Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

KLGDiamond

Brony
  • Content Count

    65
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

KLGDiamond last won the day on August 8

KLGDiamond had the most liked content!

Community Reputation

97 Bardzo dobra

5 Followers

About KLGDiamond

  • Rank
    Diamond
  • Birthday 08/02/2006

Kontakt

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Nie posiadam miasta
  • Zainteresowania
    Życie jest moim głównym zainteresowaniem. To chyba najlepsza rzecz jaką można się interesować.
  • Ulubiona postać
    Oczywiście wszystkie!

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. UWAGA!!! OPINIA DOCELOWO NIE MA MIEĆ JAWNYCH SPOILERÓW, JEDNAK CZUJĘ, ŻE ZA DUŻO POWIEDZIAŁEM. POLECAM NAJPIERW PRZECZYTAĆ ROZDZIAŁ I DOPIERO PÓŹNIEJ TUTAJ ZAJRZEĆ. Ah... Rozdział siódmy. Szczerze? Jakby mi ktoś dał sam rozdział pod nos i powiedział, że to osobny fik uwierzyłbym. Ale główna atrakcja, czy raczej śmietanka tego tekstu to nie długość, ale świetnie oddana niepokojąca i przygnębiająca atmosfera Alikorngard. Kiedy bohaterowie wkraczają do miasta własnym ciałem, czuć widmowy wiatr, ciarki na plecach, a także "słychać" głuchą ciszę. Kontrastuje to jednak z opisami wielkości tego miejsca i cudami architektury, które zostały porzucone i zapomniane choć nadal są piękne, oraz majestatyczne. Aż chce się wejść do każdego z domów, pozwiedzać każdą uliczkę i zobaczyć każdy posąg, czy malowidło, bądź płaskorzeźbę. Jednak czytający nie żałuje, iż bohaterowie tego nie robią, ponieważ jak oni odczuwa, że ktoś go obserwuje i nie chce aby zwiedzał, ani patrzył na to miejsce, ani aby tu w ogóle był, czy myślał że ono istnieje. Następnie spotyka się ciała i porzucone przedmioty, aż w końcu wychodzą nieumarli. Dusze zamknięte na siłę w ciałach, które na złość nie chcą się rozsypać w pył, ani totalnie zgnić. Alikorny i inne rasy, które prawdopodobnie walczyły przeciw tym pierwszym. Obgniłe i pogruchotane nienaturalnie ciała, stojące jak gdyby nigdy nic. Jakby te ogiery, klacze i źrebaki sobie tam żyli. Tylko nagle postanowili cię otoczyć i zmusić abyś poszedł tam gdzie chcą. Każdy ze śmiertelną raną, krwią na ubraniach jeśli te jeszcze się na nich trzymały i bezżyciem w oczach. Potem idziesz dalej do zamku, gdzie widzisz oblepione krwią ściany i tylko możesz się domyślać co się tu stało i gdzie są ciała. Chociaż w głębi doskonale wiesz, ale nie chcesz o tym myśleć. Kolejne są te pułapki i poczucie coraz bliższej obecności czystego zła. Wiesz, że nie chcesz tam iść, ale to jedyna droga która da się kroczyć. Wreszcie uchodzisz ledwo z życiem, jednak już zawsze na twojej psychice, jeśli tez nie ciele pozostanie ślad, którego nie da się zmyć czymkolwiek. Nie chcesz tam wracać, bo wiesz, że to najgorsze miejsce na ziemi, piekło byłoby lepsze, od spotkania z tym potworem. Jestem zachwycony i z pewnością przeczytam całość (po remasteringu), nigdy nie miałem tylu teorii na temat tekstu, a tym bardziej takich które zapewne się nie potwierdzą, ani nie okażą pudłem. Mogę tylko zgadywać i to mnie zachwyca. Powiem wprost: To jest kuźde malinka to czego szukałem od dłuższego czasu! Nie mogę się doczekać kolejnych remasterów, a następny komentarz na pewno pojawi się wkrótce!
  2. KLGDiamond

