Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Guest

[Pojedynek] Rainbow vs. MoonSun

Rainbow vs MoonSun  

4 members have voted

  1. 1. Kto okazał się lepszy w tym pojedynku?

    • Rainbow
      3
    • MoonSun
      1


Recommended Posts

Guest

Hello. I want to play a game.
death_is_the_only_escape_by_willis96-d5l
Spotykamy się drugi raz tutaj, aby rozegrać drugi pojedynek w tej sekcji, w którym tym razem wezmą udział: Rainbow - Postać Matalosa, naszego doświadczonego Mistrza Gier, oraz MoonSun - postać wymyślona przez Nightmare, która też od niedawna zajmuje stanowisko Mistrza Gry.Przypominam o zasadach, a chętnych zapraszam do zapisów Zacznijmy więc.

Pojedynek uważam za rozpoczęty!

Edited by Hoffman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prostuję kopytka i wychodzę na arenę. Przechodzę pod kamiennym przejściem, wykutym w żywej skale. Tej samej, na jakiej opiera się Canterlot. Bo w końcu gdzie jest lepsze miejsce na pojedynek, niż stolica? Gdzie setki kucyków z wyższych klas mogą oglądać, jak magiczne istoty pojedynkują się, tylko dla prymitywnej rozrywki. Kiedyś głoszono "Chleba i Igrzysk." W Canterlot dostaniesz to, czego pragniesz. Chleba mają tutaj na pęczki... A za rozrywkę służą takie kucyki jak ja... Wychodzę na piasek areny. Słońce świeci mi na twarz, zasłaniam oczy kopytem. Spoglądam na teren walki. Nic specjalnego, piach jak okiem sięgnąć. Na ścianach wisi broń, oczywiście nic ostrego. Pałki, kije i te rzeczy. Chcą widzieć walkę i widowisko, nie krew... Wyczarowywuję wiązkę spektrum i obserwuję jak zmienia kolory, jak powoli plącze się i wije w powietrzu. Czekam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wychodzę na arenę i widzę już przygotowanego Rainbow. - No to zaczynamy! Mój róg zaczął świecić. Przez moment nic się nie stało, ale wiedziałam, że się zmieniłam i wyglądam jak NMM. Kilka kucyków zemdlało, kilku krzyknęło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Och... - westchnąłem. - Widzę, że już jesteś. Obserwowałem przemianę tej klaczy. Zabawne, nigdy wcześniej nie widziałem innego alicorna niż księżniczki... A ta jej nowa forma... Intrygujące. Ale dobra, mieszkańcy Canterlot chcą widowiska... Trzeba im je dać. - Witaj, MoonSun - mówię, kłaniając się dworsko. - Mam nadzieję, że walka z tobą będzie przyjemnością - przyciągam magią najdłuższy, niemal dwumetrowy kij. Zajmuję pozycję bojową i spoglądam na przeciwniczkę. Wiązka spektrum przesuwa się za moimi plecami. - Zaczynaj. Kuc na trybunach woła: - Klacze i Ogiery... Zaczynamy pojedynek! Niech wygra lepszy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja, jako NMM, zmieniłam się w obłoczek dymu o kolorze indygo. To była wielka zaleta ciała NMM. Umiejętności. Kolejny kucyk zemdlał. Podleciałam do góry i wróciłam do cielesnej postaci. - Czas zacząć! - krzyknęłam głosem NMM. Dalej machając skrzydłami użyłam jednego z moich ulubionych zaklęć. Niebo zasnuły burzowe chmury. Zaczęły miotać błyskawicami. Mogłam je kontrolować. Pioruny zaczęły się zbliżać do Rainbow'a. Ja skopiowałam śmiech NMM, co skutkowało kolejnymi zemdleniami na widowni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, że koleżanka stawia na show, co? Ale... Skoro jest burza, jest i deszcz. A wiesz, czym jest tęcza, prawda? - Jedziemy dalej! Więcej mocy!!! - śmieję się wariacko. I tak nikt tego nie słyszy, z powodu burzy. ŁOŁ! To było blisko. ta błyskawica o mało co mnie nie trafiła. Dobra, trzeba działać. Wykorzystuję moją magię aby otoczyć się barierą ze spektrum. Generuję też wiatr, który rozegna te chmury. Dookoła pewnie pada deszcz, więc piach jest mokry. Czekam tak, aż wiatr rozgoni magiczne chmury. Następnie wysyłam wiązkę spektrum w kierunku przeciwniczki. Co ty na to? (kolor: czerwony)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmieję się jak NMM. Tęcza mi ma coś zrobić? Przecież nie jestem NMM. Wyczarowuję miecz z czystej magii i odbijam nim wiązke na trybuny, gdzie wybucha. Nikomu nic się nie stało, ale pegazy ze szpitala wynieśli kolejnego nieprzytomnego. Wchłaniam miecz i zbieram elektryczność. Wszystko co ją wydaje, jest wchłaniane przez mój róg. Nawet chmury burzowe w promieniu kucykilometra. Na koniec wypuszczam i wyglądam jak kucykowa wersja Pikachu. Strzelam błyskawicami po całej arenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, co mamy po deszczu? Tęczę, prawda? Dzięki za spory dodatek do mocy.

