Jump to content

"W dziesiątkę" Camed


Omega
 Share

Recommended Posts

Celestia znów wznosiła słońce. Dodge City podobnie jak cała Equestria zaczęły budzić się ze snu. Pomimo, że dzień wydawał się zwyczajny wcale taki nie był, no może nie całkiem. Nie byłtaki dla członków drużyny Golden Arrows. Niedługo zaczynały się eliminacje do wielkich zawodów strzeleckich a Golden Arrows bardzo chcieli je wygrać. Dlatego postanowili poświęcać każdą wolną chwilę na trening przed zawodami.

                                                                                                                        ***

Obudziłeś się z pierwszymi promieniami słońca. Przeciągnąłeś się na łóżku, ziewnąłeś i postanowiłeś zrobić sobie śniadanie. Nie będziesz mógł trenować z pustym żołądkiem.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 108
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

**Dzień, ale nie jak codzień** - Pomyślałem wstając z łóżka. Poszedłem do łazienki. Wziąłem krótką, ożeźwiającą kąpiel. Wreszcie, postanowiłem zjeść główny, najważniejszy posiłek dnia. Mianowicie śniadanie.
**Co by tu zjeść** - Pomyślałem.
**Wiem! Zjem siano, kilka marchwi i zapiję wodą. Będę miał dużo sił na trening**. Zjadłem cały posiłek ze smakiem. Nagle zorientowałem się, że do turnieju mam jeszczę kupę czasu... **Co ja będę w tym czasie robił?** - Pomyślałem.

Edited by Camed
Link to comment
Share on other sites

Wiem! - Pomyślałem - Wyjdę na miasto.

Przed wyjściem postanowiłem spakować się na trening. Spakowałem do malutkiego plecaka kołczan i wielki łuk (magia zaprzyjaźnionej jednorożycy). Drzwi zamknąłem na klucz. Wychodząc z domu spotkałem sąsiada. Mianowicie Astral Star. To bardzo miła, młoda klacz. Pytała się, co u mnie, jak się mam, gdzie się wybieram. Odpowiedziałem że u mnie wszystko dobrze, wyczekuję na niedaleki turniej, i wybieram się do cafejki będącej niedaleko naszego placu treningowego. Pożegnałem się i wyruszyłem w drogę. Po około 30 minutach dotarłem na miejsce. Zamówiłem kawę z mlekiem, i kilka ciastek. Kiedy akurat odbierałem zamówienie, do cafejki wszedł mój kolega Growing Bow. Usiedliśmy przy jednym stoliku, i zaczęliśmy rozmawiać o naszej wspólnej pasji, łucznictwie.

Link to comment
Share on other sites

Wielkie dzięki! - odpowiedziałem z uśmiechem. Chwilę potem spojrzałem na zegarek. - Wiesz, musimy się zbierać. Trening za pół godziny a rozgrzewka nie będzie czekać! - I chwilę potem wyszli z restauracji...

Link to comment
Share on other sites

Ruszyliście przez zakurzone ulice miasta w strone placu ćwiczebnego. Wiał lekki wiatr a na niebie nie było żadnej chmurki. Słońce raziło w oczy, to będzie trudny trening. Ale jesteś dobrej myśli, nie wolno się poddawać na starcie. Zobaczyłeś, że na placu zebrała się już cała drużyna, pora przedstawić plan ćwiczeń na dziś.

Link to comment
Share on other sites

Wkroczyłem na plac. Spojrzałem na moich zawodników. Aż zakręciła mi się łezka w oku. Chwilę potem ochłonąłem i rzekłem twardo - Blazy, ty prowadzisz rozgrzewke. Sharpny, ty rozstawiaj tarcze. Odpowiednio po 10, 20, 30 i 40 metrów od lini. Ruchy, to nie przelewki! - Chwilę potem wszytsko było zrobione. - Brawo chłopaki - Powiedziałem. - A teraz do kusz! - wykrzyknąłem. Cała drużyna, w trymiga zrobiła to co musiała - Jestem z nich dumny - pomyślałem.

Link to comment
Share on other sites

Czyli tak...  Na początku minizawody. Nakładamy na kuszę jak najszybciej strzały i strzelamy do celu. Potem proporcjonalnie do prędkości i celności wyłonimy zwycięzce - odpowiedziałem - Potem zwyczajne strzelanie z odległości do tarczy.

Link to comment
Share on other sites

Ciągniecie słomki - odpowiedziałem - Muszę się wam przyjrzeć i obmyślić skład na turniej. Wszyscy jesteście dobrzy, ale mogę wybrać tylko szóstkę plus dwóch na rezerwę...

Edited by Camed
Link to comment
Share on other sites

Cicho! - Krzyknąłem, lecz nikt nie zareagował. Wyciągnąłem więc gwizdek i zadąłem w niego z całej siły - Macie się wykazać nie krzykliwością, nie kłótniami, a umiejętnościami i pracą zespołową! Więc dalej! Do kusz i trenować! Pierwsze strzały z 20 metrów!

Link to comment
Share on other sites

Przez chwilę obserwowałem moich podopiecznych/zawodników. W końcu sam poszedłem się rozgrzać, i trenować. - Przecież to, że jestem kapitanem nie zwalnia mnie z treningu, czy z udziału w zawodach! - Pomyślałem

Link to comment
Share on other sites

 Share


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...