Jump to content

Black Magic [NZ][Grimdark]


Kirara
 Share

Recommended Posts

Moje opowiadanie nie ma takiego uzasadnienia, jakie zaserwował nam Niklas. To, co napisałam - powstało pod wpływem impulsu. Jest to świeża sprawa - bo napisana w poniedziałek, mam jeszcze kilka pomysłów i chciałabym je zrealizować.
Wszystko zależy od tego, czy warto jest mi to kontynuować.

W każdym razie - życzę Wszystkim miłej lektury.

 

Jako iż na kontakt z autorką nie ma raczej szans, wrzucam wersję google docs~Dolar84

Prolog

 

 

 

PROLOG

 

 

 

 

 

 

 

 

Spoiler

Był to jeden z tych dni, które nie wskazują na to, że coś złego ma się wydarzyć.


W miasteczku Ponyville, życie toczyło się zwykłym trybem – w centrum jak zwykle o tej porze dnia targowisko tętniło życiem – w końcu, to tutaj kucyki zaopatrywały się we wszelkie płody rolne – od jabłek klanu Apple, po marchewki z ogrodów Carrot Top. Cukiernia państwa Cake – Sugar Cube Corner pełna była łasych na słodkości klientów, a biblioteka w samym sercu miasteczka – która była tymczasową siedzibą książęcej uczennicy – Twilight Sparkle - była cicha, jak zwykle…
No, może odrobinę za cicha, bowiem zwykle słychać było nieudane próby zaklęć uzdolnionej magicznie klaczki, bądź też wybuchy eksplozji, które towarzyszyły eksperymentom alchemicznym…
Lecz tego dnia niczego takiego nie było słychać…

A mimo to, Twilight Sparkle była w swojej tymczasowej siedzibie…
Krzątała się w niepokojącym amoku po swojej pracowni, mamrocąc coś pod nosem do siebie. Wzrok miała błędny, rozbiegany, a grzywę w kompletnym nieładzie.
- Nie, nie, nie… tak to nie może wyglądać… Ona się obrazi… nie potraktuje tego poważnie, o nie, nie nie… - mamrotała klaczka, przesuwając naręcze książek z jednego końca stołu na drugi za pomocą magii. – Wszystko musi być idealne na jej przyjęcie… Dopracowane w każdym szczególe, tak, tak! – kontynuowała swoją myśl Sparkle, tym razem umieszczając książki na szczycie jednego z regałów.
- Idealnie! – skwitowała swój czyn z zadowoleniem.
- Wcale nie, Twilight! Zostaw te książki tam, gdzie były, to nieładnie tak trzymać swojego gościa w niepewności! Niech Ona wie co ją czeka! – zawołała ułamek sekundy później sama do siebie, ze złością ściągając książki z powrotem z regału, po czym umieściła je w kompletnym nieładzie na środku stołu.
- Teraz jest tak, jak być powinno! Niech Ona wie co zamierzasz! Jesteś jej to winna, Twilight! Tak po prostu musi być!
- Poza tym, nie robiłaś tego od tak dawna… - szeptała do siebie z przejęciem drżącym głosem, przebierając kopytami. – Musisz mieć przy sobie te księgi, tak na wszelki wypadek! – kontynuowała fioletowa jednorożec, od czasu do czasu chichocąc gorączkowo. – Musisz być ubezpieczona!
- Nie! – po raz kolejny zawołała Twilight. Wyglądało na to, jakby klacz toczyła ze sobą bój wewnętrzny… zupełnie jakby dwie osobowości na raz walczyły ze sobą, starały się wygłosić swoje racje i udowodnić sobie, co powinna zrobić, a czego nie. Oczy błyszczały jej teraz prawdziwym szaleństwem. – A jeśli ona to przeczyta? Jeśli odwróci proces?
- Przecież wiesz, że to niemożliwe, Twilight! Ona tylko będzie widziała okładki ksiąg, nie zajrzy do ich wnętrza! Nie pozwolisz na to! – to powiedziawszy, klacz roześmiała się histerycznym śmiechem. – Głupia, głupia Twilight… czym ty się przejmujesz? Ona i tak jest bezbronna… Czeka tam na ciebie… zupełnie bezbronna… jej magia nie może zrobić ci żadnej krzywdy… - w końcu, fioletowa klaczka zamilkła, wpatrując się w jakiś bliżej niezidentyfikowany punkt na ścianie.
- A Spike…? – wydusiła w końcu z siebie niepewnie, nerwowo machnąwszy przy tym ogonem.
- Przecież się nie obudzi! Nasyciłaś jego ulubione babeczki eliksirem słodkiego snu, nie wstanie aż do jutrzejszego popołudnia! – zapewniła się, zerkając nerwowo w stronę sypialni swojego smoczego asystenta. – Masz więc czas na to, by spędzić wiele upojnych chwil ze swoim gościem sam na sam! Fantastycznie!
Ten demoniczny monolog pewnie trwałby jeszcze długo, gdyby do wyostrzonego teraz słuchu Twilight nie dotarł niepokojący chrobot dochodzący gdzieś z piwnicy, która mieściła się pod główną izbą biblioteki.
- A niech to! Zbudziła się! – warknęła ze złością panna Sparkle, mrużąc przy tym swoje przepełnione szaleństwem oczy. – Trochę wcześniej niż powinna… - dodała, kierując się w stronę ukrytej w podłodze klapy, która prowadziła w podziemia świątyni książek w której mieszkała. – Ale to nic! To nic! W końcu zrobisz to, na co czekałaś od tak dawna! Od swojego przybycia do Ponyville! Tak! W końcu twoja moc znowu wzrośnie! I to o wiele! – pocieszała się klacz, odsuwając wielką komodę, która chroniła tajemne wejście do piwnicy. – Ona ma jej przecież tak dużo... a nie potrafi tej mocy wykorzystać! Marnuje się w Niej! Trzeba ją uwolnić… tę moc… o tak… tak… - to powiedziawszy, jednorożec uniosła za pomocą swojej magii klapę, po czym zeszła na dół, po kręconych schodach, prosto w ziejącą w podłodze czarną dziurę…

