Jump to content

I.F Baltimare [oneshot] [tragedy]


Zena92
 Share

Recommended Posts

28.11.2015, 08:09:14 Sukite napisał:

Opowiadanie jest fajne, ale nie sądzisz, że trochę za dużo tych krótkich zdań? Sprawiają, że źle się czyta. :ohmy:

Cóż, takie było założenie. Mają budować sytuację. Wyrażają gonitwę myśli i chaos jaki dzieje się w świadomości bohatera. 

Link to comment
Share on other sites

No. Nie przeczę, że przecztałem go wiedząc, że warto. Ponieważ było warto.

Domyślam się, że może Ci chodzić o wtdarzemia kiedy to Londyn truł się smogiem i pewne miasto w USA. Chociaż może miałeś co innego na myśli.

Fik krótki, co mnie zdziwiło, że tak szybko przeleciał, to pewnie przez zdania.

Ogólnie dobry fik, bez zarzutu 6.9/10 z większymi ambicjami.

Poza tematem muszę Ci podziękować. Nie znasz mnie i vice versa i zastanawiasz się za co jestem wdzięczny.

Za Belief! Oczywiście! Świetna robota! Nawet jako tłumacz, ale bez bicia przyznam, że oryginału nie czytałem.

Czułem się wtedy jakbym oglądał scenę z 'Imię Róży'. Piękny fik, piękne tłumaczenie, choć kilka literówek. Dla mnie ten 9.1/10.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu Świeży rekrut napisał:

Domyślam się, że może Ci chodzić o wtdarzemia kiedy to Londyn truł się smogiem i pewne miasto w USA. Chociaż może miałeś co innego na myśli.

Chodziło mi o uwolnienie do atmosfery silnie toksycznego izocyjanianu metylu w mieście Bhopal 3 grudnia 1984. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_w_Bhopalu

 

3 godziny temu Świeży rekrut napisał:

Za Belief! Oczywiście! Świetna robota! Nawet jako tłumacz, ale bez bicia przyznam, że oryginału nie czytałem.

Czułem się wtedy jakbym oglądał scenę z 'Imię Róży'. Piękny fik, piękne tłumaczenie, choć kilka literówek. Dla mnie ten 9.1/10.

Dziękuję. Przetłumaczyłem tamten fanfik ponieważ bardzo mnie poruszył. Lubię takie romantyczne fiki.

Link to comment
Share on other sites

Otóż, hehe śmieszna sprawa. Widzisz. Akuratnie w swoim fiku 'Numer 730' zawarłem związek, który przeistoczyłem właśnie z Beliefu.

Nie zerżnąłem chamsko, co pewnie teraz myślisz. Tylko wziąłem go za przykład. Nie namawiam, ale jeśli lubisz romanse to zapraszam.

Oby Cię nie zwiodło, że nie czytałem innych Twoich opowiadań.

'Wirtualna prawda' nieco szybkie, ale wzruszające. 7.8/10 :)

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu Świeży rekrut napisał:

'Wirtualna prawda' nieco szybkie, ale wzruszające. 7.8/10 :)

Dziękuję za przeczytanie :) Jednak jeśli chcesz wystawić ocenę innym moim fikom to proszę abyś umieszczał je pod odpowiednimi fanfikami, ponieważ tutaj robi się małe zamieszanie i jeszcze Dolar pośle nas na Księżyc za spamowanie.

Link to comment
Share on other sites

  • 5 years later...

Kolejna historia i kolejna autentyczna tragedia, tym razem wywodząca się z Indii, z roku 1984. Pora nocna mocno niepokoi. Wyobraźcie sobie, że budzicie się w środku nocy i coś jest nie tak, musicie uciekać... ale nie możecie. Dusicie się, przestajecie widzieć, tratują Was żywcem, a Wy dalej nie wiecie o tym, co się stało i już się nie dowiecie. Liczba ofiar porusza, natomiast skala zaniedbań, cięć kosztów oraz złych warunków pracy nie tyle porusza, co szokuje. Zatem mamy kolejne opowiadanie, tym razem krótsze, które nie tylko czerpie z autentycznych wydarzeń, ale również zwraca uwagę na ważne problemy, dotykające społeczeństwo, głównie tę gorzej sytuowaną jego część.

 

W odróżnieniu od „MSR 207034”, fanfik tym razem nie stawia na światotworzenie, a przynajmniej nie w takim samym stopniu, chociaż mamy podobne otwarcie. Owszem, dowiadujemy się o tytułowej fabryce oraz jak się na to zapatruje główny bohater, jednakże tym razem, autor zdecydowanie bardziej skupił się na emocjonalności, poprzez wzbudzanie współczucia oraz wywoływanie określonych reakcji, emocji, między innymi poprzez pewną personalizację fabuły, tj. obranie narracji pierwszoosobowej. Historię obserwujemy z perspektywy Shoesmitha, o którym odpowiednio szybko dowiadujemy się dostatecznie wiele, by stwierdzić, ze to również jest prosty kucyk, robotnik, posiadający rodzinę, którą kocha, a także posiadający zwykłe, ojcowskie marzenia, chociażby chęć pokazania swojemu synkowi pracy kowala, jak się kuje stal, rozpala piec, wszystko, czego się dorobił, pragnąłby mu przekazać. Podobnie jest z żoną bohatera, Blueberry. Od razu widać, że Shoesmith ich potrzebuje, że jemu na nich zależy, że zbudował wokół nich całe swoje życie i że chciałby zrobić z nimi razem jeszcze mnóstwo rzeczy. Nie wspominając o tym, iż nie tylko najmłodszy członek rodziny, ale również jego rodzice, oni mieli przed sobą całe życie.

