Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano

- Tak jest - odpowiedzieli oboje, po czym Ekbiriusz schował się za ołtarzem, a Elfka schowała się za najdalszym nagrobkiem by jej nie zobaczyli i miała dużo miejsca do strzału.

- Jaki jest plan - usłyszałeś głos Ekbiriusza.

  • Odpowiedzi 124
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Napisano

- Zabijamy, nie plamimy ubrań, ich oczywiście a potem się zobaczy. - wybuchłem śmiechem w duszy, wyobrażając sobie jak by to wyglądało gdyby ten krasnal nagle utknął pod ołtarzem. Schowałem się blisko przejścia za kapliczką.

Napisano

Czekaliście do północy, wtedy przyszli członkowie bractwa i zajęli swe miejsca. Najstarszy z nich, wszedł na podium i zaczął przemawiać.

- Drodzy bracia, za tydzień przywrócimy naszego pana Metheriusa Dara. Ta kobieta którą przyprowadził Dar, ta ze spalonej kuźni pomoże nam w powrocie naszego pana, ona wyda go na świat. Dzień sądu jest bliski moi bracia, radujmy się z powrotu naszego mistrza i końca tego świata - kiedy zebrani się zorientowali że skończył mówić, wstali i zaczęli klaskać. To była dobra chwila na atak.

Napisano

Najbliższa gróbka, akurat dochodziła do twojej kryjówki. Widziałeś jak za ołtarzem, Ekbiriusz się denerwuje, za to elfka czekała cierpliwie za nagrobkiem, z strzałą nałożoną na cięciwę. Oboje czekali na twój znak.

Napisano

Jednym prostym cięciem pozbawiłeś głowy kultystów. Elfka wystrzeliła z łuku, pozbawiając życia kolejnego. Reszta zwróciła na ciebie uwagę.

- TO BRAT TAMTEJ ŹDZI**! ZABIĆ GO! - krzyknął ich przywódca wskazując na ciebie. Po chwili, dwudziestu ruszyło na ciebie. Po chwili, za ołtarza wybiegł Ekbiriusz z toporem ponad głową.

- GIŃCIE SKURWY****! - Krzyczał pędząc na tych którzy chcieli ciebie dopaść.

Napisano

- K***a, nie tak miało być. - pomyślałem i rzuciłem się, jakby w szale mordowania, w sam środek wrogich oddziałów, wymachując toporem na prawo i lewo, nie celowałem, starałem się tylko zabić i okaleczyć, ewentualnie połamać kości. Starałem się zacząć kręcić z toporem w okół własnej osi niedopuszczająca przeciwników zbyt blisko mnie.

Napisano

Przez parę sekund, przeciwnicy padali pod naporem twej broni. Kiedy zrozumieli że to nic nie da, odsunęli się. W tym momencie dobiegł do nich Krasnal, wziął zamach i podciął najbliższemu nogi, ten się w efekcie wywrócił. Następnie Ekbiriusz podniósł topór ku górze i cisnął w leżącego napastnika.

Napisano

Nie mogąc się zatrzymać postanowiłem wypuścić topór, rzucają nim w bliżej nieokreślony, czerwony cel.
Zatrzymałem się starając złapać równowagę, wyciągnąłem dwa sztylety i pobiegłem w stronę wrogów. Cały świat się kręcił, wywaliłem się, lecz szybko wstałem znów szarżując.

Napisano

Rzuciłem dwoma sztyletami, które trzymałem w rękach, najlepiej jak umiałem celując w gnoja, później wyciągnąłem jeszcze dwa ostatnie sztylety i kontynuowałem szarżę.

Napisano

Wróg padł, a Ekbiriusz rzucił ci krótkie "dzięki" a następnie rzucił toporkiem w gościa za tobą. Trafiłeś na ich przywódce który odsunął się od ciebie, a następnie kopnął cię w plecy pozbawiając cię równowagi. Upadłeś.

Napisano

Upadając starałem się zrobić obrót, sztywna zbroja jednak mi na to nie pozwalała więc zaryłem twarzą w ziemi. Wstając odsunąłem się trochę od wroga, na tyle by mnie nie dosięgnął, rzuciłem w niego jednym ze sztyletów, celowałem w okolicę, by jak najbardziej utrudnić wykonanie uniku.

Napisano

Jego broń wbiła się dobre parę centymetrów od twojego tułowia. Kiedy rzuciłeś nóż, trafił go w rękę przez co upuścił broń. W tym samym czasie Ekbiriusz posłał go na ziemie i usiadł na nim.

- Złaś ze mnie grubasie - powiedział lider

- I co jeszcze? - dodał śmiejąc się.

Widziałeś jak reszta członków bractwa zaczęła uciekać. Podeszła do was Elfka.

- Nieźle nam poszło - powiedziała.

- Zabiłem 10 - odpowiedział jej krasnolud.

- A ja 15 - dodała elfka uśmiechając się.

- Osz ty... szpikulec mnie pokonał.

Napisano

- Dobra przytrzymajcie go jeszcze chwilę, zwiążę go. - wyciągnąłem kilka skórzanych pasków, które trzymałem w zapasie na wypadek zniszczenia tych które utrzymywały mi zbroję w całości, starannie związałem mu nogi i ręce, ściskając jak tylko to możliwe - Dobra zejdź z niego.

Napisano

- Dobra, dobra. Złaź, później się odprężysz. - otarłem twarz z gródek ziemi, trawy oraz z potu. Przetarłem ostrze sztyletu, którego wciąż trzymałem w ręku i zbliżyłem się do nóg wroga, a następnie przykucnąłem.

Napisano

Wytarłem się.
- Jak chcesz, ale i tak będziesz mówić, od ciebie zależy czy powiesz od razu i przeżyjesz czy będziesz cierpieć dopóki nie puścisz pary z mordy. - przytknąłem mu czubek sztyletu do uda.

Napisano

Nie tracąc czasu na zbędne gadanie wbiłem mu sztylet na 4 centymetry w udo i bardzo powoli zacząłem go ciągnąć w dół, w stronę stopy.
- No dalej, gadaj co wiesz. - powiedziałem bez jakiegokolwiek uczucia w głosie.

Napisano

- Dobra, dobra już powiem - powiedział po czym podał ci jakiś dziwny zakrzywiony sztylet na którym były dziwne znaki.

- Zabierzcie go do... - nagle w jego szyję wbiła się jakaś strzałka, jego skóra zaczęła się topić aż został sam szkielet.

- Marnie to wygląda - powiedział Krasnal dobywając topora, Elfka nałożyła strzałę na cięciwę.


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...