Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

KLGDiamond

Brony
  • Content Count

    45
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

KLGDiamond last won the day on May 28

KLGDiamond had the most liked content!

Community Reputation

76 Bardzo dobra

4 Followers

About KLGDiamond

  • Rank
    Diamond
  • Birthday 08/02/2006

Kontakt

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Nie posiadam miasta
  • Zainteresowania
    Życie jest moim głównym zainteresowaniem. To chyba najlepsza rzecz jaką można się interesować.
  • Ulubiona postać
    Oczywiście wszystkie!

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A ja naiwny myślałem że jej się uda. Cóż po tagu [fantasy] i przyzwyczajeniu do tego gatunku spodziewałem się czegoś z goła... innego. Chociaż nie oszukujmy się. Sam prolog wskazywał już, że to nie jest baśniowa przygoda, gdzie wszystko się udaje. Mianowicie, kiedy śledzimy poczynania Night nie jest to historia o trudnej, ale udanej ucieczce z domu przy pomocy jakiegoś bardzo miłego ziomka. Tutaj nasza "przyszła królowa" dostaje tak mocno w pysk rzeczywistością, że nawet czytelnik obrywa rykoszetem. Tutaj wszędzie wszystko jest takie naturalne i tak bardzo prawdziwe, iż czasami zastanawiam się dlaczego to jest [fantasy], a nie [reality]. Po prostu pisarka nie bawi się tu w podchody i choć mówi podtekstami "płać w inną monetą" to i tak każdy wie o co chodzi, kiedy czyta tekst, albo kiedy napisane jest, że "brudna ściana z zaciekami, była oblepiona wymiocinamim, kałem i szczyanmi" to nawet się nie łudzimy i nie próbujemy wyobrażać sobie reszty takich ścian w miejscu akcji lepiej, lub broń boże czystych jak łza. No bo faktycznie w średniowieczu tak było i nie możemy tego jakoś negować. Nikt tu też nie bawi się w podchody, typu "okropny obraz po walce" i to tyle, tylko szczegółowy (ale tak żeby nie zanudzić) opis pola bitwy. Nie każdemu przypadnie to do gustu, ale po zachęcającym prologu coraz bardziej chce porzucić wszystkie moje zadania i po prostu przeczytać całość w jeden dzień. Chociaż po drugim rodziale spodziewam się podobnego schematu.
  2.    Chciałbym kiedyś wstać rano. Zapakować najpotrzebniejsze rzeczy na drogę i pójść przed siebie z moim psem. Nie iść drogą którą chodziłem dziesiątki razy, tylko przejść prze pole pełne kukurydzy, lub żyta które zasiał jakiś rolnik. Zobaczyć po drodze sarnę i dzika, usłyszeć śpiew świerszczy i obserwować piękne skrzydła motyli,  a następnie wejść do lasu, lub wkroczyć na kolejne pole. Zbudować prosty szałas i rozpalić ognisko. Wyspać się, a następnego dnia złowić rybę na śniadanie, ale nie jakąś wypaśną wędką na którą zbierałbym połowę życia, a tylko patykiem z robalem przywiązanym do mojego haczyka. Cały dzień potem polować na dzika, albo jakiegoś jelenia na obiad, tylko i wyłącznie z nożem przywiązanym do patyka. Wykąpać się wieczorem w rzece i znowu iść spać. Posadzić własne nasiona na małym ogródku przed własnoręcznie wybudowanym domkiem z drewna. Usiąść przy stole i w zupełnej ciszy, gdzie nikt mnie nie znajdzie i w końcu napisać własną książkę, lub przeczytać cokolwiek z moim psem pod nogami ogrzewającym się w cieple ognia w kominku. 

