Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Darkbloodpony

Łzy matki [Oneshot][Sad][Alternate Universe][Random]

Recommended Posts

Witam. I od razu przepraszam w szczególności @Kinro@Magda250i Nataniel Aveneteus Glorius  obiecałem wam, że coś wymyślę jakoś ulepszę to opowiadanie, lecz do tej pory nie mam żadnego pomysłu. A wy poświęciliście czas i dokonaliście korekty. W takim razie jestem wam to winien chociaż tyle... (opowiadanie sprawdzone w maju 2017)

 

Łzy matki

Autor: Darkbloodpony

Korekta i konsultacje itp: Kinro, Magda250, Nataniel Aveneteus Glorius

 

Opis: Rozmyślania Chrystalis po stracie roju. (Napisane w przerwie między sezonem 6 a 7 kiedy podmieńcy byli przez większość uważani za stworzenia o strukturze identycznej jak mrówki)

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dobrze napisane :bronies: Wdzięcznie się czyta - obrazowa opisowość wszystkich scen pozwala z łatwością wyobrazić sobie całą sytuację. Pochylenie się nad losem Chrysalis i opis jej przemyśleń też uważam za dobry pomysł. 

 

Jednak pozostaje niedosyt ;) Masz na uwadze jakąś kontynuację? :squee:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawa opowieść. Z chęcią przwczytam inne twoje dzieła. Bardzo mnie zaskoczył ten fik. 

Według mnie fajnie napisany tekst. Czytało mi się lekko i z napięciem. Z równą chęcią również przeczytam twoje nowe dzieła, które powstaną.

 

W ogóle ciekawa myśl z tym końcowym, że jeśli nie czujesz tego, to nie znaczy, że tego nie ma. I samo przedstawienie Chrysalis w innym świetle, że nie chce szkodzić, ale jednak akceptuje swoją naturę. A ta chwila grozy jak pegaz wchodzi do opuszczonego zamku, była genialna sam miałem dreszcze na plecach i wyobrażenie tego co spotkał tam w środku.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę owijać w bawełnę – miałem silne deja vu, aż zerknąłem sobie, co było pierwsze. Bo czytałem już całkiem podobne opowiadanie, autorstwa Suna, a tytuł jego brzmiał „Powrót do domu” bodajże, co oczywiście także wzbudziło wspomnienia, gdyż sam nazwałem tak własne opowiadanie konkursowe, z 2013 roku ;)

 

Tekst podejmuje wątek pokonanej przez Starlight i spółkę królowej Chrysalis, która, osamotniona, powraca do swoich niedawnych włości, ubolewając nad stratą lojalnego roju oraz snującą plany odwetu. Ci, którzy mieli okazję zapoznać się z przytoczonym nieco wcześniej dziełem Suna, od razu zauważą pewne podobieństwa, czyli znajomą tematykę oraz podobny schemat, w którym to pokonana królowa przemierza znajomą, niegdyś należąca do niej krainę (no, w zasadzie, to przechadza się po okolicy, ale wiecie, o co mi chodzi), początkowo odgrażając się kucykom, których wyższość musiała nie tak dawno temu uznać, później emocje biorą nad nią górę i Chrysalis zaczyna zdradzać smutek, żal spowodowany utratą swojego królestwa oraz roju. Jednakże nie jest to płacz upadłej władczyni, lecz – jak sugeruje tytuł – płacz matki, rozpaczającej nad utraconym potomstwem. Co prawda wiemy, że w tym przypadku bardziej pasuje określenie, że potomstwo to zostało odmienione, niemniej, z punktu widzenia protagonistki, jest to nieodwracalna strata.

 

Do tej pory opowiadanie Darkbloodpony'ego jeszcze wydaje się podobne do fanfika Suna (zaznaczam jednak, że w żadnym momencie nie miałem wrażenia plagiatu – najwyraźniej panowie autorzy wpadli na podobne pomysły, które jednak zrealizowali po swojemu), lecz już w kolejnym fragmencie, z którego dowiadujemy się o upływie pięciu tygodni od ostatniej potyczki królowej, fabuła wykonuje zwrot i akcja obiera nieco inny kierunek, niż miało to miejsce w „Powrocie do domu”. Dowiadujemy się, że niebawem między Equestrią, a nowym państwem Podmieńców (teraz rządzonym przez Thoraxa), ma zostać zawiązany sojusz, a związku z czym, między innymi, ma zostać założona ambasada. Przyszły ambasador Equestrii dociera na miejsce, jednak nie natrafia na należyte powitanie, jak się tego spodziewał. Eksplorując tajemniczą budowlę, natrafia na... coś, po czym okazuje się, że zdeterminowana królowa już rozpoczęła odbudowę roju, na początek poprzez zniesienie (:chrysalis3:) nowego pokolenia Podmieców, oczekujących na wyklucie. Jednocześnie, przestrzega potomstwo przed tym, co spotkało poprzedni rój. Zakończenie nie pozostawia złudzeń, że już niebawem Chrysalis wyruszy odbudować swoją potęgę, tym razem bogatsza o nowe doświadczenia. A przynajmniej tak to odebrałem.

