Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Proamek

Metro Equestria [NZ] [Crossover] [Violence] [Dark] [Mature] [Postapocalyptic]

Recommended Posts

Jako już wieloletni fan serii S. T. A. L. K. E. R. oraz Metra 2033, od dwóch wiosen także i pastelowych osiołków, postanowiłem w końcu połączyć te trzy rzeczy w jedno opowiadanie. Zapewne z powodu mojego doświadczenia, a raczej jego braku, nie będzie to najprzyjemniejsza lektura, lecz mam nadzieję, że nie wyznaczy ona nowego dna w fanfikopisarstwie.

 

W Kryształowym Imperium powstała pierwsza w Equestrii elektrownia kryształowa. Niestety przez nadal niestabilną sytuację polityczną małego państwa na północy, wywołaną przez jego wcześniejsze i bardziej krwawe wyłonienie się spod grubego lodu, w reaktorze dochodzi do eksplozji. W jej wyniku Kryształowe Serce rozbija się po raz kolejny, a teren całego państwa zostaje usiany nadnaturalnymi zjawiskami, które zdają się przeczyć wszelkim prawom fizyki. Pomimo oficjalnej wersji, wydarzeń w ruinach skutego lodem państwa nadal żyją kucyki, które zdołały ostać się w Kryształowym Metrze oraz nielicznych okolicznych miastach. Cała strefa skuta lodem została natychmiast otoczona wojskowym kordonem, przez który nikt nie przejdzie ani z zewnątrz, ani ze środka. Oficjalne źródła podają, że zostało to zrobione dla dobra wszystkich stworzeń, lecz prawda kryje się pod grubymi śniegami Strefy.

 

Prolog

 

Rozdział 1

  • Upvote 3
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

hm ciekawy kocept takie delikatne połączenie powieści Dmitryja Głuchowskiego z Stalkerem   oczywiście ocek ogier charyzmatyczny i ma charakterek autora plus pegazom się dostaje  po mordzie więcej mi nie trzeba :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawy ff, tym bardziej mnie zainteresował, gdyż ja również interesuję się klimatami Stalkera oraz Metra, tak więc znajdę tu wszystko to, co lubię najbardziej i sądzę, że inni fani podobnych klimatów również.

Głębszą ocenę tego fanfika pozostawię na później, ponieważ sesja i takie tam, a ja siedzę na tym forum. xd

 

W każdym razie: już teraz mogę polecić to dzieło! Naprawdę warto!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, przybyłem, co było — zobaczyłem.

Spoiler

Pierwsze co mi się rzuciło w oczy; wulgaryzmy. W Metrze niewątpliwym jego plusem było to... że ich nie było. Brud i beznadzieje było czuć i bez tego. 

No właśnie, propo tego... jakoś świadomość tego, że istnieje coś poza metrem (co w pierwszych częściach sagi nie było takie oczywiste) zmywa trochę charakterystyczne uczucie beznadziei i zgubienia.

Powód katastrofy jest... jest. W sumie tyle o nim mogę powiedzieć xd. Jakoś to mnie nie przekonuje, ale ok. Co do sceny z dowiedzenia się co się stało — musiałeś naprawdę sztucznie przedłużyć wyjaśnienie tego, co już wiadome? Wybacz, ale naprawdę — robienie z tego sztucznej tajemnicy nie było dobrym pomysłem. Sunburst mógł bohaterowi powiedzieć, co się stało, a on nie wierząc dopiero wtedy wyjść. Przyczyny konfliktu bardziej do mnie trafiają.
No ale, to moje zdanie. 

Akcja miejscami idzie ciutkę za szybko, ale to drobiazg. Elementy komediowe wyszły na razie tylko raz, przy tym, jak kłócili się z Sunburstem na zasadzie; nie, bo ty.

Ogólnie radziłbym ci przerzucenie się na bardziej stonowane sceny, bardziej... Metrowe? 

Jeśli Toxic zakocha się w tej pegazicy, to kogoś rozstrzelam. Serią z CKMu. Postać fajna, ale napotykanie na pierwszą lepszą na powierzchni i zakochanie się w niej jest... dziwnie przewidywalne i sztampowe.

Cóż, chyba tyle. Wybacz za te uwagi  i nie bierz ich do siebie, po prostu pisze, co zauważyłem.

