Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
CreeperBrony

Sekta [NZ] [Mystery] [Sad]

Recommended Posts

Hej! Niedawno zacząłem pisać sobie fanfica i na razie jest prolog (pierwszy link poniżej) i pierwszy rozdział który znajduje się w rozpisce rozdziałów :

https://docs.google.com/document/d/1-lcwCX1pxQWuiMjT2jmz23SB1Q0XPshFtQ-LHUn2DRE/edit?usp=sharing

To jest początek mojej przygody z pisaniem, więc mam nadzieje, że będziecie wyrozumiali.

Rozdziały: 

Prolog: https://docs.google.com/document/d/1-lcwCX1pxQWuiMjT2jmz23SB1Q0XPshFtQ-LHUn2DRE/edit?usp=sharing

Rozdział 1 "Bombardowanie miłością": https://docs.google.com/document/d/1o_lkUYgtklE45LKpCzjz2zdaPXcOkb2gABlFY290Doc/edit?usp=sharing

Rozdział 2 "Inicjacja": https://docs.google.com/document/d/1Z1HC92eH-gNpPZQYGU20nNzIQTuEp8GWvmXKMWKVpyk/edit?usp=sharing

Rozdziały 3 "Goniec, Księżyc i Książka": https://docs.google.com/document/d/1K0x_HUmelp1k1wJqDAPCUhQyyxTPKQnya1dNJNJaxfE/edit?usp=sharing

Rozdział 4 "Kłótnia" : https://docs.google.com/document/d/1guJWJOfkP6YnVZHam8X9vO8GFHIeRtTLTM1_EuddzOs/edit?usp=sharing

Rozdział 5 "Przeprosiny" : Napisane w brudnopisie.

Rozdziały 6-7: Piszę w brudnopisie.

Rozdziały 8–10 i epilog: Mam scenariusz. Wkrótce zacznę pisać.

Edited by CreeperBrony
gotowy rozdział nr IV
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane i powiem Ci, że jest raczej źle. Z drugiej strony moje pierwsze pisarskie próby podjęłam w wieku niewiele późniejszym od Twojego i wcale nie były lepsze.

 

Zacznę od formy i formatowania tekstu, bo jedno i drugie wymaga poprawy. Zresztą, przepatroszyłam Ci ten Prolog, sugestie i komentarze masz w docsie. No, ale dobra, lecimy:

1. Tekst powinien być wyjustowany. To te 3 równoległe, równe, poziome kreski. Sugeruję interlinię 1,15, odstępy po akapitach (opcja w docsie, a nie podwójne entery) i czcionkę Arial 11 lub Times New Roman 12.

2. Wcięcia przy akapitach i dialogach robi się tabulacją, a nie spacją.

3. – to nie to samo co -. Pozmieniałam Ci "-" na półpauzy. Tego się używa w dialogach. "-" służy do takich tworów jak "niebiesko-czerwona grzywa".

4. Korzystaj z numeracji stron. Prolog ma może i jedną stronę, ale kolejne rozdziały będą dłuższe. Wyrób sobie nawyk, czytelnicy będą wdzięczni.

5. Poszukaj prereaderów i korektorów, ponieważ robisz dużo błędów. Interpunkcyjnych, składniowych i innych. A oprócz tego walisz powtórzenia.

6. Naucz się zasad poprawnego zapisu dialogowego.

 

Pomocy szukaj na forum oraz na Discordzie Klubu Konesera Polskiego Fanfika.

 

Największym mankamentem Prologu obok formy jest brak opisów. Materiału masz tu na przynajmniej trzy strony. Opisy budują klimat i atmosferę. Już teraz widać, że chcesz pędzić z akcją i fabułą, ale zupełnie zapominasz o całej podbudowie, bez której to nie wyjdzie. Te resztki opisów, które masz są przede wszystkim wplecione w tekst bez żadnej finezji. To akurat dość trudna sztuka i początkujący pisarze mają z tym zwykle problem.

 

Same dialogi, poza tym, że mają nieprawidłowy zapis, to nie są jakieś szczególnie złe. Ale, ale... Co państwo Cake robią w Canterlocie? I czemu tam sprzedają nadmiar babeczek? Odnoszę wrażenie, że nie przemyślałeś kwestii spójności świata przedstawionego. Nie trzymaj się sztywno postaci z serialu i nie wsadzaj ich gdzie popadnie, zwłaszcza, kiedy to zupełnie nie pasuje. Co innego celowe łamanie konwencji, alternatywne rzeczywistości i out of character wykorzystywane z rozmysłem, a co innego "bo tak".

 

Fabuła i tytuł mnie nieco niepokoją. Wydaje mi się, że wybrałeś dość trudny temat, zwłaszcza na początek. I ten... Miej świadomość, że "Darth Hoof" brzmi głupio. Jak z komedii o czarnych alikornach z lasu Everfree.

 

Mimo wszystko mam nadzieję, że nie zniechęciłam do pisania, tylko zachęciłam do pracy nad sobą i własnym warsztatem. Powodzenia!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie nie zniechęciłaś mnie, nawet mnie bardziej zachęciłaś do pracy nad moją stylistyką, interpunkcją i innymi moimi błędami bo teraz wiem co poprawić. Moje postanowienia:

 – Będę pisał lepsze opisy i będą się częściej pojawiać.

 – Zacznę używać półpauz i postaram się polepszyć stylistykę tekstu. (justowanie, używanie tabu i numeracja) 

 – Postaram się bardziej o spójność tekstu. (tak jak mówiłaś o tym panie Cake)

 – Co do Darth Hoofa z nim po prostu chciałem żeby miał mroczne imię, a jestem fanem star wars więc postanowiłem go nazwać darth , a poza tym jego imię w brudnopisie miało brzmieć dark, ale to by było bardziej głupie niż darth. (przynajmniej tak myślę)

 

 

Spoiler

Co do następnych rozdziałów, pierwszy rozdział będę przepisywał na google docs w weekend, a drugi już w połowie napisałem w brudnopisie.

PS Ten rozdział co będzie w weekend nazywa się: "Bombardowanie miłością" 

 

 


Share this post


Link to post
Share on other sites

Noi tutaj jest efekt mojego weekendowego pisania:

https://docs.google.com/document/d/1o_lkUYgtklE45LKpCzjz2zdaPXcOkb2gABlFY290Doc/edit?usp=sharing

Mam nadzieje, że będzie się podobać.

Co do następnego rozdziału. Teraz będę miał trochę mniej czasu, bo nie tyle co testy gimnazjalisty bo to żaden problem, tylko w tym tygodniu i następnym mam dużo testów i kartkówek, lecz postaram się go dać do miesiąca czasu.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam prawie miesiąc było cicho, ale nie próżnowałem: 

– Zapisałem w brudnopisie 3 oraz 4 rozdział.

– Rozpisałem sobie całą fabułę i będzie 10 rozdziałów. 

– Zaczynam przepisywać na docs rozdział nr 2 pt. 

Spoiler

Inicjacja 

– Mam pomysły na następne fanfiki powiązane z Sektą, ale to daleka przyszłość.

Edited by CreeperBrony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane

 

No cóż... widać wyraźnie, iż to początek pisarskiej przygody, ale od razu powiem, że wcale nie jest tak źle :D

 

Jak dla mnie to póki co wyrabiasz sobie styl. W niektórych miejscach pewne sformułowania wypadały nieco sztucznie, w innych napisałeś za mało, w jeszcze innych aż za dużo. Nie ma się co przejmować, to wszystko się wygładzi w miarę jak będziesz więcej pisał. No i polecam też sporo czytać - to bardzo pomaga, kiedy sam łapiesz się za pióro.

