Dead Radio Man

Brony
  • Content count

    2,874
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

196 Great and Powerful Reputation

About Dead Radio Man

  • Rank
    Fireball
  • Birthday 12/14/1994

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    42718715

Informacje profilowe

  • Gender
    Neko
  • Miasto
    Rawa Mazowiecka
  • Zainteresowania
    Gry, anime, książki, filmy<a w szczególności filmy Marvela>, wojsko i zombie, sesje RPG.
  • Ulubiona postać
    Księżniczka Luna i Fluffy Puff.

Recent Profile Visitors

11,304 profile views
  1. Staz wydał parę rozkazów i większość jego "nowych" znajomych poznikała. Została wiedźma. - Gdzie Evie - Zapytał Staz czarownicy. - W posiadłości. Robi to co zawsze robi Evie. Staz nie zareagował na kpinę, ruszył szybko w kierunku posiadłości. Po chwili wszedł do pokoju w którym była. Nie wiedział co ma zrobić gdy ją zobaczył. - Przepraszam... - Powiedział krótko.
  2. - Dobrze, tylko nie zgiń. Twój potomek będzie następnym królem. A i najpierw mógł byś sobie żonę znaleźć - Odpowiedział mu Staz z uśmiechem na twarzy, pierwszym miała zostać Evie. - Dobrze teraz reprezentant klanu meduz wyślę ten list do rodu Klauf. Miejmy nadzieje że chwycą przynętę. - Staz wyjął list z kurtki i podał jednemu ze swoich wojowników ten stworzył portal i przeszedł przez niego.
  3. - Tak, właśnie miałem... - Staz znowu się zamyślił. Ktoś go klepnął w plecy. - A co ? Tak plan, jak wszyscy wiemy w tej chwili nie mamy szans z wilkołakami. Nawet z pomocą wiedźmy i nowymi sojusznikami których przyprowadziłem. Musimy wystosować list do 3 strony konfliktu, rodu który próbował przejąć władzę od naszego ojca ale ten ich oszczędził. Potem wilkołak przejął władzę i oni spróbowali ponownie zdobyć tron dla siebie. Musimy się dogadać z nimi tak by nas zostawili w spokoju a zaczęli walkę z wilkołakiem. To sami idioci więc myślę że pójdą na to gdy tylko będą mieli wszystkich swoich ludzi. W między czasie my będziemy uprawiać skrytobójstwo i eliminować siły wilkołaka. Gdy idioci zginą a Wilkołak będzie miał mało ludzi pod sobą zaatakujemy z taką siłą jak nigdy. Cóż dodając do tego że wilkołak nie będzie mógł użyć 100% swoich sił oznacza dla nas duży handicap.
  4. Golem padł pod naporem ciosów. Staz otrzepał się z kurzu i popatrzył po okolicy. Wiedźma podeszła do nich. - Mam coś dla ciebie. - Rzuciła mu książkę - Najlepiej otwórz na stronie 234 wers 2. Staz otworzył i zaczął czytać na głos. - Pierwszy król zaświatów, Dragula był tak silny aż inni którzy składali mu wizyty nie mogli oddychać w jego otoczeniu. Dlatego król stworzył zaklęcie które zmniejszało siłę obecnego króla do poziomu najsłabszej istoty w sali. Zaklęcie czerpało moc z wszystkich wampirzyc rodu Blood. - Staz na chwilę przestał czytać, wiedział że coś musiało być na rzeczy. - Zaklęcie jest nie zniszczalne oraz jest częścią zabezpieczeń pałacu królewskiego. - Staz skończył czytać, chwilę myślał nad tym po czym się uśmiechnął. Miał już plan, wszystkie pionki w na szachownicy i as w rękawie. - Cóż, wiem co będziemy robić przez najbliższy tydzień.
  5. - Golemy można zranić tylko magią. Duża jej ilość da radę, Hashiamaru dalej musimy to zniszczyć. - Demon i kilku jego ludzi zeskoczyło i zaatakowało. Tak samo zrobił Staz i naładował miecz energią. - Dalej braciszku zakończmy to. - Staz wbił miecz w golema.