Edited by Dolar84
Dodanie wersji google docs
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Juice... chciałam porzucić ten FF. Nie było zbyt szerokiego odzewu w związku z nim, więc uznałam, że nie będę mieć czytelników, a pisać tak sobie, do szuflady to żadna frajda...
Link to comment
Share on other sites

W takim razie zbyt późno zareagowałam :( Bo jeżeli pisałabyś dalej, na pewno miałabyś we mnie czytelnika. Ale rozumiem cię, jednak w pełni nie zgodzę się z tym, że w pisaniu "ot tak do szuflady" nie ma frajdy, bo pisząc zawsze można wspaniale się bawić. Jedna gorzej, kiedy ktoś potem nie docenia naszej pracy - wtedy wspomnienia z naszych fantastycznych przygód w innym świecie pryskają jak bańka mydlana. Troszkę o tym wiem. Powiem tylko jedno - szkoda...

Link to comment
Share on other sites

Ale kto wie, może dzięki tobie "Black Magic" znów ożyje? Bo w sumie, mam nieco więcej tekstu, gdybym to pociągnęła dalej, to może jeszcze coś by z tego było :)

A jeśli nie to, to mam plany na inną opowieść z dreszczykiem.

Link to comment
Share on other sites

  • 8 years later...

Twilight znowu tłajlajtuje… Tak można podsumować ten tekst.