 

Co do samego opowiadania to na razie zbyt wiele nie wiemy, chociaż jakaś intryga już się zawiązuje, no i dostaliśmy nieco informacji o przeszłości głównej bohaterki. Akcja póki co rozwija się w rozsądnym tempie - ani nie ma dłużyzn, ani nie pędzi do przodu z szybkością rakiety. Jeżeli uda się utrzymać ten trend to będzie dobre osiągnięcie.

 

Dobór tematu... jest ambitny. Postaram się śledzić dalsze losy opowiadania, ponieważ jestem ciekaw jak się za niego zabierzesz już na poważnie.

 

Forma - no tutaj potrzebne są poprawki, szczególnie w stylistyce. Najlepiej znaleźć sobie korektora lub prereadera, który pomoże w doszlifowaniu fanfika. Co mi się jednak podoba i co chwalę to praktyczny brak błędów ortograficznych. Wielu początkujących nie zwraca uwagi na ten aspekt i później tekstu nie da się czytać - tutaj z tym problemu nie było. Świetna robota.

 

Powodzenia w dalszym pisaniu.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jej, bardzo miło mi się zrobiło jak przeczyłem post (tak szczerze nigdy nie zajmowałem się twórczością więc takiego typu szczęścia nie doznałem).

 

Cieszę się, że będziesz dalej interesował się moją twórczością. Bardzo mnie zmotywowałeś i już po weekendzie w środę lub czwartek postaram się przepisać rozdział drugi.

 

Co do czytania, będę więcej czytał fików, ale to nie wszystko bo zbliża się wielkim krokami test po gimnazjum więc wypada przeczytać lub posłuchać parę książek.

 

Mam nadzieje, że zostanie przeze mnie utrzymany taki klimat (mi też się podoba).

 

Co do korektora to przyznam się za bardzo się wstydzę żeby kogoś spytać czy może mi pomóc z fanfikiem o mlp (przynajmniej w moim otoczeniu) . Ale jakbyś polecił mi korektora z forum to bym był bardzo wdzięczny. 

 

Więc pozostaje mi jeszcze raz podziękować i mam nadzieje, że będą się podobać następne rozdziały.

 

 


Mały spojler:

Spoiler

– Finky zapraszam Ciebie i twoją przyjaciółkę na nasze specjalne spotkanie po lekcjach w sali 66 – rzekła uśmiechnięta Moonlight stojąca przed stolikiem przy którym siedziały dwie klacze.

 


 

 

 

Edited by CreeperBrony

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, CreeperBrony napisał:

Co do czytania, będę więcej czytał fików, ale to nie wszystko bo zbliża się wielkim krokami test po gimnazjum więc wypada przeczytać lub posłuchać parę książek.

 

Nie mam na myśli czytania tylko fanfików, ale czytanie ogólne. Wszystko się nadaje, więc i książki przygotowujące do testu :D

 

47 minut temu, CreeperBrony napisał:

Co do korektora to przyznam się za bardzo się wstydzę żeby kogoś spytać czy może mi pomóc z fanfikiem o mlp (przynajmniej w moim otoczeniu) . Ale jakbyś polecił mi korektora z forum to bym był bardzo wdzięczny. 

 

Polecić to nie polecę - za łatwo by było. Możesz napisać post tutaj - https://mlppolska.pl/topic/6823-spis-prereaderów-korektorów-i-lektorów/ lub wejść na discorda na Klub Konesera Polskiego Fanfika i tam szukać ofiary. I wszyscy są w fandomie, więc nie ma się co wstydzić pytać :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sytuacja wygląda następująco:

– Mam skończony rozdział 2, ale chce poczekać jak znajdzie się chętny do korekty jego. Jak ów taki nie znajdzie się, to po 2 tygodniach to udostępnię go po swoich poprawkach.

– Chyba zacznę powoli przepisywać rozdział 3, żeby po szkole się nie nudzić za bardzo.

Edited by CreeperBrony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dla was drugi rozdział:

https://docs.google.com/document/d/1Z1HC92eH-gNpPZQYGU20nNzIQTuEp8GWvmXKMWKVpyk/edit?usp=sharing

 

Wiem troszkę mnie nie było, ale wszystko wyjaśnione na profilu. Mam nadzieje, że nie jesteście źli na mnie.

 

Rozdział ten jest w części poprawiony przez korektora. Od czasu do czasu piszę też trzeci rozdział.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hejka! Mam nadzieje, że fajnie mijają wam wakacje. Ja sam mam dużo czasu i pracuje nad sektą w międzyczasie i napisałem rozdział III pt. "Goniec, Książka i Księżyc" 

https://docs.google.com/document/d/1K0x_HUmelp1k1wJqDAPCUhQyyxTPKQnya1dNJNJaxfE/edit?usp=sharing

Będę teraz pisał V rozdział w brudnopisie i jak go napiszę to zajmę się IV rozdziałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfik o studentach, którzy tak naprawdę nimi nie są… 

 

SPOJLERY

 

Kolejny fik początkującej, młodej osoby. I to widać. Zwłaszcza gdy zobaczymy, jak ci “studenci” się zachowują. Nawet w MLP nie było to aż takie przesłodzone, co z resztą widać po studentach przyjaźni. Jasne, ich zachowanie jest ugrzecznione, ale też zdradzają pewne cechy normalnych studentów. Zakuwają dzień przed testem, opuszczają zajęcia, imprezują i takie tam. Ich słownictwo jest… trochę wybrakowane, no ale wiadomo. Natomiast w tym fiku postacie są bardzo infantylne i niewinne. 

 

Tekst jest źle napisany, ale co by nie mówić, w jakiś sposób zdołał mnie urzec. Być może za sprawą tej aury cukierkowatości. No i w sumie podstawy fabularne tego fika nie są beznadziejne. Zostały stworzone w miarę dobrze, a to już cieszy. Właściwie to chciałbym, żeby autor pisał dalej, bo… jestem ciekawy, co dalej.

 

No to o czym to jest? Hmm, pewnie o jakieś BARDZO GROŹNEJ SEKCIE, co mi nie przeszkadza, bo lubię takie motywy, ale zobaczmy, jak to się rozwinie. Zaczynamy od prologu. Dowiadujemy się, że protagonistka, czyli Finky, dostała się na wymarzone studia. Wcześniej, przez lata, uczęszczała do szkoły średniej imienia Twilight Sparkle, wybudowanej w Fillydelphii. Trochę mnie to zastanawia, bo to sugeruje, że zdążyło minąć trochę czasu od ostatnich odcinków sezonu dziewiątego. Ale to nic. Nasza klacz przemierza stolicę

 

“Gdy wchodziła przez bramę Canterlotu, jego wielkość onieśmieliła ją. Piękne, zdobione drogi, którymi szła, prowadziły do zamku górującego nad całym miastem. Tuż obok niego znajdowała się trochę mniejsza uczelnia, do której zmierzała.”

 

Problemem tego fika jest to, że brakuje mu opisów. Tekst rzuca nam jakieś ochłapy, przez co tak naprawdę nie wiemy, jak to miejsce wygląda (i inne też). Niby miasto jest onieśmielające, ale co właściwie sprawia, że wywiera takie wrażenie na bohaterce? Więcej konkretów, plis.