  6. - Co tam braciszku, potrzebna ręką? - Zawołał Staz, stał na dachu posiadłości a za nim koło 30 ludzi. Staz trzymał miecz ojca w jednej ręce i swój rewolwer w drugiej. - Nie to nie będzie miało miejsca, nie w moim domu. - Staz naładował pocisk magią i wystrzelił prosto w golema. Sam atak nic nie zrobił bestii ale przesunął go na tyle że golem stał za terenami posiadłości. - Tak lepiej. - Zeskoczył z budynku i klepnął brata w ramię. - Yo - Uśmiechnął się, jego ubiór nie przypominał starego Staz'a. Bardziej jakiegoś buntownika. Bandana na głowie, skórzana kurtka i jeansy, pod kurtką zwykła bluzka. - Może razem co? Damy mu radę.
  7. Strażnicy nic nie zdołali zrobić golemowi, miecze odbijały się od ciała golema. Wiedźma spojrzała na Michaia - Nie wiem czy wiesz ale jest za silny dla nas. Mam kilka asów w rękawie ale nie wystarczą żeby to coś ubić. - Nie zdążyła dalej nic powiedzieć bo Michai był już na zewnątrz. Wyszła za nim
  8. (( Oboje zdaliście test na spostrzegawczość na 1 z - xD w żucie k100 oboje mieli byście 90 )) Ziemia drżała coraz bardziej, coś musiało się zbliżać. Wiedźma spojrzała się na okno i wyjrzała przez nie. - Co do.... - Zaniemówiła przez chwilę. - To, to złoty golem. - Najsilniejszy z wszystkich golemów występujących. Jeśli tutaj był to mogło oznaczać tylko jedno. Ktoś chciał się was pozbyć, Michai sam z wiedźmą nie dadzą rady pokonać potwora.
  9. - Coś ciąży nad pałacem, swego rodzaju klątwa. Właściwie wyjaśnia to też dlaczego wasz ojciec tak szybko przegrał walkę z obecnym władcą. - Odpowiedziała wiedźma. Nagle ziemia zaczęła drżeć, coś zbliżało się do posiadłości. Staz przebrał się w międzyczasie, zdjął z siebie płaszcz i założył na plecy miecz. Na głowie zawiązał bandanę, na biodrach miał pas z amunicją do rewolwera i kaburę razem z nim. Wglądał "buntowniczo" co najmniej butowniczo. Gdy Hashiamaru wrócił wydał z siebie krótkie "wow" i "cóż wyglądasz jak swój ojciec". - To wszyscy którzy mają na tyle siły żeby walczyć dla ciebie. - Hashiamaru przyprowadził 27 osób. - To co gotowi na powrót do góry? - Tak - Wyszedł członek klanu meduz i wyjął obramowanie okna. - Ruszajmy do mojej posiadłości. - Staz był gotowy.
  10. - Zapiski pierwszego króla, Draculi Blood. - Zachichotała, oczywiście czytała to co było w środku - Jest tam wszystko czego szukał Staz przez tyle lat. - Mogło to się tobie Michai wydać podejrzane że wiedźma się tak cieszy z faktu że znalazła coś czego twój brat nie mógł znaleźć. Nie musiało chodzić o kłamstwo, cóż taka przysługa była by bardziej kosztowna niż walka z wilkołakiem ale to miało dopiero przyjść w przyszłości. Staz i Hashiamaru szli dobrą godzinę i gdy doszli do miejsca w którym urzędował było widać zmianę. Nie był to slums, wszystko było czyste i istoty przebywające tutaj zachowywały się przyzwoicie. Po jakimś czasie doszliście do dużego budynku. - Wchodź, mam dla ciebie coś od twojego ojca. - Weszli razem i Hashiamaru zniknął w pokoju obok. Po chwili wyszedł niosąc zawinięty w szmaty miecz, - Przecież to jest miecz mojego ojca, "Blood Lad". - Tak, oddaję ci go. Miałem go go przechować, tutaj był bezpieczny. Zaraz zwołam najsilniejszych i ruszamy do góry. Był to miecz dwuręczny obosieczny, prastara relikwia rodu Blood. Staz nie wierzył w własne szczęście, cóż mogło być teraz tylko coraz lepiej
  11. - Zdobyłam coś ciekawego dla Staz'a. - Pokazała spiętą księgę która wisiała przy biodrze wiedźmy. - Muszę mu to dać osobiście. - Uśmiechnęła się do młodszego wampira - Co jesteś taki spięty Michai. Zazwyczaj wyluzowany i spokojny z ciebie mężczyzna. - A ty to kto? - Zapytał się przybysza Staz. - Sojusznik? Przyjaciel? Nie wiem, na pewno nie mam złych intencji wobec ciebie synu byłego króla. - Postać weszła - Byłem jego przedstawicielem tutaj, nazywam się Hashiamaru i jestem demonem. - Przedstawił się. - Skoro byłeś jego przedstawicielem tutaj to dlaczego wilkołak cię pozostawił przy życiu? - Staz nie chciał w to wierzyć. - Ponieważ nie obchodzi go ten slums. Prawie nikt tutaj nie ma siły żeby się z nim mierzyć, jedynie garstka może miała by szanse. - Hashiamaru na chwilę przerwał. - Cóż ta garstka jest pod moim dowództwem a ja mam zamiar służyć tobie jak niegdyś twemu ojcu. Staz nie był pewny co do tego ale nie miał wyjścia. - Masz może pomysł jak mam wrócić na górę? - Tak mam wśród swoich ludzi byłego członka klanu meduz. Ruszamy? - Niech będzie, zaufam ci na razie. Nie próbuj sztuczek. - Tak jest - Zawadiacki uśmiech zagościł na twarzy nowego kompana Staz'a wygląd Hashiamaru
