Jump to content

[GRA] [ZABAWA] [RPG] Przyszłość MLP: Infocepcja


Camed

Recommended Posts

-eh Friendship was Magic -powiedział onion. Chwilę później poczuł jakby ktoś przyłożył banana do jego głowy, Osa zagroził mu. Onion już chciał chwycić za kokosowy folder i wypalić mózg Osie, jednak powstrzymał się przed tym, zamiast tego spojrzał na pegazicę, która najwyraźniej znowu dostała nagłch napad lagów, Onion nie mógł przepuścić okazji. przypełzł niczym wąż do klaczy i powiedział szeptem do ucha:

 

-czy znasz pierwszą zasadę grania z psychopatą?

 

Przez chwilę zastanawiał się co by zrobić.

 

-wąsy i brwi były... zawsze mogę upiec twój mózg kokosowym folderem, ale to by była przesada... hmm MAM!

 

Fog wyjął pewne zdjęcie oraz taśmę klejącą, przyłożył obraz do oczu Shade i przykleił taśmą, następnie obrócił się do reszty i głośno ogłosił:

 

-Jako że Sorrow Shade najwyraźniej znowu ma napada lagów, postanowiłem że dam odpocząć jej oczom, eh tu wszędzie jest tak jasno i mogło by to źle wpłynąć na nią w czasie jej niedyspozycji, dajmy jej lepiej trochę spokoju po tych zajściach.

 

 

((PS: wiem, wiem, jestem okrutny  :evilshy: ))

Edited by Cebulowy Kucyk
Link to comment

Udało mi się przywlec Oniona na miejsce, lecz moje ciało zostało poważnie uszkodzone przez wystrzelone pociski. Ledwo trzymałem się na kopytach gdy Onion powiedział "eh Friendship was Magic".  Aż przewróciłem oczami z powodów takich że Onion był niemal nie draśnięty, a ja natomiast niewymownie krwawiłem. Wtedy Osa przyłożył pistolet do jego głowy i zaczął mu grozić że jeśli kiedykolwiek się to powtórzy, to nie ręczy za siebie. W sumie taka nauczka mu się przyda. Następnie Osa zwrócił się do mnie i pochwalił moje zaangażowanie i odwagę. Popatrzyłem na nie go uśmiechnięty i powiedziałem:

 

- To nic wielkiego. Zrobiłbym to też dla ciebie. Jestem wierny moim przyjaciołom. - Kończąc zdanie zasalutowałem i uśmiechnąłem się.

 

Ponieważ osa zniszczył naszego wroga, zarządził 20 minut przerwy. Nie sądziłem że tak krótki odstęp czasu wystarczy na uleczenie moich ran, lecz wtedy Camed wyciągną coś i uleczył mnie tym! Nie wiem co to było, ale nie zadziałało na Oniona. Zauważyłem że Nestier znowu się zawiesiła, już chciałem jej pomóc gdy Onion zaczął się do niej zbliżać. Wtedy wyjął jakąś fotografie i przykleił ją Nestier do twarzy oznajmując że te światło może ujemnie wpłynąć na jej wzrok. Jednak ja dobrzy wiedziałem co to jest za zdjęcie. W końcu już je wcześniej widziałem. Podszedłem do Oniona wziąłem głęboki oddech i powiedziałem:

 

- Słuchaj. Wiesz że cię lubię i akceptuję twoje szaleństwo, ale znęcanie się nad kimś kto nie ma możliwości samoobrony jest nieadekwatne do choć najmniejszego równouprawnienia w potyczce.

 

Odkleiłem Nestier zdjęcie z twarzy, po czym odrzuciłem je gdzieś na bok. Lecz kiedy zwróciłem się z powrotem do jej twarzy by zobaczyć czy nic jej nie jest przypadkowo moje usta znalazły się jakiś milimetr od jej ust. Zrobiłem się czerwony i zacząłem się nerwowo cofać z nerwowym uśmiechem na twarzy.

Link to comment

Zastanawiałem się długo jak umilić moim towarzyszom czas odpoczynku po czym wpadłem na świetny pomysł:

- Czy ktoś z was pragnie posłuchać opowieści, jak zostałem członkiem jednej z najlepszych drużyn NAVY SEAL, Alfa 6?

Edited by osa21c
Link to comment

-awwwww jakie to sło... -w głowie ogiera pojawił się pomysł- a gdyby tak zabawić się w shippera hmhmhmhmhm.