 

Zaraz potem mamy krótką scenę, jak to dwa kucyki rozmawią między sobą; żółta klacz oraz ogier Darth Hoof. Sprawiają wrażenie podejrzanych o nieczyste zamiary, a wiemy o tym, ponieważ przyglądają się bohaterce i szepczą między sobą półsłówkami w taki sposób, żebyśmy zastanawiali się, o co tu chodzi. Póki co wiadomo tylko tyle, że chcą do czegoś wykorzystać protagonistkę i głowią się nad tym, czy będzie dobrym kandydatem. Ostatecznie znikają w ciemnościach. Wow… 

 

Wracamy do Finky. Młoda klacz przechodzi obok straganu Pani Cake, kiedy ta nawołuje, żeby do niej podeszła. Piekarka wręcza bohaterce zieloną babeczkę, ponieważ ktoś tak ustalił, że nowy student otrzyma jeden tego rodzaju wypiek w kolorze swojej sierści. Dziwne, z tego, co pamiętam, to nam rozdawano prezerwatywy na pierwszym roku, na moich poprzednich studiach (co w sumie jest dobre, bo gumy są dość drogie). Ale Finky otrzymuje zieloną (babeczkę, nie gumę). I to mi się podobało. Ten szczegół, który w ciekawy sposób poinformował nas o tym, jak wygląda jedna z postaci. Zamiast pisać, kto jaki był, cechy wyglądu zostały przedstawione w akcji, czyli tak, jak właściwie powinno się robić. Daję okejkę. Później Finky postanawia zwiedzić “piękny” Canterlot. No i ponownie brakuje tu jakiś opisów. Jest piękny i tyle. Żadnej wyobraźni czy kreatywności w tym momencie. Następnie, po upłynięciu trzydziestu minut, protagonistka biegnie w stronę akademika, bo ma się tam odbyć jakaś balanga. Po drodze napotyka dwójkę kucyków, którzy wcześniej dyskutowali o Finky. Przedstawiają się (ta żółta klacz ma na imię Sharpless Moonlight) i proponują pomoc pod postacią oprowadzenia świeżo upieczonej studentki po całym ośrodku. 

 

I tak w sumie kończy się prolog. Jest nieźle. Wiemy, co się mniej więcej dzieje, w tle rozbrzmiewa jakaś intryga, mamy swoich bohaterów i lekko zarysowane charaktery, a to wszystko na przestrzenii półtorej strony. Nie mam zastrzeżeń do fabuły póki co. No ale to sam początek, więc wiadomo… Poza tym, dlaczego ludzie tak bardzo chcą uwzględniać prologi w swoich fikach? Prolog to pewna odrębna część w stosunku do właściwej historii. To takie opowiadanko do opowiadania, które ma wprowadzić nas w całość. Tutaj prolog nie ma racji bytu, bo równie dobrze można by go nazwać “rozdziałem 1”, a wtedy ta część nie może być prologiem.

 

No ale okej. Czas na prawdziwy “rozdział 1”. Jego tytuł; “Bombardowanie Miłością”... O rety. Muszę przyznać, że brzmi to intrygująco i bardzo zachęcająco. No więc bohaterowie teleportują się do akademika, bo od razu jest cięcie. Jesteśmy witani miałkim opisem całej akademii, po czym dostajemy informację o tym, że Finky jest oprowadzana po kampusie. Po skończonej operacji, Darth Hoof oraz Moonlight zaprowadzają protagonistkę pod drzwi do sali imprezowej. Po drugiej stronie odbywa się właśnie przyjęcie integracyjne dla świeżaków. Dowiadujemy się również, że Finky bardzo chciałaby poznać Celestię, lecz towarzyszące jej kuce mówią, iż nie ma teraz czasu, ale jak skończy się przyjęcie, to przedstawią ją księżniczce. Nasza klacz przechodzi przez drzwi i w sumie widzi typową imprezę. Część tańczy, inni siedzą i rozmawiają, a jeszcze inni trzymają się na uboczu. Co ciekawe, nowa studentka obiera sobie za cel jakiegoś chłopa, chociaż w sumie… 

 

Ich dialog jest dosyć drętwy, ale nie zaliczam tego na minus. No po prostu można wyczuć, że są dosyć spięci i czasem plotą głupoty. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ to ich pierwszy dzień w nowych środowisku. Ale ta rozmowa to kolejna cegiełka, która coś nam mówi o bohaterach, więc jest tym lepiej. Finky lubi czytać fantastykę, studiuje pisma Starswirla i chciałaby być tak samo potężna jak on. W sumie nic specjalnego. Można powiedzieć, że to taki trochę klon Twilight, tylko że główna bohaterka jest jednak bardziej ufna, naiwna i otwarta towarzysko. Ale różnic nie ma zbyt wiele. Aha i posiada księgę z dziwnym symbolem jako uroczy znaczek. Natomiast zagadnięty koleś to niejaki Green Tower, ogier lubiąc szachy i mający gońca jako znaczek. ZAPAMIĘTAJCIE JEGO ZNACZEK. WRÓCIMY DO TEGO.

 

Gdy rozmowa już się kończy, dostajemy sugestię subtelną niczym spadający fortepian na głowę Twilight. Otóż Green również należy do tego kółka wzajemnej adoracji… eee, to znaczy do BARDZO GROŹNEJ SEKTY.

Przenosimy się do królewskich sióstr. Celestia odhacza kolejne, odbębnione obowiązki, a Luna zjawia się w sali tronowej, by spytać o Finky. Początkowo zastanawiałem się, dlaczego tak interesują się akurat tą klaczą, ale okej. To ma sens. Później to wyjdzie. Natomiast królewskie siostry są bardzo niepocieszone, ponieważ gównażeria… to znaczy dorosłe kucyki urządziły sobie głośną imprezę. Postanawiają ruszy z kopyta i zamknąć ten interes.

 

No i po tej krótkiej scence przenosimy się przed bramę akademika. Tam jakaś klacz z szaro-niebieską grzywą próbuje się dostać do akademika. Na to ochroniarz pyta, czy ma przepustkę. Biedna studentka nie ma, więc ten ją opieprza, a klacz zalewa się łzami i odchodzi. Mam tylko jedno pytanie; jaką przepustkę? Przecież to impreza integracyjna dla studenciaków. Legitymacja powinna wystarczyć. No nic. Królewskie siostry wbijają na imprezę i każą wszystkim zamknąć mordy, bo inni się uczą do egzaminów. Pytają również o Finky. Bohaterka wychodzi nieśmiało na środek sali, pełna obaw, że zrobiła coś nie tak i że zaraz wyleci. Okazuje się jednak, że Luna chce jej pokazać pokój, w którym najpewniej będzie leczyć kaca i to nie jeden raz. A nie… tutaj będzie leczyć kaca co najwyżej z zielonej herbaty, bo to PRAWDZIWI STUDENCI. 

 

Finky idzie wraz z Luną, aż docierają do jej pokoju.

 

“– Interesujące… – zaczęła Luna – twój znaczek mnie intryguje – powiedziała księżniczka nocy patrząc na bok Finky.”

 

O nie… Ale dobrze, że jest kontynuacja tego dialogu.