     

       Jednak nie jestem w stanie tego zrobić. Nie przez prawo bo nikt tak naprawdę nie przejmie się losowym typem, którego de facto nikt nie widział więc nikt nie mógł na niego donieść. Ani dlatego, że nie potrafiłbym czegoś upolować, ani zbudować nawet sideł na królika. Nie dlatego, że samodzielne zbudowanie domu zajęłoby mi wiele lat życia, ponieważ nie boję się ciężkiej pracy. 

     

       Nie mógłbym tego zrobić ponieważ są inni ludzie. Póki oni będą żyć będzie mi na nich zależeć. Nienawidzę się za to ponieważ nie mogę przez to robić tego czego chcę, gdyż zawsze myślę o nich. Jednak nigdy też się na nich nie gniewam. Bo to nie ich wina, że się tak do nich przywiązałem. 

     

       Dlatego choć codziennie rano patrzę z utęsknieniem na świat wolny od uzależnień, elektroniki, zatruwaczy mózgu, ludzi mówiących ci że j musisz uczyć się jakiś popieprzonych wzorów, ponieważ jest ci to niezbędne to życia... Nie zrobię tego, ponieważ są ci ludzie. Ci wkurzający mnie codziennie ludzie, zatruwający mnie dymem z papierosów i wymagający ciągłej opieki bo nie mogą sięgnąć czegoś z wyższej półki. Mówiących sprośne żarty i demoralizujący mnie na potęgę. Każący jeździć ze sobą cały dzień wte i we wte, bo woleliby nieco ciemniejszy odcień tej żółtej koszulki niż ten. No a także ci walczący całe życie o popularność i z przyzwyczajenia podlizujący ci się chociaż wiedzą, że akurat ty masz to gdzieś. 

     

       Doceniajmy ludzi. Ponieważ to jedyna rzecz która nas innych ludzi trzyma na tym świecie. To dlatego wielu nie popełnia samobójstw, aby bliskim im osobom nie było smutno. To dlatego walczą z uzależnieniami, aby wrócić do ludzi, którym zagrażali swoim pijackim zachowaniem. To dlatego walczą o przetrwanie na bezludnej wyspie przez dziesiątki lat mając nadzieję, że ktokolwiek ich w końcu uratuje i to dlatego prowadzą wojny, aby tym na których im zależy żyło się lepiej. 

     

       A więc gdy będziesz sam to bądź pewien, że gdzieś tam jest ktoś komu będzie na tobie zależeć i zrobi wszystko, aby ci pomóc.