Onion zakradł się do Light Flasha, rozejrzał się dookoła, potarł kopyta o siebie i powiedział:

-O PACZ PIENIĄŻEK :D - schylając się po zdobycz, popchnął jednorożca wprost na znieruchomiałą klacz.

-ow... rozumiem że powonieniem was zostawić samych ehm, BOMBA DYMNA! - ogier rzucił cebulą, bez większego effektu, o ziemie i zaczął galopować do reszty grupy.

 

Wślizgiem zatrzymał się nagle obok Cameda, kiedy Osa zaproponował opowieść, oparł się o kopyto i z sarkastycznym uśmiechem powiedział:

-Opowiedz więcej o tym jak zostałeś kimś tam w czymś tam, w jakiejś grze. baaardzo chętnie posłuchałbym, ale idę rozmyślać nad sensem istnienia świetlików. - jego ślizg jakby został kontynuowany a sam ogier wlazł w chmurę świetlokopodobnych pixeli. 

 

((PS: Nie, nie mogłem sobie odpuścić takiej okazji :D))

Link to comment

Kiedy tak cowałem się zawstydzoty tym co się przed chwilą prawie stało Onion powiedział że na ziemi leży pieniążek.

 

- Pieniążek? Onion o czym ty...

 

Schylił się i wtedy pchną mnie prosto na Nestier. Niestety kiedy to robił wciąż miałem otwarte usta co skutkowało nieubłaganym. Wpadłem na klacz i obaj padliśmy na ziemię, a ja przypatkowo pocałowałem ją w usta. Nigdy nie czułem sie tak zawstydzony. Szybko wstałem i zdezorientowany spojrzałem na Oniona który gdzieś biegnie. Natomiast na ziemi leżała cebula.

 

- Onion! Zapłacisz za to!

 

Już chciałem go dorwać, jednak wtedy przypomniałem sobie o klaczy która teraz leży na ziemi. Wziąłem ją na grzbiet i zaszłem w poblirze miejsca gdzie siedzieli Camed i Osa.

 

- Opowieść? Nie, nie trzeba, mam tu coś co zajmie mnie przez jakis czas.

 

Mówiąc to wyjąłem z plecaka krzyżówkę i pióro.

Edited by sajback
Link to comment

- Dobrze. A więc niech ci co chcą posłuchać słuchają.

(( Kwadratowe nawiasy - ja jako narrator. Historia oparta na faktach. Mówię poważnie.))

- [Aby historia ta miała sens, musimy wrócić do początku. Do czasów, gdy trzymałem się z dala od wszelkich drużyn, które uznawałem jako ograniczanie moich możliwości. I tak myślałem, aż pewnego dnia....]

2 LATA TEMU...

"JAK TO SIĘ ZACZĘŁO..."

SOBOTA, 14.30

KAPRAL MATTHIAS

OSTATNI ZNANY PSEUDOMIN POLOWY: OSA

OGNISTA BURZA, PODBÓJ

- Ha!- ucieszyłem się, widząc płonący myśliwiec - Kolejny padł.

Przełaczyłem się szybko na czat ogólnozespołowy.

- Uwaga, koeljny nieprzyjacielski harrier padł. Nieprzyjaciele neutralizują punkt D. Ruszam tam moją pelotką. Bez odbioru. Zbliżając się do punktu, zauważyłem 2 przeciwników. Bałem się, że może wśród nich jest technik, którego pociski przewipancerne byłyby dla mnie poważnym zagrożeniem, jednak prędko odetchnąłem z ulgą.

- (To tylko szturmówce. Ich karabiny szturmowe są silne na średnich dystansach, ale ich bronie są mało skręcane przeciwko pojazdom opancerzonym.)

Nagle z krzaków wyszło 2 moich sojuszników - szturmowirc i technik. Myślałem że dojdzie do wymiany ognia, ci jednak błyskawicznie zaszli ich od tyłu i nim nieprzyjaciele się spostrzegli, skończyli z poderżniętymi gardłami.

-(No no no. To muszą być wysokolewelowcy.)

[Rzeczywiście tak było. Mieli już status kapitanów.]

- Hej, wy tam! Może wam pomóc?

Ci ze zdiwieniem spojrzeli na mnie. Jeden z nich odpowiedział:

- Uciekaj stąd mały. To miejsce dla prawdziwych żołnierzy, a nie dla takich amatorów jak ty.

Prychnąłem ze złości i ruszyłem wspierać nasze oddziały na 1 linii. Oddaliłem się 200 metrów od punktu, lecz nim dotarłem do celu, ktoś zaczął krzyczeć na czasie ogólnodrużynowym:

- DO WSZYSTKICH DRUŻYN! ZNAJDUJEMY SIĘ NA PUNKCIE D! NIEPRZYJACIELSKI CZOŁG OSTRZELIWUJE NASZE POZYCJE!