 

“– Niby czemu przecież to jest zwykła książka z jakimś napisem – tłumaczyła się klacz 

– O nie, nie, to nie jest zwykła książka. Ona ma na sobie napis w języku staroequestriańskim.

Finky zakryła swój znaczek ogonem była wyraźnie zawstydzona.

– Dlaczego ma to być ciekawe. Przecież to zwykła książka z napisem w jakimś starym języku – próbowała się bronić Finky.

– Może to cię zainteresuje, ponieważ staroequestriański  jest używany w potężnych zaklęciach które były używane przez Twilight, Stars Swirla brodatego i innych wielkich magów – powiedziała Luna która nie ukrywając zaciekawienia.”

 

Tak więc już wiemy mniej więcej, o co chodzi z tym znaczkiem. I teraz rozumiemy, dlaczego księżniczki się nią interesowały. Po prostu zobaczyły w bohaterce potencjał, a jak wiemy, znaczki przepowiadają czekające na kucyki przeznaczenie. Luna podczas spotkania postanawia sprawdzać znaczenie cutie marka w słowniku, jednak nie udaje jej się niczego odszyfrować. Konkluzją tej wizyty jest to, że od tej pory, codziennie o godzinie siedemnastej, księżniczka Nocy będzie przychodzić do Finky, aby uczyć ją staroequestriańskiego. Ciekawe. Fajnie by było to potem jeszcze rozwinąć. Luna wychodzi, a protagonistka kładzie się do łóżka. Przed zaśnięciem wspomina czasy licealne, gdy była gnębiona przez innych.

 

Następnego ranka okazuje się, że Finky ma jednak supermoce!

 

“Finky wstała na równe nogi, jak zawsze nie miała problemu ze wstaniem.”

 

Ech… No więc zbiera się na śniadanie, a tam spotyka Moonlight i Hoofa, tych dwóch patafianów, co ją oprowadzali po akademii. Chcą, żeby się do nich przyłączyła, jednak ta odmawia i idzie poznać nowe osoby. Dosiada się do znanej nam klaczy o szaro-błękitnej grzywie. Okazuje się, że dwie studentki już się znają, a ta druga nazywa się Sparkling Melody. Parę lat temu uczęszczały do tej samej klasy, ale Melody musiała się przenieść do Canterlotu. Obie klacze były wyśmiewane i dokuczano im, więc postanowiły trzymać się razem. Dowiadujemy się również, że ciężko pracowały na to, żeby dostać się do obecnej uczelni. Ogólnie sprawiają wrażenie takich niewinnych istotek, z dobrym serduszkiem, które się nie poddają i dążą do celu. Dla niektórych może to być aż nadto cukierkowe, ale mi to nie przeszkadzało. Przynajmniej jest za to lubić te postacie. Są po prostu sympatyczne i ma się powód, aby im kibicować. Proste, ale skuteczne. Dla mnie wypadło super, a to ważny punkt każdej fabuły. Ale oczekuję mimo wszystko, że jeszcze zgłębimy te charaktery, ponieważ na dłuższą metę to za mało. 

 

Melody opowiada swojej przyjaciółce o ostatniej sytuacji z ochroniarzem. Finky się denerwuje tym, że jakiś cham nie wpuścił tej klaczy i postanawia skonfrontować się z winowajcą, który o dziwo siedzi przy stoliku tuż obok, wraz z Moonlight i Hoofem. Moonlight wymusza na ochroniarzu przeprosiny i oddaje babeczkę jako zadośćuczynienie. Po tym, jak Finky odchodzi, jeszcze coś tam mruczy pod nosem, jak to nie podoba jej się, że bohaterka zadaje się z Melody, a nie z nimi. Planują, co zrobić, aby skłócić te dwie.

 

Finky ponownie dosiada się do przyjaciółki i wręcza jej babeczkę. Tutaj możemy dostrzec, że dwie klacze mają nieco inne podejście do innych kucyków. I dobrze, bo w przeciwnym wypadku byłby niemal identyczne. Melody jest bardziej zamknięta w sobie i nieufna, natomiast Finky wierzy każdemu z automatu i momentami bywa wręcz głupia, udzielając każdemu tak dużego kredytu zaufania, pomimo tego, że wcale nie zna zbyt dobrze tych postaci. Ale to pewnie się zmieni w przyszłości… Mam nadzieję.

 

Rozdział kończy się tym, że Luna przychodzi do protagonistki i zaczyna nauczać ją staroequestriańskiego. Ma to pomóc odnaleźć Finky prawdziwe znaczenie jej znaczka. Po skończonej lekcji zaczyna czytać książkę o wielkim czarodzieju, Melwinie Hoofie, co dodaje fajnego smaczku. Daję okejkę.

 

Rozdział drugi. 

 

Finky wstaje i widzi zostawioną przez Melody kartkę. Jej przyjaciółka poszła do rodziców zastępczych, aby zdać jej raport z nauki. O matko… Protagonistka udaje się na śniadanie. Tam spotyka Moonlight. Rozmawiają i w pewnym momencie bohaterka zostaje zaproszona na tajne spotkanie ich grupy. Na stołówce dochodzi jeszcze do zdarzenia, kiedy jakiś random przyczepia się do Finky, gdyż ta je w mało kulturalny sposób swojego sianoburgera, lecz żółta klacz staje w jej obronie i wytrąca tacę z jedzeniem tego dupka. Ogólnie Moonlight przez cały czas próbuje się przypodobać głównej bohaterce, cały czas powtarza jej, jaka to nie jest super i że są najlepszymi przyjaciółkami. Mnie by taka nadmierna uczynność nieco irytowała i była podejrzana, no ale Finky nie widzi w tym nic dziwnego. 

 

“– Wow! Pokazałaś mu gdzie raki zimują. Ponadto wstawiłaś się za mną. Bardzo, ale to bardzo tobie dziękuje – oznajmiła pełna podziwu Finky.

– Nie musisz mi dziękować. Każda prawdziwa przyjaciółka musi stanąć w obronie swojej koleżanki – odparła żółta klacz.

– Zastanawiam się czemu nauczycie…. – Finky próbowała zapytać Moonlight, ale zadzwonił dzwonek na lekcje i ta rozpłynęła się w tłumie kuców wychodzący ze stołówki. “

 

To ostatnie, które odnosiło się do nauczyciela, pokazuje nam, że Moonlight trzęsie całą akademią. No bo ten wcześniejszy ochroniarz był jej podległy i pokornie przyjął ochrzan od niej, gdy się dowiedziała, że nie wpuścił Melody na imprezę. A nauczycielka stronniczo ujęła się za nią, pomimo tego, że w sumie, jak to nauczyciel, powinna również przypierzyć się do tej żółtej klaczy, bo to ona rozwaliła całe jedzenie tamtego randoma. No ale nic. Widać, wiele osób trzyma sztamę z Moonlight.

 

Finky spotyka się z Melody. Tam wywiązuje się gadka o tym, że rodzice tej drugiej są nadopiekuńczy. Potem rozmowa schodzi na Sharpless Moonlight. Jak już wcześniej było wspomniane, Finky jest bardzo łatwowierna, natomiast Mel ma jakiś instynkt samozachowawczy i nie wierzy tak od razu żółtej klaczy. Dostajemy przy okazji element komediowy, który polega na tym, że bohaterki są kompletnymi idiotkami.

 

“– Czy wiesz coś, czego ja nie wiem? – zapytała Finky. 

– Wiesz co, chyba mam dla ciebie mega bombę. 