- Wybacz Canterlot, ale po tej burzy nie będzie tęczy - mówię, koncentrując magię na kreującym się spektrum.

Muszę się pospieszyć, bo ta wariatka gotowa jest mnie spopielić błyskawicami... Dobra jest.

Argh! To było blisko... Zaraz... Co to za ciepło na nodze? Chwila...

- FUTRO MI SIĘ PALI!!!! - krzyczę i zaczynam biegać. Wyglądam komicznie. Padam na ziemię i staram się ugasić płomienie, tarzając się po mokrym piachu.

Załatwię ciebie. Ładuję atak tęczą, ale nie kieruję go w przeciwniczkę. Zamiast tego wzmacniam mocą spektrum metalowe kije, jakie wiszą na ścianach. Potem wyrzucam je w nią z dużą siłą. Kilka wielobarwnych pocisków leci na mojego wroga.

Skoro ona ma zajęcie, a ja już się nie palę, to chyba mogę wstać. Prostuję nogi, przeklinając w duchu mojego informatora...

Lewitacja na mocnym poiomie stary, nic więcej... jasne...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaśmiałam się, jak Rainbow biegał po arenie. - Czas zmienić postać! - krzyknęłam i zanurkowała, unikając spektrum, które rozbiło się o siebie. Znowu się skupiłam. Prócz mojej własnej postaci, lubiłam jeszcze kilka... Mój wzrok się zmienił. Poczułam się jakby napełniona miłością. Wiedziałam, że zamieniłam się w Kredensa. Od razu wysłałam kilka serduszek w stronę Rainbow'a. "Takie pokemonowe przyciąganie, ale tego nie można odeprzeć." - przypominam sobie słowa nauczycielki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładny widok, takie tęczowe fajerwerki... Do tego efekt obszarowy... Trzeba o tym pamiętać. Co ta klacz robi? Oż ty w pyszczek! Dobra, Rainbow skup się. Wymyśli coś, zanim stanie się coś złego... MAM! Podbiegam do stosu szczątków, jakie leżą przy miejscu, gdzie trafił piorun tej wariatki. Podnoszę pusty kubek po Siano-coli i odwracam się w stronę serduszek. Lecą na mnie, niczym parasprites na obiad. Wykonuję zamach kubkiem i łapię je do wnętrza. Potem zatykam wieczko. - Tego się nie spodziewałaś, co? - krzyczę w kierunku oponentki. Podnoszę kawał drewna, jaki leży przy mnie. - NO TO SZARŻAAAAAA!!!! - krzyczę i ruszam biegiem na wroga, wymachując sporą, drewnianą deską jak maczugą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wiesz, że się odsłoniłeś? Chcesz wylądować na księżycu? Celestię też mam. Z łatwością robię unik, a Rainbow biegnie obok. Tym razem zmieniam się w Celestię. Solarny promień, jeszcze kilka nędznych zaklęć... Czy ona w ogóle potrafi coś innego oprócz wysyłania na księżyc i tego promienia?! Wracam do mojej normalnej postaci. Dziwnie troszkę to wygląda z trybun... Mała klaczka alicorn zmieniająca się w księżniczki. A tam! Czas na mój talent! Przez chwilę nic się nie dzieje. Nagle z nieba zaczynają lecieć meteory. Rozbijają się o ziemię na arenie. Do tego pnącza... Ciekawe, jak on sobie poradzi z tym labiryntem z ognia?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, zrobiła unik ale o takie coś mi chodziło. Potem jeszcze transformacja... Przywitaj się z wyrzuconym piaskiem z areny. Prosto w twoje oczy! Kożystając z zaskoczenia, jakie wywoła mój pierwszy atak, rzucam w nią deską. Byłoby miło, gdyby oberwała... CO TO JEST!? Ona chce spalić arenę, czy co? Meteory i pnącza... A arena z drewna. Dobra, Rainbow! Myśl, jak uciec przed wystrzeliwanymi wściekle meteorami z nieba...? A czemu uciekać? Skupiam się na najbliższym i wystrzeliwuję w niego magiczną wiązkę spektrum. Maleńkie kawałki skały lecą na wszystkie strony kiedy mój atak trafia. Jednak deszcz ognia nadal trwa. Szybko wskakuję na cztery największe skały i wzbijam się na nich w powietrze. Co ty na to? Jeszcze zaczynam w nią rzucać kamieniami co zostały po meteorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Sorry, ale spójrz na mój znaczek. - zmieniła kierunek meteorytów, które wykonały beczkę i rozbiły się na ziemi. - Czas na najlepsze! - na niebie spadła gwiazda. MoonSun zamknęła oczy i coś wyszeptała. Przed nią pojawił się szwadron wojowników z ognia. - Życzenia spełnione, czasy minione. Co zaczęło, zakończy się, co trwało niech trwa... Talent, niech owoc wyda. - zaśpiewała, a wojownicy natarli na Rainbow'a

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No to w zad... - mruknąłem widząc, co na mnie leci.

