Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Uszatka

Wielka podróż Doktora v2,5

Recommended Posts

Postanowił, że udadzą się do Luny, ale nie oddadzą jej jajka tylko będą śledzić. Skinął głową zadowolony z własnego pomysłu. 

- Wiem co zrobimy. Chodź Ditzy! 

Chwycił jajko i wsadził je sobie do juk ku niezadowoleniu Pinkie, po czym wybiegł z Cukrowego Kącika, a za nim wyleciała Derpy. 

- Czekajcie! Co chcecie z nim zrobić? Zabierzcie mnie ze sobą! - krzyczała za nimi różowa klacz. 

Doktor zignorował ją całkowicie. Pobiegł do swojego domku w Ponyville, gdzie trzymał ukrytą TARDIS. Derpy była tutaj po raz pierwszy. Rozglądała się z zainteresowaniem. 

- Zastanawiałam się gdzie właściwie mieszkasz - powiedziała. 

- Zatem już wiesz - uśmiechnął się do niej i zdjął koc z czegoś, co według Derpy było szafą, ale niezbyt zwyczajną. Niebieską i jakąś taką dziwną. 

Doktor wszedł do środka, ale po chwili wyjrzał w stronę szarej klaczy. 

- Wchodzisz? 

Derpy drgnęła i wleciała do środka, a tam pyszczek opadł jej na podłogę i ona sama wylądowała. Wnętrze owej szafy zapierało dech w piersiach. Było większe niż pokój, w którym się przed chwilą znajdowali, a po środku stało dziwaczne ustrojstwo, przy którym uwijał się Whooves. Zszokowało ją to tak bardzo, że zrobiła kroczek w tył i...

 

a) wyleciała z TARDIS 

b) przełknęła ślinę, ale dzielnie pozostała wewnątrz

c) przestała się bać, a zamiast tego zachwyciła 

 

Tak. Będzie to pierwsza przygoda Ditzy i Whooves'a, dlatego klacz nie zna jeszcze TARDIS. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, uroczo, pierwsza przygoda <3 

 

W każdym razie wybieram opcję b. Na pewno była nieco zszokowana, a nie wydaje się by tak szybko miała się zachwycić czymś takim. No i też nie ma powodu by wylecieć ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zszokowało ją to tak bardzo, że zrobiła kroczek w tył i przełknęła ślinę, ale dzielnie pozostała wewnątrz. 

- Co to jest? - wydusiła z siebie. 

- To TARDIS. Mój...wehikuł, można powiedzieć. Dzięki niej potrafię dostać się we wszystkie miejsca w każdym czasie.

Doktor spojrzał na klacz z delikatnym uśmiechem, a ona niepewnie go odwzajemniła. 

- Wehikuł...pewnie spodobałby się Twilight. 

- Być może. W każdym razie z pomocą TARDIS szybko znajdziemy się w pałacu i będziemy mogli rozpocząć naszą misję. 

Cofnął się trochę, a wtedy żaróweczka na szczycie budki zaczęła migać przy akompaniamencie charakterystycznego dźwięku, usławszy który Derpy jęknęła i schowała się za Doktorem. Ogier spojrzał na nią i zaśmiał się. 

- Spokojnie, panienko Ditzy. Nie ma się czego bać. Tutaj jesteśmy bezpieczni. 

Klacz niechętnie się odsunęła i nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Whooves zakomunikował, że są na miejscu i potruchtał do wyjścia. Znajdowali się teraz w...

 

a) korytarzu 

b) piwnicy 

c) łazience 

d) na dachu 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znajdowali się teraz w piwnicy. A w każdym razie w pałacowych podziemiach. Whooves spojrzał krytycznie na TARDIS. Nijak nie pasowała do otoczenia, ale nie raz już zdążył zaobserwować jak mija się niebieską budkę telefoniczną bez zdziwienia. Chociaż nie mógł ukrywać, że było to w świecie ludzi, a nie Equestrii. 

- Trzeba to ukryć - Derpy wyrwała go z zamyślenia. 

- Rzeczywiście. Ale gdzie? - rozejrzał się. Nie było tu niczego za czym można było schować budkę - Będzie musiała zostać tu, gdzie jest. I tak nikt się do niej nie włamie. 

- Skąd ta pewność? - Derpy wciąż była sceptycznie nastawiona. 

Whooves uśmiechnął się z dumą. 

- Cały tabun...mieszkańców innej planety próbował się do niej włamać i im się to nie udało. 

Derpy przechyliła głowę na bok. Nie dotarło do niej od razu co Doktor właśnie powiedział. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, ze zakomunikował jej o ataku całej armii na innej planecie. Otworzyła pyszczek żeby zapytać o szczegóły, ale Doktor zatkał go kopytkiem. 

- Nie ma na to czasu, moja asystentko. Trzeba ruszać w drogę, Allons-y~! 

Pobiegł przed siebie lecz...

 

a) Derpy złapała go za ogon i zatrzymała uznając, że nie mogą tak po prostu biec na górę. 

b) Usłyszał kroki i zatrzymał się. 

c) Zza rogu wyszła królowa Chrysalis. 

d) Zauważył znajomy cień. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pobiegł przed siebie lecz zza rogu wyłoniła się królowa Chrysalis. Zmarszczył brwi. 

- To ty - wyszeptał. Pamiętał ją z ataku na Canterlot. Próbował wtedy obronić Carrot Top i jej źrebię przed atakiem podmieńców. 

- No proszę. Dwa małe kucyki się tu zaplątały - Chrysalis uśmiechnęła się na ich widok, a jej róg od razu zalśnił. 

Doktor nie czekał ani chwili. Odskoczył, omijając w ten sposób cios i pobiegł w stronę Derpy. 

- Uważaj, Ditzy! 

Klacz jęknęła i skierowała się w stronę budki, ale powstrzymał ją atak królowej. Wylądowała na podłodze pozlepiana zieloną mazią. 

- Już chcecie odejść? Jaka szkoda...może zdołalibyśmy się polubić~? - złowieszczy uśmiech pojawił się na pyszczku królowej podmieńców. 

Doktor tupnął kopytkiem i ustawił się w bojowej pozie. 

- Spróbuj. Ale łatwo się nie poddam.

Przygotował swój śrubokręt i pobiegł w jej stronę, ale...

 

a) Potknął się

b) Poślizgnął się na skórce od banana

c) Zaatakowały go dotychczas ukryte podmieńce 

d) Usłyszał władczy głos Luny

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...