 Uszy Finky stanęły dęba.

– Jaką bombę!! Chcesz nas wysadzić w powietrze?! – krzyknęła po chwili z przerażeniem.

Odpowiedział jej tylko chichot koleżanki i krótkie pytanie retoryczne:

– Czemu jesteś taką głupiutką klaczą?

Finky, gdy to usłyszała, momentalnie się zawstydziła i nieśmiało uśmiechnęła.

 – Nie chodzi o taką bombę, co wybucha, tak? – spytała nieśmiało Finky po krótkim zastanowieniu się.

– Tak, nie chodzi o taką. Chodziło mi o mega informację – wytłumaczyła Melody.”

 

Słiiiit! Niewinne, głupiutkie klaczki… to znaczy dorosłe i poważne klacze, które niejedno widziały, i niejedno robiły w życiu! Przy okazji widać, że język jest taki… trochę nieadekwatny, przestrzały, ale wiecie co? Ja już nie oczekuję niczego innego. No klimat MLP jest bardzo wyczuwalny, więc w sumie nie mam z tym problemu, bo tam studenci (mniej więcej, a raczej mniej) tak by się zachowywali.

 

Tą “mega informacją” jest to, co już wszyscy doskonale wiemy, czyli Sharpless jest podejrzana. O kurde… Po tej gadce dwie klacze postanawiają się udać na tajne spotkanie z ekipą Moonlight. Na miejscu czeka na nich “rada” BARDZO GROŹNEJ SEKTY tych patałachów z żółtą klaczą na czele. Fajne jest w sumie to, że spotykają się W AKADEMIKU, gdzie ktoś może ich zobaczyć, a nie na przykład na mieście, gdzie mogliby zniknąć w tłumie. No ale sprawa jest taka, że ta BARDZO GROŹNA SEKTA prosi dziewczyny o pewną przysługę. Mają udać się do lasu Everfree i odszukać jaskier prawdy. Nie, nie tego barda, tylko kwiatek, który działa jak serum prawdy, a raczej pokazuje, kiedy ktoś kłamie, bo wtedy płatki zmieniają barwę. Fajny pomysł, aprobuję. Jest w klimacie. Za pomocą specjalnej runy, klacze przenoszą się do lasu i rozpoczynają poszukiwania. Dodam tylko, że Finky jest naprawdę naiwna, bo ot tak wybiera się do niebezpiecznego lasu, mając jeszcze w głowie to, że za niedługo czeka na nią lekcja z księżniczką Luną. No ale już dobra. W końcu znajdują ten kwiat, na próbę opowiadają kłamstwa, by sprawdzić jego autentyczność, i widzą, że roślina zmienia kolor. Można wracać. Ale przed tym trzeba wykończyć leśnego wilka (a może raczej patykowilka?), który atakuje Melody. Finky włącza się jakiś dziwny tryb, przez który klacz wygląda nieco jak Twilight, gdy odpalała tęczowe lasery. Dzięki tej mocy spopiela na miejscu dziką bestię i mdleje.

 

Ostatecznie udaje im się teleportować z powrotem do “rady” BARDZO GROŹNEJ SEKTY. Oddają kwiat i zostają poddane próbie. Mają odpowiadać na jakieś głupie pytania, w stylu; czy mnie lubisz? Finky przechodzi test, jednak Melody, która nie przepada za Moonlight, nie jest w stanie okłamać nikogo i ucieka z pokoju, zalewając się łzami. W sumie nic strasznego się nie stało, no ale dobra. Finky zostaje przyjęta do BARDZO GROŹNEJ SEKTY i idzie pocieszyć przyjaciółkę. Dociera do drzwi pokoju Melody, jednak nie udaje jej się wejść do środka. Słyszy też pochlipywanie szaro-niebieskiej klaczy. Nic to, trzeba zapierdzielać na lekcję z księżniczką Luną. Ale na miejscu okazuje się, że Pani Nocy nie mogła się zjawić, bo Twilight zwołała zebranie. Otóż… ktoś widział podejrzane światła w lesie Everfree! My wiemy, że to przez Finky, która spopieliła wilka, no ale cóż… Mamy jakiś wątek poboczny.

 

Ech… Rozdział 3!

 

“Było już po dwudziestej drugiej. Finky już dawno spała w swoim wygodnym łóżku, jednak po ciemnych korytarzach akademiku chodziła para kucy, które rozmawiały ze sobą”

 

Mam nadzieję, że zdołała obejrzeć wieczorynkę.

 

No więc Finky śpi, a po korytarzach szlajają się Sharpless Moonlight oraz Darth Hoof. Rozmawiają o bohaterce, uznając jej potęgę, po tym jak pokonała tamtego wilka. W sumie, motywacje całej tej BARDZO GROŹNEJ SEKTY szybko zostają odkryte i to trochę psuje efekt. No bo nie ma w tym żadnej tajemnicy. Ot, po prostu chcą obalić księżniczki, ponieważ nie wierzą w ich skuteczność. Mam nadzieję, że autor miał w zamyśle jakoś to rozwinąć i zamierza pisać dalej. Ich najbliższy plan polega na tym, że skłócą ze sobą Finky oraz Melody. Okej, ma to nawet sens. Melody cały czas jest podejrzliwa, więc pozbycie się jej zbliży protagonistkę do tej BARDZO GROŹNEJ SEKTY.

 

Moonlight dociera do pewnego pokoju. Dostaje listy przez szparę w drzwiach. Tutaj zapomniałem wspomnieć, że pod koniec poprzedniego rozdziału, Green Tower, ten ogier, z którym gadała Finky na imprezie, był wspomniany, jak niósł jakieś kartki. To ukradzione listy głównej bohaterki. Fajnie jest również zaznaczyć, że w obecnej scenie, Sharpless zwraca się do tego “tajemniczego” kuca zza drzwi, mówiąc na niego “Goniec”. No ciekawe… CIEKAWE KTO TO. A najlepsze w tym wszystkim są ich ksywki, które mają ukryć tożsamość. Jaką ksywkę dalibyście MOONlight? Hmm… Może KSIĘŻYC? To tak, jakby ja się nazwał “fioletowym podmieńcem o żółtych ślepiach”. Bardzo tajemnicze… 

 

Dobra. Moonlight otrzymuje te liściki i idzie w pierony.

 

“ Pewnie zastanawiasz się gdzie idziemy – odpowiedziała odwracając się w stronę ogiera.

Odpowiedziało jej tylko skwinięcie głowy.

– Otóż ostatnio kupiłam posiadłość na obrzeżach miasta. Oczywiście byłam w swojej normalnej formie – w tym samym czasie róg Moonlight zabłyszczał i użyła czaru przez, który stała się znacznie starsza niż wcześniej – Możemy tam przenieść naszą siedzibę bo to jest cud, że Celestia nie odkryła nas w sali 66.

– Albo dobre czary rzucone przez mnie i Electric Sparka – odpowiedział Darth przemieniając się w starszą wersję siebie.

Po chwili Darth Hoof oraz Moonlight wyszli z terenu uniwersytetu. Co dziwne brama była otwarta, ponad to nie było żadnego kuca który by pilnował jej. W nocy Canterlot był niezwykle cichy i pusty, pomimo tego, że to największe miasto w całej Equestrii. “

 

Rzeczywiście… TO CUD. I to tak nieironicznie. Nawet fanfik przyznaje, że to głupota. Aha, no i Canterlot powinien być aktywny nocą. Tam później będziemy mieć scenę, jak w dzień tłum kucyków i innych stworzeń wręcz przelewa się przez chodniki i ulice.