Ogólnie jest naprawdę dobrze, idzie się wciągnąć w czytanie. Poczekam, aż zakończysz i wtedy wystawie finalną ocenę, na razie jest pozytywnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Średnie, postacie płytkie, fabuła miałka, jedyneco jest to dużo emocji, ale nie ma gdzie ich ukierunkować.
 

Mógłbyś zrobić coś w stylu tajemnicy jakiejś, intrygi. To się podoba (przynajmniej mnie)

Edited by Halik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Metro... Wspaniałe, postapokaliptyczne uniwersum, w którym powstało już wiele powieści. Część nawet przetłumaczona na Polski. Nic więc dziwnego, że i nasz fandom wziął je na warsztat. A jako wielki miłosnik Metra, który posiada na swej półeczce sporo metrów metr, nie mogłem nie sięgnąć po ten fik. Oczywiście jak już go znalazłem. 

I niestety się zawiodłem. 

 

Sam fanfik, to nie jest stricte metro, tylko w zasadzie miks metra i stalkera. W teorii jest to fajne rozwiązanie, które pozwoliłoby wziąć to co najlepsze (i pasujące) i zmiksować to w coś naprawdę smakowitego. Niestety tym razem nie wyszło. Wszystko zaczyna się na chwilę przed wybuchem elektrowni w Kryształowym. W tle mamy widma niedawnej wojny z Equestrią i wiszące w powietrzu napięcie. Potem dochodzi do wybuchu (do którego jeszcze wrócę) i akcja przesuwa się o rok. Bohater budzi się ze śpiączki, zostaje odpięty od aparatury medycznej i dowiaduje się, ze jest w Metrze, a całe Kryształowe jest zniszczone. Zaś reszta jego mjieszkańców siedzi właśnie w Metrze.

I tu moje, pierwsze pytanie, po co? 

Jeśli dobrze zrozumiałem fabułę, poza kryształowym kucyki żyją normalnie, Equestria jest niezniszczona, więc po co siedzieć na napromieniowanym wygwizdowie? Zwłaszcza, że nie zauważyłem żadnej wzmianki o artefaktach, czy jakichkolwiek innych, cennych rzeczach, które warto by stąd wynosić. 

To oczywiście nie koniec dziur w logice. Przez długi czas (póki się nie dowiedziałem, że świat jest normalny), byłem wielce zdziwiony, że w metrze mają prąd, sprzęt medyczny (by trzymać jakiegoś gostka przez rok pod aparaturą), lodówki, w miarę świeże żarcie, względny porządek i w ogóle nie ma braków oświetlenia. Czyli w zasadzie, w metrze nie czuć metra. Do tego, kiedy walnęła elektrownia i pewnie kuce zaczęły uciekać do metra, ktoś pomyślał nie tylko o postrzelonym i prawie martwym bohaterze, ale też o jego plecaku. A gdy już bohater wychodzi na powierzchnie (za drugim razem) i wraz z Sunburstem ma się udac gdzieś, to nie mają ze sobą ani sztuki broni. Na niegościnnej, napromieniowanej pustyni, gdzie są zdziczałe psy i Celestia wie co jeszcze. Zdecydowanie rozsądne.

Spoiler

Dobra, teoretycznie w ciągu roku nie powinny zajść drastyczne mutacje fauny i flory, ale to z kolei nie pasuje do klimatu ani stalkera, ani metra

Dałoby sie znaleźć więcej dziur w logice, ale po co. 

 

Przejdźmy do bohaterów. Toxic jest niestety nudny. Do tego, odnosi dość dużo sukcesów, za wyjątkiem kilku nic nieznaczących sytuacji (jak poślizgniecie się). Do tego w mig kojarzy chorobę z metra, ze znaczkową grypą, co od razu wygląda wszystkim jak trafna diagnoza. Przęzywa postrzał w szyję i zostaje zabrany do metra, po wybuchu elektrowni. Nawet ma sprzęt. Czyli to w zasadzie Marry Sue i to jeszcze niespecjalnie sympatyczna i dająca się lubić.

Spoiler

Tak, są Marry Sue, które da się lubić. Przynajmniej moim zdaniem

Sam Sunburst jest zbyt wygadany i zbyt wulgarny jak na ogiera, którego znam z serialu. Normalnie nie mam zbyt wiele przeciw przeróbkom postaci, ale ta mi kompletnie do niego nie pasuje. Nie dostrzegam w nim żadnego przebłysku starego Sunbursta. 