Wtem poczułem tajemnicze pulsowanie wewnątrz. To było niczym napierająca fala, chcąca wyjść na zewnątrz, wydostać się z mnie. Dobrze pamiętam to uczucie... I pamiętam co się stało, kiedy ostatnim razem się pojawiło...

Skumulowałem energię i wypuściłem moc.

Dookoła mnie uformował się okrąg z tęczy. Zaczął się szybko rozszerzać, topiąc i zamrażając piasek. Wchłoną wojowników ognia, zmieniając ich w puste statuy...

Co ty na to, przeciwniczko? To uwolnione spektrum... Które zmierza w twoją stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wiesz co o tym myślę? - spektrum przejechało przeze mnie. Na moim miejscu stanęła statuetka z kamienia. Rozpadła się, a ja wypadłam ze środka.

- To się nazywa mieć kamienną wolę. Czas na mój ruch! - kolejny raz zamieniłam się w Cadence. Teleportowałam się po całej arenie, ze wszystkich stron atakując go sercami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cross my heart...

Powiedzmy, że masz ciekawe zaklęcia. Bijesz mnie magią miłości i tak dalej...

Ale tak na serio, to chyba wypadałoby nieco ochłodzić to uczucie, co nie?

Kilka wiązek niebieskiego spektrum i zamiast latających serduszek mamy kawałki lodu.

Poradziłaś sobie z uwolnioną falą speltrum...

Jak sobie poradzisz z kilkoma wiązkami, atakującymi z różnych stron?

(Czerwona, niebieska, czerwona, żółta)

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Może tak? - nagle zmieniłam się w alicornową wersję Rainbow'a i skierowałam spektra na niego. Następnie stanęłam na ziemi, przemieniłam w NMM i wywołałam kolejną burzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za dużo Alicornów... Zdecydowanie za dużo.

- Jest tylko jeden JA! - krzyknąłem. - I na pewno nie jestem alicornem.

Przechwyciłem spektra. Nic trudnego dla kogoś, kto zajmuje się tym od dłuższego czasu. Są potężne, to prawda... Ale teraz są moje.

- Changelingi zazwyczaj korzystają z miłości! Nie jesteś głodna przypadkiem? - spojrzałem na trybuny. Nikogo. Wszyscy pouciekali, a we mnie nie ma miłości. Więc... ktoś chyba jest głodny.

Wtem tuz obok mnie uderzył meteoryt. ZNOWU.

Skierowałem przechwycone spektrum w spadające meteory, wystrzeliwując tylko kilka wiązek w ziemię pod moją przeciwniczką.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie nic trudnego.

- Sorry, ale ja PEŁNYM Podmieńcem nie jestem! - krzyknęłam i podleciałam troszkę wyżej. Zmieniłam się w jego alicornową wersję i pokazałam mu język. Następnie zmieniłam się w siebie, czyli w MoonSun i stworzyłam dookoła siebie wirujący krąg meteorytów. Miały odbijać ewentualne ataki. Co chwila wypuszczałam jeden, otoczony tarczą, aby zadawał większe obrażenia i nie mógł być zniszczony przez spektra.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracamy do początku.

Rozbijam nadlatujące meteory używając spektrum. Od czasu do czasu leci w stronę przeciwniczki wiązką, która ma ja trafić... Oczywiście jak się przebije przez meteory.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to papatki. Nudno się robi. Szybko wzniosłam się w powietrze i z uśmiechem wypuściłam meteory. Może i się powtarzam... Ale jak ja kocham tą postać! Przemiana w Nightmare Moon i zmiana w błękitną mgłę. Jako takie coś, mogłam razić, gdy ktoś mnie dotknie. Więc zaczęłam lecieć na Rainbowa i krzyknęłam. Może i na trybunach nie powinni tego słyszeć, ale słyszeli to w umysłach. jakie to było słowo? Otóż takie...

 - PRZYTUL!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z powodu generalnych porządków, dni rozstrzygania i załatwiania niezałatwionych spraw, ogłaszam oficjalne zakończenie tegoż starcia, poparte chociażby faktem, że od dłuższego czasu w temacie nie było odpowiedzi. Jednakże, postów jest wystarczająco dużo, by móc rozstrzygnąć to starcie. Ankieta już została wyczarowana.

 

A zatem, droga publiczności, kto zwyciężył w tym pojedynku? Kto popisał się większą mocą? Czy była to MoonSun, czy też Rainbow? Głosujcie i komentujcie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas ostatecznie minął, tak więc przejdźmy do podsumowania głosowania. Sprawdźmy, kogo wskazała publiczność, kogo wytypowała na zwycięzce tego pojedynku. Chwila prawdy...

 

 

Rainbow - 3

MoonSun - 1

 

 

A więc, wszystko wskazuje na to, że większa mocą popisał się Rainbow! Zdobył on przewagę dwóch głosów, tym samym pokonując dzielną i waleczną MoonSun! Gratulujemy! Pojedynek przedłużał się, ale na końcu, wreszcie poznaliśmy potężniejszego wojownika. Wciąż, liczymy, że jeszcze nie raz zobaczymy Was na arenie!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...