Arekeen

Brony
  • Content Count

    150
  • Joined

Community Reputation

125 Great and Powerful Reputation

3 Followers

About Arekeen

  • Rank
    Czapkarz Chaosu z Kapką Szaleństwa
  • Birthday 04/22/2000

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    55792327

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Ulubiona postać
    Twilight Sparkle, Discord, Pinkie Pie, Sombrero.

Recent Profile Visitors

2,044 profile views
  1. Arekeen

    Tetsu podszedł do palantówki z nietęgim wyrazem twarzy. Jakkolwiek chciałby to rozegrać, jego moc nie jest skupiona na sile. Musiał liczyć na własne mięśnie i pomyślny wiatr. Co prawda Jego nudne życie opiewało w wysiłek fizyczny, ale wciąż był raczej chuderlawy wyglądem. Wziął piłkę w rękę, przygotował się i rzucił jak najmocniej modląc się, aby brak rozgrzewki nie przyprawił go o zbędny ból.
  2. Arekeen

    Zaharij poprawił jeszcze raz pleack. Był nawet bardziej niż pewien. Wątpił, żeby wytrzymał w tej starej dziurze jeszcze miesiąc... Kiwnął więc do Anji z pokrzepiającym uśmiechem, złapał broń w rękę i wszedł pierwszy.
  3. Arekeen

    Zaharij kiwnął tylko głową na potwierdzenie. Wstał i zarzucił sobie plecak na plecy. Wziął broń w ręce. - Jasne. Czekałem tutaj już dłuższą chwilę - powiedział.
  4. Arekeen

    Zaharij nie był typem osoby, która mogła się bardzo niecierpliwić. Był jednak trochę zirytowany. Siedział na dupie już dłuższą chwilę, przez co zdołał wypolerować broń, przeliczyć jeszcze raz naboje, porzucać filtrem od maski gazowej i podrapać się po brodzie. Jak dobrze pójdzie i mu nogi ścierpną, to niedługo zostawi kartkę w swoim przedziale i pójdzie na spacer...
  5. Arekeen

    Midnight... Skądś ją kojarzył. Nie wiedział jednak, skąd. W jego życiu nie wydarzyło się zbyt wiele, więc takie informacje zawsze zlewają się w kupkę... Tetsu postanowił nad tym nie myśleć. Dowie się ewentualnie. Po wyjściu nauczycielki ziewnął lekko i zaczął się zbierać. Uznał, że jak na pierwszą lekcję nie jest źle. Spodziewał się formalnych przedstawień, kryteriów i takie tam, a dostał rozkaz wymarszu na plac. Przebrał się w szatni, poprawił rękawiczki na rękach i wyszedł na plac. Dostrzegł już tam parę postaci, więc tylko pomachał im krótko z przyjaznym uśmiechem. Jakoś trzeba zacząć...
  6. Arekeen

    Jestem na tyle stary, żeby tu coś napisać...
  7. Arekeen

    Tetsu nieoczekiwanie dla niego został przyjęty.Jego liczba punktów na sprawdzianie była jakimś kiepskim żartem... Mimo wszystko, skoro udało mu się dostać, postara się dowiedzieć tylu rzeczy, ile może. Ale nawet jeśli, nie chciał zbyt wiele o sobie mówić. Co tu mówić zresztą, wiódł nudne życie. Gdy więc podczas pobytu w klasie pewna osoba wstała i przedstawiła się imieniem Aria, odpowiedział tylko: - Tetsu Goto.
  8. Arekeen

    "No to tyle z mojej pomocy" - pomyślał Tetsu wstając z podłoża. Patrząc po punktach, raczej nie poszło mu najlepiej. Ale przynajmniej miał jakąś zabawę. Zaczął zbliżać się do wyjścia. Nie miał tu zbytnio czego szukać.
  9. Arekeen

