazu kanoniczne Królewskie Siostry. A to nie ta bajka. Tutaj, za uratowanie KA, siostrzyczki zażądałyby (co najmniej!) potężnych koncesji w handlu i odpowiedniego wynagrodzenia. O ile nie złożenia sobie hołdu. To pragmatyczne władczynie, które dbają o swój kraj i jego mieszkańców, a dobro dziedzin zagranicznych nie bardzo im leży na sercu, o ile nie mają na tym nic do zyskania. Co zaś do hołubienia Luny to mnie to zdziwiło, bo nie pamiętam bym którąkolwiek wyróżniał. W Aleo są niewiele znaczącym epizodem. Z opisów bitew jestem dumny, szczególnie z morskiej bo się nad nią nasiedziałem i nasprawdzałem i namęczyłem by była realistyczna. Cieszę się, iż się to udało i wywołują one uniwersalnie pozytywne reakcje. Co zaś do Hegemonii Mułów, to moje autorskie państwo, o którym już wspominałem tu i tam właśnie w takim stylu jak w Aleo. Ale jeszcze kiedyś napiszę fanfika, gdzie dam mu większą rolę. I specjalnie po to by wkurzyć biologicznie poprawnych (pozdrawam @Cahan) muły będą tam płodne Jeżeli chodzi o epilog to długo nad nim myślałem (złośliwi powiedzą, że cztery lata) i w końcu jest jaki jest. Wpis Sombry był zaplanowany od początku, ale śmierć kronikarza we "współczesnych" czasach pojawiła się jako pomysł już w trakcie jego pisania. No ale dało mi to pretekst by również na końcu epilogu a nie tylko ostatniego rozdziału użyć słów "Aleo he Polis'
  8. Kilka spraw. Po pierwsze (primo) - chciałbym bardzo podziękować Cahan za znalezienie jurora i Rarity, która wspaniale wywiązała się z tego obowiązku. Lepszą osobę do sędziowania byłoby naprawdę ciężko znaleźć. Jednocześnie chciałbym przeprosić uczestników, iż sam się z tego obowiązku nie zdołałem wywiązać, ale było to spowodowane przyczynami... obiektywnymi. No dobra obiektywnymi dla mnie, ale faktem jest, iż nie byłem w stanie fanfików czytać. Przeszło mi dopiero teraz, stąd ten post. Po drugie (także primo) - nie spodobała mi się "dyskusja", która miała miejsce po ogłoszeniu wyników. Za dużo było w niej negatywnej energii, skierowanej przeciwko jurorce. Mam nadzieję, że nigdy więcej czegoś takiego tu nie zobaczę. Fakt, Rarity ocenia inaczej niż ja, jak sama pisała mniejszą wagę przywiązując do recenzji a większą do bardzo konkretnej oceny. Żeby być całkiem szczerym to stwierdzam, iż jej oceny są dużo konkretniejsze niż moje - ja się zwykle rozpisuję ogólnie, podczas gdy Rarity jasno pokazuje co było źle. Tak więc a przyszłość proszę o więcej uprzejmości ze strony ocenianych. No chyba, że ja będę oceniał to możecie atakować ile chcecie. I obserwować efekty. Po trzecie (również primo) - @Foley, masz całkowitą rację, iż konkursy mają służyć do szlifowania umiejętności. Taki cel przyświecał im od początku i cieszę się, że nadal korzystacie z okazji. Po czwarte (papug, ty już dobrze wiesz co.... primo) - przeczytałem wszystkie opowiadania, oceniłem i napisałem recenzje. Z wielką radością stwierdzam, iż opowiadania były świetne. Treść wszystkich była dobra, a wykonanie w większości. No i mamy dwie perełki i jedną "omc". Takich fików więcej. Recenzje znajdziecie tutaj. Wypiszę też moje oceny, chociaż oczywiście wiążące są te od @Rarity @Danio Doża Venucci - 6/10 @Lyokoheros- 9/10 @Malvagio- 10/10 Perełka! @Mordecz- 10/10 Perełka! @Foley- 10/10 Pozdrawiam Edit: Zły link do recenzji. Poprawiłem,
  9. Przez kolejny tydzień lub nawet dwa praktycznie mnie nie będzie. Na ten czas moje miejsce w roli opiekuna działu zajmuje @Cahan. Proszę się nad nią nie znęcać, bo nie chcę po powrocie znaleźć w dziale zwału trupów
  10. Z taką koncepcją wioski naukowej się jeszcze nie spotkałem, a ciut opowiadań z F:E mam przeczytane. Jedno tylko mnie jak zwykle zastanawia i w sumie trochę irytuje: Dlaczego? No dlaczego? Gdzie wyrachowanie, gdzie dbałość o korzyść własną, gdzie na płonące jajniki Celestii odrobina zdrowego rozsądku podszyta życiową warstwą egoizmu? No gdzie, ja się pytam?