    Najjaśniejsza Celestio! Na najmroczniejsze moce Tartaru jaki postęp! Pomijając fakt, że twoja Pinkie najwyraźniej uzależnia się już od używek pokroju papierosów... CZŁOWIEKU CO JEST!? Jestem pod ogromnym wrażeniem! W sensie no spójrzże tylko na swojego poprzedniego pluszaka. A teraz spójrz na te równe szwy i tą świetnie wykonaną grzywe! Uszy mają o piekło więcej głębi, a nogi nie wyglądają w końcu jakby ktoś przyszył każdą od innego plusza! Może oczy trochę za płaskie i bez życia (po prostu mi coś w nich nie pasi, ale są niezgorsze), a z pyskiem jest coś nie ten teges ( wydaje się krzywo zrobiony) ale... Jam jest zachwycony ponad miarę! Twój talent ewidentnie dał o sobie znać. Ze zniecierpliwnieniem czekam na kolejne pluszaki, żeby zobaczyć postępy.
  3. KLGDiamond

    A więc mam parę pytań 1. A nie czekaj... Kurde już na wszystko odpowiedziałeś! I co ja teraz pocznę, nie mogąc wrzucić swojej zwyczajowej ankiety pytań dla totalnie losowej osoby, którą właśnie poznałem w internecie za pomocą liter zwanych alfabetem, wpisywanych na wirtualne kartki?! O! Wiem. Czyli mówisz, że prowadzisz pewne badania? Ja także jednak w nieco mniej humanitarny sposób. Spokojnie mam licencję. Więc zróbmy deala: Ty będziesz moim wolontariuszem przez tydzień, a potem ja twoim. O ile dożyjesz. A tak serio to witam i zapraszam na Kącik Lektorski, oraz K.K.P.F. (Nie podsyłam linków bo jestem leniem i mi się dzisiaj nie chce). Życze miłego pobytu i wielu chętnych na badania.
  4. Ok Ver przeczytałem twoją recenzje... DZIĘKI! Nie poważnie. Szczerze czuje się, jakbym dostał wiadrem pomyj w twarz, ale to dobrze. Więc musze teraz nie tylko "naprawić" fabułę, aby była bardziej spójna, ale też ogarnąć ten syf z przecinkami. Teraz tym bardziej to widzę po paru miesiącach pisania. No i te nawiasy można lepiej zastąpić. A co do twojej niespójności z klimatem Sci-fi, wioski, oraz znajomością języka przez naszego bohatera, to niestety tego nie naprawię. W sensie rozumiem zagubienie, ale po pierwsze: Tekst ten jest pomyślany jako część większej serii, gdzie wiele rzeczy ma być wyjaśnione później, lub "wcześniej". Nie mogę usunąć wielu fragmentów bo ucierpi seria, chociaż ta konkretna historia będzie wyglądała lepiej. Chociaż w sumie jak o tym pomyśleć... To mogłem to ogarnąć wtedy usuwając te fragmenty, a teraz je pododawać... Nie co się stało, to się nie odstanie. W każdym razie wiem co teraz naprawić, czego nie naprawiać, co bardziej rozwinąć i co spłycić, więc dzięki. I teraz pewnie powiesz: "Ale po co teraz przysiadasz do tego? Popisz trochę wtedy to napraw." No ale cóż... Ten tekst to większy bajzel niż myślisz i większy bajzel niż mi się wydawało, że zostawiłem. Po prostu nie mogę tak tego zostawić. Więc ten narzędzia w dłoń, herbatka do brzuszka, kanapka na stół i lece to ogarnąć, chociaż tak "powierzchownie"
  5. KLGDiamond

    Teczka zrobiona. ZNACZY CO?! EKHE! Witamy witamy i do rozgoszczenia się zapraszamy. Miłego dzionka
  6. KLGDiamond