    Tetsu wyruszył w stronę hałasu zastanawiając się nad jego źródłem. Przemierzając przecznice rozmyślał, co by tutaj porobić. Z jego tempem raczej nie miał wielkich szans na zdobycie jakiegokolwiek wyższego miejsca... Ale przynajmniej ma jakąś zabawę. Chociaż tyle w jego życiu. Po chwili rozmyślań ujrzał dosyć okazałą maszynę. Jak na jego oko wzrost był bezwzględnie przesadzony. Udało mu się też zobaczyć jego uszkodzenia. Uśmiechnął się pod nosem. Ktoś już z nim walczył. Z jednej strony będzie niemiłe z jego strony, tak się wtrącać. No i ten robot był nie na jego siły. Z drugiej strony, gdyby tak skorodować jego nogi, zapadłby się pod własnym ciężarem stając się maszyną stacjonarną... W końcu, po chwili rozmyślań uznał delikwenta za swego oponenta i począł się do niego zbliżać. Nie obchodziło go zbytnio, ile punktów za to dostanie, ani że zostało jedynie 10 minut. Może po drodze trafi się jeszcze parę punktów...
  10. Arekeen

    Tetsu przechadzał się uliczką miasta. Posuwał się powoli patrząc na budynki i wsłuchując się w odgłosy otoczenia. Z niektórych szło wyczytać, że gdzieś obok działa się akcja. Jeszcze inne oznaczały roboty, a to oznaczało punkty. Ale na nie znajdzie czas... Jakoś. Poruszał się więc dalej obserwując otoczenie. Dostrzegał różnego rodzaju domy mieszkalne, sklepy. Na rogu znajdował się bar ze zniszczonym szyldem, którego nie mógł rozczytać. This used to be a funhouse... Ulica w końcu zmieniła się w skrzyżowanie, gdzie zauważył swoich pierwszych wrogów. Popatrzył na maszyny. Wsłuchał się w szum deszczu. Po chwili wypuścił powietrze z płuc i zdjął rękawiczki z rąk powoli posuwając się naprzeciw swych adwersarzy. Może być ciekawie...
  11. Arekeen

    Red po przeczytaniu wiadomości pokiwał tylko do siebie głową. Praca została niemalże wykonana. Teraz wystarczyło tylko donieść dane... Uznał więc, że szkoda marnować czasu i ruszył w drogę. W końcu to niedaleko... Przez chwilę nawet myślał, czy nie podwinąć samochodu swojego celu, mimo wszystko nie był już jej potrzebny, ale zrezygnował z tego pomysłu. Zbyt wielki dowód...
  12. Arekeen

    - Rozumiem - powiedział Red wzdychając lekko. 20 tysięcy kredytów to nie jest mało. Zaczął być lekko ciekawy, co może ukrywać dysk z danymi... Z drugiej strony, w umowie nie było nic i jakimkolwiek patrzeniu w dane korporacji, a Red był dosyć restrykcyjnym człowiekiem pod względem zasad pracy. Uśmiechnął się więc do swojej rozmówczyni wyciągając swoją lewą rękę. Ta jednak, zamiast otworzyć się ukazując kredyty złapała ją za głowę uwalniając energię elektryczną. Zużył na to niemalże cały swój zapas, który miał w prawej ręce. Mógł po tym zagwarantować, że delikwent nie jest zdatny do życia. Podejrzewał też o elektronikę w mózgu, ale to tylko działało na jego korzyść... Po wszystkim wziął dysk z danymi. Po "incydencie" wybył z budynku klatką schodową. Co prawda słyszał za drzwiami jakieś szmery, jakby coś się stało, a jeszcze wcześniej jakiś człowiek upadł, ale to nie była jego wojna. A może to od jedzenia... Cieszył się, że nie skusił się na bufet. Po wyjściu oparł się o ścianę, by napisać do swojego pracodawcy.
  13. Arekeen

    Red nie zmienił wyrazu swojej twarzy w czasie, kiedy cel wyjawiał informację, a także podczas przemowy Naseki'ego. Ponadto cały czas trzymał wzrok na swoim rozmówcy. - Proszę się o to nie martwić. Wszystkim się zajmę, w końcu to moja praca - tutaj westchnął lekko, niczym z rezygnacją. - Ostatnio komunikator zrobił się... Nieprzydatny. Ma więcej uszu, niż ściany dookoła nas. Proponuję nie marnować czasu, gdyż tego zawsze brakuje - powiedział wskazując na drzwi do klatki schodowej. W końcu najlepiej wymieniać się ciężko informacją w zacisznym miejscu. Ani trochę nie podejrzane.