  12. Przeciwnik Staza od razu zgodził się na umowę i zaczął prowadzić wampira do wystawnego budynku który zapewne był jego własnym miejscem zamieszkania. Gdy już byli w środku ten wskazał na sejf i zgodnie z umową Staz puścił go wolno po to by za chwilę został zabity przez kogoś innego. Staz wycelował w nowego wroga który zbliżał się powolnymi krokami. Czuć było różnicę siły pomiędzy zabitym a nadchodzącym. - A kogo my tu mamy - Odezwał się głos. - Wampir, jak ja długo czekałem na tą chwilę. Coś miało zaraz się stać. Do posiadłości przyleciała kobieta, leciała na miotle. Poniekąd wyglądała prawie jak zwykły człowiek z tym że potrafiła czarować. Nie miała imienia więc wszyscy nazywali ją po prostu "wiedźmą". Gdy miotła zbliżyła się do ziemi wiedźma nie zeszła z pojazdu tylko wleciała do posiadłości. W końcu doleciała do Michaia. - Witaj Michai, cześć Evie - Przywitała się z wami, wiedźma była dobrą przyjaciółką Staz'a. - Wasz brat wybył? Wygląd wiedźmy
  13. (( Nie wiem zapytaj rodziców xD hehe)) Po krótkiej chwili ktoś stanął na przeciwko szalejącego Staza który w najlepsze demolował pobliskie domy. Był pewny siebie i patrzył z góry na wampira. - Co ty do cholery robisz i kim jesteś. To mój rewir. - Powiedział gość który stał naprzeciw Staza. - Czyli jesteś tutaj szefem - Uśmiechnął się niemal maniakalnie. - Cóż ułatwiasz mi sprawę. - Co ty.... - Zatrzymał się w pół słowa, bo o niemalże sekundzie Staz stał obok przeciwnika z pistoletem przystawionym do szczęki. - Powiedz mi tylko gdzie masz swoje oszczędności a może daruje ci życie. Widać było że przeciwnik się bał, wskazywały na to mokre spodnie które jeszcze przed chwilą były suche.
  14. Staz szedł dalej drogą, cóż miał nadzieje spotkać miejscowego ważniaka który miał by trochę złota. Niestety nie miał szczęścia, myślał nad tym jak wywabić wilka z lasu. Zachichotał na swoje skojarzenie. - Chyba nie ma innego wyjścia jak rozróba, to takie nie arystokratyczne ale cóż mówi się trudno. - Uwolnił swoją magię i zaczął niszczyć budynki wokoło siebie.
  15. - Panienko Michai wrócił. - Poinformował ją służący. Staz po dosyć krótkim spacerze został zatrzymany przez grupę potworów, zdawać się mogło że się znali. Cóż za pewne można było uznać że chcą pokazać kto tu rządzi. Cóż nie było to do uniknięcia, spojrzał jednemu z nich w oczy. - Te czego się tak gapisz. - Próbować pchnąć Staza w ramię lecz jego ręką która była kilka milimetrów od ramienia Staza nagle się wygięła w nienaturalny sposób, Staz tylko z uśmiechem na twarzy spojrzał się na osiłka. - Cóż twoje zastraszanie mnie nie zadziała na mnie. Jeśli ktokolwiek z was panowie - Zwrócił się do reszty grupy. - Nie chce stracić życia to niech lepiej zejdzie mi z drogi. Wszyscy się rozsunęli i dali Stazowi iść dalej. Cóż był poniekąd jeden sposób dotarcia do swojego domu stąd. Klan meduz posiadał magie teleportacji więc za niewielką opłatą zapewne by się zgodzili. Problem tkwił w tym że Staz nie miał pieniędzy przy sobie a meduzy wolały dostawać zapłatę od razu. Cóż trzeba zrobić tu małą rozróbę żeby zdobyć środki, potem spotkać się z meduzą i poprosić o przysługę.