    Nowiusieńki... Starusieńki... Nowo-stary... Nowo-stary przyjaciel! Sportowiec co łapie dużo kontuzji co? Witaj w klubie! No i jesteś jedna z pierwszych osób, które wróciły na erę G5. No ale no... Nie myśl że to mi wystarczy! Mam parę pytań. EKHEM Czytasz, albo piszesz fiki, a jak tak to jakie? Podoba ci się w fandomie? Jaki jest twój ulubiony kuc? A jaki jest twój ulubony fanfik? Jak długo zamierzasz zostać? Czytasz coś poza fikami? Jak tak to co? Jaki jest twój ulubiony autor? A ulubione uniwersum? Ile widziałeś sezonów MLP? Widziałeś EG? Podobało ci się? Jakiego jesteś wyznania? Jaką religie najbardziej popierasz? Lubisz boga? Czy w ogóle w niego wierzysz? A poza tym zapraszam na Kącik Lektorski a także do Klubu konesera polskiego fanfika. (Nie nie płacą mi za reklamę(a powinni)) W każdym razie rozgość się
  7. NO TO CO? Jak coś to się pośpieszcie, jeżeli kogoś zainteresował mój fik, bo jutro odcinam dostęp i go poprawiam. No i dzięki za sugestie Lyko. A twoje recenzje Ver odczytam gdzieś do spania, albo porannej herbatki, ponieważ dzisiaj nie mam już za bardzo czasu... Więc ten miłego dzionka i do następnych konkursów!
  8. Do alikorngrad udać się czas! Do złotego miasta po skarby! Upadłego miasta alikornów! Gdzie leżą sobie nieumarli... Wiecie co? To o klątwie i nieumarłych mnie przekonało. Nie mam zamiaru tam iść. Wolę zostać w domciu i poczytać książki Ogółem bardzo spodobał mi się ten rozdział. Dostaliśmy wszystkie informacje o Alikorngrad, jakie postacie mogą nam podać, więc właściwie w kwestii aktualnego głównego wątku na razie nie ma na co narzekać. Night i inni oczywiście pokazują nam coraz więcej swojej osobowości i muszę wam przyznać, że na razie moim faworytem jest Bastard Spell. Fajny ten niezrównoważony, nieczuły, a jednak myślący i odczuwający emocje mag. Tak jego postać jest nieco skomplikowana... Ale dlatego jest taka fajna! Zaciekawiło mnie też inne podejście do Equestrii w tym uniwersum. Nie jest tu przedstawiona jako przyjazna utopia z miłosiernymi księżniczkami na czele, a zakłamane państwo z wpajanym do mózgów posłuszeństwem kłamstwami niczym za czasów komuny. Same Celestia i Luna wcale nie są tak potężne, super itd. jakby się mogło wydawać. Oczywiście to tylko zdania naszych bohaterów, bo sama autorka nie daje nam oczywistych odpowiedzi jak to konkretnie wygląda, ale ten fragment daje do myślenia . No i magia... Duuuużo naprawdę dużo informacji jak działa magia w tym świecie. Wiem, że wielu nie załapie i powie "Co ty pierniczysz tu jest strasznie mało tego info". Dlatego postaram się wam nieco wyjaśnić: Off course rozbudowa świata, co tutaj widać w zarysowaniu różnic między "klasami". Bowiem nasza alikornka jako wychowanka dworu, ma zakorzenioną w głowie hierarchię kucy, gdzie jak widać na samym szczycie są alikorny, niżej jednorożce, później pegazy, a na samym dole kucyki ziemne. Tak wiem, że dało się to ogarnąć wcześniej, ale ja czekałem na niezbite dowody. Więc tak. Fabuła się rozkręca i widać że to wszystko dokądś nareszcie zmierza. Więc spieszcie się i czytajcie, ponieważ kto wie kiedy w końcu administratorzy stwierdzą, że nie ma co już opłacać forum? A ja idę spać... Albo coś obejrzeć, lub poczytać coś... Nie wiem. PA!
  9. KLGDiamond

    Rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje, ale ja tez widzę parę luk. Wiem że to trudne ale trzeba zdać sobie tutaj sprawę z bardzo ważnej rzeczy: Wieczność to czas wieczny. To nie jest Baaaaaaardzo długo, lub dłużej. Nie da się tego zmierzyć miarą czasu, a jedynie miarą jego życia. Bowiem wieczność to długość życia czasu samego w sobie, wieczność skończy się dopiero kiedy skończy się czas, a nadal nam nie wiadomo, czy czas jest zależny od materii, czy też od samego siebie. Jeżeli od materii istnieć będzie do końca wszechświata, jeżeli od samego siebie istnieć będzie nawet po jego końcu. Stąd wychodzą moje założenia. Zacznijmy w ten sposób: Masz absolutną rację, że wszystko zależy od tego kim jesteś. Spójrz na to w sposób osoby w stu procentach ekstrawertycznej. Ktoś taki nie potrafiłby żyć bez ludzi. Założę się jednak, iż po części masz rację; z powodu bólu i straty ktoś taki zacząłby poznawać samego siebie i odrzucać innych, ale co gdy pozna się tak bardzo, że więcej się już nie dowie? W końcu ma na to całą wieczność, a zapewne wiesz, że zasoby które możesz w sobie odkryć są jak najbardziej ograniczone. Kiedy to się stanie, ktoś mógłby dawno stać się introwertykiem, ale wielu cały czas pozostałoby ekstrawertykami i znając siebie na wylot powróciłaby do kontaktów z innymi ludźmi, a także ich poznawania. W końcu skoro znasz siebie na wylot to o czym masz dyskutować? O czym masz ze sobą rozmawiać i jakie postawy masz kwestionować? Jak masz się pokłócić skoro idealnie się ze sobą dogadujesz? Potrzebujesz, albo nowej wiedzy aby ją kwestionować, albo ludzi z którymi możesz się posprzeczać. I tutaj właśnie ponownie trafiamy na dwie gałęzie: Albo w nieskończoność poznawaj nowych ludzi, Albo rzuć się w wir nauki. Oczywiście gdzieś po drodze można tez popaść w obłęd i nie możemy tego wykluczyć ze względu na kruchą psychikę człowieka. Co do brania wszystkiego i posiadania tego co się chce... Ponownie wchodzi kwestia magicznej wieczności. Masz wieczność na zdobycie tego czego pragniesz. Na zdobycie każdego królestwa, albo wywołanie wojny. W końcu dzięki nieograniczonemu czasowi posiądziesz wszystko co chciałeś, a nawet więcej. Więc co teraz? Możesz nadal iść ścieżką zniszczenia i posiąść wszystko co da się posiąść w całym wszechświecie, bądź wszystko zniszczyć. Dalej już nic nie ma, a ty jesteś sam jak palec, pozbawiony ambicji i jakiegokolwiek celu którym kierowałeś się przecież przez te milenia. Możesz pójść inną ścieżką, ale wątpię aby jakakolwiek psychika przełamałaby wtedy barierę pustki w środku.
  10. No co ja mam powiedzieć? Serio powiedzcie mi bo ja naprawdę nie wiem. WINCYJ tego samego! Rozbudowa postaci i świata przedstawionego + sporo nowych postaci jak na jeden rozdział. Najciekawsze jest chyba jednak to, że nasza bohaterka dostaje... pracę? Chyba tak to można nazwać, co nie? Chodzi mi o to, że w końcu w szóstym rozdziale na pewno zrobi się w końcu ciekawie! To jest to uczucie w kościach o którym wszyscy zawsze mówią! Mianowicie dostajemy tutaj fajny opis pracy łowcy potworów i różnych tego typu rzeczy. Dowiadujemy się jak potężni są doświadczeni magowie, a także że jak się nie chce oddawać 10 letniej klaczy jej ojcu to nie jest się zaraz zboczeńcem, a nawet można być miłym gościem. No dobra może przy ostatnim mnie poniosło, ale chyba łapiecie o co mi chodzi? Ogólnie to jest raczej taki rozdział zapoznawczo-łączący, czyli wprowadza dużo nowych postaci i nam je pokrótce przedstawia, a także łączy historię jako taki spójnik. W każdym razie nasza Nigthy ma teraz jakiś większy cel niż tylko: "Muszem ucieć jak najdalej od Mooncastle!". Co prawda jest teraz właściwie najemniczką na usługach jej ojca przed którym ucieka, ale co przy tym zarobi to jej. A odbiegając trochę od tematu to to głosowanie za oddaniem Night ojcu, a zaciągnięciem w swoje szeregi jest coś nie ten teges... Brakuje mi w obliczeniach paru głosów i ogólnie ich liczba się nie zgadza z ilością kucy, które głosowały. No ale ufam, że zrobiły to uczciwie. Chciałbym napisać coś więcej, ale serio nie mam co. Jak chcecie posłuchać o ucieczce Night to sobie poczytajcie, bo przecież nie będę wam wszystkiego opowiadał i tłumaczył. To po prostu ten rozdział, który zrozumiecie po przeczytaniu. A ja wracam do użalania się nad swoją egzystencją czy coś...