 

SPOJLERY

 

No więc mamy coś w stylu “Eksperymentów Twilight Sparkle”, czyli kolejne dziełko zainspirowane tym gównem “Cupcakes”. No do jasnej cholery… Co jest nie tak z tym światem? Ale dobra… Nie będę się zapędzać. Czytałem kiedyś wyżej wspomniane fanfiki. Jeden z nich, fanfik “Eksperymenty”, był trochę irytujący i próbował straszyć dokładnie w ten sam sposób, co “Cupcakes”. Mieliśmy tam Twilight, która podstępem sprowadziła swoje przyjaciółki do piwnicy, aby tam dokonywać strasznych rzeczy. Z tego, co pamiętam, to na końcu Twi rozcięła Rainbow Dash brzuch i wyjęła stamtąd płód, bo okazało się, że pegaz jest jeszcze głupsza, niż mi się wydawało, i nawet nie wiedziała, że jest w ciąży. Pewnie nie zauważyła, że okres jej się spóźnia, czy co… Czy klacze mają tak samo jak kobiety? Nawet nie wiem. No ale to są kucyki z MLP, które posiadają silne cechy ludzkie… W sumie Rainbow zachowuje się tak, jakby okres miała cały czas, więc… Może ma to jakiś sens. Chociaż nie! Nie ma to sensu w żadnym wypadku! Widzicie, zaczynam tłajlajtować!

 

No więc fanfik rozpoczyna się opisem miłego dnia w Ponyville. Potem przenosimy się do biblioteki i tam widzimy Twilight, która nerwowo gada do siebie i co chwilę przekłada książki. Z jej monologu możemy się domyślić, że najpewniej kogoś uwięziła i wrzuciła do tajnego pomieszczenia. W dodatku uśpiła swojego asystenta, Spike’a, aby ten się nie obudził, kiedy ona będzie coś tam robić. Nie wiemy dokładnie co, ale na pewno nic dobrego. Pod koniec fika Twilight odsuwa komodę, która zasłaniała dziurę i wchodzi przez tajemne przejście na kręte schody (wow, rozbudowana ta biblioteka). 

 

No i… tyle. Serio, tyle można o tym napisać. Hmm… Ciężko opisać tego fika, bo mamy za mało informacji. Prolog ma za zadanie nas zachęcić do śledzenia dalszych losów. Póki co jestem nawet ciekawy, co konkretnie chciała zrobić Twilight i kogo przetrzymywała w piwnicy. Raczej już się tego nie dowiemy, bo kontakt z autorką się urwał, no i… trudno. Zwróciłbym również uwagę na fakt, że tekst jest cholernie nieczytelny. Mamy jedno wcięcie. Jedno, jedyne wcięcie, które rozpoczyna ścianę tekstu, który jest niewyjustowany. Ile jeszcze razy w życiu wspomnę o tym? Dialogi mieszają się z narracją. Nie ma żadnych przerw, żadnej półpauzy. To jest strasznie mylące. Miejscami się zdarzają, ale… no właśnie. Dlaczego wszędzie ich nie ma? No i w końcu wszystko zapisywane jest bez odstępów między wierszami. Ech… jedna minutka i już tekst byłby dużo lepszy, a ja nie musiałbym o tym pisać.

 

Gdybym miał rokować, to tak; więźniem jest Celestia. Co na to wskazuje? Metodą eliminacji można odrzucić wszystkie męskie postacie. Następny krok, to odrzucenie wszystkich postaci drugoplanowych, ponieważ to jest ktoś ważny dla Twilight. Następnie mamy rok powstania fika, czyli odrzucamy Glim Glamy i inne tego typu. Następnie bierzemy kogoś z super mocą, ponieważ Twilight sama o tym mówi, że to ktoś z ponad przeciętnymi umiejętnościami. Więc nie dość, że potrafi używać magii, to jeszcze na wysokim poziomie. Rarity? No chyba nie… No więc odpowiedź jest oczywista. Ale chwila, przecież to mogłaby być Luna! No właśnie nie sądzę, ponieważ Twilight dopieszcza każdy szczegół, stara się, aby było idealnie. Poza tym… wspomina coś o “upojnych chwilach” ze swym więźniem. Celestia jest bardziej prawdopodobna, dla niej by się tak starała, bo to jej mentorka. Już się boję, co miało na nas czekać w dalszej historii… Czy chciała ona gwałcić Celestię? Z pewnością zamierzała użyć jej magii do czego tam… Hm. No cóż, przeczytałbym z ciekawości, co mogłoby się wydarzyć dalej. Może jeszcze kiedyś… Choć nie sądzę.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...