  11. To co oczywiste dla czytającego kronikę nie zawsze jest widoczne dla uczestników wydarzeń - w każdym razie nie tak dokładnie. Zresztą w dalszych rozdziałach opisywałem jak długo trwały przygotowania do całej rebelii i że nie raz i nie dwa ktoś tam wpadł. A że akurat tutaj nie? Cóż, namiestnik był dobrym kucem i to się zemściło. Każdy popełnia błędy. Każdy. A warto zauważyć, że przed tym oblężeniem Sombra praktycznie nie miał doświadczenia - wszystko co wiedział to była teoria. Która owszem, jest ważna i przydatna, ale czasami zawodzi w starciu z realiami. No i nie zapominajmy, że mimo swych rozlicznych zalet Sombra był pewnym siebie arogantem. To oczywiste, że żołnierze płynęli na pewną śmierć. Flota płynęła nie tyle ugasić rebelię co ewakuować mieszkańców zaatakowanych prowincji. Wiadomym więc jest, że na statkach nie wystarczyłoby miejsca zarówno dla cywili jak i dla płynących nimi żołnierzy. Więc tak, oni zostali wysłani na pewną śmierć i dobrze o tym wiedzieli. Co zaś do sukcesu ekspedycji to został on w znacznej mierze osiągnięty - ewakuowano wielu cywili, ergo odniesiono sukces. To że w ogólnym rozrachunku nic on nie dał to inna sprawa. A to pewnie dlatego, że patrzysz na te postacie przez pryzmat serialu i zachowań kanonicznych, na które ja nie zwracam uwagi. Po uderzenie katarapakthoi nie bardzo kto miał ich ścigać, zważywszy na fakt, iż szeregi w które się wbili zostały skruszone i zdemoralizowane. A nowi musieli się dopiero dopchać na miejsce zabitych. Dodatkowo jest wspomniane, iż te kuce to były najsilniejsze, najsprawniejsze i w ogóle naj. Tak więc sądzę, że mieli całkiem niezłą szansę na udane odwroty. Co do tego, że walczyli na otwartym polu przeciwko liczniejszemu przeciwnikowi i że to jest głupie... Tak. To jest głupie. Ale pamiętaj, że dla nich to była hołota, plebs i ogólne obszczymurki, które pod uderzeniem pancernej pięści rozlecą się jak czeczeńskie domki. Zwyczajnie zlekceważyli przeciwnika i za to zapłacili. Jak wspomniałem wcześniej - każdy popełnia błędy. PS: Rohan nie "rochan" a pod Czarną Bramą to była de facto armia Gondoru, jeźdźcy byli tylko aliantami. Wtedy wyłomu jako takiego jeszcze nie było, po prostu nadkruszony mur. A poza tym chroniła ich bariera, to co się mieli martwić? Ups... Hełmy nijak mi nie pasowały do fabuły, więc je zwyczajnie zignorowałem. A Sombra coś tam czaruje, chociaż w mojej kreacji nie opiera się głównie na męczącej magii, a na swoich zdolnościach bojowych. To głównie żołnierz a dopiero później czarnoksiężnik. Wysokie morale to jedna z podstaw. Dodajmy do tego doskonałe wyszkolenie, świetny sprzęt i masz wszelkie podstawy by sądzić, że rozgromisz armię rebelii, która owszem, też ma wysokie morale, ale ze sprzętem i wyszkoleniem już gorzej. W historii nie raz mieliśmy na to przykłady. Jednak jak wspominałem głównym czynnikiem wydania walki na otwartym polu była arogancja i lekceważenie przeciwnika. Pewnie że nie była całkiem bezpodstawna, ale trudno spodziewać się by kronikarz, były arystokrata całkowicie potępiał w czambuł swoje państwo, którego upadku był świadkiem. Taki obiektywizm nie istnieje. Już to, iż przyznawał, że takie rzeczy miały miejsce z jego punktu widzenia było gigantycznym ustępstwem. Na zastrzeżenia odpowiedziałęm, za komentarz bardzo dziękuję, bo był taki, jakich każdy autor pragnie - długi, czepialski i konkretny
  12. No i koniec. Przyznaję, iż jeszcze wczoraj myślałem, że będzie to najszybsze sędziowanie w historii konkursów. A tu proszę! Przyjemna niespodzianka. No i utrzymanie tradycji z publikowaniem na ostatnią chwilę. Wszystkim uczestnikom dziękuję, wynik postaram się opublikować jak najszybciej.
  13. Myślę, że nie ma czego tu przerabiać, ale fajnie jakbyś w przyszłości rozważył czasem taką opcję przy pisaniu. Takie urozmaicenie raz na jakiś czas naprawdę może pomóc. Nawet jeżeli uznałby jej istnienie za herezję to przecież i tak nic by z tym nie zrobił, a to z dwóch powodów (jak to sobie wyobrażam). Po pierwsze - nie byłby w stanie, bo ona przecież mogła zawiązać go w supeł i przetrzeć nim podłogę jakby doszło do wymiany ciosów. I to nie robiąc mu przy tym zbytniej krzywdy. A że nic w kreacji postaci nie wskazuje na to by był idiotą, to po jej pokazie na pewno by sam nie zaatakował. Po drugie - nawet gdyby uznał że nie ma uprawnień bo jej istnienie jest herezją (i wiedząc, że nie jest w stanie jej pokonać) to i tak powinien zażądać by poszła z nim do jego bezpośredniego przełożonego. Scarlet mogłaby nawet posłuchać, bo biorąc pod uwagę fakt jaką jest szychą, sprawa szybko zostałaby wyjaśniona a Golden mógłby wtedy uzyskać część wyjaśnień od przełożonego a część od niej - i już masz urozmaicenie dodatkowe. Daje to też świetną możliwość rozbudowania więzi między nimi, kiedy ta mogłaby z pewną dozą nieobraźliwej kpiny, ot takim niewinnym humorystycznym docinkiem pochwalić go za czujność i dobrą służbę. A możliwości rozwiązania tej sytuacji na pewno jest o wiele więcej. To tylko umacnia to co pisałem wcześniej, gdzie przy hipotetycznym przeniesieniu sytuacji na grunt zawodowy i wplątaniu przełożonych sprawa wyjaśniłaby się szybko, prosto i dając możliwości na rozbicie tych nieszczęsnych quasi-monologów.
×
×
  • Create New...