Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
KLGDiamond

Paradoksy nieśmiertelności

Recommended Posts

Hejka:portalface:!
Więc pisałem sobie fika i tak nagle zacząłem rozmyślać nad alikornami:twilight3:... No i tak jakoś wyszło, że stworzyłem trzy podstawowe wzory osób nieśmiertelnych. Myślę, że jest to całkiem logiczne, a że nigdzie czegoś takiego nie widziałem postanowiłem się podzielić. Tak to jest ten link. KLIKNIJ TU! 

 

No i oczywiście mam też zapytania co o tym myślicie? No i czy wy też macie jakieś za albo przeciw nieśmiertelności?

Miłego dzionka!:pinkie:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z nieśmiertelnością wiąże się ściśle, patrząc od technicznej strony, kwestia, niegdyś z domeny filozoficznej, współcześnie już bardziej będąca zainteresowaniem neuronauk, mianowicie pojemność mózgu. Czy jest ograniczona, jak pamięć w komputerze, i jej zasoby mogą się wyczerpać, czy też sieć neuronowa się w sposób nieskończony rozszerza i tworzy wciąż nowe połączenia? Zauważ, że z założenia zakładasz to drugie. Jest też inna opcja: po to zaaplikowano nam mechanizm zapominania i zastępowania starych połączeń nową treścią, byśmy między innymi nie zwariowali mając cały czas aktywizowane traumatyczne doświadczenia, i mogli się zająć aktualnymi, ważnymi zadaniami. Kwestia sięga głębiej, bowiem nie tylko pamięć, patrząc materialistycznie na umysł, ulega wyczerpaniu, ale i inne parametry takie jak aktywność hormonalna, dojrzałość/wyrobienie/zużycie emocjonalne, zdolność do uczenia się itd. Wszystko jest wyważone tak, czy może powinniśmy stwierdzić: tak wyszło Naturze, że nasz czas został określony na te kilkadziesiąt lat egzystencji. Nasza subkietywna perspektywa się zmienia gdybyśmy na przykład weszli w ciało konia, który ma średnio 25 lat życia, myszy (której czas według dowcipu zależy od kota) albo nawet muchy, która ma go z miesiąc. Nie wiem, czy byłem w innym wcieleniu muchą czy koniem, więc nie mam pewności, ale zgaduję, że to jak ze snem; czas subiektywnie płynie w nim wolniej. Odnieśmy skalę czasową do przestrzennej: dla mrówki nasz ogródek to rozległy las, a jedno nasze oko, które przerasta ją kilkusetkrotnie wielkością rozwiązuje ten sam problem, który u niej załatwiają nieporównywalnie mniejsze receptory. Do czego dążę: perspektywa zależy od punktu odniesienia, i jeden czynnik, wydłużenie życia, porusza zbyt wiele innych sznurków, i nie tylko w ujęciu jednostki, ale całej społeczności.

 

Niemożność zabicia się nie jest niczym dobrym, i niezależnie co czeka nas po śmierci, czy inaczej: kto czego spodziewa się po śmierci, odebranie nam możliwości zadania jej sobie jest równoznaczne z pozbawieniem pewnej składowej wolnej woli. Śmierć samobójcza może być przejawem niezgadzania się, nieakceptowania, ucieczki lub jedynym rozsądnym wyjściem z tego świata. Ciężki temat, ale są sytuacje, w których istota się męczy z sytuacją która się wokół niej (lub wewnątrz niej) wytworzyła, fizycznie lub mentalnie na nią oddziałuje, i jest w jej przypadku najbardziej logiczną opcją. Chociaż zawsze jest smutna.

 

Mówisz, że są tylko trzy warianty? A co z wariantem nieśmiertelnego, który chodziłby do psychologa, uprawiał ogródek, popijał poranną kawkę i czytywał poranną gazetkę i przy tym wszystkim zachował stabilność psychiczną :D ? Wydaje mi się, że koncepcji nieśmiertelności jest więcej, i to zależy tylko od odpowiedniego ich przedstawienia, przy czym część część takich koncepcji już została, a część zostanie opisanych. O, a na przykład ktoś kto nie był z góry, ale zyskał nieśmiertelność, wypełnił swoją misję i z niej zrezygnował, spoczywając w grobie?

 

I nie, nie należy nam się wieczne życie, jesteśmy tylko materią która się ciągle mieli.

  • Upvote 2
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

 A co z wariantem nieśmiertelnego, który chodziłby do psychologa, uprawiał ogródek, popijał poranną kawkę i czytywał poranną gazetkę i przy tym wszystkim zachował stabilność psychiczną :D ? 

