Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dead Radio Man

[Gra]We speak no Americano

Recommended Posts

Był ciepły wiosenny dzień, dokładnie 14 marzec 1930 roku. Wszyscy znajdowaliście się w kryjówce familii, siedzieliście w biurze szefa. Wszędzie stały ładne drewniane meble, za biurkiem siedział Giotto. Przed sobą miał kilka plików dokumentów które wcześniej przeglądał. Wy natomiast siedzieliście na 2 sofach pomiędzy którym był stolik na którym jak zawsze leżała kryształowa flaszka z alkoholem zaraz obok stała butelka wina. Boss patrzył na was poważnym wzrokiem. 

- Wiemy że dzisiaj wroga mafia z 20 dzielnicy będzie przerzucać broń ukradzioną wojsku od naszego informatora. Jeśli uda nam się ją przejąć zapewnimy sobie całkiem pokaźny arsenał do wykorzystania. Jest jedno ale, policja jest przekupiona przez mafie. Zadanie musi zostać wykonane po cichu tak by nikt się nie zorientował że to my im to kradniemy. Ma być to cicha i dokładna robota, mam nadzieje że mogę na was polegać? - Spojrzał na każdym z osobna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aleksiej zajmował połowę jednej z kanap popijając alkohol z flaszki nie za bardzo przejmując się czy wypada. Jak na jego gust był za cienki jak większość napojów w tym kraju ale dało się pić.

-Jasne szefuniu. damy rade co nie towarzysze? -Tu zwrócił się do innych którzy mieli z nim wyruszyć. W jego głosie nawet głuchy nie dałby rady nie usłyszeć rosyjskiego akcentu.

Edited by bleflar2

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Możemy spróbować - rzucił ospale John opierając się o ścianę. - Ostrzegam jednak, że kiedy skradanie zawiedzie nie zawaham się oddać im kulkę lub dwie. Rosyjski przyjacielu, masz może coś mocnego na składzie? Muszę się obudzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aleksiej rozpromienił się.

-Oczywiście towarzyszu! Proszę! Pij! -Powiedział wyjmując zza pazuchy butelkę z alkoholem na której widniał nadruk "70%".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Walker podszedł do dawcy alkoholu, wziął butelkę i napił się z niej z gwinta. Aż się cieplej na sercu robi. Kiedyś pił naprawdę wiele topiąc swe smutki. Teraz też mu się zdarzało, ale już rzadziej. Mimo wszystko przeszłości łatwiej jest go dogonić, kiedy jest trzeźwy. Po paru solidnych łykach oderwał się od butelki dziękując Aleksiejemu kiwnięciem głowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kobieta nie zwracała na pijących alkohol towarzyszy.

- Nie ma problemu szefie. Postaram się dać z siebie wszystko. - powiedziała zaskakująco spokojnie ale i chłodno. Cóż, ktoś tu chyba wstał lewą nogą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Giotto nie zareagował nawet na wszystkie te humory czy wybryki. Zebrał dokumenty i schował do aktówki. Wstał od biurka i poprawił swój garnitur. 

- Tak czy inaczej przed akcją zapraszam was jeszcze na obiad. - Powiedział Włoch i założył okulary połówki, włożył rewolwer do kabury schowanej pod marynarką przy ramieniu. - To ruszajmy samochód czeka a i jedzenie stygnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Racja. Nie możemy czekać jedzeniu czekać! -Powiedział zacierając ręce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Mam nadzieję, że będzie to coś dobrego. - mruknęła Clockwork gdy podnosiła się z kanapy. Cała ta praca ją męczyła. Co było aż dziwne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

Arthur ze swojej szarej poniszczonej torby wyjął szklaną przezroczystą butelkę pełną do połowy. Zawinął ją w fioletową kartkę formatu A3, by nikt nie podkradał mu picia. Mężczyzna nie lubił, gdy musiał się dzielić. Poprawił fryzurę, wrzucił do ust dwa Tic-Taci i przeżuwał je. - Panie szefie - rzekł niespodziewanie Sorensen. - Na co mi obiad, skoro głodny nie jestem? - krzyknął głośno. Po jego zachowaniu można było wywnioskować, iż Sorensen był nietrzeźwy. Wcześniej już trochę wypił. Wstał z krzesła, zaczął je kopać bić mięśniami. Arthur miał skłonności do dziwnych zachowań, a czasem absurdalnych, szczególnie po wypiciu dużej dawki alkoholu. - Niszcz się dupku! - krzyczał do krzesła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"To krzesło jest silniejsze od ciebie." - pomyślał Walker patrząc na Arthura. Podszedł do ściany i przewiesił swoją broń przez bark. Popatrzył się na Sorensena jeszcze raz, podrapał po głowie, po czym rzucił szefowi pytający wzrok.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Giotto kiwnął głową, po chwili wszyscy wyszliście z pokoju i wyszliście na ulice która tętniła życiem. Budynek z którego wyszliście był całkiem nową kamienicą jak i reszta budynków na tej ulicy. Po obu stronach jezdni rosły młode drzewka, była godzina 12 więc słońce świeciło pełnią siły jak na wiosenny dzień. Po chwili wsiedliście do auta i ruszyliście. Marka samochodu to Alfa Romeo 6C 2300 MM. Po jakimś czasie dojechaliście pod restauracje, rozpoznaliście ją ponieważ była to restauracja samej familii. W środku restauracji panowało światło słoneczne, stojące w dużych od siebie odległościach stoliki umożliwiały przejazd wózkom z jedzeniem. Pod jedną z ścian stał bar z niezliczoną ilością win i innych dostępnych alkoholi. Usiedliście do stołu i po chwili gorączkowo podszedł do was kelner.