Pilot Miga jednak odpowiedział:

- Uh, odmawiam, Delta. Jesteśmy zajęci szturmem na punkt E. Nie możemy wam pomóc.

Przystanąłem.

- ( Oni nie mają żadnych szans. Muszę im pomóc!)

Długo biłem się z myślami, po czym zawróciłem.

- ( Niech myślą co chcą. Muszę im pomóc)

Podczas jazdy szybko odpowiedziałem:

- Delta, tu Osa. Znajduję się niedaleko was. Zapewnię wam wsparcie z działa AA, odbiór.

- Odbiło ci?! Pelotka nigdy nie wygra z czołgiem! Nie masz szans!

[ Po części miał rację. Pojazdy przeciwlotnicze w 80% starć przegrywały z czołgami, głównie za sprawą gorszego pancerza. Lecz wtedy mnie to nie obchodziło]

- Ruszam tam, czy wam to się podoba czy nie!

Gdy byłem 20 m od punktu, dostrzegłem czołg zbliżający się w tym kierunku.

- ( Muszę go zgarnąć z daleka, gdzie moje działko ma przewagę nad pociskami czołgu)

Wprowadziłem na niego pełną serię pocisków, lecz gdy stan jego pancerza osiągnął 50%, AA się przegrzało, a pocisk czołgu skierował się w moją stronę.

STAN PANCERZA -70%

- ( Muszę to szybko skończyć...)

Nim następny pocisk doleciał do mnie, dojechałem do tyle go pancerza czołgu. ((najcieńszy jest właśnie tam- przyp. autora))

- Żegnaj. Druga seria kul skutecznie zniszczyła czołg.

- Delta, cel wyeleminowany. Wracam na front, odbiór.

- Wciąż żyjesz?! Jesteś lepszy niż myślałem... Czekaj, co to jest... To Viper. Otworzył ogień w twoją stronę... CHOLERA, UCIEKAJ STĄD, ODPALIŁ RAKIETY!

Udało mi się uniknąć 12 rakiet, lecz 2 mnie trafiły.

POZOSTAŁO 50% PANCERZA

Przełączyłem się na pociski kierowane i odpaliłem je.

- Zdychaj!

[Pociski miał juz go trafić, lecz ten wypuścił flary, które zmyliły moje pociski.]

- ( Jest lepszy niż myślałem. Muszę go ubic z działa)

[W tym czasie śmigłowiec zaczął nurkować. Doszło do starcia, które ostatkiem sił udało mi się wygrać.]

STAN PANCERZA- 10%

- Pelotka zniszczona, wychodzę!

Mając palnik w ręku naprawiłem 80% uszkodzeń. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem nieprzyjaciela celującego mi w głowę.

- Trzeba było odpuścić, gdy miałeś okazję. Teraz za to zapłacisz.

-Nie....

- Niech smierć będzie ci lekka.

Usłyszałem dźwięk odbezpieczonej broni.

Strzał.

[Otworzyłem oczy. Przeciwnik leżał martwy na ziemi. Ten sam żołnierz, który mnie zbył, zaczął do mnie podchodzić]

- Wszystko w porządku, młody?

- Tak, chyba...

- Odwaliłeś kawał dobrej roboty. Może chciałbyś dołączyć do naszej drużyny?

Zastanowiłem się przez chwilę.

( Taka obstawa może mi się przyda.)

- Dobra, wchodzę w to.

- Witaj w drużynie Delta - odrzekł z uśmiechem - jestem kapitanem rej drużyny. Mów mi frazy. A ty?

- Osa, kapral Osa z oddziału wspierająco - taktycznego do usług!

TERAŹNIEJSZOŚĆ

- I tak dołączyłem do mojej 1 drużyny. Tu się kończy ta część historii, lecz ona sama trwała znacznie dłużej. Ale to powiem przy innej okazji. Czas ruszać dalej. Nim jednak to uczynimy, musimy przeszukać pozostałości ochrony. Mogą tam być przydatne rzeczy.

Link to comment

Wysłuchałem historię z dziwnym/nieoczekiwanym zainteresowaniem. Skłoniała mnie ona do przemyśleń. - Nasz generał wersja alpha... Czy coś. Nieważne. Czas ruszać do przodu. - Akurat mijałem zwłoki binarnych istot, gdy Osa krzyknął, by je przeszukać. Z lekkim obrzyzdzeniem wykonałem kilka kroków w kierunku osobników, i koniuszkami kopyt zacząłem powoli odsłańać pokonanych...