   Tak jak stwierdziłem jest to podwariant. Bo faktycznie nie ma tylko trzech typów, ale ich nieskończona ilość. Jednak jestem pewien, że trzy moje są głównymi ośrodkami, jakby filarami tego jak może zachować się człowiek.

   Spójrz na to tak: psycholog w końcu umrze i tak nasz nieśmiertelny może udać się do kolejnego i kolejnego... Ale to jest już nasz poziom przejściowy. Tak zwana pętla poznawania gdzie osoba mająca wieczny czas życia po prostu nie może się pogodzić z możliwością nie nawiązywania więzi. Będzie chodzić do różnych psychologów i ze względu na matematykę wszechświata w końcu trafi na kogoś niekompetentnego i albo sama utrzyma się przy zdrowych zmysłach, albo popadnie w obłęd. 

   Żaden biznes nie trwa wiecznie. Tak samo jak osoby się nim zajmujące. Gazeta naszego bohatera w końcu zbankrutuje, lub umrą redaktorzy, którzy pisali jego ulubione teksty. Znajdzie kolejną i kolejną znowu popadając w pętlę. Tematy zaczną się powtarzać, a gusta zmieniać sprawiając, że czytanie nie będzie miało już dla niego sensu, ponieważ poznał wszystkie informacje jakie da się zapisać w gazecie, forma pisania będzie się zmieniać i w końcu nasza istota nie będzie chciała tego czytać, ponieważ nei będzie się jej podobać. 

   I nawet jego ogródek, czy firmy kawowe, lub ich plantacje kawy przestaną istnieć. Będzie musiał posadzić nowe drzewa i krzewy, a także pić co by nie mówić inną kawę, ponieważ ze względu na ewolucję będzie ona zmieniać smak. Jego ogródek nigdy nie będzie już taki sam, a kawa nie będzie tak samo smakować. 

 

   I w końcu... Powoli... W wyniku tysięcy, bądź milionów lat życia, rzuci się w wir zabijania, lub poznawania coraz to nowszych rzeczy. Będzie szukać najdłużej żyjących roślin i najsmaczniejszych kaw. Codziennie przewracać będzie setki stronic papierowych i wirtualnych gazet, aby znaleźć tę jedyną. Zacznie poznawać więcej i więcej, aż w końcu żądza wiedzy go pochłonie i zacznie poznawać wszystko dookoła. 

 

   Jeżeli czytałeś mój mały tekst to chyba wiesz do czego zmierzam. Ponieważ masz rację i da się żyć z nieśmiertelnością w miarę dobrze to natura przemijania wszystkiego dookoła jest niezmienna. To po prostu przekleństwo życia wiecznego. Nie zmienisz tego i musisz z tym żyć co sprawia, że nieśmiertelna osoba nie może popaść w rutynę jak normalny człowiek. Nie może w kółko robić tego samego bo to po prostu niemożliwe. Człowiek nieśmiertelny jest zmuszony do poznawania, bądź niszczenia. Ponieważ albo się ze wszystkim pogodzi i spróbuje to bardziej zrozumieć, albo tego nie zaakceptuje i to zniszczy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od czego zacząć...

Twoje "założenia" u podstaw są wadliwe, mianowicie, zważywszy że mówimy o jednostce nieśmiertelnej(nie ma nieśmiertelności, jest tylko wieczność - anonim) wszystkie przedstawione "warianty" są tylko kolejnymi etapami życia tego samego osobnika. Albo 3 osobnych, co jest bez znaczenia. Mógłbym rozwinąć się tutaj na wiele różnych sposobów, ale pozwól że zamiast tego po prostu wrzucę własny cytat z "bardzo dawno temu".

 