  3. KLGDiamond

    Jak zwykle na ostatnią chwilę. Chyba trzeba tu kogoś zmotywować do działania... A ja juz nawet wiem jak Ha... HAHAHA... HA HA HA HA MUAHAHAHAHA AHAHA HAHAHAHAH AHHHAHAHA.
  4. Jak żem obiecał, tak postąpię. (dla tych nieznających kontekstu powiem, że obiecałem dawać komcia co rozdział.(dlaczego ja się na to zgodziłem?)) Więc tak... Prolog nieco mnie zaskoczył. Dlaczego? Otóż jak zazwyczaj przy prologach spodziewałem się lajtowego wejścia do historii. Wiecie na spokojnie poznajemy sobie backstory świata, albo dostajemy opis miejsca akcji. No i dostałem backstory świata. Jednak nigdy jeszcze żaden fanfik ani książka nie przygniotły mnie taką ilością informacji na początku. Dostałem po twarzy aż dziesięcioma postaciami i zależnościami między nimi, a także dość szczegółowym jak na początek opisem tego jak funkcjonuje świat przedstawiony. Poczułem się jakbym dostał toną konfetti z armaty Pinkie. Plus mój mózg zaczął przez to pracować już na pełnych obrotach i wydaje mi się że wyciągnąłem sporo więcej niż było w tekście. No ale w teorie zacznę bawić się dopiero jak dojdę do aktualnie zremasterowanego rozdziału, bo w kolejnych rozdziałach sporo może być już po prostu wyjaśnione. Poza tym historia jeszcze nie złapała mnie swoimi szponami i nie porwała daleko poza horyzont, ale spodziewam się tego już w kolejnym rozdziale. Ponieważ autentycznie interesuje mnie co zrobi słaba alikornka, która powiedzmy szczerze gówno umie i ucieka przed całą gwardią grodu Mooncastle. No a dlaczego ucieka? No co ja wam będę wszystko tłumaczył? Odpalać i czytać wy darmozjady jedne.
  5. Powiem tak... Jestem i zachwycony i nieco... zdegustowany, lub raczej zawiedziony. Mianowicie Spadająca Gwiazda to taki dziwny miks. Wiele elementów tu nie pasuje i pomimo, że sam narrator zdaje sobie z tego sprawę, oraz mówi nam o tym wprost to nadal jest to dziwne wrażenie. Możnaby powiedzieć, że ta opowieść z cyklu Wrednej Szóstki jest właściwie Solem z życia szeryfa i pewnego niezrównoważonego rewolwerowca, który czyta sobie komiksy o plotach. Nic specjalnego, poza pokazaniem świata jaki znamy trochę z drugiej strony barykady. Nie byłoby w tym nic złego, ponieważ mamy tu sporo żartów, jeszcze lepszych niż w poprzednich częściach, a także zarys tego jak wyglądały początki Wrednej Szóstki, dzięki czemu możemy się domyślić kto był trzecim członkiem gangu. No a także to powoli, bo powoli, ale budujące pomału świat przedstawiony magiczne światotworzenie. Tylko, że ja tu przybyłem po informacje o Twilight. Po wiedzę o jej przeszłości w tym świecie i dlaczego dokładnie została recydywistką. A tymczasem dostałem dziwną lukę fabularną, gdzie Twi po prostu rozpierdziela (chyba) sześciu gości w banku z pomocą magii, a w przyszłych opowieściach ma problem z paroma zastępcami szeryfa. W sensie ona po prostu jest OP Co mimowolnie trochę odbiera jej wiarygodności w tych przyszłych opowiadaniach. Plus przez większość czasu miałem takie dziwne wrażenie, że chociaż autor nie krył przede mną wiadomości, że to opowieść o Twi i wręcz zabraniał myśleć inaczej. to wydawało mi się, iż to głównie było opowieść o Rainbow Dash. W sensie zżyłem się z tą postacią bardziej niż z jakąkolwiek inną po tym opowiadaniu. Z jakiegoś powodu ta nie mająca nikogo interesować postać została nagle moją ulubioną. A przecież jej historia w żadnym stopniu nie poruszyła mnie nawet odrobinę tak jak ta o Flutce. Oto dlaczego jestem zawiedziony. Po prostu dostałem coś na co nie szedłem, ale i tak dostałem dobry kawał tekstu, który mnie zadowolił i rozbawił. No i jestem w stanie wybaczyć mu absolutnie wszystko dzięki temu złotemu fragmentowi, który dostaje ode mnie złoty przycisk i automatycznie trafia do finału. Oto on:
  6. KLGDiamond

    Hej

    No witam towarzyszu. Widzę szanujemy StarlightXD. Nie no a na poważnie to witamy w naszym gronie po tak długim czasie... Obecności? No bo wcześniej byłeś, ale jednak cię nie było bo nic nie pisałeś... W każdym razie życzę baaaaardzo miłego pobytu. No i zapraszam na Kącik Lektorski (wbrew pozorom wcale nie płacą m za reklamę), a także inne tego typu zgrupowania na forum jak np. KKPF, ale to zaproszenie zapewne da ci któryś z jego zarządców. No chyba, że jak zwykle nie będzie im się chciało. No to ja spadam a ty się rozgość
  7. KLGDiamond