 

Dalej mamy papalninę Moonlight o tym, jak to kiedyś będzie rządzić Equestrią, a księżniczki są “ble”. Dostajemy również w łeb ceglaną ekspozycją, kiedy bohaterowie opowiadają sobie o czymś, o czym doskonale wiedzą. Gdyby to były jakieś wspominki… ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to zostało zrobione strasznie sztucznie. A wspomniana ekspozycja dotyczy tego, jak Darth Hoof dołączył do BARDZO GROŹNEJ SEKTY. Nie będę tego przytaczać, bo to w sumie… nudne i niepotrzebne.

 

“– Jeżeli Finky będzie z nami uda nam się zdobyć Canterlot i potem cała Equestria padnie na kolana przede mną –  powiedziała Moonlight, wstając z krzesła. Po chwili uśmiechnęła się szeroko i zaczęła się śmiać bardzo głośno. Było go można usłyszeć w całej willi. Całe szczęście Darth Hoof przewidział to i ustawił barierę magiczną na niej. Żaden odgłos nie mógł opuści murów domu.”

 

BUHAHA! Poza tym “go” a nie “ją”? No i tej klaczy przydałbym od czasu do czasu knebel. Przynajmniej nie trzeba by było stawiać magicznych barier, żeby ją zagłuszyć.

 

“– Hę, hę… Będę rządziła Equestrią i mam chyba swojego księcia.. – powiedziała do siebie po cichu.”

 

Hej, hej, hej! Nie bądź taka do przodu, droga panno! No ale póki co nie będzie rządzić, więc postanowiła, że spróbuje podrobić jeden z listów Finky.

 

“Najgorszy tato,

całe szczęście już nigdy ciebie nie zobaczę bo byłeś najgorszy!! Nie chcę ciebie znać! Moja najlepsza przyjaciółka czyli Moonlight jest najmilszą osobą na świecie w przeciwieństwie do Ciebie! Nienawidzę Ciebie i zgiń w Tatarze jak te bestie wszystkie! Nie chce Ciebie już nigdy widzieć!

Bez pozdrowień

Finky “

– Ach, po tych “pozdrowieniach” jej tatuś się nie pozbiera he, he… – powiedziała z uśmiechem na pyszczku Moonlight.”

 

Eee… To trochę głupie, bo prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw. Tym bardziej, że Finky jest dobrą klaczą, który nigdy by nic takiego nie napisała i wygląda na to, że jest w dobrych stosunkach z rodzicami, bo wcześniejsza treść listu była odwrotnością tego, co tu zacytowałem. Szybko wydałoby się, że ktoś to podrobił. Ach, no i nie wspominałbym o sobie w liście podrobionym… przeze mnie. CO TO MA BYĆ?!

 

Ranek. Wstaje nowy dzień. Finky się budzi i od razu idzie sprawdzić, co się dzieje z jej przyjaciółką. Wchodzi do pokoju i widzi prawdziwy burdel u Melody. Zaczyna pomagać koleżance w sprzątaniu, a temat ich rozmów… kurna mać, znowu schodzi na Moonlight. One nie potrafią rozmawiać o niczym innym, prawda? W sensie wiecie, te najlepsze przyjaciółki, które znają się od lat i które razem tyle przeszły? Ja wiem, że Sharpless jest świeżym wątkiem, ale bez przesady… Finky wścieka się o to, że Melody ma choć trochę oleju w głowie i ma czelność wysnuwać jakiekolwiek podejrzenia wobec przywódczyni BARDZO GROŹNEJ SEKTY.

 

“– Słuchaj Mel, jesteś moją naj, najlepszą przyjaciółką, ale jest coś w tobie czego nienawidzę. Czyli tej twojej dociekliwości. Ty wszędzie widzisz teorie spiskowe! Nie możesz po prostu zaakceptować tego, że Moonlight jest miła!

Zapadła na chwilę cisza, którą przerwała troszkę zasmucona Melody.

– Masz chyba rację – westchnęła – mam chyba bzika na punkcie teorii spiskowych. Ale to jest dla mnie oczywiste, że Moonlight jest zła i nie powinnaś z nią się przyjaźnić.”

 

Dociekliwość, to coś złego? Już abstrahując od teorii spiskowych, ale… dociekliwość? Serio? Gdyby była wścibska, to okej, ale to, że kieruje się sceptycyzmem, jest akurat rozsądne. Nie ma powodu, aby wierzyć tej całej Moonlight. No ale Finky, jak rasowa cipa, oburza się i trzaska drzwiami, pomimo tego, że jej przyjaciółka Z DAWNYCH LAT, której powinna bardziej wierzyć, nie zrobiła nic złego, tylko próbowała ją ostrzec. Ech… 

 

W następnej scenie widzimy, jak Finky spotyka się z Moonlight na stołówce. Rozmawiają o tym, co się wydarzyło między najlepszymi przyjaciółkami. Żółta klacz nawija drugiej makaron na uszy i coś tam pier*oli o tym, że Melody jest zazdrosna o nową przyjaciółkę głównej bohaterki. Potem wywiązuje prawdziwa walka studentek w kisielu (chociaż ja bym tam wolał budyń, bo fajniej by to wyglądało). Melody podbija do Moonlight, niczym prawdziwy dres, niemal pytając “masz jakiś problem, suko?” i rozpoczyna się spina. Drą na siebie modry na cały regulator, czyli robią to, co wszyscy kochają obserwować z boku. Ach, dramy… 

 

“ – Moonlight czemu co chwilę patrzysz na mnie!? – spytała zdenerwowana Melody.

– Co nie wolno mi patrzeć? – spytała prowokacyjnie Moonlight, która zobaczyła kątem oka, że nauczycielka szykuje się do interwencji.

– Czemu jesteś taka zazdrosna o Finky. Nie widzisz, że my się lepiej dogadujemy niż ty z nią czy po prostu jesteś ślepa – odpowiedziała bezczelnie Moonlight, lecz to tylko bardzej wnerwiło całą czerwoną Melody. 

– A ty czemu co chwilę mówisz jaka ty nie jesteś miła i wspaniała?! – Melody skontrowała pytaniem.

– Co chwilę ja tylko raz powiedziałam to Finky a ty już posądzasz mnie o chwalenie się! –  odpowiedziała stanowczo Moonlight.”

 

No, także fajnie. Na szczęście (albo nasze nieszczęście) klacze zostają rozdzielone, a Melody idzie w pierony. Moonlight proponuje Finky, aby poszły razem na miasto.

 

“– Co tam będziemy robić? – zapytała z dozą niepewności.

– To co normalne nastoletnie klacze, czyli porozmawiamy o ogierach, sławnych gwiazdach, ciuchach i… – przybliżyła się do ucha Finky – … i oku feniksa... – powiedziała Moonlight tak cicho, że nawet Darth nie usłyszał. “

 

Ciekawe czy to “oko feniksa” to jakiś slang na coś… no wiadomo. Ach, i teraz już wiemy, o czym rozmawiają nastoletnie klacze. Trochę stereotypowo, ale zakładam, że w dużej części to prawda. No bo sam mogłem kiedyś posłuchać podobnych wywodów. Miałem z dwa razy okazję w życiu. No i… o czym gadałaby nastoletnie ogiery? Najpewniej o chlaniu i ruchaniu, no i piłce nożnej, no i dupeczkach, motoryzacji, militariach, grach wideo i o MLP… A nie, to tylko takie dziwadła jak ja się tym interesują, a nie PCHRYWDZISI MĘŻYCZYŻŹNI. Hehe… No ale jeśli chodzi o tematy rozmów, to tak, można powiedzieć, że w dużym stopniu to prawda, ale też zależy od konkretnej grupy, bo w nich może być różnie. Wiadomo.