Cytat

Powiadają, że pierwsze 400 lat jest najtrudniejsze. Tracisz bliskich i przyjaciół, zastępujesz ich kolejnymi by wypełnić dziurę po poprzednich. Lecz w którymś momencie zaczyna się wkradać obojętność. Swoisty plan. Jeśli nie będziesz miał bliskich, jeśli nie będziesz miał przyjaciół, to nie będzie kogo tracić. Nie będzie bólu po tych, którzy przeminą kiedy ty zostaniesz. Lecz dziura wciąż tam jest. Więc zapełniasz ją dekadencją - wszystkim tym, co może oferować nieśmiertelność. Nie ma ilości trunków, seksu i przemocy, która była by za mała. Która zastąpiła by namiastkę wcześniejszych uczuć. Ale każda nawet najmniejsza iskierka emocji mogących doprowadzić do zawiązania kontaktów jest brutalnie gaszona przez ciebie samego. A potem przychodzi obojętność. I to najważniejszy punkt. Stąd prowadzą tylko dwie drogi. Pierwsza to droga chciwości. Możesz brać co chcesz, możesz mieć co chcesz, możesz osiągnąć co chcesz. Niezależnie od cen, które przyjdzie zapłacić za to co zrobisz. Druga to ścieżka pokory i samoświadomości. Miast szukać na zewnątrz, udajesz się do wewnątrz. Zaczynasz obserwować samego siebie. Uczysz się żyć z samym sobą. Z czasem przychodzi zrozumienie, przychodzą odpowiedzi na dotąd tłumione emocje. Wtedy stajesz się świadomy kim, gdzie i kiedy jesteś. A co dalej? Nie wiem, w końcu, to twoja historia, prawda?

 

Jednostka nieśmiertelna nie musi od tego oszaleć, wszystko jest kwestią treningu i bazy - czyli kim ty jesteś. To tak jakby dać superszybkość człowiekowi złemu, dobremu i neutralnemu. Zły zacznie nią sobie dogadzać, dobry zacznie pomagać innym a neutralny będzie używał dla własnej wygody. O ile otrzymanie mocy nie zmieni nagle ich charakteru - jak mawiają, niektórzy są jacy są, bo nie dane im są możliwości bycia kimś innym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje, ale ja tez widzę parę luk. Wiem że to trudne ale trzeba zdać sobie tutaj sprawę z bardzo ważnej rzeczy: Wieczność to czas wieczny. To nie jest Baaaaaaardzo długo, lub dłużej. Nie da się tego zmierzyć miarą czasu, a jedynie miarą jego życia. Bowiem wieczność to długość życia czasu samego w sobie, wieczność skończy się dopiero kiedy skończy się czas, a nadal nam nie wiadomo, czy czas jest zależny od materii, czy też od samego siebie. Jeżeli od materii istnieć będzie do końca wszechświata, jeżeli od samego siebie istnieć będzie nawet po jego końcu. 
 

  Stąd wychodzą moje założenia. Zacznijmy w ten sposób: Masz absolutną rację, że wszystko zależy od tego kim jesteś. Spójrz na to w sposób osoby w stu procentach ekstrawertycznej. Ktoś taki nie potrafiłby żyć bez ludzi. Założę się jednak, iż po części masz rację; z powodu bólu i straty ktoś taki zacząłby poznawać samego siebie i odrzucać innych, ale co gdy pozna się tak bardzo, że więcej się już nie dowie? W końcu ma na to całą wieczność, a zapewne wiesz, że zasoby które możesz w sobie odkryć są jak najbardziej ograniczone. Kiedy to się stanie, ktoś mógłby dawno stać się introwertykiem, ale wielu cały czas pozostałoby ekstrawertykami i znając siebie na wylot powróciłaby do kontaktów z innymi ludźmi, a także ich poznawania. W końcu skoro znasz siebie na wylot to o czym masz dyskutować? O czym masz ze sobą rozmawiać i jakie postawy masz kwestionować? Jak masz się pokłócić skoro idealnie się ze sobą dogadujesz? Potrzebujesz, albo nowej wiedzy aby ją kwestionować, albo ludzi z którymi możesz się posprzeczać. I tutaj właśnie ponownie trafiamy na dwie gałęzie: Albo w nieskończoność poznawaj nowych ludzi, Albo rzuć się w wir nauki. Oczywiście gdzieś po drodze można tez popaść w obłęd i nie możemy tego wykluczyć ze względu na kruchą psychikę człowieka. 

 

   Co do brania wszystkiego i posiadania tego co się chce... Ponownie wchodzi kwestia magicznej wieczności. Masz wieczność na zdobycie tego czego pragniesz. Na zdobycie każdego królestwa, albo wywołanie wojny. W końcu dzięki nieograniczonemu czasowi posiądziesz wszystko co chciałeś, a nawet więcej. Więc co teraz? Możesz nadal iść ścieżką zniszczenia i posiąść wszystko co da się posiąść w całym wszechświecie, bądź wszystko zniszczyć. Dalej już nic nie ma, a ty jesteś sam jak palec, pozbawiony ambicji i jakiegokolwiek celu którym kierowałeś się przecież przez te milenia. Możesz pójść inną ścieżką, ale wątpię aby jakakolwiek psychika przełamałaby wtedy barierę pustki w środku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...