    Jak na pierwszy taki projekt... Jest naprawdę dobre. W sensie serio to jest poziom takiego nie za dobrego, ale przyzwoitego pluszaka. Aż chce się go przytulić i wyssać całą zgromadzoną miłość z jego pluszu... Znaczy przytulić! Po prostu przytulić! No ale najgorzej ci chyba wyszła grzywa i róg. Widać, że to najbardziej do poprawy. Plus wydaje mi się, że jedno kopytko jest płaskie a reszta zaokrąglona. Nie znam się na tym ale chyba lepiej wybrać jeden design. W każdym razie masz potencjał. Powodzenia.
  8. AHHH... Piękna była ta majówka. Taka spokojna... Bez zaskoczek i niezapowiedzianych kartkówek. Postanowiłem więc przed powrotem do szkoły i masowym rozstrzelaniem za brak notatek czy wiedzy z e-lekcji odstresować się przy jak zwykle świetnej historii o Wrednej Szóstce. I o ile nasz kochany narrator wmawia nam, że to przenudny wręcz dzień z życia naszej ekipy, to ja się z nim absolutnie nie zgadzam. Ponieważ "Relaks i Bimber", to jeden z tych fików, który chciałoby się wydrukować i przytulić. Nie jestem w stanie w zasadzie opisać zbytnio fabuły, ponieważ w tej kwestii niewiele się dzieje. Ale spokojnie to nie sprawia wcale, że tekst jest nudny niczym bimber z olejem. Ta część broni się świetnymi żartami sytuacyjnymi, a także światotworzeniem i rozbudową znanych nam postaci. Ponieważ w czytając zaczniecie się na poważnie zastanawiać, dlaczego Twi nie chce wypić chociaż łyk alkoholu? Albo co żre ta Aj, że wygina sobie rury miedziane, jakby to wykałaczki jakieś były? Czy wizyta Pinkie u fryzjera pomoże jakkolwiek z jej problemem znikającego w jej włosach dynamitu? Jak to możliwe, że opis łowienia ryb, przez Flutke jest taki epicki? No i oczywiście nawiązując do znanych memów internetu, których zapewne nie było było w trakcie pisania fika, więc żart był niezamierzony... Zadacie pytanie: "What are you doing step Rainbow Dash?" (O Rarity nic nie pisze bo ona po prostu nadal ma kij w dupie) No i możemy się też co nieco nauczyć z tego fika. Między innymi poznamy podstawy założenia własnej bimbrowni czyli: "jak stworzyć domowy destylator, za pomocą złomu i odrobiny magii". A także tego że zanim kogoś okradniemy, należy przyjrzeć się dokładnie swojej ofierze. Tych paru interesujących się takimi tematami nauczy się też co nieco o budowie pojazdów. No i oczywiście dowiemy się tego, że stałe dostawanie mandatów daje nam prawo do zniżki dla stałych klientów. Mam nadzieję, że zachęciłem co poniektórych do sięgnięcia po fika. A teraz żegnam. Idę zrobić destylator, a potem spróbować co nieco zarobić na wytwarzaniu bimbru. ENJOY!
  9. Tak o tej kasecie kupiłem ostatnią.

    1. KLGDiamond

      KLGDiamond

      Sadnesssssssssssss:fluttersad:
      No ale nic. Żyje się dalej. Dziękuje bardzo za informacje. Miłego dnia:pinkieawesome:

  10. HAMBURGER! (Bo można go jeść z różnymi dodatkami)
  11. Mam cie Pinkacz! Rozwikłałem twoją "zagadkę" (swoją droga bardzo słabą) Postaraj się bardziej następnym razem, tym bardziej skoro dajesz dwuletnie "deadliny"
  12. Co następne... Wiesz i w wspomnieniach korektora i w Byliśmy lektorami było o pisarzach fanfików... To może o nich? W sumie też ma to jakiś potencjał. O! A może coś o adminach forum? Albo... Albo wiem! Animatorach, albo malarzach, czy jak się tam nazywają ci co fanarty i arty tworzą.
  13. No i mamy kolejny przepiękny fik. Potężnego następcę "Wspomnień Korektora". Teksty który przeczytamy niezliczoną ilość razy na Kąciku, aż każdy będzie znać go na pamięć. No i kolejną perełkę nie kaleczącą języka z dobrą fabułą, oraz opartą na faktach. No Bester to Bester. Te lizanie kucoperzy wychodzi mu na dobre, jak po tym takie rzeczy powstają.
  14. KLGDiamond