 

Lecimy dalej. Klacze wychodzą na miasto!

 

“Gdy patrzyła na boki widziała piękne kamienice ozdobione w różnorakie sposoby. Był budynek cały obrośnięty bluszczem i pod nim był widać płaskorzeźby przedstawiające ważne wydarzenia z historii na przykład wygnanie Nightmare Moon lub ponowne pokonanie złego króla Sombry i pokonanie armii przemieńców. Skolei jak patrzyła nieco niżej to widziała różnokolorowe kucyki, nawet nie tylko ję, było też dość dużo upierzonych gryfów, czy owadów podobnych odmieńców. Jednym słowem stolica była bardzo różnorodna etnicznie.”

 

Miałkie opisy… znowu. Poza tym… PRZEMIEŃCE? ODMIEŃCE? ŁADA HEL? CO TO CO MA BYĆ? No i widać, że to dzieje się już grubo po dziewiątym sezonie, bo mamy tę różnorodność etniczną i RASOWĄ przede wszystkim. 

 

Klacze idą do kwiaciarni. Moonlight wchodzi jako pierwsza i o czymś tam gada z florystką. Po chwili do środka wbija i Finky. Zaczynają rozglądać się za kwiatami doniczkowymi. Tutaj mamy pewną symbolikę, dość mało subtelną, ale fajną. Protagonistka widzi kwiat w kolorach sierści i grzywy Moonlight, ale również znajduje roślinę w barwach Melody. Nie może się zdecydować, który kwiatek kupić, więc bierze oba. Gdy wychodzą, ktoś potrąca Finky, przez co ta rozbija wcześniej kupioną doniczkę z rośliną w kolorach Melody. Przy okazji dowiadujemy się, kto zderzył się z główną bohaterką. No jak myślicie, KTO TO MÓGŁ BYĆ? Hmm… dam Wam chwilę.

 

Tak, to była Melody XD, która śledziła przyjaciółkę, bo była zazdrosna i martwiła się o nią. Ale to nic. W sumie, gdyby to był przeciętny fanfik, to bym się spodziewał lesbijskiego romansu. Tutaj raczej tak nie będzie, ZA CO BARDZO, DZIĘKUJĘ AUTOROWI BO JUŻ MIAŁEM DOŚĆ TEGO GÓWNA, ODKĄD TO TYLKO SIĘ POJAWIŁO, A BRONIES, Z JAKIEGOŚ, KU*WA """""NIEWIADOMEGO""""" POWODU, SRAJĄ TYM NA LEWO I PRAWO. I też w tył i w przód. 

 

Okej, wracajmy. Melody ucieka i znika w tłumie. Moonlight, żeby jeszcze bardziej połechtać, tfu… udobruchać… O MÓJ BOŻE! Moonlight, żeby jeszcze bardziej przypodobać się Finky, oddaje jej swoją torebkę w kwiatuszki… Ciekawe, czy takie się modne na lato. Może sobie taką kupię… No nic. Ta rozbita doniczka najpewniej symbolizuje koniec znajomości Finky oraz Melody. Albo jej śmierć. Albo nic nie symbolizuje, a ja się doszukuję.

 

Dziewczyny wracają do akademika i rozdzielają się. Przed pokojem na bohaterkę czekają Twilight oraz Luna. Wchodzą do środka i rozpoczyna się dość ciekawy dialog. Próbują rozszyfrować symbolikę znaczka głównej bohaterki, co się ostatecznie nie udaje, ale są jakieś postępy. Po tym Luna odchodzi, a Twilight ostatecznie dowiaduje się, kto stał za tymi dziwnymi światłami w Everfree Forest. Niepokoi ją to, jaką mocą dysponuje Finky, więc pod wymówką zrobienia czegoś ważnego, natychmiast wychodzi z pokoju protagonistki.

 

Rozdział kończy się tym, że Twi przybywa do swoich mentorek i opowiada im o nowym odkryciu. Konkluzja jest taka, że będą od tej pory uważniej przyglądać się młodej klaczy. Na ich miejscu, to bym ją odizolował od innych, skoro posiada taką wielką moc, której nie jest w stanie kontrolować, a przynajmniej nałożyłbym na nią jakieś ograniczenia, artefakty, które będą tłumić jej magię. No cóż… 

 

Yey, rozdział 4, czyli ostatni jak do tej pory. A ten post jest już o wiele za długi.

 

Finky budzi się i od razu widzi liścik od Melody.

 

“Po tym spakowała swoje książki i gdy już miała wychodzić na śniadanie spostrzegła nową kartkę od Melody. Nie przeczytała jej zbyt uważnie. Zrozumiała z niej tylko to, że jej przyjaciółka chce się spotkać w kantorku sprzątaczek.”

 

Nie zamyka drzwi na noc? Lepiej, żeby jacyś pijani ziomale nie wpadli do niej po zmorku. Ach, no i ten kantorek sprzątaczek. Czemu takie miejsce? Czy to jakaś schadzka? Jestem pewien, że gdyby MISTRZ SUN pisał tego fika, to to byłby punkt OBOWIĄZKOWY. W końcu tłumaczy coś podobnego, czyli “Octavia i Vinyl na Uniwersytecie”, który jest lepszym fikiem, dojrzalszym i bardziej realistycznym, ale… nie lubię go tak bardzo, jak omawiane dzieło. Nie żartuję. “Sekta” podoba mi się bardziej niż wspomniane tłumaczenie. PRZEPRASZAM MISTRZU SUN!

 

Ale wracając. Finky i Melody spotykają się w, hehe, kantorku. No i co? Znowu, do ku*wy nędzy, wałkują jedno i to samo. No błagam! Dajcie już spokój tej Moonlight! Ale dochodzi do konfrontacji, takiej trochę out of character, ponieważ podczas darcia mordy, Finky się uruchamia i powoli zaczyna wzlatywać w górę, a jej róg oraz oczy pulsują magią ładowanego zaklęcia. Dosłownie próbuje zabić swoją przyjaciółkę. Ja pier*olę… CO? Nawet nie ma żadnych oporów, żeby to zrobić. CO SIĘ TUTAJ DZIEJE? Finky taka nie jest. nie zrobiłaby tego. PO PROSTU NIE! NIE ZGADZAM SIĘ!

 

“– Finky, przepraszam za to, że tak na ciebie naskoczyłam. Błagam, uspokoi się, ponieważ to się źlę zakończy. Co jeśli ktoś nas usłyszy? –  przestrzegła, lecz Finky zamiast się przejąć przybliżała się coraz bliżej i bliżej z rogiem wycelowanym prosto w Melody.