 

W sumie, opowiadanie nie wydaje się takie jednoznaczne. W końcu, skoro najpewniej niedoszły ambasador zniknął podczas eksploracji nieznanych jaskiń, ktoś powinien się tym zainteresować i odkryć, że następne pokolenie Podmieńców już gdzieś-tam sobie dorasta, w świeżo złożonych jajach, co oznacza, że Chrysalis już podjęła kroki ku temu, by odzyskać swoją władzę, czyli niebawem znów będzie groźna. Chociaż... z drugiej strony, skoro Equestria już miała nawiązać sojusz z nowym państwem, to znaczy, że owe państwo powinno istnieć... a tymczasem na miejscu ambasador odkrywa coś zupełnie innego. Co też takiego mogło się stać? Czyżby opowieść Chrysalis na końcu nie była zwykłą przestrogą, ale stanem faktycznym i te przemienione Podmieńce zginęły?

 

Jak się tak człowiek wczytuje i teoretyzuje, z niedługiego tekstu wykluwa się znacznie mroczniejsza, tajemnicza historia, w której nie brakuje niedopowiedzeń, pytań bez odpowiedzi, w związku z czym czytelnik zostaje zdany na własną wyobraźnię. Ale po namyśle wydaje mi się, że chodzi o to, że Chrysalis, być może wykorzystując jakiś rodzaj magii, a może polegając na prawidłach rządzących Podmieńcami w bazowej/ przemienionej formie, doprowadziła do szybkiego (i raczej niespodziewanego) upadku roju Thoraxa, odzyskując kontrolę nad swoimi włościami. Należy dodać, że odbyło się to po cichu, bez zwracania niczyjej uwagi, stąd przybyły na miejsce ambasador niczego złego się nie spodziewa i dziwi się temu, co zastaje. Owszem, przepadam za koncepcją potężnej, wciąż groźnej królowej, z której przebiegłością i mocą cały czas trzeba się liczyć, stąd takie tłumaczenie mi pasuje :D

 

Tak na marginesie, to w sumie niezły materiał na krótki spin-off, coś w klimatach survivala – opowiadanka o grupie kucy, prowadzących ekspedycję, która to grupa trafia do nieznanych tuneli i rozpoczyna eksplorację, po czym zostaje uwięziona wewnątrz i musi walczyć o przetrwanie w tym mrocznym, wciąż zmieniającym się miejscu :rd5:

 

Ale powracając do fabuły fanfika, Chrysalis nie traci czasu i pracuje nad powołaniem do życia nowego roju, z zupełnie niezłym rezultatem. Jeszcze zanim młode się wyklują, opowiada im o tym, co spotkało tych, którzy odważyli się pójść za Thoraxem i się przemienić, porzucając matkę. Plus, wyjaśnienie, dlaczego nigdy nie powinny porywać się na taką przemianę. Tak to widzę. I generalnie, taka wersja, w połączeniu z kreacją Chrysalis, jak najbardziej mi odpowiada. Czytało się ciekawie, był klimat, może nie za pierwszym razem, ale jak zacząłem się zastanawiać nad tym, co czytam, jak sobie do tekstu powróciłem, zauważyłem możliwe drugie dno, no i jak dzięki temu wytworzył się tajemniczy nastrój... Pewnie, ciekawe doświadczenie. Może odbieram to trochę na wyrost, ale przepadam za postacią Chrysalis, a tekst wydał mi się dostatecznie ciekawy, by troszkę sobie pospekulować ;)

 

Zwłaszcza, że forma ma się zdecydowanie lepiej, niż w przypadku innych fanfików autora, które nie tak dawno temu miałem okazję czytać, a do których już niebawem przejdę, a dlaczego niebawem, no cóż, kolejność jest u mnie pojęciem abstrakcyjnym :lol: W każdym razie, widać pracę korektorów oraz prereaderów, naprawdę. Doprowadzili tekst do całkiem zadowalającej, solidnej formy, nie wybitnej, ale stojącej na mocnych fundamentach. Drobne błędy zdarzają się sporadycznie, bardzo sporadycznie.