 

Cytat

„Znajdziemy mamusię. Wrócimy do naszego domu. (...) Pokażę ci jak się kuje stal. Jak się robi podkowy. Jak rozpalić piec. To wszystko co mam... to kiedyś będzie twoje. Dostaniesz znaczek. Zrobimy ci najlepsze przyjęcie w Equestrii.”

 

Jasne, to tylko jedna rodzina spośród wielu, możemy się domyślać, że skala ofiar w fanfiku zapewne była zbliżona do tej, która miała miejsce podczas katastrofy w Bhopalu, jednakże zwracam uwagę na wspomnianą personalizację oraz na coś takiego, że to mógłby być ktoś taki, jak my. Zwykły, prosty ktoś, być może żyjący sam, być może żyjący z rodziną, w której się wychował, a może z rodziną, którą założył. Byli to prości, niewinni robotnicy, którzy zostali złapani w samym środku wycieku i nawet nie mieli prawa mieć pojęcia o tym, co się stało.

 

Autor bardzo dobrze gra formą, aczkolwiek, podobnie zresztą jak przy okazji „MSR 207034”, miejscami kuleje interpunkcja, są literówki (głównie dotyczące braku kropeczki czy kreseczki w ramach polskich znaków), tudzież dwukrotnie zostaje przekręcone imię małżonki Shoesmitha (raz jest Bueberry, innym razem Bluberry), początkowo myślałem, że to celowy zabieg stylistyczny (z wiadomego powodu, kto czytał, ten wie), ale niepoprawna forma występuje w regularnej narracji, raz się przewija w ramach dialogów, ale częściej jest ta poprawna, toteż zapewne przytrafiły się literówki. W każdym razie, tego tupu zgrzytów zdarzyło się więcej, niż ostatnim razem, toteż o tym mówię.

 

Tak czy inaczej, doskonale wyszło coś takiego, że jeszcze zanim wydarzyła się tragedia, forma wydawała się być zwyczajna, prowadzona tak, jak w normalnych warunkach. Ale kiedy dochodzi do wycieku, a rodzina podejmuje próbę ucieczki, z czasem zdania ulegają skróceniu, po czym robią się zupełnie proste, treści zawierają w sobie coraz mniej, aż zostają zredukowane do pojedynczych słów, szybkich myśli. Tempo przyspiesza, robi się coraz dramatyczniej, aż następuje koniec i co tu dużo mówić, jest przejmująco, jest smutno, tym razem autor zdecydowanie lepiej poradził sobie z wywoływaniem emocji. Praktycznie przez większość fanfika tak jest – chcemy, by się im udało, ale wiemy, że tak nie będzie. Zważywszy na kontekst oraz autentyzm tych wydarzeń, jest przykro, jest... inaczej, dziwnie. To się nigdy nie powinno wydarzyć. Ale tak jest.

 

Może garść cytatów, obrazujących zjawisko. Uwaga, to będą SPOILERY! Fanfik ma zalewie cztery strony, jeżeli chcecie przeżyć to po raz pierwszy, mając pełen kontekst, zapraszam do lektury opowiadania. Potem możecie tu wrócić.

 

 

Jesteście pewni?

 

Cytat

„Wyszliśmy z domu. Nawet nie zamknęliśmy drzwi. Tłum gęstniał. Zaczęliśmy biec obok siebie. Widziałem kątem oka inne kucyki. Światło latarń i księżyca rozjaśniało ciemność. Stali oparci o domy. Kaszląc. Rzężąc. Niektórzy leżeli. Nieruchomo. Jakby spali. Tylko nie pasowała ta piana. Czerwona. Kapiąca. (...) Liczyła się tylko Blueberry i nasz maluch.”

 

Cytat

„(...) Pobiegłem. Dalej. Sam. Niosąc syna w pysku. Nie mogłem go stracić. Przynajmniej jego.

Tłum. Bieg. Hałas. Dokąd? Nie wiedziałem. Oni pewnie też nie. Byle dalej. Byle uciec. Ból. Okropny ból. Brzuch. Płuca. Serce. Jakby patykowilki patroszyły mnie swoimi zębiskami. Siły zaczęły ze mnie uchodzić. Zwolniłem. Muszę odpocząć.”

 

Cytat

„Uderzenia. W grzbiet. Plecy. Nogi. Były coraz słabsze. Coś chrupnęło. Gdzieś. Nie wiem nawet gdzie.”

 

 

Generalnie, nie spodziewałem się, że fanfik okaże się aż tak emocjonalny. Jasne, być może zmiany w formie, te krótkie zdania, a nierzadko pojedyncze słowa, może to wszystko powinno następować wolniej, bardziej stopniowo. W sumie, myślę, że tak by było lepiej, choć domyślam się, że autor chciał w ten sposób pokazać, że śmierć w wyniku wycieku to jest moment, że tragedia trwa, ale indywidualne skutki to chwila. No i znikąd pomocy. Dobrze oddany chaos, nie perfekcyjnie, ale w porządku.

 

Podsumowując, kolejny wart przeczytania fanfik, chociaż dosyć trudny, no i oparty na prawdziwej tragedii, może nie wskazujący na pewne problemy społeczne sam z siebie, za to poprzez odniesienie do faktów – owszem. Wystarczy zagłębić się w zagadnienie. Tym razem troszeczkę krótszy, ale dużo bardziej emocjonalny, o wydźwięku osobistym. Niełatwa lektura, ale jak najbardziej godna uwagi, w sumie, miała w sobie klasyczny vibe, jakby była to praca na konkurs literacki... I do tego murowany zwycięzca, a co najmniej faworyt. Polecam zajrzeć, pomyśleć, no i podzielić się własnym zdaniem.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...