    Witamy! Witamy! Do eksplorowania twórczości na forum zapraszamy! Wpadnij fiki do działu opowiadań poczytać! Może sam coś napiszesz to tam je wrzucaj! Jak ci się nie chce ich czytać to na Kącik Lektorski posłuchać ich wbijaj! A jak o słuchaniu mowa to nasze radia są do słuchania gotowe! Radio Trixie na słuchaczy czeka, a Las Pegasus nad swoim nieudanym discordem ubolewa... W każdym razie dużo do roboty tu znajdziesz, nawet przy komentowaniu innych postów możesz się pobawić! Ekhem... Wcale nie próbowałem rymować... Naprawdę! Ps: Powiedz coś o sobie? Jak tu dotarłeś? Kto ci powiedział o forum itd.
  15. Rozpoczynając "Po drugiej stronie lufy", przyznam że faktycznie spodziewałem się prostej i nie rozbudowanej historii. Tymczasem dostałem jedną z lepszych części całej "Wrednej Szóstki", która nie pozwoliła mi zasnąć, aż jej nie skończyłem czytać. Ponieważ faktycznie jak mówi nam nasz narrator, historia Fluttershy to jedno z najciekawszych opowiadań z tej serii. Rzecz sprawiająca, że nie można się oderwać od tego jakże wykwintnego oneshota, to wcale nie rozbudowane postacie, czy zapierająca dech fabuła. To właśnie postać Flutki pokazująca nam jak bardzo można się zmienić na przestrzeni lat. Mianowicie nie mamy tutaj jednej, zamkniętej historii jak w przypadku Pinkie Pie, albo jakiegokolwiek skoku mean six. Tutaj dostajemy właściwie trzy, można powiedzieć całkowicie oddzielne rozdziały z życia Fluttershy. Może trudno to poznać, ponieważ mimo wszystko ściśle się ze sobą wiążą, ale sam autor nam w tym pomaga wstawiając odpowiednie przerywniki w miejscach, gdzie według niego rozpoczyna się nowa historia. Opowiada nam też, w jaki dokładnie sposób nasza protagonistka zostaje z pracownicy pewnego przybytku, który oferuje swoim, gościom pewne usługi (tak clopowicze, tu jest podtekst) w zamian za pieniądze, wyborowym strzelcem potrafiącym ustrzelić najmniejszy kapelusz świata z tysiąca jardów, a następnie w poszukiwaną kryminalistkę. Każda część opowieści jest tutaj spójna i logiczna, a pomimo braku wyjaśnień dlaczego podjęła niektóre decyzje, czytelnik jest w stanie je zrozumieć. Chociaż do jednej (tej pierwszej) trzeba sobie co nieco dopowiedzieć samemu. Choć "co nieco" to trochę mało powiedziane. W każdym razie świetnie bawiłem się przy tym fiku, poznając kolejne aspekty świata wykreowanego na potrzeby fika, podziwiając umiejętności Flutki razem z innymi postaciami, a także rozczarowania, lub smutek spowodowany niektórymi wydarzeniami. Chociaż ta smutna część była pewniakiem, który musiał się w końcu wydarzyć, to i tak poczułem ukłucie w serduszku, czytając o dalszych losach żółtej klaczki. W każdym razie serdecznie każdemu polecam tą część Wrednej Szóstki. Mogę właściwie śmiało powiedzieć, że to jeden z najlepszych fików w ogóle. Więc ten... Przeczytajcie... Jeśli macie czas...
×
×
  • Create New...