  11. Planowałem przeczytać, dobrze się pobawić i skomentować ten... tekst tak jak zawsze; z poczuciem humoru i opisem tego jak według mnie wypadają poszczególne jego segmenty. Niestety nie potrafię. Nie mam pojęcia jak to zrobiłaś Midday ale w pewnym momencie zapomniałem, że to czytam. Jakby to powiedzieć... Wszedłem w stan, który wywołuje u mnie coraz mniej książek, czyli wniknąłem w bohatera i zacząłem przeżywać jego historię razem z nim. Przestała być to dla mnie książka. Przez te dziesięć stron byłem poza sobą i przeżywałem smutek, radość, tęsknotę i odczuwałem melancholijną atmosferę razem z Sombrą. Nie dostałem tutaj przydługich opisów całowania, spacerów, imprez, szaleńczej walki o miłość, a wyłącznie fragmenty wspomnień o najukochańszej i najpiękniejszej osobie na ziemi. A jednak nawet ja w jakiś sposób ją polubiłem. Nie potrzebuje tutaj nic więcej, jak pikantne historie, lub inne opisy kłótni, po prostu wystarczy parę listów i wspomnień, abym zżył się z postaciami jak w niejednej dwudziestotomowej serii. Myślę, że podsumuję to tak i reszta zbędnych słów które cisną mi się na palce, aby je zapisać będzie całkowicie zbędna: Wystarczyło dziesięć stron abym się zaśmiał, zapłakał, uśmiechnął, zasmucił, zatęsknił, rozweselił i co najważniejsze poczuł miłość Sombry. Wiem, że zapewne nie każdy poczuje to samo, lub zrozumie ideę tego tekstu, ale warto, naprawdę warto to przeczytać. Te małe dziesięć stron.
  12. No. No. No Zaczynam wciągać się w ten świat! Dowiedziałem się w końcu po co ten cały "sojusz małżeński" i jakie właściwie Swordie żywi uczucia do swoich dzieci. Mamy tutaj trochę polityki i wyjaśnienia jak to tutaj funkcjonuje i chociaż niewielu może to nie odpowiadać to ja jestem zachwycony! Wchodzi także kwestia kościoła, który jak widać ma tutaj bardziej rozbudowany wątek niż "walniemy parę modlitw i będzie git" co również jest na plus. I choć wcześniej nie zwracałem za bardzo uwagi na sny w poprzednim rozdziale, no bo umówmy się mogą to być jakieś wizje, ale sens zastanawiania się nad tym ma sens dopiero jak dostaniemy więcej wskazówek, bo interpretacja snów to naprawdę ciężka sztuka. Jednakże sen w tym rozdziale prezentuje nam młodsze lata Night i rozbudowuje jej postać. Jednak moim ulubionym opisem w tym rozdziale jest opis małej (bo mam dziwne przeczucie że to ona) mantykory. Widać dzięki temu jak autor nie porzuca wątków magicznych stworzeń, czy budowy świata, na rzecz historii i postaci. Wszystkie te elementy są tutaj dobrze wyważone i cała struktura tekstu nie trzyma się na pojedynczych filarach, tylko ich skupisku. Co mi się oczywiście bardzo podoba. Co do fabuły to porusza się powoli, ale stanowczo i równomiernie. Jest to według mnie idealne tępo i do niczego nie da się przyczepić. Mamy cały czas opis mozolniej wędrówki o jagodach i wodzie przez las, a także ciężkich warunków przeszkadzających w tejże. No i nareszcie nasza bohaterka wychodzi z tego lasu! + Jestem zachwycony, że w końcu jakiś bohater nie ufa pierwszej lepszej spotkanej osobie. Chodź tu Cahan muszę cię wyściskać za to! A potem wyssać z ciebie miłość! EKHEM! Znaczy co?! Super rozdział! Nie wiem czy dzisiaj nie wezmę się za kolejny...
  13. KLGDiamond