- Czego państwo sobie życzą? - Na Menu były dostępne wszystkie włoskie potrawy, wszystkie alkohole które były za barem. Jednak z powodu czekającego was zadania nie mogliście już dzisiaj więcej wypić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Eee. Ja bym bym poprosił to całe spaghetti i... Co wy tam macie najmocniejszego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Szefuncio, daj jeszcze mały kieliszeczek - prosił wysokim głosem głosem Arthur. Wysoki mężczyzna wyciągnął portfel i dwa tysiące dolarów. - Może to nie najwięcej, ale proszę cię szefie. Bez wypicia nie ma życia... - mówił tak piskliwe jak byłby Myszką Miki przechodzącą mutacje. Było to niezwykle irytujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"A skąd ty masz tyle hajsu" - pomyślał Walker patrząc na kartę dań. Po chwili zdecydował się na proste pecorino z pieczarkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Po akcji dostaniecie tyle ile chcecie ale teraz musicie zachować trzeźwość, i nie próbuj przekupić szefa mafii z Włoch. Włosi są najlepsi pod tym względem. - Giotto uśmiechnął się do podwładnych ale po chwili przestał. Ukarał się w duchu za to, przysiągł sobie że nie będzie już się bardziej spoufalał z swoimi ludźmi. Nie chodzi o to że był bezduszny, po prostu wolał sobie oszczędzić w przyszłości bólu rozstania przez ich lub swoją śmierć która mogła by nadejść. - Poza tym przed wyjściem z biura łyknęliście sobie więc nie jest tak że jesteście dzisiaj w ogóle bez alkoholu. 

 

 

(( Srsly ? Zawsze coś musi być, jak nie alkohol to dom rozpusty <wraca wspomnieniami do innej fajnej sesji zrujnowanej przez parę osób ;-; >)) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Moja postać potrzebowała by cysterny wódki żeby się napić ale niech ci będzie).

-Och trudno. To ja zamiast tego poprę kawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- To co kolega, też kawa - podał do wiadomości ze zmęczeniem w głosie Arthur. Teraz był pewien, iż szef nie ulegnie jego błaganiom. Pomyślał, jednak, że niezależnie od skutków misji będzie alkohol. Jeśli misja się uda, będzie się opijało, a jak się nie uda, będzie się opijało smutki. Od razu uśmiech wrócił mu na twarz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ja takrze poproszę kawy. - odezwała się Clockwork nieco unosząc rękę do góry. Nigdy nie piła alkoholu, po prostu nie był w jej typie. Kawa, herbata do tego się ograniczała. Nie lubiła pozwalać sobie na za dużo. Nietrzeźwość mogła się przecież źle skończyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy zjedliście obiad i wypiliście swoje ciepłe napoje Giotto wstał od stołu i podał Clockwork kluczyki do auta. Na stole położył dokumenty które przeglądał w kryjówce. 

- Zapoznajcie się z tym, ja muszę załatwić parę spraw w innej dzielnicy parę spraw. Tak czy inaczej widzimy się w kryjówce po 22. Powodzenia. - Wyszedł i od razu odjechał czarny Rolls-Royce Phantom III do którego wsiadł Giotto i odjechał. W dokumentach mieliście dokładne informacje na temat przejazdu ciężarówki z bronią którą mieliście przejąć. Najlepszym miejscem na tą akcje był port, było to napisane pismem szefa obok tekstu. Kolejnym miejscem w którym mogliście ostatecznie przejąć ładunek była kryjówka wroga lecz to było by bardzo niebezpieczne. Mieliście jakieś 4 godziny na zastawienie pułapki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Wybrałbym port - stwierdził z powagą Arthur. - Dlatego, że będziemy mogli ukraść rum marynarzom - dodał z uśmiechem na twarzy. Spojrzał na wszystkich kolejno i znów przestudiował wszystkie dokumenty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karolina wzięła kluczyki i schowała do kieszeni od spodni. Zawsze ktoś musiał być tym trzeźwym żeby prowadzić, zwykle wypadało na nią. Zwykle wypadało na nią. 

- Uważam, że powinniśmy zaatakować w porcie, nie ze względu na alkohol. Lecz ze względu na bezpieczeństwo które jest o wiele mniejsze w kryjówce wroga. - powiedziała po czym zdmuchnęła włosy z oczu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Ciesze się, że podzielasz moją opinie - wykrzyknął z lekką chrypką w głosie Artur, jednak, gdy usłyszał o tym, że nie będzie alkoholu. - A może wcześniej wyruszymy i ukradniemy rum, piratom? - zaproponował z dumą w głosie. - Yy, to znaczy marynarzom - poprawił się mężczyzna.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nie radziłbym bym okradać marynarzy. To twarde chłystki. Próba kradzieży alkoholu od nich to jak strzelić sobie w łeb.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Walker pokręcił głową w akcie dezaprobaty dla alkoholowego planu.

- Nie powinniście się czasem zainteresować zadaniem? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...