 

Cytat

„Jednak wstrętne i złe kucyki wykorzystały ten fakt , obiecując moim głuptaskom wieczne nasycenie, spowodowały, że  one również dołączyły do Thoraxa.”

 

Niepotrzebna spacja przed przecinkiem, podwójna spacja między „że”, a „one” (w tym jedna z nich to spacja twarda).

 

Cytat

„(...) podmieniec, który przeżył kilka lat i pozbył się miłości, zmienia się w coś cudownego, coś  pięknego Na moment staje się w pełni ukształtowaną dorosłą istotą, posiadającą mieniące się skrzydła, przyodziawszy się w przepiękne, różnorakie barwy....”

 

Znów, podwójna spacja (twarda i zwykła) między „coś”, a „pięknego”, poza tym, zdanie to nie zostało zakończone kropką, brakuje jej. Chyba, że miał tam być przecinek, wówczas "Na" powinno być z małej.

 

Ale poza tym, naprawdę solidna, dopracowana forma, zgrabnie zbudowane zdania oraz akapity, wszelkie opisy czytało mi się bardzo dobrze, praktycznie zero zgrzytów, zero słabszych momentów, nic, co odstawałoby od ogólnej jakości fanfika. A jak klimat? Cóż, może nie był zbyt smutny (na moje wyczucie), ale na pewno było w nim trochę tajemnicy, trochę mroku (taka szczypta, do smaku), z delikatną domieszką fantastyki (głównie pod koniec, gdy Chrysalis opowiada o magii Podmieńców), rzeczywiście, jest ciekawość, jest smak na ciąg dalszy, w sumie, fanfik brzmi trochę jak prolog do czegoś dłuższego, do opowiadania o wielkim powrocie królowej. Ale jako samodzielny [Oneshot] radzi sobie dobrze, nie powiem, że nie ;)

 

Ogółem, tekst można sobie przeczytać w wolnej chwili, dobrze sprawdza się jako przerywnik, wciąga, no i dla fanów królowej Chrysalis będzie jak znalazł... Chociaż nie jest to najkreatywniejsza, najbardziej zaskakująca kontynuacja jej losów w historii fanfikcji, wpisuje się w serialowe realia, jest klimatyczna, a jeżeli komuś jest mało, może dziełu Darkbloodpony'ego uda się zainspirować tego kogoś do stworzenia własnej kontynuacji. Kto wie? Nowych fanfików (oby jak najlepszych) nigdy za wiele :D

 

Duże produkcje autora (do których za kilka fanfików z przyjemnością przejdę ;)) bez wątpienia są bardziej złożone, bardziej, nazwijmy to, spektakularne, ale taki krótki, niezobowiązujący jednostrzałowiec, również robi robotę i może się podobać. Cieszy mnie bardzo, że forma okazała się lepiej dopracowana i mam nadzieję, że w przyszłych, nowych dziełach autora będzie podobnie.

  • Upvote 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie uzupełniałam tabelę w evencie komentarzowym i tak jakoś wyszło, że opinia Hoffmana o "Łzach matki" mnie zainteresowała. Przeczytałam te całe 3 strony i nie żałuję, bo ficzek jest naprawdę dobry. Forma jest nawet poprawna (do perfekcji jej nieco brakuje, ale jest okej), klimat porządny, a sam pomysł genialny. Naprawdę, bardzo mi się spodobała koncepcja świata, w której przemiana w tęczlingi niesie za sobą konsekwencje.

 

Podobają mi się opisy i użyte w fiku porównania. Niektóre są odważne, ale mimo wszystko nie wypadły żałośnie-śmiesznie, a o to łatwo przy takich zabiegach literackich. Także na plus.

 

A co na minus? Miałam wrażenie, że to dwa pomieszane ze sobą fiki - część Chrysalis i część pegaza. Moim zdaniem lepiej byłoby je rozdzielić, a i samo opowiadanie bardziej rozbudować. Z drugiej strony to mogłoby zatrzeć jego kwintesencję, czyli zakończenie i jego moc.

 

W każdym razie - polecam.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...