    Tak jak stwierdziłem jest to podwariant. Bo faktycznie nie ma tylko trzech typów, ale ich nieskończona ilość. Jednak jestem pewien, że trzy moje są głównymi ośrodkami, jakby filarami tego jak może zachować się człowiek. Spójrz na to tak: psycholog w końcu umrze i tak nasz nieśmiertelny może udać się do kolejnego i kolejnego... Ale to jest już nasz poziom przejściowy. Tak zwana pętla poznawania gdzie osoba mająca wieczny czas życia po prostu nie może się pogodzić z możliwością nie nawiązywania więzi. Będzie chodzić do różnych psychologów i ze względu na matematykę wszechświata w końcu trafi na kogoś niekompetentnego i albo sama utrzyma się przy zdrowych zmysłach, albo popadnie w obłęd. Żaden biznes nie trwa wiecznie. Tak samo jak osoby się nim zajmujące. Gazeta naszego bohatera w końcu zbankrutuje, lub umrą redaktorzy, którzy pisali jego ulubione teksty. Znajdzie kolejną i kolejną znowu popadając w pętlę. Tematy zaczną się powtarzać, a gusta zmieniać sprawiając, że czytanie nie będzie miało już dla niego sensu, ponieważ poznał wszystkie informacje jakie da się zapisać w gazecie, forma pisania będzie się zmieniać i w końcu nasza istota nie będzie chciała tego czytać, ponieważ nei będzie się jej podobać. I nawet jego ogródek, czy firmy kawowe, lub ich plantacje kawy przestaną istnieć. Będzie musiał posadzić nowe drzewa i krzewy, a także pić co by nie mówić inną kawę, ponieważ ze względu na ewolucję będzie ona zmieniać smak. Jego ogródek nigdy nie będzie już taki sam, a kawa nie będzie tak samo smakować. I w końcu... Powoli... W wyniku tysięcy, bądź milionów lat życia, rzuci się w wir zabijania, lub poznawania coraz to nowszych rzeczy. Będzie szukać najdłużej żyjących roślin i najsmaczniejszych kaw. Codziennie przewracać będzie setki stronic papierowych i wirtualnych gazet, aby znaleźć tę jedyną. Zacznie poznawać więcej i więcej, aż w końcu żądza wiedzy go pochłonie i zacznie poznawać wszystko dookoła. Jeżeli czytałeś mój mały tekst to chyba wiesz do czego zmierzam. Ponieważ masz rację i da się żyć z nieśmiertelnością w miarę dobrze to natura przemijania wszystkiego dookoła jest niezmienna. To po prostu przekleństwo życia wiecznego. Nie zmienisz tego i musisz z tym żyć co sprawia, że nieśmiertelna osoba nie może popaść w rutynę jak normalny człowiek. Nie może w kółko robić tego samego bo to po prostu niemożliwe. Człowiek nieśmiertelny jest zmuszony do poznawania, bądź niszczenia. Ponieważ albo się ze wszystkim pogodzi i spróbuje to bardziej zrozumieć, albo tego nie zaakceptuje i to zniszczy.
  14. KLGDiamond

    Hejka! Więc pisałem sobie fika i tak nagle zacząłem rozmyślać nad alikornami... No i tak jakoś wyszło, że stworzyłem trzy podstawowe wzory osób nieśmiertelnych. Myślę, że jest to całkiem logiczne, a że nigdzie czegoś takiego nie widziałem postanowiłem się podzielić. Tak to jest ten link. KLIKNIJ TU! No i oczywiście mam też zapytania co o tym myślicie? No i czy wy też macie jakieś za albo przeciw nieśmiertelności? Miłego dzionka!
  15. Szanujem! Ktoś chce ożywić forum! Pal licho że w taki, a nie inny sposób... Ale jak to mówią "jak się nie ma co się lubi to się nienawidzi co się ma", czy jakoś tak.
×
×
  • Create New...