Link to comment

Onion leżał wśród małych latających... cosiów, podziwiał piękno pixelowatych stworzeń, przypomniał sobie o sytuacji do jakiej doprowadził, uśmiechnął się i powiedział:

-jeszcze mi za to podziękujesz - zaśmiał się lekko - ...lub pomożesz Shade mnie zamurować - po wyobrażeniu sobie gorszego zakończenia ogier obrócił się na bok i postanowił uciąć sobie drzemkę, jego odpływ do krainy dziwnych snów przerwało jednak dziwne uczucie.

-hmmm czuję jakby... coś gryzło moją nogę... neh to pewnie wiatrrrrrrr - zasnął, ignorując kłucie w kopycie.

Link to comment
  • 2 weeks later...

Staram się w spokoju rozwiązać krzyżówkę, ale opowieść Osy tak mnie nie interesowała że postanowiłem poszukać Oniona który gdzieś zwiał. Zauważyłem w oddali jakieś świecące. Punkciki i bez zastanowienia postanowiłem to zbadać. Zobaczyłem Oniona który spał wśród tych małych ciosów. Już chciałem na niego nakrzyczeć, ale nagłe zauważyłem że coś podgryza mu nogę. To najprawdopodobniej był jakiś rodzaj wirusa. Wiedząc że nie mogę tak tego zostawić, z całej siły kopnąłem to coś. Jednak przy okazji oberwał też Onion w tylną część ciała. Upadłem na ziemię i zacząłem się śmiać.

- Sorki Onion, ale coś gryzło cię w nogę i musiałem jakoś zareagować. - Tłumaczyłem przez śmiech.

Link to comment

Przyjrzałem się wirusowi.

- Nie jest dobrze, wygląda mi to na rodzaj zakażenia. Bez obaw, jeśli stanie ci serce, mam zawsze ze sobą kilka strzykawek z adrenaliną.

Następnie zwróciłem się do reszty:

- Interesujące. Znalazłem tu kartę pamięci. Ciekawe, co o jej zawartości powiem nam AKP

ODCZYT DANYCH....

WYKRYTO NIEZNANY KOD

SYSTEM AKP NIE MOŻE ROZPOZNAĆ KODU ŹRÓDŁOWEGO!

PROBA ODCZYTU...

BŁĄD!

PLIK ZAKODOWANY!

TYP KLUCZA - RTF 192 BIT

AKP MOZE ZDEKODOWAC ZAWARTOSC NA MOZLIWA DO ODCZYTU

PRZEWIDYWANY CZAS PRACY - 2H

- Dobra, niech nam dekoduje, mam przeczucie, ze jest to coś ważnego. Poza tym znalazłem zapasowe akumulatory oraz magazynki. Jeśli nic nie znaleźliście, to radzę ruszać.

Ponownie zwróciłem się do Imiona

- Przez ciebie o mało nie było po nas. Jeszcze raz taka sytuacja się powtórzy, będę musiał zastosować paragraf 9 punkt 2 equestrańskiego kodeksu bezpieczeństwa: Jeśli cywil stwarza zagrożenie dla ogółu, w ostateczności może zostać na nim użyta amunicja ostra. Oddaj swój pistolet, stwarzasz zagrożenie nawet z gumowym kijem.

Link to comment

Poczekaj.... Skoro mamy internet może wyślemy plik do analizy? ((jedna z analiz wykonanych przez @tachiona  Post #396)) A poza tym mam od Avast'a skaner behawioralny. W razie podejrzanego zachowania, zostanie zmienione jego rozszerzenie i stanie się niezdolny do działania. - Skierowałem więc pseudopistoletem w stronę pseudomuchy, i usłyszałem ten dźwięk ((pobierzcie, bo inaczej nie słychać całego)). Dziwny twór został natychmiast pozbawiony nóg, skrzydeł i żądła. Na jego brzuchu nie pisało już .EXE tylko .VIR. - Teraz można dekodować bezpiecznie. Zawartość pliku się nie zmieniła, został tylko niezdatny do uruchomienia, chyba, że znowu zmieni mu się rozszerzenie  - powiedziałem dumny z siebie. - No cóż... Chyba dobrze było by ruszać dalej, nieprawdaż? - Wyraziłem swe zdanie, i zacząłem rozmyślać, co by się stało gdybym skierował skaner w stronę Cebuli.

Link to comment
×
×
  • Create New...