– Melody… Gdyby ktoś usłyszał to wparował by tutaj wparował od razu. Najwyraźniej ktoś jest ze mną – powiedziała z uśmiechem Finky, która zaczęła się unosić, a jej oczy stały się białe. Melody, która znalazła się prawie pod drzwiami,  dobrze wiedziała co to oznacza…

– O nie! Muszę… – turkusowa jednorożka posmutniała na twarzy – tobie zrobić krzywdę… – klaczka zobaczyła kątem oka regał pełen jakiś przedmiotów woźnej. Bez zastanowienia zrzuciła to magią na przyjaciółkę. “

 

Protagonistka dostaje meblem po mordzie i traci przytomność, ale gdy ją odzyskuje, to Moonlight jest już na miejscu. Ta pomaga jej się pozbierać i zaprowadza do pokoju. Przy okazji, żółta klacz deklaruje, że posprząta pokój Finky, więc ta może spokojnie iść na lekcje. Gdy dociera do celu, tłumaczy się ze swojego spóźnienia i siada na ławce. Po zajęciach podchodzi do swojej nauczycielki i pyta się o to, czemu nie dostała… uwagi. Wiecie, uwagi, jak do dziennika. GDZIE MY JESTEŚMY? W PODSTAWÓWCE CZY NA STUDIACH? Okej, z tych ważniejszych rzeczy, to Finky spotyka się ponownie z Moonlight. Ta radzi jej, żeby poszła pogodzić się z Melody. Trochę to dziwne, ale już pod samiutki koniec rozdziału dowiadujemy się, że ten koleś, Green Tower, skończył… jakaś tam robotę. Nie wiemy dokładnie, o co chodzi. I już się nie możemy tego dowiedzieć, bo nie ma kontynuacji. Choć szczerze, to jestem zaintrygowany, jak przebiegłoby to spotkanie Finky z Melody.

 

Okej, więc fik ogólnie jest kiepski. ALE jednocześnie taki nie jest.  Gdyby tylko poprawić stronę techniczną, która jest KOSZMARNA I TO TAK, ŻE JA PIER*OLĘ, to byłyby to dobry fik. Postacie da się lubić, są jakieś interakcje, fabuła jakoś przędnie do przodu, są różne wątki, które się zazębiają, Klimat jest przyjemny i spójny ze sobą. Ma to konsystencję i tożsamość, a to duży plus. To taka pozycja, którą polubią ci, którzy nie narzekają na nadmiar cukru. Gdyby tylko jeszcze jakoś dołożyć warsztatowo lepsze opisy, dialogi i inne elementy, takie jak ekspozycja, prowadzenie niektórych wątków, prowadzenie scen, no to byłoby jeszcze lepiej.

 

Najlepszą recenzją jest to, jeśli stwierdzę, że chętnie przeczytałabym więcej. Ale autor ma się poprawić i załatwić sobie lepszego korektora, bo ten wymieniony w credistach SSIE PO CAŁOŚCI. Bardzo mi przykro, że tak to opisuję, ale to niestety prawda. Dam Wam przykład.

 

“Rozdział II

“Inicjacja”

Korekta: Cinram

Minęły już trzy tygodnie odkąd Finky zaczęła chodzić do uniwersytetu w Canterlocie. Jej dawna przyjaciółka pomogła w odnalezieniu się w nim. A Moonlight opowiadała o nauczycielach, jakby znała ich od dawna, ale mówiła, że poznała ich dopiero 3 miesiące temu. 

Klacz wstała na cztery kopyta. Uwagę jej przykuła kartka, która leżała na szafce nocnej. Nadawcą jej była Melody.

“Słuchaj Finky, dziś nie zjem śniadania z tobą, gdyż poszłam odwiedzić moich rodziców zastępczych - muszę złożyć im raport z tego, czego nauczyłam się na uczelni.

 

PS: Możemy spotkać się i pogadać po lekcjach. Wiem, że masz prywatne lekcje z Luną o 17, ale spokojnie, wyrobisz się.”

– Szkoda, że jej nie będzie… No, ale usiąde na stołówce koło Moonlight i porozmawiamy sobie – powiedziała trochę zasmucona Finky, która wyszła z pokoju  udając się tym samym do jadalni.

Na stołówce zobaczyła ją Moonlight. Zdziwiła się, czemu nie ma z nią Melody, lecz po chwili uśmiechnęła się, bo klacz skierowała się w stronę stolika przy którym siedziała z Darth Hoofem i innym kucem.

– Hejka Moonlight, jak się masz? – przywitała się lekko zasmuconym głosem Finky.

– Co się stało Finky? Powiedz nam, lepiej się poczujesz! – zachęciła Moonlight.

Finky usiadła i zaczęła mówić.

– Skoro mówisz, że poczuje się lepiej… A więc wstałam sobie rano i zainteresowałam się kartką, która leżała na mojej nocnej szafce. Ta kartka była od Melody. Tej, której tamten kuc nie chciał wpuścić. Wracając do tej kartki. Niestety była na niej smutna wiadomość. Mojej przyjaciółki dziś nie będzie, więc dosiadłam się do was – opowiedziała Finky.”

 

To ma być ta korekta? Brakuje tu interpunkcji, składnia leży, logika, formatowanie, dialogi i ortografia również. No wszystko! Tu nie widać absolutnie żadnej korekty! A to tylko mały wycinek.

 

Ale i tak będę czekać na więcej… Daję okejkę i powodzenia w ewentualnym pisaniu!

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow. Dziękuje i to bardzo za ten dłuuugi post i konstruktywną krytykę, bardzo mi mi się podobało. Dzięki twojemu komentarzowi postanowiłem dokończyć ten fanfik mimo że to jest słabe. Będę próbował to jakoś naprawić bo na tym etapie jeszcze się da (Przynajmniej tak myśle). A teraz z kolei przejdę do poszczególnych błędów, które wymieniłeś.

 

Cukierkowość może nie była zamierzona z mojej strony, lecz skoro tak się podoba to będę próbował to utrzymać.  W dalszych rozdziałach będzie jej trochę mniej bo klimat się odrobine zmieni na ciemniejszy, gdy protagonistka będzie przechodziła zmianę charakteru.

 

" BARDZO GROŹNA SEKTA" będzie rozwijana w dalszej części fika i będzie groźniejsza. 

 

Dialogi są przeciętne, będę się starał je polepszyć. Będę się starał żeby nie były takie jedno tematyczne. Postaram się rozwinąć te opisy bardziej bogate i żeby były częściej .

 

Green Tower... Chyba go za bardzo odkryłem go na początku. Mogłem trochę mniej wskazywać na to że jest w Sekcie i wyjawić to dopiero przy tych listach lub drzwiach. 

 

Ten żart o bombie... też trochę słabo wyszedł i wole już nie robić takich no bo nie pasuje.

 

Podrobienie list jest do kitu mogłem inaczej go zrobić. Sądzę, że Moonlight zbyt patetyczną w tej scenie zrobiłem, a chciałem przedstawić ją jako bardzo ambitną klacz, która posunie się do wszystkiego by osiągnąć swój cel. Ale nie udało mi się.

 

Konfrontacje Melody i Finky próbowałem budować że powoli od siebie oddalają. Może to nie było aż tak widoczne. Wiem jednowątkowość tych dialogów jest problemem, lecz będę pracować nad tym.

 

Korektor z którym współpracowałem niestety (może i dobrze) już nie poprawia mi fika może być jakoś tekstu gorsza...

 

Ogólnie jeszcze raz dziękuje za post i naprawdę dałeś mi motywację do kontynuowania pracy nad "Sektą". Więc będę się brał za rozdział V.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...