Do tego język obu panów jest niestety pełen wulgaryzmów. Nie sądziłem, ze kiedykolwiek bedę narzekał na to w fiku, ale tu to kompletnie psuje resztki klimatu i same postacie. Z kolei ich wzajemny stosunek nie jest niestety zabawny, tylko irytujący.

Jedynie na tą pegazice nie jestem w stanie narzekać. Pochodząca z zewnątrz i być może porzucona przez swój oddział. Mogłaby stanowić świetny materiał na kogoś z innym podejsciem niż miejscowi (może przeciwwaga fabularna), oraz kogoś, kto by się zainteresował otaczajacym swiatem. Bo niestety Toxic nie jest zaskoczony istnieniem drezyny w metrze (zwłaszcza skoro jest prąd). 

 

Kolejna rzecz, która nie wyszła, to opisy. Jest ich za mało, są skąpe i w ogóle nie budują przytłaczajacego klimatu metra. Podczas cześci podziemnej, nie czułem, ze otaczają mnie tysiace ton ziemi, a wokół mnie jest tylko zapyziały, pozbawiony obsługi tunel, z dziwnymi odgłosami, milionem przjść technicznych i pułapek. Nie dostrzegłem też żadnych zalążków folkloru, myslenia mitycznego, czy tej ,,magii" metra. Nawet zagrozenia nie było. 

Co gorsza, przez skapość opisów (i nie tylko) fabuła pędzi do przodu. To, co jest na tych około 40 stronach, to materiał, który w połączeniu ze światotworzeniem powinien wystarczyć na 80 (powiedzmy). 

Z kolei na powierzchni też nie czuć zagrożenia (przynajmniej do czasu końcówki). Co z resztą potwierdza brak broni. Zero anomalii po drodze, zero mutantów obserwujacych z daleka... tylko nieciekawa pogoda. 

 

Ale żeby nie było, jest tu kilka pomysłów, które mis ię podobają i za które gotów jestem pochwalić. po pierwsze, domieszanie do ,,klimatów" metra, anomalii ze stalkera. Niewielka rzecz, ale moim zdaniem ubarwia uniwersum. zwłaszcza, ze promieniowanie jest częściowo oparte na magii kucyków. 

Druga rzecz, która mi się podoba, to konflikt między Equestrią a Kryształowym. Zwłaszcza, że autor naświetla Equestrię jako tych złych. To by faktycznie miało potencjał jako element kucowego metra. Do tego mogłoby stanowić źródło ciekawych historii. 

No i jest jeszcze Prolog, rozgrywajacy się w cywilizacji przed wybuchem, oraz opisujący jak do neigo doszło. To jest świetny pomysł, by zapoczątkować eksplozję poprzez sabotaż załogi, która nie chciała oddać obiektu wrogowi. Niemiałbym nic przeciwko, gdyby to stanowiło wyjście do kucowego stalkera, gdzie po takiej, zniszczonej strefie chodziliby equestriańce, wojska kryształowe i różne grupy wolnych stalkerów. Byłoby tez sporo miejsca na politykę, czy tajne laby.

Niestety mam wrażenie, ze te pomysły się wykluczają (o czym z resztą wspomniałem) i ich zastosowanie na raz dało średni efekt. 

 

I na koniec kilka słów o stronie technicznej. Tu nie jest źle. Owszem, przydałoby się porawić kilka nadprogramowych znaków interpunkcyjnych, zapis dialogowy i wywalić powtórzenia, ale obecna forma nie psuje czytania. 

 

Podsumowując, jak dla mnie, to jest dobry przykład jak przedobrzyć już na samym początku. Połączenie uniwersów zostało oparte na pomysłach, które źle ze sobą współgrają, a  bohaterowie zostali stworzeni jako zbyt brutalni i wulgarni, przez co ani nie są śmieszni, ani nie da sie ich lubić. W obecnej formie nie polecam.

Aczkolwiek dałoby się ten fik odratować (powiedzmy). Wystarczyłoby wywalić rozdział, rozbudować prolog i zmienić koncepcję nie na metro, a na Zonę (zniszczone miasto i okolicę), gdzie byłoby miejsce na politykę, walki stronnictw i historie wolnych stalkerów. Samego Toxica bym w obecnej formie zostawił, pod warunkiem dania mu kompanii, która czasami krytykuje jego język i podejście, oraz zachowuje się inaczej (co stworzy pewną przeciwwagę i da pole do interakcji). Na przykład z tą pegazicą. 

Ale w obecnej formie nie polecam metro equestria. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...